Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Indiańskie rozsterki


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  13
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  01.05.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

==============

 

Wiślica

 

bar

 

==============

 

 

Po powrocie z Syrii Jimmy przyszedł do baru. Zamówił miejscowego drinka znanego jako "Czarna Mamba-Bamba-Basmanti", nikt dokładnie nie wiedział co to jest a niektórzy nie chcieli tego pić bo mówili że z Afryki. The Chickasaw pił bo jak na Indianina to lubił pić, przecież na westernach oni zawsze piją i biały człowiek wykończył ich alkoholem. Wódki Jimmy aż tak nie lubił, a gdy pierwszy raz przyjechał do Polski to zaskoczyło go że wódkę pije się tutaj na czysto, a nie miesza w różnych drinkach i koktajlach jak na całym świecie. Przyzwyczaił się. Ostatnie miesiące były dla niego udane, wygrywał walki i szło mu nieźle, pokazał się światu i nie był już tak zupełnie anonimowy, co go bardzo cieszyło. Smucił go fakt że jego kasyno w Stanach nadal kontrolowane było przez złą macochę, a przecież to było jego dziedzictwo, jego spadek, a on nawet zachowku nie dostał tylko musiał uciekać. W Syrii było trudno, te opery, te śpiewy, te walki, te pościgi za Franzem. Musiał się napić bo wojna stresuje bardzo. Siedział przy barze i pił swoje drinka. Akurat przyszła Mia, jego towarzyszka życia i menadżerka.

 

 

Mia: Yo Jimmy!

 

Jimmy: You've been whoring again?

 

Mia: No, Jimmy, never!

 

Chickasaw nie odpowiedział tylko dokończył kieliszek i poprosił o drugą "Czarną Mambę-Bambę-Basmanti".

 

Mia: Dlaczego jesteś taki smutny?

 

Jimmy: Wiesz, że in Syria pokonałem Franza?

 

Mia: Yeah.

 

Jimmy: Zniszczyłem go łatwo i przyjemnie. Wszystkimi gardził, wszystkich atakował, był takim zbójem szkolnym, chuliganem wręcz, a ja go pokonałem.

 

Mia: Yeah.

 

Jimmy: Nie tylko go pokonałem, ale jeszcze zlikwidowałem! On chciał mnie skrzywdzić, uprowadził mnie, ale ja mu się nie dałem. Odparowałem cios który spadł na mnie zupełnie niespodziewanie, nie dałem się gadowi wrednemu, choć związał mnie i traktował bardzo brutalnie. Taki z tego Franza był cham, zero szacunku dla innych, zero miłości, nic, null, nothing.

 

Mia: Pokazałeś mu nieźle. Wystawiłeś go do wiatru.

 

Jimmy: What? Wind? Tak się chyba po polsku nie mówi.

 

Mia: Whatever.

 

Jimmy: Wysłałem go do Bhutanu by się podszkolił bo trzeba przyznać że był on raczej marnym wrestlerem, trochę barwnym ale niesamowicie marnym, nic nie pokazywał, nic, zupełnie nic, to wstyd wpuszczać takiego na ring, tyle ci powiem, that's all what I have to say. Wysłałem go do Bhutanu, może zrobią tam z niego człowieka, może nie, zresztą nie wiem, nic mnie to nie obchodzi, nothing girl, really nothing. To już drugi typ, którego wyrzuciłem z EWF. Najpierw Sknerus Bateman, a teraz Franz. Muszę przyznać, że ta kariera nieźle się układa.

 

Mia: Jesteś eliminatorem.

 

Chickasaw otrzymał od barmana kolejny kieliszek "Czarnej Mamby-Bamby-Basmanti".

 

Jimmy: Tak, jestem eliminatorem. Niezły ze mnie gość, a przecież Indianin. Śmieją się ze mnie, że powinienem pióropusz nosić, a przecież, gdy ja krzyczę "let's go native!"...

 

W tym momencie kumple z baru wiślickiego, którzy przez te miesiące już się z Chickasawem zakumplowali i kibicują mu w jego karierze na ringach EWF zaczynają krzyczeć.

 

Kumple z baru: Let's go native!!!!

 

Jimmy: Właśnie, thanks bros and hoes. Gdy ja tak krzyczę to przecież nie chodzi o to bym mieszkał w wigwamie, jeździł na mustangu bez siodła, chodził w pióropuszu i puszczał sygnały dymne. Sama to przecież wiesz, babe.

 

Mia: I know, Jimmy, I know.

 

Jimmy: Jestem w okowach swej indiańskości, co jest całkiem smutne.

 

Mia: That is why you're so sad?

 

Jimmy: Nope. Chodzi o to, że jest turniej tag teamowy w EWF, a ja nie wiem, kto mógłby być moim partnerem. Trzeba sobie samemu wybrać i go pochwalić, a ja nie wiem.

 

Mia: A kto ci imponuje w EWF?

 

Jimmy: Franko, ale on już ma kolegę i zresztą mają razem pasy.

 

Mia: Faktycznie, jego wybrać nie możesz.

 

Jimmy: Imponuje mi też SR-Crazy, ale to EWF World Champion, wybierając go tylko się ośmieszę bo nie wiem na czym ten cały "Algorytm Pana Józefa" ma polegać, ale na bank nie wybierze mnie i Crazy'ego razem w drużynie. Mogę też pewnie zapomnieć o Bubbie, a to wspaniały przecież zawodnik, a także o Szakalu.

 

Mia: What about Vaclav?

 

Jimmy: Vaclav's great!

 

W tym momencie podsłuchujący kumple, wielcy patrioci EWF, robią wielkie:

 

Kumple: Co?!?!?!??!?!?!?!?!?!

 

Jimmy: Nie, nie, nie zrozumcie mnie źle. Gardzę Vaclavem jako zdrajcą, ale jako wrestler i ikona hardcoru bardzo mi on imponuję. Przecież nikt nawet nie zapytał Vaclava dlaczego zdradził federację, nikt nie postawił się na jego miejscu, nie znamy vaclavowskich motywów, prawda? Możliwe więc że czegoś nie pojmujemy, czegoś nie rozumiemy, łatwo jest ferować wyroki, nawet jeśli Vaclav z ryja przypomina Golluma, to przecież to uznanej klasy zawodnik i świetny wrestler, prawdziwy superstar.

 

Mia: But he's fired.

 

Jimmy: Yeah, poor Vaclav. Wprawdzie niedawno prawie został moim partnerem, wtedy go obraziłem, ale teraz rozumiem go bardziej. To zraniona dusza, taka sarenka trochę, ale nadal świetny zawodnik, jak dla mnie przyszły EWF World Champion.

 

Mia: Nie wiesz, więc kogo wybrać na partnera?

 

Jimmy: Nie mam pojęcia. Są jeszcze Znajda, Bane... super zawodnicy, ale to za wysokie progi na moje indiańskie nogi.

 

Mia: Who's left?

 

Jimmy: MN Rater, Prinse... i to chyba wszystko. Jeden z nich będzie pewnie moim partnerem. Ratera nie lubię, to zapyziały koleś, przypomina pyzę, jak można się z kimś takim zadawać? Myśli, że wszystko załatwić można przy pomocy pieniędzy, taki to typ. Sam nie atakuje Prinse'a, tylko nasyła na niego Azjatów. Jak tak można? Co to za przykład dla dzieci? Jak on może tak robić? Przecież to podłość! Jak się kogoś nie lubi to powinno się stanąć twarzą w twarz z przeciwnikiem i wyzwać go na pojedynek. O wszystkim powinien ring zdecydować i to walka pozwala wyjaśnić wszelkie animozje. Jak masz do kogoś problem i wąty to rozwiązujesz je sam a nie płacisz komuś. Miałem problem z Batemanem i sam go załatwiłem. Zapakowałem do skarbca i odesłałem. Miałem problem z Franzem, stoczyliśmy walkę, pokonałem go, zlikwidowałem i co? Gdzie jest teraz? Wysłany do Bhutanu.

 

Mia: Zostaje tylko Prinse.

 

Jimmy: Nie wiem co o tym Prinsie myśleć. Widzę u niego progres, bo z gali na galę jest on coraz lepszy, stara się jak może, robi co potrafi i faktycznie jest lepszy. W porównaniu do niego taki Rater to leży i kwiczy, zero ewolucji, stoi w miejscu. Prinse rozwija się i idzie mu nieźle. Stawiam na niego, bo co innego mi pozostaje? Trzeba być realistą Mia. Będziemy dobrze dobranym tag teamem. Umówimy się odpowiednio przed walką, ale pamiętaj Mia, nie puszczaj się z nim!

 

Mia: Never Jimmy!

 

Jimmy: Zaplanujemy co i jak pojedziemy z tym koksem. Zwycięstwo będzie nasze bo musi być nasze. Chcę wreszcie wygrać jakiś pas i zrobić niespodziankę. To byłaby niespodzianka co nie? Prinse i Chickasaw wygrywają EWF Tag Team titles? Pokonują wielkich, największych, czyli Franko, Bidama, Crazy'ego, Szakala, zwolnionego Vaclava, porwanego Nasa, Bubbę, WAMP, Znajdę, Bane'a, Ratera i zdobyuamy pasy. To byłoby coś, to byłby wyczyn. Prinse jak się odpowiednio zepnie, a ma on w sobie coś z kobry, to może być zabójczym przeciwnikiem. Ja w niego wierzę, on ma talent, styl i szyk. Do tego kocha swój kraj, a to przecież ważne. Warto być przyzwoitym i warto być patriotom, co się chwali, bo Prinse to nawet szlachcic, pochodzi z jakiegoś starożytnego rodu i ma w sobie szlachecką krew. Ciekawe czy gnębił Rusinów na Kresach Wschodnich, to znaczy nie on osobiście, ale jego przodkowie. Jeśli tak to dobra nasza, bo ta dzikość przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Ta dzikość nie umiera, a Prinse jest dziki, bardzo dziki, widzę to w jego oczach, widzę to w jego ruchach. Ta dzikość zapewni nam sukcesy. Nie wiem czy wygrywamy turniej, będzie bardzo ciężko, hell, nie wiem nawet czy algorytm dopasuje nas do siebie, ale chciałbym wygrać jakąś walkę, to ważne, warto nie przegrywać, a z Prinsem to możliwe.

 

Mia: Nie ma nikogo innego? Jakoś nie ufam temu Prinsowi.

 

Jimmy: Przeraża cię jego szlachecki brutalizm? Nie wiem Mia, naprawdę nie wiem. Dlatego siedzę tu taki smutny, bo chociaż w górnej części karty jest tłok, to u nas, na dole, jest raczej marnie i wielkiego wyboru nie ma. Kto mi jeszcze został? Tony Hogański? On nawet na mnie nie spojrzy, to wysoko postawiony człowiek. Może ten Azjata od Ratera?

 

Mia: O! O! To wielki talent z Bhutanu podobno!

 

Jimmy: Mówisz? Jak mu tam było?

 

Mia: Jigme Dadrag.

 

Jimmy: Skąd wiesz? Puściłaś się z nim?

 

Mia: Never Jimmy! I swear to God!

 

Jimmy: Ok, I believe you. To ciekawy człowiek, ale on chyba nie jest zatrudniony jako wrestler, prawda?

 

Mia: Walczył w dark matchu ostatnio.

 

Jimmy: On nie jest chyba na kontrakcie, tzn. jest, ale na kontrakcie z Raterem, a jego misją jest napadanie na Prinse za dziesięć tysięcy polskich złotych. Niezła sumka swoją drogą. Jak na miesięczny przychód za krótką robotę to całkiem przyjemny zawód sobie znalazł. On przecież zarabia więcej ode mnie! Do tego bez podatku!

 

Mia: My na śmieciówkach gnijemy...

 

Jimmy: Może dałoby się go namówić, co? Porozmawiamy z nim jak Prinse nie wypali. Pewnie trzeba by go było jakoś zgłosić u Pana Józefa, bo on pewnie nie przewidział tego, że ten gość z Bhutanu może walczyć w turnieju,a tu nie spodzianka, będzie walczył i to ze mną. Ha-ha, to się uda, to musi wypalić Mia!

 

Mia: To chyba nie wypali.

 

Jimmy: Jak nie wypali to mam Prinse'a, a jak wypali to mam bogatego Bhutańczyka. Jak on się nazywał?

 

Mia: Jigme Dadrag.

 

Jimmy: Jigme i Jimmy, fajna drużyna by z nas była, ale kogo ja oszukuję, on przeciez nie walczy, więc no chance in hell, że go dostanę. Zostaje mi Prinse i walka na całego, idziemy na maksa i wygrywamy, to nasza misja.

 

Mia: Hell yeah!

 

Jimmy: Musimy zmiażdzyć naszych rywali, a z Prinsem będzie to możliwe. Jedno zwycięstwo w turnieju to plan minimum na Wrestlepaloozę w Gdyni. To jest w naszym zasięgu, to jest jak najbardzeiej możliwe.

 

Mia: Mia: Hell yeah!

 

Jimmy: To wypijmy za to!

 

Chickasaw prosi o kolejny kieliszek "Czarnej Mamby-Bamby-Basmanti". Szybko ją dostaje, opróżnia i wskakuje na bar.

 

Jimmy: Wygram!! Hell yeah!

 

Mia: Mia: Hell yeah!

 

Jimmy: Wooooooooooooooooooooo!!!

 

Kumple z baru: Wooooooooooooooooooooo!!!

 

Jimmy: Wooooooooooooooooooooo!!!

 

 

 

==============

 

Koniec

 

==============

  • Odpowiedzi 0
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • PerfectPunk

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • GGGGG9707
      Tak też mi niespodzianki, Belair, AJ Lee, Lesnar, LA Knight, Dom, pewnie ten nowy arab saudyjski którego wzięli.  Ja zawsze na Royal Rumble przyjmuję sobie że chcę co najmniej jedną niespodziankę ale taką której się nie spodziewam. Te wymienione się nie liczą bo i tak prawie pewne że będą i to żadna niespodzianka. Choćby to był nie wiem Hornswoggle to i tak dam na plus bo będę zdziwiony a o to chodzi w Royal Rumble. Chyba na 60 wrestlerów da się zarezerwować 1 miejsce dla kogoś kogo si
    • MattDevitto
      Myślałem, że ona skończyła z wrs
×
×
  • Dodaj nową pozycję...