Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Zemsta frajera


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 867
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  26.03.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Hol świnoujskiej hali, to właśnie tutaj (częściowo, bo będzie się działo również w innych zakamarkach) odbędzie się sto osiemnasta Wrestlepalooza. Nieoprzytomniałe do końca twarze przechodniów sugerują, że materiał pochodzi z godzin porannych. Pojedyncze jednostki snują się po korytarzach, ale nie śpieszy się im okropnie, w końcu do gali pozostała masa czasu. W większości (jeżeli nie w zupełności) są to pracownicy szeregowi, przecież ciężko spodziewać się o tej porze jakiegokolwiek wrestlera, dobrze wiemy, że ci uwielbiają przyjeżdżać do miejsca pracy tuż przed rozpoczęciem programu… co ja mówię, odpicowane bryki parkują na miejscach dla zawodników grubo po pierwszym gong! I tu taka niespodzianka! Otwierają się drzwi od toalety, a z jej wnętrza wydostaje się Znajda, ubrany w szary, nieskalany nadrukiem t-shirt i dresowe spodnie (będące również elementem jego ringowego stroju).

 

Zbieg okoliczności sprawił, że pod tą toaletą czeka na potencjalnego rozmówcę Mariusz Max Kolanko. Posiniaczony za sprawą Vaclava, wyraźnie posmutniały, trzyma mikrofon i wyraźnie widać, że to trzymanie i stanie przed kamerą go nie cieszy. Smutnego reportera widzi Znajda i zapewne z braku lepszego zajęcia idzie się przywitać.

 

Znajda: Witaj Ma…

 

Mariusz Max Kolanko: Dałeś mi złą radę!

 

Znajda: (zaskoczony) Przecież mówiłem…

 

Mariusz Max Kolanko: Wciąż mnie nie szanują!

 

Znajda: Może nie szukałeś szacunku tam, gdzie mogłeś go dostać?

 

Mariusz Max Kolanko: Wszystko jedno, na drugi raz nie będę Cię słuchał! Zresztą tylko głupek by się spytał Cię o radę!

 

Znajda: Ale Cię ostrze…

 

Mariusz Max Kolanko: … nie wyglądasz nawet odrobinę groźnie jak reszta, gdybym Cię nie znał, to bym Cię w ogóle nie wziął za wrestlera. A zresztą popatrz sam!

 

Na ścianach widać gęsto rozwieszone plakaty reklamowe federacji, z których groźnie spoglądał co raz to inny wrestler. Mariusz zaczyna przesuwać się wzdłuż korytarza.

 

Mariusz Max Kolanko: (wskazując na plakat z Banem) Gdy słyszę imię „Bane” to wyobrażam sobie…

 

http://www.bankfotek.pl/image/1567096.jpeg

 

… a gdy słyszę ‘Znajda’ to widzę smutnego psiaka z komedii familijnej…

 

http://1.fwcdn.pl/po/56/50/5650/6925308.3.jpg

 

Znajda: Phi, „Znajda” to przecież nie…

 

Mariusz Max Kolanko: (wskazując na plakat z Franko)… gdy widzę Franko to się go autentycznie obawiam… a jak spoglądam na Ciebie to miałbym ochotę Cię z litości adoptować…

 

Znajda: (ni to z nadzieją, ni to zaskoczony) Adoptowałbyś mnie?

 

Mariusz Max Kolanko: (oburzony) Nie ma mowy, jesteś dziwakiem!

 

Znajda: (wskazując na plakat na którym Bidam pałaszuje kurczaka) Bidam też jest dziwny.

 

Mariusz Max Kolanko: Ale on jest… niepokojący w tych swoich dziwactwach… a Ty się wydajesz taki gapowaty. Na dokładkę się zadajesz z jeszcze większymi dziwakami… nie wiem gdzie ich zgubiłeś, ale tym lepiej dla Ciebie!

 

Były EWF Tag Team Champion nie zdążył się jeszcze pogrążyć w swych myślach w celu przypomnienia sobie, gdzie ostatni raz widział swoich leśnych kompanów, a realizator już przeniósł nas przed halę. Tam archetypowa sprzątaczka, w kropkowanym fartuchu i chuście na głowie, przegania Przyjaciół z Zaczarowanego Lasu drewnianą miotłą.

 

Sprzątaczka: GDZIE TU SIERŚCIUCHY LEZĄ?! A KYSZ A KYSZ!!

 

Energicznym wymachom miotłą nie byłoby końca, gdyby nie Żeremie Menez, który chwycił ten groźny przedmiot i zaczął go obgryzać tak, jakby właśnie grał w kolejnej reklamie Colodenta. Wilku WDŻ zaś tradycyjnie wziął rozbieg i powaliłby zapewne sprzątaczkę swym spearem, gdyby nie to, że wróciliśmy znów do Mariusza i Znajdy.

 

Mariusz Max Kolanko: (Mariusz przesuwa się o parę centymetrów w kierunku Znajdy) Widzisz, tak bardzo nie wyglądasz jak wrestler, że się nawet nie boję się Ciebie, NIE BOJĘ! (Znajda nieznacznie drga w stronę reportera, ten natychmiastowo się odsuwa) Dziwaczysz pół roku z przerwami i to wystarczy, żeby ludzie się nad Tobą rozpływali…

 

http://www.bankfotek.pl/image/1566988.jpeg

 

…a człowiek przykłada się profesjonalnie do swojej pracy dziesięć lat… DZIESIĘĆ LAT! I nikt tego nie szanuje…

 

http://www.bankfotek.pl/image/1566994.jpeg

 

Reporter spuszcza swój poobijany nos na kwintę i zaczyna snuć się w kierunku wyjścia z hali. Cała sytuacja wprawia Znajdę w zakłopotanie.

 

Znajda: (zakłopotany) Nie chcesz mnie o nic więcej zapytać?

 

Mariusz Max Kolanko: (zrezygnowany) Ech! (polskie)

 

Były Evolution i Tag Team Champion próbuje otrząsnąć się po tym co zdarzyło się przed chwilą. Nagle kieruje swój wzrok w obiektyw kamery.

 

Znajda: Panie kamerzysto, naprawdę jestem taki cudaczny?

 

Obraz kiwa się w osi pionowej, co sugeruje nam odpowiedź kamerzysty.. Znajda podchodzi bliżej, by w ostatniej chwili wychylić się poza kadr, może po to, by porozmawiać z operatorem w cztery oczy. Kamerzysta tego najwyraźniej nie chce, zasłania się kamerą jeszcze bardziej, a co za tym idzie, my wciąż widzimy wrestlera z amnezją w całej okazałości.

 

Znajda: Nie podejrzewałem, że w miejscu o tak bogatej gamie osobistości, ich różnorodnych zwyczajów… że właśnie tu można odstawać od tłumu… nie, niefortunne określenie jak na tak mały roster… że można tu odstawać od reszty. Tak naprawdę tu każdy od siebie odstaje, każdy sojusz, nawet najgrubsza nić porozumienia przewlekana jest pomiędzy dwoma unikatowymi osobami. Popatrzcie ktoś je kurczaka, ktoś inny pije wódkę, jeszcze inny bierze ślub, jest szamanem, ma łopatę, paprotkę, mandat senatorski, lektykę…

 

… a ktoś zostaje nazwany popierdolonym zjebem

 

Szydercze głosy za moim lewym ramieniem szepczą, że powinno to po mnie spłynąć, jak po każdym innym wrestlerze, przecież tu się to robi nagminnie, od tak, obelga robi za przecinek, to naturalne. I skoro nie mogę pozostać wobec tego obojętnym to chyba nie powinienem żyć z walczenia. Tyle że wrestler w większości wypadków… pozdrawiam Was moi przyjaciele… wrestler bywa też człowiekiem. A ludzi obelgi dotykają.

 

„Popierdolony” raczej średnio mnie definiuję. Na problemy psychiczne nie narzekam, mam tylko amnezję. Chciałem jej, dążyłem by mnie dotknęła? Nie pamiętam… nie zamierzam też naiwnie sądzić, że Bane źle mnie ocenił. Po prostu mi ubliżył, nie okazał szacunku, prawie w cztery oczy, bo przedzielały nas drzwi. Byłbym bardzo naiwny, gdybym przypuszczał, że z ust Bane’a podobne słowa nigdy nie padną. Podobne… ale nie identyczne. Z jakiegoś powodu wyszedł mu taki właśnie zwrot… „popierdolony zjeb”. Sugeruje, że ze mną jest coś nie tak.

 

Ale czy to takie dziwne, że nie wmawiam komukolwiek, że zwycięstwo będzie tylko, bez wyjątku, na 100% moje i niczyje inne? Aż tak bardzo dyskwalifikuje mnie moje szerokie pole widzenia? Dostrzegam, i nie wstydzę się tego, że cechy, które według większości z was gwarantują zwycięstwo w każdym możliwym wypadku… cechy te posiada niemal każdy z nas. Tak, jesteś jeden, jedyny, najlepszy… zupełnie tak jak twój rywal, nie ma w tym żadnej wyjątkowości, unikatowości… obaj zgnieciecie się wzajemnie, wasz tryumf jest przesądzony… paradoks, czyż nie?

Nie nudzi się wam to? Odbębnianie każdej walki, bo przecież żadną ekscytacją jest przypięcie rywala, gdy ma się pewność wygranej? W dodatku nikłe to wyzwanie, gdy stajesz naprzeciw kogoś, kogo rozsmarujesz po powierzchni ringu. A ja utrudniam sobie żywot, myśląc nie w jaki sposób zwyciężyć, ale żeby w ogóle zwyciężyć.

 

Jestem tu tak krótko, że niedorzeczne zdaje mi się bezmyślne wyrywanie przed szereg. Superniania powiedziała w wywiadzie, że skromność to wada. Może i to prawda, skromność to błąd równie poważny co odczuwanie strachu. Jednak jeżeli już mam błądzić w tym niedawno jeszcze nowym dla mnie świecie, wolę błądzić w ten sposób. Bariery bywają zabójcze, ale przeważnie nas zabezpieczają. Strach to bariera. Zastanówcie się jednak, szczególni ci z gromady „łamaczy barier”, gdy zobaczycie przed sobą murek zbudowany z pokory i bojaźni… czy warto przeskakiwać ten murek. Skąd wiecie, czy po drugiej stronie nie znajduje się zabójcza przepaść, w której zginiecie, pomimo zapewnień, że nic złego się nie stanie. Ale kto was w tym upewniał? Tylko wy sami. Trochę pokory nigdy nie zaszkodzi…

 

http://www.twojewiadomosci.com.pl/sites/default/files/artykul/11/1._wojciech_pokora_6..jpg

 

I nawet jeśli zdiagnozujecie u mnie jakiś chroniczny brak ambicji, spytajcie siebie, czy źle na swoim realizmie wychodzę?

 

Nie sądzę, by obowiązywał tu jakikolwiek dress code, do którego się nie stosuję. Chodzę wciąż w tych samych dresach, przyjeżdżam na miejsce na godziny przed rozpoczęciem, bo mi tak w sumie wygodnie. Skoro mogę sobie pozwolić na taką wygodę, dlaczego mam z niej zrezygnować? Dlaczego więc mam czuć, że traktowany jestem nie przez pryzmat tego, że zdobyłem kiedyś pas, raz czy dwa razy, a przez pryzmat tego jak się nazywam i jaki tryb życia prowadzę. Możecie powiedzieć, że jestem mało agresywnym włóczęgą, pierwiastek, a nawet i parę pierwiastków, prawdy w tym się znajduje. Ale nie zjeb, nie dziwak… nie, ja taki wcale nie jestem. Jestem po prostu sobą.

 

Zastanawiam się co o mnie myśli w tej chwili Franko…

 

Kamera przemysłowa wisi sobie kulturalnie w górnym kącie korytarza, nie wadzi nikomu. Nie wadzi, a wręcz pomaga, bo przekazuje nam właśnie obraz sprzed szatni. Na drzwiach widnieje trudny, lecz nie niemożliwy do odczytania napis „Franko & Bidam”. Bardzo sokoli wzrok mógłby również dostrzec blady ślad po zerwanej tabliczce „EWF Tag Team Champions”. Z pewnością widzi to Znajda, bo przyszedł właśnie pod szatnię swojego najbliższego przeciwnika. Gotów jest nawet zapukać do drzwi, ale to przecież bezcelowe – nikt mu nie otworzy o tak wczesnej porze.

 

Znajda: A niech to. Wpierw pomyślałem, by powiedzieć Ci to wszystko teraz, zanim o wszystkim zapomnę, ale szczęśliwie po chwili przypomniałem sobie, że mam tylko amnezję, nie jakąś sklerozę, phi… w dodatku Ciebie tu nie ma, zobaczymy się dopiero wieczorem, tylko, że nie sądzę, byśmy mieli wówczas czas na porozmawianie.

 

Nie chcę byś myślał, że ta fascynacja Tobą, Franko, to stały skutek uboczny amnezji. Berenika może oblewać się rumieńcem zawsze wtedy, gdy znajdzie się w Twoim pobliżu. Ja na to nie narzekam, chociaż można by sądzić, że jest inaczej.

 

Byłeś moim pierwszym poważnym egzaminem – oblałem go. Byłeś pierwszym stopniem stromych schodów – wspiąć się na niego nie umiałem. Wątpię, by był to skutek onieśmielenia, jakiego doznałem w Twojej obecności. Na tamtym etapie swojej kariery byłbym w stanie polec z o wiele gorszymi od Ciebie wrestlerami. Czasy na szczęście się zmieniły, a wraz z nimi zmienił się Znajda, pozostaje wierzyć, że i rezultat naszej walki w stagnację nie popadł.

 

Ostatnia gala pokazała, że w odpowiednim sosie z Bidama, podany w kontenerze, jesteś zupełnie do przetrawienia. Chociaż wspomogłem się sztućcem marki Vaclav, nie mogę przecież powiedzieć, że nóż pokroił wszystko sam. Miałem wkład w to zwycięstwo, mistrzów EWF Vaclav sam by nie poskładał. To doskonały dowód, że istnieją okoliczności sprzyjające danym rezultatom. Franko w drużynie może wyjść na tarczy w batalii ze Znajdą w drużynie. Dziś będzie inaczej, dziś będziemy sam na sam.

 

I nie wątpię, że w otoczce naszego starcia odnajdziesz się szybciej niż ja. Ty jesteś Rzeźnikiem, a tam znajdą się zapewne jakieś toporki, czy coś… posturą też bardziej nadawałbyś się na Wikinga. Wejdę więc, a nawet wlecę, na plac gry, który nie musi mi sprzyjać.

 

Tobie zaś sprzyjające okoliczności się nie kończą. Wiesz co szczególnie łączy Cię z tym całym wydarzeniem? Ten cały Rekonstrukcja Match to podróż, nawet nie ta helikopterem na miejsce jatki… to podróż w przeszłość. Przeszłość… jakże abstrakcyjne dla mnie pojęcie! Nie dlatego, że nie da się jej tak po prostu dotknąć. Ja z przeszłością nie mam większych skojarzeń. Z kolei Franko, Ty nie masz takich problemów. Sięgasz pamięcią i od razu jesteś w stanie coś wyciągnąć na wierzch, czy to relację z ojcem, czy starą pracę. Nie zawsze wspomnienia są miłe. Czasem gryzą jak włochaty sweter, ale wspomnień zdjąć się nie da. Tylko czy dla takiego niewielkiego dyskomfortu należy odcinać się od przeszłości?

 

Szczególnie, gdy zwrócimy uwagę na to, że to właśnie w przeszłości świeciłeś większym blaskiem… blaskiem światła odbitego od trzeciego pasa, którego już nie masz.

 

Nie posiadam go i ja, nie zamierzam jednak załamywać się nad tą porażką. Utrata mistrzostwa to wypadkowa jego zdobycia. Radość ma to do siebie, że nie trwa wiecznie. Radowaliśmy się z powodu tryumfu, choć Ty robiłeś to znacznie dłużej niż ja, a potem dopadał nas smutek. On też nie trwa wiecznie. Nie masz jednak gwarancji, Franko, że smutek ten ustąpi po udanej obronie Twoich pasów. I nikt Ci jej nie da. Chcesz pozostać ich posiadaczem. Ja chcę poużalać się nad tym, że kiedyś te moje Evolution i Daemusin Championship stracę. Czyje pragnienia okażą się silniejsze?

 

Włóczy się za tobą szereg zmartwień, rozpoczęty za sprawą pierwszego porwania. Gdyby to jeszcze były zmartwienia pierwszego świata, tak chętnie obśmiewane na portalach społecznościowych. Tyle, że gdzieś obok ciebie toczy się gra o bezpieczeństwo bliskich ci osób. Takie zmartwienia nie prowadzą ku sukcesom, one odwracają uwagę. Sam jestem daleki od całkowitego zadowolenia, ta sprawa z AMVV wygląda póki co niezwykle zagmatwanie… nie zmienia to faktu, że tę godzinę spędziłem na rozgrzebywaniu tego, że garść ludzi nie traktuje mnie serio… na dłuższą metę da się to zignorować.

 

Nie wiem jednak, czy należy zignorować to, że podczas naszej walki ja też będę mógł chwycić za topór, hełm z rogami, cokolwiek co znajdzie się pod ręką… a przedmiot w dłoni wrestlera nigdy powinien być lekceważony. Przecież nie na co dzień pozwalają nam bawić się z ich udziałem…

 

Gdzie oni są, już dawno powinni wejść na halę…

 

======================

Przepraszam, że tak bardzo późno i że tak bardzo krótko.

Przepraszam, że tyle obrazków (chociaż się tak szybko nie przewija RPa i może trochę śmieszniejszy RP się staje, mam nadzieję)

Przepraszam Grishan, że nie stanowię Ci na tej gali wyzwania. Odbijesz sobie pewnie na kolejnych Paloozach. ;)

  • Odpowiedzi 1
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • K-PEL-K

    1

  • Grishan

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  502
  • Reputacja:   14
  • Dołączył:  17.08.2010
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

Przepraszam Grishan, że nie stanowię Ci na tej gali wyzwania.

 

Przesadzasz z tą skromnością. To jest bardzo fajny, poukładany erp. Daleki jestem od pewności co do wyniku naszego starcia ;)

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • GGGGG9707
      Mi się właśnie wydaje że to doprowadzi do odejścia Balora. Od kontuzji Doma było mówione że do RR zdąży wrócić więc jego wejście w walce jest niemal pewne (co nie będzie jakąś dużą niespodzianką bo wszystkie informacje podawały że na Rumble wróci). Balor nie przypadkowo dowiedział się na RAW że nie ma dla niego miejsca w RR Matchu a do tego te promo Liv do Balora. Typuję że albo Dom będzie w RR Matchu i go koncertowo przegra co zdenerwuje Finna że znowu Dom dostaje szansę mimo że ma już pas albo
    • Bastian
      Czyżby to było ostatnie RAW w karierze AJ Stylesa? Nadrabiamy!  Było kilkanaście miesięcy na to, aby ogarnąć pierwszą w historii WWE walkę CM Punk - AJ Styles. Jedyne, na co było stać federację to walka na RAW niemal na koniec kariery AJ'a, którą przerwał w dodatku Finn Balor  Irlandczyk będzie chyba takim przyjemnym przystankiem dla Punka aż do WM42. Na Royal Rumble walki Phil nie dostał, Elimination Chamber w Chicago, więc trzeba coś ogarnąć.   Swoją drogą, szkoda, że po tym, jak odebrano
    • IIL
      Ciampa is All Elite 🙂
    • Attitude
      Nazwa gali: AEW Dynamite #330 Data: 28.01.2026 Federacja: All Elite Wrestling Typ: TV-Show Lokalizacja: Cedar Park, Texas, USA Arena: H-E-B Center At Cedar Park Format: Live Platforma: TBS Komentarz: Excalibur, Taz, Tony Schiavone, Don Callis & Stokely Karta: Wyniki: Powiązane tematy: All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusj
    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...