Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Są w ojczyźnie rachunki krzywd...


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  117
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.09.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

=================================================================

Podstawowe interesy naszego narodu są jednym; interesy narodu reprezentuje Komitet Centralny – w tych fundamentalnych kwestiach wszyscy mówimy jednym głosem. Jest to i niezbędne, i naturalne; nienaturalne byłoby mówienie różnymi głosami.

Hu Yaobang

=================================================================

 

 

Jesteśmy jednej z posiadłości SR-Crazy’ego. Jak na wrestlera o takiej renomie przystało, Szaleniec ma kilka nieruchomości tu i ówdzie. Według niepotwierdzonych informacji jesteśmy w pałacu mieszczącym się w Wielkopolsce, który Crazy kiedyś tam nabył i sukcesywnie remontował. Dawna dzielnica pruska ma swój klimat, ale Crazy z pewnością nie jest ani Prusakiem, ani Wawrzyńcem Pruskim, bo pamiętamy z kim oni się zadawali. Pałacyk też nie jest pruski, tylko polski. Crazy to w końcu polski EWF World Champion, mimo jego honorowych związków z Chińską Republiką Ludową. Uroczy pałacyk, bardzo gustowny. Efekt jest całkiem ładny, choć tak naprawdę realizator pokazuje nam tylko jedną z sali. Crazy bardzo dba o swoją prywatność i nie lubi zdradzać miejsc w których przebywa. To też polskie serwisy plotkarskie nie zbyt wiele mają do pisania o nim. Nie licząc jego zbytkowych wydatków, podobno zdaniem jednego z tabloidów miał on nabyć zamek na kółkach poruszający się z zawrotną prędkością 20 kilometrów na godzinę. Crazy nawet wysłał zapytanie, czy dołączono Blinkina w pakiecie, ale odpowiedziała mu cisza, świadcząca o brakach w filmowym obyciu. Wracając jednak do Szaleńca, to siedział on sobie z boku i oglądał dokument o chińskich bosonogich doktorach, którzy chodzą po wioskach udzielają pierwszej pomocy i traktują ludzi igłami. Crazy uznał, że tacy ludzie przydaliby się u niego w Mandżurii lub nawet w EWF. Może wtedy chłopcy lepiej radziliby sobie z upadkami, a Yoshi nadal by żył? Główne miejsce w pomieszczeniu zajmował malarz. Nie był to malarz pokojowy, ale taki, co robi portrety. Technika poszła naprzód i nie trzeba już tak długich czasów pozowania przed artystą, dlatego Crazy przycupnął sobie i odpoczywa.

 

SR: Oglądałeś Wrestlepalooze?

 

Odpowiada mu głucha cisza.

 

SR: Wygrałem, wiesz?

 

Odpowiada mu głucha cisza.

 

SR: Ignorujesz mnie?

 

Odpowiada mu nie tylko zwykła cisza, ale na dodatek taka cisza, która jest głucha.

 

SR: Jestem mistrzem i to nawet podwójnym. W tag teamie też w końcu mam pas, więc jestem kimś. Choć w sumie z tymi drużynowymi pasami to jak z deblem. Nikt nie wie po co to, ani dlaczego. Paru tenisistów lepszych się tam zamelduje, by szybko odpaść, a i tak wygrywają jakieś słabiaki. Hmm czy ja właśnie siebie nie obraziłem?

 

Odpowiada mu głucha cisza.

 

SR: Jeśli uznałem, że ten pas nic nie znaczy i z reguły traktuje się go mnie poważnie… czy to znaczy, że jestem słabszy? Że zmarginalizowałem swoją rolę w EWF zdobywając ten pas? W sumie zdobywali go wielcy wrestlerzy, ale raczej nie w kwiecie swojej kariery, tylko wcześniej lub później. Czy wygranie tego pasa, jest jak zdobycie teraz Daemusin Title… to ciekawe pytanie. Jak myślisz?

 

Odpowiada mu cisza. Znów głucha.

 

SR: Jak mogłem wziąć sobie nierozgadanego malarza. Myślałem, że oni jak fryzjerzy… papa im się nie zamyka. A tu taka niespodzianka niemiła. Może powinienem zadzwonić do Bubby?Albo do Yoshiego pogadamy, jak to jest być mistrzem. Wspaniała walka za nami, stawiali się blokowano nam możliwość wystąpienia w walce środkami nie zbyt dżentelmeńskimi, a ja nawet nie mam o kim z tym porozmawiać. Co się ze mną dzieje?

 

Myśli chwile, bo malarz mu nie odpowiada.

 

SR: Może to prawda co o mnie mówią? Dekadencki mistrz z fajną furą, ale to chyba nie wygląda tak źle? W sumie co robię takiego dekadenckiego?

 

Malarz milczy.

 

SR: A może ten malarz nie istnieje?

 

Crazy wstaje z miejsca i podchodzi na dwa metry obok malarza.

 

SR: EJ mistrzu! Patrz na mnie, gdy do ciebie mówię. Żaden z ciebie Malczewski… choć wyglądasz jak ten z tego pożegnania z pracownią…

 

Malarz: Słucham?

 

SR: To gada!

 

Malarz: Nie jestem gadem… ja maluję dla pana portret.

 

SR: Coś Ty? Choć w sumie pierwszy malarz jaki się zgłosił, myślał, że mi będzie tapetować kibelek. Nie jest to jednak ważne. Mam potrzebę rozmawiania z kimś.

 

Malarz: Tak, zachcianki jakiegoś nowobogackiego wrestlera. Nie interesuje mnie to, jest zamówienie na jeden portret, to będzie.

 

SR: Będzie więcej jak ładnie to namalujesz. Tylko ma być jak Ludwig II na obrazie Schachingera, ładnie wypięta pierś sprawiająca wrażenie, że ja potężny wrestler jestem. Tylko bym nie wyszedł za gruby! Możesz mi dodać parę centymetrów, ale nie w pasie tylko na wysokość. No, a reszta jak na obrazie, dumnie i majestatycznie.

 

Malarz: Wiem.

 

SR: Tylko bez zabaw w kubizm lub inne takie. Jak ci wyjdzie, to będą następne zamówienia. Mam w sumie parę rezydencji. O może coś na styl Przysięgi Horacjuszy, ale z Justice League. Tylko te baby mnie tam z boku zawsze denerwowały, usunąłbyś je.

 

Malarz: Myślę, że są one bardzo ważne dla odbioru dzieła.

 

SR: A co myślisz o mnie jako mistrzu?

 

Malarz: Przesadzasz z przepychem… wygodą.

 

SR: Jeżdżąc PKP?

 

Malarz: Zawsze oddzielony od reszty i na pokaz.

 

SR: Prowadząc filozoficzne dysputy?

 

Malarz: Część tego co się dzieje.

 

SR: Ja wygodny, ja ci dam hultaju, dzwonię po Smelę.

 

EWF World Champion wyruszył w poszukiwaniu telefonu, po czym dzwoni do swojego towarzysza.

 

Crazy: Załatw nam transport samolotem na Wolin (pauza) co… ja kurwa dekadencki… słuchaj mnie do końca. Zrzucisz nas gdzieś na Wolinie i robimy prawdziwy survival… szkoła przetrwania… tak… spadochron, latarki, może mapę i trochę jedzenia, bez telefonów i innych urządzeń. Tak… to będzie dobry trening przed walką. Vaclav i Szakal już pewnie są mokrzy ze strachu…

 

 

--------------------------------

567567 chwil później

---------------------------------

 

 

Znajdujemy się gdzieś w leśnej głuszy. Widzimy SR-Crazy’ego w stroju znanym z programu Wyspa2009, który przycupną sobie pod drzewem. Także członkinie (sztuk dwie) Żydowskiego Korpusu Ochronnego imienia Feliksa Dzierżyńskiego, siadły w niedalekiej odległości od niego.

 

SR: Że też dałem się namówić na tę operację, trzeba było w domu siedzieć i oglądać walki Szakala i piwowara, ale nie… musieli mnie tu wyciągnąć.

 

Żydówka#1: O ile wiem to był pana plan.

 

SR: Nie dziewczyno, mój plan miał trwałby kilka godzin, a my już tu trzy dni siedzimy.

 

Żydówka#2: Trzy dni i osiem godzin.

 

SR: Trzy dni i tyle godzin… a Szakal czeka… w ogóle skąd znasz tak dokładną liczbę?

 

Żydówka#1: W wojsku nauczyli nas czegoś poza rozbieraniem się.

 

Żydówka#2: Gdybyśmy mieli mapę…

 

SR: Mamy mapę, ale ten idiota Smela dał nam mapę Szklarskiej Poręby. O ile się nie mylę jesteśmy w okolicach śnieżnych kotłów.

 

Żydówka#1: Pamiętam, na chybotek to my 30 godzin szliśmy…

 

SR: Zaufaj raz Smeli, wszystko muszę tutaj sam robić. Sam musze się bić i pokonywać przeciwników… oglądałyście poprzednie walki? Mój i Bubby wielki triumf?

 

Żydówka#1: Tylko powtórki, bo mieliśmy akurat przyśpieszony kurs języka polskiego. Całkiem dobrze sobie poradziliście, kolejne zwycięstwo.

 

SR: Ha, bo widzisz… skarbie… ja jestem silny i dojrzały!

 

Żydówka#2: To ważne we wrestlingu?

 

SR: Siła, spryt, doświadczenie, prezencja… to wszystko jest ważne i ja to w sobie mam. Dlatego kibice mnie kochają, a ja walczę dla nich i dla nich zdobywam pasy. O taki jestem dobrodziej wrestlingowego ruchu kibicowskiego.

 

Żydówka#1: Podobno Szakal też ma wielu kibiców, a gdy Wacław był Vaclaeux to już w ogóle się działo.

 

SR: Piękne stare czasy, gdy po tym padole łez chodził jeszcze Hae Baeguk… chwila widziałem go na ostatniej gali. Nawet mi jakiś prezent przyniósł, strasznie szarmancki z niego koleś i całkiem miły. Choć chyba coś knuje. Vaclaw ma teraz prędzej jakieś piwne brygady, a nie ma prawdziwych i oddanych fanów. Szakal to Szakal, zawsze się otaczał gronem w miarę wiernych fanów, choć na początku przebywanie z nim było raczej słabe, słabo się robiło.

 

Żydówka#1: To znaczy?

 

SR: Dawne dzieje, pooglądajcie sobie stare gale.

 

Żydówka#2: Nie dawno na jakimś forum przeczytałem, że pańscy fani to same janusze i pikniki? Czy to ma jakieś ukryte znaczenie?

 

SR: Zazdroszczą mi pewnie. Dużo moich fanów może ma na imię Janusz, kto wie? Nie wiem w sumie, nie interesuje się tym, wiem tylko, że mam ich wielu. Pytaj Smeli, podobno doktorat robi z historii ruchu kibicowskiego.

 

Żydówka#1: Popierasz wrestlingowych ultrasów?

 

SR: Nie sądzę by tacy istnieli, choć słyszałem o takich co latają i rzucają hasła by przywrócić wrestling wrestlingowi, ale czy to ma sens? Umówmy się wrestling to tylko starcia najlepszych, zabawy w garażu dzieciaków są niepoważne. Każdy chce oglądać debeściaków, każdy chce oglądać mnie.

 

Żydówka#2: Jesteś najlepszym wrestlerem w nowoczesnej historii EWF?

 

SR: Nie jestem najlepszy, ale pokażesz mi lepszego, żyjącego wrestlera?

 

Żydówka#1: Franz miał potencjał.

 

SR: Mówiąc szczerzę ledwo go kojarzę. Już jednak tak bardziej na serio, to niestety ostatnio za dużo gwiazd w tym EWF nie ma. Szakal kopie się po czole, Bubba powoli na szczęście wraca do formy, a Vaclaw zawsze był spitusem.

 

Żydówka#1: Syczer i Psycho oraz Tool też w miarę pili.

 

SR: U nich to połączenie jednak jakoś wyglądało, no wiesz… mieli coś z tego, dobre walki, sukcesy. Vaclaw zatrzymał się w rozwoju, tak myślę.

 

Żydówka#2: Jest niedorozwinięty?

 

SR: Tak bym tego nie określił, w sumie tak nie można mówić. Po prostu zapowiadał się na lepszego wrestlera, ale gdzieś tam się po drodze pogubił. Jak Milos Krasic lub Maciek Korzym.

 

Żydówka#1: Nie znam tych wrestlerów.

 

SR: To piłkarze.

 

Żydówka#1: Ale Szakal jest boski.

 

SR: Szakal to Szakal, jak już mówiłem. Instytucja sama w sobie.

 

Żydówka#2: Jak NBP?

 

SR: Tak się u nas mówi… Szakal jest dobry i zawsze prezentuje jakiś niezły poziom.

 

Żydówka#2: Jak Seba?

 

SR: Seba to miejscowy śmieszek, a takim porównaniem obrażasz mistrza i senatora Szakala.

 

Żydówka#1: To przepraszam.

 

SR: Czemu przepraszasz za koleżankę?

 

Żydówka#2: Smela nam mówił, że jesteśmy oddziałem. Nie mamy imion i nazwisk i jedyne kim jesteśmy to oddziałem. To wytworzyło u nas daleko posuniętą współpracę.

 

SR: To już miałyście w Izraelu. A co byście powiedziały na moim miejscu Szakalowi?

 

Żydówka#1: Mogę ja?

 

SR: Tak, zrób to dla moich fanów.

 

Żydówka#2: Dla swoich fanów też może?

 

SR: Nie sądzę byś wielu miała, a nawet jak masz to nie sądzę by chcieli cię słuchać. Raczej wolą cię oglądać.

Żydówka#1: To mówię, uważajcie proszę. Panie Szakalu, ja pana Szakala bardzo szanuję, a nawet przyznam szczerze, że podziwiam. Jest pan bardzo udanym i utytułowanym wrestlerem. Pan Tony Hogański pana bardzo lubi i za panem przepada. To bardzo wiele dla mnie znaczy. Nie wiem wiele o wrestlingu, ale wiem, że pan Hogański się nie myli, a jeśli się myli, to tak naprawdę się nie myli, bo po prostu osiągnął wtedy pewną mądrość etapu. Skoro pan Hogański pana Szakala lubi i ceni, to znaczy, że pan Szakal jest bardzo dobrym, zdolnym, a do tego utytułowanym wrestlerem. Należy się więc panu Szakalowi bardzo duży szacunek i trzeba panu oddać honor. Przed walką i po, bo wrestling jest czasem honorowy, ale częściej nie. Walka z panem Szakalem jest dla mnie wielkim przeżyciem i wielką nobilitacją. To jest coś o czymwrestlerzy marzą odkąd się urodzą i bawią w te swoje dziecięce marzenia. Dumą napawa mnie fakt, że będę mógł stanąć twarzą w twarz z żywą i ciągle ruszającą się legendą EWF. Takie szranki to dla mnie zaszczyt i sama radość. Wiem, że jeszcze dużo pracy przede mną, ale wierzę, że już teraz mam szansę z panem wygrać. Jest pan bardzo dobry, ale ja chce być i mogę być jeszcze lepszym. Dlatego też na następnej EWF Wrestlepaloozie, która odbędzie się na plaży, będę miał przyjemność skopania pana tyłeczka. Mam nadzieję, że nie obrazi się pan, jak pan przegra ze mną. Wiem, że dla starszych wrestler porażki są raczej frustrujące i mogą w tym wieku źle działać na cerę, a nawet powodować wypadanie włosów. Dlatego proszę nie denerwować się jak pan przegra, chyba pan nie chce wyłysieć. Spotkajmy się w ringu i zobaczmy kto będzie lepszy, choć wiem, że tym lepszym będę ja. Pozdrawiam pana i pańskich kibiców, niech pan się nie martwi, mocno pana nie zbiję.

 

SR: Ciekawe…

 

Żydówka#1: Naprawdę.

 

SR: Tylko Szakal jest już łysy.

 

Żydówka#1: To musiałam pomylić wrestlerów.

 

SR: Zabrakło też standardowego zwrotu do kibiców… coś w stylu: wygram, bo jestem lepszy, a poza tym moi kibice chcą mego zwycięstwa, a także dobrego widowiska. Dlatego Szakalu drogi, nie płacz, gdy wpadniesz pod me nogi i gdy wyduszę z ciebie twoją duszę, to wiedz, że skończą się katuszę.

 

Żydówki: Katiusze?

 

W tym momencie wybiega gdzieś za odmętów ciemności Smela, a z drzew skaczą pozostałe członkinie Korpusu Obronnego imienia Feliksa Dzierżyńskiego. Smela dzierży w swej dłoni mikrofon i zaczyna śpiewać:

 

Smela:

Rozkwitały jabłonie i grusze

Popłynęła ponad rzeką mgła

Ku brzegowi szła Kasieńka błoniem

Ku brzegowi wysokiemu szła

 

Żydówka#3:

Ku brzegowi idąc pieśń śpiewała

O stepowym orle sponad skał

O tym, kogo bardzo miłowała

Czyje listy chowa niczym skarb

 

Żydówka#4:

Oj ty pieśni, piosnko ty dziewczęca

W ślad za słonkiem jaśniejącym spiesz

Żołnierzowi z pogranicza dźwięcznie

Od Kasieńki pozdrowienia nieś

 

Żydówka#1 i #2:

 

Niech tam wspomni miłą swą dziewczynę

Jak mu śpiewa do utraty tchu

Gdy on strzeże ziemi swej rodzinnej

Kasia serce wiernie strzeże mu

 

SR:

Rozkwitały jabłonie i grusze

Popłynęła ponad rzeką mgła

Ku brzegowi szła Kasieńka błoniem

Ku brzegowi wysokiemu szła

 

Smela: Wspaniałe, fantastyczne, splendido!!! Może teraz katiusza w oryginale???

 

SR: Nie bo jeszcze Kraven przyleci ze złotym samowarem…

 

Smela: Szkoda…

 

SR: Gdzie wy byliście, jak mogliście zostawić nas na pastwę losu?

 

Smela: Świetnie sobie radziliście, do tego zgrałeś się z korpusem, czego chcieć więcej od życia?

 

SR: Zwycięstwa na Wrestlepaloozie?

 

Smela: To masz akurat jak w banku. W EWF nikt ci się nie postawi, bo nie ma kto. Nasa zjadły syryjskie żubry, a Szakal jest łysy. Łysi nie mają teraz dobrej prasy. Dziwie się, że wyborczy szmatławiec nie zwyzywał go jeszcze od kiboli. A może zwyzywał? Ja tego nie czytam, choć ostatnio byłem w Gazeta Cafe i czytałem Rymkiewicza. Ha, ale mieli za swoje!!!

 

SR: Ale ten Szakal…

 

Smela: Szakal to fajny ziomek, ale już nie jest tym strasznym Szakalem, któremu chce się schodzić z drogi. Oczywiście nadal to bardzo dobry wrestler i połowę roosteru rozwali świecą tylko swoją łysinom. Podobno taki kiedyś wygrał walkę, czaisz? Był to kiedyś kawał skurczybyka. Odkąd jednak zadaje się z tymi doktorami i spinami to nie jest już ten skurwiel co kiedyś. Może nie spokorniał, może nie jest jakoś szczególnie słabszy, ale stał się takim trochę komediantem. No i na młot mojego wujka, kto normalny jest senatorem w naszej ojczyźnie? Tam ciągnie tylko ludzi, którzy szukają sobie emeryturki, a więc pan Szakal chce już traktować swoje wrestlingowe aktywności, bardzie jako hobby, niż pełnoprawna robota. Nie ma więc z jego strony większego zagrożenia. Miły facet, fajny łysek, może wpierdolić, ale to ty jesteś mistrzem. Pas mistrzowski zobowiązuje, więc wygrasz na pewno.

 

SR: Myślisz.

 

Smela: On jest Mamelukiem.

 

SR: Której klasy?

 

Smela: Chyba skończył szkołę.

 

SR: Nie o to mi chodzi moja ty smelowa pacynko. Postanowiłem podzielić wrestlerów na Mamelukowe klasy, w końcu to nie przystoi by wrzucać Jobbera#1 i senatora Szakala do jednego wora.

 

Smela: To Mameluk pierwszej klasy.

 

SR: A Vaclaw?

 

Smela: Mameluk drugiej klasy.

 

SR: A Jobber#2?

 

Smela: Ze względu na tradycję, jest on Mamelukiem trzeciej klasy.

 

SR: A Chicksaw?

 

Smela: Nie obrażajmy Mameluków, to też są ludzie.

 

SR: Czyli Wacka też się nie mam obawiać?

 

Smela: Jeśli nie obawiasz się Szakala, to nie obawiasz się też Wacka.

 

SR: Czemu?

 

Smela: Takie wnioskowanie, jeśli nie boisz się lepszego wrestlera, to tym bardziej nie boisz się słabszego. Bodajże się to nazywa wnioskowaniem a maiori ad minus.

 

SR: Ciekawe.

 

Smela: Poza tym spójrzmy na to walkę z innej perspektywy. Ty tam jesteś na doczepkę i nikt tam za bardzo ciebie nie potrzebuje do szczęścia. Vaclaw ma porachunki z Szakalem, Szakal ma porachunki z Vaclawem, niby każdy z nich chciałby zgarnąć Twój pas, ale jednak bardziej mu zależy na tym by bezpośredni wróg nie wygrał pasa. Dlatego pan Szakal i pan Vaclaw będą się skupiać na sobie i raczej dbać o to, by żaden z nich nie wygrał pasa. Większą porażką dla każdego z nich będzie wygranie drugiego z nich, niż porażka z panem. To oczywiście nie znaczy, że może pan usiąść na hamaku i pic sobie drinka z kolegami. Musi pan być zawsze czujny i skupiony. Vaclaw jest pocieszny i dużo pije, ale z drugiej strony może uderzyć. Ten wrestler ma już wyrobiona markę na polskim rynku.

SR: Coś ty.

 

Smela: Zagrożeniem może być stypulacja. Nie ma się jednak o co martwić, czuje się pan dobrze w no DQ walkach, a cokolwiek dam dodadzą to i tak pan będzie miał największe szanse na zwycięstwo. To nie będzie szansa na sukces, to będzie duża szansa na zwycięstwo. Trzeba jednak wyjść skupiony, bo Wacek może ugryźć i wtedy zrobi się nieprzyjemnie. Ten koleś jest stworzony do hardcorowych pojedynków, bo one ukrywają jego wszystkie wady. Popatrzmy, jest wolny, to jest czołg, a nie człowiek. Widział mentor kiedyś biegającego Vaclava? Bo ja nie, nikt nie widział, nie sądzę by to było możliwe. Ten człowiek nie biega, nie porusza się szybko, on kroczy. Ma swój dostojny styl i w ten sposób się porusza. To brzuszek piwny go spowalnia, jestem tego pewien. Po drugie Vaclav nie lata, czasem sobie wskoczy na narożnik, ale nie ma w tej materii większego skilla. Jest niezłym technikiem, to trzeba przyznać, ale bez wymaganej szybkości, to on przynudza. Zresztą kiedy on ostatnio stoczył techniczną walkę? W czasach irańskiej okupacji być może i inwazji z miasta Babol, której to mieszkańcy założyli własną federację, takie to były czasy wtedy, taki to był Vaclav. Myśli mentor, że dlaczego on jest Mecenasem Ekstremy? Bo jego wszystkie wady tam znikają. Nie musi być szybki, nie musi skakać, nie musi być dynamiczny, nic nie musi.

 

SR: Coś w tym jest, ale trzeba też spojrzeć na to z innej strony.

 

Smela: Jakiej?

 

SR: Skupił się na jednym aspekcie i wymasterował go do maksimum. Jest specjalistą walk hardcorowych, królem ich nieomal, panem i władcą ekstremy. Nie musi biegać, nie musi skakać, musi tylko przypierdalać. Było kilku takich wrestlerów w przeszłości, Sandman, Hangman, Bubba, a teraz Vaclav zajął ich miejsca. Jak w stonodze czy tym diagramie ewolucyjnym.

 

Smela: W sensie Sandman przekształcił się w Hangmana, ten przytył i został Bubbą, a następnie schudł, zarósł i zmienił się w Vaclava?

 

SR: Tak to mniej więcej wyglądało.

 

Smela: Czy to dlatego, że jedli żywność genetycznie modyfikowaną?

 

SR: Myślę, żeby założyć sieć eko-farm w Mandżurii na terenie moich latyfundiów. Mamy tanią siłę roboczę, mamy ziemię. Moglibyśmy to później eksportować do Europy. Ja bym to reklamował, wiesz „Eko-Crazy”, „Eko-Szał”, ale to świetnie brzmi, nie?

 

Smela: Oni się organizują mentorze.

 

SR: Kto?

 

Smela: Twoi chłopi w Mandżurii. Słychać plotki, że chcą utworzyć związek zawodowy.

 

SR: Bunt! Bunt! Trzeba coś z tym zrobić. Wracając do Vaclawa... nie można go zbagatelizować. To obecnie miłościwie nam panujący król pojedynków hardcorowych. On może być groźny. Trochę się go obawiam, bo ten człowiek nie ma teraz żadnych skrupułów i szkorfułów. Przed niczym się nie cofnie, jest zdolny do wszystkiego. Może nawet mnie zrzucić z latarnii morskiej albo pana Szakala. Jak tak można? Mi to by nawet przez myśl się nie przemknęło, a jemu na pewno. Do tego te kontakty z Felipe Castro i wyraźna fascynacja faszyzującą serią Metal Gear Solid. Nie zapominajmy też, że on zeżarł mini-świnię.

 

Smela: To był skandal.

 

SR: Obawiam się, że jakbym to ja był na miejscu Szakala to niestety zeżarłby ciebie.

 

Smela: Albo Miszkę...

 

SR: Albo Miszkę... albo moich mandżurskich chłopów.

 

Smela: Wszystkich?

 

SR: Wszystkich, co do jednego. To by zachwiało gospodarką moich latyfundiów i zniszczyło moją opinię w Chinach. Popadłbym w infamię, odebraliby mi honorowe obywatelstwo i nie zapraszali do Chin na bankiety. Ja przecież byłem człowiekiem Hu Jintao, a teraz kierownictwo się zmieniło, pokolenie się zmieniło. Nie ma lekko. Vaclawik jest zdolny do wszystkiego.

 

Smela: Czy on jest pepikiem?

 

SR: Nie wiem, to mało ważne. Może być nawet i Chorwatem albo Hucułem. Nie czuję odrazy i mogę z nim walczyć. To zawsze problem, gdy wiesz, że twój przeciwnik nie będzie walczył uczciwie. Ja jednak nie zejdę na ścieżkę zła. Niech Vaclaw sam wpadnie do piekielnych kotłów i zostanie potępiony. Ja na Sądzie Ostatecznym chce mieć czyste sumienie i z harfą i skrzydełkami polecieć prosto do nieba śpiewając nabożne pieśni.

 

Smela: Czy będę mógł uczepić się twej szaty mentorze?

 

SR: Prosto do nieba dwójkami pójdziemy jak żołnierze z Westerplatte.

 

Smela: A Vaclav do piekła.

 

SR: Ma jeszcze szansę się poprawić. Niech się opamięta. Wszelkie marzenia o World Title wybiję mu jednak z głowy. Nie pozwolę by pas wpadł w ręce tego szachraja. Wiemy przecież, że on się kumpluje z Felipe Castro, a to wróg EWF. Pas nie może wpaść w ręce wroga. Moi kibice by mi tego nie wybaczyli.

 

Smela: Ja jednak znam mentora i wiem, że dzięki poszanowaniu dla kibiców, wygra pan tę walkę i nie będzie smutków.

 

SR: Tak może być.

 

Smela: Tak będzie, bo to są Mameluki.

 

SR: Myślałeś może, czy jest jakiś król tych Mameluków.

 

Smela: Nie…

 

SR: Ja też nie, a przecież może taki ktoś istnieć.

 

Smela: Może go kiedyś spotkamy.

 

SR: Może…

 

Smela: Teraz spadamy, bo helikopter czeka, za kilka godzin gala. Nie możemy się spóźnić.

 

Tel Chaj.

 

Żydówki: Tel Chaj!!!

 

 

-------------------------------------------

Transmisja urywa się

-------------------------------------------

 

 

Ale nie na długo!!! Widzimy Żydówkę numer 2, która stoi przed kamerą, możemy się domyślić, że nie minęło zbyt wiele czasu od urwania się transmisji.

 

Żydówka#2: Dzień dobry państwu! Zwracam się tu do pana Vaclava, wiem, że jest pan całkiem dobrym wrestlerem, ale chce panu powiedzieć, że jest pan podły i okrutny. Pan Tony Hogański, wybitny komentator i bohater aż trzech kontynentów, powiedział, że się na panu zawiódł. Użył nawet mocniejszych słów, ale nie będę cytować tego. Jak pan, panie Vaclavie mógł zawieść tak wielkiego człowieka? Jest pan podły i niegodziwy, jak pan na dodatek może robić takie świństwa panu Szakalowi. Co on panu takiego strasznego zrobił, czy nie może pan rozwiązać tego na ringu, a nie bawi się pan w jakieś podchody? To naprawdę nie przystoi w pana wieku. Może i ma pan jakieś tam zdolności, może i jest pan dobrym wrestlerem, a nawet bardzo dobrym wrestlerem, ale nigdy nie osiągnie pan poziomu, jaki reprezentuje SR-Crazy. Bo z byciem dobrym wrestlerem musi się wiązać bycie dobrym człowiekiem. Pan jest podły panie Vaclav i nie mam co do tego wątpliwości. Zmierzymy się na ringu, twarzą w twarz, oczami w… już wiem, gdzie by pan tam patrzył zboczuchu z lasu. Wiedz pan, że pana dni są policzone, może nie dokładnie, ale w przenośni na pewno. SR-Crazy wygra, bo jest nie tylko dobrym wrestlerem, ale jeszcze lepszym człowiekiem i do tego ma bicepsy i doświadczenie. Tak więc przegra pan. Tyle mam do powiedzenia, niech ci cały zapas piwa wyschnie lub stanie w gardle, bo jest pan podły…

 

 

 

 

 

-----------------------------------------------

Transmisja urywa się.

Tym razem ostatecznie.

Spotkamy się na Sądzie Ostatecznym.

Wtedy też...

Dark Avenger taże powróci!

Czekamy na niego!

A jeśli ktoś nie czeka, to niech uważa...

Bo polecą głowy!

Oj polecą!

-----------------------------------------------

6886753384ab4cd8908084.jpg

  • Odpowiedzi 0
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • SR

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie

  • SR

    SR 1 odpowiedź

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Słyszałem plotkę o kolejnym tajnym spotkaniu w Orlando T. Khana z niejakim Shanem McMahonem, który od marca ma zostać pierwszym w historii GM AEW.
    • Jeffrey Nero
      Nigdy nie mów nigdy w wrestlingu...
    • IIL
      AJ'a czeka co najwyżej transfer do TNA. Byłby to generalnie genialny pomysł - przegrana z Guntherem na Rumble i "odejście" od WWE, ale za to definitywne zakończenie kariery w ich rozwojówce. Styles mógłby zdobyć tam w poetycki sposób jeszcze raz główny pas, itd i pojawić się kilka razy w tym roku, co bardzo wywindowałoby ten brand do góry.  Na AEW i walkę z Omegą oraz reunion z Bucksami nie ma szans.  
    • Jeffrey Nero
      Tak tylko to wrzucę   
    • GGGGG9707
      Mi się właśnie wydaje że to doprowadzi do odejścia Balora. Od kontuzji Doma było mówione że do RR zdąży wrócić więc jego wejście w walce jest niemal pewne (co nie będzie jakąś dużą niespodzianką bo wszystkie informacje podawały że na Rumble wróci). Balor nie przypadkowo dowiedział się na RAW że nie ma dla niego miejsca w RR Matchu a do tego te promo Liv do Balora. Typuję że albo Dom będzie w RR Matchu i go koncertowo przegra co zdenerwuje Finna że znowu Dom dostaje szansę mimo że ma już pas albo
×
×
  • Dodaj nową pozycję...