Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Pytaj o mnie stepów sławnych, Pytaj tych burzanów wonnych...


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  117
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.09.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

=================================================================

Byłam psem przewodniczącego Mao. Na kogo mnie poszczuł, tego gryzłam.

Jiang Qing

=================================================================

 

 

Toruń 26.05.2013

 

W pięknym mieście, znanym z przepysznych pierników, odbywała się EWF Wrestlepalooza. Kolejne już święto wrestlingu było bardzo udane i zgromadziło, jak zwykle zresztą, tłumy fanów. Akcja dzisiejszej przygody, dzieje się dosłownie pół godziny, po wspaniałym pojedynku. Scythera oraz Toola. Ach cóż to była za walka, wzdychali fani wychodzący z hali. Pewnie jeszcze długo nie będą mogli w pełni zrozumieć, czego byli świadkami. Realizator transmisji, pozostaje niewzruszony na te rozmówki, dla niego to był dzień, jak co dzień. Niestety musi jeszcze zostać chwilę w pracy, bo na zapleczu dzieją się (podobno) fascynujące rzeczy. Otóż w szatni aktualnego EWF World Champa, znajduje się sam SR-Crazy (zaskakujące to) i zjada pierniki (fascynujące), gdzieś tam w pobliżu krząta się Smela i wydaje instrukcje na temat przewieszenia przenośnego tronu. Smela jednak uważał, iż należy zrezygnować z tego urządzenia, gdyż zbytnio rozleniwia ów tron aktualnego mistrza, poza tym powoduje, że znajduje się on dalej od fanów. SR-Crazy przyznał, że to rozważy, ale dopiero jak zje pierniki.

 

 

SR: Nie ma lepszej przystawki, niż świeżutkie pierniczki… (odgłosy mlaskania)

 

Smela: Nie powinien pan jeść tyle tych pierników, jeszcze pan przytyje, zmniejszy swoją gibkość i lotność.

 

SR: Cicho (mlaska)… poza tym kto ma mnie pokonać, mówiłem ci, że będę walczyć z jakimiś fajtłapami?

 

Smela: Bardziej spodziewałem się Jobbera#2

 

SR: Ja Jobbera#1, a tego Salara to w ogóle i w szczególe się nie spodziewałem. Musze przyznać, że jednak zrobili mi jakąś niespodziankę. Zobaczyć jedną z żywych legend wrestligu polskiego? Zawsze coś. Choć taka to legenda bardziej obśmiana i nie sądzę, by Drzewiec się z niej cieszył, ale pamięć o nim żyje wśród nas.

 

Smela: Celebryci robią głupsze rzeczy, by zaistnieć w tym świecie. Salar przy nich, to dość poważny pan.

 

SR: Coś dzisiaj często używasz słowa pan… wróćmy jednak do naszego rozpoczętego już wątku. Miło jest czasem sobie powalczyć z chłopakami ze słabszej półki, można pojeść do tego tak na spokojnie, powygłupiać się, zjeść pierniki. Kibice od czasu do czasu uwielbiają, gdy robi się im takie show. Myślę, że ja i pan senator zapewniliśmy im dużo śmiechu, wiec pewnie się cieszą i radują.

 

Smela: Ja uważam, że potrzebowali pewnie jakiejś zmiany, bo ostatnio same walki Tool i SR-Crazy… nudne się to robiło…

 

SR: Uważasz, że walki Mistrza z przyszłym mistrzem są nudne?

 

Smela: Mentor go bił, on trochę oddawał, ale nie tracił swojego pasa i tak w koło…

 

SR: Oooo ale w koło jest wesoło (w rytm muzyki), Crazy champem, a Tool w zoo!!!

 

Smela: Talentu pieśniarskiego, to panu natura poskąpiła.

 

SR: Dobrze, do czego zmierzasz?

 

Smela: Teraz będzie trudniej?

 

SR: Nie ma Toola?

 

Smela: Są jednak inni, każdy chciałby Mentorowi wbić nóż w plecy i przejąć pańskie najwyższe dobro…

 

SR: Róg po Dark Avengerze?

 

Smela: Pas!!!

 

SR: A zupełnie o nim zapomniałem. Pas, który legitymuje mnie do dokonywania odnowy pewnej w EWF, no tak, ktoś go chce?

 

Smela: A pan go chce?

 

SR: W sumie… tak.

 

Smela: Inni chcą go jeszcze bardziej, trzeba spiąć czy tam zewrzeć szeregi, zakasać rękawy, napić się wódki i do dzieła Mentorze.

 

SR: Słusznie prawisz!

 

Smela: To co mamy w agendzie?

 

SR: W czym?

 

Smela: No w planie, harmonogramie.

 

SR: Agenda to może być rządowa. Plan na najbliższą gale, gdzieś tu mam za piernikami (SR-Crazy szuka i znajduje małą kartkę z rysunkiem Nas Jazza i napisem: pokonać) Nas… byłem nawet u niego, ciekawy chłopak, stołował się w kantynie z jakąś babą… nie jadł pierników, to podejrzane, jak można w Toruniu nie jeść pierników…

 

Smela: Niejedzenie pierników, przebywanie z żoną, to tyle co masz o nim do powiedzenia? A gdzie rozmowy na temat jego stylu, ostatnich walk, wypowiedzi.

 

SR: To bardzo podejrzane, jesteś tym co jesz. Nie widziałeś kampanii reklamowej? Całkiem popularna była swego czasu.

 

Smela: To ciekawe kim pan jest, idąc tym tropem.

 

SR: Jeszcze wiele nauki przed tobą… jem pierniki, jakie są pierniki? Dobre są pierniki, a więc SR-Crazy jest dobrym wrestlerem. Idąc dalej, możemy stwierdzić, że uwielbiam tradycyjnie stać po stronie dobra i do tego jestem całkiem smaczny. Smaczny w jidysz znaczy: wspaniały. Teraz wiesz już dlaczego przywiązuje do tego taką wagę to jest moja tajna broń, którą pokonam Nasa!

 

Smela: Pierniki?

 

SR: Ech, nie… mówiłem ci przecież…

 

Szaleniec już nie dokończył, bo do biura wpadł zdyszany i zaaferowany Miszka.

 

Miszka: Mistrzu!

 

SR: Coś się stało?

 

Miszka: W sumie, to nic ważnego, ale jest problem do rozwiązania i robota do znalezienia!

 

SR: Czy przed moimi drzwiami jest napis: pośrednictwo pracy?

 

Miszka: W sumie, to jest… (SR robi zdziwioną minę), ale ja nie do końca o tym. Chodzi o mistrza bezpieczeństwo. Ostatni oprowadzałem wycieczkę opłaconą przez armię Izraela, taką w ramach reedukacji. No i okazało się, że to były 4 dziewczyny, całkiem zwinne i zdolne. Niestety u siebie w kraju spalone, przez jakiś skandal. Tu ma pan wszystko, w tej teczce (podaje swojemu mentorowi teczkę)

 

SR: (otwierając ja i oglądając) Ciekawy mundur… takie trochę nagie są, chyba rzeczywiście musiało się tam robić gorąco…

 

Miszka: No i właśnie żydom nie podoba się ten ich sposób traktowania munduru, a raczej jego braku…

 

SR: W sumie wzięły przykład z tych japońskich anime i gier. Zawsze fascynowało mnie to, że zbroja typu bikini była tam jedną z lepszych… taka zbroja mocy…

 

Smela (podchodzi i ogląda zdjęcia): Tak mało ich? Myślałem, że jest więcej zdjęć, no i jakość dość słaba.

 

SR: I co miałyby robić te moje dziewczynki?

 

Miszka: To co robią najlepiej!

 

Smela: Chodzić w stringach z bronią?

 

Miszka: Bronić i opiekować się mentorem!

 

SR: Potrzebuje tego?

 

Smela: Jeśli mogę wtrącić, to jest Mentor bardzo często podejrzewany o różne dziwne dewiacje, bycie homopozytywnym, to jedno z tych podejrzeń.

 

SR: Skąd te teksty?

 

Miszka: Praktycznie żyje pan z dwoma chłopami, czci pan Dark Avengera i Munno oraz czasy Justice League, a kobiety to rzadko są przy panu widywane. Musimy panu zmienić wizerunek, próbowałem dzwonić do Silvio by nauczył pana paru sztuczek i przyjął jako swojego wiernego padawana.

 

Smela: Byleś do Massimo się nie dodzwonił w końcu to nawet ten sam stadion. Ostatnio siedziałem koło niego i jego kobiety… niezbyt przyjemny widok… i to podwójnie.

 

SR: Żaden Silvio, żaden Massimo, w ogóle zajmijmy się przyszłą walką!

 

Miszka: A żydówki! Nasze Aniołki Szaleńca?

 

SR: Żadne Aniołki! Dobra, przyjmiemy je, ale ja sam im nadam imiona… albo nie, będą miały ksywki, jak w wojsku. No i niech zakładają więcej ubrań na siebie w miejscach publicznych, nie chcemy przecież siać zgorszenia.

 

Smela: Postanowione

 

Miszka: Hurra!

 

SR: Co do walki z Nasem podjąłem decyzję… musze ją wygrać. Na szali leży ładny pas, głupio by było tak szybko go stracić, poza tym już się do niego przyzwyczaiłem.

 

Miszka: Wygrana może nie przyjść łatwo…

 

SR: Dziecko ja już z takimi, jak Nas sobie w mym życiu dość często radziłem. Słyszałeś jakim jestem doświadczonym wrestlerem. Tyle lat w biznesie i dopiero teraz World Title. Kto by pomyślał?

 

Miszka: Przeczekał pan pozostałych wrestlerów, przez to dopadła ich śmierć naturalna, zanim dopadł ich pan!

 

SR: Ha haha, to był mój master plan od początku. Czemu mówisz do mnie pan?

 

Miszka: Lubię zamiennie stosować formę mentor i pan.

 

SR: Masz jakieś wskazówki, jak pokonać Nasa?

 

Miszka: Bić i patrzeć, jak puchnie. Następnie dobić, by już nie wstał, a na koniec świętować zwycięstwo razem z kibicami.

 

SR (do Smeli): Czy to jest dobry plan?

 

Smela: Ogólne założenia są słuszne. Z wykonaniem może być, jednak problem, to nie Salar!

 

SR: Ni też Tool. Choć on już był w połowie drogi do emerytury w trakcie walk ze mną. Cóż trzeba zachować spokój i walczyć ile sił w nogach. Wtedy zwycięstwa same przychodzą. Jeśli dodamy do tego moje ponadnaturalne zdolności, zwinność i szybkość, a także doświadczenie, to wynik może być tylko jeden.

 

Smela: Zwycięstwo w Nowosybirsku!

 

SR: Tak daleko?

 

Smela: Słuszną linie ma EWF…

 

SR: O nie, tak się nie będziemy bawić. Czemu nigdy nie możemy jechać do Włoch…

 

Smela: Do Silvio ciągnie…

 

SR: Do pedałów z Hiszpanii i Francji, do Anglików lub do Syrii, ale nie… Rosja. Nie chce takiego interesu. Myślą, ż pojadę metrem, przejdę się ich po ich mieście, podziwiając miejscowe Sehenswürdigkeiten. Nie będzie tak! Jedziemy tam pociągiem i mamy dojechać przed galą tuż!

 

 

-------------------------------

1232 chwil później

--------------------------------

 

 

Jesteśmy w Poznaniu, to tu na Dworcu Letnim SR-Crazy zwołał swoje spotkanie z fanami. Cele spotkania są dwa, a mianowicie nowa książka Szaleńca: Dark Avenger, przyjaciel, mentor, wrestler. Drugim celem tego wydarzenia jest ogólne porozmawianie o tym, co kogo boli. By dostać zaproszenie na to wydarzenie należało wygrać w konkursie dla fanów darmowe bilety, których było tylko 50. SR-Crazy postanowił przyjechać pociągiem, wychodząc z niego zdjął swój cylinder i ukłonił się zgromadzony i zastygł machając ręką w drzwiach pociągu. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie tłum, który chciał wejść do pociągu, Szaleniec usłyszał tylko: Spierdalaj pan, ja do Szczecina jadę i a czy to nie jest pociąg do Krzyża?, a także z megafonu dworcowego który jest przedłużeniem peronu 4. Dziki kraj, dziki naród pomyślał SR-Crazy. Na szczęście na miejscu czekał już Smela, który wszystko zorganizował. Panowie weszli do budynku dworcowego, nawet ładnie odnowionego, Szaleniec podziwiał ładny żyrandol. W holu dworcowym ustawiono krzesła dla fanów, stół dla Szaleńca i wielki plakat Dark Avengera. Wszyscy się radowali i cieszyli.

 

Smela: Dziękuje wam za przybycie na promocję nowej książki SR-Crazy’ego. To jego pierwsza dzieło i od razu podjął się tak trudnego i ciężkiego tematu. Biografia Dark Avengera wyjdzie za miesiąc, ale państwo już dziś będziecie mogli usłyszeć fragment i to przeczytany przez samego autora!

SR: Dziękuje i witam was na dzisiejszym spotkaniu. Wszyscy z was będziecie mieli szanse usłyszeć dziś część mojej książki, a także zadać mi pytania na jej temat lub inny, na przykład związany z Nasem, jego stylem walki. Nie odpowiadam na pytania dotyczące jego żony. Tylko czysty wrestling, przyszła walka, możemy również pomówić o naszych wcześniejszych spotkaniach. W końcu walczyliśmy nawet razem, nie było to tak dawno temu. Jednak chce powiedzieć, że priorytetem jest dla mnie dobre przygotowanie się do walki i sklepanie mu tyłeczka. Tak musi być, bo taki jest los, a tu los będzie mną, losem będę a, losowo wygram nawet tę walkę. Nie wiem już co mówię, więc może przejdźmy do czytania krótkiego fragmentu mej książki. Mam nadzieje, że się spodoba.

 

Cheer.

 

 

=============================================

Ksiązka o Dark Avengerze,

Fragment

=============================================

 

 

Po tej Wrestlepaloozie Crazy przyszedł do szatni Dark Avengera. Ten nawet go nie przywitał i cały czas stał plecami do Szaleńca i coś skrobał jakimś nożem.

 

Dark Avenger: Atakowanie go było idiotyzmem.

 

SR: Ale…

 

Dark Avenger: Członkowie Justice League nie zachowują się, jak idioci.

 

SR: Ale…

 

Dark Avenger: Zamierzasz powiedzieć coś mądrego? (cisza) No dalej… powiedz coś mądrego.

 

Cisza.

 

Dark Avnger: Dlaczego go nie wykończyłeś?

 

SR: Inni się wmieszali…

 

Dark Avenger: Dlaczego go nie wykończyłeś?

 

SR: To nie byłoby do końca fair.

 

Dark Avenger: Spędzasz za dużo czasu myśląc o tym, co inni o tobie myślą. Prawdziwy człowiek miłujący dobro nie przejmuje się opinią innych. Musisz wygrać następną walkę.

 

SR: Czemu?

 

Dark Avenger: By pokazać wszystkim, że Justice League jest silne.

 

SR: A więc jednak przejmujesz się opinią innych.

 

Dark Avenger: To nie jest opinia, to jest fakt. Im więcej walk wygrają członkowie naszej stajni, tym jesteśmy silniejsi. Niedługo ja będę umrę, Ty, Tool, Bubba, wszyscy będziemy gnić w ziemi. Justice League będzie żyć dalej, to wszystko co po nas pozostanie. Nie twoja osobista chwała, nie twój honor. Tylko Justice League. Rozumiesz to? Zostałeś obdarzony umiejętnościami, które posiada niewielu wrestlerów. Jesteś jeszcze młody, należysz do najpotężniejszej stajni w EWF. Co zrobiłeś z tymi wszystkimi darami? Możesz pomóc utworzyć stajnie, która przetrwa wiele lat, albo pomóc jej się stoczyć.

 

Dark Avenger podchodzi do SR-Crazy’ego, za nim widać drewnianą figurkę Dark Avengera, którą on przed chwilą wystrugał.

 

Dark Avenger: Chciałbym byś został wrestlerem, którym pisane ci było zostać (Dark kładzie rękę na ramieniu Szaleńca). Nie za rok, nie za tydzień, nie jutro… teraz.

 

 

=============================================

Koniec fragmentu

=============================================

 

 

SR (kończy czytanie): I tak to było, po więcej szczegółów zapraszam do książki.

 

Fan#1: Jak to jest pisać książkę o swoim mentorze?

 

SR: Nawet nie powiedziałem, że możecie zadawać pytania, a wy już towarzyszu to robicie. Brawa za odwagę, jak to jest pisać biografię? To pytanie jest zarazem i trudne i łatwe. Pisanie książki o tak wielkim człowieku jak Dark Avenger to trudna i ciężka sprawa, trzeba było przekopać się przez duże ilości akt, szukać w archiwach EWF, sprawdzać źródła rzeczowe i osobowe, jechać do miejsc w których był i mieszkał. Z tej strony była to trudna sprawa, ale to Dark Avenger jedna z najciekawszych i najbardziej zagadkowych postaci EWF. Warto było się poświęcić i działać.

 

Fan#2: Piękny fragment przeczytał pan, a kiedy się odbyła się ta scena i jak ideały Justice League dziś oddziałują na pana i EWF

 

SR: Kiedy to się działo, to dowie się pan, jak kupi książkę, a raczej dostanie, gdyż każdy z tu obecnych dostanie ją za darmo i to tydzień przed oficjalną premierą!

 

Cheer.

 

SR: Tak myślałem, a co do oddziaływania samego Justice League, to chyba nie musze udowadniać, że w naszym teamie zebrała się banda naprawdę przyzwoitych wrestlerów, sporo EWF World Champów, widać, że mogliśmy i mieliśmy zawojować EWF. Czy ideały Justice League możemy dziś odnaleźć w EWF? Spróbujemy je przywrócić i wcielić w życie, po to walczę. Wszyscy myślą, że walczę tylko dla moich kibiców i jest to prawa, ale są jeszcze pewne ideały, które chce propagować, to są ideały Justice League. Jak powiedział sam mistrz Gumowy, tylko Justice League po nas pozostanie, nic więcej, nic mniej. Tylko ta grupa, która próbowała zmienić EWF.

 

Fan#3: Następnym rywalem będzie Nas, wreszcie porządny rywal?

 

SR: A co Drzewiec był słaby? (śmiech) Pokonałem Toola, więc mogę w swoim wrestlerskim życiu pokonać każdego. Nie ma między mną a panem Nasem wrogości. Trochę szkoda, bo znacznie ułatwiałoby mi to życie i atakowanie tego pana. Każdy wie, że lepiej walczyć z ostatnią szuja i gnidą i móc go w jakiś sposób odhumanizować. Robić z niego na przykład robaka, którego się rozdepta lub śmierdzącego szczura, którego się złapie. W tym wypadku tak nie jest, może to i lepiej. Jeśli bym przegrał to najważniejszy pas w EWF nie wpadnie w podłe ręce.

 

Fan#3: Chce pan przegrać?

 

SR: Dopuszczam taką ewentualność. W życiu wrestlera można przegrać z każdym, jeden mały błąd lub przypadek i mamy porażkę. Mogę dostać zawału lub przewrócić się na puszce i po zawodach, wtedy już nie będzie ratunku. No i mogę jeszcze spaść ze schodów te tutejsze są szczególnie groźne, ale o tym chyba wam nie musze przypominać. Wspomnijmy minutą ciszy Yoshiego Nabeshimę i te diabelskie schody.

 

Minuta ciszy.

 

SR: Dziękuję. Wracając do tematu - dlatego nigdy nie mówię nigdy. Jednak chce podkreślić, że będę walczył jak lew, jak dziki kot w klatce. Porównując mój potencjał i potencjał Nasa, nikt nie może mieć wątpliwości, że jestem lepszy, mądrzejszy oraz bystry jak delfin! Nie poddam się i moją pierwszą obronę pasa traktuje bardzo poważnie!

 

Fan#4: Podobno na gale jedzie pan pociągiem?

 

SR: Tak, niestety mój autobus przejęli żydzi, dlatego zamówiłem sobie ładą pociągową salonkę, niestety na razie będę jeździł kibelkiem, to znaczy EN-57. Ładna i lubiana to jednostka.

 

Fan#4: Czy długa podróż pociągiem nie zaszkodzi przy walce?

SR: W pociągu można się zrelaksować i Nas nie ma szans, bo wpieprzę mu raz dwa, a później szybko wrócę. Poza tym pociąg ten będzie przystosowany do moich potrzeb, nawet ring będę miał i sparingpartnera!

 

Smela: To prawda zakontraktowaliśmy paru chłopców!

 

SR: Chińczyków też weźmiemy, niech zobaczą świat, pozwiedzają, a na końcu ujrzą, jak SR-Crazy wygrywa swoją walkę. Czego chcieć więcej od życia? Sama radość i uczucie spełnienia, to będą czuć moi poddani. Ja bym się cieszył, gdyby mój pan i władza wygrywał. Do tego wygrywał z żubrem, przecież to nie jest byle rywal! Nie jakiś Salar, a potężny przeciwnik, chyba nawet wygrał kiedyś jakiś pas. Tak więc plan na Nowosybirsk jest prosty wysiąść z pociągu, dostać się na halę, trochę pochodzić po korytarzach i spełnić swoje zadanie jako mistrz, czyli wygrać walkę, a następnie szybko do domu. Nie lubię mrozów, a tam chyba jest zimno. Może Nas mi pożyczy żubra, to chyba grzeję i pomaga. W sumie wódka i alkohol grzeje, z moich obserwacji większość wrestlerów, to jakieś drobne pijaczki. Po odejściu Psycho, Sytchera i alkoholowej abolicji dla Vaclawa, to nawet słowo drobne przy tych pijakach pasuje.

 

Fan#12: Jest pan rasistą! Uciska pan lud i nienawidzi kolorowych ludzi! Ja tu mam wywiad udzielony przez Smelę w 2005 roku dla Tiny i tu jest… proszę poczekać, bo więcej tu bekania Smeli, niż wywiadu… o tu jest fragment… Mentor lubi grać w gry piłkarskie, zauważyłem dwie rzeczy, zawsze sprzedaje w ciągu roku wszystkich czarnych i kupuję Sebka Mile. To i pańska działalność w Chinach, pańszczyzna, to znak, że jest pan chamem nietolerancyjnym! Nas musi zniszczyć takie nietolerancyjne próchno

 

SR: No tak… zawsze kupuje Sebastiana, taki koleś nie mógł się marnować w Austrii Wiedeń lub jakimś Śląsku.

 

Fan#12: Nie takie było moje pytanie!

 

SR: Nas nic i nikogo nie zniszczy, to dobry chłopak. Ma żonę i jest pełen sprzeczności, więc o czym my mówimy? Pańszczyzna już została dawno zniesiona, bodajże w 30 rokuu po narodzinach SR-Crazy’ego. Tak, wprowadziłem im nowy kalendarz w mojej posiadłości, co się chłopaki mają męczyć z dziwnymi datami, tak odległymi. Komunistyczna Partia Chin nawet się zgodziła, ot taką mam siłę przebicia. Ja jestem nietolerancyjny? Otaczam się chińczykami, niewolnikami, żydami, normalnie tygiel narodów koło mnie. Nawet znalazłem pracę Avonowi, a on przecież czarny i co smutny jest? Możesz się go zapytać jaki jest szczęśliwy. Nie mam czasu na pogaduchy, Smela zawołaj moje komando obronne i wyprowadź tego pana!

 

Smela gwizdnął w gwizdek, bo podobno bez tego gwizdać nie umie, jak sam twierdzi gwizdanie w życiu mu nie było potrzebne i nieumiejętności gwizdania się nie wstydzi. Po dokonaniu tej nieskomplikowanej czynności, drzwi się otworzyły i dwie panie dość sprawnie wyciągnęły za szmaty, niepokornego fana, dwie pozostałe obserwowały sytuacje, a następnie wszystkie opuściły salę.

 

SR: Zawsze się zastanawiam, czy to żyd wymyślił kravmage, czy krav maga żyda. W każdym razie były bardziej ubrane, niż na zdjęciach, to mi pasuje. Szybko, prosto i po krzyku, czy ktoś ma problem z rządem Crazy’ego? Ja na pewno nie, Nas pewnie też nie może mieć.

 

Smela: Podobno jego marzeniem jest zdobycie pańskiego pasa!

 

SR: A kto nie ma takich marzeń, jak byłem mały chciałem być kuglarzem lub klaunem nawet umiem parę sztuczek, daj mi żongle… hmm nie ma takiego słowa chyba, kiedyś miałem występ z nożami, trzy osoby ranne, ale było warto! Wracając do Nasa, to jedną rzeczą jest chcieć coś wygrać, a inną móc. Mimo paru dobrych pojedynków, to koleś jeszcze nie ma tego czegoś, co powinien mieć World Champ. Przykro mi, na razie taka jest prawda, smutno mi o tym mówić, ale co zrobię. Istnieje pewna różnica między marzeniem, jakie ja miałem, czyli zostać mistrzem i próbować zmienić EWFowski świat, a obsesją. Nas Jaz ma na punkcie tego pasa obsesje i z tego powodu, może chcieć jakieś dziwnej wojny, konfliktu, czy niepotrzebnej agresji. Ja tego nie potrzebuję, chcę tylko i wyłącznie uczciwej i prostej walki. Starcia w ringu i udowodnienia, iż jestem najlepszy. Bez jakiegoś niepotrzebnego nakręcania się, naprężania muskułów i zbędnej ideologii. To ma być uczciwy mecz, toczony w dobrych warunkach. Nie tam jakiś od razu piknikowy mecz, ale prawdziwa męska walka, bez zbędnej uszczypliwości. Powtarzam więc, ja mam marzenie obronić pas i walczyć dalej o EWF, on ma jakąś obsesję i chęć wygrania za wszelką cenę. Cóż takie życie, ale nic na to nie poradzę. Powiem jeszcze na zakończenie, że wygram, bo mój przeciwnik jest Mamelukiem!

 

Cheer.

 

SR: Czemu wygram?

 

Cheer + Mameluk! Nas to Mameluk!

 

SR: Dokładnie, a co robią Mameluki?

 

Publiczność: Przegrywają z SR- Crazym!!!

 

SR: Jak?

 

Zdziwienie publiczności.

 

Smela (do fanów): Gładko!!!

 

Cheer + Gładko!!!

 

SR: Mameluki do stodoły, a Crazy na salony!!!

 

Cheer.

 

SR: Dobra, kończmy tę interakcję z publicznością, bo mnie to już zaczyna nudzić. Jedziemy moją ulubioną Elektrycznym Zespołem Trakcyjnym!!! Na Nowosybirsk! Po sukcesy, po zwycięstwa! Po Mistrzostwo!!! Wygramy, ale nie przegramy!!!

 

SR-Crazy wybiega z dworca i chce wpaść do któregoś z pociągów, ale był wypchany, a poza tym to nie jego pociąg. Musiał więc iść 1,6 kilometrów dalej na peron, gdzie podstawiono jego jednostkę, po drodze rozdał wiele autografów, pouśmiechał się do fanów, a w końcu doszedł na peron i powoli odjechał w siną dal, razem ze swoim wiernym towarzyszem Smelą i Żydowskim Korpusem Ochronnym imienia Feliksa Dzierżyńskiego, składającym się z 4 kobiet.

 

 

-----------------------------------

2341 chwilki później

-----------------------------------

 

 

Pociąg, to właśnie w nim jesteśmy. Luksusowa salonka Szaleńca urządzona jest na sposób bardzo luksusowy, który opływa w luksusowy luksus, a światła świecą wieloma luksuami, że tylko ze świecą szukać bardzej luksusowej salonki. Crazy konsumuje właśnie obiad. Na kanapie widzimy Żydowski Korpus Ochronny imienia Feliksa Dzierżyńskiego, w skrócie ŻKOiFD, który Miszka pieszczotliwie nazywa „naszym cycatym ZBOWiDem”, zwłaszcza że jedna z pań nazywa się Ben Motschar. Są też oczywiście rzeczony Miszka i Smela. Nie jest łatwo jeść obiad w pociągu, zwłaszcza na zakrętach, bo talerz ślizga się po stole. Crazy co jakiś czas musi ustawiać go w pozycji naprzeciw siebie, bo ze stołu nie spadnie, bo są tam specjalne blokady. Głupio jednak gonić jedzenie.

 

SR: Jak sobie z tym poradzić?

 

Właśnie udało mu się nabić kawałek gotowanej marchewki na widelec.

 

SR (mlaskając): Nasa też trudno będzie złapać. On jest jak taka gotowana marchewka.

 

Smela: Mentor ma rację.

 

SR: A co tam było w papierach od Filipa?

 

Smela: Bardzo ciekawe informacje. Nasze zespoły ekspertów w Tel Awiwie i w Seulu wciąż je analizują.

 

SR: Myślisz, że ubili Felka?

 

Smela: Pan Felix to był dobry pan. Pamiętam jak się mną zainteresował w 2001 roku. Przygarnął wręcz. Raz w roku daje na Mszę za spokój duszy jego.

 

Szaleniec zaczyna zjadać gotowanego kalafiorka z posypką.

 

SR (mlaskając): Ja tak myślę sobie, że ten Nas jest chyba fałszywym mesjaszem. On to robi by wyrywać laski z telewizji. Jedną złapał, tą Weronikę, dobrze mu idzie. Podobno Foremniak na niego leci, tak czytałem w Tinie. Pytanie brzmi tylko czy to fałszywy mesjasz, bo po prostu chce sobie znane panienki poklepać po tyłkach i bałamucić czy jest w tym jakiś głębszy plan?

 

Smela: Jaki plan?

 

SR (jedząc): Nie wiem, na przykład jest fałszywym mesjaszem, bo tak naprawdę jest antymesjaszem. Chce odciągnąć ludzi od zdrowej nauki dobra, czyli ideałów Justice League, a wszystko po to, żeby ściągnąć ich na złą drogę zepsucia i grzechu. W takim przypadku jest to groźny człowiek. W imię z pozoru porządnych ideałów, dąży do zniszczenia. Ogłosił się zbawcą polskiego wrestlingu i co? Jaki jest jego program? Co zrobił do tej pory?

 

Miszka: Pokonał Scythera i wysłał go na emeryturę.

 

SR (zabierając się za jajko sadzone): Przenalizujmy to. Ogłosił się mesjaszem polskiego wrestlingu, walczył ze Scytherem, nie wiadomo czy zbałamucił jego żonę czy nie, zainteresował się gaciami jednej z asystentek Esmeraldy, uwiódł znaną celebrytkę, zaprzyjaźnił się z Grabarzem, pije wódkę, wziął buddyjski ślub ze swoją pannicą, organizuje nielegalne walki z udziałem barwnych postaci z przeszłości EWF i rozdaje im pasy, wspomina swą dawną federację, wobec której ma chyba poczucie winy, łasi się do Kravena. Coś pominąłem?

 

Smela: Chodzi w futrze z żubra.

 

SR: O właśnie, zapomniałem o tym. Czy widzimy tu gdzieś program mesjański?

 

Miszka: Ja nie widzę.

 

SR: Spytaj naszego żydowskiego komando, oni czekają na swojego.

 

Miszka: Mam rabina w sąsiednim przedziale. Prosić?

 

SR (zdziwiony): A na co ci rabin?

 

Miszka: Nigdy nie wiadomo kiedy może być przydatny.

 

SR: Był do tej pory?

 

Miszka: Jest teraz.

 

SR: To dawaj gościa.

 

Miszka wychodzi z pomieszczenia, a po chwili wraca z typowym brodatym rabinem, w typowej czapce, z typowymi pejsami, z typowym zwojem tory, ubranym w typowy biało-niebieski ręcznik.

 

Miszka: Mów do mentora o mesjaszach.

 

Rabin: Aj waj.

 

SR: Tylko tyle? Chcesz mięska ze świnki?

 

Rabin: Tylko, żeby nikt nie widział, szalom?

 

SR: Szalom.

 

Mentor: Mów mentorowi o mesjaszach, tylko żeby pasowało do Jazzowskiego. Tylko bez ajwajowania.

 

Rabin: A czy ten Jazzowski urodził się w Betlejem?

 

SR: W Białymstoku chyba.

 

Rabin: A czy pochodzi z rodu Dawida?

 

SR: W kafeterii Ghul tak o nim mówi.

 

Rabin: Aj waj, to może być on. A macie jego zdjęcie?

 

Smela wyciąga jakiś tablet, bo teraz już nikt zdjęć nie robi i po chwili pokazuje zdjęcie Nasa i jego buddyjsko zaślubionej małżonki.

 

Rabin: To nie on.

 

Miszka: Jesteś pewien?

 

SR (wskazuje na rabina): A jakie on ma kwalifikacje ten koleś?

 

Rabin: Jestem rabinem! Znam Zakon!

 

SR: Fakt, że wasi czekają na mesjasza, ale plotki głoszą, że go przegapiliście. W powiedzonkach „To nie on” jesteście mistrzami, a później okazuje się, że to jednak on.

 

Rabin: On się zadaje z wszetecznicą babilońską!

 

SR: Wszechnicą?

 

Rabin: Chodź, pokażę ci sąd nad wielką wszetecznicą, która rozsiadła się nad wielu wodami, z którą nierząd uprawiali królowie ziemi, a winem jej nierządu upijali się mieszkańcy ziemi.

 

SR: O, o, o. To dobre jest.

 

Rabin: Mesjasz nie może spółkować z Wielkim Babilonem. Ten wasz Jazzowski to uosobienie zepsucia, dekadencji i zniszczenia.

 

SR: Czyli miałem rację? On nie chce zbawiać wrestlingu a uczynić go jeszcze gorszym. Ja głoszę zdrową naukę, a on będąc fałszywym mesjaszem sprowadza baranki, czyli fanów, na zatracenie. Niby głosi dobro, ale owoc jego słów przynosi truciznę. Sączy ją powoli, bo jest perfidny w tym, co robi. Jeśli to oczywiście prawda, bo nie jestem tego wcale taki pewien. Ale jeśli to prawda, to w momencie, gdy Nas przejmie World title to wszystko się wykona, przyleci UFO z PCW i będzie nad nami straszny sąd. Nas jest zwiastunem kataklizmu i katastrofy. Jako fałszywy mesjasz, podający się za prawdziwego mesjasza, jest on w istoście antymesjaszem. Zło przybiera coraz gorsze barwy. Staje się ukryte i działa w konspiracji. Kiedyś walczyło z nami z otwartą przyłbicą. Teraz robi to pod płaszczykiem mesjanizmu.

 

Rabin: I zaniósł mnie w duchu na pustynię. I widziałem kobietę siedzącą na czerwonym jak szkarłat zwierzęciu, pełnym bluźnierczych imion, mającym siedem głów i dziesięć rogów. A kobieta była przyodziana w purpurę i szkarłat, i przyozdobiona złotem, drogimi kamieniami i perłami, a miała w ręce swej złoty kielich pełen obrzydliwości i nieczystości jej nierządu.

 

Smela: To ta Weronika wypisz wymaluj!

 

Rabin (łapie się za pejsy): Aj waj!

 

SR: To ona sprowadza Nasa na złą drogę. Ja wiem, że w jego sercu jest dobro. On nigdy nie był zły, nigdy nie był degeneratem, nigdy nie splamił się hańbą. Miał swoją federację, bo chciał ratować polski wrestling i osiągnął to. Prostował ścieżki na przyjście EWF i EWF przybyło. Wstąpił na drogę sprawiedliwości chcąc uratować Scythera i zrobił to. Może poczciwy Scy zakończył karierę, ale pogodził się ze sobą i uspokoił serce. To zasługa Nasa. Wszystko było pięknie dopóki nie spotkał tej hollywoodzkiej celebrytki. Do tego momentu mógł być prawdziwym mesjaszem, ale później? Później ona uwiódła go. Strąciła z prawowitej ścieżki, z drogi prawdy i wprowadziła go do Babilonu. Teraz Nas nie jest już mesjaszem, a raczej antymesjaszem i jednym z celebrytów. On już nie zbawia polskiego wrestlingu, a walczy dla samego siebie. Chce być World Champem nie dlatego, że to przyniesie korzyści polskiemu wrestlingowi, lecz dlatego, że to przyniesie korzyści jemu samemu. Próżność go pochłonie, bo sprowadził na siebie chorobę weneryczną od nierządnicy babilońskiej. Ona zatruła mu umysł i zatruła mu serce. Nas sam w sobie nie jest może zły, jego misja była sprawiedliwa, ale tylko na początku. Teraz jest karykaturą mesjanizmu, okropnym wykrzywionym obrazem dobra. Coś co na początku mogło być słuszne i święte stało się symbolem nierządu i zepsucia. To przykre, bo przecież walczyliśmy raz w drużynie i wtedy Nas wydawał się inny. Później jednak coś przekręciło mu się w głowie. Ale nie martw się! Ja ciebie wyleczę! Uzdrowię cię! Nasza walka to końcu walka pamięci Mikołaja II, a pamiętajmy jaką chorobę miał jego biedny syn Aleksy. Tamto to była choroba krwi, a Nasa dręczy choroba duszy. Jako World Champion muszę być też lekarzem i uwalniać zarówno fanów jak i wrestlerów od ich trosk. Tak też zrobię z Nasem, nie tylko go pokonam, ku chwale Mikołaja II, niech spoczywa w pokoju biedaczek, ale także uzdrowię. Dusza jego będzie zbawiona i uleczona. Muszę tego dokonać, dla niego samego i naszych fanów. Nas jest zbyt porządnym człowiekiem by pozwolić mu się stoczyć w otchłań nierządu.

 

Rabin: A na czole jej wypisane było imię o tajemniczym znaczeniu: Wielki Babilon, matka wszetecznic i obrzydliwości ziemi.

 

SR: Myślę, że jesteśmy trochę niesprawiedliwi wobec pani Weroniki. To bardzo czarująca osoba, być może trochę irytująca. Tradycja żywa w jej zawodzie od stuleci, by prowadzić się raczej niezbyt moralnie, sprawia że spoglądamy na nią trochę nieuczciwie. Może ona po prostu szuka miłości i szczęścia? Nierząd można nazywać po imieniu, ale teraz jako mężatka być może już się tego nie dopuszcza. Być może to nie ona jest inspiracją dla spadania Nasa w otchłań. Jednak jeśli tak rzeczywiście jest to wtedy Nas sam jest nierządnicą, sam jest Wielkim Babilonem i sam jest wielką bestią. Daj mi włócznię, daj mi miecz, będę niczym święty Jerzy i bestię przebiję.

 

Rabin: Aj waj! Aj way!

 

SR: Deser gotowy?

 

Miszka: Podawać?

 

SR: Podawać. Zgłodniałem od tego gadania. Rabina też nakarmcie, zasłużył.

 

Rabin: Oj dziękuję.

 

SR: I dajcie mu rubla.

 

Rabin: Danke.

 

SR: Danki mu nie dawajcie. Mamy jakąś?

 

Smela: Nie.

 

SR: No to jedziemy skopać tyłki Mamelukom!

 

 

Podają deser, a pociąg jedzie dalej.

 

 

 

 

 

=================================================================

Koniec!

Pamiętajcie,

że

prędzej

czy

później

Dark Avenger

powróci!

A wtedy...

A wtedy...

A wtedy...

Polecą głowy!

Oj polecą!

=================================================================

6886753384ab4cd8908084.jpg

  • Odpowiedzi 0
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • SR

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie

  • SR

    SR 1 odpowiedź

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • GGGGG9707
      Tak też mi niespodzianki, Belair, AJ Lee, Lesnar, LA Knight, Dom, pewnie ten nowy arab saudyjski którego wzięli.  Ja zawsze na Royal Rumble przyjmuję sobie że chcę co najmniej jedną niespodziankę ale taką której się nie spodziewam. Te wymienione się nie liczą bo i tak prawie pewne że będą i to żadna niespodzianka. Choćby to był nie wiem Hornswoggle to i tak dam na plus bo będę zdziwiony a o to chodzi w Royal Rumble. Chyba na 60 wrestlerów da się zarezerwować 1 miejsce dla kogoś kogo si
    • MattDevitto
      Myślałem, że ona skończyła z wrs
×
×
  • Dodaj nową pozycję...