Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Czy zwierzęta mogą widzieć duchy?


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  117
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.09.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

=================================================================

Nigdy nie stresuję się przed lotem.

Lin Biao

=================================================================

 

 

 

===========================

Wyspy Cooka

-----------------------------------

 

 

Jesteśmy na plaży na wskazanym wyżej miejscu. Jak powszechnie się wydaje na wyspach tych jest ciepło. Z tej pogody korzystają nasi ukochani bohaterowie. Miszka, Smela i Korpus ogrzewa się ładnie na słońcu, w skąpych strojach (niestety Smela też) i popija różne mniej lub bardziej wytrawne alkohole. Alkohol plus woda równa się tragedia, pamiętajcie o tym chłopcy i dziewczyny. Jak wiadomo, taka sielankowa atmosfera nie może trwać wiecznie… przerywa ją więc głośny huk, a po chwili koło plażowiczów ląduje lekko osmolony DanGaner.

 

Smela: Właśnie tak wyobrażałem sobie jego wybuch w fabryce, który przeżył. Wyleciał jak na kreskówkach wysoko w kosmos i już nie wrócił. W sensie spadł na dół i przeżył, jak w komiksach. Rozumiecie?

 

Odpowiedziała mu głucha cisza.

 

Smela: Co się stało?

 

DanGaner: To Vaclav, to Castro, to targowica…

 

Smela: Que?

 

DanGaner: Zaatakowali nas w nocy, porwali tego, którego imienia nie śmiem wypowiadać.

 

Smela: Porwali Lorda Voldemorda, słyszeliście?

 

DanGaner: Pana, porwali…

 

Smela: A to już sytuacja poważniejsza. Co my z tym felerem zrobimy.

 

DanGaner wydał jakieś dziwne dźwięki i znieruchomiał. Podszedł do niego Miszka.

 

Smela: Przeżył wybuch w fabryce i miałby umrzeć od Vaclava… to się nie dodaje.

 

Miszka: Żyje, ale jest wymęczony.

 

Smela: Myślisz, że porwali Mistrza?

 

Miszka: Nie wiem, ale trzeba to sprawdzić.

 

Smela: Wykorzystam moje kontakty na tej wyspie, a wy przygotujcie się do akcji.

 

 

===========================

2323 chwilek później

Jakiego koloru są łasice?

-----------------------------------

 

 

Smela: Dobrze, wiem już wszystko. SR-Crazy został porwany!

 

Miszka: Nie!

 

Smela: Tak, nawet na DanGanerze znaleziono ślady licznego owłosienia po kontaktach z innym mężczyzną.

 

Miszka: To Franko!

 

Smela: Nie, o ile mi wiadomo Franko już nie wyróżnia się swoim owłosieniem.

 

Miszka: Wpadł pod kosiarkę?

 

Smela: Nie!

 

Miszka: Wpadł do garnka z maścią depilującą bez spłukiwania?

 

Smela: Nie, zaskoczyli go od tyłu i ogolili. Zero przypadku, zaplanowana akcja, tylko chłopa szkoda.

 

Miszka: Szkoda, wyróżniał się dzięki tym swoim kłaczkom.

 

Smela: W każdym razie, zmieniając temat… bujnie owłosieni mężczyźni raczej mnie nie kręcą…

 

Miszka: Wolisz łysych, Szakal wygląda na miłego…

 

Smela: Walnij się w ten pusty dekiel, Mistrza porwali, a ty żarty sobie stroisz. To był Vaclav i Felipe!!!

 

Miszka: Można było się domyślić, zbyt prostacki plan. Franko ma jednak większy poziom inteligencji, by bawić się w porwania.

 

Smela: Trzymają go w rezydencji Demonka!!!

 

Miszka: Tego PWCowskiego skrzata?

 

Smela: Tak, musimy go odbić. Zrobimy to w klasycznym PWC stylu. Najazd na chatę!!!

 

Miszka i Korpus: Najazd na chatę!!!

 

Smela: Tylko bez gwałtów i małp! To byłoby nieodpowiedzialne i mistrzowi naszemu nie spodobałoby się.

 

 

======================

322 chwil później

Czy przebiegł tędy łoś?

-----------------------------------

 

 

Jesteśmy przed małym domkiem niedaleko plaży. Co ciekawe domek ten ogrodzony jest z wszystkich stron wysokim płotem, prócz właśnie plaży. Niestety nasi bohaterowie uznali, że są gentelmenami i od strony wolnej od płotu nie będą się włamywać. Dlatego czają się właśnie w krzakach.

 

Smela (patrząc przez lornetkę): Teren wydaje się być czysty… a nie… co to jest?

 

W tym momencie na terenie rezydencji pojawia się para pawianów. Wyglądają nawet na miejscowych domowników, gdyż poruszają się z gracją po terenie i nie wyglądają na zawstydzone.

 

Miszka: Miało być bez małp!

 

Smela: Może to miejscowe? Podziwiają piękne piaszczyste plaże Wysp Cooka, w końcu małpy muszą też mieć coś od życia.

 

Dziewczyna z Korpusu nr#1: A może to alegoria Franka?

 

Smela: Co proszę?

 

Dziewczyna z Korpusu nr#2: Z twarzy nawet podobny!

 

Smela (przyglądając się uważnie): Wiem, to odnowiony Franko! Połączenie starego z nowym, pasuje idealnie. To musi być jakiś znak. Zobacz, on jest owłosiony, jak kiedyś był Franko, ale ma goły tyłek!

 

Kamera robi zbliżenie na goły tyłek pawiana.

 

Smela: To znak nowości! Franko jest teraz łysy i dlatego jest jak pawian!

 

Miszka: Do tego goły tyłek można uznać za to, że jest gołodupcem. Franko też jest gołodupcem, bo żadnego fajnego pasa nie wygrał, a na World Title nie ma szans.

 

Smela: Coś w tym jest. Jest on World Titleowym gołodupcem, bo nie ma na niego szans. W innych pasach ma sukcesy, ale w obecnej sytuacji na podium wejść, nie wejdzie.

 

Miszka: A może to jednak pawian oznacza Vaclava? Tak się puszy nasz pijący Perłe kolega, taki z niego cwaniak, a tak naprawdę z gołą dupą chodzi. To nawiązuje jednocześnie do jego braku sukcesów, jak i braku wychowania.

 

Smela: Coś w tym jest!

 

Miszka: Wyspach Cooka zawsze coś było, dużo kokosów. Dobra, ja odpędzę te przebrzydłe bestie, a wy właźcie do środka .

 

Miszka przeskoczył razem z wszystkimi przez płot, wziął kokosa leżącego pod okolicznym drzewem i rzuci w kierunku pawianów. Nie trafił jednak. Pawiany to zwierzęta o silnym poczuciu stadnym dlatego, rzuciły się w kierunku Miszki. Ten tylko na to czekał i popędził w stronę plaży. Pawiany ruszyły za nim i zaczęła się piękna pogoń w blasku słońca.

 

Smela: W sumie nie wiem, czy te pawiany tworzyły jakieś zagrożenie.

 

Wzruszył ramionami.

 

Smela: Chodźmy do środka.

 

Członkinie Korpusu w pełni profesjonalnie ruszyły w stronę drzwi. Dają sobie one jednocześnie znaki łapkami, podobne do tych na filmach o SWAT. Rzecz w tym by zachować ciszę. Po wejściu do środka naszym bohaterom ukazał się przerażający widok. Na żyrandolu bujał się jakiś człowiek, czyżby to… Demonek i bujająca siła strachów z PCW? Demonek widząc gości zeskoczył z gracją na podłogę i już chciał coś powiedzieć. Niestety jednym szybkim ruchem został powalony przez członkinie Korpusu. Jeszcze tylko ostre przesłuchanie i Feliks Dzierżyński byłby dumny. Jak mawiał Feliks: krzyk białego z rana, działa na mnie silniej niż kawa. Smela w tym czasie już chciał krzyknąć z radości, jednak korupusianki powiedziały mu, że ma milczeć i po cichu mają udać się dalej. Zanim jednak poszli dalej, Smela wziął od Demonka mapę rezydencji. Jak wynikało z mapy, wszystkie pomieszczenia po drodze przy korytarzach były zamknięte, a sam kręty korytarz prowadził do dużego pokoju na końcu. Tam znajduje się boss! Pomyślał Smela, lecz nie wykrzyczał tej myśli. Nasi bohaterowie udali się więc w kierunku tego pomieszczenia. Gdy już tam dotarli, ukazał im się straszny widok. Do krzesła tam znajdującego się przywiązany był SR-Crazy, nad nim stały dwie postacie, łudząco podobne do Vaclava i Filipe. Z tym, że Vaclav miał w ręku nóż myśliwski.

 

Felipe (mówi dość niepewnie): Zrzeknij się pasa… Ty mis… miernoto! Bo jak nie… to…

 

SR (robi minę pełną politowania): To co?

 

Felipe: Vaclav wydłubie ci nos!

 

SR: Chyba oko debilu.

 

Felipe: Tak… oko… przepraszam… to…

 

SR: Zamknij się debilu…

 

Vaclav: Ty się zamknij!

 

SR-Crazy robi zdziwioną minę.

 

Vaclav: To znaczy… ja mam nóż (Vaclav wystawia nóż przed oczy Crazy’ego, niestety wygląda to dość żałośnie, bo mu się łapki trzęsą) i co… kto jest najlepszy pokrako!

 

SR: Czego chcecie?

 

Vaclav: Płatnych… to znaczy pas, ja chce pas!

 

Felipe: Zrzeknij się go!!! Bo inaczej cię zniszczę bękarcie!

 

Vaclav: Mam nóż!

 

W tym momencie Vaclavowi wypada nóż z ręki, SR-Crazy znowu robi wściekłą minę.

 

Smela (po cichu): Co to za komedia?

 

Vaclav (podnosząc noż): Przepraszam…

 

SR: Nie no, bez przesady najprostszej rzeczy nie umiecie zrobić! Skończone imbecyle!

 

SR-Crazy wyciąga zza pazuchy swoją buławę, jednocześnie odwiązuje się jakimś cudem i uderza Vaclava prosto w twarz, ten pada na ziemie. Przestraszony Filipe pada na ziemie przed dostaniem z buławy.

 

SR: Smela nie czekaj tam jak nieproszony gość, choć tutaj. Odkaź mi buławę po kontakcie z tym frajerem, a następnie wybatoż tych gnojów nieprzydatnych do niczego.

 

Smela: Batożyć ich…

 

SR: Przecież to nasi stażyści, co masz z nimi robić? Płacić im pensje? Tylko z buławy przez ryj i z bata przez plecy, inaczej z nimi nie można.

 

Smela (przyglądając się im): Rzeczywiście mają maski! To znaczy Demonek też…

 

SR: Też…

 

Smela: A DanGener?

 

SR: Ten akurat prawdziwy, zawsze chciałem zobaczyć jak wyleciał z wybuchu z fabryki, więc wsadziliśmy go na katapultę i poleciał. Odznacz go później orderem uśmiechu i daj mu do wypicia dwa litry soku wyciśniętego z cytryny. Jako jedyny spełnił swoją rolę.

 

Smela: A pawiany?

 

SR: Tresowane, Tusk i Bomba się zwą, fajni kolesie. Tylko liżą się po tyłkach, to trochę obleśne, ale co zrobię.

 

Smela: Miszka wiedział?

 

SR: Ten skubaniec wie wszystko!

 

Smela: Po co to wszystko?

 

SR: Chciałem zobaczyć, czy panie z korpusu rzeczywiście mnie chronią, czy tylko płacę im za wygląd. Niezła robota, załatwienie Demonka, było wspaniałe. Teraz wynieście mi to truchło zaraz mam ważną audycje.

 

Smela: Audycje?

 

SR: Miejscowy dygnitarz polityczny, Henry Puna, poprosił mnie bym poprowadził audycję. Będą sobie tłumaczyć na żywo. Czad nie? Nawet mi dali fajny sprzęt do nagrywania tego (Crazy wskazuje na łóżko), bomba nie?

 

W tym momencie do pokoju przez otwarte okno wskakuje jeden z pawianów i rzuca się na Crazy’ego. Ten słodko go przytula, następnie kładzie się na plecy i domaga się głaskania. Pawian Bomba domaga się głaskania, nie Crazy.

 

SR: Dobry pawianek, a teraz idź do Tuska, zanim znowu coś spierdoli.

 

Bomba wstaje i wyskakuje przez okno, którym wleciał.

 

 

-------------------------------------------------------------------------------

67236 chwilek później

Czy mięso misia koala jest smacze?

===============================

 

 

Jesteśmy na plaży, gdzie opalają się członkinie Korpusu, Smela i Miszka. Realizator transmisji informuje nas, że będzie nam pokazywał te piękne widoki, a słuchać będziemy audycji radiowej EWF World Champa.

 

SR: Witajcie członkowie, obywatele, mieszkańcy i przebywający aktualnie na Wyspach Cooka. Ja nazywam się SR-Crazy i będę prowadził audycje swoją własną, autorską. Czy jak to tam nazwać. Dziś porozmawiamy sobie o różnych sprawach, głównie wrestlingowych, ale nie tylko. Na wstępie chciałbym podziękować panu Punie, za to, że mogę tutaj być. W ogóle Wyspy Cooka to cudowne i wspaniałe miejsce, fajna wyspa wam się tutaj trafiła. Nie ma co narzekać, a jest się z czego cieszyć. Na wstępie chciałbym puścić wam piosenkę, kojarzy mi się ona z moim następnym przeciwnikiem. Czyli Billy Joelem polskiego wrestlingu panem Franko, a więc teraz „Uptown girl” poleci.

 

W miejscowym radiu leci „Uptown girl”, a po chwili Crazy znów jest na antenie.

 

SR: Witam wszystkich po przerwie! Słowo się rzekło i porozmawiamy teraz o wrestlingu. W sumie o czym ma wrestler gadać? Murarz domy muruje, a nie pierdoli o polityce, tak więc ja będę mówić o pięknie polskiego wrestlingu. Jak to jest być najlepszym w biznesie? Super uczucie, jesteś boski, wszyscy cię uwielbiają, a w każdym razie każdy darzy cię szacunkiem i ogromnym respektem. Wszyscy wiedzą, że nie mają szans ze mną więc muszą mówić o mnie z szacunkiem. Dlaczego? Bo jestem najlepszy. A kto podskoczy najlepszemu? Nikt normalny, bo Vaclava za normalnego uznać nie można. Na poprzedniej gali mierzyłem się z Craigiem...

 

World Champion wzdycha.

 

SR: To był dziwny pojedynek. Wiecie jak nudno jest nie walczyć w main-evencie? Walczysz w jednej z pierwszych walk i potem co masz robić? Jak przeciwnik ci obije ostro mordę to przynajmniej można się karetką przejechać do szpitala, wtedy coś się dzieje i jest całkiem fajnie. Ale jak jesteś świetnym wrestlerem, walczysz ze średnim wrestlerem i wiesz, że wygrasz i później masz całą galę? Co ma człowiek wtedy począć? Może sobie tylko pochodzić po szatni i zastanawiać się nad swoim losem. To jest niefajne w byciu wrestlerem, trzeba dlatego zawsze walczyć w ostatnich walkach, pamiętajcie o tym. Craig był słodki i miło się z nim walczyło, jednak i on i ja wiemy, że to nie ten poziom, że ja jestem debeściak. Dlatego trochę szkoda, że ja wyszedłem do niego, a nie on przyszedł do mnie do main-eventu. Szybka sonda smsowa czy to było dobre czy nie? Piszcie „Yes”, jeśli uważacie, że powinienem częściej zaglądać do dolnej części karty, albo „No”. Wszystko na numer 983-COOK. Dawajta jakiegoś dżingla teraz.

 

Leci dżingiel radiowy.

 

SR: Tak byłoby dla mnie lepiej i nie musiał bym się snuć po korytarzach w poszukiwaniu jakieś ciekawszej rozrywki. Do domu pojechać nie mogłem niestety, to byłoby nieprofesjonalne i okazało brak szacunku dla innych wrestlerów. Vacków i Nasów można nie lubić, są jak wkurwiające pięcioletnie bachory, ale zawsze trzeba ich szanować w końcu my wrestlerzy to jedna wielka rodzina. Tak… poprzednia gala była ciekawa i miła, dobrze, że wygrałem i mam nadzieję, że nadal będę wygywac kolejne pojedynki i fajni będą szaleć i cieszyć się ze mną jak głupi i głupszy. W końcu po to się gra, by wygrać i by fani się cieszyli. Bez tego każdy sport traci swój urok, a może nawet sens. Dobra, teraz trzy pytania od widzów. Dawajta dżingiel.

 

Dają dżingla sygnalizującego pytania od widzów.

 

SR: Pytanie pierwsze, co byś polecił z polskiej kuchni? Co bym polecił z polskiej kuchni? Nie wiem, może czerninkę? Najlepsza jest z kaczki, tylko trzeba pamiętać o dobrym wymieszaniu składników. Proporcję w tej zupie są najważniejsze. Na stronie Cook-radio, znajdziecie mój ulubiony przepis. Drugie pytanie: czy jestem szamanem? Ułyee? Tak, jesteś nim, myślałem, że pytania zadają tylko miejscowi? Trzecie pytanie: kto był najciekawszym wrestlerem jakiego spotkałeś? Myślę, że Fat Boy, koleś miał nawet własną federacje, bardzo kontrowersyjną, mówił nawet, że nie on tam jest szefem. W każdym razie z jego przyjaciele tworzą zgrany zespół. Dobrze, a teraz Mike Oldfield i „Moonlight Shadow”. Jak to mówią w piosence I stay, I pray, see Avenger one day!

 

Leci ta zacna pieśń, a Crazy zjada kanapkę z miejscowym serem.

 

SR: Witam wszystkich z powrotem. Teraz pomówimy o przyszłości, jak wiecie EWF po raz pierwszy zagościło na Wyspach Cooka. Miejsce to od dawna ma specjalne miejsce w sercach władz EWF i najważniejszych osób. Podobnie jak Bhutan, piękna miejscówka i świetne miejsce. Gdyby Tony Hogański był cesarzem, to miałby tu na pewno swój pałacyk wzorowany na pałacyku Eckartsau, który jest mały i ascetyczny, a jednak ma coś w sobie. Dobrze, teraz coś o moim rywalu. Co mogę powiedzieć, jebany Samson stracił swoją moc, gdy go ogolili. Filistyni go pojmali i wydmali jak małe dziecko. Trudno Franko, bez swoich bujnych kłaczków jesteś nikim. To one dawały ci twoją nadludzką moc i siłę, tylko dzięki nim, mogłeś coś zrobić i pokazać na ringu. Skąd to wiem? Dlaczego inaczej nosił byś to barachło na sobie, przecież to nie modne i wygląda się w tym obrzydliwie. Tak więc twoje włosy, były twoją mocą. W sumie to u Merowingów było podobnie, długie włosy były oznaką władzy królewskiej. Jak kogoś detronizowali, to go golili. Oto wyniki naszej sondy smsowej: czy powinienem częściej walczyć poza main-eventami? Yes – 11%, No – 89%. Fani zdecydowali, sprawa zamknięta. Dawajcie dżingiel cieszących się fanów, albo coś z maszynki do produkcji cheeru.

 

Radość nieistniejących kibiców.

 

SR: Sonda numer dwa. Czy Samson-Merowing jest faktycznie Merowingiem i po stracie owłosienia straci też cały swój skill. Odpowiedzi przesyłajcie na znany numer. Wracając do mojego rywala, no Samson, jak nic, teraz jednak ich nie masz, więc nie możesz nic zrobić. No chyba, że niczym Samson zginiesz zawalając budynek, gdzie znajdują się twoi wrogowie. Na szczęście walki będą pewnie na plaży, więc takiego problemu nie ma. Nie martw się jednak włosy mają to do siebie, że odrastają, już za rok będziesz jak nowonarodzony. Znowu wrócą ci siły i będziesz mógł mieszać w tym biznesie, jak to do tej pory robiłeś. Ciesz się z tego, nie każdy ma okazję walczyć kolejny raz z Crazym. Ba, ty nawet ze mną w drużynowych walkach wygrywałeś. Widzisz jaki byłeś dobry, gdy miałeś swoją bujną czuprynę na klacie. Co się stało, jak mogłeś tak dać się zaskoczyć, czy nie powinieneś chronić tego co masz najcenniejsze drogi Samsonie? Teraz stałeś się jednak nikim: jesteś zerem w szklanym rowerze, co jak siła zostaje… jesteś wiadrem, szalonym wiadrem… Dopiero po latach dowiedziałem się, że w tej piosence Biała Armia trochę inaczej idą słowa tej piosenki. Jednak co to za różnica, moja interpretacja jest lepsza. Skoro już jesteśmy w klimacie to posłuchajmy piosenki o szalonym wiadrze.

 

Leci piosenka o szalonym wiadrze.

 

SR: Wita was SR-Crazy w cudownej audycji. Jak tam się dzisiaj czujecie drodzy Cookańczycy? Dobrze? Zdrowo? Jak myślicie – co myśli teraz mój rywal, Franko? Zwrócę się do niego bezpośrednio. Jak zdrowie mój ogolony i piękny Samsonie? Drapiesz się często? Jak to jest żyć tak bez kłaczków? Nie jest Ci trudniej? Powiedz szczerze? Ok, teraz kolejne 3 pytania od widzów: pierwsze, kto najbardziej ci zaimponował w EWF. Pytanie to jest oczywiste i proste. To był Dark Avenger i jego moc. Zawsze tęsknić będę za nim i liczę, że niedługo wróci. Z każdym dniem, który upływa, jego powrót jest bliższy ja to wiem. Dziś specjalnie dla was, przygotowałem do wygrania w konkursie trzy biografie mojego kompana, z moim autografem i sekretną blaszką. Kto pierwszy zadzwoni pod numer 777 888 999, ten wygra. Drugie pytanie: Czy wiesz, że Legia to jeden z tych klubów, których nikt nazwy nie umie poprawnie wymówić? Zapisujesz Legia, a czyta się kurwa. Hehhe dobre, specjalnie to przeczytałem. Miłość do kurew trafia nawet tutaj. Trzecie pytanie jest z twittera: Nieporadek napisał: Czy nie wstyd ci za twą mowę nienawiści. Mam dla ciebie odpowiedź Nieporadek, czy nikt ci nie powiedział, że prążkowane marynarki są passe? Dobrze, to tyle na teraz. Aktualnie zapuszczam wam muzykę, specjalnie dla Vaclava zespół MIG „Choć prawda boli mnie”.

 

Leci piosenka specjalnie dla Vaclava.

 

SR: Witam po przerwie. Choć prawda boli mnie ja wierzę, że, że Vaclav zaraz dostanie przez łeb. Już moje myśli zabijają mnie, czy Vaclav głupi jest. Ładna pieśń? Ale my nie o Vaclavie, a o innym rodzynku naszej wrestlingowej sceny. Pan Franko, rzucił mi przypadkiem wyzwanie i jest jednym z pretendentów do tronu, to znaczy mojego pasa. Nawet ładnie się bawił na balu dla pretendentów, na pewno prezentował się lepiej w oficjalnym stroju, niż ten barbarzyńca w ogrodzie, czyli Vaclav i ta cała jego ekstrama, ekstra-rama (jak margaryna), która kojarzy mi się tylko z ekskrementami. Nie pytajcie dlaczego, nie wiem. W każdym razie Franko jest o tyle lepszy, że jest spokojny i ułożony. Umie się też zachować, co według mnie jest ważne jeśli ktoś chce piastować najważniejsze stanowiska w EWF. Dla wielu bycie najlepszym, a raczej o byciu nim decydują tylko względy czysto sportowe. Technika, taktyka siła, trening, doświadczenie, a także inne, podobne kwestie. Według mnie jednak do najważniejszego tytułu w EWF trzeba mieć coś jeszcze. Pewną dystynkcję, pewną ogładę i umiejętność chodzenia, mówienia, taką jaka jest konieczna na szczytach. Obdartus nie może być mistrzem, tak jak gównojad nie może być królem. Nie chodzi tu o brak zdolności, ale brak pewnych reprezentacyjnych umiejętności. Pijący piwo frajer, co chodzi jak uchlej i wszczyna walki związkowe, na pewno nie będzie dobrym mistrzem. Stop, wróć, on po prostu nie może być mistrzem, to byłoby szkodliwe dla całego EWF. EWF World Champion, to pewna marka, on jest jak taki ambasador, który reprezentuje nasz wrestlingowy świat na zewnątrz, takim kimś nie może być byle frajer. Takim kimś nie może być więc Vaclav. Trochę inaczej ma się historia z naszym kolegą Frankiem, choć on ma lub teraz miał pewne włoskowe wady, to i tak był o niebo lepszy od kolesia co pije Perłę do oporu. Widziałem wszystkich na balu i jeśli mam być szczery to najlepszym połączeniem wrestlingowych umiejętności i obycia w kontaktach… tu najlepiej wypada jednak Franko. Sorry Nas, odkąd spotykasz się ze swoją celebrytką, teraz już żoną strasznie opadłeś z sił. Polecam więcej treningów, a mniej filozoficznego i cielesnego pieprzenia. Wracając jednak do naszego Franeczka, koleś na pewno jest dobrym wrestlerem. Ma dryg, ma gaz w nogach i umie poruszać się na ringu. Widać, że oglądał Rockyego Balboę, bo porusza się na tym ringu, jak skrzyżowanie gazeli z hipopotamem. Myślisz, że tymi swoimi nogami nie da rady, a on nimi pracuje świetnie. Tak jak tego chciał coach Rockyego. Dobra, teraz trzy pytania od fanów. Pierwsze, czy myślisz, że Milan wygra scudetto? Tak, wygra na pewno, sportowe. Drugie pytanie, czy masz coś do Rosjan. Nie, chyba nic nie mam. Trzecie pytanie z Twittera od Nieporadka: ale ich załatwiłem na Ukrainie. No dokładnie, gdyby cię posłuchali chłopie to Janukowycz nadal by tam siedział. Specjalnie dla fanów banderowców, Razom nas bahato.

 

Banderowcy na pewno słuchają tej audycji.

 

SR: Wyniki sondy smsowej! Czy Franko jest Merowingiem i zatraci swój skill po utracie owłosienia? 51% na „yes”, a 49% na „no”, czyli w myśl Tomka Lisa – wygrałem, moja racja zwyciężyła. Znów pozdrawiam wszystkich słuchaczy. To nasza ostatnia część gadki o Franko i tym podobnych. Cóż jak już mówiłem, Franko to fajny chłopak umie przywalić i odparować cios. Jednak to ja jestem mistrzem i mam zamiar dobrze wywiązać się z mojego obowiązku i pokonam swojego rywala w uczciwej walce na ringu. W końcu ja nie bydło, ja nie kozioł, nie dam sobie wpierdolić. Obronię swój pas, bo po coś jestem tym mistrzem. Dlatego muszę pokonać swojego rywala i udowodnię kto jest najlepszymi w tym biznesie. Ja mam największe sukcesy i ja jestem najlepszy aktualnie w tym biznesie. Dlatego moim obowiązkiem jest wygrać kolejną walkę i udowodnić, że jestem nadal wielkim zawodnikiem. W sumie tego akurat udowadniać nie muszę, każdy człowiek o tym wie, nie trzeba być znawcą by wiedzieć, że Crazy najlepszy jest. Przepraszam cię więc Franko mój, na dno niedługo pójdzie ty, bo wpieprzę w ringu ci, jak mało kto, więc pakuj się mój ty. Masz niestety pewność, że przegrasz jutro ten mecz, ja wierzę, że nie obrazisz się i przyjmiesz to jak mały zwierz. Ok, mamy telefon od jednego z naszych widzów. Może on nam coś ciekawego powie.

 

Słuchacz: Nie jestem widzem, tylko słuchaczem.

 

SR: Kto ma oczy, widzi. Kto ma uszy słyszy.

 

Słuchacz: O co Ci chodzi?

 

SR: O Franko.

 

Słuchacz: Czy on jest taki ważny..

 

SR: Teraz jest najważniejszy.

 

Słuchacz: Czemu?

 

SR: Bo z nim walczę i muszę z nim wygrać, by pokazać, że nadal mam w sobie siłę by wygrywać kolejne walki i że nie zgnuśniałem totalnie. Mam tak, że musze wygrywać wszystko. Nawet w bingo muszę wygrywać. Tak to już jest, gdy jest się na szczycie, trzeba uważać co się robi i trzeba zawsze wygrywać, bo inaczej szczury, co są na dnie, cię wpierdolą.

 

Słuchacz: Jak Popiela?

 

SR: Tak, nie będę zasypywać gruszek w popiele. W ogóle po co je tam zasypywać, jak można je wpierdolić?

 

Słuchacz: Czy Franko to doby zawodnik?

 

SR: Słuchałeś co w ogóle mówiłem?

 

Słuchacz: Jednym uchem?

 

SR: A drugim?

 

Słuchacz: Nie mam drugiego, odgryzł mi zmutowany chomik.

 

SR: A mówiłem, że chomiki są groźne. Masz coś do powiedzenia o Franko?

 

Słuchacz: To samo co ty.

 

SR: Czyli?

 

Słuchacz. Nie używam chili.

 

SR: Pojebus jakiś, skasujcie go.

 

Słuchacz: A gdzie miłe podejście do fanów.

 

SR: Ok, nie ma go? Dobra. Co by tu powiedzieć na koniec dnia? Mieliśmy jakieś problemy techniczne, spróbujemy się później znowu połączyć z tym gościem. Żaden fan nie będzie odtrącony! Idę zaraz nacieszyć się miejscowymi plażami oraz kokosami i cytrusami. Jutro mam spotkanie z miejscowymi oficjelami, a później gala i wklepanie panu Franko. Przykro mi włochaczu bez włosów, ale muszę z tobą wygrać, nawet musze przyznać, że darze cię małą sympatią. Jesteś słodki i umiesz walczyć, pokazałeś już to mi razem z Bidamem. Tym razem jednak będzie walka jeden na jeden, tylko my ring i jakaś dziwna stypulacja, nie pamiętam już jaka. Na szali będzie najważniejszy pas w EWF, marzysz pewnie o jego zdobyciu. Tym razem jednak swoich marzeń nie spełnisz, wybiję ci je z głowy. Nie dlatego, że jesteś jakimś frajerem, nie dlatego, że cię nie lubię, nie dlatego, że jesteś słabiakiem. Po postu nie mogę pozwolić na to, byś teraz zdobył ten pas. Jak dobrze pójdzie nacieszysz się nim później ty albo Bidam, Nas lub Vaclav. Myślę, że większość z was może mieć w przyszłości ten pas. Poza Valavem, wtedy bym się załamał. Dlatego niedługo wyjdziemy na ring, przywitamy się, a następnie zaczniemy walkę. To będzie bardzo dobra walka, bardzo ciekawa i interesująca. Wiesz dlaczego? Bo spotka się dwóch całkiem niezłych przeciwników. Do tego i ja i ty będziemy mieli sobie coś do udowodnienia i na pewno żaden z nas nie oleje tej walki. Damy z siebie wszystko. Następnie, gdy już zejdziesz z ringu pokonany to podamy sobie ręce i odejdziemy w dobroci. To znaczy podamy sobie je na ringu, a później ty sobie pójdziesz lub odwiezie cię karetka. Inne drogi nie widzę, bo innej drogi nie ma. Musisz przegrać, przykro mi, ale takie jest życie. Dobrze, to wszystko na dziś. Muszę powiedzieć, że znakomicie się bawiłem, byliście wspaniali i cieszę się, że mogłem z wami pogadać. Na zakończenie specjalnie dla Vaclava i jego kochanka Castro piosenka „Dumka na dwa serca”. Jeb się Vaclav.

 

Leci „Dumka na dwa serca”.

 

Transmisja kończy się.

 

 

 

 

 

 

 

--------------------------------------------------------

Koniec!

Koniec!

Koniec!

Czy Dark Avenger słuchał audycji?

Kiedyż on wreszcie powróci?

--------------------------------------------------------

6886753384ab4cd8908084.jpg

  • Odpowiedzi 0
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • SR

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie

  • SR

    SR 1 odpowiedź

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • MattDevitto
      Gdyby nie chodziło o AJ'a to jeszcze może bym się łudził, ale Styles nie należy do osób w tym biznesie, które rzucają słowa na wiatr. Poza tym z wieloma zawodnikami z AEW AJ i tak przecinał się przez lata na różnym etapie swojej kariery...
    • KPWrestling
      Trzecia pula biletów trafiła do sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 4 Data: 29.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Morioka, Iwate, Japan Arena: Iwate Prefectural Gymnasium Publiczność: 1.040 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • KPWrestling
      Druga pula biletów już w sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Jeffrey Nero
      Słyszałem plotkę o kolejnym tajnym spotkaniu w Orlando T. Khana z niejakim Shanem McMahonem, który od marca ma zostać pierwszym w historii GM AEW.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...