Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Nie przesadzaj z kokainą.


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  877
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  23.01.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Maski. Maski. Maski. Większość z was... prawdopodobnie wszyscy, nosicie maski. Maski, które mają za zadanie ukryć to kim naprawdę jesteście. Możecie udawać, że tak nie jest, ale ja, ty, sprzedawczyni z warzywniaka, Szakal, Super Crazy, Nass... nawet Psycho, każdy nosi maskę. Oczywiście w przypadku tego ostatniego nie chodzi tutaj o śnieżnobiały materiał okrywający twarz, ale o uzewnętrznione emocje i zachowanie. Tak naprawdę nikt z nas nigdy nie widział prawdziwego Psycho. Przez ostatnie lata oglądaliście tylko to, co on chciał byście widzieli. Dlaczego? Bo tego wymagało otoczenie. Okazanie swojego prawdziwego oblicza to bardzo ryzykowana sprawa. Psycho był świadom, że głaskanie piesków w schronisku nie przestraszy przeciwnika równie mocno co torturowanie kobiety. I tu dochodzimy do bardzo ważnej rzeczy. Ubieranie maski silnej persony wzbudza autorytet, ale w momencie gdy nie ma się już sił by ją dalej nosić... wszystko się kończy. Maska zostaje zdjęta lub spada, a silny człowiek staje się zwyczajnym słabeuszem.

 

Gala już się skończyła. Minut od ostatniego gongu minęło już sporo. Czemu zatem nie jestem jeszcze w domu? Głupie pytanie. Czy ja wyglądam jak Vaclav by wracać spocony do domu? Znaczy się... lasu? Nie odpowiadaj, to pytanie retoryczne. Wszyscy znają odpowiedz. Pstryk! Wyłączyłem prysznic. Kwestie higienicznie miałem już za sobą. Bardzo dobrze, nie mam pojęcia jakie jeszcze pierdoły przyszły mi by do głowy. Próbkę miałeś wcześnie. Wyszedłem z kabiny i chwyciłem pierwszy lepszy ręcznik. Biały, jak wszystko tutaj. Zacząłem wycierać głowę, swoją drogą w tym momencie dowiedziałeś się czym łysi myją głowę, widać było resztki mydła. Jakim cudem mogłeś się to zobaczyć? Moja szatnia nagle zaroiła się od pracowników federacji. No... może niedosłownie, bo wparowała jedynie jakaś dziennikarka i kamerzysta. Logiczne - miał kamerę. Nie wyszło to najlepiej, brakowało mi ważnej cześć garderoby. Spokojnie! Zaznaczyli, że wszystko będzie ocenzurowane. Nawet znaczek "+18" z prawej górnej cześć ekranu nie będzie potrzebny.

 

- Co robisz?! Okryj się. Szybko! - krzyknęła do mnie kobietka zakrywając ręką oczy. Zrobiła to ostentacyjnie, ale widać było, że podgląda. Palce u dłoni miała tak rozchylone, że trudno było tego nie dostrzec. Zrobiłem co powiedziała. Nie było sensu sprzeciwiać się jej w takiej sprawie.

 

- To moja szatnia, a wy wparowaliście mi tu do łazienki. Czegoście się spodziewali? To nie pieprzony Madagaskar! Wynocha mi stąd! - odpowiedziałem. Czemu Madagaskar? Pierwsze skojarzenie. Żyd to i "Żydzi na Madagaskar". Nie, nie jestem antysemitą. To skojarzenie. Jak Bidam i kurczak, jak Psycho i kokaina, jak Bane i zwycięstwo.

 

Wybiegła z pomieszczenia jak oparzona. Oczywiście za nim to zrobiła obróciła jeszcze głowę by "luknąć" ostatni raz i upewnić się czy wszystko dobrze zapamiętała. Nawet ładna - pomyślałem... może nie jest to pełna dziesiątka, ale 7 na pewno ją nie skrzywdzi. Podszedłem do swojej torby i wyciągnęłam ubrania. Brakło czystej koszulki. Przeryłem kilka szafek w poszukiwaniu czegoś co okryłoby mój tułów. Nie mogłem przecież bez tego wyjść, dziewczynie zrobiłoby się mokro w majtkach. O ile w ogóle miała majtki... źle by to wyglądało na tej bielutkiej podłodze. Pierwsza szafka - nic. Druga - nic. Trzecia - ni.. właściwie to nie do końca. Był tam śnieżnobiały proszek w dość sporych paczkach. Nie musisz być geniuszem, żeby się domyślić, że nie było to cukier puder. Ciekawe czy mu to pomagało? - spytałem siebie w myślach i dalej się nad tym nie zastanawiając przeszedłem do kolejnej szafki. Wreszcie! Znalazłem. Stos koszul i koszulek. Wziąłem pierwszą lepszą. Jakie koloru? Wszyscy się chyba domyślają. Narzuciłem ją szybko na siebie (nie zapinałem nawet guzików [były 2 niedaleko szyi]), to samo zrobiłem z długimi jeansowymi spodniami i czarnymi sportowymi butami. Kątem oka zauważyłem pakunek z kokainą. W imię zasady "wszystkiego trzeba spróbować" zgrabnym ruchem chwyciłem worek i wysypałem dość sporo na blat szafki. Nigdy tego nie robiłem, więc sugerowałem się filmami. Podzieliłem towar na trzy kreski. Bardzo długie kreski. Nie wiem, czy nie za długie. Nie znam się. Wyciągnąłem z kieszeni 100 złotowy banknot. Wciągałem kreskę. Nic. Za mało pomyślałem. Wyciągnąłem drugą. Nic. Za mało. Wciągnąłem trzecią. Nic. Nie działa. Nie dziwie się, że Psycho mógł to wciągać kilogramami.

 

Wyszedłem z łazienki krokiem jakby sytuacja przed chwilą nigdy nie miała miejsca. Pewny siebie jak zawsze, chyba nawet jeszcze bardziej. Dziwne, stoczyłem niedawno dwie walk, a już jestem w pełni sił, pomyślałem. Nie zwracając uwagi na to, że w pomieszczeniu ktoś jest rozsiadłem się wygodnie na białej sofie i rzuciłem na przezroczysty stół, który stał obok niej, paczkę papierosów.

 

- Przepraszamy za ten incydent... naprawdę bardzo nam głupio. - robi smutną minę - Mam nadzieje, że pan nie złoży żadnej skargi, to okres próbny. Nie chciałabym stracić takiej szansy, wie pan jak trudno dzisiaj o prace. - wypowiedziała jednym tonem. Bardzo błagalnym tonem, trzeba to zaznaczyć.

 

- Nie ma tematu. Ale chyba po coś tu przyszłaś.

 

- Tak, tak. Wywiad. - zwraca się do kamerzysty - Już działa?

 

Pytanie nie było skierowane do ciebie, ale śmiało możesz sobie na nie odpowiedzieć. Jakbyś jeszcze nie wiedział, miał zamknięte oczy, odpalił wywiad w słuchawkach i wrócił to grania w FIFE to podpowiem... nie działa. Czerwona lampka się nie świeci. Zamiast transmisji twoje oczy widzą całkowicie czarny ekran spowodowany chwilową usterką urządzenia do nagrywania.

 

- Sekundeczka, szefowo. - odzywa się głos z offu.

 

Cicho słyszysz jakieś trzaski, masz wrażenie, że ekrany rusza się we wszystkie strony. Trzask! Tym razem o wiele głośniejszy niż wcześniejsze. Kolejny! Jeszcze jeden! I jest... Mamy obraz. Kamerzysta wykazał się swoim kunsztem. Na telewizorze, lub monitorze (jeśli nielegalnie oglądasz kanał EWF przez streama) w tym momencie widnieje widok najelegantszej szatni na świecie. Panuje tu ogromny przepych i luksus, wszystko jest tak drogie, że sprzedając obraz 5x15 cm wiszący na ścianie kupiłbyś wycieczkę do Tajlandi. Fakt, na powrót mogłoby nie starczyć... zależy ile straciłbyś w burdelach.

 

- Już wszystko w porządku. Możemy zaczynać. - odezwał się kamerzysta.

 

Przytaknęła głową. Chyba chciała udać pewność siebie, ale gołym okiem widać, że stresuje się bardziej niż przed maturą. Tak! Jeśli w tym roku ją piszesz, a zamiast się uczyć oglądasz EWF to zgadza się, jesteś w czarnej dupie.

 

- Skup się Cassandro! - bierze głęboki oddech - Dasz rade! - powiedziała do siebie reporterka.

 

Jeśli właśnie strzelasz Lewandowskim czwartą bramkę Realowi to w tym momencie usłyszałeś tylko jakiś dziwny bełkot. W sumie to wszyscy go usłyszeliśmy, jednak jeśli jesteś widzem to dzięki napisom umiejscowionym w dolnej cześć ekranu zrozumiałeś słowa wypowiedziała przez młodą reporterkę w języku kreolskim haitańskim. Ja nie miałem takiej możliwości, więc słuchaczu, niech to będzie dla Ciebie impuls żeby wyłączyć to w cholerę i zacząć oglądać.

 

- Zanim zaczniemy oficjalnie. - wskazuje ręką na sofę - Nie brzydzisz się na niej usiąść? - z obrzydzeniem - Podobno niedawno ją obsikałeś...

 

- Chyba nie myślisz, że to ta sama.. - powiedziałem przez śmiech - Czy Psycho wygląda na kogoś kto oszczędza pieniądze? Co gale kupował nową. Właściwie... nadal kupuje. - poklepałem kanapę po oparciu - Ma gest, skurwesyn.

 

- yyy... To może przejdźmy już do wywiadu. - usiadła koło mnie. Dopiero teraz widziałem jak bardzo się stresuje, cała się trzęsła.

 

- Ja bym wolał do sypialni, ale jak sobie chcesz. - rzuciłem by ją trochę rozluźnić. Nie udało mi się.

 

- yyy...

 

- No pytaj jak ci płacą.

 

- No tak. Zacznijmy od dzisiejszej gali. Wystąpiłeś w Wielkim Battle Royalu i zostałeś wyeliminowany mniej więcej w połowie pojedynku przez twojego przeciwnika z Kwietniowej Anarchii, jesteś zadowolony ze swojego występu?

 

- Zadowolony może być Super Crazy i tylko on. Reszta odniosła porażkę. Mniejszą lub większą? Nie... tak pocieszają się zwykłe leszcze. Pojęcie mniejszej, czy większej porażki nie istnieje. Nie ma znaczenia kiedy się odpadło. Czy jako pierwszy, czy jako ostatni. Przegrana to przegrana. Faktycznie! Mógłbym tu opowiadać, że niszczyłem każdego po kolei, że gdyby wszyscy walczyli jedynie na własne konto wyrzuciłbym cały roster, że wytworzył się swoisty handicap gdzie musiałem się pojedynkować się sam jeden na trzech przeciwników. Mógłbym... i miałbym racje. Ale to nie ma znaczenia, odpadłem i walkę przegrałem. Dlatego już przed jej rozpoczęciem twierdziłem, że ta starcie to czysta loteria. Może są efektowne i rozrywkowe... - wstałem i podszedłem do braku z alkoholem - Ale takich matchy nie wygrywa się umiejętnościami... to, że w niej nie zwyciężyłem nie oznacza, że jestem choć o ciut gorszy od zwycięzcy, czy innego wrestlera, który tam występował. - nalałem sobie wódki do szklanki - Drinka?

 

- Nie...nie, nie. Nie wolno nam w pracy. - odpowiedziała zaskoczona Cassandra.

 

- Wątpię by Kraven robił z tego jakiekolwiek problemy... A więc może jednak? Sam nie będę pił. - wziąłem do ręki jakieś drogie whisky.

 

- Nie.. naprawdę nie mogę.

 

- W takim razie... - uśmiechnąłem się szeroko do kamery - Chciałbym oficjalnie przeprosić Panią Cassandre za namawianie jej do spożycia alkoholu w godzinach pracy. - błyskawicznie opróżniłem szklankę - Naprawdę, bardzo mi przykro.

 

- To wszystko dostałeś za jedną wygraną? - zapytała rozglądając się po pomieszczeniu, drogi alkohol zawsze robi wrażenie, może nie smakuje, ale wrażenie robi.

 

- Trzeba umieć się ustawić. - wskazałem ręką na jedną z szafek - Otwórz. No śmiało.

 

Nie trzeba było jej długo przekonywać. Otworzyła ją. W środku znajdowała się kolekcja "złotych jointów. Już wyjaśniam. Były to sporych rozmiarów zawieszki do łańcuchów noszonych przez Psycho. Zawieszki były z czystego złota. Tego zwykłego. Czemu nie z białego? Tego nie wiem. Trzeba by zapytać białego. A propos białego, proszek wciągnięty w łazience zaczął o sobie przypominać. Czułem jakby coś chodziło mi po ręce. Spojrzałem, nie było nic. Trzeba się jakoś jej pozbyć, powiedziałem do siebie.

 

- Weź sobie jedną. Warta więcej niż twoja roczna pensja. - powiedziałem licząc, że weźmie jedną i zadowolona sobie pójdzie.

 

- Nie powinnam... - oglądając uważnie zawieszkę w ręce - Wróćmy do wywiadu...

 

- Ten wywiad jest już skończony, a pani Cassandra właśnie opuszcza pomieszczenie. - powiedziałem szybko i zacząłem kierować ją w stronę drzwi.

 

- Ale jak to? Tak szybko? Nie powiedział pan nic o...

 

Huk! Drzwi zamknęły się pozostawiając Haitankę po drugiej stronie.

 

- ..przeciwniku.

 

- To chyba by było na tyle... - odezwał głos z offu, a widząc, że Cassandra posmutniała kontynuował. - Przyzwyczaisz się, oni tacy są.

 

Zamknąłem drzwi. Czułem się dziwnie. Usiadłem na sofie licząc ze zaraz mi przejdzie. Powieki same mi opadły. Nie wiem na ile. Mogła to być sekunda, dziesięć, a może parę minut. Nie mam pojęcia. Otworzyłem je po pewnym czasie. Przede mną stał Psycho. Aż wstałem z podekscytowania. Fakt, zdziwiłem się. Nie było słychać dźwięku zamykania i otwierania drzwi, wyważenia także. Ale stał. Jak żywy. Maska, koszulka prosto, koszykarskie spodnie i buty nike. Wszystko było. Oczywiście koloru śnieżnobiałego. Nawet rolex na ręce.

 

- Kogo moje oczy widzą? Jak tam w krainie bezrobotnych? - zapytałem z ironicznym uśmiechem.

 

- Pieniędzy mi nie brak. A jak tam w krainie przegranych?

 

- Sam doskonale znasz odpowiedz na to pytanie. - ponownie rozsiadłem się wygodnie na kanapie.

 

- Tylko nie zarwij.

 

- Wytrzymała mnie i Candy, wytrzyma i teraz. Ale chyba nie przyszedłeś tu wymieniać uprzejmości.

 

- estancia fresca, mariconazo (wyluzuj pedale). Przyszedłem do tego burdelu by załatwić interesy. Nie wiem jakim cudem udało ci się przetrwać spotkanie z białą śmiercią, ale nie odesłałem cie na deski jak innych poznaniaków. Zanim to zrobię musisz nacieszyć się opowiadaniami z pierwszej ręki, spytaj Jupiterea, czy mint rowera oni poczuli sile Białego Skurwiela, nie raz, nie dwa i na pewno opowiedzą ci ze szczegółami co czuli. I jak bym tego bardzo nie chciał pyrlandczyku, ze śmierdzącej szczynami wsi Poznań ty przetrwałeś i musisz dbać o pieprzony wizerunek. Nie chodzi mi tutaj o twoje zachowanie i wygląd, bo przy tym to nawet spec od Grzegorz Laty by nie pomógł. Ale nie może przegrywać z jakimiś emigrantem z kraju trzeciego świata co w dzieciństwie sklejał mi buty.. pozdrawiamy Mongolię.

 

- Widać, że nie uważnie oglądasz. Na poprzedniej gali mistrzowi evo zafundowałem kilka minut walki na takim poziomie, że po piętnastu sekundach dostał palpitacji serca. Później zwolniłem tempo, bałem się, że przed Anarchią zejdzie na zawał...

 

- Sayyy what?! Mistrzowi? Taki z niego mistrz jak z Weemana Main Eventer Wrestlemanii. Całą walkę walczyłeś z kastetem w gaciach...

 

- I wygrałem.

 

- Wygrałeś. Plan był dobry, ale drugi raz się nie sprawdzi.

 

- Bo nie będę próbował. Nie będzie takiej potrzeby.

 

- Czyli tym razem była?

 

- Nie. To był pokaz. Zawsze wychodziłem z założenia, że jeśli podczas walki nadarzy się okazja, a sędzia nie widzi to wszystkie chwyty są dozwolone. Tak było tym razem. Oczywiście nie była to spontaniczna sytuacja, wszystko zaplanowałem. Czemu? Bo było to oświadczenie, z którego Rzeźnik miał wyczytać dwie rzeczy - po pierwsze, podczas Kwietniowej Anarchii nie cofnę się przed niczym by go pokonać, nie ważne, czy będę zmuszony uderzyć go krzesłem, połamać mu ręce, czy wysłać go do pokoiku bez klamek, łóżko obok Nabashimy. A po drugie - niech zapierdala na siłownie, ćwiczyć kondycje, bo jeśli będzie miała taki sam marny poziom jak podczas przedniej gali to na arytmii się nie skończy, nie będę tak litościwy jak poprzednio i tempo będę podkręcał z sekundy na sekundę aż serducho wyskoczy mu przez gardło.

 

- Mogłeś mu to powiedzieć, nie trzeba było mu walić kastetem w pysk. - przez śmiech.

 

- Chciałem mu ułatwić zadanie. Wiem, że chłopak uwielbia podrzucać brednie tym durnym dziennikarzyną. Wręcz to kocha! Tłumaczy się im ze wszystkiego. Gdybym pokonał go w sposób czysty, musiałby się ostro nagimnastykować by wyjść z tego z twarzą. A Tak bez problemów może wylać na mnie wiadro pomyj, okrzyknąć oszustem, szczęśliwym zwycięzcą, mordercą schorowanych starców - oczy Psycho aż zapłonęły z wściekłości -, czy wymyślać cokolwiek innego. Na kartach historii i tak pozostanie zapisany jak przegraniec, ja jako zwycięzca. Poprawia mi przy okazji humor. Słuchaj "morderca schorowanych starców" - parsknąłem - śmiesznie to brzmi w ustach człowieka, którego największym sukcesem jest zdobycie Evolution tittle pokonując najgorszego championa w historii, człowieka, który sygnuje się tytułem mistrza tagów tylko dlatego, że Bidam zajął się Super Crazy'm, a śmieszny żółtek przytył tak znacząco, że nawet Rzeźnik był dla niego za szybki... I on śmie negować mój sukces? Jak to szło... Widzisz drzazgę w oku brata swego, a belki w swoim oku nie dostrzegasz. Pieprzony hipokryta! Ale ja mu wybaczam, bo wiem, że wszystko co mówi ma jedynie zdeprymować mnie przed naszą walką. Mógłbym podjąć jego taktykę, nazwać jego Helenkę kurwą, a jego samego panem "założe maskę, bo inaczej wszyscy jebną ze śmiechu", ale ja nie muszę tego robić, bo to poniżej mojego poziomu. Wiem, że tak naprawdę mi zazdrości, bo zdaje sobie sprawę, że ja zostanę zapamiętany jako pogromca Psycho, jako świeża krew, która zadebiutowała i wyeliminowała z EWF jednego z najlepszych wreslterów federacji. A jego karierę będzie się wspominać - "Rzeźnik?" "To ten co pokonał Aero?", ale kim do cholery jest Aero? Nikim. Dlatego próbuje negować moje sukces, pocieszać się, że miałem szczęście, że tak naprawdę nic nie osiągnąłem. Ale to nieprawda, ja już zdobyłem więcej niż on zdobędzie kiedykolwiek. Pytanie dla ciebie mój biały przyjacielu: występowałeś na ring EWF przez kilka ładnych lat, nie mogę uwierzyć by przez ten okres nie zdarzył ci się choć jeden gorszy dzień, chwilowy spadek formy, gala gdzie złapałeś chorobę filipińską i nie mogłeś o własnych siłach dotrzeć do ringu, a mimo kto z aktualnego rosteru oprócz mnie choć raz, jeden na jednego cie pokonał?

 

- Tool. - odpowiedział spokojnie.

 

- Tylko on? Stawia mnie to na równi z World Champem. I choć Rzeźnik starałby się nie wiadomo jak, nigdy tego nie przeskoczy. Bo on nigdy nie wzniesie się wyżej niż Evo tittle. Co więcej ja mu ten tytuł na najbliżej gali zabiorę... Wiesz dlaczego?

 

- Nie wiem, ale pewnie za chwile mi powiesz.

 

- Z tego samego powodu dlaczego ustaliłem gimmick no subbmision na Wrestlepaloozie. Franko to najbardziej jedno wymiarowy zawodnik w EWF. Zabrać mu jeden element i gubi się jak dziecko. Potrafi wykonywać holdy, to prawda... ale reszta jego wrestlingowych umiejętności pozostaje gdzieś w okolicach amatorskie federacji. Po prostu nieodpowiedni dla tak poważnej organizacji. Co najważniejsze: on zdaje sobie sprawę, że na mnie to za mało. Nie zdziwię się, jak w wywiadzie przedmeczowym będzie mówił jak to z Bidamem zjedli nieświeżego kurczaka, jak to SeBa dał mu przeterminowaną Perłe, wszystko by usprawiedliwić utratę maski i kolejną porażkę, która nieuchronnie czeka go na Anarchii.

 

- Podobno takie teksty są poniżej twojego poziomu...

 

- Pra...

 

Puk! Puk!

 

***

(kilkadziesiąt sekund wcześniej)

 

- Ale powiem ci, że to nie rozsądne brać takie rzeczy od wrestlerów. Chcesz, że CBA obudziło cie o 6 rano? - odzywa się operator kamery.

 

- Ale to przecież nie była łapówka. On z tego przecież nic nie ma. Ja nic nie zrobiłam! - odzywa się reporterka.

 

- A czy panienka Esmeralda coś zrobiła? Takie jest Polskie państwo, oni wszystko obrócą przeciw tobie. Słyszałaś o Tony'm? ABW chciało go zatrzymać! Hogański ma kontakty to sobie jakoś poradził, ale ty?

 

- (przeprowadza skomplikowany proces myślowy) Chyba masz racje... lepiej to zwrócę.

 

 

***

 

 

- Przepraszam, ale zabra... AAaaaaa! Pomocy! Pomocy! - krzyknęła Cassandra.

 

- O co ci chodzi? - spytałem ze zdziwieniem.

 

Teraz się zorientowałem. Ja nie siedziałem na kanapie. Moje głowa spoczywała na przezroczystym stole, z nosa leciała krew. Patrzyłem na to jakby z oddali. Spojrzałem jeszcze na Psycho. Stał spokojnie. Jakby o wszystkim wiedział. Reporterka wyciągnęła telefon i zaczęła dzwonić.

 

- Halo? Pogotowie? Tak. Mówi Cassandra Tisserant. Zemdlał mężczyzna, z nosa leci mu krew. Stadion narodowy. To wrestler EWF. Tak. Czekam!

 

- Co tu się dzieje? - zapytałem.

 

- To kokaina. - odpowiedział mi ze stoickim spokojem Psycho. Podszedł do mnie i chwycił za kark. - Przedawkowałeś.

 

Psycho brutalnie uderzył moją głową o szklany stół. Straciłem świadomość...

 

[ Dodano: 2013-05-12, 23:32 ]

OOC: Jakby ktoś się nie zorientował - nie użyłem prawdziwej wirtualnej postaci Psycho, Bane wytworzył kopie Białego pod wpływem przedawkowania narkotyku. Tak więc, nie ma tu złamania regulaminu. ;)

Dont Take it personally.. Im just that much smarter than you...

9753791175058a11dcc0cd.jpg

  • Odpowiedzi 0
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Anapolon

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Mr_Hardy
    • MattDevitto
    • MattDevitto
      Gdyby nie chodziło o AJ'a to jeszcze może bym się łudził, ale Styles nie należy do osób w tym biznesie, które rzucają słowa na wiatr. Poza tym z wieloma zawodnikami z AEW AJ i tak przecinał się przez lata na różnym etapie swojej kariery...
    • KPWrestling
      Trzecia pula biletów trafiła do sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 4 Data: 29.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Morioka, Iwate, Japan Arena: Iwate Prefectural Gymnasium Publiczność: 1.040 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
×
×
  • Dodaj nową pozycję...