Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Eksplozja


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  40
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  01.04.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

***************************************************

Dzięki EWF nie chodzę już głodny.

Zawsze pozostanę wdzięczny za dokarmianie mnie.

Bidam na spotkaniu z buriackimi fanami

***************************************************

 

 

Nie ma śniegu, ale to Rosja. Wydaje się, że w Rosji powinien być śnieg. Nie ma dymu bez ognia, nie ma Rosjan bez wódki i nie ma Rosji bez śniegu. To mylne wyobrażenie, bo na przełomie czerwca i lipca trudno o śnieg. Z Nowosybirska Bidam udał się do Buriacji, a konkretniej do prawosławnego monasteru, do brodatych ojczulków, którzy niegdyś tak go pielęgnowali i doprowadzili do stanu używalności. Bidam chciał im podziękować. Do tej pory robił tylko przelewy, znaczne przelewy, praktycznie całą swoją pensję oddawał na poczet spalonego monasteru. Monastery, czyli klasztory jakby ktoś nie rozumiał po prawosławnemu, płoną łatwo i za darmo. Ich odbudowa kosztuje. Przesyłanie przelewów jest jednak takie bezosobowe, to zdehumanizowana czynność. Kiedyś, gdy pracodawca lub ofiarodawca wręczał człowiekowi zapłatę w gotówce, bezpośrednio, to było to "to". Było coś w tym metafizycznego. Oto za dobrą pracę lub usługę otrzymywałeś zapłatę, podarunek. Mogłeś dotknąć pieniądz, powąchać go, czułeś, że jest on twój. A teraz? Bezosobowe przelewy. Bidam tak nie chciał, ale przecież nie mógł co miesiąc wwozić bilonu do Rosji, nie w takich ilościach, bo to pewnie nielegalnie, przynajmniej kiedyś było. Oto jest w Buriacji. Oto stoi na szczycie słynnej dzwonnicy. Niegdyś z niej upadł, ale wstał. Dlaczego Znajda go zaatakował? Któż odpowie na to pytanie. Co zrobi Franko z „podarunkiem”? Któż odpowie na to pytanie. Co się wydarzy? Kto to wie, kto to wie. Teraz jedno jest pewne: Bidam jest w Buriacji. Stoi na szczycie dzwonnicy, z którą tak blisko związał się jego los. Pod dzwonnicą zgromadzili się prawosławni brodaci mnisi, a także okoliczy lud. Bidamowicz przemawia do nich. Przemawia z pasją. Przemawia z werwą. Jego oczy błyszczą. Sylwetka jest dumna i wyprostowana.

 

Bidam: Ludu buriacki! Bracia! Przyjaciele! Oto znów jestem z wami! Przybyłem, a raczej wróciłem by podzielić się z wami mym sukcesem, mą radością. Kilka dni temu w Nowosybirsku zdobyłem EWF FTW title. Pas ten jest teraz mój, a ja jestem jego. Już rozumiem dlaczego Scyther nazywał go, a raczej ją, "Fucky" i traktował lepiej niż swą małżonkę, czy kim tam ona dla niego była. Już wiem dlaczego Szakal chciał zamknąć ją, od dziś też wzorem Scythera określał FTW title w rodzaju żeńskim, a więc Szakal chciał zamknąć ją w gablotce i nikomu nie oddać. Ma ona bowiem wiele czaru w sobie, jest niesamowicie ujmująca. Rzecz jasna nie jest to EWF World title. Mistrzostwo świata to coś innego, coś jakby monarcha i władza, podczas gdy FTW title jest jak piękna kochanka, pełna splendoru i miłości. EWF FTW Championship jest moje, a wy jesteście świadkami mojego triumfu!

 

Wielka radość zgromadzonych pod dzwonnicą.

 

Bidam: Przybyłem na Sybir, zobaczyłem Sybir i zdobyłem Sybir. Wraz Sybirem zyskałem FTW title. Krwawiłem, cierpiałem, pociłem się i pokonałem swych rywali. Szakal, Bubba - dziękuję za wspaniały pojedynek. Transsib match przejdzie do historii Extreme Wrestling Federation jako jedna z najciekawszych walk, nie mam, co do tego ani trochę wątpliwości. Dziękuję wam, ale nie dziękuję Vaclavowi i Felipe Castro, którzy wmieszali się by zniszczyć widowisko. Jedni powiedzą, że to ich interwencji zawdzięczam zdobycie "Fucky". Nie pomylą się wiele, bo to oni unieszkodliwili Szakala. Trudno jednak wyrokować jak ta walka zakończyłaby się. Czy Szakal byłby w stanie odnieść zwycięstwo? A może Bubba? Może jednak ja? Stało się co się stało i jedno jest pewne, EWF FTW title należy do mnie i tylko do mnie! Bur-iacja! Bi-dam! Bur-iacja! Bi-dam!

 

Tłum pod dzwonnicą wiwatuje i powtarza okrzyki: Bur-iacja! Bi-dam! Bur-iacja! Bi-dam!

 

Bidam: Stoję przed wami jako nowy EWF FTW Champion! Zapłaciłem za ten pas swą własną krwią, a także krwią moich rywali. Złożyłem daninę, złożyłem ofiarę, krwawiłem i będę krwawił, a wszystko dla dobra EWF. Nie mam zamiaru rozstawać się z tym trofeum. Ukochałem już ten pas, czuję wielką radość będąc mistrzem. W 2010 roku byłem przez chwilę EWF Daemusin Champem, ale to uczucie, które mnie teraz obezwładnia to zupełnie coś nowego, to inna jakość, inna estetyka, inny rodzaj podniecenia. Zaczynam nową erę w dziejach EWF i piszę nową stronicę w księdze mego żywota. Od teraz będę tylko lepszy, coraz lepszy, coraz wspanialszy. Talentem nie ustępuję nikomu, a ten pas jest tylko tego potwierdzeniem. Wiele osób go posiadało, wiele gwiazd, a także wiele szumowin. Zajdą w EWF pewne zmiany, już niedługo, a w zasadzie to już się rozpoczęły. Przegrałem z Szakalem w Złomowisko matchu, przeżyłem to, choć była to moja pierwsza porażka w EWF. Przegrałem z Bubbą na Kwietniowej Anarchii VI, najbardziej prestiżowej gali roku. Też to przeżyłem, ale to bolało. W Nowosybirsku udowodniłem, że nie będę tylko przegrywał, że powiedzenie "wyżej dupy nie podskoczysz", jak to w Polsce mówią, mnie nie dotyczy. Uważano mnie za talent, ale talent do niszczenia tylko tych gorszych ode mnie lub równych mej osobie. Pokonałem Bubbę, pokonałem Szakala i zdobyłem pas. To byli mistrzowie świata, w przeciwieństwie do mego najbliższego rywala Vaclava. To ikony i legendy polskiego wrestlingu. Czego mam się obawiać teraz? Lub raczej kogo? Odpowiedź jest prosta: nikogo.

 

Tłum zaczyna podskakiwać z radości, słychać też nawoływania: Nikogo i pies jebał zdrajcę Vaclava i kilka bardziej wybrednych przekleństw pod jego adresem.

 

Bidam: Zdobycie FTW itle to jednak zaledwie początek drogi. Wszakże posiadało go wielu wspaniałych wrestlerów, ale także kilka osób, które niczym szczególnym nie zapisały się w annałach EWF. Ja nie zamierzam dołączyć do tej drugiej grupy. Chcę być jeszcze lepszy niż jestem, rozwijać się, zdobywać prestiż, uznanie, sławę, podwyższać swoje umiejętności, a także zarabiać na godziwą emeryturę i na odbudowanie naszego monasteru!

 

Ta deklaracja wprawiła brodatych zakonników i wszystkich zebranych w dobry nastrój.

 

Bidam: Nie obawiam się niczego i nikogo. Jak już wspomniałem moja kariera w EWF dopiero się rozpoczyna. Zdobyłem "Fucky", ale mogę też łatwo ją stracić. Los rzuca mi za rywala Vaclava, zwanego też Vaclavem-zdrajcą, Vaclavem-sprzedawczykiem, Vaclavem-rogaczem, Vaclavem-srającym, Vaclavem-piwoszem, Vaclavem-szumowiną, Vaclavem-apostatą, Vaclavem-kolaborantem, Vaclavem-odstępcą, Vaclavem-przeniewiercą, Vaclavem-heretykiem, Vaclavem-homosiem, Vaclavem-odszczepieńcą, Vaclavem-wiarołomcą, Vaclavem-zaprzańcem! Tak, Vaclav jest zaprzańcem. To człowiek, dla którego nie ma rzeczy świętych. On zdradziłby własną matkę, babkę, ojca, żonę i dzieci. Sprzedałby je za garść srebrników, niczym prawdziwy Judasz. To czyni go Wrogiem Ludu, a mi nie pozostaje nic innego jak wywrzeć zemstę tego ludu za jego zdrady. Warto też wspomnieć, że on wspiera te głupie pizdy, które tak zbezcześciły sobór Chrystusa Zbawiciela w Moskwie i obraziły waszą prawosławną wiarę!

 

To przeważyło. Vaclav jest od tej chwili wrogiem całego prawosławia.

 

Bidam: Wiem czego chcę, twardo stąpam po ziemi. Jeśli ktoś mnie lekceważył, to niech teraz przestanie. Wysyłam ostrzeżenie do wszystkich wielkich gwiazd EWF: ja, Bidam Siergiejewicz Nowosibirski, jestem tu, w EWF i nigdzie się nie ruszam. Lepiej żebyście zapamiętali moje imię, a także moje nowe nazwisko, bo wyryję je złotymi zgłoskami na marmurach kolumn świątyni zwanej EWF. Do tego złożę ofiarę, ofiarę z własnej krwi i z krwi moich rywali. Będzie to ofiara piękna i czysta, która uniesie się do nieba i zapewni mi Boską przychylność. Jeden Bidam, jeden pas, jedno EWF!

 

Słychać okrzyki: Jeden Bidam, jeden pas, jedno EWF!

 

 

***************************************************

 

 

Tego samego wieczoru. Ojciec Afanasij zadał Bidamowi Siergiejewiczowi Nowosibirskiemu bardzo ważne pytanie:

 

- Nie chcesz się ochrzcić w świętej wierze prawosławnej?

 

- Nie jestem gotowy.

 

Odpowiedź była prosta. Ojciec Afanasjij nie podejmował więcej tego tematu. Cieszył się po prostu z pobytu zdrowego Bidama, choć bardzo wyniszczonego po Trassib matchu, ale jednak zdrowego, w Buriacji. Krowa Marfusza też była bardzo szczęśliwa. Kurczaków i śmiechu było co niemiara!

 

 

***************************************************

Syria

Góry Dżabal an-Nusajrijja

Krak des Chevaliers

***************************************************

 

 

Widzisz droga Cassandro, jestem w Syrii. To znaczy chyba nie widzisz, bo słyszysz. Wszak nasza współpraca trwa już chwilę, a ja pięknie nagrywam wszystko na dyktafon, przekazuję tobie, a ty robisz z tego materiał filmowy. Tak nawiasem mówiąc to zostałaś już zatrudniona na stałe czy szefostwo nadal trzyma cię w niepewności? To musi być koszmarny stan, nie będąc świadomym, co się wkrótce wydarzy, a jednocześnie tak słabym, bo nie ma się żadnego wpływu na swój los. Przechodziłem przez to wielokrotnie, wszak też jestem w Polsce na wizie, to znaczy byłem, to teraz mam prawo pobytu. Mógłbym pewnie nawet wystarać się o obywatelstwo, ale po co mi to? Mam swoje sposoby by sobie radzić w życiu i polski paszport nie jest mi do niczego potrzebny. Jestem w Syrii i wiodą mnie na spotkanie z sierotami. Gdzie my w ogóle jesteśmy?

 

- Do góry Dżabal an-Nusajrijja - Odpowiedział mi mój syryjski przewodnik. Fajny koleś, zgadnij jak ma na imię? Nie, nie Ahmed. Nie, nie Muhammad i nie, nie Abdullah. Niespodzianka, Vacdullah! To musi być przeznaczenie, podejrzewam, że to jakiś daleki krewny Vaclava. Muszę uważać, bo może wbić mi kindżał w plecy, taka to zdradziecka rasa.

 

- Piękna nazwa - Trzeba powiedzieć gospodarzom coś miłego. Znamy tych muzułmanów, to wybuchowe typki, dosłownie i w przenośni. Dla ochrony trzymam za koszulą Naganta M1895. Niby stara broń, bo po co komu rewolwer w dzisiejszym czasach, ale ja mam sentyment. Wiele przygód przeszedłem z nim i wielokrotnie uratował mnie od Czeczenów. Wróciłem specjalnie do mojej jurty pod Karakorum by go zabrać. Syria to nie są przelewki. Wojna to nie są przelewki. Vaclav-pieszczoszek, pański piesek z Polski wkrótce się o tym dowie.

 

- Podobają się? Nasze góry? - Po cholerę on drąży ten temat? Nie, nie podobają mi się. Jestem człowiekiem wielkiego stepu, a nie gór. Potrzebuję otwartych przestrzeni, niekończącego się horyzontu trawy. Na co mi góry? To dobre dla rzezimieszków, którzy chcą się ukrywać w różnych jamach i rozpadlinach. Takich właśnie jak Vaclav. W stepie sprawa jest prosta, nie ma gdzie uciec, nie ma gdzie się schować. Jestem ja, przeciwnik i step. A tutaj? Idealne miejsce dla Vaclava.

 

- Bardzo, bardzo. Daleko jeszcze?

 

- Już za momencik - brodaty Syryjczyk uśmiechnął się do mnie. Ja wiem, co oni robią z młodymi chłopcami i wielbłądami. Nie spodobał mi się ten vaclavski-szelmowski uśmiech. Dla pewności poprawiłem położenie naganta, ot dla pewności, bo to dla pewności i pewnym trzeba być by byś stanowczo i z całą pewnością pewny. Nic mu nie odpowiedziałem. Za to on był dalej aktywny.

 

- Spodoba się panu, to piękne miejsce.

 

Krak des Chevaliers, Crac des Chevaliers, Ḥiṣn al-Akrād - jest, oto jest. Wspaniałe zamczysko krzyżowców. Ujrzałem go. Piękny, zaprawdę piękny. 650 metrów uskoku i oto jest on. Jest twierdza, prawdziwa twierdza. 2,5 hektarów, oś podłużna - 220 metrów, oś poprzeczna - 135 metrów, całość otoczona dwoma liniami potężnych murów, ten zewnętrzny o grubości 6 metrów. I oto ja, jestem tutaj. Jest w tym coś pięknego. Wśród piasków pustyni, wśród dzikości tutejszych ludów i w plugastwie muzułmańskiego barbarzyńska wznosi się biała twierdza. Symbol chrystianizmu, symbol, że cywilizacja zachodnia dotarła i tutaj, powróciła po wyparciu Bizantyjczyków z tych ziem i chciała je wziąć w posiadanie i oświecić. Nie na modłę głupiej eksploatacji kolonialnej z XVI-XIX wieku, ale na sposób średniowieczny, duchowy, wzniosły, gdy wiara i rozum, fides et ratio działały razem. Nie udało się. Moi mongolscy bracia też próbowali zdobyć te ziemie, hufce wielkich chanów dotarły i tutaj, ale zostały odparte, a następnie niektórzy odszczepieńcy przyjęli islam. Żółta wyprawa krzyżowa zawiodła. Spotkają się więc tu dziś trzy cywilizacje. Twierdza symbolizuje wzniosłość i upadek zachodu, miejscowy lud to świat islamski, a ja przybywam jako następca chanów.

 

Oto panmongolizm naszych czasów.

 

Prowadzą mnie do twierdzy. Zwiedzam ją, jest piękna. Surowa, ale piękna. Vaclav by tego nie docenił. On jest człowiekiem piwa i człowiekiem zdrady. Tak, trzeba to podkreślać, choć to może być nudne. Co go pchnęło do tego szaleńczego czynu sprzedania EWF? Dlaczego to zrobił? Od dawna wszyscy mówili, że Vaclav kolaboruje z Felipe Castro, że zdradza EWF. Mówili to jednak tak naprawdę nim on to właściwie zrobił. Dla mnie Vaclav jest postacią tragiczną. Wepchnął się w machinacje sił, których sam nie rozumie. To, co nam ostatnio sobą reprezentuje jest jasne - to prosty brutal. Mógłby być nawet jowialnym brutalem, ale to cham, stał się chamem. Czy zdradził dlatego, że jest chamem czy został chamem, dlatego że zdradził? Co było najpierw? Zdrajca czy cham? Czy może widząc, że wir wciąga go w nieuchronną zdradę postanowił rzucić wszystko na jedną szalę i całkowicie zrazić do siebie wszystkich? Co się za tym wszystkim kryje. Vaclav mógł się czuć niedocenianym. Jest w EWF już ponad dziesięć lat, a jedyny sukces osiągnął w HVW, upadłej federacji, o której nikt już nie pamięta. W EWF niby walczy w main-eventach, zdobywa FTW title (moja kochana "Fucky", daj dzióbka), ale to nie jest to, to nie to. Walczył o World title, ale nie wygrywał. Ostatnio w zasadzie nawet nie walczył o ten pas. Mógł czuć się zdradzony, więc możliwe, że to EWF najpierw zdradziło Vaclava. Nie dało mu szansy, nie pozwoliło się wykazać i odstawiło na boczny tor. Vaclav poszedł na zesłanie, ale nadal był w EWF. Walczył, ale dla człowieka o takich ambicjach i wybujałym ego każda walka, która nie jest walką o mistrzostwo świata, nic nie znaczy. To proste. Czy dlatego sprzedał się Felipe? Mógłby to zrobić, wiedząc, że Felipe Castro jest o krok od przejęcia EWF. Wtedy, po wymianie władz, to Vaclav-pupilek byłby na szczycie. Nic jednak nie wskazuje na to by Felipe wkrótce lub kiedykolwiek mógł przejąć stery federacji. Krok Vaclava byłby więc w takim razie samobójczym. Jako zdrajca ma małe szanse na walkę o najwyższe trofea. Jako zdrajca wiele nie może osiągnąć, bo Kraven nic mu nie da. Dlaczego to zrobił? Skoro jednak był już na bocznym torze, więc kogo to obchodzi? W takim przypadku postępowanie Vaclava jest manifestem, manifestem zdrady, ale też manifestem sprzeciwu. Vaclav staje się więc dobrowolnym narzędziem w rękach Felipe, być może nawet partnerem. Oto wrogowie federacji nie są już u naszych bram, nie prowadzą oblężenie, a o nie. Oni są już w środku, a ich hufce, tą straż przednią wrogów prowadzi nie kto inny jak Vaclav.

 

Wstawajcie umarli!

Będziemy żywych żarli!...

 

Vaclav zaprasza nas na ucztę droga Cassandro. Tak jest, na ucztę zdrady. Nie chcę rozpatrywać jego postępowania w tym nudnym sosie, oto zdrajca, cham, jak on mógł. Spójrzmy na to inaczej. Poszukajmy w Vaclavie człowieka, postać tragiczną. Być może jego zdrada to krzyk rozpaczy. Patrzcie, słuchajcie, mam dość, cierpię, patrzcie na mnie, ja też zasługuję na szacunek, a nie tylko Crazy, Scyther, Nas, Tool, Szakal. Stąd atak na senatora, stąd zbratanie się z Felipe. Vaclav był w niebycie, był Mecenasem Ekstremy, radosnym piwoszem, ale na bocznym torze. Ok, był ważną postacią, ale czy ktoś traktował go poważnie? Czy wymieniany był jako główny pretendent do World Title? Jako główna postać w aktualnych dziejach EWF?

 

Nie!

Nie!

Nie!

 

Nie, nie był, droga Cassandro. Teraz jednak jest. Zdrada Vaclava jest więc w tym przypadku pokazem samolubstwa. On tego nie zrobił dla idei, nie dlatego, że wierzył, że Felipe Castro ma "prawdę" i racja leży po jego stronie. On to zrobił dla siebie. Tylko i wyłącznie dla siebie. Nie traktujmy go więc jak typowego zaprzańca, lecz biedną kreaturę, która chce wreszcie coś osiągnąć w polskim wrestlingu. Prawda Vaclavie?

 

Teraz albo nigdy, co?

 

Teraz albo nigdy. Dziesięć lat czy więcej, nie wiem, nie sprawdzałem, pałętasz się po polskich ringach. Podczas gdy inni wygrywają pasy, ty nie. Stoisz w miejscu, drepczesz. Pokonujesz kolejne szczeble, ale to malutkie szczebelki, a wyżej co? Szklany sufit? Nie. To po prostu brak umiejętności. Nie zrozum mnie źle drogi Mecenasie Ekstremy. Uważam cię za świetnego zawodnika, charyzmatycznego, z energią, siłą, pomysłem, ale... właśnie... ale... jest kilku lepszych od ciebie. Dlatego nigdy nie stanąłeś na szczycie, a tylko się o niego ocierałeś jak kotka w marcu. Ocierałeś, ocierałeś, ocierałeś, rozsyłałeś swoje hardcorowe feromony i nic. Nic się nie działo! Nie było EWF World Title! Trzeba było więc coś z tym zrobić, bo ile można kurwa czekać? Ja jestem w EWF od 2010 roku, a cierpliwości czasem mi brak. Co zatem musi czuć Vaclav? Irytację. Złość. Nerwy. Eksplozję wkurwienia. To pewnie czuje. Stąd alians z Felipe Castro, bo teraz Vaclav jest na ustach wszystkich. Jego zdrada, już oficjalna na ostatniej gali, była wydarzeniem. Wszyscy o tym mówią, bo sprawdziło się to, o czym spekulowano od kilku miesięcy. Masz to co chciałeś. Jesteś na pierwszych stronach gazet. Dostałeś Vaclavie potężnego kopa, a jego siła może pozwoli ci dolecieć do World Title. Może pozwoli, może... ale ja nie pozwolę byś po drodze zgarnął FTW Title. Po prostu na to nie mogę pozwolić i już. Koniec tematu.

 

Wszystko eksploduje.

 

Tak, eksplozja. To jest to, co nas czeka. 200 Light Tubes No Ropes Explosion match. Walka stworzona jakby idealnie dla Vaclava. Ekstrema na najwyższym poziomie. Hardcore na levelu, który jest tylko w EWF osiągalny, a na środku ringu bez lin ja i mecenas. Wszystko zostanie zniszczone, wszystko obrócone w pył. Będzie szkło, będą eksplozje. To stawia niby Vaclava na uprzywilejowanej pozycji. Wszak jest Mecenasem Ekstremy. Ja jednakże zyskałem pewne doświadczenie w tego typu walkach. Nikt mi nie powie, że Złomowisko match nie był popisem ekstremy. Nikt mi nie powie, że Transsib match nie był hardcorowy.

 

Był! Był! Był!

 

Nie boję się Vaclava w jego naturalnym środowisku. Choć może jego naturalnym środowiskiem jest pole chmielowe. Nie boję się i już. Jestem gotowy stawić czoła Vaclavowi w każdej walce. Nie boję się krwi, nie boję się szkła, nie boję się hardcoru, nie boję się wybuchów. Wszak na szali leży scytherowska, a obecnie moja "Fucky". Ledwo co ją zdobyłem, dlaczego miałby przekazać je w brudne łapy Vaclava? Nie zrobię tego. Jeśli Vaclav myśli, że jako mecenas ma przewagę to się po prostu myli. Zaskoczę go i zmiażdżę. Po prostu.

 

- Jesteśmy - Głos Syryjczyka wyrywał mnie z mojego monologu. Faktycznie byliśmy na miejscu. W wielkiej sali zgromadziło się sporo dzieci. Siedziały na ziemi, były jakieś takie smutne. Syryjczyk zagadał do nich po arabsku. Mam talent do języków, ale do tego akurat nie. Nie było potrzeby się arabizować. Oto spotkanie moje z sierotami. Sam jestem sierotą, więc powinno być łatwo. Byli tu chłopcy i dziewczęta o różnym wieku. Wybrano takich, co to umieją porozumiewać się choć trochę po angielsku albo rosyjsku, ale to przecież mały ułamek. Spora część tych biednych dzieciątek mówiła tylko w swoim narzeczu. Łączyło nas jedno - nie mieliśmy matek i ojców. Byliśmy sami.

 

- Drogie dzieci. Nie bójcie się. Nazywam się Bidam i jestem jednym z was. Mogę usiąść?

 

Dzieci pokiwały głową. Syryjczyk zaczął gestykulować i gadać coś po swojemu, więc szybko uformowało się swego rodzaju koło. To znaczy koło było pustym miejscem po środku, tam usiadłem, a wokół mnie - ocean. Ocean sierot.

 

- Wiem, że nie macie ojców i nie macie matek. Wiem jak to jest, sam jestem sierotą. Mój ojciec zginął, gdy miałem trzy lata zginął. Matka moja trochę później, już w obozie. Ojca nie pamiętam prawie wcale, matkę trochę. Przez całe życie idę sam. Taka już moja natura. Nie prosiłem o to, tak się po prostu stało. Wy też nie chcieliście być sierotami, bo kto chce nimi być? Każdy chce mieć normalną rodzinę, matkę, ojca, rodzeństwo. Nie wszystkim jest to dane, nam to zabrano. Mój ojciec został rozstrzelany za rzekomy spisek. Zdarza się, pochodzę z kraju, gdzie takie rzeczy po prostu się zdarzają. Spiski nie, ale oskarżenia już tak. Matka zginęła z głodu. Podejrzewam, że wasi rodzice zginęli wskutek działań wojennych.

 

Dzieci, które rozumieją kiwają głowami. Syryjczycy obecni na miejscu tłumaczą jak mogą.

 

- Wojna to rzecz straszna. Od dzieciństwa jestem na wojnie. Od dzieciństwa zabijam i walczę by przeżyć. Każdy dzień jest sukcesem. Kiedyś, gdy budziłem się rano myślałem sobie, że chciałbym umrzeć. Wiele z was ma pewnie podobne myśli, choć, może się to dla was wydawać zaskakujące i nieczułe, wasza sytuacja jest lepsza od mojej. Obiecałem sobie w dzieciństwie, że nie umrę z głodu. To okropna śmierć, nikt nie powinien umierać w ten sposób. Udało mi się przeżyć, uciekłem z piekła. Teraz jestem w EWF, Extreme Wrestling Federation. Niektórzy określają to miejsce jako wrestlingowe piekło. Być może coś w tym jest. Bardzo trudno jest zrobić karierę w EWF. Potrzeba przede wszystkim samozaparcia i wiary w siebie. Trzeba jednak też mieć umiejętności. Nawet jeśli ktoś czegoś bardzo chce, ciężko pracuje, to bez umiejętności i talentu, szanse by coś osiągnąć są praktycznie niemożliwe. Wy pewnie chciałybyście, drogie dzieci, odzyskać waszych rodziców.

 

Niektóre dzieci płaczą, inne znów kiwają głowami.

 

- To się nigdy nie stanie. Jesteście już same, do końca, naznaczone tym piętnem, tak samo jak ja. Przekujcie to na waszą broń. Nie dajcie sobą pomiatać. Małymi kroczkami idźcie do świata i czyńcie go sobie poddanym. Wtedy przyjdzie czas na zemstę. Chcecie zemsty, prawda? Pragniecie jej?

 

Niektórzy chłopcy zaczynają potrząsać plastikowymi kałasznikowami. Na Bliskim Wschodzie dorasta się szybko.

 

- Zemsta jest piękna, ale tylko do czasu. Daje siłę, energię, ale nie możecie pozwolić by was skonsumowała, zjadła od środka. Rozumiecie? Musicie żyć nie dla zemsty, a dla siebie. Zemsta niech będzie tylko elementem tego życia, a nigdy samym życiem. Wtedy smakować będzie najlepiej, bo będzie życie po zemście. W innym przypadku pozostaje tylko strzelić sobie w łeb. Chcecie posłuchać bajki? Bajki o Vaclavie?

 

- Tak! Tak! - W ten sposób odpowiedziały dzieciątka.

 

- Vaclav był utalentowanym prażaninem. Pochodził z Pragi, takie czeskie miasto. Tam jest wielu Vaclavów i Vaclavików, tak jak u was Ahmedów i Mohammedów. Vaclav był aktorem, bardzo utalentowanym. Cała Praga uważała, że osiągnie sukces. Lata mijały, Vaclav był nadal świetny, ale nagrody trafiały do lepszych od niego. Starzy aktorzy odchodzili, a później wracali, pojawiali się też nowi, a Vaclav trwał w swoim miejscu. Przestał już być talentem, był doceniany, ale nie był najlepszy. Nie mógł się więc z tym pogodzić. Uczucie odrzucenia narastało w nim z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc, z roku na rok. Vaclav grał na deskach Teatru Narodowego, grał, grał, zbierał oklaski, kwiaty, pozytywne recenzje, a później u Szwejka pijał piwo. Ale coś w nim pękło. Pewnej nocy, przyszedł do teatru i podpalił go. Wszystko spłonęło. Wszystko zostało zniszczone. Zemsta się dokonała, ale na kim? Na jego własnych przyjaciołach, z którymi współpracował od lat. Na instytucji, która dała mu życie i chleb i zapewniła nieśmiertelność. Vaclav spalił to wszystko, bo miał dość. Nie chciał być wiecznym, nawet nie numerem dwa, nie numerem trzy, a powiedzmy numerem pięć. Chciał stanąć na szczycie. Gdy teatr dogasał, Vaclav wszedł w zgliszcza, jeszcze dymiące i na ruinach sceny wygłosił:

 

Być tym, czym jestem, jest to niczym nie być,

Jeślibym nie mógł być tym bez obawy.

 

- To wszystko drogie dzieci. Powodzenia!

 

 

***************************************************

Kilkadziesiąt minut później

Wioska u podnóża fortecy

***************************************************

 

 

- Padnij! - wrzasnął Syryjczyk!

 

Nie zrobiłem tego. Patrzyłem przez okno na Krak des Chevaliers. Zamek został zbombardowany.

 

 

Aż odrzuciło mnie od okna, w którym nawiasem mówiąc nie było szyby, bo po co ona w takim klimacie? Syryjczyk wstał i otrzepał się z pyłu.

 

- Rząd? Assad? - Spytałem.

 

- Fucking rebels - Odpowiedział.

 

No tak. Sami zbombardowali i zwalą wszystko na Assada. Tak rząd w Damaszku niszczy dziedzictwo światowej kultury! Trzeba go obalić! Murzyn Obama wreszcie przekona innych i wtedy w całej Syrii poleje się krew.

 

- A dzieci?

 

Pokręcił głową. Cóż... takie życie... 200 Light Tubes No Ropes Explosion match. Pierwszą eksplozję właśnie przeżyłem. Jestem gotowy. A ty, Vaclav?

 

 

 

 

***************************************************

Koniec

***************************************************

  • Odpowiedzi 0
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Bidam

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • GGGGG9707
      Tak też mi niespodzianki, Belair, AJ Lee, Lesnar, LA Knight, Dom, pewnie ten nowy arab saudyjski którego wzięli.  Ja zawsze na Royal Rumble przyjmuję sobie że chcę co najmniej jedną niespodziankę ale taką której się nie spodziewam. Te wymienione się nie liczą bo i tak prawie pewne że będą i to żadna niespodzianka. Choćby to był nie wiem Hornswoggle to i tak dam na plus bo będę zdziwiony a o to chodzi w Royal Rumble. Chyba na 60 wrestlerów da się zarezerwować 1 miejsce dla kogoś kogo si
    • MattDevitto
      Myślałem, że ona skończyła z wrs
×
×
  • Dodaj nową pozycję...