Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Zemsta Matki Natury


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  13
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  01.05.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

==============

 

Wiślica

 

Przed sklepem spożywczym

 

==============

 

 

Akcja dzieje się przed typowym małomiasteczkowym sklepem spożywczym. Jest tu ławeczka, a na ławeczce siedzi kilku żuli, którzy popijają sobie tanie piwka. Siedzi wraz z nimi też The Chickasaw, który jest bardzo smutny. Już trzeci dzień jest w ciągu, siedzi przed spożywczakiem i pije piwka oraz tanie wina. Jako, że jako jedyny z nich ma stałą pracę, a do tego zarobki - bo przecież w pobliskich kombinatach często jest tak, że zaległości w pensjach sięgają kilku miesięcy - to wszystkim stawia. Czwórka miejscowych żulków jest mu bardzo wdzięczna. Poznajmy ich bliżej:

 

a) Pan Ziutek, lat 67, rencista

b) Pan Stefan, lat 42, bezrobotny

c) Pan Mietek, lat 54, listonosz

d) Pan Janek, lat 50, budowlaniec

 

Wszyscy polubili Jimmy'ego. Jak na początku się tu wprowadził to mówili, że murzyn z Ameryki przyjechał. Pedofil na pewno, będzie polskie dzieci gwałcił, a jeśli nie to co najmniej polskie dziewczęta bałamucił. Okazało się, że wcale nie murzyn, a taki jak oni, tylko trochę indiański, a nawet po polsku mówił. Najpierw zakumplował się z Jimmy z ludźmi z siłowni, później z baru lokalnego, a teraz przyszedł czas na żulków spod budki spożywczej pani Halinki. Od trzech dni im stawiał, więc cały dzień siedzieli na słoneczku, bez koszul, rozchodzili się tylko na obiady. Jimmy dostawał darmowy obiad, bo był zapraszany. Piwo stawiał, więc polubili chłopaka. Pił po indiańsku i nie mógł przerwać. Jak wiadomo z filmów woda ognista, nawet jeśli w tym przypadku była wodą piwną, źle działała na Indian.

 

Pan Ziutek: Co cię tam męczy Dżimmi?

 

Jimmy: Przegrałem! Przegrałem!

 

Pan Stefan: Ja przegrałem swoje życie.

 

Pan Janek: Wypijmy za to!

 

Pan Stefan: Spierdalaj!

 

Pan Janek: Nadal mi nie możesz wybaczyć, że pięć lat temu puknąłem twoją żonę? Mówiłem, że to był przypadek! Pojebałem kible w remizie i myślałem, że to moja stara!

 

Pan Stefan: Spierdalaj!

 

Pan Ziutek: Widzisz Dżimmi? Nie tylko ty masz problemy.

 

Jimmy: Turniej był świetny, zapowiadał się świetnie. Miałem niezłego partnera, z Bhutanu...

 

Pan Stefan: Skąd?

 

Jimmy: Z Bhutanu.

 

Pan Stefan: A gdzie to kurwa jest?

 

Pan Janek: To w Związku Radzieckim.

 

Pan Stefan: Aha, tak myślałem.

 

Jimmy: Szło świetnie. Wygraliśmy pierwszą walkę. Pokazaliśmy z Dadragiem tym wałkoniom jak się walczy, jak się powinno wygrywać. I co? I na co to wszystko?

 

Pan Janek: Żebyś mógł z nami pić!

 

Jimmy: Panie Janku, to nie jest miłe. Byliśmy chyba faworytami w kolejnej rundzie, przynajmniej tak mi się wydawało. Prinse i MN Rater, kim oni byli? Co sobą reprezentowali? Nic! Nic! Totalne nic! Tak myślałem i chyba ich nie doceniłem. Rach ciach ciach i się z nami rozprawili. It was very sad, depressing and horrible, trust me guys. Czułem się podle, czułem się paskudnie. Nie mogłem patrzeć na siebie w lustrze. Wreszcie myślałem, że zaczynam coś wygrywać. Wyeliminowałem z EWF Batemana, później Franza i na co to wszystko? Na nic! Na marne! Liczyłem, że w tym turnieju będę się mógł wykazać, że to szansa by fani mnie zobaczyli, by inni wrestlerzy docenili, a także zarząd, by zarząd spojrzał na mnie przychylniejszym okiem. I co? I co? Przegraliśmy z Prine'm i MN Raterem! Ja, który wydymałem Katrinę przegrałem z nimi!

 

Pan Ziutek: Dobra była?

 

Jimmy: Kto?

 

Pan Ziutek: No, ta Kaśka.

 

Jimmy: To był huragan.

 

Pan Ziutek: Wow, musiało być ostro.

 

Jimmy: Było, ale nie w ten sposób. Zawiodłem z Prinse'm, zawiodłem z MN Raterem. Myślałem, że to będzie spacerek...

 

Zapada cisza.

 

Pan Ziutek: Co jest Dżimi?

 

Jimmy: Piwo się skończyło.

 

Pan Janek: Ja pójdę.

 

Faktycznie pan Janek wstał z ławki i poszedł do sklepiku.

 

Jimmy: Okazałem się matołem, taka prawda. Nie doceniłem ich i to był mój błąd. Ale to się już nie powtórzy. Czas na poprawkę, czas na kolejną Wrestlepaloozę! Tym razem w Świnoujściu!

 

Pan Janek wrócił z piwem i nawet otworzył Chickasawowi butelkę.

 

Jimmy (melancholijnie): Czy ja zmieniam się w Vaclava?

 

Pan Mietek: Vaclav jest chamem i zdrajcą, a ty nie!

 

Wszyscy zebrani potrząsają butelkami z piwem by dodać otuchy Chickasawowi.

 

Jimmy: Zawiodłem w Gdyni, ale życie toczy się dalej! Nadchodzi gala w Świnoujściu!

 

Pan Ziutek: Służyłem tam w marynarce. Wspomnij na mnie, gdy zobaczysz świnoujski port.

 

Jimmy: Walka nie będzie łatwa, ale dam radę. Przede wszystkim pojawi się wspaniała okazja by wywrzeć zemstę na wrednym MN Raterze, z którym takiej upokarzającej porażki doznałem na poprzedniej Wrestlepaloozie. Przyznam się, że nie doceniłem gościa. Nie wiem, który z nich był lepszy, czy Prinse czy MN Rater, ale wiem jedno: pokonali mnie i Bhutańczyka, a to oznacza, że dupa blada ze mnie, a nie Indianin. Zmieniam się tu w typową Bladą Twarz, jeśli nie umiem wygrać walki z Raterem. MN to zagadkowy człowiek, choć ostatnio zagadek raczej nie zadaje. Trochę to martwi, bo lubiłem tego jego sztuczki, zawsze dawałem mi niezłą zagwostkę. Trudno je było rozgryźć, teraz ma problem z Prinsem, więc już zagadek nie zadaje, ale bawi się w opłacanie ataków u Bhutańczyka. To ciekawe skąd on bierze taką forsę, dziesięć tysięcy piechotą nie chodzi, ja przecież takiej pensji nie mam, a wydawało mi się do niedawna, że jestem wyżej w hierarchii u niego. A tu proszę, koleś z Prinsem rozłożyli mnie na łopatki jak jakiegoś Czejena, a nie typowego Czykasa. Smutna sprawa, bardzo mnie zabolała ta porażką. Stąd to picia z wami, chłopaki.

 

Pan Janek: Nie mamy nic przeciwko!

 

Pan Mietek: Twoje zdrowie chłopie!

 

Pan Ziutek: By żyło się lepiej!

 

Pan Stefan: Wszystkim!

 

Jimmy: A przede wszystkim nam!

 

Wszyscy wnoszą zdrowie za przyszłą pomyślność i życzą sobie szczęścia.

 

Jimmy: Mam więc z tym Raterem rachunki do wyrównania, muszę się zemścić za poprzednią galę. Cieszę się bardzo, że władze EWF nie zasypują gruszek w popiele i dali mi niesamowitą szansę by już teraz spotkać się z tym gwałcicielem owiec. Prawda jest taka, że on gwałci owce. Bez wątpienia. Słyszałem o tym od mieszkańców jego wioski. Już w młodości przejawiał takie skłonności, gdy jako dziesięcioletni berbeć zgwałcił pierwszą owcę. Zebrało się wioskowe konsylium w składzie sołtys, ksiądz proboszcz, szef Ochotniczej Straży Pożarnej i emerytowany nauczyciel. Zbadali biedaka i stwierdzili, że to był tylko taki wyskok młodości. Wszak Arabowie znani są z tego, że jebią kozy i wielbłądy, więc dało się to zrozumieć. Ksiądz proboszcz oponował, ale kto by słuchał plebana, zwłaszcza że nauczyciel był w PZPR i nie uznawał konkordatu. MN został uniewinniony, ale wszystkie owce w okolicy zaczęły trząść się ze strachu. Zapobiegliwi gospodarze podwoili straże psów pasterskich i dokładnie zamykali swoje owczarnie na noc. Przez dwa lata nic się nie działo, aż do czasu gdy w wiosce miał się odbyć konkurs "Miss Owiec", była to impreza o randze wojewódzkiej. Zjechały się na nią wszystkie najlepsze owce. Było pięknie. Do czasu. W nocy ktoś zgwałcił je wszystkie. Po kolei, żadnej nie oszczędzono, straszne to było. Podejrzenie padło na Ratera. Ten wykrzyczał, że to prawda i spalił remizę, po czym został skazany na infamię. Nad ranem zlinczowano emerytowanego nauczyciela, bo to była jego wina. Ksiądz proboszcz mógł coś zrobić, ale się nie udało, bo był mentalnym lewakiem.

 

Pan Janek: Czy to był ksiądz Lemański?

 

Jimmy: Rater uciekł w niesławie i zaszył się w jakiejś norze. Nigdy więcej nie spojrzał na owcę, obezwładnił się zagadkami. Stał się wrednym człowiekiem, bo nie umiał pokonać swoich instynktów. Być może kiedyś świat stwierdzi, że tak naprawdę nie miał się czego wstydzić, że to nie była choroba czy inna perwersja, lecz po prostu inny styl życia. Świat musi dojrzeć by być owcopozytywnym, a wrogowie Ratera staną się wtedy owcofobami, nie dlatego, że nie lubią owiec tylko ich jebaczy, więc może powinno to być owcojebakofobami. Tak to widzę. Jednakże blady strach znów padł na owce w całym kraju.

 

Pan Ziutek (przejęty): Co się stało?

 

Jimmy: Spójrzcie, mam tu fragmenty różnych gazet lokalnych.

 

The Chickasaw rozdaje jakieś strzępki prasy swoimi kompanom-żulom.

 

Pan Stefan (machając gazetą): Nic z tego nie rozumiem!

 

Jimmy: Bo to po bhutańsku, Jigme Dadrag przetłumaczył to dla mnie. W noc przed Kwietniową Anarchią VI w okolicach Thimphu zgwałcono stado owiec.

 

Pan Stefan: Święty Juda Tadeuszu!

 

Pan Ziutek (też wymachując gazetą): A tu?

 

Jimmy: To z Nowosybirska. Trzy owce rosyjskie i jedna importowana z Kaukazu. Wszystkie zostały przymuszone do innej czynności seksualnej.

 

Pan Ziutek (zdziwiony): Innej czynności seksualnej?

 

Jimmy: Zajrzyj do Kodeksu Karnego to się dowiesz. Wcześniej doniesienia z Torunia, są nawet raporty z Damaszku. Tam owce zostały odurzone bronią chemiczną!

 

Pan Janek: Chemiczny Rater!

 

Jimmy: Ostatnio Gdynia, a niedługo pewnie Świnoujście. Wszystkie tropy prowadzą do MN Ratera. Trzeba do powstrzymać!

 

Wszyscy (chórem i zgodnie): Trzeba go powstrzymać!

 

Jimmy: Gdy tylko Rater pojawił się w EWF to wszystkie owce na świecie mogą czuć się zagrożone. Ja myślę, że to właśnie jest tajemnica jego pieniędzy. On to robi na zlecenie i z innymi kumplami, którzy mu płacą. Jest organizatorem, owczym alfonsem, stąd te fundusze. Zwęszył w tym dobry biznes, a na dodatek połączył dla siebie rzecz przyjemną, dla większości jeszcze obrzydliwą, ale w Europie wszystko może się zmienić, z pożyteczną. Rozgryzłem tajemnicę jego bogactwa. Teraz muszę wymierzyć mu sprawiedliwość. Indianie żyją w zgodzie z przyrodą, nawet ja, który jestem uwiedziony przez cywilizację zachodnią. Matka Natura domaga się zemsty. Matka Natura nie może patrzeć na taką obrzydliwość. Zawiodłem ją na poprzedniej gali, zawiodłem ją w Gdyni, ale w Świnoujściu będzie inaczej. Tutaj MN Rater dozna druzgocącej porażki. Muszę pomścić niewinne owce, zbrukane owczarnie oraz baranów-rogaczy. To trzeba zrobić, bo to wstyd dla EWF, że ktoś taki jak Rater kala nasze ringi. EWF to świetna federacja. Hell yeah!

 

Wszyscy (chórem, z dziwnym akcentem, bo nie wiedzą co krzyczą): Hell yeah!

 

Jimmy: Zaśpiewam teraz piosenkę o Raterze.

 

The Chickasaw zaczyna się wydzierać. Nie ma gitary, więc nie ma akompaniamentu.

 

Rzadko cię widuję z dziewczętami

A widzę cię cały czas

Rzadko cię widuję z dziewczętami

A jednak nie jesteś sam

Wokół ciebie same owce

Miłe są a jednak wiedz

Plotki szybko sie rozchodzą

I nie będziesz dziewczyn mieć

 

Pan Mietek: Tylko owceeeeeeeeeeeeeeeeeee-eeeeee-eeeeeeeeeeeeeeeee!!

 

Jimmy: That's right!

 

Pan Ziutek: Brawo!

 

Jimmy: Poor sheep.

 

Pan Stefan: Piękna pieśń!

 

Wszyscy trącają się butelkami z piwem.

 

Jimmy: Tak dalej być nie może. Takiej gadziny jak Rater nie możemy w EWF zaakceptować. Pomyślmy tylko ile niewinnych owiec on zranił, ale to nie tylko owce, to też ich dzieciątka, mężowie, siostry-owce, bracia-barany, ich rodzice, dziadkowie, ale też właściciele. Ile lokalnych społeczności rozbitych! Ile łez wylanych! A wszystko przez MN Ratera. On ma czelność nazywać siebie wrestlerem EWF? Ja mu tą czelność z głowy wybije. Ja go nauczę, gdzie raki zimują. Ja mu pokażę, że natury tak się nie traktuje. Dość już mamy w tej Europie zepsucia, dość gejostwo, pedofilów, celebrytów, ścierwa, wulgarności, żeby akceptować jeszcze owczego agresora. Mam taaaaaaaakie wielkie nożyce do strzyżenia owiec i ja mu pokażę jak to jest, gdy owce się mszczą. Owcza zemsta nadchodzi! Natura woła o sprawiedliwość! Ja tej sprawiedliwości dostarczę!

 

Pan Janek: Polać mu!

 

Pan Ziutek: Piwo się skończyło.

 

Wtem zjawia się Mia.

 

Mia: Jimmy, już czas.

 

Jimmy: Yo babe.

 

Mia: Jimmy, it's time.

 

Jimmy: Zostaję tu! Z kolegami!

 

Mia: Musimy jechać do Świnoujścia. Gala już niedługo.

 

Jimmy: Znowu się puszczałaś z kimś?

 

Mia: Jimmy, never! I swear to God Algmighty!

 

Jimmy: Ok-ob, I believe you. I want to believe.

 

W tle zaczyna grać znany theme song "Z Archiwum X". Jak się okazuje jest to komórka Pana Stefana.

 

Pan Stefan: Zapraszam na obiad! Schabowy z kartoflami i surówką!

 

Jimmy: Yeah! Polish dinner!

 

Wszyscy poszli na obiad do Pana Stefana.

 

 

==============

 

Świnoujście

 

Dzień kolejny

 

==============

 

 

Znajdujemy się na świnoujskim deptaku. Tutaj na ławeczce przysiadł The Chickasaw, czyli Jimmy o bardzo skomplikowanym nazwisku. Jimmy siedzi na ławce, a obok niego to samo robi Mia. Co jakiś czas zatrzymuje się przy nim jakiś fan i pyta czy jest on jednym z aktorów "M jak Miłość", ale gdy Jimmy odpowiada przecząco i uświadamia, że mimo wszystko jest, a przynajmniej powinien być, znany, bo jest zawodnikiem Extreme Wrestling Federation, to fani tylko wzruszają ramionami i odchodzą. Jak dotąd tylko dwoje dzieci wzięło od niego autografy. W Świnoujściu jak to w takim nadmorskim kurorcie atmosfera jest doprawdy piknikowa, co dodatkowo wzmógł fakt, że do miasta przyjechało EWF. Niektórzy się smucą, bo to w zasadzie koniec lata, zyski się skończą, turyści się rozjadą i będzie znów bieda. Na szczęście Świnoujście nie jest jakimś totalnym zadupiem, które żyje tylko przez dwa miesiące, ale mimo wszystko turystyka jest tu ważna. Jimmy siedzi smutny na ławeczce i je gofra.

 

Jimmy (smutny): Nobody likes me.

 

Mia: It's not true, Jimmy.

 

Jimmy: Yes, it is! Nobody likes me! I'm on my own here! I'm all alone!

 

Mia: Jimmy...

 

Jimmy: To smutne, ale prawdziwe. Walka się zbliża, gala się zbliża, a ja jestem sam na deptaku. Sam z tobą. Straszne rzeczy się w tym EWF dzieją. Jakieś porwania, tatuaże, zjadanie świń, dziewczęta z amnezją, żydowskie korpusy półnagich lasek, upadki z dzwonnicy, hardcorowe walki, latanie helikopterami, tortury senatorów, przebieranki hipsterskie, Kasia Tusk, podkładanie się w walkach, bo tak tego jakiś porywacz chce, rozbierane sesje dla Playboya, ataki na zapleczu, kradzieże pasów, a w tym wszystkim ja. Mały zagubiony The Chickasaw. Nie pojmuję tego EWF. Czasem mnie ono przeraża.

 

Mia: Me too.

 

Jimmy: Do tego ta walka z MN Raterem.

 

Mia: I Bane'm.

 

Jimmy: On jest kontuzjowany.

 

Mia: Może wystąpić.

 

Jimmy: Może też nie wystąpić.

 

Mia: Przezorny zawsze ubezpieczony.

 

Jimmy: Przemawia przez ciebie twoje doświadczenie puszczalskiej?

 

Mia: Jimmy, never!

 

Jimmy: Tak... Bane... jeśli on tam będzie.

 

Mia: To kaplica.

 

Jimmy: Chapel.

 

Mia: Po naszemu się tak nie mówi.

 

Jimmy: Ale to śmieszne! It's a chapel!

 

Mia: Śmieszne, śmieszne, zabawne, zabawne, ale Bane nie jest zabawny.

 

Jimmy: Bane to skurwysyn jakich mało. To jedna z najgorszych rzeczy, która mogłaby mi się przytrafić, a walczyłem już z zażyganym Vaclavem. Bane nie jest jakimś chodzącym złem, wcielonym demonem, ale z pewnością wzbudza postrach w dolnej części karty. On debiutował w styczniu, ja debiutowałem w kwietniu. Niby tylko cztery miesiące różnicy, co to jest? Otóż to wiele. Popatrz na niego, to materiał na nową gwiazdę. Walczy z najlepszymi, ma coś do powiedzenia, wpada w interesujące konflikty, dostaje ciekawe programy, ma niebanalne umiejętności, jest dobry przy mikrofonie. Cztery miesiące różnicy, a między nami jest przepaść. Nie twierdzę, że jestem niedoceniany. Nauczyłem się już, że w EWF każdy dostaje to, na co zasługuje. Jesteś dobry to szybko pniesz się w górę, jesteś słaby to gnijesz w dole i ostatecznie możesz skończyć w Somalii. Jesteś średni... no to jesteś taki jak ja. Do dupy by walczyć z najlepszymi, trochę dobry by walczyć z gorszymi. Jestem w dupie Mia, teraz to dostrzegam.

 

Mia: Nie jesteś wcale takim najlepszym średniakiem. Dostałeś po dupie od MN Ratera i Prinse'a.

 

Jimmy: Och ty! How dare you?

 

Mia: Sorry Jimmy. Taka prawda.

 

Jimmy: Masz rację. Czyli jest jeszcze gorzej niż myślałem. Nie wiem, co mam ze sobą zrobić Mia. Macocha depcze nam po piętach, kariera w EWF zastopowana. Potrzebuję jakiegoś przełomu, muszę poprawić swoje zdolności i umiejętności. Od dzisiaj koniec picia z Mietkiem, Jankiem, Stefanem i Ziutkiem.

 

Mia: Good plan.

 

Jimmy: Muszę popracować nad sobą. Więcej czasu na siłowni, więcej za mniej, więcej zdolności, więcej umiejętności. Więcej wszystkiego. Muszę się bardziej starać, muszę się poprawić. Muszę brać przykład z Bane'a.

 

Mia: Może jednak kontuzja wykluczy go z udziału w tej walce?

 

Jimmy: Może go wykluczy, a może nie. Jeśli się pojawi na ringu to mamy z Raterem przejebane. Taka jest prawda. Zgniecie nas jak robaki, jak listki na polu. Bane to świetny wrestler, cham i skurwysyn, ale na ringu jest niesamowity. Wiele będę mógł się od niego nauczyć, gdy będzie obijał mi mordę. Taka prawda. It's true, it's true.

 

Mia: Woooooooooooooooooo!!!

 

Jimmy: Not now.

 

Mia: Sorry, Jimmy.

 

Jimmy: Jeśli Bane pojawi się na ringu to walki nie wygram. Nie będę opowiadał pierdół, że trzeba wierzyć, mieć nadzieję, że ona umiera ostatnia. Nie, Mia, tak nie jest. Polska nie wygra kolejnej wojny z Niemcami, a ja nie wygram walki z Bane'm. Przynajmniej nie w tej chwili. Mogę poprawiać swoje umiejętności, podpatrywać najlepszych w EWF i starać się być lepszym. Z gali na galę, z Wrestlepaloozy na Wrestlepaloozę, z walki na walkę, musi być progres. Nie można stanąć w miejscu. Trzeba iść do przodu, a to się stanie tylko jeśli będę mógł walczyć z najlepszymi. Dlatego nie płaczę, że Bane może się pojawić na mojej drodze. To mi się nawet podoba! Mogę przegrać dziesięć walk pod rząd, ale niech to będą walki z czołówką, z gwiazdami EWF. Bo co mi przyjdzie po dziesięciu zwycięstwach z Batemanem albo Franzem? Nic a nic. Nic na tym nie zyskam, tylko samozadowolenie, a później znowu przyjdzie taka gala jak ostatnia i wielki płacz, że przegrałem z Prinse'm i Raterem. Chcę walczyć z lepszymi od siebie i uczyć się. Kiedyś stawię im czoła, ale muszę się rozwijać i pracować. Dzisiaj Bane jest nie do przejścia jeśli chodzi o wynik. Jednak jeśli mówimy o nauce, o stawaniu się lepszym, o pracy nad sobą, to ta walka będzie bardzo przydatna. Jestem gotowy.

 

Mia: A co z Raterem?

 

Jimmy: Zgniotę go! Już gadałem o nim z chłopaki w Wiślicy. Wygram. It's true, it's true!

 

Mia: Yes, it is.

 

Jimmy: Woooooooooooooooooooooooooooooo!!

 

Mia: Wooooooooooooooooooooooooooooo!!

 

Jimmy: Woooooooooooooooooooooo!!

 

Mia: Wooooooooooooooooo!!

 

Ludzie dziwnie się patrzą na krzyczących Jimmy'ego i Mię. Pewnie myślą, że są pijani.

 

 

==============

 

Koniec

 

==============

  • Odpowiedzi 1
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Grishan

    1

  • PerfectPunk

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  502
  • Reputacja:   14
  • Dołączył:  17.08.2010
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

Fajny erp. Przesycony pokręconym poczuciem humoru, które bardzo mi odpowiada. W ogóle to brakuje mi większej ilości takich lekkich i przyjemnych tekstów - większość obecnych graczy strasznie się napina i szybko poważnieje, a to przecież tylko zabawa. Tak, tak - te zastrzeżenia mnie też dotyczą, chociaż staram się przesadnie nie nadymać ;)

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • MattDevitto
      Gdyby nie chodziło o AJ'a to jeszcze może bym się łudził, ale Styles nie należy do osób w tym biznesie, które rzucają słowa na wiatr. Poza tym z wieloma zawodnikami z AEW AJ i tak przecinał się przez lata na różnym etapie swojej kariery...
    • KPWrestling
      Trzecia pula biletów trafiła do sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 4 Data: 29.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Morioka, Iwate, Japan Arena: Iwate Prefectural Gymnasium Publiczność: 1.040 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • KPWrestling
      Druga pula biletów już w sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Jeffrey Nero
      Słyszałem plotkę o kolejnym tajnym spotkaniu w Orlando T. Khana z niejakim Shanem McMahonem, który od marca ma zostać pierwszym w historii GM AEW.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...