Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Ezechiel: 25, 17


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  877
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  23.01.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Pokój w jakimś średniozamożnym domu. Niewyróżniający się niczym szczególnym. Nieznany nam nastolatek o przeciętnym wyglądzie siedzi w foteliku przed monitorem, w lewej ręce trzymając puszkę Pepsi [VIDEO ZAWIERA LOKOWANIE PRODUKTU], prawą zaś wrzuca sobie do gardła chrupki. Chłopak ogląda filmik na komputerze. Kamera robi zbliżenie byśmy mogli ujrzeć co go tak zainteresowało, jakby wjeżdżając w ekran, aż zajmuje on cały kadr.

 

-----------------

PROMO

-----------------

 

"28.04.13"

pojawia się w białym kolorze, podczas gdy resztę ekranu spowija czarne tło. Trwa to kilka sekund, aż wreszcie ukazuje się właściwy obraz. Miejscem pobytu kamery jest lewy górny róg pomieszczenia, w którym podczas Kwietniowej Anarchii członek rosteru EWF został uwieziony. Do ściany przymocowane są świeczki, które zapłonęły jedna po drugiej kilka sekund temu. Ich płomienie stanowią jedyne źródło światła, mimo to w pomieszczeniu jest dość jasno. Przynajmniej na tyle byśmy mogli przyjrzeć się buddyjskiej ornamentyce znajdującej się na ścianach. Jednak głównym celem pobytu kamery w tym miejscu nie są bardzo ładne zdobienia, ale zawodnik, który związany próbuje się uwolnić. Nieskutecznie.

 

(Kamera traci ostrość.)

 

"30.04.13"

widnieje na czerni. Z lewego górnego rogu obserwujemy całe zajście. Bane przywiązany do krzesła siedzi po środku pomieszczenia. Co jakiś czas próbuje się szamotać, ale bezskutecznie.

 

Bane: Zapierdole! Mieliście mnie kurwa rozwiązać!

 

(Kamera traci ostrość.)

 

"1.5.13"

Widzimy Syna Anarchii wciąż przywiązanego do krzesła. Zachowanie jednak do niego nie podobne - spokojnie siedzi i głęboko oddycha. Znikąd pojawia się mnich i - jakimś ostrym przedmiotem niemożliwym do zidentyfikowania z takiej odległości - oswobadza Bane'a. Wrestler jak gdyby nigdy nic, jakby nikt go tu nie więził, nie atakuje Bhutańczyka, nie próbuje się wydostać. Jedyną jego reakcją jest chwycenie się za poranione od sznura nadgarstki.

 

(Kamera traci ostrość.)

 

"2.05.13"

ponownie pojawia się datę w białym kolorze, reszta pozostaje koloru smolistego. Po kilku sekundach, cyfry o białej barwie zanikają. W tym momencie powinien ukazać się obraz, lecz to niemożliwe. W pomieszczeniu panuje mrok. Zero jakiegokolwiek światła. Jedynym sygnałem, który informuje nas, że właściwe nagranie już się rozpoczęło jest dźwięk stukania palcami o ziemie. Pomieszczenie jest duże, a odległość kamery od wrestlera spora. Mimo to akustyka tego lokum pozwala nam byśmy słyszeli ten odgłos bardzo wyraźnie. Nagle stukanie ustaje zmieniając się w dość znany nam głos.

 

Jestem tu już dzień trzeci... a może czwarty? Równie dobrze mógłby być siódmy. W takim miejscu łatwo stracić poczucie czasu. Wiem, że słuchacie. Wiem, że mnie obserwujecie. Brak światła uniemożliwia wam to drugie, ale nie martwicie się. Opisze wam wszystko dokładnie. Siedzę oparty plecami o ściankę tego... pomieszczenia. Ubrany w czarną koszulkę, jeansy i sportowe buty. Ten sam zestaw, od debiutu nie zmienny. Jednak... od miesiąca zestaw ewoluował. Poszerzył się o jedną ważną rzecz... o pas. (chwila przerwy) Pas, którego posiadać nie powinienem. Pas, który teraz powinien być w rękach kogoś innego. Jeśli komuś przyszło do głowy, że na niego nie zasługuje to niech natychmiast to wyłączy. Jest wręcz przeciwnie. Trzymać ten tytuł to dla mnie ujma. Ten belt w tym momencie powinien walać się po jakichś ogródkach działkowych wraz z Franko, dla mnie jest jedynie zmaterializowaną porażką i wstydem. Tak, porażką. Remis z tak słabym wrestlerem jak Rzeźnik nie jest wcale lepszy od przegranej. I tak, wstydem. Ponieważ takie uczucie towarzysz mi gdy po każdym spojrzeniu na ten kawałek metalu przypominam sobie, że tak mierny zawodnik jak Franko posiada o klasę bardziej prestiżowy tytuł, a ja mając go na wyciągnięcie ręki zaprzepaściłem szanse. (odgłos uderzenia czegoś o ziemie - prawdopodobnie pasa) Co prawda, kolejna to kwestia czasu. Szkoda tylko, że przez następne dni Evolution tittle będzie przypominało wartością tytuł rodem z Bhutan Pro Wrestling.

 

Wracając... siedzę oparty o ścianę rozmyślając dokąd to wszystko zmierza. Powiem wam, że wpaść na rozwiązanie nie było trudno - do zmiażdżenia pewnej czaszki podeszwą mojego buta! Na pewno nie jesteście zaskoczeni, że nie zacząłem jakiś filozoficznych rozważań... ale przyznaj kretynie, tak do ciebie mówię, że przez sekundę przez głowę przyleciała ci myśl, że zaraz zacznę bujać się pod ścianą jak autystyczne dziecko i smęcić o sensie życia. To nie promo Vaclava. Znaczy archiwalne promo Vaclava. Teraz to jest inny człowiek. Chyba nawet włosy umył. Oczywiście inny w kwestii charakteru, w kwestii wrestlingowego rzemiosła nadal pozostaje na takim samym żenującym poziomie. Nadal przegrywa walkę, za walką. (pauza) Musze jednak przyznać, że na Kwietniowej Anarchii mi zaimponował. Stał się zły, wredny, wpierdolił mini świnie Szakala... z racicami włącznie. Człowiek skurwiel. Ale sekunda, czy on kogoś nie przypomina? Kogoś kto zadebiutował w 2013 roku i od razu zaczął świecić sukcesy? Świta wam coś w tych małych główkach? Tak, o mnie chodzi. Słuchaj Vaclav, krótko mówiąc - mam na ciebie wyjebane! Chcesz kopiować moje zachowanie, droga wolna. Ale pamiętaj, ja zwycięstw nie odnoszę swoim postępowaniem poza ringiem, ono nie ma znaczenia. Ważne jest to co pokazuje się będąc między czterema narożnikami, tam jestem niszczycielem, bo umiejętnościami mi na to pozwalają. Ty potykasz się o własne nogi, bo ci ich brakuje. Dlatego jakkolwiek byś próbował nigdy nie będziesz drugim Bane'm. Analogicznie Scotty Whiped nie osiągnął nic będąc w children of sensi. (krótka pauza) Zły przykład, on nigdy nic nie osiągnął... ale wydaje mi się, że wiesz o co mi chodzi. Jeśli jesteś tego świadom leśniczy, to nie ma problemu. Problem się pojawi jeśli poczujesz się zbyt pewnie i postawisz się pierwowzorowi. Wtedy co galę będziesz miał piątek trzynastego, aż finalnie wylądujesz na emeryturze. W Odsyłaniu na nią naśladowców mam już wprawę.

 

Czasu mam sporo, ale dość już dywagacji na temat tych, którzy musieli na Kwietniowej Anarchii poczuć smak porażki. Choć nie... Chwile poświecę jeszcze jednej osobie, która swój ostatni pojedynek przegrała. Bidam. Co się stało tym razem? Czyżby wielki talent, który w sobie posiadasz kolejny raz nie wystarczył? Czyżby brzuch Bubby okazał się poprzeczką nie do przeskoczenia? Powiedz mi chłopie, jakie to uczucie ulec w pojedynku z osobą, która nie tylko nie posiada predyspozycji do zapasów, ale także swoje najlepsze lata ma już dawno za sobą? Poniżenie, to chyba w tym momencie odpowiednie słowo. Jednak... muszę ci przyznać, że czuje lekki zawód. Do tej pory zdawało mi się, że masz talent... zdawało mi się, ze krok po kroku zdominujesz EWF... że w momencie, w którym staniem w szranki między sobą nie ulegniesz jak pierwszy lepszy Franko, a będziesz stanowił wyzwanie. Tymczasem... twoje ostatnie starcia zrewidowały ten pogląd. Okazałeś się kolejnym nic nie wartym pionkiem, który jedynie marzy o wybiciu się z morza przeciętności. Mówi się, że apetyt rośnie w miarę jedzenia... a trzeba przyznać, że Bubba to wielki, tłusty stek. W takim razie Bidam musi być z ciebie wegetarianin z strasznie silną wolą skoro wolisz wpierdalać ogórki pokroju Aero.

 

Słychać jakieś szmery, po chwili zmieniają się one w odgłosy stawianych kroków. Dźwięk kroków ustaje by przekształcić się w odgłos skrzypienia starych sprężyn niczym po usadowieniu się na starym łózko.

 

"3.05.13"

kolejny już raz pojawia się data. Tym razem świeczki są zapalone, widzimy pomieszczenie doskonale. Zawodnik leży na łóżku, właściwie jest to jakaś stara prycza i wpatruje się w sufit.

 

Bane: ...Bubba to w sumie też bardzo ciekawy temat. Były mistrz wraca z zapomnienia by odzyskać minioną chwale... Jakże epicko to brzmi. Pytanie tylko, który to już raz? Z którym powrotem Bubby na szczyt mamy tu do czynienia? Prawdopodobnie sam grubszy miałby problemy z odpowiedzią na to pytanie. I mimo ogólnej ekstazy spowodowanej spowodowanej ponownym zobaczeniem go w kwadratowym pierścieniu, każdy zdaje sobie sprawę z jednego i czas to w końcu powiedzieć głośno - renesans tej istoty z nadwagą skończy się tak samo jak poprzednie. Skończy się klęską. Bubba... na starcie dostałeś zawodnika, który nie pamięta nawet własnego move-setu... gratuluje zwycięstwa, ale musisz być świadom, że nie jest ono niczym spektakularnym. Prawdziwy test czeka cie w momencie, w którym będziesz zmuszony stanąć oko w oko z rywalem, który nie jest amatorem zapasów i stoczyć szybki, techniczny pojedynek. Wtedy okaże się czy podołasz w dzisiejszym EWF. Ja sądzę, że nie... Bo widzisz Bubba, to nie jest tak, że ja ci źle życzę... (uśmiecha się ironicznie) wręcz przeciwnie życzę ci jak najlepiej. Ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Na taką walkę twoja kondycja jest za słaba, te wszystkie fałdy tłuszczu potrzebują tlenu... Ile jesteś wstanie wytrzymać zanim całkowicie spuchniesz? 5? 6 minut? W PCW by starczyło... teraz to za mało.

 

[ciecie]

 

Zapaśnik znajduje się po drugiej stronie pomieszczenia i ogląda uważnie malowidło jakiegoś smoka na ścianie. Warto tu zaznaczyć, że smok przypomina puchar jaki był stawką pojedynku Scyther vs. Nass.

 

Bane: ...Jazzowski to dziwny człowiek. W jednej chwili prowadzi życie celebryty, pije wódkę z Grabarzem, czy urządza jakieś nielegalne walki, by w drugiej rozpaczać nad brakiem World Tittle shotu. Sam patrze na tą sytuacje z zażenowaniem... Nass, obserwuje twoje poczynania praktycznie od samego początku i prawdę mówiąc fakt, że w ogóle dałeś radę dotrzeć na sam szczyt karty to IMO zbieg okoliczności... czysty fart. Gdybym był tobą nie wychylałbym się, siedział cicho i liczył, że mnie nie zdegradują. Ale ty... człowiek z przerośniętym ego, uważający się za ikonę (śmiech) jakże to zabawnie brzmi, pragniesz jeszcze więcej... Nie wiem, może czujesz, że w momencie gdy na szczycie stoi ktoś tak przeciętny jak Tool lub Crazy to właśnie twój czas... twój czas by osiągnąć swój cel... by zdobyć wymarzony EWF World Tittle. W tym momencie wyjawię ci tajemnice czemu nigdy go zdobędziesz... World Tittle zarezerwowany jest dla najlepszych zapaśników, nie dla najlepszych w robieniu z siebie idiot. Kłopot w tym, że ci pierwsi, do których skromnie mówiąc zaliczam się ja, męczą się w dole karty, a ci drudzy, do których zaliczasz się ty, World Tittle shotów mieli już co niemiara. Ehhh... ale do kogo ja kieruje te słowa... Widzisz ja cie od razu przejrzałem, za każdym razem gdy widzę twoją pewną siebie mordę mówiącą o tym jak bardzo zasługujesz na Mistrzostwo Świata, jak chcesz go zdobyć dla ludzi i jakim to jesteś mesjaszem bla, bla, bla... wiem, że twoje słowa nie są szczere. Bo ty nie robisz tego dla fanów, ty robisz to z chorobliwego pożądania World Tittle, tylko i wyłącznie z pożądania World Tittle. Dlatego jakkolwiek bym gardził aktualnym mistrzem, bez znaczenia, kto akurat nim jest, obaj są siebie warci, mam nadzieje, że ukróci twoje ambicje ściągając cie brutalnie na ziemie. Wierze, że kiedyś i ja będę miał ku temu okazje.

 

(Kamera traci ostrość.)

 

"4.05.13"

ostatni raz pojawia się data, w końcu dziś kończy się cały tydzień przetrzymywania Bane'a w więzieniu. W pomieszczeniu panuje mrok, więc i kolejny raz nic nie widzimy.

84!

 

(Klaps)

 

85!

 

(klaps)

 

86!

 

Nagle w pomieszczeniu błyskawicznie robi się jasno. Dostrzegamy, że Bane znajduje się na podłodze, po pozycji w jakiej się znajduje możemy powiedzieć, że prawdopodobnie robił pompki. Sam zawodnik w momencie, w którym uświadomił sobie, że coś nie tak, zdezorientowany zaprzestał ich robienia i szybkim ruchem znalazł się w pozycji stojącej. Spojrzał w górę i prawdopodobnie oślepiony światłem, ręką zakrył sobie oczy. Jednak na jego twarzy dostrzegamy szeroki uśmiech, przez pół sekund nie wiem o co chodzi, ale po tym czasie obok jego ręki spada drabinka.

 

(Kamera traci ostrość.)

 

----------------------------

END OF PROMO

----------------------------

 

http://3.bp.blogspot.com/-7r77RQLav0Y/Ti-DbTUMS-I/AAAAAAAAAIE/CpEByu-4HqI/s320/youtube%2Bvideo%2Breplay%2Bbutton.jpg

 

Wracamy do nastolatka, który podczas oglądania proma odłożył puszkę Pepsi na biurko i w tym momencie stuka coś na klawiaturze, następnie chwyta za myszkę i kursorem najeżdża na "Wyślij". Kamera ponownie wjeżdża w ekran monitora pokazując nam komentarze odnośnie video. Ostatni jest chłopaka - "Chujowe!".

 

--------------------------------------------------------

Korytarz hali EWF

Toruń, Polska

26.05.2013

kilkanaście minut przed WrestlePaloozą CXIV

--------------------------------------------------------

 

Widać Bane'a z zapięty Daemusin tittle w pasie i krzesłem obwiniętym drutem kolczastym w rękach.

 

- Fraaaankooo..! Biiiidaaaamm...!

 

Silnym kopniakiem wywarza jakieś drzwi, zagląda do pomieszczenia i idzie korytarzem dalej.

 

- Where're youuuu?!

 

Na horyzoncie pojawia się Cassandra Tisserant, która widząc wrestlera szybko zjawia się koło niego licząc na wywiad.

 

- Może króciutki wywiadzik?

 

- (do siebie, ignorując reporterkę) No gdzie jesteście chłopaki?

 

- (nie poddając się) Jak zapatrujesz się na dzisiejszą walkę? Vaclav, Bubba i Nass Jazzowski to bardzo trudni przeciwnicy. - wypowiada jednym tchem goniąc za idącym szybkim krokiem zapaśnikiem.

 

- (nadal do siebie) Pokażcie się, przecież nie gryzę...

 

- (podejmując ostaniom próbę) Dobrze... a co powiesz na temat twoich partnerów, Bidama i Franko?

 

Bane jednak i na to nie zwraca uwagi. Wykonuje kila kroków do przodu i...

 

- Że, kurwa jego mać, co powiedziałaś?! - obraca się w stronę Haitanki jakby dopiero teraz to do niego dotarło.

 

- (niepewnie) Co powiesz na temat twoich partnerów, Bidama i Franko?

 

- To będą moim partnerzy?! Co to w ogóle, kurwa, jest za walka?!

 

- (lekko przestraszona) Ty, Bidam, Franko przeciwko Vaclavowi, Bubbie i Nassowi Jazzowskiemu...

 

- Ja pierdole! Kto to do chuja bookował?!

 

- Nie ja. - wtrąca przechodzący obok Jan Kowalski. Kamerzysta błyskawicznie kieruje kamerę na komentatora.

 

- (z offu) Skieruj kamerę na mnie pierdolony parobie!

 

Kamerzysta czyni to co rozkazał mu zawodnik. Widzimy jak Bane bierze głęboki wdech, a następnie wydycha powietrze. Z jego twarzy znika wściekło i pojawia się spokój.

 

- Kreven niezbyt rozsądnie debiutuje na stanowisku komisarza. Takie dziwne pomysły mogą się źle dla niego skończyć. Eksperymentalna karta miała już raz miejsce dzięki jednej z jego dyrektyw, mam jednak nadzieje, że jak poprzednio, wyskok jest to jedynie jednorazowy. Jeśli komuś brakuje koncepcji na ustawienie pojedynków to chętnie służę pomocą. Tymczasem... za kilkadziesiąt minut połączę siły z Bidamem i Franko, mówi się trudno. Nie powiem żebym był zadowolony z takiego obrotu sprawy, przeciętności obecnych Tag Team champów nie da się nie dostrzec. Stąd też wątpię by byli wstanie pokazać się jako równorzędni przeciwnicy dla naszych rywali. Prawdopodobnie zostanę osamotniony i sa...

 

- (przerywa) Vaclav, Bubba, Nass Jazzowski to bardzo utytułowani zawodnicy, dwójka z nich posiadała nawet w przeszłości World Tittle. Uważasz, że jesteście wstanie poradzić sobie z takimi gwiazdami?

 

- Po pierwsze: słuchaj uważnie i potraktuj to jako radę na przyszłość. Nigdy, przenigdy nie przerywaj wrestlerowi. Uwierz, to bardzo nierozsądne. Zwłaszcza gdy w rękach trzymają krzesło. Bo wiesz... ktoś się może zdenerwować i komuś może się ręka omsknąć... Po drugie: Syn Anarchii MA W DUPIE ICH DAWNE TYTUŁY! Przeszłość nie ma znaczenia, liczy się tu i teraz. Widzisz, po Big Bubbowskim World Champie pozostały mu tylko dwie rzeczy... nadwaga i żenujące poczucie humoru. Taki Ryszard Kalisz polskiego wrestlingu, przykład żartu na podobnym poziomie co w jego promach. Natomiast Vaclavowi również pozostały dwie rzeczy... oczywiście nieprzyjemny zapach i umiejętności. Tak, umiejętności. W jego przypadku są niezmienne, zniknął po prostu fart dzięki, któremu udawało mu raz na jakiś czas coś wygrać. I tak jest prawda. Czasy, w których oni byli numerami jeden odeszły w zapomnienie. Odeszły i z całą pewnością nie wrócą. Natomiast czasy Jazzowskiego nigdy nie nadejdą. Faktycznie jego ambicja i wola walki jest godna podziwu, kłopot w tym, że jak się chce za bardzo to też nie wychodzi. Nie martwię się więc o formę moich rywali, ci nie stanowią zagrożenia. O wiele bardziej niepokoi mnie zachowanie moich partnerów, nie wiem czego się po nich spodziewać. Bo o ile są to jednostki wrestlingowo jedynie przeciętne i w tej walce kompletnie bezużyteczne i zbędne, tak w głupocie nie mają sobie równych. A to czynni z nich osoby nieprzewidywalne. Nie jestem wstanie teraz określić, czy przez ich osobiste animozje wobec mojej osoby nie zostanę znienacka zaatakowany od tyłu. To niestety ważna rzecz, walcząc samotnie przeciwko trzem nijak można pilnować własnych pleców. Czytujesz może Biblie Casandro?

 

- ... - Bane nie daje jej dojść do słowa.

 

- Znam jeden fragment na pamięć. Ezechiel: 25, 17. „Ścieżka sprawiedliwych wiedzie przez nieprawości samolubnych i tyranię złych ludzi. Błogosławiony ten, co w imię miłosierdzia i dobrej woli prowadzi słabych doliną ciemności, bo on jest stróżem brata swego i znalazcą zagubionych dzieci. I dokonam na tobie srogiej pomsty w zapalczywym gniewie, i na tych, którzy chcą zatruć i zniszczyć moich braci; i poznasz, że Ja jestem Pan, kiedy wywrę na tobie swoją zemstę!”. Powiem ci Franko, że znam ten fragment kawał życia, ale nigdy wcześniej nie zastanawiałem się co może znaczyć. Dzięki tobie i twojemu koleżce miałem sporo czasu by to zmienić. Teraz myślę, że może to znaczy, że ty jesteś zły, a ja sprawiedliwy... A (spogląda na krzesło) pan metalowy jest pasterzem pilnującym mojej sprawiedliwej dupy w dolinie ciemności. A może jest tak, że to ty jesteś sprawiedliwy, ja jestem pasterzem, a świat jest zły i samolubny. (krótka pauza) To by mi się podobało. Ale to gówno prawda. Prawda jest taka, że ty jesteś słaby. A ja jestem tyranią złych ludzi. Ale staram się. Naprawdę, Franko bardzo się staram być pasterzem.

 

Syn Anarchii spogląda jeszcze przez ułamek sekundy na metalowe krzesło, by odrzucić je na ziemie tworząc tym samym niezły hałas. Następnie opuszcza reporterkę i udaje się w tylko sobie znanym kierunku.

 

_____________

 

OOC: Przepraszam za zmarnowanie pomysłu z więzieniem. Jestem chory i naprawdę na nic kreatywniejszego nie wpadnę.

Fragment z "Pulp Fiction" użyty z musu tzw. przypomniałem sobie ten film i nie przeżyłbym gdybym nie dostosował jakieś sceny do panującej sytuacji z moim zawodnikiem. :P

Dont Take it personally.. Im just that much smarter than you...

9753791175058a11dcc0cd.jpg

  • Odpowiedzi 0
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Anapolon

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Słyszałem plotkę o kolejnym tajnym spotkaniu w Orlando T. Khana z niejakim Shanem McMahonem, który od marca ma zostać pierwszym w historii GM AEW.
    • Jeffrey Nero
      Nigdy nie mów nigdy w wrestlingu...
    • IIL
      AJ'a czeka co najwyżej transfer do TNA. Byłby to generalnie genialny pomysł - przegrana z Guntherem na Rumble i "odejście" od WWE, ale za to definitywne zakończenie kariery w ich rozwojówce. Styles mógłby zdobyć tam w poetycki sposób jeszcze raz główny pas, itd i pojawić się kilka razy w tym roku, co bardzo wywindowałoby ten brand do góry.  Na AEW i walkę z Omegą oraz reunion z Bucksami nie ma szans.  
    • Jeffrey Nero
      Tak tylko to wrzucę   
    • GGGGG9707
      Mi się właśnie wydaje że to doprowadzi do odejścia Balora. Od kontuzji Doma było mówione że do RR zdąży wrócić więc jego wejście w walce jest niemal pewne (co nie będzie jakąś dużą niespodzianką bo wszystkie informacje podawały że na Rumble wróci). Balor nie przypadkowo dowiedział się na RAW że nie ma dla niego miejsca w RR Matchu a do tego te promo Liv do Balora. Typuję że albo Dom będzie w RR Matchu i go koncertowo przegra co zdenerwuje Finna że znowu Dom dostaje szansę mimo że ma już pas albo
×
×
  • Dodaj nową pozycję...