Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

WWE PPV Night of Champions 2013-Dyskusja,zapowiedź,spoilery


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 184
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  26.06.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Spokojnie Panowie, na RAW wyprostują nam wygraną Bryana i wydarzy się jakiś motyw, którym znowu go przekręcą... zwolnienie Armstronga za szybkie odliczanie do 3? Za perfidnie to wyglądało żeby ta sytuacja nie miała drugiego dna.

 

Na zagranicznym portalu przeczytałem, że może się powtórzyć sytuacja, która miała miejsce podczas konfliktu na linii Y2J-HHH... koleś nazwał zacytował "That never happened" i podejrzewa, że możemy doczekać się powtórki. Nie pamiętam i nie znam szczerze tej sytuacji, opisze ją ktoś bardziej kumaty z byłych wydarzeń w świecie wrestlingu? 8)

  • Odpowiedzi 108
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Pavlos

    11

  • Morison

    8

  • TakerFanKrk

    7

  • 8693

    7

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  1 009
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.04.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Na zagranicznym portalu przeczytałem, że może się powtórzyć sytuacja, która miała miejsce podczas konfliktu na linii Y2J-HHH... koleś nazwał zacytował "That never happened" i podejrzewa, że możemy doczekać się powtórki. Nie pamiętam i nie znam szczerze tej sytuacji, opisze ją ktoś bardziej kumaty z byłych wydarzeń w świecie wrestlingu? 8)

 

http://www.youtube.com/watch?v=oBe7_vqwqKA

48798430952f294e69c1e4.jpg


  • Posty:  4 870
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  29.01.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Szczerze mówiąc nawet nie chce mi się opisywać każdej walki po kolei. Samą galę nazwałbym galą słabych zakończeń. Końcówki walk zadowalały mnie tylko w dwóch walkach, Punka i Heymana oraz w walce Div. Reszta była słaba, a niektóre wręcz nadawały się na tygodniówkę.

 

Ale omawiając te ciekawsze rzeczy.

Ryback atakuje Punka. Podoba mi się ten pomysł. Jestem tylko ciekaw, czy Ryback stanie się nowym Paul Heyman Guyem, czy samotnie ruszy na Punka. W sumie nie zdziwiłbym się, gdyby Curtis odszedł, a nawet przeszedł face turn. Małe zalążki tego mieliśmy na tej gali, a przynajmniej ja tak odebrałem niektóre sytuacje i segmenty.

 

W walce Bryana i Ortona zaskoczyło mnie zakończenie. Pierwsza sprawa to wygrana Bryana. Nie spodziewałem się tego i osobiście uważam to za błąd. Oczywiście błąd ten można szybko naprawić, ze względu na sędziego i jego szybki count. Tutaj pojawiło się moje drugie zaskoczenie, bo byłem pewien, że zaraz pojawi się HHH, restartuje walkę lub coś w tym rodzaju i Bryan jednak nie będzie mieć pasa. No, a tak musimy poczekać na RAW.

 

Ogólnie słaba gala. O reszcie walk nawet nie wiem co napisać. Jak dla mnie to chyba najgorsza gala WWE w tym roku (chociaż musiałbym przejrzeć wszystkie i może zweryfikowałbym jeszcze ten typ ;) )


  • Posty:  1 364
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  15.07.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Night of Champions wyszło przyjemnie ale końcówka PPV nieco zniszczyła mi przyjemność z oglądania całego show. Postaram się napisac o tym później i o tym co konkretnie mi w tym przeszkadza. Oczywiście jest to kompletny shocker dla mnie i wcale nie w tym dobrym sensie a Daniel Bryan znów zostanie wrestlerem miesiąca...

 

Gadka na początku PPV. Ogółem to średnio mi się to podobało jednak Tryplak jak zawsze wyszedł naturalnie więc dało to się oglądać. Ogłosił parę rzeczy w tym walkę w której wypromował się Axel.

 

IC Title Match: Bardzo przyjemna walka. Taki bonus match który dobrze się spisał a Curtis podpromował się troszkę przed starciem z CM Punkiem. Trzeba przyznać że dwa starcia jednego wieczoru to jakaś promocja dla Axela i po wczorajszym PPV stwierdzam że może coś z chłopa będzie. W ringu jest nieprzeciętny a jeśli chodzi o charyzme to po prostu wypada blado przy Heymanie co nie znaczy że samemu nie ma szans. No a przecież rolą menadżera jest by gadać za podopiecznego nie? Paul gada za Curtisa ale Curtis także dodaje coś od siebie a więc duo jest znośne i można je oglądać. Na początku myslałem ze Kofi znów zgarnie IC ale cieszy mnie to że wynik jest inny. Mam tylko nadzieje że zmienią Axel'owi tego finishera, juz lepsze było tamto DDT co z dwa razy wykonał na Sin Carze.

Ocena: 5/10

 

Divas Championship Match: Bez bicia przyznam że starcie przewinąłem do końcówki którą chciałem obejrzeć by poznać zwycięzce i jak do tego doszło. Nawet oglądając ostatnie dwie minuty walki w oczy rzuciły mi się botche i ten pin którego nie odklepywał sędzia bo to nie było w skrypcie. Pewnie nawet bym tego nie zauważył ale wydzierający się Michael Cole i JBL mi to uświadomili za co im dziękuje. TO jest właśnie idiotyzm robienia takich akcji, sędzia powinien przypinać, tymczasem Bellaska lezy na Naomi czekając na spot... oglądając to pomyślałem "głupie, no po prostu k*rwa głupie". Cieszę się ze zwycięstwa AJ. Pi*rdolić Total Divas, cieszę się że tak dobra wrestlerka nie traci swojego pasa przez głupie reality show.

Ocena: 2/10

World Heavyweight Championship Match: Od walki wiele nie oczekiwałem a więc i się nie zawiodłem. Śmieszy mnie że dalej są ludzie wierzący w efektowność Roba Van Dama. Oczywiście Coast to Coast zawsze będzie mi się podobać jednak było wszystko co myślałem że dostane czyli drewniane superkicki a może nawet Robcio pokazał więcej niż się spodziewałem. Ogółem pojedynek mi się podobał, obejrzałem go bez żadnych narzekań i myślę że więcej z tej dwójki razem wycisnąć było nie można. Szkoda tego DQ bo to oznacza przedłużenie feudu. A miałem nadzieje że podłożą Roba Albercikowi.

Ocena: 6/10

 

Fandango vs Miz: Dlaczego ten pojedynek się odbył? Po co dodano go do karty? Dla mnie słabizna. Lubię Johnny'ego i można z niego w ringu coś wycisnąć jednak on walki nie poprowadzi a tym bardziej jego Miz nie poprowadzi. Jak dla mnie, z tych męskich to najgorsza walka wieczoru. Niech ten "feud" się już skończy i mam nadzieje że Miz powróci do roli denerwującego heela gdyż był w tej roli naprawdę dobry.

Ocena: 2/10

Handicap Match: Naprawdę dobry pojedynek. Właściwie Curtis zdominował Punka przez te pare minut, jego ofensywa wyglądała dobrze i było to na pewno jeszcze lepsze starcie od tego z Kingstonem. Cóż, Punk dostawał trochę wpierdol, potem zjechał Curtisa dwoma akcjami i dostał się do Heymana. Mam wrażenie że okładał go trochę za długo nim wszedł Ryback. Na dobrą sprawę Punk już dostał zemste i można zakończyć story z Heymanem by przejść do tego z Rybackiem, może w postaci Ryback vs CM Punk Hell In A Cell 2 i w innym wymiarze czasowym. Co do samej interwencji Wędkarza, spodziewałem się kogoś z NXT jednak Ryback i tak nie ma niczego do roboty a okładanie mniejszych na zapleczu w końcu by się znudziło. A więc dobrze że dają Rybergowi coś konkretnego zanim wszyscy zaczęli nim rzygać.

Ocena: 7/10

 

US Championship Match: I kolejny fajny pojedynek. Ciesze się że ZIggler i Ambrose dostali jednak trochę czasu a Nikki nie jobbnął w trzy minuty. Nieco mnie zasmuciło to że Ziggy został pojechany czysto. Najwidoczniej nadal pokutuje za wypowiedziane słowa ale chyba już bliżej niż dalej do mid cardu. WWE chce zrobić z Dolpha gwiazdę nawet jeśli nie ma na to materiału i papierów, świadczy o tym fakt że Ziggler już wiele razy tracił push a potem jednak go odzyskiwał. Teraz też mam nadzieje że Dolph odzyska push bo serce się kraja gdy trzeba oglądać tak wielki talent jobbujący na prawo i lewo...

Ocena: 6/10

 

TT Championships Match: Walka spłynęła po mnie kompletnie. Tak jak pisałem wcześniej, nie widze w PTP "milionów dolarów", nie interesują mnie i też dlatego tą walkę oglądało mi się cholernie topornie. Oby nadeszły lepsze dni dla The Shield i jakieś cięższe wyzwania do pokonania. Wciąż czekam na wygraną nad Big Showem i Markiem Henrym.

Ocena: 2.25/10

 

WWE Championship: Głupota totalna... po prostu szczyt głupoty. Tak jak TNA zabiło Bully'ego Raya jako lidera asów, tak jak ROH zabiło za wcześnie SCUM, tak samo WWE robi ten sam błąd co poprzednicy i po prostu zawala CAŁY storyline z korporacją! Oczywiście, wygrywający pas Bryan jest dobry... ale kurcze za wcześnie! ;/ Liczyłem na detronizacje Ortona na WM'ce, teraz heelowy Orton traci całe momentum plus Korporacja traci cały sens egzystencji. Aż nie mogę uwierzyć że WWE tak po prostu zniszczyło tak dobry storyline! To się w głowie nie mieści! Oczywiście starcie było na wysokim poziomie. Widać że między Bryanem a Ortonem jest ringowa chemia i to im trzeba oddać. Ech... dla mnie story z Korporacją nie ma już kompletnie sensu. Po prostu ręce opadają. Zauważyłem jednak że w pewnym momencie kamera położyła nacisk na sędzim który został znokautowany a potem ten sam sędzia odliczył barki Ortona za szybko. Nie wiem, może zostanie on wykorzystany w feudzie? Może zostanie zwolniony storyline'owo jak Cody a na Battleground zobaczymy jakiś match Orton - Bryan z sędzią specjalnym gdzie Randall znów zgarnie pas nabijając sobie bezsensownie rekord? Strasznie mnie boli końcówka tej walki... a miało być tak pięknie... Teraz będzie problem z pociągnięciem tego do Survivor Series i koncept walki z Korporacją upada. Nie będzie 5 vs 5 a podróż Bryana po pas WWE tak po prostu się kończy... tragedia...

Ocena: 7/10

 

PPV ogółem wyszło dobrze. Nie spodziewałem się PPV roku i nie jest to PPV roku ale dlatego że nie spodziewałem się wiele PPV opuszczam usatysfakcjonowany(częściowo). To co mi się na gali nie podobało to wstawki o to kto był najlepszym mistrzem w danej dziedzinie. Takie głosowania są głupie bo a) Dzieci PG nie wybiorą rzetelnie, wybiorą kogo znają i zaspamią go głosami. b) Skąd mam wiedzieć czy WWE nie sfingowało tych głosowań? Każdy z wyborów ma podłoże promocyjne. IC Champion Chris Jericho by nikt o nim nie zapomniał, WH Champion Booker T aby polizać mu dupe. Powinien wygrać Ric Flair ale może pokutuje za wybryk na Axxess? US Title: Sting by nakłonić go do pojawienia się w organizacji i WWE Championship: Hulk Hogan by na końcu przylizać się fanom którzy z historii wrestlingu kojarzą tylko niego. A więc tak jak napisałem PPV było dobre ale zginie w morzu swoich poprzedników a mówiąc poprzedników mam na myśli SummerSlam, Money in the Bank i Payback. Ocena: 4/10 . Niech na tym Raw coś się wydarzy.


  • Posty:  3 459
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  09.12.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Moim zdaniem gala pod względem walk była bardzo dobra. Prawie każda jedna walka wchodząca w jej skład trzymała dobry poziom... Publika to inna bajka. Przez nich ta gala była do kitu pod względem emocji i oby te cymbały już nigdy nie otrzymali u siebie tak świetnej ringowo gali PPV...

 

For IC: Niby walka z dupy, bo też tak wypadałoby ją nazwać, ale jednak Kofi kilkakrotnie pojedynkował się już z Axelem na tygodniówkach, więc jakaś tam leciutka podbudowa była... Pojedynek spodobał się mi, ale tylko ze względu na kilka spotów, a gdyby nie one to walka ta ssałaby na potęgę...

 

For WHC: Tutaj ostatecznie postanowiłem postawić na Roba, bo po pierwsze- jego wygrana przedłuży ten jakże ''ciekawy'' feud i po drugie- w chwili obecnej nie widzę kogoś, kto mógłby walczyć z Rio o pas WHC i takie rozwiązanie jak wygranie Mr.PPV via DQ było jak najbardziej dobre, ale sposób w jaki doprowadzono dyskwalifikację był naciągany i beznadziejny. Meksykanin mógł np napieprzać serią stompów rywala w narożniku.

 

Heyman n Guy's:

Jak powiedziałem, spodziewam się czyjejś interwencji i jeżeli tak będzie to... Ryback

I jak powiedziałem tak też było... Nowy klient Heymana to Ryback, dzięki czemu mam kolejny argument, że jestem jasnowidzem WWE :) A teraz tak na poważnie, to ten pojedynek nie był jakichś wysokich lotów, ale był dobry oraz ciekawy. Plan na niego jest gołym okiem zauważalny... Szybka (można tak powiedzieć) eliminacja Axela i dopiero po jego eliminacji rozpoczęła się prawdziwa gra, podczas której poznaliśmy nowego klienta Paula. Chuj w dupe cwelom za te padające, chanty ''boring'' i to nawet podczas walki Punka :shock:

 

For US: Podczas, gdy Dolph i Dean twarzą w twarz, przeszły mnie lekkie dreszcze i od razu się lekko podjarałem. Chyba czekałem na taką walkę, o czym sam nie wiedziałem... Pojednek był bardzo dobry oraz ciekawy i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie ta tragiczna publika, która w ogóle nie zareagowała nawet na to, że dostali w tym starciu mnóstwo near falli, dwa świetne spoty pod rząd (Avalancha Double Underhook Suplex i Avalancha Sitout Facebuster).

 

For WWE: Daniel Bryan wrestlerem Września :)


  • Posty:  558
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  10.07.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Jak dla mnie fajny skład panelu. Alex Riley ma dobre gadane, Booker T to klasa sama w sobie, a Santino Marella to po prostu przech**. Z pewnością wolę jego niż głos Vickie Guerrero czy Big Showa. Oczywiście Santino zjadł cały ten panel swoim wystąpieniem o The Usos!

Przez chwilę wydawało mi się, że Renee Young popełniła błąd (powiedziała, że na gali wszystkie pasy będą na szali), a tak na prawdę to tylko przyspoilerowała. :)

 

Tag Team Turmoil - **

Już na początku walki Tensai dowalił botcha (przy Roll-upie o ile mnie pamięć nie myli). Nie za dobrze o nim to świadczy podobnie jak świecidełka na plecach jego tag team partnera. W szeregach 3MB wystąpić mieli Heath Slater i Jinder Mahal, ale tak się nie stało i Drew McIntare pokazał próbkę swoich umiejętności. Ten chłopak na prawdę ma potencjał ringowy mimo gabarytów.

Mnie rozwalło wejście The Real Americans. Peleryna Cesaro fajnie powiewała gdy biegł. :D

Po wejściu The Usos poziom walki trochę się poprawił, bo samoańczycy pokazali niesamowite akcje w locie zaraz po swoim wejściu do ringu. Trochę mnie zdziwiło, że zostali wyeliminowani przez The Real Americans.

WWE na maksa zaspoilerowało wynik końcowy, bo jak The Prime Time Players mogli to przegrać skoro na RAW pokonywali Cesaro i Swaggera w każdej możliwej kombinacji. HUGE Spoiler wyniku.

Titus nawet nie wysilał się, aby symulować ból przy zapiętym Ankle Locku, ale Darren Young nadrobił limit za niego.

Po walce było widać prawdziwą radość PTP, a szczególnie Titusa, któremu się wkręciło na maksa.

Walkę oceniłem na ** i nie wiem czy nawet oceny nie zawyżyłem, bo oprócz lotów Usosów nie było nic ciekawego. TYPOWY KICK-OFF aka PRE SHOW.

 

No DQ w walkach Paula Heymana zawsze oznacza jedno ... zwycięstwo jego podopiecznego bądź jego samego. Po tym segmencie żałowałem, że postawiłem na CM Punka w typerze.

 

Bardzo, ale to bardzo dziwnie zabookowali Triple H na tej gali (zresztą podobnie jak Brada Maddoxa, tylko że w jego przypadku to normalka). Próba poprawieniu błędu z Road to Night of Champions (sam to wymyśliłem :)), bo mogli dać np. pas Intercontinental jako stawkę już przed galą skoro Punk i tak miał przegrać. Paul Heyman to po prostu genialny aktor, bo nawet jako przestraszony człowiek w średnim wieku spisuje się doskonale. Myślę, że wiele filmów chciałoby go u siebie w kadrze. Segment na prawdę dobry, bo było w nim wszystko (na czele z komedią). Szkoda, że aż tak Triple H przyface'owali (patrz segment na samym końcu Night of Champions).

 

Kofi Kingston vs. Curtis Axel - *** i 1/4*

Czy ktokolwiek był zaskoczony, że to Kofi Kingston był po raz 100 pretendentem do pasa Intercontinental? Ja nie i myślę, że większość fanów również. Zaskoczył mnie tylko wynik, bo spodziewałem się, że Curtis przegra i przez to szybko Punk rozprawi się z nim we właściwej walce. Na szczęście stało się inaczej i Curtis Axel został z pasem (z dwojga złego wole Axla).

Haha. Ale tekst Lawlera o włosach Heymana. "Paul Heyman wyrwałby sobie włosy gdyby je miał". Nice.

Spodziewałem się, że dostaną mało czasu, a tu takie zaskoczenie. Szkoda, że nie potrafi tego wykorzystać, bo walka była słaba (co nie zmienia faktu, że według mnie była to - wiem, że to brzmi kuriozalnie - najlepsza walka gali). Trochę ponad *** to głównie efekt kilku genialnych spotów w wykonaniu Kofi'ego. W pewnym momencie chciałem go zobaczyć z pasem, ale ta myśl szybko z głowy uciekła. Na plus fani, którzy w końcowej fazie starcia stworzyli doskonałą atmosferę.

 

Wszystko wskazuje na to, że Ricardo Rodriguez będzie znacznie dłużej menadżerem Roba Van Dama. W sumie się nie dziwię, bo RVD jest beznadziejny, jeśli chodzi o charyzmę. Kupiłem jego wypowiedź tylko raz - przed SummerSlam gdy walczył z Christianem i Ortonem o pretendenta do pasa wagi ciężkiej.

 

Szybko armia AJ się skończyła, ale w sumie się nie dziwię. Jej "przyjaciółki" to nieudacznice, a w związku z obroną pasa przez kobiecego CM Punka niezbyt dobrze by to wyglądało. W sumie się cieszę i mam nadzieję, że kreatywnym nie przyjdzie na myśl robić coś z Aksaną i Alicią Fox (Layla może być).

 

Divas Fatal 4 Way - * i 3/4*

Tak na prawdę jeśli chodzi o samą walkę to należy tylko zapamiętać zwycięstwo AJ Lee i Double Sharpshooter Natalyi.

Zwróciłem uwagę na ostrzejszy kostium Naomi, która teraz bardziej uwydatniła swoje walory i jest bardziej "zjadalna", jeśli chodzi o wygląd. Nie wiem jak to teraz jest w Total Divas (oglądałem tylko 3 odcinki - biust Ariane nie za bardzo mnie interesował), ale myślę, że tancerki Tons of Funk w końcu się rozpadną i będzie spokój. Za Cameron nikt nie będzie tęsknił (oprócz oficjeli z którymi się przespała, aby dostać robotę).

Jęki Brie Belli w trakcie walki jak najbardziej in plus. Jestem ciekaw czy nie myślała nad karierą tenisistki bądź ... gwiazdy filmów przeznaczonych dla osób +18. Ależ botch sędziego. Nie odliczał gdy Brie leżała na Naomi.

AJ tym zwycięstwem umocniła się na pozycji mistrzyni i tak na prawdę to teraz nie ma dla niej godnej rywalki, która mogłaby z nią rywalizować.

 

Rob Van Dam vs. Alberto Del Rio - ***

Rob Van Dam wygrywa drugi raz z rzędu na PPV o pas, ale nic nie zdobył. WWE wykorzystuje furtki z DQ i Count-Outami do granic możliwości, ale w tym przypadku mi się to podobało.

Od tej walki straciłem kompletne zainteresowanie galą jak gdybym przewidział, że jest to najgorsze PPV tego roku.

Tak jak już pisałem wcześniej Ricardo zapewne na dłużej będzie menadżerem RVD, a ten feud zostanie dalej pociągnięty. Alberto z kolejnej walki też wyjdzie z pasem, może że wzmocnią Sandowa i dadzą pas Robowi, tylko po to, aby DS mógł zrealizować walizkę MitB.

Minus za lekki botch moonsaultu, a plus za ECW Style po walce. :)

 

Robią pizdeczke z Ortona i znów kreują Tryplaka na face'a! Co to kur** ma być? Mam nadzieję, że to chwilowa zaćma.

 

Fandango vs. The Miz - ** i 3/4*

Who kur** cares? Dodali walkę z dupy, bo o ile nie przegapiłem to na Kick-Off nie była ona zapowiedziana. To jest feud na tygodniówki i o ile mnie pamięć nie myli to już na RAW Fandango przegrał z The Mizem! Mogli dać coś bardziej pożądnego, jeśli chodzi o poziom, bo to tego brakowało na tej gali! Kofi vs. Fandango jeśli chodzi o ring z pewnością lepiej by wyglądało!

 

CM Punk vs. Paul Heyman & Curtis Axel - ** i 1/2*

Kendo stick! Kendo stick! Kocham tę nazwę!

Punk jest genialny (podobnie jak Heyman). Akcja z kapeluszem JBL'a mimo trywialności całkiem mi się spodobała, więcej doprowadziła mnie do śmiechu (po raz drugi na gali - segment na początku gali z Triple H).

Przedmioty były i dobrze, ale poziom i tak pozostawiał wiele do życzenia. Kilka suplexów i GTS to jednak za mało, aby walkę kupić. Do tego źle zabookowana i jak już wcześniej pisałem zespoilerowana. Dlaczego Heyman nie zainterweniował przy Anacondzie? Dlaczego Axel nie zainterweniował po wyeliminowaniu? Mógł to zrobić np. tylko po to, żeby znów dostać wpierd**. Wtedy wpadł by Ryback i Punk w ogóle by się nie dobrał do Heymana co znacznie bardziej bym kupił.

Stało się inaczej i PH zebrał spore bęcki, zresztą podobnie jak Punk, który zahaczył ostro o stół i rozciął sobie skórę na plecach.

Ryback kolejny Paul Heyman Guy co trochę mało ma wspólnego z jego prześladowaniem, ale cóż ... to i tak dobra decyzja, bo Ryback nie potrafi mówić, a Paul charyzmy i umiejętności aktorskich ma za dużo. Są dwie opcje:

1. Curtis Axel nie sprostał oczekiwaniom i został zastąpiony w ostatniej chwili;

2. Ryback od dawna miał być Paul Heyman Guyem i było to jak najbardziej zaplanowane na kilka miesięcy wstecz.

Skłaniam się ku dwójce, bo jednak w WWE trochę myślą i mimo częstych zmian nawet na galach PPV jakieś plany są tworzone.

Axela muszą wywalić, bo Punk z całą trójcą sobie nie poradzi. Może, że feud nie będzie kontynuowany, ale w to szczerzę wątpię.

Wyniesienie Heymana przez Rybacka epickie.

 

Dean Ambrose vs. Dolph Ziggler - ** i 1/2*

Dean Ambrose jest genialny, jeśli chodzi o charyzmę, chociaż trochę za głośno krzyknął to "just one" do sędziego. :)

Walka słaba - spodziewałem się znacznie więcej. Jedyne co jest warte uwagi to czysta wygrana Deana. Ale kiedy czysto wygrać z Zigglerem jak nie teraz kiedy spadł do mic cardu i każda walka w której bierze udział kończy się jego porażką?

Haha. Ambrose pokazał niemalże tyłek DZ. :D

 

Sting, mimo że nigdy w WWE nie pracował został najlepszym United States Championem. Dobrze, że wzięli WCW pod uwagę, bo jeśli chodzi tylko o WWE to nie za bardzo mieliby kogo wziąć. Przypadek? Nie sądzę!

 

The Shield vs. Prime Time Players - ** i 1/2**

Przez większą część walki zastanawiałem się po co Darrenowi Youngowi partner skoro niemalże samodzielnie poskładał The Shield? Geje mają niesamowitą moc.

Chcesz osiągnąć sukces?! Wyznaj, że jesteś gejem do kamer i twoje życie stanie się lepsze!

Titus złapał za rękę Darrena przy wykonywaniu Clothsline'u! Przypadek? Nie sądzę!

Power of Titus Bitch! Doskonale Rollins sprzedał Shoulder Block O'Neala!

Takie zakończenia zawsze oznaczają ciąg dalsze, więc c.d.n!

 

Hogan na szczycie! TNA Team - 2 points!

 

Daniel Bryan vs. Randy Orton - ***

Walkę oglądałem bardzo nieuważnie, bo po prostu nie miałem siły tego oglądać po tym gównie, które było wcześniej. Nie wiem jak zmusiłem się do tego, aby nie przewinąć chociażby sekundy z gali!

Totalnie zeszmacili z Ortona czy oddali Bryanowi to co mu się należało? Trudno mi to rozstrzygnąć. Jedyne czego się boję to fakt, że z The Corporation mogą pozostać gruzy co doskonale widać po postaci Triple H i tego segmentu za kulisami z udziałem Randy'ego. To był wektor dodatni i to należało zostawić tak jak było. Nie mam nic przeciwko temu, że Bryan zdobył pas, ale jeśli Corporation padnie i Tryplak nie będzie już skurwysy*em to WWE straci główny storyline i doskonały pomysł. Z pewnością Orton dostanie rewanż, ale jeśli nie będzie miał już wsparcia Triple H'a to zapewne pasa nie odzyska, bo ciężko byłoby to kupić. Totalnie to pogmatwali i jestem ciekawe jak to wytłumaczą na RAW.

I ta dziwna sytuacja z osobą sędziego. Podobnie jak cała gala bez wytłumaczenia i trzeba się domyślać o co w tym wszystkim chodzi.

 

Galę oceniam na 3-. Na plus segment początkowy i utrzymanie pasa przez AJ, a na minus cała reszta. True Story! Poprawcie się ludzie z WWE! NOW!


  • Posty:  4 959
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  18.07.2010
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Ajajajajajajaj....

 

-TT Turmoil- Plus takich walk jest taki, że nawet kiedy są kiepscy zawodnicy, to ciężko zrobić crapa - co chwilę wchodzą nowi, co nie pozwala się zbytnio wynudzić. Było OK, na tygodniówce by się spokojnie sprawdziło. Jako pre-show też ujdzie.

 

-IC Title- Pisałem o tym, że może dojść do takiej sytuacji! :P Myślałem że wyjdzie to ciut inaczej, ale starcie się i tak odbyło. I... jest do zapomnienia. Choć parę akcji było nawet OK, szczególnie S.O.S.

Btw. jak dawniej ktoś miał 2 walki na PPV(Ziggler?), to mówiło się o tym, że na niego stawiają ;)

 

-Divas Title- Całkiem niezłe. Jak na Divy to bardzo pozytywne zaskoczenie. Dali coś poskakać Naomi, był podwójny Sharpshooter... Czego więcej tu oczekiwać.

 

-WHC- Może nie było tragedii, ale te dwie postacie tak bardzo mi zwisają, że ciężko mi się było skupić na walce. Za to zapamiętałem babolki typu moonsault RVD gdzie wylądował głową na barku Del Rio.

 

-Fandango vs Miz- Liczyłem że to nie trafi do karty. Niestety zrobili to. Miz nadal face, nadal bez Trutha, już nie jako Mizco Inferno = nie chcę go.

 

-Handicap No DQ- Może i to tak miało być. Ale Punk vs Axel było słabe, a końcowa zabawa z Heymanem mi nie rekompensuje całości. Na plus interwencja Rybacka. Na minus fakt, że Punk już z nim kiedyś walczył i były to słabe walki. Co prawda występowali w innych rolach, ale sprawili, że nie będę się interesował ich potencjalnymi walkami.

 

-US Title- Ziggler i Ambrose na kolana nie rzucili. Na tle reszty walk było fajnie, ogółem - lekki zawód.

 

-TT Titles- Końcówka w miarę OK, ale całość słabiutka. Bałem się że Darren jakoś poskłada Rollinsa. Dobre choć tyle, że pasy zostają na swoim miejscu.

 

-WWEC- Niezłe starcie, choć... też liczyłem na więcej. Końcówka - fajnie patrzeć na triumfującego Bryana, ale te szybkie odliczanie przez sędziego było zbyt perfidne, by to tak zostawić. Na bank coś się w związku z tym wydarzy na RAW. W sumie - coś osiągnęli. Czekam na tygodniówkę.

...bo jeden Straight Edge na forum to zdecydowanie za mało.

Typer WWE 2018 - 3 miejsce

Typer NXT 2018 - 1 miejsce

105504318959183a35d96e9.jpg


  • Posty:  408
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  05.09.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Głupota totalna... po prostu szczyt głupoty. Tak jak TNA zabiło Bully'ego Raya jako lidera asów, tak jak ROH zabiło za wcześnie SCUM, tak samo WWE robi ten sam błąd co poprzednicy i po prostu zawala CAŁY storyline z korporacją! Oczywiście, wygrywający pas Bryan jest dobry... ale kurcze za wcześnie! ;/ Liczyłem na detronizacje Ortona na WM'ce, teraz heelowy Orton traci całe momentum plus Korporacja traci cały sens egzystencji. Aż nie mogę uwierzyć że WWE tak po prostu zniszczyło tak dobry storyline! To się w głowie nie mieści! Oczywiście starcie było na wysokim poziomie. Widać że między Bryanem a Ortonem jest ringowa chemia i to im trzeba oddać. Ech... dla mnie story z Korporacją nie ma już kompletnie sensu. Po prostu ręce opadają.

 

Robią pizdeczke z Ortona i znów kreują Tryplaka na face'a! Co to kur** ma być? Mam nadzieję, że to chwilowa zaćma.

 

I o to chodzi! Było sensowne storyline z Bryanem jako ulubieńcem fanów i Ortonem jako heelowym liderem organizacji. Pociągnięcie tego do WM, gdzie dobry Cena ma złego Ortona i tak naprawde 2 najlepiej rozpisanych wrestlerów ostatniej dekady dostaje walke o pas, plus sam Hunter przeciwko komuś kto jest ulubieńcem fanów (Rock/SCSA/HBK takie grono przewidywałem), wszystko wyglądało w miare sensownie. A teraz? Zrobiono z Ortona cipo heela, coś jak Christian swego czasu, niby zły, niby mocny a dostaje czysto wpierdol na dzień dobry. Plus Hunter, miał być zły szef a nagle działa na korzyść Bryana i Punka? :o No dafak... I co teraz, dalej walka Orton/Bryan? Bez sensu, przecież nikt nie kupi Ortona jako mistrza po takiej wtopie, a Bryana który non stop zdobywa i traci pas też nie pokochają. Zabili ten storyline


  • Posty:  4 126
  • Reputacja:   1 402
  • Dołączył:  22.12.2009
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

Jakoś po tym ppv nie chce mi się opisywać całej gali walka po walce, bo całe show ssało po całości. Są w zasadzie dwie rzeczy, które są warte omówienia, a reszte spokojnie mozna przemilczeć.

 

#1. Ryback został bardzo fajnie wykorzystany przez bookerów i właśnie na to liczyłem stawiając na Heymana i Curtisa w typerze. Jego interwencja może przynieść jeszcze dużo dobrego w tym feudzie, a z chęcią zobaczę starcie Punk vs. Ryback. Gry aktorskiej Heymana nie będę opisywał, bo każdy widzi jak dobry jest w tym co robi.

 

#2. Bryan mistrzem, chciałem tego od bardzo długiego czasu, ale nie jestem zadowolony. Średnio mi to smakuje po tym całym miesiącu gdzie Daniel cierpiał, a tu nagle zdobywa mistrzostwo. Zaskoczenie rodem z TNA. :? Title run Ortona? Kto to wogóle zapamięta. Wszystko potoczyło się zbyt szybko. Dam szansę WWE na wyjaśnienia na RAW, ale nie jestem jak na razie pozytywnie do tego nastawiony. Jedno z najgorszych ppv w tym roku...

...


  • Posty:  217
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.07.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

PPV skończyłem oglądać dosłownie przed chwilą. Przez cały dzień jakoś mnie do tego nie ciągnęło bo to jedno z tych 'Must Be PPV' czyli coś co obejrzymy, ale nie spodziewajmy się fajerwerków. Nie zawsze federacja Vinca musi dawać nam bardzo zaskakujący produkt bo stałoby się to bardzo monotonne.

 

Pre-Show dokładnie wyglądał tak jak się spodziewałem - PTP dostaje duży push, wiadomo dlaczego, dodatkowo ten panel dyskusyjny to dobry pomysł, ale mogliby dobierać osoby, które chociaż płynnie mówią po angielsku i da się ich w łatwy sposób zrozumieć. Plus za pomysł z głosowaniem na najlepszych mistrzów w historii, wreszcie takie PPV - niby nic, ale mnie ucieszył taki dodatek.

 

Curtis na całe szczęście obronił pas IC bo Kingstona jako 17-krotnego mistrza IC/US bym nie przeżył. Walka bez historii bo nie było podbudowy. Triple H się zorientował, że lepiej nie walnąć gafy z obroną wszystkich mistrzostw i rzucił taki typowy zapychacz na PPV. Axel mógłby sobie Perfect Plexa zostawić jako finisher, ale ta akcja została już zepsuta przez Creative Team.

 

Fatal 4 Way Match wypadł bardzo blado. O ile od pań nie wymagam wiele w wrestlingu to teraz pojedynek tragicznie rozpisany o ile w ogóle jakoś był, mega dużo zamieszania, nikt nie wiedział co robić i nawet sędzia się pogubił w tym wszystkim. Ciesze się, że AJ obroniła pas bo to faktycznie jedyna diva, która w tym momencie może coś zaprezentować. Choć prędzej czy później, któraś z aktorek Total Divas przejmie złoto od Panny Lee.

 

Kolejny pojedynek to już trochę większy kaliber. Choć podbudowa całego story była marna to jednak pas wagi ciężkiej, który jeszcze stoi niewiele wyżej ponad midcarderowymi tytułami. Del Rio jest zbyt często turnowany w ostatnim okresie i dlatego stracił ten błysk, który był jego dużym atutem. Nieźle odgrywał swoją rolę, dodawał od siebie ciekawe zachowania i tylko jako heel da się go oglądać. Walka niezła, taki typowy długi pojedynek na PPV. Przeszliśmy już do prób finisherów, trochę powalczyliśmy poza ringiem, sam przebieg walki nie był najlepszy bo było kilka momentów dość kontrowersyjnych, ale narzekać tak strasznie nie mogę. Niestety okazało się prawdą, że panów chcą jeszcze przez jedną galę przeciągnąć dlatego takie tandetne zachowanie pasa przez Meksykanina. WWE mogłoby trochę bardziej pomyśleć.

 

Fandango z Mizem dostali dużo czasu antenowego, dużo za dużo...

 

Drugi, oprócz Main Eventu pojedynek, który miał jakąkolwiek podbudowę. Spodziewałem się, że przeciągną to dalej bo po prostu nie ma pomysłu na dalszego CM Punka. Wszystkie oczy są skierowane na Korporację, Bryana i resztę. Spodziewałem się Paul Heyman Guya, choć niekoniecznie myślałem, że to będzie Ryback - to kolejna próba ratowania tego kolesia, który od tego sławnego, dość dziwnego title shota z CM Punkiem upadł na samo dno. Walkę ciężko ocenić, Curtis poleciał dość szybko, a potem dostaliśmy zaledwie próbkę tego co Punk zrobi Paulowi za około miesiąc. Kiedyś musi się to skończyć, ciekawe tylko czy Heyman po tym odejdzie sobie na chwilkę i powróci dopiero z Lesnarem czy nadal będzie prowadził któregoś ze swoich przyjaciół.

 

Shield broni swoich tytułów co oczywiście było do przewidzenia - wreszcie WWE znalazło dla nich jakieś ciekawe "zastosowanie" i bez tych świecidełek mogliby jednak się tak dobrze nie sprzedać. Wiem, że początkowy zamysł tej grupy był całkowicie inny, ale już nawet na twitterze czy w wywiadach słychać, że panowie celują w te główne złota.

 

Main Event, który mnie nie porwał. O wiele mniej emocji aniżeli na SummerSlam, ale to pewnie przez tą ssającą publiczność. Dodatkowo nie było odkopywania po finisherach. Orton dorzucił kilka "No" w czasie walki i to jedyne co nowego nam zaprezentował. Daniel poprowadził mistrza i co dziwne zdobył pas WWE. Oczywiście w mocno kontrowersyjny sposób i nawet spodziewałem się, że po walce znowu wpadnie Tryplak i odbierze złoto Bryanowi, ale pewnie z wyjaśnieniem tego WWE chce poczekać do Monday Night RAW. Akcja kończąca Daniela podobała mi się już miesiąc temu, a teraz to przynajmniej ludzie wiedzieli, że za chwilkę może zgarnąć pinfall.


  • Posty:  960
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.12.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Warte odnotowania :

 

- Prime Time Players będą pewnie pushowani jako rywale dla Shield, niesamowite, jak jeden gej może zmienić obraz całej dywizji TT.

 

- Van Dam w idiotyczny sposób wygrywa. Nie wiem co WWE szkodzi zabookować Del Rio na kozackiego mistrza, który rozjeżdża pretendentów. Ale nie. Feud będzie kontynuowany, większe emocje będą na Battleground ( hometown Roba prawda ? )

 

- Ryback nowym Paul Heyman guyem. Pierwsze skojażenie - dadzą mu Lesnara na WM. Jestem za, tylko niech obaj będą heelowymi niszczycielami :razz: Na Battleground pewnie dostaniemy Punka i Rybacka, nic wielkiego z tego nie będzie. Btw. Ciągle nie mogę się przyzwyczaić, że nie mamy Hell in a Cell za około miesiąc.

 

- AJ broni pas, i dobrze, szkoda mi tylko punkta w typerze. Miałem nadzieję, że Naomi pokaże się z lepszej strony, ale walczyła niesamowicie chaotycznie.

 

- Bryan odzyskuje pas. Spore zaskoczenie, ale po końcówce widać, że to się tak nie zakończy. Możliwe, że już na RAW Nochal odbierze Danielowi tytuł, albo da szybki rewanż w którym zgrabnie go przekręci. Nie ważne jak to się skończy - Według mnie Orton traci pas za szybko ( nie myślałem, że to kiedyś napiszę :twisted: ). Nie lubię, gdy ktoś traci pas po miesiącu. Czekam na RAW, powinno być ciekawie.

1161423919541b3db89050d.jpg


  • Posty:  613
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  04.10.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

AJ Lee vs Naomi vs AJ Lee vs Brie Bella

#PoprawSie. Teraz wychodzi, że ludzie nie wzorują się Twoją opinią, bo nawet jej nie czytają :lol:

 

 

Co do NoC. Przeglądnąłem walki, obejrzałem w całości tylko Punka i 3/4 walki Bryana. Dupy nie urwało, choć muszę powiedzieć, że zamarkowałem jak CM dostał w swoje ręce Paul'a. Osobiście odpuściłbym sobie motyw z kajdankami, bo na prawdę to był "overkill" na Heymanie.

Co do zwycięstwa Goat Face'a - nie wiem czy nie wypadałoby podkreślić jeszcze chwilkę dominacji Ortona i za 2 PPV (Battleground to jakaś parówka, więc na HiaC by trzeba było to zrobić) nie dać wtedy Bryanowi pasa. Z oceną sytuacji trzeba poczekać aż ukaże się "bigger picture" i wtedy zobaczyć czy było to "good for business."


  • Posty:  244
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  02.11.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Oglądałem Night of Champions na żywo i muszę powiedzieć że niestety żałowałem straconego czasu.Walki nie stały na dobrym poziomie no może z wyjątkiem walki Ortona z Bryanem.Reszta niestety rozczarowała mnie.Co do wyniku Main Eventu to w ogóle nie spodziewałem się zwycięstwa Bryana.Lepiej by było jakby ten Orton potrzymał ten pas conajmniej do końca roku , aby podkreślić rządy Korporacji i dominację Ortona jako mistrza i "Prawej Ręki COO".Czy to było dobre posunięcie?Przekonamy się na najbliższych tygodniówkach.

165537016952a258451c0fc.jpg


  • Posty:  2 028
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  22.12.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Przed walką wieczoru, ktorej wyniku byłem pewien, chcialem już zatytułowac swojego posta "Night of heels" - muszę to nieco zedytować i w zasadzie nie wiem czy pamiętam cokolwiek poza walką wieczoru. Coś mi tu kuwra mocno nie pasuje, ale po kolei.

 

Pre show przyjemny, odpowiedni na swoje miejsce, publika nieśmiało dopingowała Americansów, sam mialem małą nadzieję, że wreszcie ktoś dostrzegł potencjał tego teamu i po dwóch poddaniach przez Swaggera decydujący pin będzie należał do Cesaro, jednak postawili na najprostszy finish. Szkoda, ale punkt w typerze jest.

 

1. Axel vs Kofi - pierwsza walka z dupy od ładnych kilku miesięcy (chyba od Elimination Chamber), ale dostała od razu ładną podbudowę w postaci segmentu z Hunterem, bardzo cieszy mnie, ze to wlaśnie on, czyli obecnie prawdziwa twarz federacji otworzyl show :) Sam pojedynek bardzo solidny, warto pochwalić prace Curtisa, na całe szczęście tytuł obronił, a Kofi niech już znajdzie sobie inne zajęcie.

 

2. Divas title 4 way - dynamiczne starcie, pełne wymian i zwrotów akcji, poza Brie wszystkie zawodniczki posiadają bardzo dobre umiejętności co pokazało poziom starcia, znowu zamarkowalem przy finishu, AJ zachowuje tytuł i bardzo dobrze. No i przed samą walką odwróciły się od niej dotychczasowe psiapsiołki, nawet Layla : o

 

3. del Rio vs RVD - przed samym starciem przypomniało mi się, gdzie odbywa się gala i zacząłem zastanawiać się, czy aby fani nie dostaną zmiany mistrza na tego bliższego sercu, druga faza matchu calkiem zjadliwa, zapamiętałem zbotchowany Senton Roba i grubego murzyna z dredami w 1. rzedzie widowni tyłem do kamer, który tak bardzo chciał uniknąć kontaktu z Alberto, że aż spad z krzeselka :D Po zakończeniu starcia przez głowę przeszła mi myśl, ze może to Rey uratuje Boba przed atakami mistrza, jednak Ricardo poradził sobie z nim sam. Do zobaczenia na Battleground, panowie.

Czemu po oklepaniu mistrza po walce nie usłyszeliśmy "Hallelujah, hallelujah"? Ah, zapomniałem, że mr. money in the bank 48 godzin wcześniej przegrał w squashu z Santino :).

 

4. Tak jak wspomniałem w przewidywaniach kilka postów wczesniej, Fandango musiał zostać obity przez Miza, cieszy świetna reakcja, jaką otrzymał tancerz.

 

5. Heyman/Axel vs Punk - znowu muszę pochwalić Axela :o Chłopak miał swoją galę, w ringu spędził razem dobre 20 minut, i pokazał się z bardzo dobrej strony, zrpoobic solidny match z Kofim czy CM'em to zadna sztuka, ale ten zwrócił moją uwagę dwukrotnie, cichy bohater gali :> Tak jak się spodziewano, Paulowi pomógl ktos trzeci, Rybacka nie brałem nawet pod uwagę, czy to dobry pomysł? Przy obecnym fajnym prowadzeniu Skipa manager, zwłaszcza taki jak Heyman jest dla niego niczym zbawienie, niech chłopak wykorzystuje swoją życiową szansę. Mimo pochwał dla Axela jego czas chyba powoli przemija.

 

6. Ziggler vs Ambrose - szybki, dobry match, szkoda, ze panowie spotkali się w nienajlepszym dla jednego z nich okresie, przy większej dawce czasu mogliby pokazać naprawdę kawałek solidnego technicznie wrestlingu, a i Miz vs Tancerz nie byłoby wtedy potrzebne do zapychania karty. Bez większych niespodzianek, pas zostaje przy dotychczasowym mistrzu.

 

7. Jak wielu mówi - transakcja łączona. Jeśli Ambrose zachował pas, TT championi rownież powinni, tak też się stało, cięzko cokolwiek napisc mi o tej walce, PTP są wyciągnięci z tak głębokiej dupy, że starcie Shield vs Show i ktokolwiek sprzedałoby się 100x lepiej. A przy obecnym traktowaniu Showa i jego pozycji w federacji na pewno byłoby ciekawiej.

 

8. Byłem zaniepokojony, że zostało tak mało czasy na main event, w 20 minut jednak wyszło całkiem zjadliwe danie, jednak nadal nie widze chemii między Bryanem a Ortonem, Randy robi dobre walki z Christianem, Codym, boję się dopisac do tego grona Punka, bo tam też zawsze czegoś brakowało, ale rezultat zaskoczył mnie, a nawet zaszokował, trwało to jednak maleńką chwilę, bo potem zastanawialem się tylko, co oznaczal ten szybki count ze strony sedziego. Gdy referees zamienili się ponownie miejscami w głowie ulożył mi się scenariusz, że to własnie sedzia, a nie nikt z zewnątrz przekręci Daniela (w końcu to Scott Armstrong, który mial już takie programy, m.in. z Punkiem i Takerem), stało się odwrotnie i czekam z niecierpliwością na wyjasnienie wszystkiego podczas RAW, gdzie może się nawet okazać, że Dragon zostanie nową twarzą federacji/korporacji, najprawdopodobniej taki rezultat był podyktowany faktem, że zaden inny tytuł nie miznił właściciela i zarząd chciał to zrekompensować widzom takim jebnięciem na koniec.

 

Średnie, mocno średnie PPV, poziom walk nie zawiódł, ale i nie zachwycił, publika słaba, reagowała tylko podczas main eventu i w końcówce walki Punka, jedyne, na co nie można psioczyc to udane segmenty, jako życiowy optymista i fan WWE dam naciągane 5/10.

Rocznikowo miała 15

13616784565a4bd060e41e5.jpg


  • Posty:  1 955
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  15.11.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Curtis Axel vs Kofi Kingston - Skoro jest to NOC, musieliśmy dostać walkę o IC Title. Nie podobała mi się ta walka przez młodego Henniga, który mówiąc wprost jest słabym zawodnikiem i nawet w połowie nie dorównuje klasie swojego ojca. Słabo wykonuje swoje akcje, szczególnie closeliney w jego wykonaniu wyglądają blado, pozbawione są mocy. Kofi jak zwykle ładnie polatał, ale z drugiej strony miał statystę i ta walka dobrze nie wypadła.

 

RVD vs Alberto Del Rio - Z Christianem wyglądało to dobrze, przyszedł "No Job" Rob i od razu starcie o WHC straciło na jakości. To był ten sam Rob, który irytował w TNA. To był ten sam Rob, który tauntuje bez opamiętania i firmowo musiał walnąć botcha. Głupie zakończenie przedłuża jego obecność przy pasie. Może to krzesło zwiastuje jakąś stypulację na Battleground. W walkach z przedmiotami RVD jest jeszcze zjadliwy.

 

Fandango vs Miz - Nie znoszę walk wrzucanych do karty z dupy, tylko po to, żeby zapełniły czas (jak się później okazało, tego czasu zabrakło innym). Męczyłem się oglądając ten pojedynek, stąd też bez przewijania się nie obyło. Nigdy więcej tej dwójki.

 

Curtis Axel & Paul Heyman vs CM Punk - Znowu typowy średniak, co w przypadku tego PPV staje się normą, ale fajnie mi się oglądało tą walkę z powodu dobrze opowiedzianej historii. Młody Hennig robił jedynie za statystę i przeszkodę do pokonania przed położeniem łap na Heymanie. Jego utarczki z Brooksem były tu najważniejsze. Ładnie Paul to zagrał aktorsko i za samą końcówkę też trzeba pochwalić WWE. Poziom walki marny (siermiężny brawl), cała reszta mogła się podobać.

 

Dean Ambrose vs Dolph Ziggler - Solidna walka z dwoma fajnymi spotami z narożnika pod rząd i niczym więcej. Spodziewałem się więcej po tej dwójce. Przykro patrzeć na zsyłanie Ziggiego do roli jobbującego w walce o najmniej prestiżowy tytuł.

 

The Shield vs Prime Time Players - Jedna z gorszych walk o pasy drużynowe w ostatnim czasie. Tero dramaturgii, oklepany schemat z obijaniem najsłabszego i nagły hot tag. Playersi muszą się bardziej starać, jeśli chcą wykorzystać nagły push i przejąć pasy.

 

Daniel Bryan vs Randy Orton - Dobry ME i tylko dobry. Zabrakło mi w tej walce większej psychologii ringowej, czyli tego, co zawsze cechowało walki rodem z WWE. Trudno było im zrobić coś więcej, skoro walka nie trwała nawet 20 minut (dziękuję ci Maseraku i Mizaninie!). Nie tylko w TNA zmieniają mistrzów po miesiącu. Cholera, to nastąpiło za szybko! Dragon powinien dłużej pogonić za pasem i finalnie zdobyć go w okolicach Survivor Series. Panowanie Ortona i sam storyline wiele na tym utraci, choć pewnie przez to szybkie odklepywanie Armstronga będą chcieli to odkręcić na RAW (nie wiem jeszcze, co się wydarzyło na poniedziałkowej tygodniówce).

 

Ocena gali: 2/6.

"Even the man with three H's would be proud of the way we buried this young, promising talent." - Broken Matt Hardy (Total Nonstop Deletion 15.12.2016)

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Attitude
      Nazwa gali: Marigold New Years Golden Garden 2026 - Dzień 14 Data: 23.02.2026 Federacja: Dream Star Fighting Marigold Typ: Online Stream Lokalizacja: Tokyo, Japan Arena: Korakuen Hall Publiczność: 895 Format: Live Platforma: Wrestle Universe Komentarz: Haruo Murata & Miki Motoi Karta: Wyniki: Powiązane tematy: Kobiecy Pro Wrestling - dyskusje
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Presents CMLL Fantastica Mania 2026 - Dzień 5 Data: 24.02.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling, Consejo Mundial De Lucha Libre Typ: Online Stream Lokalizacja: Osaka, Japan Arena: EDION Arena Osaka #2 Publiczność: 905 Format: Live Platforma: NJPWWorld.com Karta: Wyniki: Powiązane tematy: Lucha Libre - dyskusje ogólne
    • Grok
      Po raz pierwszy w historii Mauro Ranallo skomentuje galę związaną z AEW/ROH. Dziś ogłoszono, że Ranallo dołączy do zespołu komentatorskiego na Global Wars Canada, gdzie popracuje u boku Iana Riccaboniego i Dona Callisa. Gala jest współorganizowana przez ROH i Maple Leaf Pro Wrestling, a odbędzie się w Windsor, Ontario, Kanada, w piątek, 27 marca. Wspólny komunikat prasowy ogłaszający udział Ranallo w ekipie komentatorskiej zawiera cytaty zarówno od Tony'ego Khana, jak i Scotta D’Amore’a.
    • Grok
      AJ Styles uważa, że WrestleMania WWE straciła nieco swojego prestiżu na przestrzeni lat. Podczas sesji Q&A na podcaście WWE’s Raw Recap zapytano Stylesa, dlaczego zdecydował się na emeryturę na Royal Rumble, zamiast zaczekać kilka miesięcy i zakończyć karierę na WrestleManii. Odejście podczas Rumble'a było dla Stylesa „poetyckie”, bo to właśnie tam zadebiutował w WWE w 2016 roku. Do tego Styles dodaje, że WrestleMania nie jest już tym samym, czym była kiedyś. Specjalny hołd dla Stylesa
    • Grok
      Tyler Breeze jest „trochę wszystkim” w swojej obecnej roli w WWE. Od zwolnienia z WWE w 2021 roku Breeze pozostał w firmie w roli za kulisami, obejmującej prowadzenie treści cyfrowych, gościnne treningi, pisanie dla NXT i wiele więcej. Wyjaśnił swoją rolę w najnowszej rozmowie z Denise Salcedo. Breeze nadal występuje na scenie niezależnej i jest współwłaścicielem szkoły treningowej Flatbacks na Florydzie wraz z zawodnikiem NXT Shawnem Spearsem. We wrześniu zeszłego roku Breeze stoczył poje
×
×
  • Dodaj nową pozycję...