Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

....i poleje się krew.


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  178
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.10.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Ciemny korytarz wypełniony jest mgłą. Mgłą, która przesłania wszystko. Powoli jednak mgła rozchodzi się.. Jednak jest to światło lekko przytłumione. Widzimy Bubbowskiego, który stoi na początku korytarza. Korytarza, który wydaje się nie mieć początku, ani końca. Jego twarz goreje ogniem. Nie, nie takim dosłownym, jakoby Bubbowski miał się palić. On goreje ogniem wewnętrznym, z jego oczu bije blask, postawę ma wyprostowaną i dumną. Stawia pierwszy krok, z którym zapala się pierwsza lampa na suficie, obryzgując przytłumionym światłem zdjęcie, które wisi na ścianie. Bubbowski podchodzi do tego zdjęcia, jest ono nieznacznie pokryte kurzem. Pod siłą jego spojrzenia spod antyramy ucieka mały pajączek, który przebiera sześcioma nogami ile sił, uciekając w bezpieczne czeluści korytarza. Na zdjęciu zaś widnieje cały skład Justice League, Ligi Sprawiedliwych. Ostatnich Sprawiedliwych. Tool. Dark Avenger. Super Crazy. Bubbowski. Postacie na zdjęciu wydają się być odległe, zdają się poruszać, machając w stronę Bubbowskiego. Stoją na ringu, wokół nich confetti, fajerwerki, publiczność stojąca i klaskająca. Blask w oczach Bubby przygasł.

Drugi, trzeci i czwarty krok. Lampa za nim zgasła, za to zapaliła się kolejna przed nim, rzucając bezwstydnie światło na kolejne zdjęcie, również zakurzone, z fragmentem pajęczyny. Widniał na nim Dark Avenger po swoim ostatnim pojedynku. Nieprzenikniony wyraz twarzy ukryty pod czarną maską, przenikliwe spojrzenie utkwione gdzieś w dal. I zniknął. Bubba przygarbił się, jakby na jego barki został złożony ciężar.

Piąty, szósty, siódmy, ósmy krok. Lampa za nim gaśnie, zapala się ta przed nim. Światło oblało kolejne zdjęcie, tym razem Toola. Przedstawia ono pożegnanie Phantoma z publicznością, z EWF, z karierą. Łzy wzruszeń na twarzach publiczności. Łzy wzruszeń ściekające po twarzy, obmywając niedoścignione marzenia, nadzieje i zamierzchłe grzechy. Bubbowski przygarbił się jeszcze bardziej.

Dziewiąty, dziesiąty, jedenasty krok, stawiane już ciężko. Kolejne światło, kolejne zdjęcie. Super Crazy wygrywający pas mistrza świata. Jego radość, radość jego świty, radość publiczności.

Dwunasty krok, trzynasty i czternasty. Bubbowski, zmęczony, przygarbiony, dociera do wielkiego lustra. Lustro jest również zakurzone. Widzi w nim swoje oblicze. Ale jest to oblicze zniekształcone. Widzi, że ma zmęczoną twarz. Widzi, że jest zgarbiony. Widzi, że ta twarz wykrzywia się w grymasie, szczerzy zęby. Uderza pięścią w lustro. Tafla pęka, krew bryzga dookoła. Uderza drugi raz i trzeci. Podnosi do twarzy poharataną pięść, z której wystają jeszcze odłamki szkła. Spogląda na nią dziwnym wzrokiem, oblizuje krew, rozcinając sobie przy tym język i zaczyna się śmiać. A wszystko zalewa morze krwi........

 

 

------------------------------------------

Bubbowski zerwał się z łóżka, zlany potem. Usiadł na nim i widać było, że nie może dojść do siebie. Spojrzał na puste butelki po piwie stojące pod ścianą. Spojrzał i na ścianę, pokrytą czymś co zapewne założyło kolonię i rozwinęło życie. Rozejrzał się dookoła, starając się skupić wzrok i przypomnieć sobie gdzie się znajduje. A znajdował się w jakimś motelu, niedaleko Gdyni. Jechał samochodem kilka dni, zajechał do pierwszego lepszego motelu, który wcale nie okazał się lepszy, i wynajął jakikolwiek pokój. Padł od razu, nie rozpakowując się najpierw. Ostatnie godziny były dla niego wyrwane z życiorysu, nie pamięta nawet jak dojechał do tego miejsca. Ale teraz, powoli, wszystko stawało się jasne, co nie zmienia faktu, że nadal potrzebował kilku godzin snu. Ale co mu się śniło? Pamięta skrawki, niejasne obrazy. Pamięta kurz, pajęczyne, pamięta rogi Avengera wraz z przewiercającym spojrzeniem, pamięta Toola, pamięta Super Crazy'ego. Oni wszyscy byli na zdjęciach.. Ale czy aby na pewno?

Sen nie zregenerował go, Bubbowski czuł się jeszcze gorzej niż przed położeniem się spać. Może to rzeczywiście przez te kilka dni w samochodzie, a może zaczynał odczuwać ciężar, jaki na nim spoczywa. Ciężar pozostałości po Justice League. Ciężar ich ideałów, marzeń, zwycięstw i porażek. Ciężar członków, którzy odchodzili lub znikali. Ludzi, którzy wierzyli w nich, a teraz z nich pozostał tylko on. No i Crazy. Ale czy Crazy nie jest bardziej skupiony na World Title? Czy złoto nie omamiło go? Crazy wiele razy mówił, że chce po prostu walczyć. Ale walka dla walki jest bez sensu. Walczysz, ktoś zwycięża, ktoś przegrywa. I co dalej? Walczysz dalej? W jakim celu? Ideały blakną, wyświechtane wartości blakną, sprawiedliwość znaleźć można obecnie jedynie w słowniku na literę S. Kiedyś tak nie było. A może jednak? Może jednak zawsze tak było? JL starali się być moralnym kompasem, zwalczając zło, które zalęgło się w EWF. Ale te zło tu zawsze było i zawsze będzie. Czym też byłoby zło, gdyby nie dobro? Moralny dylemat, który nie ma odpowiedzi? Czy dobro, używając przemocy do walki ze złem, nie staje się.... złem?

 

=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+

=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+

=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+

 

Gdynia, 1/3 Trójmiasta, leżącego nad Morzem Bałtyckim. Może nie tak piękna jak Gdańsk, lecz posiadająca swój urok, być może nieodkryty. Ale cóż więcej rozpisywać się nad tym miastem, skoro można wejść na wikipedię i poczytać nieco więcej?

Przenieśmy się do areny, w której ma odbywać się dzisiejsza Wrestlepalooza. Tradycyjnie – przed halą tłumy, na hali tłumy, i cud tylko sprawił, że nie doszło jeszcze do zamieszek. Swoją drogą, pewnie GRU czuwa swym czujnym okiem i tłumi wszelkie zamieszki w zarodku.

A w środku hali gorąco, temperatura ponad 30 stopni, klimatyzacja robi co może, jednak tak mało jej płacą, że może i może dużo, ale jej się nie chce. Przy ringu, kwadratowym ringu, stolik komentatorski, gdzie tradycyjnie zasiada...

 

Jak Kowalski – Tony „Toster” Hogański..

 

Tony Hogański – I Jan Kowalski, minęła 19, zapraszam na „Fakty”.

 

Jan Kowalski – Tony, to nie ten program. Zresztą nie ma jeszcze 19.

 

Tony Hogański – Czy nie ma 19 to kwestia sporna.

 

Jan Kowalski – Nie, Tony, nie ma 19.

 

Tony Hogański – Ty tak uważasz. To kwestia sporna.

 

Jan Kowalski – A propos kwestii spornej, dzisiejsza gala stoi pod znakiem „tag teamów”, i do teraz nie wiadomo kto z kim się przymierzy i kto z kim się zmierzy.

 

Tony Hogański – Jedyną kwestią sporną jest tzw. „Algorytm Pana Józefa”. Co to w ogóle ma być? Sierotka Marysia będzie losować? Rzut monetą? Alfabetycznie będą zawodnicy przydzielani? Czy może Pan Józef będzie wybierał z fusów po kawie Szakala?

 

Jan Kowalski – Rzeczywiście, tzw. „Algorytm Pana Józefa” jest metodą dość tajemniczą i kontrowersyjną. Mówi się w kuluarach, że tą samą metodę stosowała tzw. „Komisja Macierewicza”, a także tzw. „Komisja Rywin Gate”.

 

Tony Hogański - „Rywin Gate”, czy ktoś to jeszcze pamięta? Zapewne wielu zawodników jeszcze się wtedy nie urodziło.

 

Jan Kowalski – A propos urodzin, przenieśmy się backstage, gdzie kamerzysta złapał byłego World Champa, Bubbowskiego, który urodziny ma w przyszłym roku.

 

 

Rzeczywiście przenosimy się backstage, gdzie do hali, przez jedno z bocznych wejść, wchodzi Bubbowski, z torbą na ramieniu. Widać, że nie jest w humorze, i unikając spojrzeń zmierza prosto do swojej szatni. Za nim do pomieszczenia wchodzi Cassandra Tisserant, aby przeprowadzić z nim wywiad.

 

Cassandra Tisserant – Panie Bubbowski, czy można prosić o wywiad?

 

Bubba [zachrypniętym głosem, niczym Christian Bale w „Batmanie”] - Prosi to się świnia..

 

Cassandra Tisserant [zmieszana] – Tzn. chciałam zapytać, czy udzieli mi pan wywiadu..

 

Bubbowski [rzucając torbę gdzieś w kąt i siadając na jednym z dostępnych krzeseł] – Wal.

 

Cassandra Tisserant – Panie Bubowski, zapytam wprost, kogo chciałby pan za tag team partnera?

 

Bubbowski – W takim razie proszę „Wprost” zapytać, a nie do mnie z tym pytaniem przychodzić.

 

Cassandra Tisserant [zmieszana, lecz nie wstrząśnięta] – Chodzi o..

 

Bubbowski [przerywając jej ostro] – Wiem o co chodzi, kobieto. Chodzi o to, z kim dzisiaj komuś skopię dupsko stąd, aż po Kasprowy! Otóż oto jest dobre pytanie!

 

Bubbowski podszedł do torby, skąd wyjął ludzką czaszkę, i wrócił na krzesło.

 

 

Cassandra Tisserant [jakając się] – Czy...czy to... j-j-est to, o czym m-m-myślę?

 

Bubbowski – A myślisz czasami, kobieto? Myślisz? Tak, to jest ludzka czaszka, i nie, nie jest prawdziwa, masz mnie za potwora? [uśmiechnął się pod nosem i wyciągnął czaszkę przed siebie, patrząc się na nią. Czaszka spoglądała na niego] Z kim walczyć, a z kim nie walczyć, oto jest pytanie! Czy szlachetniejszym jest znosić świadomie Losu wściekłego pociski i strzały, czy za broń porwać przeciw morzu zgryzot, aby odparte znikły? Super Crazy, Vaclav, nikt więcej; walką tą wyrazić, że minął ból serca, a z nim niezliczone wstrząsy, które są ciała dziedzictwem: wybór taki zwycięstwem byłby. Super Crazy, Vaclav, brak wyboru może? Tak, oto przeszkoda; Bowiem wybory owe, które mogą nadejść pośród snu śmierci, gdy już odrzucimy Wrzawę śmiertelnych, budzą w nas wahanie, Zmieniając życie nazbyt długie w klęskę. Któż by zniósł bicze i szyderstwa czasu, Krzywdy ciemiężców i zniewagi pysznych, Boleść okrutną wzgardzonej Prawdy, Prawa leniwe, zuchwalstwo rządów komisarza I poniżenie, które znosić musi EWF ciche od niegodnych łotrów jak Kraven, Gdybym uwolnić się mógł sam od tego nagim sztyletem? Któż by niósł ów ciężar I dźwigał życie swoje udręczone, Sapiąc i pocąc się, gdyby mu trwoga Przed czymś po śmierci, przed tą nie odkrytą krainą, z której nie powraca żaden Wędrowiec, woli nie pętała, każąc Znieść ów ból znany raczej, niż ulecieć Ku innym, których nie znamy? Tak nasza Świadomość wszystkich nas przemienia w tchórzy, Rumiany odcień naszej stanowczości Blaknie, pokryty bladą barwą myśli, A przedsięwzięcia rozległe i ważkie Z przyczyny owej w nurt wpadają kręty I gubią imię czynów. Lecz milcz teraz! *[skończył monolog i rozstrzaskał czaszkę o ścianę]

 

Cassandra Tisserant [lekko przestraszona] – To.. to było..piękne.. chyba?

 

Bubbowski – Kobieto, puchu marny, tyś nieczuła na poezję jaką niesie za sobą chichot losu, pędzący na czarnym rumaku po stepach akermańskich! Wybór! Wybór! Wybór! Krew i pot, pot i krew! Chciałbym móc jasno odpowiedzieć na pytanie KTO! Bo typy są dwa, dwa bieguny, plus i minus, i to jedyne co widzę! Plus i minus to jedyne co słyszę! Plus i minus, wybór jest niebezpieczeństwem! Bo z jednej strony dobro, i z drugiej dobro, ale inaczej pojmowane! Z jednej przyjaciel i kopanie tyłków w imię Ligi Sprawiedliwych, z drugiej – ktoś kto intryguje i napierdalanie pustych łbów znakiem STOP i nie patrzenie czy boli! Super Crazy i Vaclav, jeden wybór wyklucza drugi, jak czarne i białe, jak dwa przeciwieństwa, jak sierp i młot, jak noc i dzień. Bo Crazy jest dniem, a Vaclav jest nocą, kumasz, Cassandra ?? A czymże ja jestem, skoro jest już i dzień i noc? Jestem zmierzchem, czymś pomiędzy nocą, a dniem! Czymś, co burzy wzrok, zakłóca skupienie, czymś co powoduje wypadki na drodze, jestem zmierzchem! I nie pierdol mi tu o wampirach, bo jedyna krew, która tu występuje, to wypływająca z ciał moich przeciwników!

 

Cassandra Tisserant – No dobrze.....ale..... Crazy czy Vaclav?

 

Bubbowski – Crazy jest przyjacielem, z niejednego pieca chleb jedliśmy, zapoczątkowaliśmy coś pięknego, coś co miało bronić idealów tak zacieranych przez Kravena, Game'a, przez tych wszystkich korporacyjnych skurwysynów sprzedawczyków, którzy podawali Tobie rękę i klepali po plecach, aby w ciemnym zaułku wbić nóż w plecy i wyciąc nerki na sprzedać. Tak, Crazy, Avenger, Tool i ja stworzyliśmy COŚ! I tylko we dwóch przetrwaliśmy, przetrwaliśmy tą epokę lodowcową, niczym Mamut Maniek i Sid Leniwiec, wędrując przez pustkowia i polegając na sobie. A dziś? Czy Crazy nadal wiedzy w JL? Czy nadal wierzy w dobro, ale nie to dobro koloru złotego, a dobro uniwersalne? Aby osiągnąć dobro trzeba poświęcić cząstkę siebie. To jest warunek na osiągnięcie zwycięstwa dobra. Ale jak mówiłem.. dobro może mieć kilka twarzy.. Crazy jest dobrym człowiekiem, jeszcze lepszym wrestlerem.. a może to na odwrót? I wierzę, że razem zdziałalibyśmy jeszcze wiele. Tylko, czy Crazy jest co do tego na sto procent przekonany? Czy wątpi?

 

Cassandra Tisserant – A Vaclav? Sprzymierzył się z Felipe, jest znienawidzony przez Kravena, prowadzi przeciwko niemu swoistą krucjatę. Vaclav jest po prostu wyrzutkiem, outsiderem.

 

Bubbowski – Czy Ty słyszysz co Ty mówisz, kobieto? Ja też byłem wyrzutkiem, outsiderem. Przegrywałem walkę za walką na początku, nikt mnie nie rozumiał, może po części przez fakt, że kamerzyści w moim otoczeniu nie mogli czuć się bezpiecznie. Wyśmiewano mnie. Poniżano. Ale kurwa dość! Powiedziałem dość! Wyśmiewanie skończyło się, kiedy zaczęła lać się krew! Wtedy gówno zrobiło się poważne. Widzę siebie w Vaclavie, widzę jego potencjał, widzę noc, krwistą noc, i wierzę, że razem moglibyśmy rozpętać krwawe piekło wymierzone przeciwko Kravenowi i Szakalowi, już nie z Felipe, ale sami, jako dwu-osobowa armia, która zostawia za sobą zgliszcza i trupy wrogów, która idzie i napierdala rękoma i nogami po mordach, i robi to w słusznej sprawie. A jaka jest ta słuszna sprawa? Nie, już nie sprawiedliwość. VENDETTA.

 

Cassandra Tisserant – Czyli nie ma pan jednoznacznego typu co do partnera?

 

Bubba – A czy noc może istnieć bez dnia, a dzień bez nocy? [wyjął jakiś ostry przedmiot z kieszeni]

 

Cassandra Tisserant – To trudne pytanie, nie na moją głowę. Vaclav czy Crazy?

 

Bubbowski przesunął ostrym przedmiotem po przedramieniu.

 

Bubbowski – To jest moja odpowiedź..

 

„I poleje się krew

Stół, podłoga, ściana, zlew

Twoje palce jak korale

Uważaj, uważaj

Noże dawno krwi nie piły

Uważaj, uważaj

Nie samym chlebem stal się żywi

 

Kiedy kamień głaszcze stal

Słychać szum czerwonych fal

Nóż w rozkoszy pręży boki

Ostrych noży cichy śpiew

Łyka ślinę głodny zlew

Zda czekać na twój krzyk wysoki

 

Uważaj, uważaj

Uważaj, uważaj”

**

 

 

=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+=+

Wszystkie polskie znaki zastrzeżone.

 

* fragment, zmieniony, "Hamlet" W. Szekspir (tłum. Maciej Słomczyński)

** "Noże" - Olaf Deriglasoff

HardCore I.C.O.N.

877480213449ffc22ab4dc.jpg

  • Odpowiedzi 0
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Big Bubbowski

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • GGGGG9707
      Tak też mi niespodzianki, Belair, AJ Lee, Lesnar, LA Knight, Dom, pewnie ten nowy arab saudyjski którego wzięli.  Ja zawsze na Royal Rumble przyjmuję sobie że chcę co najmniej jedną niespodziankę ale taką której się nie spodziewam. Te wymienione się nie liczą bo i tak prawie pewne że będą i to żadna niespodzianka. Choćby to był nie wiem Hornswoggle to i tak dam na plus bo będę zdziwiony a o to chodzi w Royal Rumble. Chyba na 60 wrestlerów da się zarezerwować 1 miejsce dla kogoś kogo si
    • MattDevitto
      Myślałem, że ona skończyła z wrs
×
×
  • Dodaj nową pozycję...