Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Kwiaty rosną nad rzekami...


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  117
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.09.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

------------------------------------------------------------------------

Straszno jest trzymać tygrysa za ogon, ale jeszcze straszniej go puścić.

Deng Xiaoping

------------------------------------------------------------------------

 

 

---------------------------------------------

11.04.2013,

Warszawa, Stadion Narodowy

---------------------------------------------

 

 

Realizator pokazuje nam piękny stadion, na którym przed chwilą odbyła się gala. Zmęczeni wrestlerzy wracają swoimi wypasionymi samochodami do domu, ci których nie stać na luksusowe auta, wracają w to miejsce pieszo, rowerem lub wspaniałą komunikacją miejską. Technicy oraz inni poboczni ludzie zatrudnieni w EWF sprzątają właśnie nasz wspaniały stadion. To tu odbywało się Euro2012! To właśnie tu! Tu bije serce europejskiej Polski! Każdy przyzna, że jest on piękny, nowoczesny i taki niepolski. To ostatnie określenie to prawie największa pochwała, jaką można otrzymać od mediów. Realizator transmisji pokazuje nam szatnię wrestlera, który ma podobno duże szansę na zdobycie EWF World Title. SR-Crazy jest zmęczony, ale podwójnie szczęśliwy. Wygrał kolejną walkę, a do tego wrócił do czynnego wrestlingu pan Bubba. Czy można chcieć od życia czegoś więcej? Tak, można. SR chciałby powrotu Dark Avengera. Skoro Bubba mógł powrócić, to czemu nie pan Gumowy? Szaleniec rozmyślał tak chwilę leżąc na kanapie, jednak jego kontemplacje przerwane zostały przez wtargnięcie do szatni: Miszki, Smeli i grupy Chińczyków. Cóż było robić? Pan Wyspy wstał i przytulił dwóch Azjatów, na znak, że bardzo bliski był im ich los, a następnie objął rannego Smelę.

 

SR: Jak sytuacja?

 

Smela: Na szczęście to tylko lekkie draśnięcie, do wesela się zagoi. Co do Chińczyków to niestety trzech zaginęło…

 

Miszka: Gdy byliśmy w bunkrze, to poszła plotka, że znajduje się tam bezpośrednie połączenie z budynkiem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Wie pan, Donek chciał szybciej na metę dojeżdżać. Niestety okazało się, że zamiast tunelu lub tajnego rządowego metra, znaleźli tam zajebistą studnię… ślad po nich zaginął.

 

SR: Straszne, nie widzieli mojego kolejnego wielkiego zwycięstwa. Na pewno chłopaki się odnajdą, ci ze agencji rządowych są, jak karaluchy, wszystko przetrwają. Należy jednak zapamiętać, że nie warto brać mych skośnych przyjaciół na halę. Chłopaki się gubią, jak są w obcym kraju. Należy powrócić do pomysłu ze strefami kibica, tylko trzeba zapewnić im ochronę. Smela zadzwoń do generała Xu Qilianga, on będzie wiedział jakich chłopców użyć do zabezpieczenia tej imprezy. Przecież nie chcemy, by nam się chłopaki rozeszły.

 

Smela: Tak, jest.

 

SR: Coś jeszcze?

 

Miszka: Pragnę poinformować, że kolejny raz pokonał pan Toola. Wydaje się, że mistrzowski pas jest już bardzo blisko.

 

SR: Niestety, tak się tylko wydaję. Tool to groźny przeciwnik, ostatnio chłopak bardzo zdziadział i walczy słabiej, ale drzemię w nim nadal ogromny potencjał. Wolałbym o wiele bardziej przegrać poprzednie walki. Boje się, że odkryłem już wszystkie karty jakie mam, a on nadal będzie mnie mógł zaskoczyć i ze mną wygrać. Nie jest najlepiej chłopaki, mówię wam. O wiele korzystniejsze byłyby dla mnie porażki w ostatnich walkach. Rozdrażniłem smoka, który tylko czeka, by przypalić mnie ogniem. Naprawdę boje się tej walki i w przeciwieństwie do bukmacherów uważam, że wcale nie jestem faworytem tej walki. Jednak nie martwmy się o to teraz. Dziś jest dzień świętowania i radowania się, zapraszam was wszystkich do chińskiej knajpki. Tam napijemy się i uczcimy mój kolejny dobry występ przed moimi kibicami.

 

Chińczyk (od razu gdy mówi pojawiają się napisy w języku polskim. Taka to wspaniała technologia zagościła w EWF. Jak tak dalej pójdzie to uda im się odtworzyć Rottwailera): Czemu do chińskiej knajpki? Mamy dość naszego żarcia! Ja chcę schaboszczaka i pyry.

 

SR: Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem.

 

Transmisja urywa się.

 

 

----------------------------------------------------------

44444 chwil później

----------------------------------------------------------

 

 

Po wspaniałych zapowiedziach EWF Kwietniowej Anarchii, w tym tej dokonanej przez prezydenta Putina, polskie media głównego nurtu postanowiły przestać ignorować lub wypowiadać się w samych złych słowach o EWF. Oznaką ocieplenia w stosunkach EWF było zaproszenie do specjalnego programu głównego pretendenta do najważniejszego tytułu. To specjalne show miało polegać na przeprowadzeniu wywiadu z SR-Crazym przez pierwszą damę polskiego dziennikarstwa oraz pana dziennikarza znanego szerzej, jako: Jacek Fasola polskich żurnalistów. Miał być jeszcze trzeci król polskich mediów, ale niestety nikt go nie zaprosił. Toteż wylewa on dziś żale na swoim wspaniałym portalu oraz we wstępniaku swojego cudownego tygodnika. SR-Crazy długo wahał się, czy przyjąć ofertę tuzów polskiego dziennikarstwa. W końcu mógł w tym czasie oglądać walki Toola lub też podróżować z wiernymi żydami po Polsce i okolicach. Mógł też spokojnie na swej mandżurskiej farmie trenować do walki. Czemu więc odwiedził dziennikarzy, pana Jacka i Janinkę? Szaleniec uważał, że nawet największej szui trzeba dać szansę, więc i on ją postanowił dać naszym mediom. Studio było przygotowane profesjonalnie, na środku znajdowały się trzy czerwone fotele dla naszego gościa i dwójki prowadzących. SR-Crazy chciał by było ich pięć, bo myślał o przyjściu ze swoją wierną trzódką, niestety dama polskiego dziennikarstwa stwierdziła, że wtedy nasz bohater miałby przewagę, a ona nie może na to pozwolić. Drugim punktem sporu był dobór publiczności. Pan Jacek Fasola, chciał dobrać według klucza: młodzi wykształceni z wielkich miast, natomiast SR-Crazy chciał by wpuszczono wszystkich plus jego Chińczyków. Stanęło w końcu na tym, że show odbędzie się bez publiczności, ale na telebimie znajdującym się za fotelami, prawdopodobnie zostanie pokazana ankieta uliczna lub też pytania od zwykłych warszawskich przechodniów. Początkowo mówiono o tym, by program nadawać na żywo, jednak ze względu na napięty kalendarz Szaleńca, pomysł nie został zrealizowany. Po krótkiej zajawce muzycznej, na scenie głównej pojawia się dwóch, wspaniałych dziennikarzy. Zasiadają na swoich miejscach i każdy wie, co teraz nastąpi. Będzie krótka pogadanka, by ludzie przed telewizorami, w odpowiedni sposób, odebrali to, co za chwile nastąpi.

 

Jacek: Witamy państwa w naszym programie, który powstał tak ad hoc.

 

Pani Janina: Tak z niczego (śmieje się)… taki mój żarcik.

 

Jacek: Naszym celem jest przeprowadzenie wywiadu z pretendentem do EWF World Title. Nasz kochany i wspaniały prezydent Putin zaprosił nas do oglądania tej gali. Myślę, że nie możemy go zawieść.

 

Pani Janina: Okazuje się, że znowu to ze wschodu wyciągnięta została pomocna dłoń. To znowu Władimir Putin, pokazuje nam w jak łatwy i prosty sposób można zmienić nasze myślenie. Trzy lata temu po błędzie pilotów w Smoleńsku zachował się tak wspaniale i przyczynił się do ocieplenia stosunków dyplomatycznych na linii Warszawa – Moskwa. Dziś sam interweniuje i nakazuje nam poprawę stosunków z EWF. Mówi, że możemy być z nich dumni.

 

Jacek: Czy możemy z nich być dumni tego nie wiem. Musimy pamiętać o tych obelżywych, perfidnych i chamskich atakach na polski rząd. To się musi skończyć. Ludzie chcą przybyć na trybuny by poklaskać, zjeść w spokoju grillowaną kiełbaskę, a nie dreptać w tym szambie i pomyjach, które wylewają się z ust tamtejszego komentatora.

 

Pani Janina: Bohatera trzech kontynentów, chyba pigmejskich, a nie nas jaśnie oświeconych i dumnych z siebie Europejczyków.

 

Jacek: Nie przesadzaj z tą dumą! Krzywdy jakie wyrządziliśmy kolonizując inne kraje, wyprawiając się z krucjatami oraz przez tysiąc lat uciskając gejów. To zło, które im wyrządziliśmy spada na nas i na dzieci nasze.

 

Pani Janina: Tak jest i teraz musimy, to odpokutować.

 

W tym momencie leci LimpBizkit i "My way" i w stronę fotela dziarskim, choć trochę niepewnym krokiem rusza SR-Crazy. Pan Jacek w tym czasie wścieka się na realizatora transmisji, bo według niego pogadanka przed wywiadem powinna być dłuższa.

 

SR: Witam państwa!

 

Pani Janina: Dziękujemy, że przyjął pan nasze zaproszenie. Czy możemy zaczynać?

 

SR: Tak, nie ma co tego odwlekać.

 

Jacek: Pierwsze pytanie. Co pan myśli o homoseksualistach?

 

SR: O czym?

 

Pani Janina: Widzi pan!!! Homofob, uprzedmiotowia tą liczną grupę społeczną i odmawia pan im człowieczeństwa.

 

SR: Co? Ja nic takiego nie powiedziałem.

 

Jacek: Ilu pan ma homoseksualnych fanów?

 

SR: A skąd mam wiedzieć, co oni tabliczki noszą?

 

Pani Janina: Normalnie faszysta!!! Każe im tabliczki nosić.

 

SR: Ja nikomu do łóżek nie zaglądam, nie wiem jak państwo. Poza tym co to ma wspólnego z Kwietniową Anarchią? Moi fani raczej nie spodziewają się, bym przyszedł rozmawiać tu o polityce. Myślą raczej o Toolu, poprzednich walkach, przyszłej walce. Takie tematy, a nie jakieś gejosławy mi tutaj, po co oni?

 

Pani Janina: Czy pan nie wie, że zwiększają oni PKB o 1,5%?

 

Jacek: Ja protestuję!!! O całe dwa procenty.

 

SR: Może nawet pięć, ale co to ma wspólnego z moją tu obecnością.

 

Pani Janina: Widzi pan? Widzą państwo? Typowy ciemnogród!!! Już się boję dalszych tematów, a przed nami jeszcze: Smoleńsk, związki partnerskie, in vitro, a także bardzo ważny temat dla wszystkich Polek i Polaków dlaczego ostatnio lepiej żyje się w Polsce.

 

SR: Zero wrestlingu? Tym razem to ja protestuje! Nie tak miało być…

 

Jacek: Widzi pan? Niszczy wolności i niezależność dziennikarską, chce nam kneblować pyski. No spal nas jeszcze na stosie katolicka hołoto!!!

 

SR: Albo doczekam się pytania z zakresu wrestlingu, albo wychodzę!

 

Jacek (spogląda na reżyserkę, która nakazuje mu ustąpić gościowi): Niech panu będzie… to co wygrał pan ostatnią walkę? Z kim walczy na następnej gali?

 

SR: To wy tego nie wiecie? Co z was za dziennikarze?

 

Jacek (z dumą): Najlepsi.

 

Pani Janina: A co pan insynuuje? Ja nie muszę poznawać tematu, by móc się o nim wypowiedzieć. To jest właśnie sens bycia najlepszym dziennikarzem.

 

SR: Mówi coś państwu Tool?

 

Pani Janina: Brzmi jak nazwa proszku do prania!

 

Jacek: Tool wypierze nawet gnój. Haha!

 

Pani Janina: Haha!

 

SR (załamuje ręce): To jest mój przeciwnik i główny rywal. Pojedynkuje się z nim już od jakiegoś czasu, ale nadal chłopina zachowuje EWF World Title, mam jednak nadzieję, że zmieni się to po Kwietniowej Anarchii VI.

 

Jacek: Już od jakiegoś czasu pojedynkujesz się? Czyli przegrywasz, dlaczego sądzisz, że w Bhutanie sobie poradzisz? Przecież nie masz żadnych podstaw, by tak twierdzić.

 

SR: Chciałbym pana wyprowadzić z błędu. Otóż w naszych ostatnich walkach zwyciężałem, zarówno, gdy walczyłem z partnerem, jak i gdy pojedynkowałem się sam na sam, jak i w Wielkim Battle Royalu. Dlatego jeśli zobaczy pan jakąś stronę bukmacherską, w której można obstawiać wyniki kolejnej gali, to zobaczy pan, że jestem faworytem. Niestety do tej pory nie udało mi się zdobyć EWF World Title, bo nigdy nie był on do wygrania.

 

Jacek: To czemu nie postawił go pan na szali?

 

SR: Przecież to nie ode mnie zależy, gdyby to tylko zależało od pretendenta, to Tool musiałby co chwilę walczyć z jakimiś napalonymi na ten pas Sebami. Tak się nie da. Tylko raz walczyliśmy o ten pas, walkę wygrałem, ale nie udało mi się zrobić tego w sposób, umożliwiający zostanie mistrzem. Ot taka przykrość mnie spotkała.

 

Jacek: To pan wcale się bać nie musi? Zwycięstwo, jak w banku!

 

SR: Nie jest tak. Zwycięstwo w walce zależy od wielu czynników. Ważny jest sam talent i zdolności, do tego liczy się dyspozycja dnia oraz szczęście. Można powiedzieć, że wygrywając z Toolem już tak wiele razy, podświadomie mogę zlekceważyć rywala. Byłby to wielki błąd. Niestety mój przeciwnik to nie Yoshi lub Bane, którego mogę olać i być w miarę pewnym zwycięstwa. Bez obrazy dla chłopaków, to mili goście, tylko tacy przykładowi. Do diaska to jest sam Tool. EWF World Title posiada nie od dziś, na pewno umie się bronić i odparowywać ciosy. Poza tym znamy się nie od dziś. Mówisz, że mogę być pewny zwycięstwa? Gdyby ta Kwietniowa Anarchia była trzy tygodnie temu, to może mógłbym w to uwierzyć. Dziś? Dziś wkurzyłem demona, prawdziwego diabła, którego nikt nie chciał by denerwować. Ja to zrobiłem, wygrałem z nim już za wiele razy. Oderwałem go z dumy, zgniotłem ją i podeptałem. Potraktowałem ją tak, jak traktuje się psią kupę na bucie. Myślisz, że on jak grzeczny piesek się położy i pozwoli mi spuścić mu manto? Sprać go na oczach całego świata? Upokorzyć go po raz kolejny. Po ostatnim Battle Royalu ujrzałem go, obudziłem demona, którego nie powinienem był budzić. Ja to zrobiłem i muszę teraz go pokonać. Musze temu potworowi uciąć głowę, by nie urósł w siłę i by nie zaczął dominować w EWF. Na dzień dzisiejszy tylko ja mogę to zrobić.

 

Pani Janina: Wygrałeś Battle Royal? Pokonałeś wszystkich przeciwników naraz?

 

SR: No przecież nie bili się wszyscy przeciwko mnie? Każdy miał do wyrównania porachunki z kimś innym. Gdybym miał podczas walki martwić się jakimś Batemanem lub innym Franzem, to w życiu na ring bym nie wychodził. Po co mi to? Chyba osiągnąłem za wysoki poziom, by walczyć z tak słabymi wrestlerami. Moi kibice potraktowali by to, jak znęcanie się nad przedszkolakami.

 

Pani Janina: Czyli stroniłeś od walki? Przeczekałeś ich, by zaatakować zmęczonego rywala? To inni musieli się męczyć z nimi, a ty przyszedłeś na gotowe.

 

SR: Kobieto, z Toolem się biłem, a nie będę zajmować się przedszkolakami!

 

Jacek: Nie podnoś głosu!

 

SR: Jak mnie denerwujecie! Nawet nie wiecie co się działo, a już macie swoje opinię. Tak nie może być panowie… i panie.

 

Jacek: Spokojnie, spokojnie. Teraz pytanie od fana (czyta z kartki): Czy cieszy się pan z powrotu Bubby?

 

SR: Oczywiście, że się ciesze. Bubba to wielki zawodnik i wspaniały wrestler. Członek i ostoja Justice League, każdy dobry chłopak, jest teraz w EWF potrzebny. Na pewno pomoże on niektórym młodym wrestlerom odróżnić dobro od zła. Dzięki temu uda nam się przeprowadzić w EWF moralną odnowę, której ta federacja potrzebuje. Rebelia dobra nadchodzi!

 

Pani Janina: Czyli rozumiem, że popiera pan związki partnerskie, jest pan za nadaniem praw społeczności LBGT oraz za karaniem za homofobię i język nienawiści.

 

SR: Co? Skąd pani do głowy takie głupoty przychodzą?

 

Pani Janina: No sam mówisz…

 

SR: Moralna odnowa to powrót do wspaniałych wartości i odróżnienia dobra od zła. Jakieś drugorzędne, czy trzeciorzędne kwestyje nie mają tu nic do gadania. W skali EWF to jakaś homofobia i związki partnerskie nie są żadnym tematem. Chce powrotu do starych i dobrych wartości. Do czasów, gdy dobro i zło dało się łatwo rozróżnić. To co mamy teraz, to istna degrengolada i upadek wrestlerskich obyczajów. Oczywiście przeszłość nie była krainą mlekiem i miodem płynącą. Działy się rzeczy straszne, np. w PCW mógł cię zjeść aligator lub co tydzień spadałeś z dachu hali, a ciężarówki rozwalały titantrony, jakby tam autostradę zrobili. Cóż trzeba przyznać, że wtedy wrestlerzy byli jacyś twardsi. Nie co teraz, Yoshi spada ze schodów i leży cały w gipsie - tylko językiem może machać. No to jest istne warzywo! Kiedyś tak nie było, człowiek wiedział czego może się spodziewać po innych wrestlerach, a teraz? Wszędzie jacyś somalijscy piraci, którzy gwałcą i rabują, Tool atakuje menadżerów nożem, a Ponury Grabarz widząc cały ten rozgardiasz postanawia włączać się aktywnie do niektórych walk. Low card słabuje strasznie i brak jest jakiś przyszłych nadziei w tym wrestlingu. Widział pan Batemana? Widział pan Franza? To jakieś popierdółki, a nie wrestlerzy. Co oni wiecznie o Daemusin Title chcą walczyć? Wygrają ledwo dajmy na to EWF Evolution Title i myślą o sobie z tak wysokim mniemaniem, że Juice i Wilk się w swych grobach przewracają. Oj świat się zmienił, a jedyną nadzieją jestem ja i mam nadzieję, że Bubba.

 

Pani Janina: Bubba to ten pocieszny grubasek?

SR: Bubba to były posiadacz EWF World Title, wspaniały człowiek. Nie ważne, czy wrestler jest gruby, czy chudy, ważne by umiał wygrywać.

 

Jacek: To parafraza słów Mao!!!

 

SR: Trochę dalej, ale patrząc na zidiocenie współczesnych elit, zastanawiałbym się, czy nie zaliczyć tej odpowiedzi.

 

Jacek: A co z Toolem?

 

SR: A co ma z nim być? Kolejny raz spotkamy się w ringu, kolejny raz chce udowodnić moją wyższość nad nimi. Czy mi się to uda? Mam ogromne szansę, w końcu już kilka razy go pokonałem i w bezpośrednich starciach i w pośrednich. Chce z nim wygrać i mam nadzieję wielką, że to zrobię. Przemawia za mną doświadczenie, poprzednie zwycięstwa, chęć walki oraz moi wspaniali kibice. Liczę na to, że Bhutan okaże się dla mnie łaskawy i szczęśliwy. Czy po następnej gali będę kolejnym posiadaczem EWF World Title? Tego nie wie nikt. Szanse są równe, bo i walczy tylko dwóch zawodników. W jednym rogu ringu stanę ja, w drugim mój wróg. Chce zwyciężyć i powiem szczerzę: dokonam tego. Kto ma nauczyć świat rozpoznawać dobro od zła, jak nie ja? Nas? Bubba, który wraca i nie wiadomo w jakiej będzie formie? Chcę walczyć, palę się do tej walki, jestem maksymalnie zmotywowany i na pewno nie zawiodę swoich wiernych kibiców.

 

Jacek: Wie pan jak to jest w reprezentacji naszej seniorskiej w piłce nożnej. Często po porażce mówią, że szybko stracona bramka ustawiła mecz, innym razem mówią, że byli aż za bardzo zmotywowani, jeszcze…

 

SR: Słabej baletnicy, to i rąbek u spódnicy… czy jak to mówią… nie skupiajmy się na piłkarzach. Te tłumaczenia, to są wymówki słabszych, tych, którzy nie mają w sobie dość sił. Niestety nie mają dwa razy umiejętności. Pierwszy raz, gdy przegrywają. Nie oszukujmy się porażki nie biorą się z niczego, nie rodzą się ex nihilo, nie powstają w próżni. Wina zawsze stoi po stronie przegrywającej. Drugą porażkę przegrywający ponosi, gdy nie chce przyznać się do popełnionego błędu. Szuka tanich wymówek. Nie tędy prowadzi droga do sukcesu. Ona prowadzi przez wyboistą drogę, która często skręca i na której znajduje się wiele przeszkód. Narzekanie na to, że droga do sukcesu jest trudna i że często na niej ponosimy porażki, to najgorsze co można zrobić. Tym sposobem nigdy nie zauważamy w sobie słabości, a szukamy ich w losie. By stać się silnym, lepszym musimy zaakceptować to, że w tym dniu byliśmy gorsi. Tego uczył Munno. Labeo hoc probatidqueverumest. Jak to mówili w Rzymie. Pyta mnie pan co zrobię, jeśli w Bhutanie nie zostanę królem? Przyjmę to z pokorą i będę wiedział, że wina leżała po mojej stronie. Na dzień dzisiejszy boje się pewności siebie i pychy, która może zagościć po mojej stronie. Będę jednak aż do Kwietniowej Anarchii VI każdego dnia walczyć ze swoimi słabościami i wiem, że się nie ugnę, bo na szali leży coś ważnego dla mnie. Muszę wygrać, by kibice byli ze mnie dumni. Muszę wygrać by pokazać, że dobro ma siłę i jest w stanie przeciwstawić się złu tego świata. Wygram…

 

Pani Janina: Chcesz rewolucji?

 

SR: Rewolucja pociąga za sobą krew, pot i łzy. Rewolucja to cierpienie mas. Niektórzy mówią, że budowa czegoś nowego bez rewolucji, to tak jakby stawiać coś nowego na zgniliźnie, że jest to syzyfową pracą. Ja nie chcę niszczyć i wybawiać. Ja chce by system ewoluował. Nie jest tak, że świat zgnił, że nie da się nic nowego zrobić bez zniszczenia. EWF jest ciągle wielkie i nie potrzebuje ofiar położonych na ołtarzu rewolucji. Ja zmienia EWF inaczej, powoli i nie rujnując go. Tak trzeba i tego się ode mnie wymaga. Gdybym domagał się rewolucji, nie różniłbym się niczym od Toola i innych złych ludzi panujących w EWF. Droga do szczęścia nie może prowadzić przez krzywdy niewinnych. Tak jest i będzie.

 

Jacek: Czyli co by pan zrobił po pokonaniu Toola?

 

SR: To dla mnie zbyt daleka przyszłość. Nie stanę się po zwycięstwie cesarzem, ani wielkorządcą. Tak naprawdę w strukturach EWF nie zmieni się nic przez to. Dostanę tylko mandat niebios, że EWF jest gotowe na zmianę.

 

Jacek: Ale bezpośrednio po zwycięstwie, co pan zrobi?

 

SR: Jak znam moje wrestlerskie życie i jak znam mojego przeciwnika, to pewnie padnę bez życia. Czy wygram, czy przegram tak na pewno się stanie. To zbyt wymagający przeciwnik, bym po walce mógł fikać kozły i szaleć ze szczęścia z kibicami. Oczywiście adrenalina tak może na mnie zadziałać, ale pewności oczywiście nie ma.

 

Jacek: Czyli nie ma pan wielkich planów?

 

SR: Jakiej odpowiedzi się spodziewasz? Wypiję piwko z Smelą i Miszką, poprzybijam piątki z moimi fanami, co można robić ciekawego po zwycięstwo. Co mam robić? Skakać pod sufit?

 

Jacek: Jak wielki skok Mao!!!

 

Pani Janina: A po porażce? Ma pan plan zapasowy? Może rezygnacja z odnowy EWF i zaszycie się, gdzie pan tam żyje w tej dziczy?

 

SR: W Mandżurii i to nie jest żadna dzicz. Porażka to jest coś wkalkulowane w ryzyko zawodowe. Nie mam zamiaru jednak zastanawiać się co zrobię, jeśli przegram. Snucie planów zapasowych, to dla mnie pierwszy krok do braku zwycięstwa. Na to nie tyle nie chcę sobie pozwolić, co nie mogę. Los EWF spoczywa na mych barkach.

 

Pani Janina: Czyli porażka nie oznacza przyznania się do błędu i rezygnacji ze swoich wielkich planów zmian?

 

SR: Oczywiście, że nie, taki jest los wrestlera. Raz wygrywasz, raz przegrywasz. Gdyby każdy załamywałby się po porażce, to tylko Kraven byłby EWF World Champem.

 

Jacek: A co sądzisz o jego powrocie.

 

SR: Nic nie sądzę, bo chłopak ostatnio zajmował się komisarzeniem, a nie wrestlingiem. On nie będzie mi wchodził w drogę, ja jemu i jakoś będziemy żyć.

 

Jacek: A jak będzie chciał przejąć EWF World Title?

 

SR: A co zrobi? Wkradnie się na ring i podpieprzy pas? Zmieni walkę? Wyśle Toola do bójki z Franzem? Na dzień EWF Kwietniowej Anarchii, nic nie będzie mógł takiego zrobić. Mój spór z Toolem rozstrzygnie się w pojedynku jeden na jednego. Bez żadnych kolegów, przyjaciół, czy pomagierów. Ja i Tool oraz tysiące kibiców z Bhutanu i całego świata będziemy świadkami narodzin nowego EWF, czy to się komuś podoba, czy nie. Świat po tym dniu może się zmienić.

 

Pani Janina: Bardzo ciekawego wywiadu nam dziś udzieliłeś. Muszę przyznać, że nawet jakoś zleciał mi czas tutaj w studio i mamy co pokazać naszym telewidzom. To chyba na dziś koniec naszego programu, czas już żegnać się z widzami. Czy masz jeszcze jakieś pytanie do naszego miłego gościa, Jacku?

 

Jacek: Co pan myśli o tych częstych wyjazdach EWF poza granice naszego kraju? Czy EWF nie powinno zostać tu w Polsce?

 

SR: Gdzie my tam niby jeździmy często?

 

Jacek: Kwietniowa Anarchia poza granicami naszego kraju…

 

SR: Niech pan zobaczy, gdzie była poprzednia i z czego się to wzięło. Poza tym, czy nie słyszał pan o czymś takim jak promocja i marketing. Jeśli mamy dobry brand, to musimy z nim jeździć, czerpać z niego zyski i się nim chwalić. Nie możemy się chować po polskich szopach. No bez przesady ile razy można robić galę w Polsce. W końcu to musi się znudzić, nie mamy niestety tylu wielkich miast. Zapotrzebowanie jest oczywiście ogromne, ale bez przesady. EWF to coś z czego możemy być dumni, więc bądźmy tacy!

 

Pani Janina: Zapominasz o zielonej wyspie, PKB i naszym światłym rządzie. Chwaleni jesteśmy w całej Europie. Nawet na Jamajce!

 

Jacek: To był problem z tą Jamajką, a teraz?

 

SR: Nie chce wikłać się w tematy polityczne, bo nie czuję takiej potrzeby. Ja jestem prostym wrestlerem, szukam dobra i chce je znaleźć w wrestlingu. Każą mi wyjść i walczyć i to właśnie robię. Nie udaje mądrego nie rozmyślam nad tematami na których się nie znam lub nie mam nic ciekawego do powiedzenia.

 

Jacek: Tak na koniec… chce pan coś powiedzieć od siebie? Wygłosić taką improwizowaną mowę? Bez pytań z naszej strony?

 

SR: Chce zachęcić każdego do oglądania EWF Kwietniowej Anarchii. Można być fanem PCW lub EWF, a nawet nienawidzić naszej sceny wrestlingowej. Proszę jednak, by każdy tego dnia włączył telewizor i obejrzał galę. Dał szansę mi i EWF. To chyba tyle…

 

Jacek: A o Toolu?

 

SR: Tool… gdziekolwiek jesteś lub chcesz być. Wiedz, że tego dnia wygram z Tobą. Nie dlatego, że jestem lepszy, nie dlatego, że cię nie lubię. Wygram, bo muszę.

 

Jacek (przerywa): Jak Tusku!

 

SR: Proszę mi nie przerywać. Wygram, bo tego chcą moi fani, wygram bo tego chcę ja. Wygram, bo czas na nową erę w EWF. Tak musi być Tool i tak będzie. Możesz skakać, wściekać się, ciąć siebie lub mnie nożem, ale tego dnia będę lepszy. Chcę by wreszcie coś się zaczęło zmieniać w EWF. Wygram, bo wygrywałem ostatnie walki, nie jestem zapatrzony w siebie i wiem, że sporo jeszcze muszę poprawić. W Bhutanie nastąpi ten dzień, gdy po raz pierwszy zostanę EWF World Champem. Tak mi dopomóż Dark Avengerze.

 

Pani Janina: Tymi patetycznymi słowami kończymy nasze studio. Zapraszamy do panelu eksperckiego, w którym omówiony zostanie cały wywiad. Będą pikantne szczegóły, dużo akcji i na pewno wiele śmiechu. Naszymi ekspertami będzie: znana pogodynka, były piłkarz, autorytet znany z tego, że jest autorytetem oraz dziennikarz sportowy, będący prywatnie fanem Barcy.

 

Jacek: Zapraszamy!

 

Ekran staje się coraz bardziej ciemny. Główni aktorzy tego widowiska wstają i podają sobie ręce, a także mówią coś do siebie. Nie słyszmy jednak tego, bo przygrywa jakaś frustrująca muzyka. W ten sposób transmisja urywa się…

 

 

---------------------------------------------

Kilkanaście dni później

Bhutan

---------------------------------------------

 

 

W izraelskim autobusie Miszki strasznie trzęsie. Sunie on na zboczu górskim, niżej przepaść, wyżej góry, piękne widoki. Bhutańskie dzieci widząc takie biało-niebieskie cudo biegną za nim i pytają co to za gwiazda, co to za Dawid. O żydach już wiedzą, bo nawet tu knują oni swe spiski. Jesteśmy w autobusie. Są tu Miszka, Smela, Crazy.

 

SR: Ale trzęsie.

 

Smela: Jak nie wejdziemy w ten zakręt to może być łubu-du, spadamy w dół i nie będzie mentora w main-evencie najważniejszej gali roku.

 

Weszli w zakręt bez problemów.

 

SR: Przypomnij mi dlaczego nie wybraliśmy samolotu?

 

Miszka: Mentor widział to lotnisko? Odpali sobie filmiki na tubie to zrozumie. Nie ma co ryzykować.

 

Crazy spogląda przez okno i widzi przepaść.

 

SR: Faktycznie nie ma co ryzykować.

 

Miszka: Przerwa! Pierwszy przystanek! Wioska Prezbulniemastrzelby wita.

 

Wesoła gromada wychodzi z autobusu. Crazy'ego od razu obsiadają bhutańskie dzieci, które włażą mu na głowę, plecy, chwytają się nóg, rąk.

 

SR: Moi Chińczycy też są takimi przylepami. Zobacz jak mnie kochają. Nawet tu.

 

Smela: Może by je strząsnąć?

 

SR: Cyknij fotkę, wrzucimy na jakiś serwis społecznościowy, na NaszeChiny albo gdzieś. Trzeba wysłać fanom jasny przekaz, że jesteśmy teraz interaktywną trzódką, a ja jestem Crazy 2.0!

 

Miszka: Dajmy 4.2, to zawsze pokazuje, że się soft rozwija, a nie jest gdzieś na początku drogi.

 

Smela: O proszę, jest stolik dla mentora, zaraz będziemy rozdawać autografy.

 

Dzieci zsiadły z Crazy'ego, a on zasiadł za stolikiem. Mieszkańcy wioski (okolicznych wiosek też) przychodzili ze wszystkim, na czym można złożyć autograf. Były więc kartki papieru, plakaty Britney Spears, drzwi od stodoły, drzwi od kibla, sam kibel, słoik bhutańskiego musztardy mocno przyprawionej, zwłoki żaby, żywy szczur i paczka Mocnych. Skąd te ostatnie w Bhutanie? Wielka zagadka. Na koniec Crazy wszedł na stolik i zaczął przemowę do bhutańskiego ludu. Był też tłumacz, choć ciężko stwierdzić czy umiał po polsku, bo słowem się w naszym narzeczu nie odezwał.

 

SR: Crazy w Królestwie Bhutanu!!

 

Tłumacz: Crazy un Druk Jul!!

 

SR: Cieszę się, że mogę być tu z wami. To piękne mieć fanów w każdym zakątku kuli ziemskiej. Fanów, którzy mnie wspierają, kochają, którzy życzą mi jak najlepiej. To coś, co Tool miał dawno temu, ale utracił i już nigdy nie odzyska. To człowiek niegodny zaufania, splamił swój honor i stał się bestią.

 

Tłumacz: Mengoru dwarofu kadnami brata. Ta diro kalotku fingvo buru. Kalotku, daramo, darawu, ulawu, damawi kanrasta. Ta muk, da Tool awon ladi, karadwai un kacamuk. Ta dmuk lamukuk akuk, miruk wiwuk i kunakuk.

 

SR: Na pewno dobrze tłumaczy?

 

Smela: Ma akredytacje MSZu.

 

SR: Jakoś nie rozwiałeś moich wątpliwości.

 

Tłumacz: Anrok wukolak kamiko.

 

SR: Co?

 

Tłumacz: Gwo?

 

SR: Może on głodny? Weź go nakarm.

 

Tłumacz: Mirkak amawu? Walnij sete.

 

Smela: On powiedział "walnij sete"!

 

SR: To chyba jakaś pomyłka i dali nam tłumacza dla Jazzowskiego.

 

Tłumacz: Walnij sete.

 

SR: Ok, koleś tłumacz dobrze, bo kończę odezwę do narodu bhutańskiego.

 

Tłumacz: Ok.

 

SR: Na Kwietniowej Anarchii VI, w Bhutan Rules match, pokonam Toola, zostanę World Champem i dobro zapanuje w EWF! Rebelia nasza trwa! Dobro zwycięży! Zło przegra! EWF! EWF! EWF!

 

Tłumacz: Man Karwiku Kuriku VI, un Bhutan Rules match, fafik Toola, nadtrwinu World Champu an dawro mirawro un EWF! Rebka unkara mara! Dawo kulo! Mawro dulo! EWF! EWF! EWF!

 

Bhutańczycy zaczynają krzyczeć: EWF! EWF! EWF! EWF! Crazy ściska starców i daje rady kobiecie w ciąży. Dzieci tulą się do jego stóp. Smela próbuje się dogadać z tłumaczem o jaką setę mu chodziło. Miszka wrzuca zdjęcia na NaszeChiny, a żeby było romantyczniej dodaje do tego wschód słońca. Wschód słońca pod Himalajami to brzmi cudnie. Koniec transmisji.

 

 

 

 

----------------------

Teraz

kolej

na

powrót

Dark

Avengera!

Przybywaj!

Przybywaj!

Polecą głowy!

Oj polecą!

----------------------

6886753384ab4cd8908084.jpg

  • Odpowiedzi 0
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • SR

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie

  • SR

    SR 1 odpowiedź

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • MattDevitto
      Gdyby nie chodziło o AJ'a to jeszcze może bym się łudził, ale Styles nie należy do osób w tym biznesie, które rzucają słowa na wiatr. Poza tym z wieloma zawodnikami z AEW AJ i tak przecinał się przez lata na różnym etapie swojej kariery...
    • KPWrestling
      Trzecia pula biletów trafiła do sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 4 Data: 29.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Morioka, Iwate, Japan Arena: Iwate Prefectural Gymnasium Publiczność: 1.040 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • KPWrestling
      Druga pula biletów już w sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Jeffrey Nero
      Słyszałem plotkę o kolejnym tajnym spotkaniu w Orlando T. Khana z niejakim Shanem McMahonem, który od marca ma zostać pierwszym w historii GM AEW.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...