Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Czarna Maska i Człowiek - Zagadka


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  502
  • Reputacja:   14
  • Dołączył:  17.08.2010
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

- Sprawdziłeś kamerę, młody?

 

Mariusz Max Kolanko chwilę temu pojawił się na ekranie. Reporter EWF spogląda pytająco w obiektyw.

 

- Właśnie to robię, proszę pana – głos kamerzysty jest stłumiony, ale zrozumiały – swoją drogą trochę nieciekawa tutaj okolica.

 

Rzeczywiście, okolica nie wygląda zbyt zachęcająco, ale zaniedbane ogródki działkowe już tak mają. Te, które widzimy, właśnie takie są. Odrapane budynki, koślawe ogrodzenia, rachityczna roślinność, błoto - to wszystko nie sprawia dobrego wrażenia, tym bardziej że dorzucić należy jeszcze zalegający gdzieniegdzie brudny śnieg i „przebiśniegi”, czyli walające się wszędzie psie (i nie tylko) odchody. Nieładnie tutaj. Szaro, mokro i jakoś tak siermiężnie.

 

- Adres się zgadza, więc to chyba tutaj. A teraz posłuchaj mnie uważnie, młody: to będzie twój pierwszy wywiad z zawodnikiem Extreme Wrestling Federation. Oznacza to, że jesteśmy narażeni na konsekwencje popełnionych przez ciebie błędów. Więc ich nie popełniaj. W tym celu przestrzegaj bardzo prostej zasady: nie odzywaj się i po prostu rób swoje. Przyjąłeś to do wiadomości?

 

- Tak jest, panie Kolanko.

 

- Dobrze. To oszczędzi nam obu wielu nieprzyjemności. Ci kolesie nie mogą nas skrzywdzić – przynajmniej w teorii - ale mogą być prawdziwym bólem w tyłku. Rozumiesz to?

 

- Rozumiem.

 

- Wątpię, ale mniejsza z tym. Pozwól, że podzielę się z tobą moim wieloletnim doświadczeniem w tej materii: w trakcie wywiadu wkraczasz na teren człowieka, który żyje z krzywdzenia innych, rozumiesz? Ostrożności nigdy zbyt wiele. Zasady zasadami, ale zdarzają się tutaj prawdziwe palanty. Część z nich po prostu przekazuje nam to, co mają do powiedzenia, ale są też tacy, którzy używają nas do swoich gierek, albo próbują zastraszyć. Zwykłe gnojki, ale ich też musimy wysłuchać i grać według ich reguł. Ogarniasz to jak na razie?

 

- Myślę, że tak.

 

- Może tak, może nie. Nieważne. Większość tych facetów jest cholernie zapatrzona w siebie, a my jesteśmy dla nich tylko przedłużeniem kamer. Robią swoje i odchodzą, co wcale nie jest złe. Część zgrywa gwiazdorów, co musimy jakoś znieść. Mamy to w umowach o pracę, rozumiesz? Tacy kolesie to codzienność, spotkasz ich w EWF na pęczki. Są też tacy, którzy traktują nas jak śmieci – i z nimi również trzeba przeprowadzić wywiad. Choćby nie wiem jak wkurzało cię ich poczucie wyższości i to, że zwracają się do ciebie, jakbyś był w najlepszym razie półdebilem – twoja robota polega na rejestrowaniu ich przemów i siedzeniu cicho. Nie łudź się, że ktokolwiek stanie po twojej stronie w razie konfliktu z tego typu zawodnikiem – w takim przypadku to ty wylecisz na bruk, a nie on. Rozumiesz i to?

 

- Tak.

 

- Może. Ostatnim typem są ci, którzy bawią się naszym kosztem. Są najtrudniejsi do zniesienia, ale z nimi też musimy sobie radzić. Ciesz się, że nie idziemy teraz robić wywiadu z Banem – on jest jeszcze na etapie w którym tacy jak on uważają, że przestraszenie kamerzysty, reportera albo ciecia jest jakimś osiągnięciem. Może to i żałosne, ale też niebezpieczne – nawet w takim przypadku nie możemy tracić głowy. Przyjąłeś to do wiadomości?

 

- Przyjąłem.

 

- Grzeczny chłopiec. Postaraj się tego nie spieprzyć. W zasadzie mamy dzisiaj szczęście – idziemy pracować z Butcherem, a to w gruncie rzeczy całkiem normalny facet.

 

- Normalny?! Rzeźnik? Mówimy o tym samym gościu? Wielki, włochaty i w masce? Spojrzenie mordercy? Kiedy się rozkręci, to po walce jest problem z rozpoznaniem twarzy przeciwnika? Ten, który biegał kiedyś po ringu z nożem?

 

- Ten sam. Powiem ci coś o Butcherze, młody. Kiedy walczy, nie przebiera w środkach. Nie patyczkuje się z przeciwnikami. Zrobi wszystko, żeby wygrać – nie, żeby ostatnio musiał uciekać się do oszustw, ostatnio po prostu wygrywa. Ale gdyby musiał kogoś oszukać, zranić albo okaleczyć, to pewnie by to zrobił, gdyby tylko widział w tym określoną korzyść. Jeśli trzeba, to zajebie oponenta poza ringiem – i nawet nie drgnie mu przy tym powieka. Robił już takie rzeczy. Skurwiel? Tak. Brutal? Jak najbardziej. Ale nam krzywdy nie zrobi, bo prostu nie ma w tym interesu. Załapałeś?

 

- Chyba tak. Ale nie powiem, żeby mnie pan uspokoił.

 

- Powiem ci jeszcze coś, młody. Ta jego asystentka to całkiem miła dziewczyna. Pogada, zrobi herbaty albo kawy, później tą kawę albo herbatę przyniesie i wszystko to z uśmiechem na twarzy. Wiesz jak często zdarzają mi się takie drobne uprzejmości ze strony tych, z którymi przeprowadzam wywiad?

 

- Nie wiem. Skąd mam wiedzieć?

 

- Cholernie rzadko, ot co. Wyobrażasz sobie Psycho proponującego ci herbatę? Jazzowskiego częstującego cię czymś innym niż wódka? Mówię ci, młody – Franko i jego asystentka jeszcze nam nie odlecieli. Nie ma w nich przeświadczenie, że są ponad wszystkim i wszystkimi. Oni ciągle jeszcze twardo stąpają po ziemi. I to właśnie miałem na myśli mówiąc, że to normalni ludzie. Doceń to, bo to rzadkość w naszym fachu.

 

- Postaram się.

 

- Właśnie tego od ciebie oczekuję. A teraz chodźmy już, bo i tak jesteśmy spóźnieni.

 

Kolanko rusza przed siebie. Obraz na chwilę gaśnie.

 

 

 

 

 

- Spóźniliście się, panowie – w głosie Butchera nie ma gniewu, on tylko stwierdza fakt – mogliście jeszcze złapać Bidamowicza, ale poszedł spać i dupa. Nici z wywiadu ze złotą drużyną EWF. Może następnym razem wam się uda. O ile będziecie na czas.

 

- Możemy tylko przeprosić, mieliśmy sporo kłopotów. Korki, problemy z samochodem, wszystko na raz. Poza tym dosyć trudno trafić w tą okolicę...

 

Kolanko uśmiecha się nieszczerze i jednocześnie uważnie się rozgląda. Kamerzysta idzie za jego przykładem, dzięki czemu możemy przyjrzeć się zaniedbanemu podwórku, na którym toczy się ta rozmowa. Nie jest zbyt duże, a wrażenie ciasnoty potęgowane jest przez stojący tu plastikowy stół, kilka krzeseł i dymiący grill. Stół jest zastawiony miskami, talerzykami i puszkami z piwem (i po piwie), walają się po nim okruszki, brudne serwetki, bezpańskie widelce, ogryzione kości i tak dalej. Butcher siedzi na uginającym się pod ciężarem jego cielska krześle, sąsiednie zajmuje Henryk (który jak pamiętamy jest szwagrem Helenki i częścią „świty” Rzeźnika), dostrzegamy również drzemiącego na jednym z siedzeń Joshuę Chana, który nawet we śnie czule obejmuje swoją kamerę.

 

- Wasza strata, panowie – musieliśmy zacząć bez was. Na jutro zapowiadają powrót zimy, a ja obiecałem Bidamowiczowi tyle kurczaków, ile będzie w stanie zjeść. Zrobił taką świetną sałatkę – w tej misce jeszcze trochę zostało – no i trzeba się było z tym zmierzyć. Szwagier wyjątkowo nie musi dzisiaj siadać za kółkiem, więc przyniósł browary i w ten sposób impreza sama się zrobiła.

 

Henryk uśmiecha się, spogląda zamglonym wzrokiem i macha do kamery. W tym momencie staje się jasne, że jest nastukany aż miło. Po Rzeźniku nic nie widać, a jego głos brzmi normalnie.

 

- Henio dzisiaj nie jeździ, więc nadrabia zaległości. Siadajcie – miejsca u nas dosyć, ostatnia partia mięsa się dopieka, pić pewnie nie możecie? Tak myślałem. To herbaty sobie zróbcie. Helenki nie ma, a mi się nie chce, więc obsłużycie się sami.

 

- Panna Helena jest nieobecna? Wielka szkoda. Coś ją zatrzymało?

 

- Dieta ją zatrzymała. To taka nieobecność taktyczna. Jak nie widzi, to jej nie kusi, no nie? Wiedziała, że będzie ochlej i obżarstwo, więc odpuściła. I tyle.

 

- Prawdopodobnie ma rację, w końcu takie imprezy są dosyć niezdrowe. A jak to się ma do Twoich przygotowań do walki, Franko? Zazwyczaj traktowałeś je bardzo poważnie, a tutaj coś takiego...

 

- Wszystko pod kontrolą, Max. Ograniczam się. Chłopaki nie muszą, więc widać efekty – Butcher wskazuje na głupawo uśmiechniętego, przebywającego gdzieś na pograniczu świata realnego Henryka i na śpiącego Joshuę - Wellington to chyba jeszcze jest nie do końca obeznany z naszymi trunkami. No, ale on ma swoje smutki do utopienia.

 

- Smutki? Mówimy o jakichś poważnych problemach?

 

- Poważnych? Nie. Przejmuje się, idiota. W wolnych chwilach surfuje po sieci no i wlazł na jakieś forum o wrestlingu. A tam napisali, że jest nudny, że nie śmieszny, że nie wiadomo po co go EWF wpuszcza na zaplecze i takie tam pierdoły. No i się przejął.

 

- To rzeczywiście przykra sytuacja.

 

- Nic mu nie będzie. Zresztą, zanim zasnął to już nawet dochodził do siebie i odgrażał się, że jego sztuka obroni się sama. No i dobrze. Zarabiam na obecności tego człowieka w federacji i niech tak pozostanie.

 

- A co z azjatyckimi kolegami pana Chana?

 

- Wracają z Łotwy. Mieli tam jakieś przygody, ale nie wnikałem w szczegóły. Hela się z nimi trzyma, więc to jej się pytajcie.

 

- Być może tak zrobimy. Ale przejdźmy może do Ciebie, Franko: jak czujesz się po ostatniej „Wrestlepaloozie”? W brutalnym stylu pokonałeś Aero i zdobyłeś shota na Evolution Title posiadanego przez Znajdę. Czy masz coś na ten temat do powiedzenia?

 

- Koniec gry wstępnej, co? Przechodzimy do sedna. – Butcher nachyla się w stronę kamery i podsuwa pod nią swoją pięść – poznajesz, Aero? To „to takie twarde”, które napierdalało w twoją twarz z szybkością karabinu maszynowego, aż w końcu odpłynąłeś. Skoro mam już twoją uwagę, chciałbym przekazać ci wiadomość. Wiem, że masz jakimś tam żal do obecnego Evolution Championa. On też prawdopodobnie ma jakiś tam żal do ciebie po tej szopce, którą odstawiłeś. Na ostatniej gali tak bardzo zajęliście się sobą, chłopcy, że ktoś mógłby odnieść zupełnie mylne wrażenie, że to ty jesteś pretendentem do Evo Title. A przecież wszyscy wiemy, że tak nie jest. Musiałem zwrócić wam na to uwagę – delikatnie, ale dobitnie. Stąd wycieczka na Łotwę, która na pewno dała wam masę czasu na przedyskutowanie wszystkich kwestii spornych. Nie musicie dziękować. Przechodząc jednak do rzeczy: poznałem cię już na tyle dobrze że wiem, że możesz wyskoczyć z czymś głupim w czasie mojej walki o pas. Zrobić jakiś wjazd na ring z krzesłem, albo coś równie kretyńskiego. Krótko mówiąc, odradzam. Z całego serca odradzam. Ponieważ jeżeli zdecydujesz się jednak na coś tak idiotycznego, będę musiał cię wytropić i zapoznać z moim przyjacielem – Rzeźnik odsuwa pięść i podsuwa pod obiektyw wyciągniętą skądś metalową rurę – przyjacielem, który od czasów BGW trochę zardzewiał. Mam nadzieję że zrozumiałeś przekaz i nie będziemy musieli już do tego wracać. Zresztą, ta wiadomość dotyczy dokładnie każdego, kto zechce wejść pomiędzy mnie i Evolution Title. Kimkolwiek byś nie był: nie warto. Odpuść. Nie przeszkadzaj. Zajmij swoje miejsce w kolejce.

 

Franko odkłada rurę i sięga po puszkę z piwem. Rozlega się bliski sercu każdego piwosza dźwięk. Zamaskowany upija spory łyk.

 

- Dobra, ta będzie ostatnia. Jakby co, to się nie krępujcie. Ktoś to wszystko musi zjeść i wypić, naprawdę nie lubię kiedy się dobro marnuje. Skoro wiadomość do Aero i jemu podobnych mamy z głowy, to trzeba nam przejść do obecnego Evolution Championa. Zgadza się?

 

- Mamy czas – Kolanko ledwo dostrzegalnie wzrusza ramionami – możesz mówić o czym tylko zechcesz.

 

- A o czym tutaj rozmawiać? O pogodzie? Dzisiaj mamy wiosnę, a jutro wraca zima. O polityce? Nie jestem zainteresowany tematem. O obecnej sytuacji w EWF?

 

- O tym posłucham bardzo chętnie – Max wykazuje się refleksem godnym prawdziwego reportera – może naświetlisz nam swoją opinię na temat tego, co się obecnie dzieje w naszej federacji?

 

Zamaskowany przez chwilę siedzi nieruchomo, w milczeniu. Po chwili parska cicho.

 

- Cholera. Sam się w to wmanewrowałem. Niech będzie. W zasadzie nie mam zdania na temat obecnej sytuacji w EWF. Dokładniej mówiąc: odpowiada mi ona. Nie sądzę żeby zdarzyło się cokolwiek, co zmieniłoby ten stan rzeczy. Zdaję sobie sprawę z tych wszystkich przepychanek na górze, ale one tak naprawdę nie robią żadnej różnicy. W historii Extreme Wrestling Federation zawsze ktoś trzymał władzę, podczas gdy ktoś inny starał się zająć jego miejsce. Co mi do tego? Liczy się tylko przetrwanie i dobra kondycja federacji, kolejne „Paloozy”, walki do wygrania i trofea do zdobycia. Kowalski próbuje coś zmienić. Niech próbuje. Tool pokazuje mu, gdzie jego miejsce? Trudno, ryzyko zawodowe. Chociaż nie sądziłem, że z Toola jest taka primabalerina. Panienka Esmeralda siedzi w więzieniu? To też podchodzi pod niedogodności związane z pracą w EWF. Może z nudów odpisze w końcu na list od mojej córki. Felix Castro bruździ? A powinno to kogokolwiek dziwić? W końcu poświęcił tej federacji trochę zdrowia. Byłbym trochę rozczarowany, gdyby przestał o nią walczyć. Żaden z pretendentów do władzy ani mi niczym nie podpadł, ani w niczym nie pomógł. Na tą chwilę zwyczajnie nie mam powodu, żeby rozwodzić się nad ich losem.

 

Franko pociąga kolejny łyk pienistego trunku.

 

- Chociaż wesele Felixa było w porządku, co daje jakiś tam plus w jego przypadku. Ale to by było na tyle. Oni tam niezbyt się interesują tymi, którzy są jeszcze na dorobku. Szef Kowalski próbuje coś zmienić, ale bierze się za to kompletnie od dupy strony. Co nie jest moją sprawą. Moją sprawą w tej chwili jest Evolution Title i jego tymczasowy właściciel. Oto temat, który w pełni absorbuje moją uwagę: Evo Title i Znajda. Znajda i Evo Title.

 

Kolejny łyk pozwala Rzeźnikowi zebrać myśli.

 

- Człowiek znikąd pojawia się i zdobywa jeden z pasów Extreme Wrestling Federation. Dokonuje tego podczas swojej drugiej „Wrestlepaloozy”, odnosząc drugie zwycięstwo w karierze. Głupi ma zawsze szczęście? Może. Co nie zmienia faktu, że to jest po prostu imponujące. Nie jestem dobry z historii, ale zastanawiam się, czy ktoś dokonał tego przed Znajdą? Druga gala, trzecia walka, drugie zwycięstwo, pierwszy pas? Zdarzył się wcześniej taki kozak? Albo taki szczęściarz? Niezależnie od odpowiedzi na to pytanie, Znajda dokonał czegoś niezwykłego. Był zagubiony, ale odnalazł swoją szansę. I wykorzystał ją. Można mu tylko pozazdrościć.

 

Butcher kładzie puszkę na stole.

 

- Nie wiem, czy Znajda naprawdę jest tym, za kogo się podaje. Kto wie, może to jakiś stary znajomy w przebraniu? Wielu uważa, że to Crash po operacji plastycznej, ale równie dobrze możemy mieć tutaj do czynienia z, dajmy na to, Rottweilerem po odstawieniu sterydów. Nie można wykluczyć żadnej możliwości. Może być też i tak, że Znajda rzeczywiście doznał amnezji i wcześniej nie miał nic wspólnego z profesjonalnym wrestlingiem. Że w przeszłości był na ten przykład gimnastykiem, albo tancerzem erotycznym. Kto wie? Może jestem blisko prawdy? To przecież całkiem możliwe. On naprawdę jest człowiekiem – zagadką. Dla wszystkich. Dla siebie też.

 

Nasz bohater wygodnie rozsiada się na swoim krześle, które protestuje trzeszcząc rozpaczliwie.

 

- Jeżeli Znajda to jakiś kombinator, to wcześniej czy później dowiemy się tego. Trzeba się liczyć z każdą możliwością, ale też nie ma się co dać zwariować. Grunt to zachować czujność. Najbardziej prawdopodobne jest jednak to, że on naprawdę jest taką zagubioną sierotką, która dzięki ślepemu przypadkowi dostała się do EWF i zdobyła Evolution Title. Jeżeli tak, to jego limit szczęścia właśnie się wyczerpał. Teraz będzie walczył ze mną. Z człowiekiem, który nigdy nie lekceważy swoich przeciwników, niezależnie od okoliczności. Nieważne, czy walczę na jakimś House Show, w Dark Matchu, w dole, pośrodku czy na szczycie karty - zawsze walczę po to, żeby zwyciężyć. Mnie nie zaskoczysz jakąś sztuczką z podręcznika dla początkujących wrestlerów. Na Rzeźnika to po prostu za mało. A kiedy już poczynimy takie założenie i dokładnie przyjrzymy się twoim szansom, to wyjdzie na to, że blado to wygląda. Bardzo, bardzo blado. Ile walk w życiu stoczyłeś, Człowieku – Zagadko? Pamiętasz tylko o czterech, prawda? Dwie wygrałeś, dwie przegrałeś. Blado. Ja stoczyłem ich troszeczkę więcej i od reaktywacji EWF odnoszę tylko zwycięstwa. Nie robi to na tobie wrażenia? Każdemu można wyrwać wygraną? Słusznie, masz całkowitą rację. Ale już sama przewaga doświadczenia jest po mojej stronie i poważnie utrudni ci zadanie. A to jeszcze nie koniec twoich problemów. Weźmy pod uwagę prostą przewagę masy – walczyłem już z chudzielcami, którzy potrafili zadziwiająco mocno przypieprzyć, ale ty nie wyglądasz mi na drugiego Bidama. Jeżeli spróbujesz zwarcia, to się ode mnie odbijesz. Więc co zrobisz? Zaczniesz wycinać wokół mnie kółeczka i piruety unikając walki? Aero też ostatnio tego próbował, ale niezbyt dobrze mu wyszło. Więc jak będzie? Zaskoczyć mnie nie zaskoczysz, więc będziesz musiał mnie złamać. Myślisz, że jesteś w stanie złamać Rzeźnika? Naprawdę tak myślisz? Śnij dalej, przyjacielu. Sen to zdrowie, nawet jeżeli przebudzenie nie należy do przyjemności. Śnij dalej.

 

Pod maską wykwita nieprzyjemny uśmiech.

 

- Pewnie będziesz próbował zmiękczyć mnie na odległość, a później rozstrzygnąć walkę jakimś fikołkiem albo inną akrobacją. To brzmi jak plan. Jedyny rozsądny, jak się tak nad tym zastanowić. Tyle że każdy cios można przechwycić, doprowadzić do zwarcia i... przewaga siły, pamiętasz? Nie narzekam na nadmiar wyobraźni, ale w tej chwili trochę mnie ona ponosi i wyobrażam sobie barbarzyńską brankę, która właśnie jest porywana przez jakiegoś włochatego osiłka. Krzyczy, wyrywa się, tłucze na oślep pięściami i tak dalej, ale to ni cholery nie zmienia jej sytuacji – ciągle jest przewieszona przez ramię porywacza i z każdą chwilą oddala się od domu. Obawiam się, że w trakcie naszego pojedynku będzie podobnie. Będziesz się bronił i z pewnością dasz z siebie wszystko, ale cóż z tego? Z każdą minutą będziesz oddalał się od Evolution Title, coraz bardziej i bardziej. W końcu stracisz go oczu. Twój skarb powędruje do namiotu zwycięzcy, a tobie pozostaną tylko łzy. Bo tak naprawdę nie masz ze mną najmniejszych szans, przypadkowy mistrzu. Przerastam cię w każdym aspekcie, nawet tutaj – Franko stuka się palcem w czoło – nawet tutaj blado to dla ciebie wygląda. Przecież ty sam nie wiesz, kim jesteś. Nie wiesz, jak zareagujesz w sytuacji kryzysowej, nie znasz swoich limitów i ograniczeń. Jak dysponować swoimi zasobami, skoro się ich jeszcze nie poznało? Jak zaufać umiejętnościom, których granic się nie zbadało? To rodzi niepewność – tą, z którą się tak obnosisz i która w ostatecznym rozrachunku doprowadzi cię do przegranej. Bo ring to nie miejsce na zastanawianie się. W ringu musisz dokładnie wiedzieć, co zamierzasz zrobić i czy starczy ci sił, żeby to osiągnąć. Przez jakiś czas można jechać na czystym instynkcie, ale doświadczenia i spokojnej świadomości celu to jednak nie zastąpi. Jesteś utalentowanym zawodnikiem, Zagadko, ale ciągle nieukształtowanym i niepewnym swych celów i możliwości. I dlatego polegniesz w naszym starciu. W przeciwieństwie do ciebie, ja dobrze wiem czego chcę. Pragnę pasa, który przypadkowo znalazł się w twoim posiadaniu. I nie ma takiej ceny, której bym nie zapłacił za zdobycie go. Zapłacę za niego twoim bólem i upodleniem, jeśli będzie trzeba. To nic osobistego – to nigdy nie jest nic osobistego – ale chcę, żebyś to dobrze zrozumiał. Pojmuję twoją sytuację lepiej, niż byś się tego spodziewał. Jesteś zagubiony i właśnie odnajdujesz się w EWF. Większość ludzi związanych z federacją ma dokładnie to samo, chociaż mało kto się do tego przyznaje. Większość z nas realizuje się tylko i wyłącznie w strukturach Extreme Wrestling Federation. Większość z nas tylko tutaj czuje, że tak naprawdę żyje. Kim jest Psycho bez EWF? Nikim. Tool bez EWF? Też jest nikim. Scyther? Pijaczek z więzienną przeszłością. Nas Jazzowski? Nie można być mesjaszem bez tłumu wiernych gromadzących się na każdej „Paloozie”. Nie każdy jest Szakalem albo SR-Crazym, nie każdy odnajduje się poza ringiem. EWF nas kształtuje i definiuje, to ono nas określa. Większość udaje, że tak nie jest, ale zaprzeczanie faktom niczego nie zmienia. EWF to my. My to EWF. Sam widzisz, że twoja historia to w gruncie rzeczy nic szczególnego. Jesteś jednym z wielu. Nie takich jak ty już pokonywałem. W Koszalinie niepewna, trzęsąca się galareta zostanie rozjechana przez sto dziesięć kilogramów czystej, niepodważalnej motywacji wspieranej doświadczeniem i brutalnością, jakiej jeszcze nie zaznałeś. Czekają cię doznania, o jakich ci się jeszcze nie śniło. Masz przed sobą dużo trudnej, bolesnej nauki, która w twoim przypadku jest smutną koniecznością. Coś twardego tępo uderzającego w szczękę i eksplozja wszechogarniającego bólu? Spokojnie, to mój obcas. To się nazywa: „Superkick”. Staccato ciosów w twarz i wszechogarniająca czerwień? To Rzeźnik zaprosił cię do tańca. Rwanie w okolicach żołądka albo nerek i ekspresowa winda do piekła? Spokojnie, możesz już odpocząć. To koniec. Będziesz mógł wrócić do punktu wyjścia i załatwić swoje sprawy z Aero. Bo Evolution Championship jest moje. Ty jesteś tylko tymczasowym posiadaczem tego pasa. Lepiej przyzwyczaj się do tej myśli, bo mówimy tutaj o czymś nieuchronnym. Skopię ci dupsko, sukinsynu - skopię tak bardzo, że będziesz skowyczał z bólu. Kiedy skończę, twoja kość ogonowa zaśpiewa „Odę do radości” bo zrozumie, że to piekło wreszcie się skończyło. Utrata pasa to niewielka cena. Pewnie będzie ci go trochę żal, ale to już naprawdę nie mój problem. W Koszalinie ukoronuję się na Evolution Championa. Ty będziesz tylko kolejnym przegranym. Do zobaczenia pomiędzy linami, „mistrzu”. Nie wiem jak ty, ale ja nie mogę się już doczekać naszego spotkania. Twoje zdrowie – będzie ci potrzebne.

 

Franko ponownie chwyta za puszkę i opróżnia ją z resztek zawartości, a później zgniata i wyrzuca.

 

- To tyle, panowie. Zapraszam do stołu.

 

Obraz gaśnie i materiał kończy się.

  • Odpowiedzi 0
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Grishan

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • GGGGG9707
      Tak też mi niespodzianki, Belair, AJ Lee, Lesnar, LA Knight, Dom, pewnie ten nowy arab saudyjski którego wzięli.  Ja zawsze na Royal Rumble przyjmuję sobie że chcę co najmniej jedną niespodziankę ale taką której się nie spodziewam. Te wymienione się nie liczą bo i tak prawie pewne że będą i to żadna niespodzianka. Choćby to był nie wiem Hornswoggle to i tak dam na plus bo będę zdziwiony a o to chodzi w Royal Rumble. Chyba na 60 wrestlerów da się zarezerwować 1 miejsce dla kogoś kogo si
    • MattDevitto
      Myślałem, że ona skończyła z wrs
×
×
  • Dodaj nową pozycję...