Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Rośnij kwiecie wysoko, Jak pan leży głęboko


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  117
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.09.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

=================================================================

Będziemy popierać wszystko to, czemu sprzeciwiają się nasi przeciwnicy i sprzeciwiać się wszystkiemu, co popierają nasi przeciwnicy.

Mao

=================================================================

 

 

Transmisja rozpoczyna się w miejscu, w którym zakończona została poprzednia gala. To znaczy na balu, gdzie SR-Crazy zamknął się w pokoju (i w sobie). Jako, że realizatorzy transmisji są bardzo niecierpliwi i nie lubią, gdy jeden z wrestlerów bawi się w chowanego, toteż postanowiono jakoś przekazać materiał z tego co robi Szaleniec. Pierwszy plan by wejść do pokoju w którym przebywa mistrz, miał polegać na wyważeniu drzwi. Zrezygnowano z tego, bo były one dość solidne, a i nie było nikogo kto by miał robić za tarana. Stażyści bali się, że wyważenie drzwi oznacza zamknięcie drzwi dla ich kariery. Staż w końcu miał być ważnym punktem w ich karierze, a ślady po biczowaniu były swoistymi certyfikatami. Drugim pomysłem na sforsowanie drzwi był fortel. Mianowicie realizatorzy transmisji mieli na stanie dwa drony. Plan był prosty, przyczepić do jednego Bronka, który jest kamerzystą i nagrać co jest w pokoju. Uznano jednak, że maszyna nie ma takiego udźwigu. Postanowiono więc, że kamera zamieszczona na dronie sfilmuje to, co dzieje się w środku. Gdy tak radośnie sobie debatowano (Smela, Miszka, Bronek i jakiś przedstawiciel EWF), przyszła jedna z członkiń Korpusu Ochrony imienia Feliksa Dzierżyńskiego, wyciągnęła coś zza włosów i zaczęła grzebać w zamku od drzwi. Każdy kto ogląda filmy szpiegowskie wie co się stanie za chwilę. Trzy sekundy grzebania w zamku spinką do włosów i drzwi antywłamaniowe warte 50 tysięcy złotych, można o kant dupy rozbić. W każdym razie drzwi zostały otwarte. Przy pięknym stoliku z drzewa bukowego siedział SR-Crazy. Lico jego oświetlała oliwna lampka, w ręku zaś trzymał łabędzie pióro i pisał jakiś tekst. Osoby które wpadły do pokoju oniemiały z zachwytu nad piękną sztuką kaligrafii EWF World Champa. Gdyby Yoshi Nabeshima tu był, to pewnie uśmiechnąłby się z radością, że ktoś kultywuje jeszcze zabawy piórem. SR-Crazy, nie zważając na tłumy pisał i pisał. Ręka jego ruszała się niczym dyrygent na pięknym koncercie Chopina. W tych ruchach piórem było jednocześnie coś ujmującego, jak i olśniewającego. Tak musiał wyglądać Andrzej II podpisując swą słynną Złotą Bullę, pomyślał Miszka. SR-Crazy wstał, obsypał jakimś nieznanym plebsowi proszkiem kartę na której spisał swe myśli, a następnie spojrzał na gawiedź zebraną w pokoju.

 

SR: Smela! Weź moją odezwę, skopiuj na powielaczu, a następnie roześlij czterech gońców na cztery rożne stronyświata. Niech naród się dowie, że godzina próby wybiła!

 

Bronek:Wiwat Crazy kochany! Wiwat Miszka, wiwat Smela, wiwat wszystkie fany!

 

Miszka: Fany?

 

Bronek: Jako fani.

 

Smela pośpiesznie udał się spełnić życzenie swojego Mentora. Wszyscy tak stoją na siebie i czekają 30 minut. Po tym czasie wraca Smela z kartką.

 

Smela: Zadanie wykonane.

 

SR: Dobrze, a teraz przeczytaj to co napisałem.

 

Smela zaczyna czytać:

 

 

Do Moich wiernych kibiców!

 

Od czasu Mego wstąpienia na Tron EWFowy, jest Mem niezachwianem dążeniem osiągnięcie dla wszystkich Moich Fanów upragnionego pokoju, jakoteż wskazanie EWFowym dróg, na którychby mogły one niepowstrzymywane przez przeszkody i tarcia rozwijać zbawiennie swoją siłę plemienną i zużytkować ją skutecznie dla swej duchowej i sportowej pomyślności.

Straszliwe panowanie Toola tamowały dotychczas dzieło pokoju. Bohaterskie męstwo i wierność, ofiarne znoszenie niedostatków i braków broniły chwalebnie fanów w tych ciężkich czasach. Srogie ofiary wojny musiały nam zapewnić honorowy zwycięstwo, którego wrota na Kwietniowej Anarchii z pomocą Bożą przekroczyliśmy.

Obecnie należy niezwłocznie przystąpić do przebudowy Crazy’ego na jego naturalnych a przeto najpewniejszych podwalinach. Życzenia Fanów muszą być przytem starannie z sobą pogodzone i doprowadzone do urzeczywistnienia.

Postanowieniem Mojem jest przeprowadzić to dzieło przy swobodnem współdziałaniu Moich Fanów, w duchu tych zasad, na których oparli się sprzymierzeni Crazy’emu w Swej propozycji pokojowej.

Stosownie do życzenia swych Fanów, Crazy stać się ma Panem na EWF, w którem każdy wrestler na obszarze swego osiedlenia tworzy swój własny organizm wrestlingowy. Wyklucza się przez to bynajmniej zjednoczenia vaclavskich obszarników z paskudnym Państwem Catrowskim.

Esmeralda wraz ze swym obwodem, stosownie do życzenia swej ludności otrzymuje stanowisko odrębne.

To nowe ukształtowanie, nienaruszające w niczem integralności EWF, ma zapewnić każdemu poszczególnemu wrestlerowi jego pomyślność; będzie ono jednak skutecznie ochraniać także wspólne interesy i wszędzie ta je uwydataniać, gdzie wspólność jest potrzebą życiową poszczególnych wrestlerów.

W szczególności będzie potrzebne zjednoczenie wszystkich sił,aby wielkie zadania, które wynikają jako następstwa wojny ze złem, rozwiązać skutecznie wedle zasad prawa i sprawiedliwości.

Aż do przeprowadzenia tego przekształcenia w drodze ustawodawczej pozostają w mocy bez żadnej zmiany urządzenia, istniejące dla ochrony ogólnych interesów. Mój Smela otrzymał polecenie bezzwłocznego przygotowania wszystkich prac do przebudowy moralnej EWF.

Do Fanów na których samostanowieniu będzie się opierał się teraz Crazy skierowuję Moje wezwanie, aby współdziałały w temwielkiem dziele przez komórki kibicowskie - które - mają zastępować interesy Fanów w stosunku wzajemnym do siebie oraz w odniesieniu do Mojej Trzódki.

W ten sposób niech EWF nasza, wzmocniona jednomyślnością składających ją dobrych wrestlerów wyjdzie z burzy wojennej pomyślnie, bez Castrowskich elementów.

Oby błogosławieństwo Najwyższego towarzyszyło Naszej pracy, by wielkie dzieło pokoju przez Nas podjęte stało się szczęściem wszystkich Moich Fanów.

 

Lublin, 6 stycznia Roku Pańskiego 2014

EWF World Champion

SR-Crazy

 

 

Smela: Czy to oznacza wojnę?

 

SR: Przyniosę ludowi mojemu pokój poprzez całkowitą wojnę z siłami wroga.

 

Smela: A polowanie?

 

SR: Czy dekadencja przeszkadza w zrozumieniu faktów i walczeniu z przeciwnikami oraz przeciwnościami losu? Do tej pory jakoś sobie radziłem, czy jedna więc porażka z Vaclavem ma spowodować zmianę o 180 stopni w moim zachowaniu? Nie, spowoduje ona zmianę o 360 stopni i nie jest to błąd logiczny. Będę jednak poważniej podchodzić do sprawy z Vaclavem. Jakoś ignorowałem do tej pory tego małego, perłowatego gnoma, który nie wie jak się zachować. Może to był błąd? Może powinienem zaufać papierom jakie dał mi Bubba? Czemu on zniknął, jakiego haka na niego mieli? Czy Filipek Castro to rak, który chce zniszczyć EWF? Nie zmieniam zdania, nadal nie obchodzi mnie los władzy największej i truciciele. Opublikowałem co miałem i zrobiłem co mogłem. Tak ja myślę i do tego uważam. Jednak zignorowałem za bardzo swojego przeciwnika, a organizacja balu, zasłoniła mi to co ważne. Muszę skupić się na wygraniu z Wackiem i wyeliminowaniu jego śmiesznych ambicji o wygraniu EWF World Title. W ogóle kto by pomyślał, że on będzie tak zadziornie o nie walczył.

 

Smela: Można to samo powiedzieć o mentorze…

 

SR: Ja chociaż byłem słodki i uroczy.

 

Smela: Nie sądzę.

 

SR: Tym niemniej, trzeba wziąć się za pożyteczną pracę. Muszę delegować na ciebie większość zadań związanych z organizacją i przygotowywaniem imprez. Jesteś w stanie mi pomóc w tym?

 

Smela: Absolutnie.

 

SR: Nie cofniemy się ani o jotę z obranej raz drogi.

 

Smela: Jednak porażka z Vaclavem…

 

SR: Jest to na pewno coś orzeźwiającego… jak woda po treningu. Nie jest to jednak nic wielkiego. Nie możemy robić z tego czegoś, czym to nie jest. W końcu jeszcze chłopak poczuje wiatr w żaglach i zacznie lepiej walczyć. Czy ty wiesz ile może wiara? To nawet jest potwierdzono naukowo. Czytałem kiedyś w komiksie Gigant, jak Kaczor Donald myśląc, że ma magiczną koszulkę, przeszedł pomyślnie wszystkie próby w zamku strachu. Okazało się, że ta magiczna koszulka, to był pic na muchę. Jednak on w nią wierzył i dzięki temu zgarnął wszystko. Czemu? Bo wiara w nim była. Vaclav to taki Kaczor Donald, pomyśli jeszcze, że skoro raz wygrał ze mną, to teraz może wszystko. Może będzie jeszcze bardziej marzył o EWF World Title? Kto wie? Jest to całkiem prawdopodobne, ta rozbuchana przez moją porażkę ambicja i wiara, może przyczynić się do czegoś wielkiego. Świat wrestlingu nie o takich dziwnych rzeczach słyszał. Pamiętasz kto kiedyś był EWF World Champem? Tanatos, koleś nadawał się do tego, jak Tool to bycia ministrantem. Jednak mu się udało. Z Vaclavem może być podobnie, koleś w sumie słaby nie jest. Rzeknę nawet, iż jest on całkiem dobry i jakieś tam umiejętności ma. Posiada on sporo plusów, jednak więcej jest minusów. Ty wiesz jednak co wiara i ambicja może z nim zrobić? On może być jak bulterier, jak wściekły byk. Wtedy to nawet ja mógłbym mieć z nim drobne problemy. Chwila rozkojarzenia jak dzisiaj i zobacz, gdzie jestem? Poobijany, jak jakiś frajer spod sklepu. Można by się spytać pana premiera, jak żyć.

 

Smela: Podobno Grodzka się pyta Biedronia często, jak rzyć.

 

SR: Ech Smelkuś. Ty to jesteś super dowciapny, trzymasz poziom.

 

Smela: Wolałeś bekanie?

 

SR: Pasuje to do dekadencji?

 

Smela: Imprezy w stylu rzymskim, jedzenie palcami i dawanie znać gospodarzowi bekaniem, że jest dobre.

 

SR: Nie ważne to już jest. Teraz musimy zniszczyć Vaclava, tak jak Kain zniszczył Raziela kiedyś dawno temu. Musimy zrobić to samo, podciąć jego skrzydła narzygać do Perły i ją później wraz z nim spuścić kanałami Wisły do Bałtyku. To trzeba i można uczynić.

 

Smela: Ale po co się angażować?

 

SR: A fani?

 

Smela: Fani, fani, fani żyjemy w takim oddaleniu od nich, że nawet nie ma co o nich wspominać.

 

SR: Może powinienem wyjść do ludu? Zorganizować jakieś igrzyska? Ze zwierzętami oraz innymi cyrkowcami? Może zaprosimy na występy jakieś gwiazdy.

 

Smela: Możemy zaprosić Josepha Pujola znanego pod pseudonimem le Pétomane. Zawsze marzyłem by zagrał moją wyjściówkę. Niestety chłopak już nie żyje, ale może spotkamy jakiegoś godnego następcę.

 

SR: Nie mam zdania w tym temacie.

 

W tym momencie na dole powstało jakieś zamieszanie, było słychać nawet strzały.

 

SR (chwytając się za głowę): Panowie zapomniałem prawie na śmierć! Polowanie przecież miało być na dużego zwierza.

 

Smela: Niech mentor tu jeszcze poduma, to dopiero rozgrzewka.

 

SR: Racja, niech wiedzą, że muszą na mnie czekać, albo lepiej, na nas.

 

Smela: Na nas?

 

SR: To takie monarsze „my”.

 

Smela: Acha. To wybatożyć?

 

SR: Kogo znowu?

 

Smela: Nie wiem. Stażystów może?

 

SR: W tej godzince ich oszczędź, ale przed polowaniem ich dobrze przećwicz. Będę strzelał do dzików dzisiaj.

 

Smela: Bomba.

 

Zaczyna grać Mike Oldfield - Moonlight shadow i transmisja postanawia się urwać.

 

 

----------------------------------------

696986969 chwil później

----------------------------------------

 

 

Jesteśmy w Rzeszowie, każdy o tym wie. Dlaczego? Bo znajdujemy się na słynnej rzeszowskiej kładce w centrum miasta. Oddajmy głos SR-Crazy’emu.

 

SR: To jest kurwa skandal i nie do pomyślenia rzecz! Jak takie coś kurwa mogło powstać w Europie.

 

Smela: Na wschód od Konina Azja się zaczyna.

 

SR: No, dokładnie tak (SR spaceruje po kładce wyłożonej drzewami bonzai), jak coś takiego mogło powstać? Weinfeld się w grobie przewraca…

 

Smela: To był dobry żyd, polski.

 

SR: Ja pierdolę!

 

Smela: Podobno miejscowy prezydent znany jest z ciekawych pomysłów, które podpatruje zagranicą. Był w Dubaju, to przywiózł kwieciste kosze na śmieci. Pojechał gdzieś na zachód i postanowił robić śmieszki rowerowe. Następnie był na wschodzie i przywiózł to. Teraz podobną chcą budować kolej naziemną oraz PRT. Mówię ci mistrzu to miasto absurdów i braku planowania.

 

SR: Czy ty widziałeś kiedyś w jakimś polskim mieście coś takiego, jak planowanie? Dałeś tym debilom w samorządach bawienie się planami zagospodarowania przestrzennego i wiesz co z tego wyszło? Mimo, że większość miast stworzyła je w niewielkim stopniu, to wynika z nich, że za kilkanaście lat nasz naród rozmnoży się w ekspresowym tempie. Będzie nas ponad 300 milionów, czaisz to? Wreszcie spełni się marzenie naszych górali i Polska będzie aż po Ural, za Uralem będą Chiny, was nie będzie skurywsyny!

 

Smela: In your face Kraven!

 

SR: Kraven to akurat dobry Rosjanin.

 

Smela: Ale po co my o tych kładkach gadamy.

 

SR: Oh, jak zwykle nie widzisz głębi w tym co ja robię. No to już Ci wytłumaczę. Kwestia planowania i brzydoty to ważne zagadnienie w EWF. Ja nie planowałem zostać EWF World Champem i proszę, zostałem. To było zaskoczenie dla świata wrestlingu i dla mnie. Tym niemniej bardzo się z tego ciesze i wiem, że zasłużyłem na swój tytuł. Podobnie jest z następnym mistrzem, tu nikogo nie ma, kto nim mógłby być. EWF nie wychowało sobie przyszłych pokoleń wrestlerów, same kaleki tu paradują. No popatrz na ten łeb Vaclava, czy widzisz w nim mistrza, przyszłego Champa? A on walczy o ten tytuł i nawet ma jakies tam szanse go zdobyć. Czy to jest normalne? Czy tak się żyję? Był Nas, nawet uroczy chłopak i trochę utalentowany, ale porwali go… niby wrócił. Co to jednak za powrót skoro jest już tak słaby, że aż żal na niego patrzeć. No zobacz… zobacz! Czy on ma teraz szanse na cokolwiek? Jak dla mnie to przegrałby nawet z Ghulem, tak chłopak zdziadział.

 

Smela: Jest pan za ostry.

 

SR: Taka prawda. Teraz trzeba zniszczyć Vaclava w następnej walce!

 

Smela: Ale pan z nim nie walczy! Walczysz z Craigiem Crawfordem!

 

SR: Tą piosenkarką?

 

Smela: To czasem nie była modelka? Potomkini Karola Wielkiego? Zresztą chodzi o Craiga, mistrzu znasz go.

 

World Champ robi zdziwioną minę, jakby nie wiedział o co chodzi.

 

Smela: Był na stażu i…

 

SR: Uciekł? Wybatoż gnoja!

 

Smela: Pan go uwolnił sam!

 

SR: A… to ten… ja go znam… kojarzę… nawet z niego fajny chłopak. Popatrz co moje programy robią z człowiekiem i Wyspa i staże okazują się wielkim i ogromnym sukcesem. Czy to nie jest piękne?

 

Smela: Jest!

 

SR: Tak więc z nim się biję?

 

Smela: Tak!

 

SR: Widzisz spacerujemy teraz po tej pięknej kładce. Widzisz ją? Chodzi o to, że obecnie Vacla i Craig zachowują się tak, jakby biegali właśnie po tej okrągłej kładce. Gonia oni do celu, którego osiągnąć aktualnie nie mogą. Wiesz dlaczego tak się dzieje? Bo nie mają możliwości ich osiągnąć. Vaclav nie jest w stanie ze mną wygrać. Również Craig nie wygra ze mną i chyba dobrze o tym wie. Mam nadzieje, że przyjmie tę porażkę, jak prawdziwy mężczyzna i nie będzie biegać w kółko, żeby mnie dogonić. Tak nie można i nie powinno się robić. Po co ma się uganiać za niemożliwym? Chyba nawet nie będzie tego próbował, ale wolałem to powiedzieć na samym wstępie. Po co brutalnie przedłużać swoją mowę i dawać komuś nadzieję. To chyba zbędne, czasami trzeba wprost powiedzieć co komu leży na wątrobie, a nie owijać w bawełnę. Myślę, że to po prostu przypadkowa walka i chichot losu, że trafiliśmy na siebie. Taki przerywnik, żeby odpocząć od tych ciągłych bitek z Wacławkiem. Kibice w końcu nie mogą się nudzić, a ciągłe naparzanie się z tym piwowarkiem, byłoby co najmniej nudne.

 

Smela: Może chcą byś odpoczął, bo boją się, że stracisz pas.

 

SR: Śnisz młodzieńcze. Ja nie przegrywam ważnych pojedynków. Biedny Craig, naprawdę bardzo go lubię. Niestety przyjdzie mi skopać mu pupę, ale co mogę innego zrobić? Przecież nie mogę przegrać tej walki. Choć pewnie dałoby to mu dużego kopa i mogłoby sprawić, że walczyłby jeszcze lepiej…

 

Smela: Miałby ciekawy wpis w CV!

 

SR: I może wygrałby dzięki temu w przyszłości jakiś ciekawy pas. Wróżysz mu może FTW Title?

 

Smela: To jest możliwe, jeżeli wymrze spora część zawodników, a on sam będzie mocno w to wierzył i trenował jeszcze silniej nad byciem dobrym wrestlerem. Oczywiście musi jeszcze pracować nad swoja osobowością i pobierać nadal nauki od Wielkiego Sternika. Wtedy na pewno ma jakieś szansę na zaistnienie w EWF. Nie może jednak się zniechęcać i porzucać raz obranej drogi. Dobrze obrana droga to skarb i może nam tylko pomóc. Tak mówi w bush idą, droga wojownika.

 

SR: Czyli powinienem z nim przegrać?

 

Smela: Poznałem Craiga…

 

SR: Powiedziałeś to takim tonem, jakbyś spotkał Zhou Enlaia i wypił z nim herbatkę, a następnie pogadał o ideałach Rewolucji Lutowej Oczywiście tej we Francji.

 

Smela: Tak, ale w każdym razie. Poznałem trochę Craiga, poobserwowałem go z bliska. Mamy nawet jego teczkę personalną z pseudonimem, jakie pan nadał. I oczywiście z numerkiem. W każdym razie po przeczytaniu teczki, przejrzeniu kilku jego ostatnich walk oraz wysłaniu naszego korpusu na przeszpiegi, stwierdzam, że jest on nawet trochę ambitny. Dlatego pomysł podkładania się i udawania porażki raczej efektu nie przyniesie. Śmiem nawet twierdzić, że może spowodować, że morale jego spadną. Drugim negatywnym następstwem może być spadek zaufania do SR-Crazy’ego. Nie wiem, czy możemy na to sobie pozwolić. W końcu mamy walczyć i być ogólnie fajni.

 

SR: Rzeczywiście w tym świecie zła i ronda dla pieszych, jesteśmy jedyną stałą rzeczą. Cały świat się porusza, a ja stoję w miejscu, niczym Gwiazda Polarna, będąc wskazówka la młodych i starszych wrestlerów. To ja wyznaczam im kurs i to ja sprawiam, że w tym wrestlingowym świecie pełnym chaosu, zła i występku, mogą oni znaleźć we mnie swoją bezpieczną przystań. To ja jestem opoką i to na mnie budować mogą swoją wiarę i swoje kariery. Czyż nie jest to ogromna rola, w byciu mentorem dla tak wielu. Czyż na mnie nie spadło za duże brzemię. Czy będę potrafił je udźwignąć? Nie wiem tego i chyba nikt tego nie wie.

 

Smela: Tyś jest najlepszy.

 

SR: To jest prawdą. Prawdą jest też, że nie mogę zawieść moich fanów, nie mogę zawieść moich wrogów, a także nie mogę zawieść młodych wrestlerów, którzy liczą na dobrą lekcję. Lekcję, którą tylko ja mogę im zapewnić, bo jestem aktualnie najlepszy w całym tym biznesie. Sorry Craig, bardzo cię lubię i uważam, że jesteś nawet całkiem niezłym wrestlerem. Tylko nie mogę pozwolić sobie na porażkę z tobą, nie mogę dać ci nadziei, ani okazji byś wygrał. Niestety musisz przegrać, bym pozostał nadal mentorem. Nie możesz nawet mi stawić zbyt wielkiego oporu, bo wtedy moja opinia o byciu najlepszym wrestlerem spadnie. Ja nie tylko chcę pozostać najlepszy, ale ja wiem, że pozostanę najlepszy. Taki jest aktualnie mój cel. Oczywiście moim celem jest też wydawać piękne rauty, chodzić na polowania oraz powiększać moją kolekcję win.

 

Smela: Szkoda Craiga.

 

SR: Tak, Craig, jesteś miłym chłopakiem, ale czas na twoją porażkę.

 

Smela: Musimy go pobić.

 

SR: Ja go pobije, ty mi tam do szczęścia w walce nie jesteś potrzebny. Oczywiście twoje wsparcie moralne i wsparcie moich fanów to ważna i piękna rzecz, ale jest to sprawa, którą muszę załatwić sam.

 

Smela: Czyli to taki kolejny przystanek przed kochanym Wacławkiem.

 

SR: Tak, przystanek, przerwa, chwila do refleksji, nazwij to jak chcesz. Coś dzięki czemu odprężę się i wygram kolejny pojedynek. Zwycięstwo to mój jedyny cel.

 

Smela: A jak przegrasz?

 

SR: Nie znam takiego słowa.

 

Smela: Ale ono zna ciebie.

 

SR: Sugerujesz, że porażka z Wackiem w ostatniej walce, to coś co może się teraz powtórzyć z Craigiem?

 

Smela: Sam mówiłeś, że wiara tworzy cuda, ale i nie czyni.

 

SR: Wiesz, że jest różnica klas między nami?

 

Smela: Ale wiara…

 

SR: Nie jest aż tak silna, wygram z nim.

 

Smela: A co jeśli nie?

 

SR: Mówiłem ci, że nie ma takiej możliwości, jestem lepszy i bardziej utytułowany. Mam ładniejszy nos i lepsze ruchy. On jest co prawda na swój sposób słodki i nie tak obleśny jak Vaclav, ale to akurat nie wiele zmienia. Muszę wygrać ten pojedynek, bo kibice na mnie liczą, a ja musze im udowodnić, że jeszcze aż tak się nie zatraciłem w świecie dla nich niedostępnym. Dlatego lubię Craiga, ale i wiem, że nie ma on i nie będzie on miał ze mną żadnych, nawet najmniejszych szans. On jest gołowąsem, a ja poważnym panem. Tym, który wygrywa i kopie ludzi po mordzie. On jest natomiast tym, co dostaje ode mnie i tez od innych po mordzie. Czy widzisz tu szanse na jakikolwiek inny wynik, niż moje pewne zwycięstwo. Czy jest szansa na cokolwiek innego, niż pogrom. Ja w to nie wierzę i nie widzę na to szans. Ja jestem tym najlepszym, tym, który czekał lata by wygrać pas. Tym, który teraz rządzi w tym grajdołku i tym, który wygra tę walkę. Nie dlatego, że jestem bardziej zmotywowany lub przygotowany. Ale dlatego, że jestem EWF Wold Champem!!!

 

Smela: Dobry speech!

 

SR: Spadamy stąd, bo mi się kurwa kręci w głowie.

 

Smela: Jesteś najlepszy!

 

SR: Tak!

 

Smela: I wygrasz!

 

SR: Tak, Craig zostanie zniszczony!

 

Smela: Po zwycięstwo, godzina próby wybiła!

 

SR: To nie próba, to będzie sukces.

 

Smela: Jakoś nie pasuje to do siebie, takie stwierdzenie.

 

SR: Przestań ględzić, spadamy!

 

 

 

 

 

 

 

Transmisja urywa się.

 

 

 

 

----------------------------------------

Pamiętajcie o Avengerze,

przecież on taki dobry był,

pięknie walczył,

pięknie chodził,

dobrze śpiewał...

... i nieźle grał w bingo.

O tym wszystkim można się przekonać,

czytając jego biografię.

Czytajcie!

Bo polecą głowy!

Oj polecą!

----------------------------------------

6886753384ab4cd8908084.jpg

  • Odpowiedzi 0
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • SR

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie

  • SR

    SR 1 odpowiedź

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Tak tylko to wrzucę   
    • GGGGG9707
      Mi się właśnie wydaje że to doprowadzi do odejścia Balora. Od kontuzji Doma było mówione że do RR zdąży wrócić więc jego wejście w walce jest niemal pewne (co nie będzie jakąś dużą niespodzianką bo wszystkie informacje podawały że na Rumble wróci). Balor nie przypadkowo dowiedział się na RAW że nie ma dla niego miejsca w RR Matchu a do tego te promo Liv do Balora. Typuję że albo Dom będzie w RR Matchu i go koncertowo przegra co zdenerwuje Finna że znowu Dom dostaje szansę mimo że ma już pas albo
    • Bastian
      Czyżby to było ostatnie RAW w karierze AJ Stylesa? Nadrabiamy!  Było kilkanaście miesięcy na to, aby ogarnąć pierwszą w historii WWE walkę CM Punk - AJ Styles. Jedyne, na co było stać federację to walka na RAW niemal na koniec kariery AJ'a, którą przerwał w dodatku Finn Balor  Irlandczyk będzie chyba takim przyjemnym przystankiem dla Punka aż do WM42. Na Royal Rumble walki Phil nie dostał, Elimination Chamber w Chicago, więc trzeba coś ogarnąć.   Swoją drogą, szkoda, że po tym, jak odebrano
    • IIL
      Ciampa is All Elite 🙂
    • Attitude
      Nazwa gali: AEW Dynamite #330 Data: 28.01.2026 Federacja: All Elite Wrestling Typ: TV-Show Lokalizacja: Cedar Park, Texas, USA Arena: H-E-B Center At Cedar Park Format: Live Platforma: TBS Komentarz: Excalibur, Taz, Tony Schiavone, Don Callis & Stokely Karta: Wyniki: Powiązane tematy: All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusj
×
×
  • Dodaj nową pozycję...