Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

"Żyd czy pluskwa ?" RP - Żubr


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  180
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  13.07.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

W Żuku panował zaduch nie do wytrzymania. Na fotelu kierowcy spał , kręcąc się niespokojnie, Żubr. Poprzedniego wieczora do spółki z Andrzejem i Michałem świętowali zdobycie pierwszego pasa. Impreza była rzeczywiście udana a jej skutkiem ubocznym były przychodzące w nocy koszmary. Z tymi Żubr sobie jakoś radził, trudniej było jednak coś poradzić na suchość w gardle. Choć wstawał w nocy kilka razy i popijał alkohol, zgaga nie przechodziła. Na dodatek o świcie ktoś zaczął natarczywie dobijać się do drzwi auta. Wściekły, zwlókł się z fotela i otworzył drzwi. Gdy jednak uchylił wrota, nie zobaczył nikogo.

 

– Cholera! – zaklął tak głośno, że aż prawie obudził towarzyszących mu nacjonalistów.

 

– Żartów się komuś zachciewa.

 

Ze złością zatrzasnął drzwi i obrał kierunek na stojącą na pace przenośną lodówkę w której o ile pamięć go nie myliła miał jeszcze z pół litra a może nawet i półtora.Kiedy uchylił drzwi lodówki, pukanie rozległo się ponownie.

 

– Spierdalaj - ryknął.

 

Jeśli to znowu głupi żart, ukatrupię jak Ratera przyrzekł sobie a w rodzinie Podkamieńców słowo droższe było od honoru. Ale i tym razem po otwarciu drzwi nie ujrzał nikogo. Już chciał wrócić do auta po krzesło i wybiec na podwórze w poszukiwaniu żartownisia gdy poczuł że coś go ciągnie za nogawkę.. Nie była to pluskwa ani nawet żyd bo te jedynie gryzły, to coś natomiast wyraźnie go ciągnęło na zewnątrz.Gdy spojrzał w dół, podskoczył jak oparzony. Jak słoń się boi myszy, tak samo Żubr wystraszył się małego chińczyka wzrostem niewiele przewyższającego koła Żuka.Zapaśnik z obrzydzeniem machnął nogą jakby chciał wykonać enzuigiri ale na szczęście przybysza wrestlerowi zakręciło się w głowie i nogą trafił w błotnik.Patriota lądowanie miał wyjątkowo twarde. Przez chwilę leżał bez ruchu, potem podniósł się, zachwiał i znowu padł na ziemię.

Żubr powstał i znowu chciał spróbować mu dokopać ale gość błagalnym tonem wyszeptał:

 

– Oszczędź mnie!

 

– To ty mówisz po naszemu? – zdziwił się nowy mistrz Deamusin

 

– Mówię w wielu językach – wyjaśnił przybysz z dalekiego wschodu.

 

– Co cię tu sprowadza?

 

– Żubra, sarmatą zwanego poszukuję.

 

– A co ty od niego, Żubra znaczy się chcesz? - Zapytał podejrzliwie nacjonalista.

 

– O pomoc przyszedłem go prosić aż z Chin – wydukał kurdupel.

 

– W nim nasza ostatnia nadzieja…

 

O pomoc – powtórzył w myśli, mile połechtany, Żubr. Widać moja sława już do Japonii i innych kontynentów dotarła.Nie wiedzieć bowiem czemu, przekonany był, że niecodzienny gość przybył doń zza Kaukazu.

 

– Znasz go, panie? – spytał zapewne komunista.

 

– A, znam.

 

– Prowadźże więc do niego, a zobaczysz, że ci to wynagrodzić potrafię!

Żubr, nie namyślając się długo, chwycił małego za kimono i posadził sobie na ramieniu.

Wniósł go do auta i rzucił na siedzenie. Starzec szybko zatkał nos, bojąc się, że smród może go zabić.

 

– Nigdzie się nie ruszaj! – rozkazał Żubr po czym ruszył po Żubra.

 

Gdy wrócił stamtąd kilka minut później, zmieniony był nie do poznania. Na t shirt nałożył dres.

 

– Ty jesteś Żubr? – spytał z niedowierzaniem starzec, wychynąwszy ostrożnie zza

siedzenia.

 

– He!

 

– Żubr?

 

– Tak! Kurwa!

 

– To musiała zajść jakaś pomyłka…

 

– Nie ma żadnej pomyłki! – zagrzmiał Żubr.

– Szukasz pomocy. A ja jestem znanym w całym wrestlingowym świecie pogromcą jobberów. Jeszcze żaden się przede mną nie uchował!

 

Gościowi zawirowało w głowie i padł, zemdlony.

Żubr ostrożnie poił małego gościa z kubka swoim najlepszym alkoholem. Krople życiodajnego nektaru spłynęły strużką po zmarszczonej twarzy, gdy nieznajomy się zakrztusił. Kasłał długo, a gdy doszedł do siebie, siedział nadąsany w milczeniu.

 

– Jeżeli mam ci pomóc, musisz mi powiedzieć po co przychodzisz

 

– Nazywam się Jintao. Liu Jintao. Mieszkam w Chinach.

 

– A gdzie to jest? Musi być, gdzieś za morzem.

 

– A tam za Rosją – wyjaśnił Jintao, sadowiąc się wygodniej na małej .

 

– Mój młody krewniak Jianguo, wysłany został w długą i niebezpieczną drogę. Miał się nim

opiekować Wei, Won Weiem zwany, ale jak się okazało to hulaka i kłamca jakich w

całych Chinach nie znajdziesz. Podróż opóźniał, bo się w każdym barze do

nieprzytomności upijał i burdy wszczynał. – żalił się malec.

 

– A sprawa jest, że tak powiem, wagi państwowej. O uratowanie naszej krainy chodzi…

 

– A przed kim to ratować ją trzeba? – spytał Zubr.

 

– Przed kapitalizmem, który pragnie Chiny posiąść…

 

– Chiny, mówisz? – dopytał Żubr.

 

– Chiny – przytaknął komunista. – Gdy je zdobędzie, zapanuje po wsze czasy nad całym

światem.

 

– Chodźmy więc, nie ma na co czekać! – zakomenderował zdezorientowany Żubr.

 

– Nie spieszy się – odparł Chińczyk, po czym trochę nieśmiało, wskazując na kubek, spytał:

 

– Czy mógłbyś mnie jeszcze odrobiną waszej kultury pouczyć?

 

Starzec, choć pił niewiele, zaimponował nacjonaliście. Prawie jak koliber. Tyle, co waży. Nawet ja nie byłbym mu w stanie dorównać – pomyślał

Żubr.

Następnego dnia obudzili się koło południa.

 

– Zapomniałeś? – Chińczyk wrzasnął wrestlerowi prosto do ucha.

 

– O czym to niby miałem zapomnieć?

 

– Chiny ratować musisz!

 

– A gdzie one są ?

 

– Pójdź, to cię zaprowadzę.

 

I wyszli przed chałupę nacjonalisty, a słońce dotarłszy w swej codziennej wędrówce na szczyt nieboskłonu, niemiłosiernie prażyło. I szli przez zaśmiecony parking aż doszli na niedalekie pole, całe pokryte kretowiskami.

 

– Tędy – powiedział starzec, wskazując swym niewielkim palcem mały

kopczyk – prowadzi droga do Chin.

 

Żubr popatrzył na niego z niedowierzaniem. Starzec aż cofnął się, przestraszony.

 

– Tędy przyszedłem, więc i tędy można wrócić – wyjaśnił.

 

– A nie pomyślałeś o tym, że ja jestem kilka razy od ciebie większy?

 

Wrócili do auta po łopaty dla Żubra i towarzyszących mu kiboli oraz po dużo mniejszą od łopat ołowianą nabierkę do zupy dla gościa. Kopali aż do zachodu słońca, często posilając się przy tym tradycyjnym polskim napojem i przygryzając. Kiedy skończyli, starzec nie był już w stanie utrzymać się na nogach. Widocznie nie jest przyzwyczajony do poprawiania klinem – zauważył z Deamusin Champion. Gdy tylko słońce skryło się za horyzontem, wskoczył do powiększonego do jego rozmiarów

kretowiska i pociągnął za sobą kiboli.

 

C.D.N (Może)

1239281010554942849e893.jpg

  • Odpowiedzi 3
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Prinse

    2

  • AGNKP

    1

  • Grishan

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  502
  • Reputacja:   14
  • Dołączył:  17.08.2010
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

Czytając tego erpa miałem silne uczucie deja vu - już to gdzieś, cholera, czytałem. Moje spojrzenie padło na półkę z kolekcją "Wędrowyczów", no i sprawa stała się jasna. Boję się, że niebezpiecznie ocierasz się o plagiat, o ile już go nie popełniłeś. W ogóle to wydaje mi się, że trochę za dużo przeróbek można znaleźć w Twoich tekstach - raz na jakiś czas taki motyw jest sympatycznym dodatkiem, ale kiedy powtarza się częściej to już jednak kojarzy się z pójściem na łatwiznę. W każdym razie tak mi się wydaje, niech mnie tam ktoś mądrzejszy poprawi w razie czego ;)

  • Posty:  180
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  13.07.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Masz rację w 100%. Wzoruję się na postaci Jakuba ale wspominałem już w jednym z wcześniejszych rpów o tym. Zdaję sobie również sprawę z tego że w tym tekście za mało włożyłem własnej pracy. Niestety parę wydarzeń mnie zaskoczyło i zajęło mój czas który miał być przeznaczony na tego rpa a coś pasowało oddać. Pierwotnie to co Grishan, widzisz tam u góry miało być tylko prologiem. Niestety wyszło jak wyszło ale obiecuję że już się to nie powtórzy.

1239281010554942849e893.jpg


  • Posty:  330
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  03.07.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Ten tekst jest częścią jakiejś historii opowiadanej w twoich RPach? Bo u mnie akurat średnio z czytaniem książek (a i tak zazwyczaj zabieram się za reportaże np. p. Kapuścińskiego) i powiem szczerze, że RP jest dla mnie troszkę nie zrozumiały. Wszystko co się w nim dzieje nie ma specjalnie związku ani z poprzednią galą (przynajmniej ja nie zauważyłem), a przecież Żubr wystąpił w kilku rozbudowanych segmentach, ani nie widzę specjalnie odniesienia do zbliżającej się walki.

EDIT:

Może trzeba było się wstrzymać z opublikowaniem i kosztem (zgłoszonego oczywiscie) opóźnienia jeszcze podrasować pracę.

C.D.N na końcu ma oznaczać, że coś jeszcze tutaj dodasz, czy po prostu będziesz ten wątek kontynuował w następnych RPach?

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Słyszałem plotkę o kolejnym tajnym spotkaniu w Orlando T. Khana z niejakim Shanem McMahonem, który od marca ma zostać pierwszym w historii GM AEW.
    • Jeffrey Nero
      Nigdy nie mów nigdy w wrestlingu...
    • IIL
      AJ'a czeka co najwyżej transfer do TNA. Byłby to generalnie genialny pomysł - przegrana z Guntherem na Rumble i "odejście" od WWE, ale za to definitywne zakończenie kariery w ich rozwojówce. Styles mógłby zdobyć tam w poetycki sposób jeszcze raz główny pas, itd i pojawić się kilka razy w tym roku, co bardzo wywindowałoby ten brand do góry.  Na AEW i walkę z Omegą oraz reunion z Bucksami nie ma szans.  
    • Jeffrey Nero
      Tak tylko to wrzucę   
    • GGGGG9707
      Mi się właśnie wydaje że to doprowadzi do odejścia Balora. Od kontuzji Doma było mówione że do RR zdąży wrócić więc jego wejście w walce jest niemal pewne (co nie będzie jakąś dużą niespodzianką bo wszystkie informacje podawały że na Rumble wróci). Balor nie przypadkowo dowiedział się na RAW że nie ma dla niego miejsca w RR Matchu a do tego te promo Liv do Balora. Typuję że albo Dom będzie w RR Matchu i go koncertowo przegra co zdenerwuje Finna że znowu Dom dostaje szansę mimo że ma już pas albo
×
×
  • Dodaj nową pozycję...