Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Opowieść o Czarnej Masce


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  502
  • Reputacja:   14
  • Dołączył:  17.08.2010
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

Stary człowiek i chłopiec spotkali się nad brzegiem morza.

 

- Opowiedz mi, Ojcze mojego Ojca – usłyszał prośbę starzec.

 

I tak jak wiele razy przedtem, odpowiedział:

 

- Dobrze. O czym chcesz usłyszeć, synu mojego syna?

 

Oczy chłopca rozbłysły. Jego dziadek dobrze znał odpowiedź. Mimo to, droczył się z wnukiem:

 

- Czy o wielkiej wyprawie Twego Ojca?

 

- Nie.

 

- Może o tym, jak zdobył Twą matkę?

 

- Nie.

 

- Może o tym, jak Twój wuj uratował nas od głodu?

 

- Nie.

 

Cierpliwość wnuka rozgrzała serce starca. Uśmiechnął się ze zrozumieniem.

 

- Chyba wiem, o jaką opowieść Ci chodzi. Chcesz usłyszeć o dawnych czasach?

 

- Tak.

 

- O EWF?

 

- Tak.

 

- O człowieku, zwanym Rzeźnikiem?

 

- Tak.

 

Chłopiec drżał z niecierpliwości, ale nie poganiał dziadka. Stary człowiek uśmiechnął się w duchu na widok lekcji, która została dobrze przyswojona.

 

- Zatem otwórz swoje uszy i serce. Tej historii jeszcze Ci nie opowiadałem. Słuchaj więc...

 

 

 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

 

 

- Było to kilka miesięcy po odrodzeniu EWF. Rzeźnik pognębił olbrzyma, który chełpił się, że pokonał wielu, choć tak naprawdę nie pokonał nikogo. Sprowadził na ziemię anioła, który sam sobie podciął skrzydła myśląc, że to uczyni z niego diabła. Stał się Zgubą dla człowieka niesłusznie noszącego to imię. Pokonał też władcę zwierząt. I wielu innych.

 

Prawdziwe wyzwania były dopiero przed nim.

 

Rzeźnik zdobywał trofea. Zdarzało mu się też je tracić. Wygrywał i przegrywał. Głównie wygrywał. Po każdej walce uśmiechał się zimno pod swoją maską bo wiedział, że to tylko część drogi, którą musi przebyć.

 

Czekał.

 

Na co? Na wiele rzeczy. Ale najbardziej na jedno.

 

Na godnego siebie rywala.

 

W końcu znalazł.

 

Słuchaj: to był czas, kiedy Szaleniec słusznie zajął należne mu miejsce. Po latach rozlewu krwi wdrapał się na szczyt i stał się pierwszym wśród wojowników. Dokonawszy tego poczuł chłód samotności.

 

Zważ to: Szaleniec pokonywał wrogów. Przelewał ich krew. Łamał kości. Odbierał nadzieję. Wzniósł się ponad ich wszystkich. Urósł tak, że nie mogli go dosięgnąć.

 

Cóż z tego?

 

Czym jest wojownik bez wyzwań? Cieniem. Zgnuśniałą skorupą. A Szaleniec był mądry. Zrozumiał, że krew w nim zastygła. Chciał ją rozgrzać.

 

Rzucił wyzwanie.

 

Wyzwał wszystkich i wielu odpowiedziało. Młodzi i starzy. Poorani bliznami i odważni głupotą młodości.

 

Tylko trzech się liczyło. Opowiem Ci o dwóch.

 

Rzeźnika znasz. Posłuchaj więc o Vaclavie.

 

Toczyło go zepsucie, a przecież nie zawsze tak było. Trudne były jego początki. Mimo to wydźwignął się z mroku i podążył ku światłu. Stał się bohaterem ukochanym przez ludzi. Szanowali go mężowie, a kobiety chętnie odwiedzały jego chatę. Kiedy walczył, to jakby tańczył w rytm sobie tylko znanej pieśni. Urósł bardzo i wiele odniósł zwycięstw. Jego imię budziło szacunek.

 

To mu nie wystarczyło.

 

Krwawił i przelewał krew, ale nie zdobył tego co najważniejsze. Nie wdrapał się na szczyt. Nie stał się najlepszym z najlepszych. To go bolało i drążyło w środku jak robak. Stało się ropiejącą raną, na którą nie mógł znaleźć lekarstwa.

 

Zaczął się zmieniać.

 

Najpierw gniew zagnieździł się w jego duszy.

 

Później jad wlał się w jego żyły.

 

Jeszcze później chłód wkradł się do jego serca.

 

W końcu mrok na powrót ogarnął jego umysł.

 

Stał się podobny demonom. Duszę miał chorą, krew zatrutą, serce bezlitosne, umysł przesiąknięty złem. Jego nasienie stało się czarne jak smoła. Oddech – smrodliwy wyziew. Pot – żrący kwas. Głos – nieludzki skrzek. Gnił za życia i pławił się w swojej truciźnie. Miał w tym upodobanie. Jeżeli Szaleniec był dobrem, to Vaclav był złem wcielonym.

 

Rzeźnik był gdzieś pośrodku. Kiedy czynił dobro, nie chełpił się tym. Kiedy czynił zło, nie znajdował w tym żadnej radości.

 

Był w tym jakiś porządek.

 

Wokół tego był Bidam, czyli chaos. O nim jednak później.

 

Słuchaj: decyzja zapadła. Rzeźnik miał walczyć z Vaclavem. Krwawo, do upadłego. Tak zdecydowała starszyzna EWF.

 

Mądrze zdecydowała.

 

Zważ to: tylko trzech było godnych walki o najwyższe trofeum. Dwóch z nich to Vaclav i Rzeźnik. O trzecim już niedługo opowiem.. Tych dwóch miało się spotkać i pojedynkiem rozstrzygnąć swoje racje. Gdyby Szaleniec przyjął później wyzwanie przegranego, to nie byłoby to słuszne. A przecież starał się czynić właściwie.

 

Musieli stoczyć walkę.

 

Tak właśnie myślał Rzeźnik, kiedy stanął pośrodku jednego ze Zgromadzeń. Wiele par oczu go widziało i wiele par uszu słyszało, kiedy odpowiedział na wyzwanie największego z wojowników.

 

Wzywałeś mnie. Jestem. Czyż nie mnie dotyczyły Twe słowa?

 

Jeżeli nie mnie, to kogo?

 

Szakal? Zgnuśniał i jest powolny. Nie ma w nim głodu, który szarpie me trzewia. Dawna chwała przesłoniła mu wzrok. To już go prowadzi do grobu.

 

Bubba? On sam nie wie, o co walczy. A to zguba dla wojownika. Póki goni za ułudami, nie mamy wspólnych spraw. Niech biega. Niech drąży. Może w końcu przejrzy na oczy. Teraz jest ślepy, jak Szakal.

 

Bidam? On jest trzecim. Nie potrzebuje jednak wyzwania, żeby okazać swoją wartość. I bez niego wkrótce stawi Ci czoła.

 

Vaclav? Tylko on stoi na mojej drodze. Przed nami jednak walka. Kiedy przegra, nie będzie nikogo.

 

Inni? Teraz wzbudzają tylko śmiech. Tych, którzy się liczyli, pokonałem. Pozostali jeszcze do mnie nie dorośli. Może kiedyś. Nie teraz.

 

Ty, który uczyłeś młodych wojowników. Próbowałeś wskazać im drogę. Rozejrzyj się. Raz. Drugi. Później pomyśl. Co się stało z młodą krwią w EWF?

 

Gdzie jest Aero?

 

Gdzie jest Bane?

 

Gdzie są Twoi uczniowie?

 

Jesteśmy tylko ja i Bidam. Z nim jednak walczysz tego samego dnia, kiedy ja walczę z Vaclavem. Później moja kolej. Albo Vaclava. Wygram, więc jednak moja.

 

Tak to się musi rozegrać.

 

Rzeźnik mówił, a ludzie chłonęli jego słowa. Szaleniec też go usłyszał. Kto wie, co sobie wtedy myślał. Trudno orzec.

 

Ale usłyszał na pewno. I na pewno miał o czym myśleć.

 

Tak się to odbyło. Uczyniwszy to co należało, Rzeźnik powrócił do domu. Otrząsnął się z myśli o Szaleńcu i niebosiężnych szczytach . Zaczął przygotowywać się do walki.

 

Odwiedził Helenę.

 

Słuchaj: w tym czasie ktoś rozpoczął grę, w którą Rzeźnik nie chciał grać. Ktoś uderzał w niego, uderzając w jego towarzyszy. Część z nich trzymał porwanych. Albo zwracał, ale odmienionych. Bawił się z Rzeźnikiem, jak kot z myszą. Próbował zmuszać do różnych rzeczy.

 

Nie dość że tchórz, to jeszcze głupiec.

 

Ale uciążliwy.

 

Zważ to: Rzeźnik pokładał nadzieje w Bidamie, który podjął się wyśledzenia porywacza. Czuł się odpowiedzialny za swoich towarzyszy. Był jednak wojownikiem, a to trudna i samotna droga. Wojownik nie ma przyjaciół, tylko towarzyszy broni. Nie jest również stworzony do miłości. Jego jedyną namiętnością jest wojna.

 

Czasami bywa trudno. Są decyzje, które trzeba podjąć. Kiedy już się to zrobi, nie ma odwrotu.

 

Tak ułożony jest ten świat i Rzeźnik o tym wiedział. Nie pokazywał tego po sobie, ale jego decyzje zostały już podjęte. Miał plan na każdą okazję. Z niczym się nie zdradzał. Czekał cierpliwie. Bez ruchu. Jak piaskowy pająk w pułapce.

 

Kto był myśliwym, a kto ofiarą? To się miało okazać. Oczekiwanie się przedłużało. Rzeźnik szykował się do walki.

 

Poszedł do Heleny. Ona przyjęła go z przyjaźnią, chociaż nękały ją troski. Tajemniczy wróg ugodził ją mocno. Zmusił do poświęcenia.

 

Długo by o tym opowiadać.

 

Chętnie przyjęła swojego gościa. Dała mu ogrzać się przy ogniu. Dała tyle, ile może dać siostra.

 

Życie wojownika jest zimne i samotne. Ale dobrze czasem poczuć trochę ciepła.

 

Opuścił ją pokrzepiony. Poszedł do Bereniki.

 

Słuchaj: nikt nie wiedział, kim jest Berenika. Była zjawiskiem. Prezentem od kryjącego się w cieniu.

 

Zważ to: Rzeźnik wiedział, że bywają różne podarki. Są takie, które dają radość i takie, które przynoszą zgubę.

 

Ale lęk zawsze był mu obcy.

 

Ostrożność – tak. To znał. Był jednak ponad strachem.

 

Przyszedł do Bereniki. Ona dała mu jeść i pić. Może coś jeszcze mu dała. Nie wiem.

 

U niej też nabrał sił.

 

Poszedł do Velveta.

 

Słuchaj: Velvet był chory. Jego chorobą był strach. Był człowiekiem pokoju. Trafił w środek wojny.

 

Zważ to: nawet człowiek chory na strach bywa potrzebny. Velvet tworzył. Spod jego ręki wychodziły stroje niezwykłej urody. Rzeźnik potrzebował stroju. Nie dla ozdoby. Do walki.

 

Przyszedł do Velveta. Przemówił do niego. Rozbrzmiała pieśń tworzenia, i Velvet zapomniał o strachu.

 

Strój nie pomaga. Ważne, by nie szkodził. Rzeźnik i o tym wiedział.

 

Dostał to, po co przyszedł. Przymierzył. Pasowało jak ulał. Łysnęły czaszki pośród czerni. Zalśniły krwawe oczodoły.

 

Velvet dobrze wykonał swą pracę. Rzeźnik odszedł zadowolony.

 

Bidam przyszedł do niego w odwiedziny.

 

Słuchaj: Rzeźnik był przyjacielem Bidama. Ale wtedy nie było jeszcze wiadomo, czy Bidam jest przyjacielem Rzeźnika. Walczyli ramię w ramię, plecy w plecy. Wspólnie przelewali krew. Byli towarzyszami broni. Byli tym, i jeszcze czymś więcej. Śmiali się i ucztowali razem.

 

Zważ to: nikt nie zgłębił, co kryje się w sercu Bidama. Jego śmiech skrywał niebezpieczeństwo. Ręce zbroczone miał krwią. Rzeźnik o tym wiedział. Mimo to darzył go przyjaźnią. Czy można obłaskawić jadowitego węża? Można, ale to trudne. Trzeba go poznać. Zrozumieć. I uodpornić się na jego jad.

 

Dziwna to była przyjaźń i dziwni ludzie. Rzeźnik spokojny jak skała, i jak ta skała niewzruszony. Bidam nieodgadniony. Zmienny. Prędki do śmiechu i noża.

 

Dobrze do siebie pasowali.

 

Rzeźnik przyjął swojego gościa. Zjedli. Wypili. Nie mówili dużo.

 

Nie musieli.

 

W EWF każda przyjaźń była wystawiana na próbę. Przechodziła chrzest krwi. Niełatwo było ją utrzymać. Ale przyjaźń to przyjaźń. Rządzi się swoimi prawami. Nie zna zawiści. Odrzuca zazdrość. I jest cenna, chociaż niewielu zna jej prawdziwą wartość.

 

Rzeźnik znał.

 

Bidam wyspał się i poszedł w swoją stronę. Chadzał swoimi drogami, jak kot.

 

Był, jaki był.

 

W tym czasie Henryk podróżował. Załatwiał sprawy Rzeźnika.

 

Słuchaj: Są rzeczy, którymi wojownik nie ma czasu ani możliwości się zajmować. Wtedy przydaje się ktoś zaufany, kto przemówi w twoim imieniu. Ktoś, komu można zawierzyć.

 

Zważ to: Henryk był kimś takim. Był też niezastąpiony, chociaż nosił piętno kryjącego się w cieniu.

 

Rzeźnik zdecydował, że mu zaufa.

 

Czy to czyniło go głupcem? Może. Ale różnie bywa. Można być czujnym i uważnym. Można przewidywać ciosy, które w końcu spadną. Albo nie spadną. To jednak rodzi ryzyko. Można zniszczyć coś, czego już nie da się odbudować. Dlatego niektórzy wystawiają się na atak. Czasami kończą z nożem w plecach. Ale zdarza się też, że to zaufanie zwraca im się w dwójnasób.

 

Różnie bywa.

 

Rzeźnik przygotowywał się do walki.

 

Jeszcze tylko wysłał wiadomość do swojej kobiety i dziecka. Byli dobrze ukryci przed kryjącym się w cieniu.

 

Później myślał już tylko o Vaclavie.

 

Rozmawiał z nim wewnątrz umysłu.

 

Jestem demonem. Żywię się strachem, krwią i niespełnionymi nadziejami.

 

Nie boję się demonów. Mną się nie pożywisz.

 

Piekło za mną podąża.

 

Jego żar towarzyszy mi od dawna.

 

Jestem tutaj dłużej niż ty. Walczyłem, zanim odważyłeś się marzyć o EWF.

 

Teraz to już nieważne. Teraz jesteśmy tu razem.

 

Pokonywałem cię w przeszłości.

 

I przychodziło ci to z coraz większym trudem. Tym razem to ty zostaniesz pokonany.

 

Jestem nieulękły.

 

Ja również nie znam strachu.

 

Jesteś słaby.

 

To ty potrzebujesz butelki, żeby nabrać sił.

 

Jestem zniszczeniem.

 

Jesteś padliną.

 

Jestem zbawieniem EWF.

 

Jesteś gangreną, którą trzeba wyciąć.

 

Będziesz krwawił.

 

Tak.

 

W końcu ulegniesz mej mocy.

 

Nie.

 

Kimże jesteś, żeby się ze mną mierzyć?

 

Jestem Rzeźnikiem.

 

Ha! A cóż to znaczy?

 

Teraz znaczy to, że pokonam Vaclava.

 

I tak się toczyły te niewypowiedziane rozmowy. Przygotowania trwały. Wreszcie nadszedł czas ostatecznego wyzwania. Rzeźnik znów udał się na Zgromadzenie. Powiedział, co było do powiedzenia.

 

Vaclav. Upadły. Zdrajca. Okrutnik. Przekleństwo słabych. Głupiec. Myślał, że śmierć idzie z nim ramię w ramię. Ona z nim była, ale nie jako towarzyszka. Czekała. Zwabiła ją woń trupa. Bo on już zdychał, chociaż oszukiwał sam siebie. A przecież własnoręcznie zabijał to, co w nim było najlepsze. Niewiele już zostało. Tylko agonia, którą się dzielił ze światem. Krew, którą przelewał. Plugastwo, które zaszczepiał w łonach kobiet. Smród, którym przesiąkał każdy, kto z nim przestawał.

 

Zaprawdę, Vaclav był chorobą.

 

A Rzeźnik lekarstwem.

 

I tak zabrzmiała pieśń wyzwania. I nie pozostało już nic do zrobienia.

 

Tylko oczekiwanie.

 

Czekali wszyscy. Nawet duchy nawiedzające osadę, a przecież pamiętały one większe rzezie. Zapach krwi je przyciągał. Tej, która zostanie rozlana.

 

Dużo jej się wytoczy.

 

 

 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

 

 

Głos starca przycichł. On sam zwiesił głowę i opuścił ramiona, poddając się zmęczeniu. Wracał do rzeczywistości.

 

- Te czasy już minęły. Wszystko kiedyś przemija. Taka jest kolej rzeczy. Pozostaje legenda, ale i ona kiedyś zostanie zapomniana. Nie stanie się to jednak ani za mojego, ani za Twojego życia. Opowieść będzie żyła długo po tym, jak nasze kości zamienią się w proch. Usłyszysz jeszcze wiele jej fragmentów, zanim zamknie się nade mną ziemia. I przekażesz ją swoim dzieciom. A później jeszcze ich dzieciom. A jak będziesz miał szczęście, to i jeszcze dalej.

 

Chłopiec milczał, ważąc słowa dziadka. W końcu zdecydował się zapytać:

 

- Ale... kto wygrał?

 

Starzec parsknął cicho.

 

- Chciałeś opowieści o Rzeźniku i dostałeś ją. Teraz chłód wkrada się w moje kości. Pora wracać do domu.

 

Chłopiec natychmiast zerwał się na równe nogi i pomógł staremu wstać.

 

- Może opowiesz mi o tym jutro?

 

Starzec rozejrzał się. Popatrzył w niebo.

 

- Może.

 

Chłopiec wiedział, że to mu musi wystarczyć. Czas opowieści się skończył. Pora wracać.

 

Idąc plażą minęli ogromną stertę zardzewiałego żelastwa. Starzec mówił, że to łódź Dawnych Ludzi. I że już nigdzie nie popłynie. Jej czas przeminął, tak samo jak jej budowniczowie.

 

Była to jednak zupełnie inna historia, którą też kiedyś należałoby opowiedzieć.

 

 

Koniec.

 

 

 

 

 

Powyższa praca otrzymała wyróżnienie w konkursie „opowiedz o swoim wrestlerze” zorganizowanym przez EWF Corporation.

  • Odpowiedzi 0
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Grishan

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Mr_Hardy
    • MattDevitto
    • MattDevitto
      Gdyby nie chodziło o AJ'a to jeszcze może bym się łudził, ale Styles nie należy do osób w tym biznesie, które rzucają słowa na wiatr. Poza tym z wieloma zawodnikami z AEW AJ i tak przecinał się przez lata na różnym etapie swojej kariery...
    • KPWrestling
      Trzecia pula biletów trafiła do sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 4 Data: 29.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Morioka, Iwate, Japan Arena: Iwate Prefectural Gymnasium Publiczność: 1.040 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
×
×
  • Dodaj nową pozycję...