Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Mary koszmary


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  117
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.09.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

-------------------------------------------

Wszędzie na tej ziemi zapanował nieopisany chaos – sytuacja jest doskonała.

Mao Zedong

-------------------------------------------

 

 

Pojawia się zdjęcie Dark Avengera i napis "Cześć jego pamięci, gdziekolwiek by był".

 

 

-------------------------------------------

Dzień po bytomskiej Wrestlepaloozie

-------------------------------------------

 

 

Jesteśmy w szpitalu. Każdy wie, jak wygląda takie miejsce, więc darujemy sobie tutaj zbędne opisy. Dokładniej mówiąc znajdujemy się w sali, chyba każdy domyśla się kto na niej leży. Dla osób mniej domyślnych spora podpowiedź: Yoshi, oficjalnie znany jako Yoshihito Nabeshima z łaski japońskich cesarzy i niebiańskich bóstw umiłowany książę swego narodu i ojczyzny. W pomieszczeniu tym znajdują się również dwie inne osoby: SR-Crazy i Smela. Ten pierwszy wręcz klęczy przy swoim kompanie i prawie płacze, ten drugi natomiast siedzi przy stole i pije jakąś przezroczystą ciecz. Nie wiemy, czy jest to woda, czy może wódka, ale w tej (i przyszłej) chwili jest to nieważne. Japoński książę leży bezruchu podłączony do jakiś specjalistycznych maszyn. Nie jest jednak to sytuacja tak dramatyczna, jak w amerykańskich serialach klasy C. Nie słyszymy żadnego pikania serca, ani pewnie też za chwilę nie będziemy świadkami pojawienia się na ekranie płaskiej, prostej linii. Nie będziemy też naocznymi świadkami masażu serca wykonywanego przez lekarzy, ani też akcji usta-usta przeprowadzonej przez Szaleńca. Możemy z całą pewnością powiedzieć natomiast, że Japończyk jest mocno poobijany i pewnie na jakiś czas musi zapomnieć o wrestlingu. Taki jest los wrestlera, raz zrzucasz kogoś ze schodów, innym razem zrzucają ciebie. Co robić pomyślał Crazy i tak muszę walczyć dla swoich fanów. Najważniejsze by nie próbowali tego w domu. Oni, jego fani nie mają próbować wrestlingu w domu, bo stanie się komuś krzywda. Nagle słychać jakieś stękanie, Szaleniec podniósł głowę, która trzymał na łóżku Księciunia i spojrzał w stronę Smeli, ten natomiast wyraźnym gestem pokazał, że to nie on wytworzył te dźwięki. Wtedy już wiedzieli, to sam Nabeshima się budzi.

 

SR: Żyjesz? Ty żyjesz!!!

 

Nabeshima: Przecież trzy godziny temu ze sobą rozmawialiśmy i nie wyglądałem na osobę, która wybiera się na tamten świat…

 

SR: No racja, ale w te trzy godziny snu mogło się wiele zmienić. Mogła cię wciągnąć twa ukochana pustka… mógł przybyć ShiroIshii i zobaczyć jak działa wąglik na Ciebie. Rozumiesz… chciałby ci pokazać prawdziwą pustkę. Może nawet zaproponował by ci wycieczkę do Harbinu, nie mylić z Charbielinem…

 

Nabeshima: Przepraszam… przepraszam… przepraszam…

 

SR: A Ty znowu o tym? Zaciąłeś się jak płyta winylowo w moim sierocińcu…

 

Nabeshima: Miałem cię chronić… opiekować się tobą… nie podołałem na wcześniejszej Wrestlepaloozie, ani na wczorajszej… a obiecałem sobie, że zrobię wszystko by cię ochronić przed atakami zła…

 

SR: Dobrze, to nawet miłe i widzisz nawet w pewien sposób mnie ochroniłeś…

 

Nabeshima (wyraźnie zdziwiony): W jaki?

 

SR: Dowiesz się, gdy przyjdzie czas lub, gdy przyjdą bardziej radosne warunki do rozmowy, a teraz wybacz, ale muszę cię pomścić. Nikt nie będzie atakował mojego partnera i przyjaciela w jednym. Nikomu taki atak nie może ujść na sucho. W końcu jestem SR-Crazy, to że mówią o mnie wariat, to nie znaczy, że jestem debilem, któremu można dawać w pysk. Pobicie ciebie to dla mnie wielki policzek i wierz mi, że nie pozwolę na to, by wrogie siły mogły bezkarnie ze mnie i z nas lżyć. Tak być nie może i na to zgody nie będzie. SRCrazy i jego najbliżsi muszą czuć się bezpieczni w otoczeniu swojego bohatera. Poza tym nie zapominajmy o fanach. Moich fanach oczywiście, bo o fanach tego zdrajcy i przybłędy możemy zapomnieć. O ile pan Tool ma jakiś fanów. Jak można tak było skrzywdzić Bubbę, naszego uroczego wrestlera. No i ważniejsza kwestia, jak można było tak skrzywdzić Yoshiego? Przecież to nieprawdopodobne.

 

Nabeshima: Wiem, dałem się zaskoczyć… przeprasza…

 

SR: Ty mi tu już skończ przepraszać. Szaleniec musi wziąć odpowiedzialność za siebie i za innych. Taka jest rola głównego bohatera komiksów i książek. Jak mówił Uncle Ben z wielką siłą wiąże się wielka odpowiedzialność. Zapomniałem o tych słowach, przez to, że zapomniał o nich Peter Parker… zginął Uncle Ben. Ja też zapomniałem o nich… i gdzie skończył mój przyjaciel? Połamany w szpitalu leży i do tego nikt nie chce go odwiedzić. Na to zgody nie będzie o teraz postanawiam wznowić krucjatę przeciwko złu, by nie krzywdziło już dobrych ludzi i kobiet…

 

Smela: No nie wiem, czy tak wypada mówić.

 

SR: Rzeczywiście… widziałem, że nasi krzyżaccy rycerze, Morgion i Thunder, powrócili do EWF. Krucjata nie jest więc najszczęśliwszym słowem. Mogą się chłopaki obrazić, że wchodzę na ich terytorium. W takim razie robimy kampanie przeciwko złu!!!

 

Smela: Raczej chodziło mi o kwestie związaną z dobrymi ludźmi i kobietami…

 

SR: Co w tym złego?

 

Smela: Kobieta też człowiek, nie trzeba było tego dodawać słowa. Feministki i postępowa prasa mogą się na nas obrazić.

 

SR: Bzdury gadasz, ale niech ci już będzie. Co mi szkodzi? Żegnaj mój druhu, kompanie i bracie (mówiąc to patrzy w stronę Księcia). Twoja śmierć, a raczej rany przez ciebie odniesione nie pójdą na marne. To wydarzenie, twa kontuzja, twe rany, będą początkiem nowego etapu w historii EWF i całego polskiego wrestlingu. Od teraz to dobro będzie spało w nocy spokojnie, a zło będzie musiało się bać. Znajdę ich wszędzie, wytropię ich a później pokaże im kawałek dobrego wrestlingu. Będą musieli ugiąć się przede mną. Mają do wyboru, albo ugną swoje kolana przed nowym panem, albo ich zniszczę.

 

Spogląda dramatycznie w sufit, bo to zawsze wygląda imponująco no i rzecz jasna dramatycznie.

 

SR: Tool ty będziesz pierwszym, który poczuje mój w pełni uzasadniony gniew. Już na ostatniej Wrestlepaloozie pokazałem ci, że mogę być śmieszny, mogę być zabawny, ale na pewno nie jestem człowiekiem, którym można bezkarnie pomiatać. Chcesz mi zabrać wszystko co mam? Dobrze więc, wiedz, że zaakceptowałem twoje wyzwanie. Nie będzie dnia, ani chwili w której będziesz mógł spać spokojnie. Nie będziesz już mógł chodzić po korytarzach EWF z pasem swoim i myśleć, że jesteś najlepszy. Chciałeś wojny ze mną? To będziesz ją miał. Zobaczymy kto wyjdzie z niej zwycięski, a kto wyjdzie pokonany.

 

Smela: Ciekawa, choć ostra przemowa.

 

SR: Yoshi...

SR-Crazy pochyla się nad jego łóżkiem.

 

SR: ... bądź pozdrowiony. Śpij dziś i w następne tygodnie spokojnie, bo kiedy wrócisz do czynnego wrestlingu, zobaczysz nowe EWF. Szaleniec mówi dość tej farsie. Wygramy i będziemy wygrywać, bo taki jest nasz styl i charakter. Czas zwrócić EWF tym, do których ta federacja należy. Czas zwrócić EWF kibicom. Skoro nikt inny tego nie chce zrobić, to ja sam muszę to zrobić. Taki jest mój los, takie jest moje brzemię. Muszę je nieść, bo inaczej sczeznę w czeluściach mroku i zła. Tego nie wybaczyli by mi moi wierni kibice. Przede mną jest tylko jedna droga i muszę w nią wyruszyć sam. Trzymaj się Yoshi, wrócę do ciebie niedługo, a na razie będzie cię pilnować Chiaki. Trzymaj się i wracaj szybko do zdrowia, ciebie i twojej pustki i rwego cierpienia potrzebuje całe EWF. Po prostu będzie bez Nabeshimy nudno.

 

SR-Crazy i Smela opuszczają powoli pokój, w którym leży książę. Kamerzysta podąża za nimi, jednak nasi główni bohaterowie znikają w czeluściach windy. Taki już jest los głównych bohaterów i kamerzystów. Ci drudzy nigdy nie dogonią tych pierwszych. Choć dziś chyba stała się rzecz niesłychana, gdyż po rzekomym zniknięciu dwójki herosów, oni znowu pojawili się kadrze. Tym razem bez Smeli, ale z Avonem, znanym murzynem z Haiti. Postanowili oni wrócić do leża Księciucnia.

 

SR: Wiesz Yoshi… to miły chłopak ten Avon. Znasz już go pewnie, weź niech on Cię tu popilnuje, póki nie znajdę mu lepszego zajęcia. Chłopak to profesjonalista w każdym calu i umie wiele przydatnych rzeczy. Wiesz, że umie spać z otwartymi oczami? Pełen czad!!! Doskonale przyda się na wartownika! Przygarnij go na jakiś czas, niech cię chłopak popilnuję chwilę. Ja niedługo znajdę mu lepsze zajęcie. Tylko wiesz Yoshi, jakbyś mógł, to nie opowiadaj mu o tych wszystkich pustkach i cierpieniach. Nie chcemy, by nam się chłopak zmarnował. No dobra, to ja już idę, bo pewne ważne interesy na mnie czekają. Do zobaczenia.

 

SR-Crazy znika i to samo robi nasza transmisja.

 

 

-------------------------------------------

23232 chwilek później

-------------------------------------------

 

 

Znajdujemy się w już chyba słynnym w całej Polsce autobusie pana Miszki. Autobus ten prowadzi obecnie sam właściciel. Obok niego, na jednym z siedzeń usadowił się pan Smela. Pije on jak zwykle jakiś alkohol, ale twierdzi, że nie ma w nim etanol. Ot takie cuda. Główny bohater naszej powieści znajduje się obok swojego wiernego kompana, czyta właśnie jakąś gazetę. Z tyłu autobusu siedzi banda żydów. Siedzą, rozmawiają, piją soki, ale spisków nie knują, bo przecież to nie w ich naturze. Słowem interes się kręci. Wyznawcy religii mojżeszowej pewnie chcą odwiedzić jakieś miłe miejsca związane z ich rodzinami na pomorzu. Miszka ma kontakty i umie znaleźć każdego i wszystkich, więc pewnie i tam coś ciekawego znalazł. Zapytany chłopak skąd wziął się pomysł na biznes ze znaną sobie szczerością odpowiedział, że nie ma bladego pojęcia. Smela natomiast twierdzi, że było to rok temu, gdy wracali razem z jednych ze spotkań, które miały na celu przywrócić EWF. Spali wtedy w autobusie, razem a jednak oddzielnie, bo na innych siedzeniach. Miszka obudził się w nocy i zaczął coś mówić o Królu Dawidzie i Jebusytach. Smela szczególnie bał się tych drugich, ale nie wiedział skąd brał się ten irracjonalny strach. W tę noc usłyszał również Smela o: Betsabe i Uriaszu. Co ciekawe (dla Smeli) nie byli to jacyś sławni żydowscy wojownicy, a małżeństwo. Cóż począć z takim imieniem myślał sobie Smela, ale uznał w końcu, że to nie jego problem. W każdym razie po tej nocy Miszka zniknął na dwa miesiące, a gdy wrócił to jego autobus zmienił wygląd i nazwę. Podobno przez Urząd Pracy dostał dotacje z pieniędzy Unii Europejskiej na rozpoczęcie działalności gospodarczej przez bezrobotnych. Jaki biznes plan on tym urzędnikom napisał? O tym Smela do teraz nie ma pojęcia i nie może tego zrozumieć. Sto tysięcy za walnięcie jednego napisu na autobusie i puszczanie w koło tej jebanej żydowskiej piosenki, a do tego zrobienie strony internetowej. Takie strony, to robią dzieci w gimnazjum na lekcjach informatyki. W każdym razie te trzy rzeczy kosztowały bardzo dużo pieniędzy, a Smela począł się wtedy zastanawiać, czy urzędnicy dobrze wydają pieniądze przysłane z metropolii. Nawet na swoim blogu postanowił poruszyć ten problem. Niestety został szybko zakrzyczany przez wrogów i przygnieciony przez statystykę ile pieniędzy z UE Polacy wydali. W duchu pomyślał sobie, że na szczęście nie on jest biznesmenem, który odniósł sukces na rynkach azjatyckich, a właśnie najlepiej na biznesie znają się panowie urzędnicy. Tak los małego pijaczyny Smeli. Rozważania i rozmyślania na temat żydów i pieniędzy przerwał mu jego mentor.

 

SR: Popatrz, czytam już kolejna gazetę i czasopismo po naszej ostatniej gali. Zamiast zająć się moją kampanią, która ma na celu wyrugowanie zła z EWF i skopanie niesłodkich pupć moim przeciwnikom, a w szczególności pokazaniu Toolowi, gdzie raki zimują. Wiesz w ogóle, gdzie jest to miejsce? Ja myślę, że w Jarocinie. Nigdy tam nie byłem, a byłem w wielu miejscach, więc to pewnie tam. Wracając jednak do sedna tej sprawy, o której mówię. Nie piszą o moim wielkim zwycięstwie nad Toolem, ale poświęcają czas na niby handlu ludźmi. Czy ja handluje ludźmi? Oni tak piszą, że przypomina im to najgorsze czasy polskiego kolonializmu. Ciekawe gdzie widzieli ten polski kolonializm. Pacewicz nawet pisze, że to gorsze niż to co robią zakonnice tym biednym dzieciom z Madagaskaru. Wiesz, że mówia o nich Malgasze? Nigdy bym na to nie wpadł. W każdym razie, zamiast docenić to, że próbuje znaleźć dom dla naszego krewniaka, oni piszą, że jestem „jebanym białym rasistom”. Jak tak można? Nawet są tu jakieś sondaże: w Krytyce Politycznej większość respondentów odpowiada, że powinna się zając mną Manifa czy inna Antifa! W Gazecie Wyborczej piszą, że większość moich fanów czytających Gazetę Wyborczą wyrzeka się mnie i chcą mi dać następujące nagrody: Obciach roku, ciemnogrodzianin roku, moher roku i kaczysta roku. Jebany wielki szlem zgarnę za jednym zamachem? No co to się dzieje na tym świecie.

 

Smela: Myślę, że mentor się nie ma czym martwić. Pańscy fani raczej nie czytają Gazety Wyborczej, jest tylko jeden taki, mianowicie Piotr Pacewicz.

 

SR: A ten czego chce? Pobiegać w maratonie?

 

Smela: Nie pamięta mentor? Chłopak od lat lansuje tezę, że jest pan ciepły…

 

SR: No jakiś tam kaloryfer miałem na tym brzuchu przez większość swej kariery, ale co to ma wspólnego? Niby ogrzewam ich swymi walkami i przyczyniam się do walki z globalnym ochłodzeniem?

 

Smela: Nie, raczej chodzi o gustowanie w mężczyznach…

 

SR: Serio?

 

Smela: Naprawdę, mówi, że lubi się pan otaczać mężczyznami i to wieloma i dlatego te wszystkie trzódki i tym podobne sprawy. Nawet Avon się pod to podciąga.

 

SR: Niedobrze, niedobrze, ale o czym ja mówię, przecież to jakaś niedorzeczność.

 

Smela: Dokładnie, choć tytuł Homoseksualiści roku 2012 przyznany Tobie i Yoshiemu przez "Gay Life Poland" może dawać do myślenia.

 

SR: Dostałem taką nagrodę?

 

Smela: Dostaliście. Nawet mielibyście duże szanse na powtórkę, gdyby nie handel Avonem. Rasizm i handel ludźmi nie przejdzie. Podobno jednak na znanym blogus "Homcie", scena przytulenia w szpitalu ciebie i Yoshiego jest nazywana najbardziej słitaśną.

 

SR: Kurwa już w tym europejskim społeczeństwie nic nie można robić. Przytulisz się do brata na ulicy, to nie dość, że staniesz się ciotą, to może jeszcze kazirodztwo z tego zrobią? Nie o taka Polskę walczyłem.

 

Smela: Będąc szczery, to o żadną Polskę mentor nie walczył.

 

SR: Cichaczem mów, mój wierny kompanie i nie przeszkadzaj mi. Ledwo zacząłem walkę z występkiem i złem panującym w EWF, a tu takie kłody mi pod nogi się rzuca. To nie przypadek, zło ma wielkie łapska i boi się, że ktoś mu tę władze odbierze. Jednak już moja w tym głowa by znowu tutaj zapanował pokój. Wredne łapska zła trzeba odrąbać i nie ma lepszej do tego okazji, niż walka z Toolem. Tak, to bardzo dobry pomysł, wygrać z Toolem i nawet zgarnę przy okazji EWF World Title. Dobry plan, nie Smela?

 

Smela: Plan wygrać walkę, to mentor ma zawsze.

 

SR: Bo to dobry plan!

 

 

-------------------------------------------

12 chwilek później

-------------------------------------------

 

 

SR-Crazy przeszedł na tył autobusu by posiedzieć sobie z przewożonymi osobami. Nie robi tego, bo chce, robi to dlatego, że musi. Umowa z tą grupą żydów, którą zawarł Miszka przewidywała spotkanie z sławnym polskim wrestlerem. Miszka długo myślał skąd takowego weźmie, po czym przypomniało mu się, ze jego Mentor zalicza się do takich zapaśników. Plus dla mnie pomyślał nasz wierny towarzysz, kolejne pieniądze na spełnienie marzeń kochanego Madziara. Dziś wśród naszych kochanych żydków kolejna niespodzianka. W ostatnim programie wystąpił czarny żyd, a dziś widzimy natomiast żydówki. Niedawno nawet Szaleniec zastanawiał się, jak może wyglądać żyd płci damskiej. Widok siostry przełożonej z klasztoru w pejsach i z jarmułką go trochę przeraził. W każdym razie przestał o tym myśleć. Później przybył problemy z Toolem, więc miał ważniejsze rzeczy na głowie. Teraz siedzi wśród nich: pięciu żydów, w tym trzech płci żeńskiej.

 

Noemi: To pan jest tym sławnym wrestlerem! Nawet nie wie pan, jak ostatnio jest pan znany! Jeszcze trzysta lat i dorówna pan sławą samemu Sandmanowi!

 

SR: Miło słyszeć, że działalność Miszki się podoba.

 

Rachela: W sumie nie ufam mu, puścił nam jakiś dziwny film…

 

Estera: Mary-koszmary… dno straszne… dawno takiej chały nie widziałam. Ten bohater… i ta jego przemowa o wyrzucaniu żydów… kto mógł by to oglądać? Przybywajcie Ci sami lecz odmienieni, zamieszkajmy razem…

 

Żydzi zaczynają się śmiać. SRCrazy patrzy na kamerzystę, a następnie śmieje się, by podtrzymać rozmowę. O co im wszystkim chodzi? Czy oni już powariowali do reszty? Na szczęście dla Szaleńca, Miszka włączył jeszcze raz to arcydzieło polsko-żydowskiej kinematografii. Wariat zrozumiał położenie w jakim się znalazł.

 

Estera: Czemu pan nie przyszedł wcześniej i nie uratował nas od tego złego? Słyszałam, że jest obywatel tym dobrym?

 

SR: Nawet nie wiedziałem jak cierpicie (patrzy z obrzydzeniem na ekran), gdybym miał oglądać Sławka, to już bym chyba sobie darował oglądanie. Na wasze szczęście już jestem (uśmiecha się najlepiej, jak tylko może) i jestem cały wasz.

 

Rachela: A z kim walczysz na następnej Wrestlepaloozie?

 

SR: Z Toolem, on jest EWF World Champem…

 

Noemi: Nie lubimy go?

 

SR: Nie wiem jak wy, ale ja go nie lubię. Paskudny typ, chodzi na dwóch nogach i panoszy się, jakby był nie wiadomo kim. Jak tak można? Przecież jest tylko człowiekiem? Nikim więcej, nikim mniej. Z tego właśnie powodu postanowiłem, że będę z nim walczył i zwyciężę.

 

Noemi: Ale on jest najlepszy…

 

SR: To, że ktoś wygrał najważniejszy pas w całej federacji, nie znaczy wcale, że jest najlepszy. Na pewno jest dobrym wrestlerem i umie walczyć. Ma chłopak gaz w nogach i papiery na walczenie. Jednak to jest EWF tu każdy może wygrać z każdym. No dobra może przesadzam, przecież Somalijski Pirat nie wygra z Toolem, bądź Nasem. Mam trochę romantyczną i piękną wizję EWF, ale to nie przeszkadza mi. Wielu jest równych Toolowi i wielu wrestlerów może go pokonać, oczywiście o wszystkim decyduje dyspozycja dnia, szczęście, a czasami zwykły los w postaci przywalenia komuś krzesłem, gdy nikt nie patrzy. Ja oczywiście nie uciekam się do tego ostatniego, bo to trochę nie fair play. Jednak mogę szczerze powiedzieć, że jestem nie tyle równy Toolowi, co nawet od niego lepszy. Dlatego właśnie chce wyjść na ring i pokazać mu kto jest lepszy. To znaczy pokazać mu, że to właśnie ja jestem dobry. Na ostatniej Wrestlepaloozie dość pewnie udało wygrać się mi z nim. Oczywiście to był tag team match i zwycięstwo zawdzięczam również mojemu nowemu kompanowi, Nasowi. Myślę, że ta walka pokazała, że Tool nie jest niezwyciężony, to zwykły wrestler, któremu może noga się podwinąć podczas obrony pasa. Mam nadzieję, że zrobię wszystko by stało się to już za parę dni. EWF potrzebuje chwili odpoczynku od tych złych ludzi. No bo jak żyć w tym EWF panie komisarzu? Na parkingu nie da się spokojnie przejść, bo wpada jakiś Toolosław, na klatce schodowej nie można nawet spokojnie postać, bo cię zepchną. A jeszcze, co gorsze, w każdej chwili możesz zostać porwany przez Somalijskiego Pirata. Czy to jest normalne? EWF zawsze było hardcorowe, ale bez przesady. Człowiek mógł spokojnie przejść z korytarza do szatni, no chyba, że kogoś ewidentnie zdenerwował lub był dzieciakiem, którego trzeba było nauczyć szacunku dla starszych. Swoją droga widzieliście tego Bane'a? Jak dręczy biednego Psycho? To chyba przesada. Kiedyś takie coś by nie przeszło. Źle dzieje się w państwie zwanym EWF i skoro nikt nie widzi w tym problemu, to ja muszę zainterweniować. Takim jestem typem człowieka, może odzywa się we mnie spuścizna dawnych dni z czasów Justice League, a może to coś innego? Może to tylko chęć zemsty. W końcu on obił twarz Yoshiemu, teraz biedny Księciunio tam leży w szpitalu, bez towarzystwa, bez wrestlingu. Jak wróci to pewnie tylko będzie gadać o tych pustkach i Nankinach. Tool w coś ty mnie wkopał? A mieliśmy z nim iść na terapie, by przestał gadać o tych nicościach i pagórkach japońskich. Teraz z tych wielkich planów nic nie wyszło, bo musiał się wtrącić jakiś Tool… dlatego właśnie muszę go pokonać. Musze przywrócić spokój Yoshiemu i w pewnie sposób uhonorować byłego towarzysza Bubbę, a także iść zgodnie z nauczaniem mojego kumpla Dark Avengera. Oczywiście muszę też pokazać kawał dobrego wrestlingu moim wiernym i dzielnym kibicom. Oni przecież przyjadą z całej Polski, ba nawet z całego świata, by mnie oglądać. Moi parobkowie z Mandżurii przyjadą, a także jacyś uczniowie z pobliskiej mandżurskiej szkoły. Zafundowałem im wycieczkę do Polski w zamian za zwycięstwo w jakimś konkursie szkolnym. Taki ze mnie dobry Szaleniec. Choć tak myślę, że zwiększy to presję na mnie. Za stary jestem jednak na to, by z takich błahych powodów radzić sobie gorzej na ringu.

 

Rachela: Ale mszczenie się chyba nie jest tym, czego chcą kibice.

 

SR: Fani chcą oglądać dobry wrestling. Ja im taki zapewniam. Chcą też by dobro wygrywało i nie przegrywało ze złem. To, że nie lubię się z Toolem ze względu na to jak potraktował mych przyjaciół, to znaczy Yoshiego i Bubbę, nie oznacza, że chce się na nim źle mścić. Zemsta to oczywiście złe słowo, ale muszę go używać, bo jest łatwym zamiennikiem do tego co chcę zrobić.

 

Noemi: A co chcesz zrobić?

 

SR: Chcę pokazać Toolowi, że zadarł nie z tym zapaśnikiem, który powinien. Chcę i pokażę mu, że dobro nie jest czymś abstrakcyjnym. To nie jest tak, że dobro można lać po pysku i ono nawet nie zareaguje. Ja chcę z Toolem wygrać na czterech poziomach…

 

Estera: O poziomy… jak w Incepcji…

 

SR: Mogę kontynuować?

 

Estera: On jest Mamelukiem?

 

SR: Kto?

 

Estera: Yoshi?

 

SR: Nie, dlaczego?

 

Rachela: Estera ty, ale głupia jesteś. Mówiłam ci byś oglądała EWF i słuchała co mówią, a ty wolałaś tylko napalać się na przystojnych wrestlerów!

 

Estera (zawstydzona): Bo… ja…

 

Rachela: SR-Crazy używa zwrotu Mameluki, by pokazać światu, jak on jest dobry, Mameluki słabe. Ten zwrot ma obrazić przeciwnika z dwóch stron. Po pierwsze większość osób w Polsce nie wie kim oni byli, więc uważa to za coś obraźliwego, jak szpetne przekleństwo. Po drugie samo słowo nie kojarzy się z czymś miłym, ani strasznym. No już na pewno nie potężnym i groźnym, a właśnie za takich chcą uchodzić rywale SR-Crazy’ego. Po trzecie odwołuje się to do znaczenia samego słowa, otóż oznacza ono niewolnika, takiego niewolnika żołnierza, bym rzekła…

 

Estera: A mówiłeś, że z dwóch stron.

 

Rachela: Nieważne… Dobrze jej to wytłumaczyłam?

 

Mówiąc to odwraca się do Szaleńca i trzepoce swoimi brwiami. Nasz główny bohater zauważył ten ruch. Głównie dlatego, że miała ona bardzo potężne i długie czarne brwi. Nie mógł Crazy wydobyć z siebie słowa, ale na pewno pomyślał: może to jej urok, może to Maybelline.

 

SR: W sumie nie wiem… nie zastanawiałem się nad tym, aż tak bardzo.

 

Rachela robi minę zranionej sarenki.

 

SR: Ale można to przyjąć za słuszną teorię. Na pewno jakbym o tym myślał, to taka właśnie by była geneza tego słowa. Bardzo dobrze powiedziane i bardzo ładnie wytłumaczone. Sam bym lepiej tego nie wytłumaczył.

 

Estera: Czyli Tool jest Mamelukiem?

 

SR: Tak właśnie jest. Tool jest Mamelukiem i dlatego z nim wygram!

 

Cheer robiony przez żydów.

 

Estera: Ale dlaczego?

 

SR: Bo jestem lepszy, a on jest słabszy i do tego jest Mamelukiem!!!

 

Cheer robiony przez żydów.

 

Tachela: Esterko nie kompromituj nas…

 

SR: Nie ma tu kompromitacji, jest tylko ciekawość i chęć przyswajanie wiedzy. Za taką postawę powinno się chwalić, a nie ganić. Tak trzymaj Estero, sięgaj gdzie wzrok nie sięga, właź… a nie wiem jak to dalej leciało.

 

Noemi: Czyli to, że pana przeciwnik jest Mamelukiem, implikuje to, że pana zwycięstwo?

 

SR: Tak.. co do zasady tak…

 

Noemi: Zawsze tak jest?

 

SR: Myślę, że wskaźnik zwycięstw w swej karierze mam całkiem wysoki. Nie można powiedzieć, że zawsze tak jest, ale na pewno bardzo często. Wiadomo czasami słabsza dyspozycja dnia, pech lub dostanie w nie hardcorowym meczu z krzesła powodują porażki. Myślę jednak, że często wygrywam. Dlatego mam tak wiele fanów i dlatego to ja dzisiaj walczę o EWF World Title, a nie ktoś inny. Dlatego tez ja razem z Nasem wygraliśmy poprzednią walkę. Tak myślę, że to, iż rywal jest Mamelukiem sprawia, że ja wygrywam. Tak już jest i koniec, z tym się człowiek rodzi i z tym się nie dyskutuje.

 

Rachela: Mówiłeś coś o czterech poziomach na których wygrasz z Toolem? Możemy wrócić do tego wątku.

 

SR: My wrócić nie możemy, bo o sobie nie mówię w drugiej osobie, ale ja mogę rozwinąć tą jakże ciekawą kwestię.

 

SR-Crazy uśmiecha się do Racheli chcąc tym pokazać, że to był taki żarcik. Nie spotyka się to ze zrozumieniem. Ma ona dość kwaśną minę. Szaleniec podejrzewa, że potajemnie zjadła dwie cytryny. Czemu? Kto tam zrozumie kobiety i ich pogoń za sławą, tak myślał sobie właśnie w tej chwili nasz główny bohater.

 

SR: Kontynuując ten urwany wątek… wygram z Toolem na czterech poziomach. Wygram, bo jest on Mamelukiem!!!

 

Cheer robiony przez żydów.

 

SR: Natomiast co do poziomów o których mówiłem. Po pierwsze samo to, że wygram jest pierwszym szczeblem. Wiadomo, że nic tak nie boli złych ludzi jak porażka. Przegrać dwa razy z rzędu z tym samym wrestlerem, to dość spory cios, dla przerośniętego ego tego pana. Drugi poziom natomiast to kwestia odebrania mu mistrzowskiego pasa. Już nie muszę mówić, że to będzie go bolało bardziej, niż cokolwiek innego. O ile duma pełnego zła wrestlera może przeboleć jedną lub nawet dwie porażki, to utracenie swojego największego skarbu, będzie już niepowetowaną stratom. Mam zamiar Toolowi zadać ten cios, bo go nie lubię, a także chcę pomścić mych wiernych przyjaciół. Do tej pory ja pana Toola tylko nie lubiłem, odkąd zaatakował moich kompanów, to ja go po prostu nienawidzę. Nie jestem jednak zaślepiony chęcią zemsty. Ta mściwość nie ma u mnie zła. Dlatego trzecim szczeblem, który chce osiągnąć wygrywając, jest zobligowanie pana Toola by przeprosił Yoshiego Nabeshimę za ten podły i bestialski atak. Tak, myślę, że to dobry pomysł, który może się sprawdzić i na pewno będzie to oznaczało triumf dobra nad złem. Tego oczekują moi wierni fani, oni nie chcą już słuchać i widzieć jak dobro dostaje po tyłeczku. Dlatego przeprosiny to dobra opcja, co Rachelko?

 

Rachela: Tak myślę, że to ma jakieś tam uzasadnienie.

 

SR: Nie jakieś, tylko duże. Nie bije się tylko z zemsty, choć nie ukrywajmy, będzie to jeden z czynników dla których wyjdę na ring i z powodu których chcę wygrać. Jednak na moje szczęście nie jest to jedyny powód. Gdyby był on jedynym, to nie różniłbym się wcale od Toolów i innych niedobrych ludzi w EWF, którymi gardzę.

 

Estera: A ten czwarty poziom?

 

SR: Czwarty poziom jest najłatwiejszy i najprostszy. Dzięki temu, że wygram dobro zwycięży ze złem. Będzie to zwycięstwo, które da wszystkim dobrym osobą nadzieję na lepszą przyszłość. Zło zostanie pokonane i wszyscy będziemy ucztować i się bawić. Tak to sobie wyobrażam.

 

Noemi: I cały swój plan zwycięstwa opierasz na fakcie, że Twój przeciwnik jest Mamelukiem i dlatego jesteś lepszy.

 

SR: Tak… myślę, że tak.

 

Noemi: Dość optymistyczne spojrzenie w przyszłość.

 

SR: Szaleniec… i wszystko jasne?

 

Estera: Myślisz, że Twoi fani doprowadzą Cię do ostatecznego zwycięstwa?

 

SR: To nie jest tak, że oni wykonają za mnie całą robotę. Przecież nie wpadnie nagle na ring 100 kibiców i nie zleje pupci Toolowi.

 

Rachela: A przecież w PCW był pan Edek i jego 100 listonoszy?

 

SR: PCW to była dość specyficzna federacja i nie jest ona reprezentatywna.

 

Rachela: To jak mają ci niby pomóc w wygraniu z takim debeściakiem, jakim jest Tool?

 

SR: Kiedy jesteś na ringu, nic już więcej się nie liczy. Ja zawsze mówię, że wtedy po kilku chwilach wszyscy tracimy swoje nazwiska i ksywki. Wtedy właśnie na arenie walk, każdy jest równy i każdy może wygrać z każdym. Oczywiście pomijam sytuacje takie, jak walka z jakimś fajtłapą, typu Salar. Wtedy właśnie, na tym cholernym ringu, czujesz że żyjesz i czujesz prawdziwą adrenalinę. Już wiesz, że możesz po tej walce nie wrócić do domu lub powrócisz, ale całkowicie odmieniony. Ten stan w którym walczysz całkowicie może cię zmienić, może wpłynąć na twoje życie w sposób jaki nie jesteś w stanie sobie przewidzieć. Pod koniec takiego starcia, gdy leżysz i nie masz już sił, a jedyne co czujesz to ból i moment, gdy twój koszmar się skończy. Właśnie wtedy, w tej jednej chwili, jeżeli poczujesz wsparcie swoich kibiców… to może Cię unieść i sprawisz, że zwyciężysz. Ten moment, gdy kibice skandują twoje imię, wtedy właśnie, gdy ostatkiem sił podniesiesz głowę i spojrzysz na nich, na ich twarze, które mają nadzieję, że wstaniesz i wygrasz… właśnie w tym momencie czujesz dlaczego naprawdę żyjesz i wiesz jedno. Może to będzie ostatnia rzecz jaką zrobisz w życiu, ale wygrasz z tym kolesiem z którym walczysz, bo musisz to dla nich zrobić, bo tylko dzięki nim masz siłę wstać i działać, tylko dzięki fanom.

 

Rachela (wzruszona): I to właśnie dla nich wygrasz z Toolem?

 

SR: Wygram dla nich, wygram dla siebie i wygram dla dobra tego świata. Powiem więcej zwyciężę, bo mój przeciwnik jest zwykłym Mamelukiem!!!

 

Cheer + Mameluk! Mameluk! Mameluk!

 

SR: Miszka zatrzymuj wóz!!! Smela wyprowadź sztandar zwycięstwa!!!

 

Smela: Ale my nie mamy żadnego sztandaru zwycięstwa!

 

SR: Wyjmuj flagę CHRL i nie gadaj, a jak chcesz możesz jeszcze wyjąć flagę Izraela! Chodźmy chłopcy i dziewczynki, czas pokazać kto jest najlepszy i dlaczego wygram z Toolem!!!

 

Wszyscy wysiedli z autobusu i poszli w koło stacji benzynowej maszerując i śpiewając różne radosne pieśni. Była tam flaga CHRL i flaga Izraela. Wszyscy tańczyli i śpiewali, czuć było atmosferę prawdziwego święta.

 

Transmisja urywa się

 

 

-------------------------------------------

2332 chwilek później

-------------------------------------------

 

 

Znowu jesteśmy w autobusie, tym razem SR-Crazy siedzi w nim razem z Esterą i Rachelą, reszta kompani gdzieś poszła sobie, możliwe, że uciekli do Mandżurii.

 

Rachela: A w Koszalinie są jakieś żydowskie kamienice? Bez nich twoja walka się nie odbędzie!

 

SR: Na szczęście twoi przodkowie dotarli wszędzie i nie zdziwię się, jak będzie ich tam wiele. Poza tym wystarczy nam tylko hala, nie musimy mieć całej kamienicy.

 

Estera: Myślisz, że ta walka to jakiś przytyk w twoją stronę?

 

SR: Moja droga, ja nic nie myślę. Ja wychodzę, tym razem nie na ring, a na ulice i kopię tyłeczki złym. Myślę, że taka stypulacja tej walki to znak, że nie przegram.

 

Rachela: Skop mu ten jego toolowski tyłek!

 

Estera: Wiwat Crazy! Wiwat Rewolucja Dobra! Wiwat Rebelia Dobra!

 

 

-------------------------------------------

Transmisja urywa się!

Czy Dark Avenger powróci?

Oglądaj następną Wrestlepaloozę!

-------------------------------------------

6886753384ab4cd8908084.jpg

  • Odpowiedzi 0
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • SR

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie

  • SR

    SR 1 odpowiedź

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Tak tylko to wrzucę   
    • GGGGG9707
      Mi się właśnie wydaje że to doprowadzi do odejścia Balora. Od kontuzji Doma było mówione że do RR zdąży wrócić więc jego wejście w walce jest niemal pewne (co nie będzie jakąś dużą niespodzianką bo wszystkie informacje podawały że na Rumble wróci). Balor nie przypadkowo dowiedział się na RAW że nie ma dla niego miejsca w RR Matchu a do tego te promo Liv do Balora. Typuję że albo Dom będzie w RR Matchu i go koncertowo przegra co zdenerwuje Finna że znowu Dom dostaje szansę mimo że ma już pas albo
    • Bastian
      Czyżby to było ostatnie RAW w karierze AJ Stylesa? Nadrabiamy!  Było kilkanaście miesięcy na to, aby ogarnąć pierwszą w historii WWE walkę CM Punk - AJ Styles. Jedyne, na co było stać federację to walka na RAW niemal na koniec kariery AJ'a, którą przerwał w dodatku Finn Balor  Irlandczyk będzie chyba takim przyjemnym przystankiem dla Punka aż do WM42. Na Royal Rumble walki Phil nie dostał, Elimination Chamber w Chicago, więc trzeba coś ogarnąć.   Swoją drogą, szkoda, że po tym, jak odebrano
    • IIL
      Ciampa is All Elite 🙂
    • Attitude
      Nazwa gali: AEW Dynamite #330 Data: 28.01.2026 Federacja: All Elite Wrestling Typ: TV-Show Lokalizacja: Cedar Park, Texas, USA Arena: H-E-B Center At Cedar Park Format: Live Platforma: TBS Komentarz: Excalibur, Taz, Tony Schiavone, Don Callis & Stokely Karta: Wyniki: Powiązane tematy: All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusj
×
×
  • Dodaj nową pozycję...