Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

A bo zawsze chciałem jako pierwszy oddać RP'a


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  330
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  03.07.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

02.02.2014

Rzeszów, kilka minut po rozpoczęciu Wrestlepaloozy

Szatnia hali w Rzeszowie

 

Co to za cyrk? To miał być przeciwnik? Nie liczyłem, że moje umiejętności zostaną ocenione wysoko, zwłaszcza, że w środowisku pro-wrestlingu nikt mnie nie zna. Jednak, może naiwnie, wierzyłem, iż zostanę potraktowany choć trochę poważnie. Na tyle, że na przeciw mnie stanie ktoś, kto będzie stanowił choćby w minimalnym stopniu wyzwanie. Chyba będę musiał jeszcze trochę poczekać nim stanę twarzą twarz z kimś kto może mi zagrozić i kogo pokonanie przyniesie jakiekolwiek korzyści. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Ten włoch nikogo nie interesuje. Dopóki nie stanę naprzeciw któregoś z posiadaczy pasów, albo chociaż zawodnika wzbudzajacego emocje na widowni, doputy nikt nie zainteresuje się tym co mam do przekazania.

 

15.02.2014

Gdynia, około godziny 20:00

Blok na Witomińskim osiedlu

(Artur Grot, po przyjeździe do Polski postanowił zamieszkać z powrotem w sowim rodzinym mieście - Gdyni. Wynajął małe i tanie mieszkanie na ósmym piętrze w bloku, znajdującym się w dzielnicy Witomino (która graniczy z Trójmiejskim Parkiem Krajobrazowym). To w nim spędza większość czasu. Teraz siedzi na podłodze w pozycji znanej jako "Kwiat Lotosu", z zamkniętymi oczami. Wokół niego stoi kilkadziesiąt ułożonych w koło, zapalonych świeczek .)

 

Uspokój oddech. Głęboki spokojny wdech, głeboki spokojny wydech. Tak jak uczyli. Wdeeeeeech. Wyyyyyydech. Wdeeeeeech. Wyyyyyydech. Dobrze. Oczyść umysł. Wyłącz się na świat. Na dotyk. Na zapach. Na dźwięk (słychać wygłuszone, acz głośne, wydobywające się dźwięki muzyki w rytm których padają słowa "Każdy robi co chcę,dobrze lub źle sam to już wie najlepiej") NA DŹWIĘK! Nic nie słyszysz, tylko czujesz ciepło... ("ja to pierdole nie wczuwam się i nie proszę") Nie słyszysz tej durnej muzyki... (pierdole to wyłączcie to jak chcecie) Nie słysz...

 

"Kurwa!" bruknął pod nosem Artur, wstając z powoli z podłogi, tak aby nie przewrócić żadnej ze świeczek. Następnie zgasił je wszystkie, odłożył na stół i opuścił mieszkanie.

 

...

 

W tym czasie w mieszkaniu niżej dwóch kumpli od kilku godzin starało się wyłączyć na świat w inny sposób. W pokoju, prawie drgającym w rytm bitu z kawałka Pono[1], który wydobywał się z zestawu głośników rozłożonych w okół komputera stojącego na biurku, panował wszechobecny bałagan. Po podłodze walały się puste pudełka po pizzy i chipsach, ubrania były porozrzucane po krzesłach i sofie, za którą znajdował się stos żgniecionych puszek i kilkanaście butelek, głównie po piwe, choć znalazło by się też kilka po mocniejszych alkoholach. Krajobraz uzupełniał włączony na kanale z kreskówkami, wyciszony telewizor znajdujące się pod nim Playstation 4, ale przede wszystkim mocna woń palonej marihuany i dwóch około 22 letnich chłopaków znanych jako Marley i Kadze. Obaj mieli piekielnie zaczerwienione oczy i siedzieli rozwaleni na kanapie.

 

- Ściiiiisz tooo.... - powiedział "spalonym" głosem Kadze, niski, chudy chłopak o wybitnie jasnych, krótkich włosach, bladej cerze i tatuażu ciągnącym się przez całą lewą rękę.

 

- Jest cichhoooo... - odpowiedział chyba jeszcze bardzej ujarany Marley, brunet z nadwagą i dredami sięgającymi szyi.

 

- Staaryy, ścisz..., bo ktoś po psy zadzwonii...

 

- Jak będzie cicho, to zasnęę...

 

- ścisz to kurrrrr-waaa...

 

- Nie chce mi się...

 

Chwila ciszy, rozlega się pukanie do drzwi.

 

- Ejjj, Kaadzeee..., Ktoś pukaaa...-wydukał Marley.

 

- słyszeee...

 

- Idź otwórz...

 

- pierdooole, ty otwórz...

 

- maszzz bliiiżeeej...

 

- ale mi się nie chce wstawać...

 

Głośniejsze pukanie.

 

- kuurwa.... - wysyczał na wpół przytomny Kadze.

 

- Idźź otwórz...

 

- To przez twoojąąą muzykę...

 

- spieerdaaaalaj...

 

Tym razem uderzenia lądujące na drzwiach są bardzo mocne. W końcu gospodarz mieszkania leniwie się pododniósł, założył przeciwsłoneczne okulary (aby ukryć przejarane, przymrużone oczy), wyłączył muzykę wydobywającą sie z głośników i poszedł sprawdzić kto tak usilnie stara się zobaczyć z nim, modląc się w myślach, aby przed wejściem nie stało dwóch panów ubranych na niebiesko. Gdy otworzył drzwi, jego oczom ukazał się postawny mężczyzna (nie)znany w EWF jako Artur Grot.

 

- W czym mogę pomóc? - powiedział Kadze, starając się ukryć wpyłw miękkiego narkotyku, na jego stan psycho-fizyczny.

 

- Dziękuje, że ściszyłeś...( w tym czasie chłopak zauważa tatuaż na ręce Artura)

 

- A pan chybaaa... nowyyy uu nas w blooku? - zapytał Kadze wchodząc w słowo Grotowi.

 

- No tak, niemniej...

 

- Panieee, co my tu takk będziemy stalii, pan wejdzie.

 

- Przepraszam sąsiedzie, ale trochę...

 

- Jest Sobooota wyluzuje się Pan, i weeejdzie.

 

- No dobra. - odrzekł niezadowolony Grot wchodząc do mieszkania swojego sąsiada.

 

Kadze zaprowadził Artura do pokoju gościnnego, gdzie Marley, zgodnie ze swoją tezą, zapadł już w głęboki sen. Gospodarz chwycił krzesło znajdujące się przy biurku, zrzucił z niego ubrania na podłogę i wykorzystując wszystkie pokłady energii przysunął je do stołu, a sam ledwo żywy walnął się małym skrawku kanapy, którego nie zajęło cielsko Marleya.

 

- Niestety już wszystkoo zjedliśmy,aaaa trzeci kolega jeszcze nie przyszedł, więc mogę tylko zaa...proponować (Kadze wkłada rękę za sofę i chwilę grzebie) takie o to piwo - mówiąc co, Kadze pokazuje na puszkę "Tyskiego".

 

- Nie pije alkoholu. - odparł Grot.

 

- No to pozwoli pan, że sam wypijeee...- (Grot tylko wzruszył ramionami) - Paaweł jestem, alee wszyscy mówią na mnię Kodze - wydukał gospodarz wyciągając rękę.

 

- Artur - odpowiedział niezadowolny Grot, odwzajemniając gest.

 

- Ten tuu ćpun, too Marley - powiedział Kadze wskazując na kumpla -ejjj Marley, (szarpie go za nogę) obudźź sieee, goościa maamyy.

 

- Yhuy - wystękał niezrozumiale Marley, choć można założyć, że chciał powiedzieć "I chuj".

 

- Dobra panowie nie przeszkadzajcie sobie, tylko mam do was taką prośbę, abyście... troszkę ciszej słuchali tych swoich hiphopów.

 

- Staary ja nie cierpię hiphopuu, to ten wieśniak to p-uszcza.

 

- Znaczy mi ogólnie chodzi, abyście się wieczorami zachowywali troszkę ciszej. Da radę?

 

Nim usłyszał odpowiedź, do mieszkania, po wystukaniu "sygnału" w rytm popularnej na stadionie Arki przyśpiewki "eMki", wszedł kolejny chłopak w podobnym wieku. Goofy (bo tak brzmiała jego ksywa), był wzrostu podobnego co Grot i charakteryzował się konkretną sportową sylwetką, choć nie był tak duży jak zawodnik EWF. Po za tym był ścięty na łyso, twarz miał posiniaczoną, na lewym ramieniu wisiała mu tobra sportowa, a w prawej ręce trzymał dwie duże siatki z zakupami.

 

- Ej wy pojebani jesteście! - głośno powiedział Goofy zamykając drzwi.

 

- Ciiiiiszejjj Goofy, Marley śpi. - odpowiedział Kodze.

 

- Kurwa, na parterze już czuć bakę! A na twoim piętrze to jest już kosa jak sam skur... - w tym momencie chłopak zauważył gościa - (wypowiedziane znacznie ciszej) ...wysyn.

 

- A właśniee, to jeest mój nowyy sąsiad, Artur.

 

- Witam - powiedział z szacunkiem Goofy, podając Grotowi rękę. Ten ponownie odwzajemnił gest.

 

- Masz tooo co prosiłemm?

 

- Jasne. Jesteś mi winien... 69 złote i 22 grosze, a ten narkoman (pokazując na marleya) 48 złotych i 13 groszy. (szturchając śpiącego kolegę) Wstawaj, Wstawaj kurwa, żarcie przyszło.

 

- Yhuy.

 

- Weeeź do lodówki, włoż jegoo kebabaaa, sobiee odgrzeeeje. - rzucił ciagle będący pod wpływem zioła Kadze, jednocześnie wyciagając z siatki dwa piwa.

 

- A może pan chce? - zwracając się do Artura - Albo browarka.

 

- Ja jestem na własnej diecie, a alkoholu i tak nie tykam - powiedział Grot.

 

- Pali pan zioło?

 

- (Grot uśmiecha się) Od święta, trawa wywołuję tzw. gastrofazę, której, w związku z dietą, wolę unikać.

 

- Kurwa, trzeba tu wywietrzyć -rzucił Goofy, otwierajac na oścież dwa okna. - Ej, w ogóle zostawiliście trochę dla mnie tego... Kurwa, Kadze ty już całego kebaba wciągnąłeś?!

 

- Staaaaaaaaaary, głodny byłem...

 

- Ey zankcie to ono. - znajwiększym trudem wystękał Marley.

 

- Trzeba trochę świeżego powietrza wpuścić ćpunie! - warknął Goofy.

 

- Doobra panowie, pozowliiicie, że na chwilę wass, opuuuszczę, bo chyba mieszanka trawaaa, piwo i kebab to nienajlepsze połą-czenie...- powiedział słabym głosem Kadze, po czym głośno beknął, zamknął okna i poszedł do pomieszczenia obok.

 

- Nie zamykaj jeszcze.

 

- Zanky by zymno. - znowu ledwie "powiedział" Marley.

 

Gdy zamknęły się drzwi, w pokoju zapanowała względna cisza, przerywana tylko odkładaną co jakiś czas przez Goofiego puszką piwa. W końcu Grot spytał:

 

- Trenujesz coś, że taki poobijany jesteś?

 

- Taaa, Muay Thai.-odpowiedział niepewnie Goofy.

 

- Tu? w Gdyni?

 

- Taa.

 

- Jak się nazwywa trener?

 

- Kamil Tonin.

 

- Tonin? Kamil?

 

- Taa. Wygrał wiele prestiżowych zawodów Kick-bokserskich i stoczył kilka walk w K1 Dynamite.

 

- Znam typa. Kiedyś mieszkał na Grabówku. Ja na Chylonii. Często się tłukliśmy, dzielnia na dzielnie. Wiesz jak jest co?

 

- To znaczy słyszałem kilka "legendarnych" opowieści, że takie dymy były dość częste w latach dziewięćdziesiątych. Ludzie się tłukli między sobą, a potem i tak wszyscy ramie w ramie szli na mecz, żeby lać się z przyjezdnymi. Teraz jest raczej spokojnie. Za często przypały były z policją, bo niektórzy nie potrafili przyjąć porażki z godnością i szli ze sprzętem. Na kumpli po szalu, rozumiesz? Na swoich! Honor gdzieś znikł...

 

(chwila ciszy)

 

- Ty jesteś Artur Grot prawda?

 

- Oglądasz EWF?

 

- Czasami. Ale rzeszowską Paloozę widziałem. Na żywo.

 

- To czemu nie trenujesz pro-wrestlingu?

 

- Bo wolę klasyczne sporty walki. Właściwie to do Rzeszowa pojechałem z kumplami głównie po to, żeby pochlać i pobujać się po obcym mieście. EWF to była tylko wymówka, żeby laski się nie przyjebały. Ale zastanawia mnie inna sprawa. Widziałem, że swoją walkę zakończyłeś high kickiem. To nie jest typowa akcja wrestlerów...

 

- Wrestler to zapaśnik. Jak już to pro-wrestler. Ale mniejsza z tym. Nie jestem pro-wrestlerem. Jeśli mam być szczery to gardzę tym sportem i tymi warchołami, którzy walczą dla EWF czy jakiejkolwiek innej federacji pro-wrestlingu. Tam nawet podpisanie kontraktu to wielki problem.

 

- To dlaczego związałeś się z EWF?

 

- Powiedziałeś, że "wolisz tradycyjne sporty walki tak? (Goofy kiwa głową). Widzisz, ja dzięki sztukom walki jeszcze żyje. Nie jestem teraz w nastroju, żeby opowiadać tobie o moim dawnym życiu i problemach, których nigdy nie rozwiązałem, a po za tym nie wiem czy miałbyś ochotę tego słuchać. Sport charakteryzuje się szacunkiem dla rywala, zasadami, uczciwym duchem rywalizacji. W pro-wrestlingu tego nie ma. Zgodzisz się chyba ze mną co?

 

- No Tak. - odpowiedział Goofy.

 

- Oglądałem ostatnio trochę ostatnich gal EWF, żeby wiedzieć co mnie czeka. Ci ludzie... te bydlaki co tam występują... To zwierzęta, psychopaci, niebezpieczne jednostki bez kręgosłupa moralnego. Widziałeś tą walkę w klatce, tak? Powiedz mi co trzeba mieć w głowie, żeby dusić rywala z... coż "dyscypliny sportowej" drutem kolczastym? Co trzeba mieć w głowie, żeby przybić rękę przeciwnika do ściany, jak to było na poprzedniej gali. A ten gość, któremu to zrobiono? Zdradził swojego sojusznika bolszewickim ciosem w plecy!

 

- Wiesz, takie tam są zasady..

.

- Tam nie ma zasad. Każdy może wejść na ring kiedy chce i spuścić łomot komu tylko chce. Dlatego właśnie poszedłem do EWF. Chce pokazać wyższość prawdziwych sportów i sztuk walki nad tymi brutalnymi rozróbami odbywajacymi się ku uciesze ogłupiałego tłumu. Wierz mi, że nic tak nie ucieszy mnie i innych ludzi idących ścieżką prawdziwego wojownika, a jednocześnie nic tak nie wkurwi ludzi związanych z EWF, jak człowiek gardzący pro-wrestlingiem z najważniejszym pasem znanej na całym świecie federacji.

 

- No jest w tym trochę racji...

 

- Sam powiedziałeś wcześniej, że honor gdzieś znikł. I w mojej opinii, to właśnie zasługa takich tworów jak EWF. Nie ważna sprawiedliwość, ważna jest tylko oglądalność, kasa, popyt... Tyle oferuje dzisiejsza Polska...

 

- Tzn. No chyba jeszcze nie jest z nami tak źle. Weź popatrz co się na zachodzie dzieje. Wszędzie pełno pedałów i ciapaków, sztuczna polityczna poprawność. Żałosne.

 

- Może i tak. Mnie cieszy jednak, że są jeszcze ludzie, którzy wolą praktykować prawdziwe sporty, a nie te pojebane mordobicia... Tylko wiesz,nie szarżuj tak z alkoholem i trawką. I nie sięgaj, po proszki czy strzykawy, bo już widziałem ludzi co sobie życie przez to gówno zmarnowali.

 

- Ci dwaj, to moje ziomki... z nimi ciężko prowadzić się na sportowo.

 

- Nie zwalaj na kumpli. Masz swój rozum, to go używaj. -powiedział Grot, wstając z krzesła - No nic, ja już będę się powoli zwijał do siebie. Bo jutro wstaję o 5 rano.

 

- Samolot na Wyspy Cooka?

 

- Za wcześnie jeszcze. Szczerze mówiąc nie nie zacząłem jeszcze nawet przygotowań do walki.

 

- Nie lekceważysz trochę swoich rywali? - zapytał Goofy

 

- Nie, po prostu wiem, że jestem lepszy, zresztą jednego z nich już pokonałem. Vaclav, Franko, czy choćby ten Johnny Thornpike. Któryś z nich mógłby być wyzwaniem dla mnie. A ci chłopacy, z którymi wyjdę do ringu, trzymani są tylko po to, aby publiczność miała się z kogo pośmiać. - odpowiedział Grot. - Dobra, podziękuj gospodarzowi za gościnę i sprawdź czy tam nie stracił gdzieś przytomności, a ja tym czasem udam się do siebie. Mieszkam piętro wyżej, jakbyś kiedyś chciał dobrego sparingu...

 

- No jasne, tylko załóż kask, żebym ci krzywdy nie zrobił - zaśmiał się Goofy - i skoro jak powiedziałeś, że "od święta palisz zioło", to liczę, że kiedyś wpadniesz do nas na bucha czy dwa.

 

- Raczej nieprędko...

 

Goofy uścisnął dłoń Artura, którą ten do niego wyciągnął. Obaj nie zauważli, że w między czasie obudził się trzeci typ, Marley.

 

- Siema Goofy... kiedy ty przyszed... kurwa! Kadze! co ty w anabole zainwestowałeś?!

 

19.03.2014

Avarua, Wyspy Cooka

Plaża na wyspie

 

Widzimy piękną, można by rzec, niebiańską plażę, na której, na kilka dni przed Wrestlepaloozą CXXIV, zostanie nagrany wywiad z Arturem Grotem, nową postacią w EWF, która miała okazję zadebiutować na rzeszowskiej paloozie.

 

Mariusz Max Kolanko: Więc tak, wywiad zostanie prawdopodobnie umieszczony na naszej stronie w formie nagrania. Staraj się nie patrzeć na mnie, czyli rozmówcę, a nie w obiektyw, Ok?

 

Artur Grot: Ok.

 

MMK: Mogę tobie mówić na "ty"?

 

AG: Mów tam jak chcesz.

 

MMK: Dobrze. Kamera już przygotowana?

 

Kamerzysta: Poczekaj chwilę... (mija kilkanaścię sekund) ...Jeszcze sekundka, okej trzy, dwa, jeden... poszło.

 

(ujęcie na Mariusza Maxa Kolanko)

 

MMK: Kolejny piękny dzień na wyspie Rarotonga. Mamy dziś 19 marca 2014 roku, czyli 78. dzień roku w kalendarzu gregoriańskim imieniny Bogdana i Józefa, hiszpańskie święto oraz 92. rocznicę utworzenia klubu piłkarskiego Lech Poznań. Co więcej, tego dnia w 1920 roku Józef Piłsudzki został pierwszym marszałkiem Polski, w 1542 roku urodził się Jan Zamoyski późniejszy Hetman Wielki Koronny, a pięć wieków wczesniej w 1058 roku zmarł Kazimierz Odnowiciel. Ale najważniejsze, że już tylko cztery dni dzielą nas od kolejnej, sto dwudzistej czwartej już gali z cyklu "EWF Wrestlepalooza". Dzisiaj będę miał okazję porozmawiać z zawodnikiem, który zadebiutował na rzeszowskiej paloozie i odniósł swoje pierwsze zwycięstwo. Mówię o Arturze Grocie. (ujęcie się zmienia teraz widać zarówno Mariusza jak i Artura) Narazie miał on okazję walczyć tylko w dark matchu, ale na zbliżającej się gali będzie miał okazję wziąć udział w otwierającej Wrestlepalooza walce czterech rywali. Jednak zanim do tego przejdziemy, Artur jak podobają się tobie wyspa?

 

AG: Cóż wyspy piękne, myślę, że wiele osób właśnie tak wyobraża sobie raj. Nie mniej trudno powiedzieć, żeby cokolwiek mnie tu zszokowało, bo kilka lat temu miałem już okazję być tutaj.

 

MMK: Jednak mimo iż opuściłeś Polskę już kilka tygodni temu, jako miejsce zakwaterowania wybrałeś Nową Zelandię. Czym kierowałeś się dokonując tego wyboru?

 

AG: Wyjechałem z Polski, żeby przygotować się porządnie do Paloozy. W Nowej Zelandii spędziłem kiedyś prawie rok czasu. Poznałem tam niezwykłych pięściarzy. Każdy z nich bije piekielnie mocno, o czym sam się wielokrotnie przekonywałem, a powalenie takiego, można by rzec, żywego czołgu graniczy niemal z cudem. Nie sądzę, żeby którykolwiek z moich rywali był wstanie przetrwać z którymś z tych potworów więcej niż pół minuty. Jednak lwią część mojego treningu stanowiły przygotowania indywidualne, ulubionym sportem maorysów - Rugby. Dane mi było nawet raz wziąć udział w wewnętrznym meczu pierwszej reprezentacji Nowej Zelandii i możesz mi wierzyć, często stosowane w brytyjskiej prasie, okreslenie na zawodników All Blacks - "Superhumans" nie wzięło się z nikąd. To naprawdę są nadludzie ich siła i dynamika jest niesamowita. Z Wyspami Cooka nie mam aż tak "bolesnych" wspomnień. Co prawda spędziłem tu tylko weekend, ale uważam Polinezję za piękny region, ze wspaniałą kulturą.

 

MMK: Co się tobie najbardziej w tej kulturze podoba.

 

AG: Polinezja słynie między innymi ze swoich żywiołowych pokazów tanecznych zwanych Haką. Jako że jestem prawdziwym wojownikiem to najbardziej podoba mi się Haka Peruperu, czyli Haka wojenna. Wspomniani wcześniej All Blacks, ale także reprezentacje innych państw polinezyjskich, przed meczami rugby często wykonują taki taniec. Po za tym strasznie podobają mi się maoryskie tatuaże. Mam nawet jeden (Grot pokazuje prawy bark). Widzisz tę postać? To graficzne wyobrażenie Tawhaki w specyficznym maoryskim stylu. Tawhiki to znany bohater występujący w polinezyjskich legendach. Chociaż później miejscowe nastolatki próbowały mi wmówić, że to Karkiri - brat Tawhikiego, będący jego całkowitym przeciwieństwem i zbiorem negatywnych cech. W sumie nie ździwiłbym się gdyby była to prawda, bo chłopaki z Tuaman Gym to niezłe zgrywusy, a to oni wybrali wzór do tatuażu.

 

MMK: No dobrze, może zmieńmy temat. Jakie wrażenie zrobiło na tobie Extreme Wrestling Federation?

 

AG: Takie jak i cały pro-wrestling. Marne. Nie wiadomo gdzie mam podpisać kontrakt, okazuje się, że moja walka była nielegalna, a jeszcze ekhm... Komisarz Kraven, który podobno powinien być przy powinien być przy podpisywaniu kontraktu, ucinał sobię w tamtym momencie drzemkę. Porażka. Jedyne co mnie pociesza, to fakt, że rząd, zaczyna robić porządek w pro-wrestlingiem w Polsce. I bardzo dobrze, bo to co wyprawiają te wszystkie Kraveny i inne Szakale woła o pomstę, do sportowego nieba.

 

MMK: Cięcie! Mógłbyś jednak być trochę bardziej powściągliwy. Komisarz Kraven to bardzo ważna postać w EWF, a ty jeszcze nie pokazałeś nic co by pozwoliło tobie na bezkarną krytykę EWF. Takie słowa w wywiadzie mogą sprawić, że wylecisz z federacji jeszcze przed oficjalnym debiutem.

 

AG: Mówie jak jest. Nie zamierzam siedzieć cicho tylko dlatego, że ktoś tam się może na mnie obrazić.

 

MMK: Ehhh, nieważne... Dobra, lecimy dalej! (kamerzysta daje znak) Twoje słowa są bardzo mocne. Twoja pierwsza, nieoficjalna walka, nie potrwała zbyt długo dlatego ciężko jest określić twój styl walki, mógłbyś powiedzieć jaki wrestling preferujesz?

 

AG: Żadnego stylu typowego dla pro-wrestlingu nie preferuje. Wszyskie rzuty, które wykonuje, pochodzą z prawdziwych sztuk walki, a nie żałośnego pro-wrestlingu. (Kolanko spogląda na niego spojrzeniem, które mówi "człowieku więcej taktu") No... może coś tam jeszcze pamiętam z przed kilkunastu lat, z zabaw, na przerwach w szkole.

 

MMK: No dobrze, to może w takim razie przejdźmy zbliżającej się gali. Twoimi rywalami będą kolejno: były Feldmarszałek Armii Prus Wschodnich, a obecnie Feldmarszałek 1. Pułku Jegrów Feldmarszałkowskiich SeBa, powracający do federacji, prawdopodobnie z nowym image'em MaxiMasterMistrz oraz twój przeciwnik z poprzedniej gali, Robert Forlani. Jak widzisz swoje szanse w tym meczu?

 

AG: Przede wszystkim ciężko mi nazwać to starcie meczem. Kto wymyślił, żeby tłukło się czterech zawodników między sobą. Przecież to bez sensu.

 

MMK (zdecydowanym głosem): Tym właśnie jest wrestling!

 

AG: No właśnie. Pro-wrestling jest bezsensownym tworem. Pytałeś jednak, jak zapatruje się na swoje szanse w... tym starciu. Odpowiadam. Wygram to starcie. Udowodniłem już swoją wyższość nad tym... Jak on tam miał? (Mariusz podpowiada: "Forlani) A tak. Nad Forlanim. Pokonałem go dowma kopnięciami.

 

MMK: Przypominam, że wbiegłeś na ring gdy Forlani przemawiał. Być może nie był jeszcze przygotowany mentalnie do tej walki...

 

AG: Widzisz Mariusz, ja jestem zawsze przygotowany mentalnie do walki. Nie obawiam się nikogo i nieczego. A już napewno nie w tej federacji. uważam, że zostałem za nisko oceniony przez zarząd i liczę, że na nastepnej gali dostanę lepszego przeciwnika do walki lub lepszych przeciwników do rozruby.

 

MMK: Mam rozumieć, że ani SeBa, ani Maxi także nie robią na tobie wrażenia?

 

AG: Nie. Żadnego z nich nie uważam za kogoś, kto może stanowić dla mnie jakiekolwiek wyzwanie. Przypominam, że mówimy tu o samozwańczym feldmarszałku. Ani publiczność ani zarząd federacji nie traktuje tego człowieka jako prawdziwego pro-wrestlera. Wszyscy mają go raczej za swoistą maskotkę Extreme Wrestling Federation, która ma dostarczać przede wszystkim śmiechu i zabawiać dzieci. Naprawdę sądzisz, że ktoś taki może mi zagrozić? Chociaż paradoksalnie to właśnie seba wydaje się byc najtrudniejszym przeciwnikiem. O Forlanim już powiedziałem co myślę, ale moge powtórzyć. Raz pokonałem go bez problemów i tym razem będzie tak samo. A ten cały MaxiMasterMistrz? Młody chłopak, który naiwnie liczył, że w EWF będzie kimś. Ale EWF to miejsce rządzące się prawem dżungli. Tu przetrwają tylko najsilniejsi, najpodstępniejsi, najbrutalniejsi i najbardziej zezwierzęceni. I ja, honorowy zawodnik z zasadami i idący ścieżką prawdziwego wojownika. Ale nie tych trzech chłopaków, będących niczym przysłowiowe płotki w oceanie pełnym rekinów. W oceanie, gdzie każdy kolejny dzień, który udało się przeżyć, jest nieprawdopodobnym sukcesem, ale mimo to taka płotka nie ma żadnej nadziei na długi żywot i prędzej czy później zniknie z tego oceanu. Tak jak każdy z moich przeciwników, którzy kiedyś, albo zostną zwolnieni przez Federację, gdy już ich wygłupy przestaną działać na publiczność, albo po prostu zostaną zniszczeni w kwadratowym pierścieniu. Czy nastąpi to 22. marca? Nie sądzę. Ja chcę tylko udowodnić swoją wyższość nad wszelkimi pseudo-wojownikami i nie sądzę, żeby w zbliżającej się walce sprawiło mi to jakiś wielki problem. Natomiast łamanie kości, skręcanie karków, wyrywanie kręgosłupów czy wyciąganie dusz z ciała, to zabawa dla psycholi, których w EWF nie brakuje. Oczywiście będę walczył w każdym meczu na 100 procent. Jednak już teraz mogę zapewnić, że jeśli przyczynie się do czyjeś kontuzji czy urazu, to nie będzie w tym złośliwości czy sadyzmu z mojej strony. Takie rzeczy czasami się zdarzają. No, chyba, że ktoś mnie bardzo, ale to bardzo zdenerwuje... A wracając do moich rywali, powtórzę: To tylko płotki w oceanie pełnym bezlitosnych, brutalnych, drapieżnych rekinów.

 

MMK: No dobrze. A gdzie siebie widzisz w tym łancuchu pokarmowym?

 

AG: Ja? Ja jestem po za nim. Można powiedzieć, że jestem wrogiem zwierząt. W sumie to prawda, bo tym właśnie są dla mnie w większości pro-wrestlerzy. Brutalnymi, agresywnymi zwierzętami uszczęśliwiający głupi motłoch.

 

MMK: Takie podejście raczej nie zjedna panu fanów.

 

AG: Nie interesuje mnie uznaniu jakiegokolwiek fana pro-wrestlingu. Tyle.

 

MMK: No dobrze, to by było chyba na tyle. Dziękuje za wywiad i życzę powodzenia na zbliżającej się gali.

 

 

 

Wszelkie podobieństwo do prawdzi... a nie przepraszam, tym razem niektóre podobieństwa do prawdziwych osób i zdarzeń nie są przypadkowe

;)

________________________________

[1] http://www.youtube.com/watch?v=tEDVpbxJVR4

  • Odpowiedzi 1
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • AGNKP

    1

  • Grishan

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  502
  • Reputacja:   14
  • Dołączył:  17.08.2010
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

Erp z gatunku tych, które lubię (i sam staram się takie pisać): schludny, przejrzysty i będący tak jakby kolejnym rozdziałem opowieści o Twoim zawodniku. A postać masz ciekawą, więc siłą rzeczy czeka się na kolejne odsłony jej przygód i przemyśleń. Trochę mało miejsca poświęciłeś przeciwnikom, ale uzasadniłeś to w tekście, no i pasuje to do obrazu Artura jaki nam dotąd ukazałeś. Mnie się podobało ;)

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Bastian
      Czyżby to było ostatnie RAW w karierze AJ Stylesa? Nadrabiamy!  Było kilkanaście miesięcy na to, aby ogarnąć pierwszą w historii WWE walkę CM Punk - AJ Styles. Jedyne, na co było stać federację to walka na RAW niemal na koniec kariery AJ'a, którą przerwał w dodatku Finn Balor  Irlandczyk będzie chyba takim przyjemnym przystankiem dla Punka aż do WM42. Na Royal Rumble walki Phil nie dostał, Elimination Chamber w Chicago, więc trzeba coś ogarnąć.   Swoją drogą, szkoda, że po tym, jak odebrano
    • IIL
      Ciampa is All Elite 🙂
    • Attitude
      Nazwa gali: AEW Dynamite #330 Data: 28.01.2026 Federacja: All Elite Wrestling Typ: TV-Show Lokalizacja: Cedar Park, Texas, USA Arena: H-E-B Center At Cedar Park Format: Live Platforma: TBS Komentarz: Excalibur, Taz, Tony Schiavone, Don Callis & Stokely Karta: Wyniki: Powiązane tematy: All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusj
    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
×
×
  • Dodaj nową pozycję...