Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Pomiędzy padnięciami


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  2 298
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.11.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

+ = + = + = + = + = + = +

R*zpierdolfest I

28.01.2013

+ = + = + = + = + = + = +

 

http://img687.imageshack.us/img687/5961/rfestb.png

 

*** Program produkowany na wyłączność EWF.Site40.net, mający format piętnastominutowego filmu, którego głównym celem jest przybliżenie fanom życia prywatnego Nasa Jazzowskiego. Funkcję narratora pełni w nim sam zawodnik, poprzez wypowiadanie swoich przemyśleń z offu. Nazwą nawiązuje do tytulatury gal federacji Blood Guts Wrestling, będącej własnością Nassjasza. ***

 

 

Jestem w łazience, zamknięty na trzy spusty (na inne spusty, nie te, takie powiedzonko). W ciągu pięciu ostatnich minut wydarzyło się wiele ciekawego. Obudziłem się w masce Psycho i żubrzym płaszczu, a obok mnie leżała urocza brunetka w stroju pielęgniarki, która córce mej niedojrzałej przedstawiła się jako Weronika Anna Miley Passent i rzekła, że z tego względu iż kocha dzieci pozwala na siebie wołać WAMP. Córa poczuła się zaszczycona, gdyż jak zrozumiałem, ową gwiazdę kojarzy ze swoich kolorowych lektur. Małżonka moja była, również obecna w tym pomieszczeniu, takiego przywileju niestety nie posiadła. Nie polubiły się, oj nie, dlatego też sytuacja nie prezentowała się komfortowo. Potrzebne były szybkie, męskie decyzje i takie niezwłocznie podjąłem, córę wygoniłem na balkon, żonę do kuchni (bo tam jej miejsce) a sam uciekłem do łazienki. Tradycyjnie już, pierwszą czynnością po odwiedzeniu tego pomieszczenia – ku uciesze moich wrogów – było stanięcie przed lustrem. Odrażający poziom zadufania i narcyzmu Nassjasza!

 

Nas- Tajemnica mojego sukcesu kryje się w szarym papierze toaletowym (pomachałem sobie rolką przed lusterkiem). Miłujmy naszą planetę, ave!

 

Powiedziałem to lub coś równie durnego, co niechybnie stanie się głównym orężem moich ringowych adwersarzy a także cennym materiałem szkoleniowym dla przyszłych pokoleń wrestlerów. Odkręciłem kran i pozwoliłem strumieniowi wody lać się swobodnie, oj lała się ta woda, oj lała. Niestety pytania „Co wydarzyło się wczoraj?” które z niebezpiecznym natężeniem pulsowało w mojej głowie, zagłuszyć nie była w stanie. Z kieszeni żubrzego futra wyciągnąłem telefon i wybrałem dobrze mi już znany numer.

 

(**Anielski Orszak Niech Twą Duszę Przyjmie, Uniesie w Górę Ku Wyżynom Nieba… **)

 

Wierzcie lub nie, ale fakt, że ta piękna melodia dobiegała właśnie zza foliowej kotary, nie stanowił dla mnie specjalnego zaskoczenia. W pełni opanowany podszedłem do niej i gwałtownym ruchem dłoni, odsłoniłem drzemiącą w wannie sylwetkę mojego druha, Ponurego Grabarza. Jak drzemie wrestlingowy grabarz, każdy wie, nie trzeba się nad tym rozwodzić. W dłoniach, złożonych na piersiach, trzymał wesoło wibrujący telefon, ale odbierać nie zamierzał. Spał jak trup, czy coś w tym stylu. Należało użyć środków radykalnych.

 

Nas- (wielce urokliwym bassoprofondo) Kieeedy raaaaane wstaaaają zoooorze, toooooobie zieeeeemia, tooobie…

 

Jak budzi się wrestlingowy grabarz też można sobie łatwo wyobrazić. Co natomiast dziwne, miał źrenice!

 

Ponury Grabarz– Ooo, Nas. Czy już świta?

 

Nas- Tak jakby.

 

Ponury Grabarz– (trzepiąc się nerwowo po kieszeniach) Gdzie łopata?!

 

Dlaczego leżała na pralce, czule opatulona w moje ręczniki i puchaty łazienkowy dywanik wprost z klozetowej deski, ciężko powiedzieć. Ważne natomiast iż ten widok wyraźnie uspokoił roztrzęsionego Grabarza.

 

Ponury Grabarz– Co cię tu sprowadza?

 

Nas- (popadłem w chwilową zadumę) Właściwie to jesteśmy w mojej łazience.

 

Ponury Grabarz– (podnosząc się z wanny) A to przepraszam, już się zawijam. (jakaś nagła myśl zatrzymała ten proces ekshumacji) W takim razie, co mnie tu sprowadziło?

 

Nas- Przykro mi to mówić, ale śpiąc w wannie jesteś dzisiaj najmniejszą sensacją. W kuchni siedzi moja była małżonka, w sypialni leży jakaś WAMP a na balkonie bawi się moja córa…

 

Ponury Grabarz– Nimi to się nie przejmuj, ja je wpuściłem bo tak napierdalały w drzwi, że usnąć nie szło. (mocno podekscytowany) Ale WAMP? Ta WAMP?!

 

Nas- Aktorka.

 

Ponury Grabarz– (parskając ironicznie) Aktorka… Toż to nasza narodowa diwa! Córa ministerialna, działaczka społeczna, kobieta-instytucja! Skarb! Pierwszy towar eksportowy do Hollywood, Bollywood i ZSRR!

 

Nas- (lekko przerażony) To ona jest… stara?

 

Ponury Grabarz– To ty nie wiesz?

 

Nie byłem pewien, ale skoro chwaliliśmy się nią przed bratnim narodem, to młoda być nie mogła. Trzydziestka co najmniej, oczywiście przy najbardziej optymistycznym wariancie wręczania Gorbaczowowi róż czerwonych, na manewrach Układu Warszawskiego. Serce podeszło mi do gardła. Jak oparzony wypadłem z łazienki, wpadłem do sypialni i oceniłem, że WAMP stara na szczęście nie była. Odetchnąłem z ulgą i biegiem wróciłem do Ponurego Grabarza.

 

Ponury Grabarz– (nerwowo uderzając palcem w gazetę, którą niewiadomo skąd wygrzebał) Kurwa mać, kłamliwe skurwiesyny.

 

Błyskawicznie wyrwałem mojemu kompanowi najnowszy numer „Kuriera Porannego” z rąk i bez specjalnego poruszenia przyjąłem nagłówek z pierwszej strony. „Ostra libacja w TVP Białystok. Wyrzucili drukarkę przez okno”.

 

Nas- No i?

 

Ponury Grabarz - (z niedowierzaniem kiwa głową) Toż to nie była drukarka tylko popsuty radiomagnetofon. (wyciąga zza pazuchy magnetofonową kasetę) Impreza była drętwa, to chciałem rozruszać składanką themów z PECW, ale za nic nie mogłem tego ustrojstwa odpalić. Ni to kaseta nie wchodziła, ni to nie grało, to po co komu taki szajs? Wyjebałem.

Nas- (zaniepokoiłem się nie na żarty) Byliśmy tam?

 

Ponury Grabarz– A jakże! Sam mnie powlokłeś.

 

Zacząłem w głowie systematyzować skrawki wczorajszego wieczora i faktycznie, mogliśmy tam być.

 

*** Flashback Numer JEDEN ***

Późny wieczór. Nas z Ponurym Grabarzem idą jedną z białostockich ulic, w przyjacielskim objęciu, śpiewając różne narodowe piosenki, których cytować nie wypada.

Nas- (przykłada palec do ust) Ciiiii… Grabarzu, ja słyszę muzykę!

Ponury Grabarz– A ja widzę neony!

Nas- (entuzjastycznie ciągnąc Grabarza za ramię) Idziemy się bawić z ludem! Celebrować zwycięstwo z ludem!

Pracownicy EWF podbiegają kilkanaście metrów, Grabarz zdał się zapomnieć o tym, że normalnie kuśtyka. Kuśtyka wesoło, z werwą wymachując swoją łopatą. W pewnym momencie sobie jednak o czymś przypomniał i gwałtownym ruchem chwycił Nasa za ramię. Obaj się zatrzymali.

Ponury Grabarz– (szeptem) Ty, Nas, ale jak oni nas nie wpuszczą?(zaciska zęby i ściska z werwą łopatę) Szturmem ich?

Nas- (milcząco przytakuje) Szturmem. (doznaje olśnienia) Albo… (grzebie przez chwilę za pazuchą i wyciąga maskę Psycho) Sposobem!(zakłada na głowę) On jest przecież sławny!

Ponury Grabarz– (spuszcza ze smutkiem głowę) Nie to co my…

 

Podrapałem się po głowie.

Nas- To przynajmniej wyjaśnia maskę.

 

Ponury Grabarz– No ale ostatecznie szturmem ich wzięliśmy (energicznie podryguje) szturmem.

 

*** Flashback Numer DWA ***

Główny hol siedziby TVP Białystok. Nas z maską Psycho na twarzy, agresywnie szarpie się z jakimś starszym panem, za popularnym „akwarium”, ulubionym siedliskiem cieci. Obok w bojowej gotowości, ze stosownym zamachem stoi Ponury Grabarz.

Nas- (ciąga za fraki biednego ciecia) Ty mnie chuju wpuścić nie chcesz, i mojego brata wpuścić nie chcesz?! Wiesz kim ja jestem?

Woźny – (także ciąga Nasa za jego żubrze futro) Panie, odpierdol się pan, to nie jest bal przebierańców.

Ponury Grabarz– (subtelnie i kulturalnie) O właśnie, jeżeli można, co to za impreza?

Woźny – (nadal ciąga Nasa) Charytatywna, same ważne osobistości z Białegostoku a nawet świata!

Ponury Grabarz i Nas- (jednocześnie) Woooooooo!

Woźny - A jakże! I ja mam wpuścić na salony taką… żubro-krowę i ponuraka ze szpadlem? Szanujmy się!

Nas- Przepraszam, ale to jest maska diabła.

W międzyczasie Ponury Grabarz się zagotował, nigdy przedtem ani nigdy potem nie był widziany w takim stanie. Spoglądał raz na swoją łopatę, raz na ciecia. Łopata, cieć, łopata, cieć, łopata cieć.

Ponury Grabarz: (ruszając w stronę woźnego) Szpadlem? (coraz bliżej) Szpadlem?! (jest już o krok) Nazwałeś JĄ… SZPADLEM?!

I w tym momencie potężny cios łopatą powalił biednego woźnego. Nassjasz z przerażeniem puścił fraki jegomościa, a jego zwłoki bezwładnie runęły na ziemię.

Nas- (przestraszony nie na żarty) Co..Ty.. Dlaczego?

Ponury Grabarz– (z furią wymachując łopatą nad zwłokami ciecia) To jest łopata! To jest kurwa łopata idioto! (obracając się w kierunku Nasa) Nie pozwolę żeby ktoś obrażał damy w moim towarzystwie. To nie jest jakieś pieprzony Anna Grodzki, że nie wiadomo co to to właściwie jest. Moja łopata jest zagięta, szeroka, ma delikatne krawędzie… kurwa mać, to łopata Nas! Co ja ci będę tłumaczył, każdy wie czym różni się szpadel od łopaty. On to zrobił z premedytacją.

Nas- (nie sprawia wrażenia jakby wiedział) No tak… To co, idziemy się bawić?

 

Ponury Grabarz– Jakże on mógł? Tak urazić moje grabarskie preferencje!

 

Nas- (udaje oburzonego) Skandal! (zamyśliłem się) Pamiętam, że jak szliśmy po schodach to gdzieś dzwoniłem.

 

Ponury Grabarz– (przegląda telefon) Do mnie.

 

Nas- Nie, przecież ty byłeś obok.

 

Ponury Grabarz– Może i byłem, ale dzwoniłeś. Mam trzy nieodsłuchane wiadomości. (pokazał mi telefon, faktycznie, miał) Słuchaj.

 

*** Flashback Numer TRZY ***

Nas i Grabarz dysząc ciężko, trzymając się kurczowo barierek, wdrapują się po schodach. Nassjasz przy uchu trzyma telefon.

Nas- (rozżalony, wręcz bliski płaczu) Grabarzu, czemu on nie odbiera? Nie lubi mnie?

Ponury Grabarz– (ignoruje wibrującą kieszeń, przemawia z dumą) Mnie lubi. Chciał żebym komentował galę zamiast Bryndzy.

Nas- (zasłania dłonią słuchawkę, mówi szeptem) Poczta głosowa. (odsłania) Cześć Tony, nie wiem czy ty mnie nie lubisz czy co. Były między nami jakieś konflikty, ale przyjacielu, Tosterze! Ja przecież przeprosiłem, ja się kajam, nie odrzucaj mnie! Nie odwracaj się ode mnie! Szakal królem królów, Tusk chujem chujów. (zakrywa słuchawkę) Na pocztę mu się nagrywam.

Ponury Grabarz– Aha

Nas- Tony, ja ci powiem szczerze, spodobała mi się ta twoja Rosjanka. My dostaliśmy zaproszenie na wspaniały bal i ja chciałbym ją… wiesz, a nie mam numeru. Bądźże człowiekiem, daj jej numer, w imię przyjaźni polsko-radzieckiej. (rozłącza się, odkłada telefon i podnosi głowę) Grabarzu (rozgląda się na boki, ale pusto) Ponury?

Okazuje się, że Grabarza nie ma obok Nasa, ale jest niedaleko, zanim Nas wylał Tony’emu swoje żale, zdążył on (a przecież kuśtyka!) odwiedzić jakiś schowek sanitarny (co nawet napisane zostało na drzwiach).

Ponury Grabarz– (zawiedziony) Gdzie się wszyscy pochowali? (jeszcze bardziej zawiedziony) Pochowali beze mnie, bez Grabarza? (bliski histerii) Wyparowali?

Nas- (macha do Grabarza ręką) To chyba tutaj!

 

Nas- (rozmarzyłem się) Oh, jakże piękny był ten akcent Tatjany Aleksandrowny… Jakże on działał na moją potencję!

 

Ponury Grabarz- (przytaknął ze zrozumieniem) Mówiłem już, że niegdyś też byłem zakochany?

 

Nas- (nie chciałem oglądać tego zdjęcia ponownie) Wspomniałeś.

 

Ponury Grabarz- Od 15 lat jestem w swych uczuciach stały. (zamyślił się) Ciekawe jak się jej życie układa? Czy jest szczęśliwa?

 

*** Flashback Numer CZTERY ***

Kabina w toalecie, Nas odwrócony plecami do drzwi wykonuje wszystkie czynności na stojąco. W jednej ręce, przy uchu, trzyma telefon. W tle słychać walenie do drzwi i muzykę.

Nas- Tony, ja naprawdę nie chcę się narzucać. Ty mnie znasz, ja gdybym nie musiał to bym ci głowy nie zawracał. Ale ten lwowski akcent (wzdycha głęboko) to musi być miłość.

Kobieta – (zza kabiny) Przepraszam, ale to jest damski.

Nas- A co ja kurwa - za przeproszenie - kupę? Sikam sobie, nie nasmrodzę. Na stojąco, żadnych bakterii na desce nie zostawiam. To co to za różnica, damski czy nie damski? (wzdycha głęboko do słuchawki) Widzisz Tony, mi też w tym kraju żyć nie dają, intymności nie pozwalają zachować, no bądź człowiekiem, daj numer do tej Nataszki, bo ja się chyba zakochałem.(zirytowany ciągłym waleniem do drzwi) Muszę kończyć, miłego wieczoru. (odkłada telefon) Już, już!

Jazzowski z impetem otwiera drzwi i z furią zaczyna krzyczeć w twarz biednej kobiecie.

Nas- (wykonuje gest Kozakiewicza) Precz z tym germańskim karłem Tuskiem zakamuflowanym w UW! (unosi w górę znak Victorii) Niech żyje wolne EWF! Precz z komuną!

Wychodzi, zostawiając po sobie tylko obsikaną deskę i roztrzęsioną kobiecinę.

 

Grabarz po ostatnich refleksjach na temat swojej partnerki rozczulił się niesamowicie, postanowiłem więc, że go pocieszę.

 

Nas- Nie przejmuj się. (poklepałem go po plecach) Znajdziemy ci nową miłość.

 

Ponury Grabarz– (rozżalony, z opuszczoną głową) Nie rozumiesz Nas, ty nic nie rozumiesz! Dziś już nie ma takich kobiet, wyginęły, pomarły… Teraz wszystkie wyglądają jak żywe trupy.

 

Warto nadmienić iż życiowa miłość Grabarza była trupem, ale nieżywym.

 

Ponury Grabarz– Naśladują te modelki paskudne, i co to jest? Przytulić się nawet nie można, bo miednice mają tak ostre, że pokaleczyć się idzie.

 

Nas- (po raz kolejny klepnąłem go po plecach) Moda się zmienia, nawet Nabeshima nabrał ciała.

 

Ponury Grabarz– (podniósł z nadzieją głowę) Naprawdę?

 

*** Flashback Numer PIĘĆ ***

O ile poprzednie flashbacki były stosunkowo normalne, to ten już od początku nie sprawia najlepszego wrażenia. Nas stoi za stolikiem przeznaczonym dla DJów, ze słuchawką na jednym uchu, z telefonem przy uchu drugim. W międzyczasie zgubił gdzieś koszulkę, bo spod jego żubrzego płaszcza wystaje tylko goły tors. W tle widać natomiast Ponurego Grabarza, który zaciekle próbuje włożyć do drukarki magnetofonową kasetę i co gorsza, jakoś to odpalić. Jest chyba jednak lekko zirytowany.

Nas- (do słuchawki) Rozumiem Tony, rozumiem. Nie chcesz ze mną rozmawiać dlatego dzwonię po raz ostatni. Nie chcesz mi pomóc w miłości? Nie chcesz, dobrze, taki ty jesteś. Nassjasz jednak ciągle szanuje twoje dokonania i spójrz co przygotował. (do tłumu) KTO NIE SKACZE TEN Z PO!

O dziwo cały tłum, jak jeden mąż zaczyna skakać, panie starsze, panie młodsze, panie w średnim wieku i panie w galowych sukniach, skaczą wszystkie panie w szpilkach i te co w przypływie euforii je z siebie zrzuciły. Skaczą też wszyscy panowie w eleganckich smokingach i wyglansowanych lakierkach. Co ciekawe, skacze też Mleczarz i wytresowana krowa Mleczarza!!! Skąd się oboje w tym gronie zacnych osobistości z Białegostoku i ze świata wzięli – nie wiadomo. Nawet Ponury Grabarz dał się porwać chwili, chwyta niegrającą drukarkę i wyrzuca ją przez okno!

Tłum- (wielka uciecha i podziw) O!

A następnie sam wstaje z miejsca i zaczyna podskakiwać wesoło na swej zdrowej nodze, podrzucając nad głową łopatę.

Nas- (do słuchawki) Wszyscy skaczą, nawet Grabarz! Teraz uważaj…

Jazzowski grzebie przez chwilę przy gramofonie a po chwili z głośników uderza znana, patriotyczno-religijna pieśń „Boże coś Polskę”, pierwotnie jest to wersja „Ojczyznę wolną racz nam zwrócić…” ale energicznie podskakujący tłum natychmiast zmienia słowa na „Esmeraldę wolną…”. Krowa Mleczarza też muczy inaczej niż zwykle. Co jednak ważne, da się zauważyć że jakiś pan już nie bryka, stoi smutny pod ścianą i próbuje okiełznać szalejącą żonę. Być może to stronnik prezydenta miasta? W końcu on jest z PO.

Nas- (do tłumu) Wszystkie panie z lwowskim akcentem proszone są do mnie. „Ponury Uśmiech Grabarza” dla każdej pani z lwowskim akcentem!

Ktoś z tłumu – A może być śledzikowanie?

Nas- (poważnieje) Nie.

 

Nagle mnie olśniło, jak oparzony wypadłem z łazienki i wpadłem do sypialni, z pewnym w pełni uzasadnionym podejrzeniem.

 

Nas- (pełen nadziei) Mówisz lwowskim akcentem ?!

 

WAMP– (zrobiła idiotyczną minę, po czym uśmiechnęła się rozkosznie) Nieeee. Ale potrafię zagrać wiele innych dialektów – sycylijski, brooklyński, teksański, kaszubski…

 

Jak się dowiedziałem później, Weronika Anna Miley Passent miała wiele atutów, pewien starszy aktor w swojej książce poświęcił jej nawet kilka słów, określając mianem „Szmaty w którą spuszczają hollywoodzkie chuje”. Z pewnych powodów czułem się tym zaszczycony. W tamtym jednak momencie samo słowo „nie” zabiło cały popęd seksualny, jaki do niej czułem. Pewnie znała jeszcze wiele dialektów, ale nie chciałem już udawać podziwu, szybciutko ulotniłem się z pomieszczenia i wróciłem do Grabarza.

 

Nas- (potężnie zdyszany i jeszcze mocniej zawiedziony) Nie mówi…

 

Ponury Grabarz– (klepiąc mnie po plecach) Jak jest ochota, to i pies kota.

 

Po raz kolejny podrapałem się po głowie.

 

Nas- (lekko niedowierzałem) Tam był Mleczarz?

 

Ponury Grabarz- (westchnął głęboko, porażony moją niewiedzą) Doprawdy Nass… Przecież Mleczarz to od 2004 roku to niezwykle ważna persona w biznesowym świecie. Plotki głoszą, że dzięki funduszom unijnym jego krowa stała się najbardziej wydajnym parzystokopytnym stworzeniem w całej Polsce a być może i całej Unii!

 

Nas- Wow!

 

Ponury Grabarz- Podobno Mleczarz w swoim parniku opracował tajną recepturę maści, która trzykrotnie zwiększyła objętość jej wymion. Rozumiesz?! TRZYKROTNIE!

 

Nas- Tak, tak, trzykrotnie. Imponujące… ale niestety, muszę lecieć. Żona na mnie czeka.

 

Jak zwykle, na pełnych obrotach wypadłem z łazienki i tym razem wpadłem do kuchni, gdzie czekała na mnie zniecierpliwiona był małżonka.

 

Nas- Przepraszam, że musiałaś tak długo czekać. (z wyrzutem) Poza tym, nie powinniśmy dopuszczać do sytuacji takich jak ta dzisiaj.

 

Ania– (uśmiechnęła się złośliwie) Sam zacząłeś…

 

W kwestii sprostowania – mniej więcej pół roku temu, całkowicie przypadkiem pomyliłem drzwi. Ściślej rzecz ujmując pokoje. Jeszcze precyzyjniej – mieszkania. Po jednej z sobót spędzonych z córką, pomyliłem swój hotelowy pokój z barem, a lokum mojej byłej małżonki z pokojem hotelowym. Kilka minut po północy zawitałem w jej gościnne progi, i co naturalne w stanie permanentnego upojenia – dyskretnie zakradłem się do sypialni i z wielką radością rzuciłem swoje zwłoki na łóżko. Trzymając się terminologii zapaśniczej rzekłbym, że był to najbardziej udany Elbow Drop w mojej karierze. Łokieć utknął gdzieś między czwartym a piątym żebrem obecnego partnera mojej byłej małżonki…

 

Ania– (z niezrozumiałym wyrzutem)… i omal mnie nie zabiłeś.

 

… albo pierwszym i drugim cyckiem samej małżonki, to nie ma teraz większego znaczenia. Wszak to co spotkało mnie po krótkiej awanturze, będącej następstwem malowniczego elbow dropa, było zemstą w pełni tego słowa znaczeniu. Nie wymagało żadnych dopełnień w postaci porannego nachodzenia.

 

Nas- Eee… (popatrzyłem na okrutną Annę przegranym wzrokiem) Spałem na kanapie.

 

Ania– Mówisz poważnie?

 

Nas- Całkowicie, mniejsza z tym. Napijesz się czegoś?

 

Oczywiście, że nie mniejsza! Moje zachowanie było uknute od początku do końca. Od pierwszego do ostatniego słowa. Chciałem jej pokazać jak zachowują się ludzie z klasą nawet w najbardziej niezręcznych sytuacjach, nie czekając nawet na odpowiedź, otworzyłem szafkę wiszącą nad zlewem i cóż, niestety… Postanowiłem, że zademonstruję swoją klasę przy innej okazji. Jak będę miał kawę czy coś takiego.

Nas- (zamknąłem szafkę najdyskretniej jak tylko umiałem) Nie ma jednak sensu żebym zabierał ci czas. (obróciłem się w jej kierunku i oparłem o blat zlewu) O czym to chciałaś rozmawiać?

 

W tym momencie sytuacja zrobiła się co najmniej niezręczna, moja była małżonka przewracała między palcami tekturową podkładkę pod kufel, a ja intensywnie zastanawiałem się w jaki sposób owy gadżet znalazł się w moim pokoju. Podkładka, nie żona. Tak czy inaczej, po kilkunastu sekundach Ania subtelnie trzepnęła nią o blat stołu, przerwała dyskusyjny impas i nie podnosząc wzroku zaczęła mówić, z jakąś niezrozumiałą trudnością.

 

Ania– Chcę żebyś mnie dobrze zrozumiał, bo naprawdę, pomimo tego co działo się między nami przez ostatnich kilka lat… (podniosła wzrok) Zawsze uważałam, że mała ma prawo się z tobą widywać. Zresztą… Dobrze o tym wiesz, początkowo byłam w szoku, ale ostatecznie nie robiłam przecież żadnych szopek. Nie ciągaliśmy się po sądach, nie, ponieważ doskonale pamiętam co dla niej robiłeś…

 

Widząc, że zapalam papierosa poprosiła abym ją poczęstował.

 

Ania– (zapalając papierosa) Tamta sytuacja bezpowrotnie zrujnowała nasz związek i myślałam, że się z tym pogodziłeś… To nie miało prawa wyjść, rozumiesz? Teraz tym bardziej, po tylu latach… nie ma szans. Jednak dzięki temu, że to poświęciliśmy, a przede wszystkim ty, ona może być teraz taka jaka jest. Nie ćwiczy na WFie, nie jeździ na rowerze, z trudnością wchodzi na drugie piętro. (zaciągnęła się głęboko) Nie wiem czy to normalne życie, ale zdecydowanie lepszego od tego co jej wróżono. Popatrz na nią i przypomnij sobie ile oddałeś żeby mogła taka być. Nie rozumiem dlaczego chcesz to wszystko zrujnować.

 

Nas- Nie wiem o czym mówisz.

 

Ania– (zaczynają ponosić ją emocje) Ja się boję Nas, boję się kurwa mać! Przez ostatnie lata żyłam w ciągłym strachu, a kiedy wydawało mi się, że jest już w porządku, ty zaczynasz ją narażać. Po co?

 

Nas- Posłuchaj Aniu, nie mam pojęcia o czym mówisz, ja naprawdę akceptuję twój związek.

 

Nie, nie akceptuję, ale to była jedyna rzecz jaka mogła ją w tamtej chwili uspokoić.

 

Ania– (agresywnie zakipowała papierosa) Nie mówię o swoim związku. (pauza) I nie musisz kłamać, naprawdę nie potrzebuję aprobaty.

 

Nas- Dobrze.

 

Ania– Przestań udawać, że wszedłeś w to bagno z przyjemności. Nie, nie wszedłeś. Tak, zniszczyło to twoje życie. Możesz wmawiać tym zapatrzonym w ciebie masom, że jesteś siewcą miłości i radości, ale sam wiesz najlepiej jaka to bzdura.

 

Nas- (zaczynała mnie irytować) Posłuchaj, nudzisz mnie, mów o co chodzi albo… idź.

 

Ania– O Scythera.

 

Nas- Przecież to niedorzeczne, to tylko praca. Czysty biznes, nic osobistego.

 

Ania– Nie Nas, to była praca, kiedyś. Naprawdę nie widzisz co się dzieje?

 

Nas- (zanim odpowiedziałem, odpaliłem kolejnego papierosa) Uspokój się – to nic osobistego.

Ania– Nic osobistego?! Jakkolwiek to zabrzmi – walenie się po pysku nie byłoby niczym osobistym. W tym… środowisku. Jednak wchodzenie z butami w czyjeś życie, kopanie zdesperowanego wraku, który dopiero co wyszedł z więzienia i topi się we własnych rzygach, uwierz, jest cholernie osobiste.

 

Poczułem nagłą potrzebę zbliżenia, odbiłem się rękoma od blatu zlewu i usiadłem na taborecie, naprzeciwko swojej byłej małżonki. Zgasiłem papierosa i chciałem chwycić ją za dłoń, ale szybko uznałem ten pomysł za jakiś kurwa zboczony.

 

Nas- Nigdy nie zrobiłbym czegoś co mogłoby… (dłuższa pauza) ją narazić. Uspokój się i chociaż to trudne, spróbuj mi zaufać, wiem co robię.

 

Teraz, psia mać, jednak ten zboczony pomysł zrealizowałem.

 

Ania– (zrywając się z miejsca) Czas na mnie.(zakładając szalik) Przywieziesz ją pojutrze?

 

Nas- Tak.

 

Zapaliłem papierosa i zostałem sam, z WAMPem, córką i Grabarzem, a co gorsze… Z cieknącym kranem.

 

 

+ = + = + = + = + = + = +

Nassjasz Promo #1

+ = + = + = + = + = + = +

Niewielkie, ciemne pomieszczenie, którego ściany, wymurowane z pomarańczowej cegły, są niewyraźnie oświetlane blaskiem żarzącego się w kącie paleniska. W części zasłaniane jest ono bowiem przez niezidentyfikowaną postać, ubraną w długi płaszcz. Spoza ekranu dobiega śmiertelnie poważny głos lektora. ** Są rzeczy, których nie złamie zwierzęca siła ** Postać podnosi szczypcami z ziemi jakiś przedmiot i wkłada go prosto w płomień. ** Czego przez wieki doświadczyło wielu ** Dłuższą chwilę trzyma metal w żarze ** Które może zmiękczyć tylko żywy ogień ** Osoba odwraca się i zaczyna zmierzać w kierunku kamery. Odsłonięte palenisko oświetla jego sylwetkę. Zauważamy, że ma na twarzy maskę kowala. Na szczypcach niesie rozgrzany do czerwoności kawałek metalu. ** I wystarczy kilka uderzeń ** Kowal siada na pieńku i poczyna uderzać masywnym młotem w żelazo ** Byś mógł je dowolnie formować** Postać ponownie się podnosi i trzymając w rękawicach ciągle pomarańczowy metal zbliża się do obiektyw. ** Złamać bądź wykorzystać ** Na szklanej masce widać niewyraźne odbicie telewizyjnego odbiornika, gdzie Tool celebruje z World Title ** Złamać bądź wykorzystać** Kowal podnosi prosty kawałek metalu i bez trudu zgina go w półksiężyc, po czym z impetem wbija w ekran. Obraz ciemnieje, na czarnym tle pojawia się czerwony napis, natomiast w tle odgrywany jest refren utworu KNŻ - Spalaj się

Wrestlepalooza CXI. Nie próbuj się opierać.

Jesteś tylko narzędziem zbawienia

 

 

 

+ = + = + = + = + = + = += + = +

Kwietniowa Anarchia VI

Build-Up Promo

+ = + = + = + = + = + = += + = +

W tle płynie skomponowany przez Andrzeja Kurylewicza motyw przewodni serialu „Polskie Drogi”. Na ekranie pokazywane zostają najbardziej podłe kadry z polskiej rzeczywistości, żywo wyjęte z lat 90-tych ubiegłego wieku. ** Tępe spojrzenia, na brudnych twarzach narkomanów oblegających posadzki Dworca Centralnego, pomagających wstrzykiwać sobie heroinę. ** Umorusani górnicy wychodzący z kopalni** Opuszczone budynki prywatyzowanych fabryk** Czarne limuzyny podjeżdżające pod budynek Sejmu RP** Romska żebraczka szarpiąca się z jakimś mężczyzną** Zakryte czarną folią zwłoki leżące pod jedną z zatłoczonych kawiarni w centrum miasta** Rdzewiejące wagony kolejowe stojące na bocznicach**

Kiedy utwór zaczyna przechodzić w część radosną, ekran ogarnia jasność, video się urywa i zamiast niego powoli wyświetlane są napisy.

 

WIOSENNA SANACJA

*

KWIETNIOWA ANARCHIA VI

*

JUŻ WKRÓTCE

 

 

+ = + = += + = + EWF House Show + = + = += + = +

+ = + = + = + = + = Bytom, 8 luty 2013 + = + = + = + = + =

 

 

House show, jak house show, specjalnego szału w kwestii oprawy nie ma. Nawet nasi ukochani komentatorzy, a dokładniej jeden komentator, bo na tego drugiego pewnie nikt nie czeka - łącznie z tym pierwszym – się nie pofatygowali. Tak czy inaczej bytomska publika nie zawiodła, ale w końcu zbliża się pierwsza w historii Wrestlepalooza na ich ziemi, chcą zobaczyć choć namiastkę tego co czeka ich 17 lutego. Czy warto płacić, czy warto tracić czas itp. Karta dla jednych obsadzona jest mocno, dla innych nie, to kwestia gustu. Gdzieś pomiędzy walkami, które w EWF zawsze są najwyższej jakości, przed samym main-eventem ściślej rzecz ujmując, przewidziane zostało przemówienie Nas Jazzowskiego. Były FTW champ z pewnością z wielką radością przyjął informację o konieczności podróży z zimnego Białegostoku do Bytomia. Co to dla niego? To w końcu rzut kamieniem. Uciecha publiki zawsze miała dla niego najwyższą wartość, to się zgodził. I teraz zbiera owoce, na arenie uderza „Too Drunk Too Love” autorstwa Sweet Sweet Lies, a bytomscy fani wpadają w charakterystyczną śląską euforię, wymachują transparentami, rzucają staniki, konfetti, miedziaki, butelki miejscowej wódki, ktoś nawet trzyma nad głową kamień węgielny, ale na szczęście rzucać nim nie zamierza. Po kilku sekundach odgrywania utworu na rampie pojawia się Nassjasz, tradycyjnie już ubrany w swoje żubrze futro, jakieś skórzane spodnie i masywne buty, których nie odziedziczył jednak po Vaclavie. Na szyi zwisa mu ampułka z wódką, którą niebawem będziecie mogli nabyć w EWF Shop Zone, w rękach trzyma kilka spakowanych w folie koszulek, które rozdaje idąc w kierunku ringu. Niestety, wszyscy mężczyźni, otyłe kobiety i zbyt wyrośnięte dzieci mogą czuć się pokrzywdzone gdyż zawodnik ma tylko „damskie eSki”, co skwapliwie wyjaśnia każdemu z pazernych na gadżety fanów. Trochę to wszystko trwa, no ale w końcu szczęśliwie dociera do pierścienia i prosi jednego z techników o mikrofon. Wrzawa oczywiście nie cichnie, spokoju mu dać nie chcą.

 

Nas- (unosi w górę dłoń prosząc o ciszę) Dziękuję, naprawdę dziękuję.. Nassjasz nigdy nie czuł się tak.. zaszczycony.. Ogromną nobilitacją jest dla mnie to przywitanie.. Zaiste, żadne tytuły, żadne zaszczyty, żadne trofea nie mogą się nawet równać z tym uczuciem.. Uczuciem doceniania, wsparcia.. rozpoznawalności.. które w końcu nie jest dane każdemu.. a o które tak wielu, na różnorakie żenujące sposoby zabiega.. ciągle pozostając duchami..

 

Bytomska publiczność postanowiła zabawić się w interpretację słów zawodnika poprzez niezbyt przyjazne nawoływanie „Psycho! Psycho! Psycho!”

 

Nas- (ironicznie uśmiecha się pod nosem) Otóż nie droga publiczności! Otóż nie.. Nassjasz nie zamierza rozprawiać o demonach przeszłości, które ledwie co posłał w czeluście im przeznaczone.. gdzieś w strefę wrestlingowego abisalu.. w sam środek karty Wrestlepaloozy 111… Nie zamierzam tracić czasu na jałowe spirytystyczne seanse, służące wyłącznie pognębieniu postaci, która dla mnie.. MAIN EVENTERA.. przestała istnieć.. Wolę skupić uwagę na widmach choćby w niewielkim stopniu mącących mój spokój.. snujących się śladem mojego cienia.. desperacko próbujących przypomnieć o swoim istnieniu.. czyhających na okazję do zadania tak umiłowanego ciosu w potylicę.. (obraca głowę) Doprawdy, one są nawet tu.. w Bytomiu.. Mesjasz Extreme Wrestling Federation nigdy nie śmiałby żartować z tak poważnych tematów.. One autentycznie tu są, być może o krok od was.. klęczą skamląc o możliwość podpisania kartki.. domagając się choć krzty waszego podziwu.. te demony, zjawy, upiory.. fantomy.. (zero reakcji) FANTOMY (lekki heel heat) Nassjasz musi przyznać, iż dopiero po latach zaczął doceniać trafność tego przydomka.. mógłbym go wręcz zinterpretować jako wspaniały, niezwykle rzadki w tym biznesie przejaw dystansu owej postaci do swojej osoby ale.. no cóż.. odnoszę wrażenie iż ostatnimi czasy Tool zaczął czuć się niekomfortowo w swojej.. (chwila zastanowienia) metafizycznej powłoce... Dla Zbawcy EWF natomiast owy dyskomfort nie jest ŻADNĄ sensacją.. gdyż od zawsze postrzegał on toolowską ideologię jako demagogiczne, nieudolne połączenie wszystkich debilizmów tego świata.. ruchy hippisowskie, anarchiczne, loże masońskie, kod Da Vinciego, niewidzialne macki systemu, iluminacja, ziemia, chemia, hemoglobina.. największe ideologiczno-spiskowe gówna, które zbuntowani piętnastolatkowie już dawno spuścili w szalecie.. Tool wygrzebał i zlepił własnymi rękoma tworząc tego parodystę.. Rebela.. Zaiste komicznym zjawiskiem był ten stary dziad ubrany w kusą, skórzaną kurteczkę noszący na sztandarach pogardę dla koniunkturalizmu, konformizmu i korporacjonizmu.. komicznym, kłamliwym, naiwnym i chyba minionym, prawda Tool? Czy może się mylę i nadal będziesz szerzył bunt przeciw korporacyjnemu porządkowi, jednocześnie domagając się zachowania należnej hierarchii w.. KORPORACJI? Nassjasz nie ma ku temu żadnych obiekcji.. wręcz przeciwnie, niebywałą rozkosz sprawiają mu takie demaskatorskie widowiska.. gdyż nic nie jest w stanie dorównać satysfakcji towarzyszącej unoszonej kurtynie.. gwałtownie odsłaniającej obłudne oblicze najbardziej zacietrzewionego krytyka moich poczynań.. NIC nie może konkurować z obrazem tej rzekomo zobojętniałej na sławę, pieniądze i pochwały, rebelianckiej jednostki.. chełpiącej się nowo wynegocjowanym, rozdętym kontraktem.. biegającej od biura do biura w sraczkowatym amoku.. roszczącej pretensje do uroczystych powitań, salw i chwalebnych pieśni.. wszystkich zaszczytów, którymi do tej pory ostentacyjnie pogardzał.. Upajam się twoją małostkowością.. Upajam się każdą chwilą, w której próbujesz zdobyć aprobatę ludzi, zwanymi przez ciebie zidiociałymi fanami wrestlingu.. Upajam się twoją godną pożałowania determinacją do pokazania im że jesteś ich.. MISTRZEM.

 

Dobitnie zaakcentowane przez Nassjasza słowo „Mistrz”, szczególnie w zestawieniu z Toolem, wyraźnie nie przypadło bytomskiej publiczności do gustu, co też zamanifestowała przeciągłym heel heatem.

 

Nas- Owszem.. owszem.. MISTRZEM.. To może budzić niesmak.. może śmieszyć.. może się nie podobać.. ale Nassjasz nigdy nie zniżył się do poziomu tych.. zezwierzęconych owoców rasowego kompromisu.. NIGDY.. nie kwestionował tegoż oczywistego faktu.. NIGDY.. nie wyzywał Toola od złodziei.. NIGDY.. nie pozował na odciętego od wszelkich środków masowego przekazu idiotę, który urwał się z pierdolonego drzewka bambusowego i ze zdziwieniem stwierdził „Ojej! Ten nieudacznik ma moją dziecinkę. Oddaj.”.. Cóż to są za żenujące podchody? Cóż to za miałkie argumenty? Nassjasz przecież doskonale pamięta w jaki sposób Tool zdobył Mistrzostwo Świata.. i nie śmiałby nawet tego negować.. Co więcej, on upór doczesnego Mistrza docenia.. ciągle ma przed oczami kłody jakie rzucano mu pod nogi.. tchórzowskie ingerencje w starcia, formułowane naprędce dyrektywy.. wszystkie nieudolne działania ówczesnego komisarza.. HONOROWEGO.. te rozczulające przejawy lojalności wobec upośledzonej, latynoskiej miernoty obsadzającej dziś środek karty.. i tą cierniową drogę Nassjasz ma negować? Ma z niej drwić? NIE Droga Publiczności.. nie.. Mesjasz Extreme Wrestling Federation w przeciwieństwie do tych niepiśmiennych figurantów wie czym jest legitymizacja władzy.. wie iż w tym Wielkim Imperium pośród Augustów, Wespazjanów i Trajanów może trafić się mikra istota pokroju.. Heliogabala.. pozbawiona wrodzonej charyzmy, przywódczych zdolności, posłuchu tłumów.. wykazująca obsesyjne przewrażliwienie wobec własnej małości.. próbująca wzbudzić respekt nieuzasadnioną brutalnością i składaniem przypadkowych ofiar.. Nassjasz nie ma wręcz prawa okazywać zdziwienia faktem, że to właśnie Tool tak umiłował węszenie wszechobecnego spisku.. w końcu sam stanowi dla jego majestatu największe zagrożenie.. Problem polega na tym, że daremne są te próby zastraszania.. gdyż nie wzbudzą we mnie trwogi truchła SR-Crazy’ego, Psycho i jakiegoś anonimowego pachołka.. Nie odwiedzie mnie ten.. barbarzyński terror.. od postanowienia przejęcia władzy jedyną możliwą, imperialną drogą.. drogą ZAMACHU (cheer) Mesjasz pragnie cię zapewnić, że już niebawem nada twoim przydomkom całkiem nowy wymiar.. FANTOMIE.. zabawne.. szalenie zabawne, że Nassjasz zamierza cię przerobić właśnie w takie gumowe NARZĘDZIE, które posłuży sanitariuszom do doskonalenia resuscytacji.. I nie jest to kwestia nadwornego spisku, jakiegokolwiek wsparcia czy popularności. to tylko kwestia.. CZASU.

 

Publika oczywiście się cieszy, ci którzy mają zegarki, zerkają na nie z malującą się na twarzy niecierpliwością i bynajmniej nie jest to efekt znudzenia przemówieniem Jazzowskiego.

 

Nas- Jak mawiają mecenasi prawa dżungli.. Niech przemówią pięści! Niech przemówią.. Nassjasz nie ma ku temu żadnych obiekcji.. ale dlaczego nie teraz? Dlaczego nie podczas najbliższej gali? Dlaczego nie w tym bytomskim ringu? Ileż Nassjasz musi jeszcze czekać? Ile czasu oficjele Extreme Wrestling Federation mają zamiar testować jego cierpliwość? Umieszczając w gówno wartych starciach (pewien szok na trybunach).. pozbawionych jakiegokolwiek prestiżu.. czy naprawdę jakiś Komisarz mógł sobie ubzdurać iż zestawienie w drużynie dwóch rzekomo najgroźniejszych dział tej federacji jest w stanie zagrozić Zbawcy? Spowodować erupcję fontanny krwi, która obmyje szlachetne imię Extreme Wrestling Federation? Cóż.. Nassjasz wielokrotnie udowadniał nad nimi swoją wyższość.. zarówno w walkach indywidualnych.. jak i podczas ostatniej Wrestlepaloozy będąc najjaśniejszym elementem tworu nieroztropnie zwanego.. drużyną.. I będzie ową wyższość dokumentował niezależnie od okoliczności i konfiguracji.. Doprawdy Janku.. czy postawienie przeciw najdłuższemu w historii EWF Tag Team champowi.. dwóch skłóconych, kwestujących swoimi dokonaniami w PCW, dziadów.. jest wydarzeniem godnym main eventu Wrestlepaloozy? Nie sądzę.. nie sądzę.. i choć daleki jestem od szukania sobie wrogów.. daleki jestem od ostatecznej utraty cierpliwości.. to dalszego podtrzymywania serii błędów i wypaczeń.. zapoczątkowanych od starcia ze Scytherem.. zapoczątkowanych twoim panowaniem.. mogę nie wytrzymać.. Mówię to tym bardziej z bólem, gdyż mój szacunek wobec twojej osoby jest ogromny.. Nassjasz niezwykle ceni twoje starania w kwestii powrotu EWF na polski rynek.. ale także z niesmakiem patrzy na twe asekuranckie komisarskie działania.. I nie chce.. po stokroć nie chce.. aby jego szlachetna krucjata sanacyjna nieopacznie dosięgła również ciebie..

 

Publiczność jest lekko zaskoczona, owszem, niesnaski pomiędzy Komisarzem Kowalski a Nassjaszem są powszechnie znane, ale tak otwartego manifestu niezadowolenia z pewnością nikt się nie spodziewał.

 

Nas- Co gorsze Nassjasz nie ocenia tego zestawienia negatywnie tylko przez pryzmat własnych ambicji.. dostrzega w nim także wyraźną bagatelizację ringowego kunsztu swego partnera.. SR-Crazy’ego.. Doskonale rozumiem iż negatywne napięcie jakie wywiązało się pomiędzy nim a Phantomem wymaga niezwłocznego rozładowania.. w ringu.. Mesjasz Extreme Wrestling uznaje roszczenia Szaleńca za w pełni zasadne.. Czemu jednak ma służyć jego obecność? Czy nie wystarczającym byłoby wsparcie duchowe? Czy fizyczna ingerencja w konflikty, które się mnie nie tyczą, jest konieczna? Nassjasz jest przekonany iż umiejętności PIĘCIOKROTNEGO FTW champa w pełni predysponują go do pomyślnego rozwiązywania takich spraw w walkach jeden na jednego.. Szaleniec nie jest przecież komiczną figurą pokroju duce Mussoliniego.. która dopiero w boju uświadamia sobie iż ma zbyt wysokie aspiracje.. i panicznie woła o pomoc.. to wręcz kontrast dla takich śmiesznych postaw.

 

Nassjasz zdejmuje z szyi łańcuszek-ampułkę i przykłada ją do ust, ale ze smutkiem stwierdza iż wódka magicznym sposobem się z niej ulotniła. Delikatnie rzuca nią w publiczność, a ta niemal zabija się w walce o ten unikatowy gadżet, który dopiero za miesiąc będzie dostępny w EWF ShopZone.

 

Nas- (wyciera usta) Pocieszającym jest jednak to iż w swoim zdziwieniu nie jestem osamotniony.. istnieją bowiem w tej federacji postaci, które ostatnimi czasy najprostsze pojęcia przyswajają z niebywałym trudem.. Tool z World Title? Jazzowski w Main Eventach? Opuściła mnie dziewczyna? Jakże to? (pauza) Doprawdy.. pewne opuchnięte pyski coraz bardziej upodabniają się do rozkładówek tabloidu redagowanego przez chorego na wyjątkowo uporczywą prokrastynację.. sensacyjne wydarzenia docierają tam z co najmniej dwuletnim opóźnieniem.. co Nassjasza natomiast niezmiernie.. DZIWI.. Oczywiście, nigdy nie miał on Kosiarza za tytana intelektu.. jednakowoż trudno zaprzeczyć iż jego postać była bezpośrednim świadkiem wymienionych zdarzeń.. co więcej, miała ona zarówno czas jak i doskonałe warunki do ich przyswojenia.. i zaakceptowania.. W końcu podczas tego rzekomo cierpiętniczego pobytu w placówce karnej.. nie zmieniło się nic.. Tool zdobył swój tytuł jeszcze na oczach i ku nieudolnemu oporowi Komisarza Honorowego.. Nassjasz wszedł na szczyt jeszcze za czasów jego panowania.. ostatecznie go przecież pokonując.. w znacznym stopniu przyczyniając się do zawieszenia kariery.. Czy Kosiarz postanowił wymazać ze świadomości te traumatyczne przeżycia? Jeśli tak.. Mesjasz Extreme Wrestling Federation nie ma dla niego najlepszych wieści.. ponieważ ma on zamiar niezwłocznie odświeżyć mu pamięć.. czy też zapisać na nowo, kolejnymi, jeszcze tragiczniejszymi wydarzeniami.. I bynajmniej nie chodzi o odejście Cynthii, za które odpowiedzialność jest mu uporczywie przez media przypisywana.. które jest rzekomo manewrem mającym osłabić mego oponenta.. cóż to za wierutne bzdury? Zaprawdę powiadam wam.. jeżeli ktokolwiek odczuje te rozstanie z boleścią.. z pewnością nie będzie to tak beznamiętny skurwiel jak Kosiarz.. Owszem, nie wykluczam iż druga strona może mieć zupełnie inne odczucia.. Kobiety są w końcu sentymentalne, nieprawdaż? Z pewnością będzie jej brakowało tych porannych pocałunków zionących sfermentowaną szkocką.. z pewnością pustka zagości w jej sercu, kiedy uświadomi sobie, że wieczorne awantury sfrustrowanego życiem bydlaka odeszły w niepamięć.. z pewnością już nigdy nie zaśmieje się tak szczerze jak z żartów Psycho.. Najgorsze jest jednak to iż prawdopodobnie NIGDY nie znajdzie partnera, który otwarcie będzie stawiał ją na uboczu.. jak sobie bidulka poradzi będąc najważniejszą istotą w czymś życiu? (dramatycznie) JAK ?! (pauza) Co natomiast tyczy się drugiej strony tego dysfunkcyjnego związku.. Nassjasz nie oczekuje od niej nic poza.. WDZIĘCZNOŚCIĄ.. (pewien szok na trybunach) W rzeczy samej Kosiarzu.. czy nie pomogłem ci uporządkować priorytetów? Będziesz w stanie to docenić? Podziękować Nassjaszowi? W końcu usunął z twojego życia pewien.. problem.. postać, która tak usilnie próbowała zakłócić harmonię twojej kariery.. Od zawsze cele były przecież jasne.. World Title, FTW Title, chlanie.. (z troską w głosie) Czy tak trudno dostrzec? (podnosi ton) Moja boska istota się o ciebie zwyczajnie troszczy kurwa mać! Moje działania służą tylko twojemu dobru Kosiarzu.. porządkują twoje życie.. czy raczej.. PODPORZĄDKOWUJĄ.. jedynej, słusznej sprawie.. EXTREME WRESTLING FEDERATION!

 

Nassjasza po raz pierwszy dzisiejszego wieczora poniosły emocje, bierze kilka głębszych oddechów i mówi dalej.

 

Nas- (zdecydowanie spokojniej) Spójrz co się ze mną dzieje.. spójrz co mi zrobiłeś.. spójrz jak mnie krzywdzisz Kosiarzu.. To przecież niedorzeczne.. mogę ze spokojem mówić o nieudolności Toola.. mistrza, twarzy mojej umiłowanej federacji.. natomiast twoja bezsilność mnie zwyczajnie.. (wyraźnie powstrzymuje się od brzydkiego stwierdzenia) irytuje.. Nassjasz na wszelkie sposoby próbuje obudzić w tobie bestię.. Nassjasz ima się wszelkich środków jakie mogą ukłuć twoje ambicje.. i co dostaje w zamian? Drwiny? Czy Kosiarz drwi ze Zbawcy Extreme Wrestling Federation? Najpierw daje mu nadzieje.. hucznie zapowiada brutalną rozprawę.. zemstę za upokorzenia jakie spotkały go z mojej ręki.. a potem drwi? Wychodzi do ringu i zamiast przeć do zwycięstwa.. bez względu na środki.. bez względu na ofiary.. (znowu się irytuje) on mi kurwa demonstruje jakąś wewnętrzną walkę?! Próbuje rozczulić swymi moralnymi rozterkami? Zaiste takiego cyrku w EWF nie było dawno.. sabotowanie własnego zwycięstwa.. litowanie się nad przeciwnikiem.. WROGIEM.. a co gorsze.. zakłócanie celebracji MOJEGO.. triumfu.. poprzez jakieś niemęskie (spluwa) czułości.. Doprawdy Kayle.. Nassjasz chyba cię przecenił.. chyba na wyrost namaścił twoją osobę na swego oprawcę.. i musi po raz kolejny powtórzyć oklepaną maksymę – CZY TAK ZACHOWUJE SIĘ ŻOŁNIERZ? Mam przed sobą pułkownika Kilgore’a delektującego się zapachem napalmu czy rozkosznego Franka Dolasa? Czy Scyther potrafi porzucić wszystkie błahostki i.. ponownie stać się maszyną do zabijania? (pauza) Czy Kosiarz jest w stanie wspólnie z Nassjaszem dać tym widzom najkrwawszy.. najbardziej brutalny.. najbardziej przerażający konflikt w dziejach.. Extreme Wrestling Federation.. w dziejach.. polskiego wrestlingu?! (znowu się irytuje) Oczekuję klarownej odpowiedzi.. tutaj, w tym ringu.. na najbliższej gali.. Nassjasz chce zobaczyć żołnierza dążącego przede wszystkim do zwycięstwa.. nie żałosnego lustratora przeszłości.. NATURAL BORN SOLDIERA.. który zna swojego partnera i zna swojego śmiertelnego wroga.. (zaczyna krzyczeć) który go upokorzył.. który pozbawił go miłości.. który skrzywdził jego brata.. ZROZUMIANO?!

 

Nassjasz z furią rzuca mikrofonem o ziemię i schodzi z ringu. Publiczność się raduje.

 

+ = + = + = + = + = + = += + = +

EWF Wrestlepalooza XCI

30 minut do rozpoczęcia gali

+ = + = + = + = + = + = += + = +

 

Znajdujemy się przed bytomską halą gdzie tak jak w Białymstoku, zebrał się tłum hołdujący wartościom współczesnej, postępowej cywilizacji. Wszyscy są tak kolorowi i tak oryginalni, że aż się w oczach pierdoli. Trzymają w dłoniach jakieś transparenty, ale to nic zajmującego. Bardziej interesujące jest to, iż po kilkunastu sekundach na chodniku zatrzymuje się samochód, który jeszcze bardziej rozsierdza zindywidualizowany tłum. Pewnie tylko dlatego, że to samochód a nie na przykład rower. Tęczowi dopadają do auta i zaczynają w nie napierdalać swoimi bzdurnymi transparentami. W końcu drzwi się otwierają, a z wnętrza wyłaniają się sylwetki trzech funkcjonariuszy GRU. Podwładni Ponurego Grabarza tworzą szpaler, przez który przechodzi Nas Jazzowski, wrestler ignoruje wszelkie idiotyczne pytania, uderzenia w głowę transparentami, zdeterminowany by dostać się do hali. Ledwie jednak przekracza jej próg a momentalnie dopada do niego dzielny reporter Mariusz Max Kolanko.

 

Mariusz Max Kolanko- Drodzy państwo, jest tu ze mną prawdziwy człowiek ludu, Nas Jazzowski. Dowiedzmy się, co ten autorytet sądzi o zamieszkach przed halą. (zwraca się do wrestlera) Nas, jaka jest twoja opinia na temat tych protestów?

 

Nas- Czekam aż młodzi ludzie wyjdą na ulicę opowiadając się przeciw faszystowskiemu nauczaniu języka polskiego w szkołach i dyktatowi czarnych długopisów na maturach.

 

Mariusz Max Kolanko- Czyli popierasz ich dążenia?

 

Nas- (klepie Kolanko po ramieniu) Naprawdę Max, nie trafiłeś z doborem rozmówcy. Ja swoją maturę zdałem 10 lat temu, ale są tu podobno tacy, których te dylematy ciągle mogą dotyczyć.

 

Mariusz Max Kolanko- Właściwie pytałem o związki partnerskie… ale kto?

 

Nas- (patrzy na Maxa jak na idiotę) To tak trudno dostrzec? Co natomiast tyczy się związków partnerskich to popieram całym sercem, mają moje błogosławieństwo, jak najwięcej gejów i lesbijek! Oni są przystojni, one brzydkie. (uśmiecha się przebiegle) Wiesz co to oznacza?

 

Mariusz Max Kolanko- (lekko zaniepokojony uśmiechem Nassjasza i jego deklaracją) Nie do końca…

 

Nas- (rozmarzył się) Zostaną tylko paskudni mężczyźni, piękne kobiety i… ja.

 

Mariusz Max Kolanko- (kusząco zarzuca swoją czupryną) A ja?

 

Nas- Cóż Max… Sam nie obrócę tych uroczych dam, chcąc nie chcąc, będą musiały się z kimś wiązać. Upatruj swojej szansy.

 

Mariusz Max Kolanko- (zasmucony) Czyli?

 

Nas- (z przykrością kiwa głową) Niestety Max, niestety. (klepie go po plecach) Ale w gruncie rzeczy to komplement! Pracujesz tu tylko ze względu na swoje kompetencje, a nie aparycję. (popada w zamysł) Pozdrów Pana Józefa. No nic, teraz udaję się do swojej szatni, tam mnie szukaj.

 

Mariusz Max Kolanko- (załamany próbuje się ratować zmianą tematu) Co do pięknych kobiet, słynna WAMP oczekuje w twojej szatni! Czy to coś poważnego?

 

Nas- (zakłopotany) W takim razie zmieniam swoje legowisko. Od teraz będę dostępny w kafeterii.

 

Nassjasz miał już zamiar się oddalić do bezpiecznego bunkra, ale reporter nagle o czymś sobie przypomniał.

 

Mariusz Max Kolanko- (nieśmiało wskazuje na trzymane przez Nasa koszulki) Mogę jedną?

 

Nas-(rozkłada ręce w geście bezsilności) Przykro mi, same damskie eSki.

 

KONIEC

Nie płakałem po CM Punku

18909757064dbdb1458cbe1.jpg

  • Odpowiedzi 0
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • nasjazz

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • GGGGG9707
      Tak też mi niespodzianki, Belair, AJ Lee, Lesnar, LA Knight, Dom, pewnie ten nowy arab saudyjski którego wzięli.  Ja zawsze na Royal Rumble przyjmuję sobie że chcę co najmniej jedną niespodziankę ale taką której się nie spodziewam. Te wymienione się nie liczą bo i tak prawie pewne że będą i to żadna niespodzianka. Choćby to był nie wiem Hornswoggle to i tak dam na plus bo będę zdziwiony a o to chodzi w Royal Rumble. Chyba na 60 wrestlerów da się zarezerwować 1 miejsce dla kogoś kogo si
    • MattDevitto
      Myślałem, że ona skończyła z wrs
×
×
  • Dodaj nową pozycję...