Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Powrót na stadion, choć prawdziwego Stadionu już nie ma.


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  40
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  01.04.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

*****************

12 lat temu

11.04.2001 rok

Warszawa

*****************

 

 

Stadion Dziesięciolecia żył swoim życiem. Było to najgwarniejsze i w pewnym sensie najcudowniejsze miejsce na mapie stolicy Polski. Wszystko było tu prawdziwe, nie w sensie oryginalności marek, ale w sensie życia. Tu był ruch, wieczny ruch, tu zawsze coś się działo, tu ktoś mógł zginąć, zyskać majątek, stracić dorobek całego żywota, zostać aresztowanym, pobić się, kupić jakiś szmelc, kupić niespodziewanie jakiś rarytas, poznać ciekawych osobników. Życie, proszę państwa, prawdziwe życie! Nie to co w tych pośpiesznie budowanych tandetnych biurowcach, w których biznesmeni z zachodu próbowali przekonać Polaków, że prawdziwe życie to pieniądz i pogoń za nim. Stadion był innych, to on był europejski, to on był jarmarkiem, i to tu było życie. Tu też była prawda, tam, za szklanymi ścianami prawdy nie było i życia też nie było. Zaledwie niecały rok temu papież był w kraju, a Bóg był miłością. Czy w korporacjach jest miłość? Nie, nie ma jej, no chyba że akurat szef zerżnie sekretarkę, ale to nie miłość, przynajmniej nie dla niego, może dla niej, bo biedaczka się oszukuje, ale to nie jest miłość. Natomiast na Stadionie (tak to trzeba napisać, wielką literą, bo on był wielki!) miłość kwitła. Tam był człowiek, tylko tu (ale nie dyskryminujmy, w innych miejscach naszej ukochanej stolicy i reszty kraju, też można było ich odnaleźć), tylko tu. Młody człowiek, no może nie aż tak młody, na pewno miał powyżej dwudziestki, akurat znalazł się przy jednym ze straganów.

 

- Pan da dwa czarno-czerwone t-shirty - Dziwną polszczyzną zagadał do sprzedawcy.

- Czarno-czerwone? A co to za faszyzm?

- Jaki znowu faszyzm?

- To brzmi patriotycznie, czarno-czerwono, wiesz chłopcze, trochę klerykalnie. Pierdolony Buzek... - Sprzedawca koło pięćdziesiątki splunął z pogardą na chodnik - Słyszałeś koleś? Kolejna karetka znowu nie dojechała.

- Nie wiem, proszę pana. Ja nie interesuje się polityką - Odpowiedział, ale widać było po twarzy, że czuje się trochę niezręcznie.

- Miler dojdzie do władzy to zrobi z solidaruchami porządek, zobaczą te Krzaklewskie, gdzie ich miejsce - Tu znów splunął, bo Pięknego Mariana też miał w pogardzie.

- Mogę moje koszulki? Bo pójdę do Wietnamczyka.

- Chłopcze, ja mam swojego Wietnamca. Bidam, wyłaź! - Zawołał do wnętrza baraku, z którego po chwili wyłonił się młody Azjata.

- Pan prosi?

- Daj mi te t-shirt, czarno-czerwone, co to tam leżą obok cyckonoszy.

- Ciarno-cierwone? - Na jego twarzy pojawiło się zwątpienie - A nie biało-cierwone psie pana? Polska Biało-Cierwoni? Polska Biało-Cierwoni! Polskaaaaa!! Jedziemy na Mundial w Korei! Olisadebe-oleaela-gol! Polskaaaaaaaa! - Uśmiechął się do tego niczym wioskow głupek.

- Kolega chce czarno-czerwone, to nie dyskutuj, bo zbyt śmiesznie gadasz, odstraszasz klientów.

- Ciarno-cierwone, rosso-neri, AC Milan? Si? Si? - Bidam zaczął zagadywać biedaka. Widać miał głód wiedzy i chciał szkolić swój język polski.

- Nie, nie. To barwy EWF - Odpowiedział młodzieniec.

- EWF? Co to być EWF?

- Bidam, ty tu nie gadaj, EWF to taki wrestling. Pamiętasz? Oglądaliśmy kiedyś PCW razem. PCW nie ma, jest EWF, dzisiaj mają pierwszą galę na Torwarze.

- Pan Stefan dobry boss, zawsie wsistko wie, na wsistko odpowie. Ja pójść po futbołki.

- To nie Moskwa gamoniu, t-shirty, a nie futbołki.

- Da, da, znaci się tak, panie Stefanie, już się robi, panie Stefanie. Ciarno-cierwone to barwy EWF niezwycięzione - Zniknął w baraku.

- Skaranie boskie z tym Wietnamcem! - Stefan załamał ręce i ceremonialnie spojrzał w niebo.

- To po co się pan z nim męczy? - Chłopak zrobił towarzyski i chyba miał ochotę na dyskusję.

- Chłopie, jakie on mi kontrakty załatwia, jaki towar zwozi, palce lizać, pierwsza klaska. Nie to co ten chiński szmelc, gdzie go tu pełno. Cena kurwa taka sama, a jakość, a jakość! Jakie obroty mam! Jak tak dalej pójdzie to zostanę kupcem w KDT i nikt mi nie podskoczy! Stąd też nie zrezygnuję, ale biznes będzie się kręcić, tak się buduje imperium. Ekspansja rozumiesz? Kapitalizm budujemy w tym kraju! Kapitalizm! Tak mówili w 89 i ja w to nadal wierzę! Słyszałeś o Antonim Ptaku? Będę taki jak on, a może lepszy. Też sobie klub piłkarski sprawię.

- Legię?

- Ocipiałeś? Polonię - Pan Stefan oburzył się, bo od dzieciństwa jego serce było czarne. Lubi też Odrę Wodzisław, bo na pewno kantują, że tak długo się w lidze utrzymują i to wzbudza podziw, bo ich jeszcze nie przyłapali. Zresztą żona z Wodzisławia, to trzeba.

- To trwa już pięć minut. Ile można czekać?

- Bidaaaaaaam! - Wydarł się Stefan - No co jest kurwa?!

- Panie Stefan, Panie Stefan, sią biało-cierwone, biało-zielone, ciarno-ziółte, ale ni ciarno-cierwonych ni chu-chu.

- Pod cyckonoszami sprawdzałeś?

- A którymi?

- Koronkowymi!

- Nie, pod tymi nie, pan Stefan pocieka, ja siukać, siukać - głos Bidama był bardzo spokojny.

- On naprawdę jest takim dobrym pracownikiem? - Zainteresował się młody człowiek.

- Jak ci na imię chłopcze? - Zagaił Stefan chcąc chyba zmienić temat.

- Mariusz, ale wołają na mnie Max.

- Bo zawsze jesteś na maksa?

- Nie - Zdziwił się - Zresztą nieważne.

- A ty na to EWF masz bilety?

- Mam, od wujka dostałem. Idziemy z kumplami.

- Weź odsprzedaj.

- No co pan? - Oburzył się Max - Nie ma mowy.

- To przecież nie PCW, tylko jakieś EWF, to może być gówno do kwadratu.

- Same największe gwiazdy polskiego wrestlingu się zapowiedziały! To nie może być gówno!

- Założę się, że za rok, góra dwa albo trzy nikt nie będzie już o tym EWF pamiętał.

- To po co chce pan bilet? - Zdziwił się młody Mariusz.

- Lubię chodzić na takie jednorazowe eventy. Byłem na pokazie słoni-dziwolągów z dwoma trąbami za Gierka, to się też nie przyjęło. Widziałem też pokaz gołych bab z Bejrutu i Damaszku. Panie, co one tam miały! Co one tam miały! - Tu złapał się za głowę - Zbieram takie bilety, wiesz, takie hobby, człowiek musi mieć jakieś hobby. To sobie pomyślałem, że na to EWF też pójdę. Jak się ta gala nazywa?

- Wrestlepalooza...

- Co za idiota to wymyślił? To brzmi jak nazwa kiełbasy. Nie można było nazwać po staremu? Mordobicie albo Rzeź? I zamiast EWF zrobić PCW? Człowiek nie byłby tak rozkojarzony.

- PCW nie ma, gal nie robią, tylko bookerów zatrudniają. EWF to przyszłość! Same gwiazdy! Hangman, Y2J, Game, Gangsta, Snake i masa innych.

- Jakieś ruski i inne VooDoo. Nie Maksio, nie przekonasz mnie chłopie do tego. To nigdy nie będzie PCW.

- PCW to już historia.

- Co? - Odpowiedział śmiejąc się - Historia? To jakiś żart? PCW istnieje już od 1999 roku. Przechodzi drobne problemy, to fakt, ale nie oszukujmy się, EWF nie ma szans przetrwać. Tak jak jeszcze niedawno PECW nie miało. PECW było sympatyczne, miłe, ale to nie było PCW. Poczekamy na powrót Tony'ego Rocka i wszystko będzie dobrze.

Pojawił się Bidam z koszulkami.

- Są psie pana, nie było ciarno-cierwonych to psiniosłem cierwono-czarne, tak? Dobzie?

- To przecież kurwa to samo baranie!

- Pan Stefan się uspokoi, to nie to siamo, si? Nie, nie, nie. Róźnicia jest eliementarna.

Bidam podał Maksowi dwie koszulki.

- Tsidzieści pięć złotych się należy - wyszczerzył dodatkowo zęby. Zapłacono mu bez większych awantur. Na koniec pan Stefan powiedział jeszcze kilka mądrych słów.

- Nie daję temu twojemu EWF kilku miesięcy. No... 5-6 gal to maksimum, co mogą osiągnąć.

- Kiedyś będę tam pracował - Odparł pewny siebie Mariusz.

 

Max chciał odejść, ale Bidam zaczepił go.

 

- Psst, psst - Wydał jaki dźwięk wabiący do tego.

- Tak? Słucham? - Max był natomiast niepewny. Wiele się ostatnio słyszy o Azjatach zjadających gołębie, kto wie, może zjadają też ludzi?

- Śefunciu, okazja, VHS za jedyne 20 złociszy.

- VHS? Jaki VHS?

- Mam Niezniśćalnego, Podejźanego, aźjatyćki hit - Pśyćajony tiger ukryty smok i najnowsi hit - Stary, gdzie moja bryka. Bierzesz coś? Weź trzy i promocja, bo za 5 dyszek.

- Nie, nie chcę. VHS? Kto jeszcze kasety ogląda?

- A moźe coś ostśejśego, co? - Mrugnął do niego porozumiewawczo.

- Co? Co takiego?

- Za 40 złotych masz dwie kasety z białoruskim porno.

- Hmmm...

- Dobry towar chłopie, nie myśl, ino bierz.

- Dobra, wezmę.

- Naś klient naś pan. Ciekaj śefunciu, pójdę po worek foliowy, żeby mama nie przyłapała, nie? Si? Dbamy o klient. Ja, Bidam! - Tu klepnął się w pierś - Ze mną dobry biznes zrobisz. Da, da, da. Tak, tak.

 

 

*****************

10 lat później

*****************

 

 

Ławka w okolicach Stadionu Dziesięciolecia. Podekscytowany Bidam prowadzi rozmowę.

 

- Wiesz, że Andrzej został EWF World Champem?

- Co ty pierdolisz?

- Żartuję, a właśnie, co u Andrzeja?

- Przydusił go Urząd Skarbowy i zamknął warsztat, splajtował, rozjebali mu interes.

- Smutna sprawa.

- A u was w Wietnamie to komunizm jeszcze macie?

- Mówiłem ci sto razy Stefan, ja nie jestem z Wietnamu.

- Pamiętam jak się z Andrzej i Ziutkiem zdziwiliśmy, bo my myśleli, że ty z Wietnamu, a ty z Chin!

- Z Mongolii, a raczej Korei.

- Korei? Tej od tego co kima tak często?

- Tak.

- Jak możecie mieć takiego śpiącego przywódcę, ja nie rozumiem.

- Słuchaj Stefan, bo nie widzieliśmy się już z 4 lata...

- No? Chcesz piwa?

- Później, ja słyszałem, że ty nie żyjesz. Tak od roku podobno...

- Ja? Przecież siedzę tu obok ciebie. Jak mogę nie żyć?

- Tak mi Marcin mówił, a wiesz, że on nie kłamie, bo jest religijny.

- Zrobił cię w chuja, stary zgrywus, te typy tak mają. W niedzielę to kościoła, a później kłamią na lewo i prawo.

- No nie wiem. Był bardzo przekonywujący. Mówił, że to był zawał, że nikt się nie spodziewał, nawet numer kwatery mi podał. Baśka podobno w depresję wpadła i wróciła do Wodzisławia.

- Nie układa nam się z Baśką ostatnio najlepiej, to prawda, często jeździ do mamusi na ten Ślunsk, ale bez przesady. Ja żyję, nikt nie ma depresji. Chcesz tego piwa?

- Może później.

- A ty to wrestlerem teraz jesteś. Tak słyszałem... w PCW...

- W EWF...

- A tak, nigdy się nie mogłem przyzwyczaić. EWF... kto by przypuszczał, że to tak długo przetrwa.

- Mamy galę na Narodowym...

- Pierdolony Tusk i pierdolona HGW! Zabrali mi Stadion!!!!

- Uspokój się Stefan, spokojnie.

- Już, już... już lepiej. Wybacz, ale kurwica mnie bierze, że mi biznes zarżnęli. Na rentę musiałem przejść, a myślisz, że dużo mam z tego kasy? O nie. Chodzę i protestuję, petycje pisze, na rocznice Smoleńska nawet chodzę, żeby tylko chujkom zaszkodzić. Mój Stadion... Mój Stadion...

- Nie płacz, Stefan, w twoim wieku, to nie wypada.

- Jak ty ładnie mówisz teraz po polsku Bidam. Naprawdę, wyrobiłeś się. Nie to, co dwanaście lat temu.

- Mamy galę... tutaj...

- Tutaj... tak...

- Chcesz bilet? Nadal kolekcjonujesz?

- Mogę? Naprawdę? Pamiętasz o starym kumplu? O biznes-partnerze?

- Będzie na ciebie czekał w kasie.

- Więc macie galę... w rocznicę pierwszej Kiełbasy?

- Wrestlepaloozy. Ja zresztą niewiele wiem o tym, co działo się w EWF dwanaście lat temu.

- A co się działo?

- Kraven został mistrzem.

- Legendarny Kraven. Pamiętam skurwiela. Walczy jeszcze?

- Nie, jest chyba na emeryturze. Widziałem go parę razy w 2010 roku, dumny skurwysyn, nie ma to tamto.

- Takie też sprawiał wrażenie w tv. Był dobry, pamiętam, lepszy niż te nasze pseudo-gwiazdeczki. A teraz ty... jesteś gwiazdą?

- No co ty, Stefan, nie jestem.

- To chujowy jesteś, tyle ci powiem. Chcesz piwa?

- Później.

- Jak możesz nie być najlepszym? Słyszałem, że jesteś uznawany za wieli talent. To znaczy słyszałem to w 2010 roku od Mariana, a on się mylić nie może, bo on na Małysza jeździł i na niektóre gale EWF też. Ja sam byłem tylko na kilku warszawskich, bo co będę się kurwa po Polsce albo świecie rozbijał?

- Racja. Po co? No to teraz masz bilet ode mnie to możesz sobie tam iść.

- To miłe z twojej strony, ale brak mi Stadionu... a ten Basen, to paskudztwo, które tu postawili... ech... nigdy tam nie byłem, bo to zabiło zdrowy biznes. Można było zbudować to gdzieś indziej? Można było, ale nie, przez nich dziesiątki tysięcy ludzi, jeśli nie więcej, setki!, przez nich oni ucierpieli, my ucierpieliśmy. A gdzie ty byłeś by nam pomóc?

- Nie było mnie w Polsce.

- Ale teraz jesteś.

- Teraz jestem.

- Popełniłeś błąd bawiąc się w ten cały wrestling. Na co ci to było? Po co?

- Musiałem Stefan, to było ciekawe, ekscytujące, to nowe życie.

- Dobrze płacą chociaż?

- Jak na Polskę to nawet bardzo dobrze.

- A uczciwie pracujący ludzie, tacy jak ja, muszą iść na rentę, bo nie ma dla nich roboty. W pizdu z tym wszystkim. Kiedyś zejdę na zawał. Co u Esmeraldy? Pamiętam ją, bracie, jakie nogi, szwagier chciał ją puknąć, ale jak kurwa? On malarz pokojowy, a ona wielka pani. Tobie się udało?

- Nie, ona chyba nie z tych. Zresztą w areszcie siedzi.

- Ostra babka. Gdyby nie moja Baśka, to uch, ale by się działo, mówię ci, jak w marcu 78. Masz żonę?

- Nie, ale chyba się zakochałem.

- O? Też Hinduska?

- Jaka znowu Hinduska?

- Hindusi w Azji żyją, więc myślałem, że wy wszyscy Azjaci to jedna rodzina i tak dalej.

- Oni nawet nie są żółci, bardziej czarni, tacy ciapaci!

- No proszę, kto by pomyślał. Chcesz piwa?

- Może później.

- No i co u tej twojej? Polka? Jak ma na imię?

- Nie wiem, próbuję ją odnaleźć, chyba obraziłem ją przypadkiem i nie chce ze mną gadać.

- Tragiczna i przykra sprawa. Tak jak to twoje EWF. I co tam dajecie?

- Rocznicowo-wspominkowa gala na Narodowym. Świętujemy 12 lat po pierwszej Wrestlepaloozie.

- Ale jazda, i mam bilet na to od ciebie? Dzięki stary? I z kim walczysz? Z Hangmanem? Z Kravenem? Gangstą? Juicem? Wolfem? Shamblerem? K-Jem? Sandmanem? Z kim? Z kim?

- Stefan, ich już nie ma.

- Odeszli do Domu Ojca?

- Nie, chyba do Domu Spokojnej Starości, zresztą nie wiem. Jest wielki Battle Royal.

- O! O! To tak jak na pierwszej kiełbasianej gali. Pamiętam, oglądałem w telewizji, ale były akcje. Ruski został pierwszym World Champem, a Hangman zadarł z Castro. Takie to czasy były. Teraz mówisz, że już ich nie ma... a kto jest?

- Franz, Nas Jazzowski, Franko, Bane, Szakal, Tool, SR-Crazy.

- Ale jazda, nie znam żadnego oprócz Szakala i tego Crazy'ego. Tego Toola trochę kojarzę, a tak to pustka całkowita. Kto jeszcze?

- To wszystko, mamy kryzys.

- Wszystko? Osiem osób razem z tobą?

- Tak.

- Polski wrestling chyba faktycznie upada. Kiedyś były was dziesiątki! A podejrzewam, że od 1999 roku na ringach stanęło dobrych kilkaset osób, a teraz co? Osiem? Osiem? Panie, tragedia. Nic tylko wypić, chcesz piwa?

- Może później.

- Słuchaj, ale ty im musisz dokopać. Ile pasów już wygrałeś? Jesteś World Champem?

- Stefan, ja nie jestem gwiazdą.

- Ile pasów?

- Byłem Daemusin Champem, a a obecnie jestem Tag Team Champem.

- Tag Team Champ, skromnie, ale na początek wystarczy. To zakłada istnienie drużyny. Kto tam cię może wesprzeć?

- Franko.

- Ufasz mu?

- To porządny człowiek.

- Ale czy mu ufasz?

- Tak.

- To przestań. To wrestling, oni zawsze się zdradzali. Po drugie, skup się tylko jednym rywalu.

- Dlaczego?

- To błąd nowicjusza od razu rzucać się w wir walki. Uwierz mi, widziałem to w PCW, a tam na ringu potrafiło przebywać naraz kilkadziesiąt osób. Nie pytaj mnie jak oni to robili - po prostu to robili i już. Będziesz tracił czas i energię na eliminowanie pokrak, to w końcu ktoś większy cię zeżre i koniec śpiewki. Założę się, że taki Szakal będzie wyczekiwał końca walki, groził wszystkim i spędzał czas w narożniku odpoczywając. Do akcji włączy się dopiero na sam koniec, gdy zostanie jeden góra dwóch rywali.

- Nie sądzisz, że jeśli wszyscy na to wpadną to spędzimy cały Battle Royal nic nie robiąc?

- Ktoś się zawsze rzuci na kogoś, oni są niecierpliwi. Prawdziwą gwiazdę poznajesz po cierpliwości. Zrób jak mówię, a nie pożałujesz.

- Może masz rację, jest w tym jakiś głęboki sens.

- Zresztą, to tylko osiem osób, poradzisz sobie z nimi. A wiesz dlaczego?

- Dlaczego?

- Bo masz dobre serce i jesteś porządnym człowiekiem.

- A co jeśli nie jestem?

- Przecież cię znam, zawsze byłeś porządny.

- A co jeśli nie jestem porządny?

- Jesteś.

- Co jeśli tylko zgrywam takiego?

- Ale po co?

- By służyć złu.

- Złu?

- Co jeśli służę złu nie dlatego, że muszę, nie dlatego, że spotkała mnie jakaś tragedia w dzieciństwie, że pochodzę z kraju totalitarnego, nie dlatego że mam spaczoną psychikę, ale po prostu dlatego, że chcę. Że chcę być zły...

- Ale nie jesteś. I po co by to wszystko było?

- Dla perfidii, dla wyrachowania, dla zła. Zło jest piękne, bo jest złe. Dobro też jest piękne, bo jest dobre. W tym cała tragedia. Istnieje tylko czyste dobro i czyste zło, nie ma niczego pośredniego. Choć z drugiej strony nie można być, przynajmniej większość ludzi tak nie potrafi, być całkowicie złym lub całkowicie dobrym. Jednakowoż wszystko co robimy, ma znaczenie. Każda nasza akcja, może być dobra albo zła.

- Nawet szczanie?

- Trywializujesz Stefan poważną rzecz.

- Próbuję ci pokazać, że wrestling to nie miejsce na filozofię. Tu trzeba po prostu przypierdolić rywalowi. Mocniej niż on potrafi. Tak ja to rozumiem.

- Mocniej?

- Tak, o to w tym chodzi, prawda? By walczyć i wygrywać. Żeby wygrywać najlepiej jest być silniejszym.

- Albo sprytniejszym.

- Tak, sprytniejszym, to też, ale nie we wszystkich przypadkach. No, bo popatrz na ten cały wrestling. Większość wrestlerów to skończeni idioci, debile, barany, troglodyci. Ja wiem, co mówię. Duża część ma problemy by złożyć poprawnie dwa albo trzy zdania.

- To bzdura, uproszczona charakterystyka rodem z programów Felipe Castro. Popatrz na najlepszych naszych wrestlerów: Nas Jazzowski, Tool, SR-Crazy, Szakal - czy to głupcy? Czy określiłbyś ich mianem idiotów? Nie, to są często inteligentni ludzie, a taki Nas, Crazy, a już na pewno Szakal to w pewnym sensie filozofowie naszych czasów. Wrestling to najczystsza filozofia, bo to filozofia ruchu, tu się zawsze coś dzieje. Kończy się czas demoliberalnej papki, a przychodzi okres ruchu, zamętu, wiecznej akcji, a my, wrestlerzy EWF jesteśmy jutrzenką nowych czasów.

- Zbyt wielu to was w tym EWF nie ma.

- Może nas zostało mało, ale za to są to najlepsi, najlepsi z najlepszych, najwierniejsi, najwspanialsi wrestlerzy jakich polski wrestling może sobie obecnie wyobrazić. Od najmłodszego i najkrótszego stażem Franza, przez Franko, mesjasza polskiego wrestlingu Nasa Jazzowskiego, po starych wyjadaczy, Toola, SR-Crazy'ego i Szakala. Odpadło błoto, które EWF strzepnęło ze swych nóg. Nie powiem, że gówno, bo mimo wszystko mieliśmy kilku wartościowych wrestlerów od reaktywacji w styczniu tego roku. Jak to jednak bywa, coś nie zadziałało. Nie ma ich, nie ma błota, zostały piękne, czyste, wylakierowane buty. Esencja czystości.

- To brzmi jak jakaś czystość rasy. Czy ty nie zostałeś przypadkiem faszystą albo narodowcem?

- Za dużo się gazet naczytałeś.

- Faszyzm podnosi znów swój łeb!

- A kiedy to zrobił pierwszy raz?

- Ja nie wiem, ja się nie znam, ja TVN oglądam.

- TVN jest wrogiem EWF, nadają tam na nas jakieś paszkwile u Felipe Castro. Nie wiem jak ten Vaclav mógł się zgodzić by się tam pojawić, naprawdę nie wiem.

- Może dla pieniędzy? Albo do piwa. Właśnie, będąc w temacie, może po piwku?

- Nie teraz, później.

- Zawsze później, nigdy teraz. Pierdolisz głupoty zamiast się napić.

- To popularny trend ostatnio w EWF, wszyscy piją, ja nie będę, bo to takie powtarzalne. Pół rosteru ma kłopoty z alkoholem, to chociaż ja będę miał jakieś inne problemy.

- Z miłością?

- Na przykład z miłością. Zresztą, popatrz na nasz roster. Jeśli się porządnie upchamy, to może uda nam się zmieścić w jednej, no góra w dwóch windach. Sytuacja jest chyba nawet dramatyczna, bo okazuje się, że mamy chyba więcej non-wrestlerów niż aktywnych wrestlerów. Policzmy na szybko: Jan Kowalski, Tony Hogański, Antoni Bryndza, Ponury Grabarz, Pan Józef, Doktor VoDoo, nowy Avon...

- Nie używam.

- Czego?

- Avonu, szwabskie kremy.

- Avon to imię, mamy takiego murzyna.

- EWF to jednak tolerancyjna federacja. Azjaci, murzyni, żydzi, a kiedy Polak będzie World Champem? Kiedy Polak?

- Ja nie znam stanu narodowości większości rosteru, ale Polaków też mamy. Wymieniłem zaledwie tylko kilka osób, a już prawie dobiłem do ośmiu - czyli naszego stanu rosterowego. A przecież mamy jeszcze sędziów, asystentki Esmeraldy, funkcjonariuszy GRU, Pana Wojtka od kiełbasek.

- To tragiczne w pewnym sensie.

- W pewnym sensie tak, ale - jak już mówiłem - zostali najlepsi. Tutaj nie ma już łatwych rywali, każdy jest groźny, z każdym można przegrać, każdy stanowi śmiertelne zagrożenie. Nie ma co się wstydzić porażek, choć doznałem jak na razie tylko jednej i to nie z byle kim, bo z Szakalem, oczywiście jeśli takie porażki przyjdą. Nie ma już ucieczki w walki ze słabeuszami, jak na ostatniej gali, które fakt, przynoszą zwycięstwa, ale tylko poprawiają statystyki, dają pewną dozę samozadowolenia, ale tak naprawdę to nie przybliżają one do żadnych sukcesów. Teraz jest nas mało, ale jesteśmy twardzi, zdyscyplinowani, jesteśmy po prostu najlepsi. Przychodzi czas na wielki Battle Royal, w którym wszyscy spotkamy się na raz i stoczymy szlachetny bój. Pewnie będą goście specjalni, jak to zwykle w EWF bywa, jakiś Jobber#1 i Jobber#2, może Shaman, może ktoś od naszej nowej gwiazdy polskiej telewizji Ghula. Może się pojawią, ale oni będą tylko dodatkiem, tak tylko by zapełnić ring. Liczy się cała reszta, liczy się nasza ósemka, nawet ten Franz. Każdy z nas może wygrać, niech wielcy main-eventerzy w stylu Szakala, Toola czy SR-Crazy'ego nie lekceważą nas mniej znaczących, mnie, Franko czy Bane'a. Damy z siebie wszystko by odnieść sukces. EWF jest małe, ale dla nas to tylko szansa. To więcej czasu antenowego dla nas, więcej okazji do walk z najlepszymi, więcej szans by przebić się do świadomości ogółu. My na tym wygrywamy, bo tak właśnie rodzą się gwiazdy. Oskarżą nas może kiedyś, że zrobiliśmy kariery, bo wszyscy inni poodchodzili. Ale oni wrócą, bo zawsze wracają, a my tu będziemy. Będziemy na nich czekać i ich pokonamy, bo się okaże, że nie spaliśmy, nie marnotrawiliśmy czasu tylko budowaliśmy nowe życie, nowy wrestling, nowe EWF. Ten Battle Royal to początek wszystkiego. Została elita, zostali wytrwali, została nie tylko teraźniejszość polskiego wrestlingu, ale także jego przyszłość. Mamy szansę zbudować naprawdę coś wielkiego. Ruch, ruch, wieczny ruch! W nowym EWF, może małym i skurczonym w porównaniu do dni dawnej chwały, zawsze będzie się coś działo. Budujemy nowy wrestling, nowy styl, piszemy własne dzieje. Wszystko zacznie się już niedługo, tu niedaleko, na Stadionie Narodowym. Pamiętasz nasz stary Stadion? Tam było życie, co nie? Byliśmy prawdziwi, byliśmy ludźmi, a wszyscy naokoło nas też byli ludźmi. Tam mogłeś spotkać człowieka, nie w korporacji, ale właśnie tam. I to zarówno po jednej jak i drugiej stronie - w świecie sprzedawców i w świecie klientów. Tam byli realni ludzie, a nie wydumane korporacyjne twory, tam było autentyczne życie, tam była prawda. Czuję, że teraz podobnie będzie w EWF. Zmaleliśmy, ale prawda pozostała z nami. Ten Battle Royal to tak naprawdę zwycięstwo każdego jego uczestnika, każdego który wytrwał. I na tym Stadionie Narodowym, dumie Tuska, ale też biednych ludzi, którym on się przecież podoba, na tym stadionie stoczymy ten bój, ten Battle Royal. Wyjdziemy na ten ring: ja, Franz, Nas Jazzowski, Franko, Bane, Szakal, Tool, SR-Crazy i udowodnimy, że EWF wciąż jest wielkie.

- Więc wszyscy jesteście zwycięzcami?

- To akurat ideologia dobra dla oferm i wiecznych przegranych, którzy lubią się pocieszać jak Polacy po Euro2012, że odpadliście, ale świetnie zorganizowaliście, kibice przyjechali, pokrzyczeli, nachlali się, nażarli, poruchali i byli zadowoleni. Nie, tak nie jest i nie będzie. Jeden zwycięzca, jeden dominator, jeden mistrz, najlepszy z najlepszych - wyłonieniem takiej osoby skończy się ten Battle Royal. W pojedynku najlepszych, najtwardszych i najbardziej wytrwałych poznamy tego jedynego, no chyba że jakiś No Contest padnie, i dowiemy się, kto obecnie jest w najlepszej formie. Zbliża się Kwietniowa Anarchia VI, wyprawa do Bhutanu, to dobre przetarcie przed PPV. Warto się sprawdzić i warto zwyciężyć.

- I sukces osiągniesz razem z Franko?

- Tak, chciałbym powiedzieć, że to mój partner, ale to słowo jest obecnie dwuznaczne. To mój towarzysz z tag teamu, prawdziwa podpora i jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy, wrestler obecnie walczący w EWF.

- Lepszy od Toola i Szakala?

- Dajcie mu się rozwinąć, dajcie miejsce, czas i środki ku temu, a on zadziwi świat.

- On cię zdradzi.

- Nie.

- Nosi maskę, to znaczy, że coś ukrywa.

- To nic nie znaczy.

- Widziałem jego uszy. To uszy demona, on ma znamię diabła.

- To raczej nie dlatego, zresztą nieważne.

- Chcesz piwa?

- Mówiłem ci już, że to nie moja estetyka.

- Vaclav by nie odmówił, on jest prawdziwym piwoszem.

- Vaclav kolaboruje z Felipe Castro. Prawdziwy zawodnik EWF, wiedząc z kim ten Castro się zadaje i co pragnie osiągnąć, nigdy, przenigdy, nie poszedłby do niego do programu.

- Rzucasz na niego cień podejrzenia?

- Z całą stanowczością.

- Wygrasz Battle Royal?

- Nie ma co się bać, przyszła pora na sukcesy, przyszła pora na prawdziwe triumfy. Niech zwycięstwo w Battle Royalu, prestiżowym przecież, bo odbywającym się na Stadionie Narodowym i w rocznicę pierwszej gali, będzie pierwszym akordem w moim pochodzie po chwałę. Nie boje się nikogo, zostało nas już niewielu, każdy może wygrać z każdym...

- Powtarzasz się.

- Nie, ja to podkreślam, żeby brzmieć dobitniej. Chce zresztą przygotować takiego Szakala, Toola czy SR-Crazy'ego na porażkę. Wygram ja albo Franko i niech chłopaki nie będą zdziwieni. Ja ich nawet ostrzegam, nie lekceważcie nas! Nadchodzi nowe!

- A co z twoim żółtasem?

- Przecież to ja! Ja jestem żółty!

- Mówię o tym reżyserze.

- Ach, o Wellingtonie? Smutna sprawa, ktoś chce nas wyprowadzić z równowagi. Prowadzę już drobne śledztwo, uruchomiłem swoje kontakty...

- Marian wie?

- I Zdzichu.

- Uuuuu, jak Zdzicha poprosiłem o pomoc to sprawa musi być poważna.

- Trzeba odzyskać biedaka.

- A pamiętasz jak Zdzichu kiedyś z tymi Czeczenami?

- Pamiętam.

- Podobno skończyło się na tym, że ma syna w Czeczeni, ale nigdy go nie widział. Matka dla jaj wysyła mu videa, gdzie bachor przebrany za terrorystę grozi, że rozpierdoli kiedyś tatusia.

- Co na to Zdzichu?

- Upolował dzika i przeszmuglował zwłoki do Groznego transportem PAHu. Ochojska zaczęła chodzić normalnie jak człowiek, gdy zobaczyła martwe bydle w lodówce zamiast leków, ale wiadomość została przesłana. Od tamtej pory Ahmed zachowuje się normalnie.

- To dobrze.

- Zdzichu pomoże.

- Wiem.

- Odnajdziecie Mandżura.

- Wellington jest z Hongkongu. To wrażliwa dusza. Franko udaje, że się tym nie za bardzo przejmuje, ale wiem, że w głębi serca cierpi. Ogranicza się w kurczakach ostatnio, to z żalu. Boję się, żeby nie popadł mi w depresje. To zaraźliwe.

- On chciałby piwa?

- Chyba tak.

- A ty?

- Później.

- Ale nie boisz się? Tool, Szakal, SR-Crazy, goście specjalni, Franz, Piraci z Surinamu.

- Nie.

- Na pewno?

- Przeżyłem Koreę, mam się bać wrestlingu?

- Mogą ci przekręcić kark.

- Nie obawiam się tych, którzy mogą zniszczyć moje ciało, a raczej tych, którzy mogą zgładzić mojego ducha.

- To zabrzmiało biblijnie.

- Usłyszałem coś podobnego, gdy żyłem w Buriacji u czcigodnych starców. Bardzo mi się to spodobało. Bo wiesz, ja muszę im pomóc, posyłam im pieniądze, ale to wciąż za mało, za mało, za mało, za mało i za mało. Całą pensję im oddaję. Zresztą i tak jej nie potrzebuje, kurczaki tanie, domu nie mam, samochodu nie mam, EWF opłaca hotele, sypiam w szafach, czasem Franko pozwoli mi się przekimać u niego, gdy zbyt zimno na dworze. Idzie lato, to znajdę sobie jakąś altankę na ogródkach.

- Chcesz być EWF World Champem, który sypia na ogródkach działkowych?

- Działkowicze też ludzie.

- Przecież żaden przeciwnik nie będzie cię szanował.

- Oni nie mają mnie szanować, mają przegrywać.

- Tak po prostu?

- Tak po prostu.

- A bać się?

- Mnie?

- Ciebie.

- Strach to pojęcie względne. Mogą się bać jeśli chcą, mam to gdzieś. Wiem, że uważają mnie za zabawną postać, ale zapewniam cię, tak nie jest.

- Coś błysło w twoim oku.

- Co?

- To znak. Będziesz triumfował.

- Będę.

- Chcesz piwa?

- Może później.

 

 

*****************

Kilkanaście metrów dalej

*****************

 

 

Dzielni polscy chłopcy grali w piłkę na trawniku.

 

- Strzelaj jak Lewandowski!

 

Chłopak strzelił, ale niczym Robert w reprezentacji zjebał.

 

- Debil!

- Do tego ślepy debil!

- Ej, patrzcie na tego kolesia!

- Którego?

- Tego żółtasa, tam na ławce.

- Co on robi?

- Gada do siebie.

- Faktycznie.

- To jakiś świr.

- Jebnijmy mu piłką.

- Dobra! Strzelaj!

 

„Lewandowski” trafił Bidama w głowę. Tym razem pokazał klasę i kunszt strzelecki! Zjadacz kurczaków tylko uśmiechnął się niczym wioskowy głupek i odrzucił chłopakom piłkę. Co ciekawe Bidam siedział na ławce sam i faktycznie prowadził ożywioną dysputę sam ze sobą. W siatce obok niego widać było kilka puszek piwa. Nie, nie były one puste. Zamknięte i jeszcze nienaruszone niczym młode dziewice. Co jakiś czas Bidam odmawiał sam sobie ich wypicia.

 

- Świr, mówiłem, świr.

- Dawaj jeszcze raz.

- E tam, starczy.

 

Niespodziewanie Bidam wstał i wrzasnął do przyszłych gwiazd polskiej reprezentacji piłkarskiej:

 

- Wracam na stadion! Słyszycie? Wracam!

 

 

*****************

Koniec

*****************

  • Odpowiedzi 0
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Bidam

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • MattDevitto
      Gdyby nie chodziło o AJ'a to jeszcze może bym się łudził, ale Styles nie należy do osób w tym biznesie, które rzucają słowa na wiatr. Poza tym z wieloma zawodnikami z AEW AJ i tak przecinał się przez lata na różnym etapie swojej kariery...
    • KPWrestling
      Trzecia pula biletów trafiła do sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 4 Data: 29.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Morioka, Iwate, Japan Arena: Iwate Prefectural Gymnasium Publiczność: 1.040 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • KPWrestling
      Druga pula biletów już w sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Jeffrey Nero
      Słyszałem plotkę o kolejnym tajnym spotkaniu w Orlando T. Khana z niejakim Shanem McMahonem, który od marca ma zostać pierwszym w historii GM AEW.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...