Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Znajda Gucwiński-Dorian


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 867
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  26.03.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Stadion obecnie najlepszej gdyńskiej drużyny. Znajdujemy się w miejscu zazwyczaj przeznaczonym do przeprowadzania pomeczowych konferencji prasowych. Kamera, nasz pośrednik w przekazywaniu nam wieści z EWF, stoi za kilkoma rzędami krzeseł. Póki co jest tu całkiem pusto, ale pojawienie się pierwszych dziennikarzy to kwestia minut. Transmisja idzie na żywo, nie ma więc możliwości na wycięcie dłużyzn i przyspieszenie akcji. Tymczasem nareszcie! Pojawia się pierwszy redaktor, zajmuje miejsce w centralnej części sali. W nierównych odstępach czasowych próg pomieszczenia przekraczają kolejni dziennikarze, taszczący swoje dyktafony, laptopy, notatniki, po czym rozsiadają się, bynajmniej nie skupieni w jednej grupie, a rozrzuceni po całej konferencyjnej sali. Teraz pozostaje tylko czekać na głównych aktorów tego widowiska. I znów nareszcie! Przy reklamowej ścianie, za murem stworzonym ze stolików i poustawianych na nich mikrofonów, zasiadają nasi dobrzy znajomi, w kolejności: wrestler-jeleń, były Evolution Champion Znajda, wrestler-bóbr i wrestler-wilk. Ich przybycie zostaje właśnie udokumentowane przez setki zdjęć wykonanych przez grono redaktorskie (no właśnie, czy wymieniając redaktorski sprzęt wymieniłem aparaty?)

 

”Znajda, wrestler EWF” (jak widnieje na plakietce stojącej przed nim): Dzień dobry, z całego serca przepraszam za spóźnienie, proszę o pierwsze pytania.

 

Dziennikarz #1: (wyrywając się ze swojego miejsca) Tsooo?! Ale gdzie są trenerzy najlepszej płockiej drużyny i najlepszej gdańskiej drużyny? Gdzie komentarze pomeczowe, o co chodzi?

 

Znajda: …ale mecz grano w Płocku… wczoraj…

 

Dziennikarz #1: ...no tak…

 

Speszony redaktor o zestresowanym wyrazie twarzy wstaje, w akompaniamencie niezręcznej ciszy zbliża się do wyjścia, po czym w mgnieniu oka chwyta za klamkę i opuszcza nas.

 

Dziennikarz #2: Tobiasz Jąkała, przeszło.com. Kiedy przyjdzie ktoś lepszy?

 

Znajda: Jak to?

 

Dziennikarz #2: No przegrał pan na ostatniej Wrestlepaloozie, liczyłem tu na jakiegoś zwycięzcę, Franko chociaż czy coś…

 

Znajda: (zaskoczony pytaniem)

 

Dziennikarz #3: To może ja. Romuald Kołtun, Cafe Wrestling. Otóż zachodni magazyn „Grappler’’, z którym wciąż niekiedy współpracuję, zrobił w tamtym roku zestawienie wrestlerów, którzy otaczali się pokaźnymi świtami, liczącymi po kilka osób towarzyszących. Wysokie miejsca zajęli tam m. in. Szakal, SR Crazy, Mind Mower. Dziś do zestawienia dobijają się Franko i Bidam, a ja się pytam: panowie, a dlaczego nie Znajda? Przecież ciągle pojawia się w towarzystwie trzech innych młodzieńców.

 

Dziennikarz #2: No właśnie, co tu jest grane, kim są te zwierzęta?

 

”Bambi Jr., Przyjaciel z Zaczarowanego Lasu”: Jesteśmy połączeniem zwierząt, ludzi i wrestlerów! Proszę o tym nie zapominać. (zasłaniając mikrofon i nachylając się do Znajdy) Pamiętasz jak odpowiedzieć, co nie?

 

Znajda: Czy pamiętam? Hmmm…

 

Znajda skierował wzrok gdzieś w przestrzeń, nagle wrestler EWF rozmył się nam, żeby za chwilę pojawić w tym samym lesie, w którym odnaleźliśmy go z jakąś galę temu, chociaż umiejscowić powinniśmy to wszystko po Wrestlepaloozie w Koszalinie. Wybitny zabieg montażystów EWF zasługuje na najwyższe uznanie, chociaż pewnie nigdy nie dowiemy się czy to efekt nagłej potrzeby artyzmu w tych zwyczajnych materiałach EWF, czy po prostu pretekst by wyemitować uprzednio nagrany materiał i tym samym ocalić go od zmarnowania.

 

Bohaterowie stoją w kręgu i żywo rozmawiają. Po paru chwilach słyszymy nawet o czym mówią.

 

Znajda: Jesteście wrestlerami i mieszkacie w lesie?

 

Bambi Jr.: Heloł! Jesteśmy wrestlerami-zwierzętami, nic w tym chyba dziwnego, że mieszkamy na łonie natury.

 

Znajda: Nie o to mi… dlaczego nie jesteście właśnie na hali, nie trenujecie do pojedynku?

 

Żeremie po tym pytaniu Znajdy wyraźnie posmutniał, co prawda łatwo mu za maską skrywać emocje, ale opuszczenie głowy nie wyraża raczej radości, czyż nie tak? Tak w ogóle to ciekawą postacią ten kanadyjski bóbr się zdawał. Na głowie nosił pyzatą, zwierzęcą maskę, z obowiązkowymi dużymi jedynkami u góry. Spokojnie obrońcy zwierząt, odłóżcie te telefony, maska bynajmniej nie została zdjęta z jakiegokolwiek bobra, był to jedynie (a może aż?) ładnie zrobiony wyrób tekstylny. Widoczny brzuszek Żeremiego skrywała nieskutecznie brązowa, nieco obcisła, koszulka. To nawet uroczy widok, gdy jego fałdki trzęsą się przy gwałtowniejszych ruchach… spodenki Żeremie miał również brązowe, ba, z tyłu sterczał mu typowy (jak najbardziej tekstylny!) bobrzy ogon.

 

Wilku: A GÓWNO CIĘ TO… no, nie układało się nam ostatnio…

 

Bambi Jr.:Tak, to był ciężki okres dla ludzko-zwierzęcych zapaśniczych hybryd. Nie utrzymaliśmy posady…

 

Wilku: (przedrzeźniając) „Życzymy powodzenia w dalszych przedsięwzięciach”… heh, dobre sobie…

 

Wtem zaczyna grać The Cure – A Forest.

 

 

Nikt jednak z pod rampy nie wyskoczył, bo takowej w lesie po prostu nie ma. Melodia okazuje się być dzwonkiem Bambiego Jr, który parę chwil siłuje się z kieszenią, po czym wreszcie dobywa telefonu, przeprasza towarzyszy i nareszcie oddala się, żeby oddać się rozmowie.

 

Wilku: (chwytając Znajdę za fraki i przybliżając do siebie) Dobra, jeleń odszedł, a więc posłuchaj mnie teraz, okej? Widzę politowanie w Twoim wzroku, a tego wprost nie cierpię… widzisz jak tego nie cierpię? (Wilku robi swoją groźną pozę, zaczyna nawet warczeć) My wszyscy tu… patrz, cała trójka, raz dwa, trzy… reprezentowaliśmy sobą wszystko to czego oczekują od wrestlerów pryszczate nastolatki przesiadujące na forach… dziennikarze „renomowanych” pism… wszyscy fani zapasów myślący, że pozjadali wszystkie rozumy…

 

Bambi Jr.: (w oddali do telefonu) ...SKĄD WIESZ CO MYŚLAŁBY TERAZ DZIADEK?!!

 

Wilku: Tylko rzuć okiem. Żeremie to przybysz z innego kraju, innej kultury, widzisz? Tam w Kanadzie jest chyba dużo niedźwiedzi i małe dzieci, w tym bobrzątka, od początku mają gdzie szlifować swoje zapaśnicze umiejętności. To najlepszy technik całego ekosystemu, kanadyjska czołówka, z ogonem w dupie złożyłby Ciebie w kostkę i schował do komody. Podobno ludzie cenią ringowe umiejętności. „Podszlifuj ring skilla” – drą mordę zza klawiatur. Żeremie nie miał już co szlifować, a widzisz gdzie znajduje się obecnie? W gównie!

 

Menez spojrzał pod nogi i rzeczywiście, na podeszwie jego bobrzego buta widać fragmenty czyichś odchodów… przepraszamy jeżeli właśnie coś jadłeś.

 

Bambi Jr.: (w oddali do telefonu) … CHOĆ RAZ BYŁBYŚ DUMNY ZE MNIE, CHOCIAŻ RAZ!!!

 

Wilku: Taki Bambi ma nazwisko, potężne korzenie drzewa genealogicznego pod sobą, gdyby tuż po debiucie siadł na swoim jelenim dupsku i nic nie robił, to i tak ludzie nie przestaliby o nim szeptać po kątach. Ale im sławniejszy Twój ojciec, tym większa presja, bo nie wystarczy żebyś był sam w sobie dobry, musisz sprawić, żeby ludzie przez Ciebie zapomną kto Cię spłodził. Mimo, że torujesz sobie własną ścieżkę, mimo, że robisz coś zgoła innego niż Twoi przodkowie… oni i tak Cię porównają. A to porównanie przy każdym kolejnym elemencie sprawia, że nazwisko zamiast windować Cię w górę… coraz bardziej Cię pogrąża… aż w pewnym momencie budzisz się jak ten jeleń w lesie, ale nie z łanią u boku, o nie nie… z łatką „niespełnionego potencjału”…

 

Bambi Jr.: (w oddali do telefonu) TWOJA SŁAWA MINĘŁA, SŁYSZYSZ?!?!

 

Wilku: Zmień swoje postępowanie – mówili… przejdź na drugą stronę mocy – mówili… to zapewni Ci świeżość – mówili… ogarniturzone janki, pijące kawę co niedzielę o jedenastej, siedzą i narzekają, wymyślają ciągle kolejne rzeczy do zmiany. W jednej chwili depczesz ludziom mordy, masakrujesz ich, wyobrażasz sobie, że za chwilę pogmerasz w ich wnętrznościach, pożujesz jobberskie jelita… a za chwilę te same janki przyłażą, żeby się przytulić, poklepać po plecach, przybić wilczka. I co, sądzisz, że to takie łatwe? Dotyk czarodziejskiej różdżki i pyk – diabeł zamienia się w anioła? …dwa lata… dwa lata rozbijam się po terapeutach… dwa zmarnowane CHU… po prostu to zrozum, ok? I widzisz jaki mam dotąd efekt, WIDZISZ TO TY CH… eh, no właśnie widzisz jak jest. Nie oceniaj więc nas po pozorach, my robiliśmy to co nam sugerowano, szlifowaliśmy to coś, co każdy rzekomo miał… miałeś pas, co? Też to masz, jak tylko wrócisz tam skąd przybyłeś… to nie spierdol tego, okej?

 

Wilku mówi, a kamera się mu przygląda. Ciekawa i trochę niepokojąca to postać. Na twarzy ciemna, trochę obszarpana z sierści maska wilka. Naga klata, owłosiona bardziej człowieczo aniżeli wilczo, lekki brzuszek, chociaż ciężko nazwać Wilka grubym. Może po prostu lubi mu się odkładać właśnie na brzuchu, zresztą jakoś na swój przydomek zapracował, prawda? WDŻ na nogach nosił ciemne wybrudzone spodnie, najprawdopodobniej ze skóry, ale raczej sztucznej (chociaż kto wie?). Mroku postaci tego człowiekowilka (ale w żadnym razie nie wilkołaka!) dodawał jego również skórzany płaszcz, gdzieniegdzie pełen dziur, lekko ubłocony, wykończony kołnierzem z sierści.

 

Bambi Jr.: (w oddali do telefonu, zrezygnowanym głosem) …tak, przepraszam tato, wybacz, kocham Cię, pa…

 

Znajda: Hmm… a czy „Bambi” to nie był przypadkiem animowany film?

 

Wilku: Też tego nie ogarniam…

 

Bambi Jr.: (niedawno skończywszy rozmowę i dołączywszy do reszty zgrai) No, to o czym rozprawialiście?

 

Znajda: …chyba o moim pobycie EWF…

 

Bambi przy kolegach to chuderlak. Twarz skrytą ma pod jelenią maską, co ciekawe, poroże ma przystrzyżone bardzo krótko. Chodzą słuchy, że to manifestacja jego kawalerskiego jeszcze stanu, ale kto to tak dokładnie wie? Poniżej nagi, umięśniony tors. Obrazu dopełniają ciasne, brązowawe leginsy, podkreślające chude, smukłe nogi, przy końcu nogawki przyozdobione kawałkami sierści. Najbardziej interesującym punktem ubioru Bambiego są jednak buty. Czarne buciki, tak można je określić, bo żadną tajemnicą jest to, że nasz jeleni wrestler ma bardzo małe stopy. Z oddali można się nabrać, że ten syn wielkiej gwiazdy filmowej naprawdę został obdarzony kopytami.

 

Bambi Jr.: (wyraźnie olśniony jakąś ideą) …a może mógłbyś nas przygarnąć? Na miesiąc! …no może dwa, albo pół roku… dawno już nie widzieliśmy ringu, takie długie przebywanie poza naszym naturalnym środowiskiem może być dla nas fatalne w skutkach! Sami się wykarmimy, a i nawet transporterów nie będziesz musiał nosić!

 

Wilku: O nie, ja do tego żebrania łapy nie przyłożę…

 

Znajda: (zaskoczony obrotem sprawy) Musiałbym się zastanowić…

 

Bambi Jr.: Proszęęęęę!

 

Żeremie: Silwupleeee!

 

Wilku:

 

Sytuacja staje się coraz to bardziej podbramkowa, smutne, błagalne spojrzenia jelenia i bobra (bo wilkowi widać nie zależy) atakują z dwóch stron jedynego (najprawdopodobniej) w pełni uczłowieczonego wrestlera w tym gronie. Widać jak oddziałuje to wszystko na Znajdę, presja otoczenia, jego dobre serduszko chyba nie wytrzyma, za chwilę się podda...

 

Znajda: Noo dobrze, ale do Rosji ze mną nie jedziecie!

 

Bambi Jr.: A po co tam jedziesz?

 

Znajda: Nieważne...

 

Żeremie: Mersi boku! Wiw le mesję Znajda!

 

Wilku: (zrezygnowany) Nigdy nikomu nie mów, że brałem udział w tak żałosnej scenie…

 

Leśny materiał się kończy, a my wracamy na konferencję. Ciężko stwierdzić jak długo Znajda siedzi już z tą zamyśloną miną, no, mogę zgadywać, że na tyle długo by sytuacja stała się niezręczna, a może nawet bardziej niż niezręczna. Pomocną dłoń byłemu Evolution Championowi wyciąga Bambi.

 

Bambi Jr.: …eee, jesteśmy konsultantami Znajdy do spraw czysto wrestlingowych… taką właśnie pełnimy funkcję!

 

Dziennikarz #4: Jacek Kur*owski, TWP Sport. Na następnej gali turniej o pasy drużynowe, wiele zależeć będzie od przypadku i pokręconego algorytmu pana Józefa, jednak gdybyś mógł wybrać, kogo widziałbyś w swoim narożniku?

 

"Żeremie Menez, Przyjaciel z Zaczarowanego Lasu": Nas! P-Z-L! P-Z-L!

 

Dziennikarz #4: (sympatycznie śmiejąc się) Haha, oczywiście, ale chodzi mi o obecnych wrestlerów EWF.

 

Znajda: (od niedawna znów aktywnie uczestniczący w konferencji) Więc… nie jest wcale łatwo wskazać wymarzonego sprzymierzeńca. Myślę, że gdyby skierowano takie pytanie do fanów, to większość zdecydowanie zakrzyknęłaby „SR Crazy!”, albo „Bubba!”, spora część również „Vaclav!”. W Szczecinie to z okrzykami „Szakal!” nie byłoby żadnej dyskusji (niepewnie uśmiecha się po swoim małym żarciku). Takie wybory zdają się być całkiem oczywiste… chociaż dla mnie są aż nazbyt proste. Naturalnie, świetny technik u boku zbliża Cię do sukcesu. Stary wyjadacz to gwarancja oparcia, której potrzeba w grze drużynowej. Tylko czy nie jest to zbyt stabilne oparcie? Wiem, że brzmię dla wielu z Was irracjonalnie. Po prostu wierzę, że nic dla mojego rozwoju nie zadziała korzystniej aniżeli jazda bez bocznych kółek, wspinaczka z minimalną asekuracją.

 

Wymienieni przeze mnie wcześniej weterani to świetni zawodnicy, bez najmniejszego wyjątku. Masa doświadczenia, z którego mógłbym na pewno uszczknąć coś dla siebie, gdybym został czyimś drużynowym partnerem. Nie jestem jednak pewien czy obu z nas odpowiadałaby relacja nauczyciel – uczeń, do której raczej niechybnie dążylibyśmy. Nawet nieumyślnie. Popatrzmy na to z pewnej perspektywy – prawdziwa gwiazda EWF i obok Znajda, przypadkowy mistrz, gość z masą rzeczy do udowodnienia i niewielką garstką rzeczy, które już udowodnił. Nawet gdy nie masz manii wielkości, to możesz podświadomie podejrzewać, że ten jeszcze przecież świeżak coś skiepści, nie podoła i zepsuje to co w końcu Ty w większości zbudowałeś. Tak to mogłoby zadziałać, niezamierzenie, niechcący, po prostu.

 

A gdybym nie daj Boże nie podołał, bo nikt nie wykluczy, że tak nie mogłoby się stać, wszak wrestling nigdy nikomu gwarancji wyniku nie dawał… gdybym to ja swoimi słabościami zaważył na klęsce mojego tag teamu, jak nisko upadłbym w tych wszystkich rankingach jako ten, który nie wykorzystał wiedzy i umiejętności swojego partnera? Wyobrażam sobie te niepotrzebne wyrzuty czynione w moim kierunku…

 

W federacji jest paru gości na progu kariery, którzy na pewno są głodni sukcesu w równym, albo i większym stopniu niż ja. Z jednym nawet widywałem się w ringu. Chodzi o Bane’a.

 

Powinienem odtrącać od siebie jakąkolwiek myśl o Banie. Nasze charaktery nawet w małym procencie się nie pokrywają. Nie pochwalam jego sposobów realizacji założonych celów, jego nieustannej wrogości… chociaż… mógłbym go pochwalić za coś całkiem cennego w tym miejscu – za skuteczność. Wiecie, parę miesięcy Syn Anarchii porwał się z motyką na słońce – kto wówczas spodziewałby się, że nowicjusz odeśle Psycho poza wizję? A tak się stało. Ostatnimi czasy prowadził zacięte boje z Franko, z których pozornie wyniesiono go na tarczy. Tyle że Bane zdaje się być gościem, którego wzmacnia to, co go nie zabija. Gdyby więc stał się mocniejszy od tego chłopaka, który zabrał szatnię Psycho…

 

Patrząc wyłącznie na suche dorobki to wielkiej różnicy pomiędzy nami nie ma, w dodatku debiutowaliśmy na tej samej gali, w tej samej walce, choć Bane staż pracy ma dłuższy o moją przerwę. Trochę poznałem już Bane’a i myślę, że to co teraz powiem on potraktuje jako obelgę… czuję bowiem, że wraz z Synem Anarchii jesteśmy na podobnym poziomie, on jest w moim zasięgu, ja z pewnością w jego. Ten znak równości to świetny fundament dla drużyny. Dlaczego? Po prostu, obie strony motywuje do wzmożonej koncentracji, bo obaj zawodnicy czują podobną odpowiedzialność za los ich sojuszu. Wyraźnie lepszy partner nie zawsze ciągnie Cię w górę, czasem sprawi, że opuścisz się o parę poziomów w dół. Takie jest moje zdanie, ale ja jestem tylko zwykłą Znajdą.

 

Aha, a że Bane pewnie nie miałby zamiaru się ze mną bratać? Cóż, mówię tylko, że to najlepszy wybór, ale przecież nie jedyny. Wszystko rozstrzygnie się tu, w Gdyni.

 

Dziennikarz #5: Jak było na Łotwie?

 

Znajda: (smutnym głosem) Nie chcę o tym mówić.

 

Dziennikarz #6: Tomasz Fakiewicz, Gazeta WielkoPolska. Chciałbym usłyszeć jak się pan wytłumaczy z kontaktów z człowiekiem o dość wątpliwej przeszłości – Janem Rejdychem.

 

Znajda: Tłumaczyłem to dwa razy, nie widzę potrzeby powtarzania tego po raz trzeci.

 

Dziennikarz #6: Chyba jednoznacznie mogę zrozumieć to pańskie wymigiwanie się od odpowiedzi. Dlatego spróbuję z innej strony, jakie ma pan stanowisko odnośnie rewelacji sugerujących jakoby był pan Uzbekiem?

 

Żeriemie: U-zbe-kiem?

 

"Wilku WDŻ, Przyjaciel z Zaczarowanego Lasu": To wy z Rejdychem koledzy z dawnych lat jesteście hehe... (śmiech Jacka Gmocha)

 

Znajda: Nie esbekiem… zresztą… nie mogę nic na ten temat powiedzieć, albowiem nie posiadam żadnej wiedzy na ten temat.

 

Dziennikarz #6: Boi się pan wyjazdów do Zimbabwe?

 

Znajda: Nie planuję w najbliższej przyszłości żadnego, zresztą, co to za pytanie?

 

 

Dziennikarz #2: To ciekawe, że w jednym z poprzednich pytań wskazałeś Bane’a, bo przecież i jego wymienia się w gronie wpływów tajemniczego AMVV. Przypadek?

 

Znajda: To zwykły zbieg okoliczności…

 

Bambi Jr.: (przerywając niejako Znajdzie) Proszę nie zadawać mojemu przyjacielowi takich pytań! Przecież wiecie państwo, że ten biedak tak mało wie o swoim życiu, to co on ma jeszcze wiedzieć o innych tajemnicach? Konferencja skończona!!

 

Żeremie: Fin! Fin!

 

Agresywne, prowokujące pytania podniosły ciśnienie u Przyjaciół z Tajemniczego Lasu. Wilku już stoi i wyrywa się do tego, by przeskoczyć mikrofony i dobrać się do dziennikarzy. Bambi go w ostatniej chwili zatrzymuje, Żeremie dla bezpieczeństwa zakłada wilczemu przyjacielowi hammerlocka. Ból najwyraźniej poskramia Wilka, który nie pozbywa się jednak swojego złowrogiego spojrzenia. Dalszego ciągu tej jakże ciekawej sytuacji niestety nie zobaczymy, albowiem realizator postanawia w tym miejscu skończyć transmis................

  • Odpowiedzi 0
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • K-PEL-K

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • GGGGG9707
      Tak też mi niespodzianki, Belair, AJ Lee, Lesnar, LA Knight, Dom, pewnie ten nowy arab saudyjski którego wzięli.  Ja zawsze na Royal Rumble przyjmuję sobie że chcę co najmniej jedną niespodziankę ale taką której się nie spodziewam. Te wymienione się nie liczą bo i tak prawie pewne że będą i to żadna niespodzianka. Choćby to był nie wiem Hornswoggle to i tak dam na plus bo będę zdziwiony a o to chodzi w Royal Rumble. Chyba na 60 wrestlerów da się zarezerwować 1 miejsce dla kogoś kogo si
    • MattDevitto
      Myślałem, że ona skończyła z wrs
×
×
  • Dodaj nową pozycję...