Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Powstanie Styczniowe ku chwale Towarzysza Siergieja


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  2 298
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.11.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

PROMO

 

Czarnobiałe fragmenty z Wrestlepaloozy 109, w tle odgrywany utwór Włodzimierza Wysockiego „Bataliony Karne”, na poszczególnych urywkach pojawia się tekst ballady, czcionką purpurową.

 

Łyk wódki przed natarciem? Lichy żart! Łyknęliśmy gorzały w życiu kapkę

… Jazzowski siedzi obok Grabarza i pociąga łyk wódki ze swojej piersiówki …

 

I "hurra" naszych się nie ima warg, ze śmiercią się bawimy w ciuciubabkę

… Nas i Scyther mierzą się wzrokiem na środku ringu …

 

Bagnetem, kolbą, dłonią wal co sił, nad własną pięść sprawniejszego nie masz nic

… Nassjasz uderza głową przeciwnika o metalowe schodki… obwiązuje World Title wokół głowy Scythera… dusi go … puszcza … Ruthless łapczywie łapie powietrze … podnosi się i otrzymuje chair-shota …

 

a wyjdziesz z tego cało - będziesz żył!

… Nassjasz wykonuje na Scytherze 99 Crusher wprost na krzesło … pin 1… 2 … 3 … Bryndza unosi rękę zwycięzcy …

 

Twój fart, łachudro, hulaj na całego!

... Kowalski z mikrofonem przy ustach, ogłasza konieczność powtórzenia starcia …

 

 

Na trumny przyjdzie wam karczować las, do szturmu stają bataliony karne!

 

… Bryndza nakazuje ponownie uderzyć w gong … Pomiędzy Jazzowskim i Scytherem dochodzi do zwarcia …

 

Godzina zero! Jazda! Ognia z dział! Wal, ogniomistrzu, by tchu nie złapał nikt!

… Tool podnosi World Title i uderza nim w tył głowy, nie przeczuwającego zagrożenia, Jazzowskiego …

 

 

Godzinę masz, a potem co Bóg da, dla jednych krzyż na pierś, dla reszty - czapa

… Tool patrzy w stronę ringu unosząc w górę World Title … Nas leży na macie nie okazując znaku życia

 

Otwiera oczy: spłuczka umieszczona pod sufitem, rączka zwisa na parcianej lince, zakończenie plastikowe. Pociąga za nią, w tle słychać bulgot wody i dźwięk zapinanego rozporka. Wokół seledynowa glazura i terakota. Podchodzi do zlewu, odkręca wodę i patrzy w małe, owalne lusterko zawieszone na wysokości twarzy. Zaciąga się papierosem. Obraca w wilgotnych dłoniach szare mydło.

 

(głos z offu) - powinienem się jakoś zmotywować.. (pauza) zdobędę World Title! Nie będę rzygał! No, już jest całkiem okej.

 

 

Butelka II

Kieliszek 2

 

Pokój dzienny: stolik jamnik, biblioteka w meblościance. Telewizor, wideo, fotele, kanapa. Na szczycie meblościanki puchar. Stojąca lampa wykonana z przeciętej na pół urny pogrzebowej. Książki na półce, serie historyczne i biograficzne. Obok radio Wilga grające z kasety utwór Wysockiego „Bataliony Karne”. Na podłodze wyprawione skóry – dzik, borsuk. Na ścianie gustowny kilim przedstawiający Ostatnią Wieczerzę, nad nim zegar z kukułką, arcyniemiecki w formie, ale zepsuty. Co 30 minut wybija trzecią, nigdy inaczej. Wiszą też ozdobne talerze z Elbląga. Pod ścianą stoi akwarium, bez rybek, w środku klepsydra przesypująca piasek. Dalej dwoje drzwi do dalszych pomieszczeń.

 

Pierwsze – normalne drzwi mieszkania w bloku – przeszklone matową szybą, która pękła kiedyś od przeciągu, dlatego teraz zalepiona jest brązową taśmą. Drugie – wyglądają jak drzwi wejściowe do mieszkania. Dwa zamki i wizjer.

 

Przy jamniku (stole, a nie zwierzęciu, na którym kiedyś wykonano Power Bomba) na miękkich krzesłach pamiętających konklawe z 78 roku, z oparciem i siedzeniem obitym chropowatą gąbką, siedzi Ponury Grabarz.

 

Ponury Grabarz - Ubrany w koszulkę z napisem „Kopię, bo lubię”, czarne spodnie garniturowe, na nogach gumowe klapki w kolorze purpury. Trochę blady, ale wyglądający mimo wszystko na zdrowego. [/b]

 

(kamera z oddali, w tle nadal pogrywa Wysocki)

 

Nas - błękitna koszula z podwiniętymi rękawami, na szyi luźno wiszący krawat w roślinne ornamenty, podchodzi do stołu, siada, plecami gniecie zawieszoną na oparciu marynarkę. W ustach połowa papierosa.

 

Blat stołu nakryty ceratą w słoneczniki, na środku półlitrowa butelka Żubrówki*. Otoczona dwoma słoikami – z marynowaną papryką i pulpetami od Pudliszek. Po jednym widelcu i pięćdziesięciomililitrowym kieliszku naprzeciw zawodników. Dodatkowo pod ręką Jazzowskiego jedwabna chusteczka, zapalniczka z gołą babą i paczka żółtych Cameli. Obok Grabarza, oparta o stół łopata.

 

Ponury Grabarz -(unosi do góry kieliszek) Słyszałeś, że na wódkę mówiło się kiedyś „łzy wdowy”?

 

Nas - (wznosi szkło i wtrąca się w słowo Grabarzowi)W takim razie – za wdowy, aby znalazły szybkie pociesznie…(obaj przechylają) a te ładne i młode, szukały go u nas. (zagryza papryką) Wracając do tematu…(widzi, że Grabarz polewa już następną kolejkę, zakrywa dłonią kieliszek) Nie szarżuj, bo ja nie mogę, naprawdę nie mogę.

 

Ponury Grabarz - Kieliszki stać puste też nie mogą, to nie - (popada w krótki zamysł) nomen omen - grób Jezusa.

 

Nas - Przekonałeś mnie. (zabiera dłoń) Wracając do tematu…

 

Ponury Grabarz - (przerywa Nasowi) O wrestlingu chcesz rozmawiać? (macha ze zrezygnowaniem ręką i wykrzywia twarz) Idźże, idźże!

 

Nas - (myśli intensywnie) Racja, święta racja. To o miłości, opowiem ci o miłości, może być?

 

Ponury Grabarz - (jego wzrok nabiera bystrej ostrości) Czyli o dupach?

 

Nas - (przekrzywia głowę) Nooo, można to tak ująć. Ty wiesz, że ja kiedyś miałem żonę?

 

Ponury Grabarz - (lekko zasmucony) Miało być o dupach… No ale mów.

 

Nas - No i ja jej 4 lata nie widziałem, 4 lata! Rozumiesz? (Grabarz przytakuje) Aż w końcu nabrałem ochoty żeby ją zobaczyć, odziałem piękny garnitur, kupiłem kwiatki, córce mej dojrzewającej żel Clerasil, aby była piękna, powabna i wolna od pryszczy, sobie bilet PKP do Wrocławia. No i pojechałem. Znalazłem jej domek na obrzeżach miasta, podszedłem do drzwi, zapukałem, otworzył mi jakiś gach a kiedy się grzecznie przedstawiłem powiedział jedynie „Nie chcę cię tu więcej widzieć” i zatrzasnął drzwi przed nosem. Owszem, szamotałem się przez dłuższą chwilę, waliłem, waliłem i krzyczałem, ale w końcu z umiarkowaną godnością udałem się do najbliższego sklepu monopolowego.

 

Ponury Grabarz - I się schlałeś?

 

Nas - (milcząco przytakuje) Polej.

 

***

 

Butelka II

Kieliszek 3

 

Prawdopodobnie po godzinie, która równie dobrze mogła być godzinami dwiema, trzema, pięcioma lub całą dobą, postanowiłem że nie ugnę się przed tak podłym szantażem i ponownie stanąłem pod drzwiami z silnym postanowieniem odzyskania prawa do pieprzenia byłej małżonki oraz bronienia córki, niebawem – jak wtedy sądziłem - wchodzącej w okres dojrzewania, przed tym samym aktem, ze strony pryszczatych spadkobierców stylu Jacka Kerouca ergo współczesnych bitników ergo hipsterów.

 

Pukałem kiedy były zamknięte i pukałem kiedy się otworzyły, pukałem kiedy szanowny partner mojej byłej małżonki miał kołnierzyk koszuli śnieżnobiały jak i pukałem w momencie kiedy stał się buraczano-czerwony i osmarkany, pukałem kiedy stał i kiedy leżał, pukałem kiedy stanowczo nakazywał mi wypierdalać a jego zamiary były czysto altruistyczne, co sugerowałaby forma „Daj NAM spokój” jak i wtedy gdy drań ukazał swoją prawdziwą, egoistyczną gębę a „NAM” zastąpiło „MI”, pukałem tu i ówdzie mając przed oczami szesnastoletniego myśliwego rozbierającego swoimi rentgenowskimi raybanami moją dojrzewającą córkę. I kiedy ręka mi wyraźnie od tego pukania zdrętwiała, po schodach zeszła ona.

 

Ania - NAS ?!

 

Z czysto dżentelmeńskich pobudek, uznałem że siedząc okrakiem na tym obitym nieszczęśniku, swoim powitaniem nie wzbudzę zamierzonego poruszenia. Dlatego wstałem, lekko wyczerpany tym dobijaniem, podparłem się palcami – wskazującym i serdecznym – o jego oczodoły, poprawiłem krawat, ułożenie marynarki, zapiąłem rozporek co wypadło mi z głowy piętnaście minut wcześniej, wytarłem obryzgane krwią okolice ust jedwabną chusteczką, o tą właśnie, i tak stałem przed moją byłą małżonką, dostojny, elegancki, uśmiechnięty i gotowy na rozpoczęcie nowego etapu w naszym burzliwym związku. Sądzę, że wyglądałem lepiej niż ona, w tym rozciągniętym swetrze i czarnych legginsach. Nie ukrywam iż dała mi ta wyższość pewną psychiczną przewagę w prowadzeniu dyskusji.

 

Nas - Powinniśmy w przyszłości pomyśleć o montażu dzwonka (wskazałem głową leżącego na ziemi partnera mojej byłej małżonki) i zmienić kamerdynera, niezwłocznie, ten jest przygłuchy, agresywny i paskudnie się ubiera… Poza tym (trąciłem butem jego rękę, która nie wykazała żadnej reakcji) chyba trup.

 

Oczywiście nie przyznała mi racji, co to, to nie, stała tam jak wryta, z otwartymi ustami, wbijając we mnie swój wściekły wzrok. Ja się jej wcale nie dziwię, żyć tyle lat bez dzwonka, z głuchym lokajem i nie zdawać sobie z tego sprawy? Wytknięcie tak oczywistych pryncypiów każdego wprawiłoby w osłupienie.

 

Po tym krótkim pouczenie ośmieliłem się zamknąć drzwi, co było nadzwyczaj dobrą decyzją, która pozwoliła mi na zdiagnozowanie kolejnych nieprawidłowości. Co tam zresztą nieprawidłowości! Nieprawidłowo można trzymać widelec, buty zawiązać, „w ogóle” łącznie napisać. To były zaniedbania i patologia w najczystszej postaci! Eliminując przeciąg, omal nie wyeliminowałem siebie, odór bigosu jaki mnie uderzył był nokautujący. Cios w pysk, po którym człowiek bywa nadzwyczaj pobudzony.

 

Nas - Droga Anno, nie chcę kwestionować twoich metod wychowawczych, ale… pozwól że PRZYPOMNĘ ci o fakcie posiadania dojrzewającej córki. Ona dorasta, musi mieć regularny okres, ona potrzebuje witamin, mandarynek, pomarańczy, bananów a ty ją kurwa faszerujesz bigosem?

 

Po raz kolejny przybrała agresywną pozę, ale podświadomie czułem, że mnie słucha i z pokorą przyjmuje cenne uwagi. Kontynuowałem swój wywód.

 

Nas - Karmisz ją tłustą kapuchą, okraszoną pokrojoną w kostki Podwawelską i… (popadłem w kilkusekundowy zamysł) Jaki jest kurwa przepis na bigos? Jakie są tam składniki odżywcze? Dodałaś chociaż marchewkę?

 

Celem zweryfikowania obecności marchwi w bigosie, szybkim krokiem, kierowany coraz intensywniejszym odorem, udałem się do kuchni. Stanąłem nad pięciolitrowym garem i z trudem powstrzymując się od odwrócenia z obrzydzeniem głowy, zacząłem penetrować jego zawartość obszerną chochlą. I co? Kapucha, kiełbasa, kapucha, kiełbasa, kapucha, kiełbasa, czasem trafiła się jakaś sucha skwarka, ziarenko pieprzu czy listek cebuli. Byłem zupełnie nie usatysfakcjonowany. Niesiony miłością do córki, chwyciłem wielki gar i wrzuciłem do zlewu, dnem do góry, rury ściekowe pochłonęły demona, a ja wróciłem do przedpokoju gdzie czekała na mnie zniecierpliwiona, była małżonka i jakieś niezbyt wyrośnięte dziecko płci żeńskiej.

 

Nas - (wskazałem palcem na owo dziecko) Kto to jest?

 

Dziecko: (wskazało na mnie) Kto to jest?

 

Ania - (zwróciła się do dziecka) Nikt, idź do swojego pokoju. (dziecko sobie poszło, wesoło podskakując na schodach, a ona zwróciła się do mnie) Twoja córka.

 

Cóż, nie ukrywam, odpisu aktu urodzenia córki w ramce nad kominkiem oprawionego nie miałem, prawdopodobnie z tego względu, że nie mam kominka. Czas płynął mi szybko, to i myślałem, że córce mej płynie równie szybko i starzeje się godnie. Zasmuciłem się iż żel Clerasil, który jej zakupiłem straci termin przydatności nim autentycznie się przyda.

 

Nas - (zrobiłem idiotyczną minę) Taka mała? Mówiłem, że ten bigos wstrzymuje procesy…

 

Niestety, nie pozwoliła mi dokończyć teorii o szkodliwym wpływie bigosu na dorastanie młodego człowieka, która chociaż niepotwierdzona naukowo z pewnością ma w sobie dużo prawdy. Zaczęła recytować swoje wyrzuty.

 

Ania - Wyjdź. Nie było cię cztery lata Nas, cztery lata nie dawałeś znaku życia, a teraz przychodzisz, nie poznajesz własnej córki, katujesz mojego.. przyjaciela.

 

Tak, dokładnie w ten sposób to ujęła – „przyjaciela”. Ciekawe.

 

Ania - … I naprawdę, wykazałam się dużą dozą cierpliwości pozwalając ci tu być dłużej niż dwadzieścia sekund. Teraz natomiast (podeszła do telefonu) Wyjdziesz stąd sam, albo wyprowadzi cię policja, wybieraj.

 

Dobrali się wprost perfekcyjnie, jeden każe mi wypierdalać, druga każe mi wypierdalać. I co ja miałem zrobić? Protestowałem jeszcze przez chwilę, dosłownie dziesięć minut, nie dłużej. Jednak te dziesięć minut wystarczyło aby nasze służby porządkowe się zmobilizowały i przybyły w pełnym rynsztunku gotowe do podwiezienia mnie na dworzec. Mogłem zawitać tam z zamiarem morderstwa czy chociaż gwałtu, z pewnością ich reakcja nie byłaby tak szybka i przez tą godzinę zdążyłbym przekonać Anię do swoich racji. Tak czy inaczej…

 

***

 

Butelka II

Kieliszek 4

 

Nas - (wzdycha głęboko) ... w taki sposób skończyła się moja miłość i moja federacja.

 

Ponury Grabarz - (z głębokim współczuciem) Wiem co czujesz.

 

Nas - (zdziwiony) Wiesz?

 

Ponury Grabarz - Wiem. (wyraźnie zasmucony) Ludzie myślą, że ja, Ponury Grabarz, nie mam prawa do okazywania uczuć, że jak Ponury to już jakiś japoński książę ciemności pogrążony w depresji. Gówno prawda!

 

Nas - (z pocieszającą werwą) Gówno prawda!

 

Ponury Grabarz - Ja też byłem kiedyś zakochany, od pierwszego wejrzenia, to było 15 lat temu. Zobaczyłem ją, pięknie umalowana, blade lica, czarna suknia z falbanami (falującym ruchem dłoni próbuje zobrazować falbany)

 

Ponury wyjmuje portfel, a z portfela wyciąga zdjęcie, które pokazuje Nasowi.

 

Ponury Grabarz - Zobacz Nas…

 

Uwieczniona została na nim pani otoczona wieńcami, spoczywająca w trumnie, wyjątkowo zgodna z opisem przedstawionym przez szefa GRU.

 

Ponury Grabarz - Jak żywa! Normalnie jak żywa!

 

Nas - (potakując głową) Jak żywa…

 

Po kilkunastu sekundach nostalgicznej zadumy, Grabarz zabiera fotografie, całuje czule i wkłada do portfela.

 

Ponury Grabarz - (przerywa dyskusyjny impas) To ty miałeś federację?

 

Nas - No miałem. A ty nie miałeś?

 

Ponury Grabarz - (robi się bardziej ponury niż zwykle) No nie miałem.

 

Nas - A ja miałem.

 

Ponury Grabarz - (znacznie rozweselony) Ale nie masz.

 

Nas - No nie mam.

 

Ponury Grabarz - Czemu nie masz?

 

Nas - Bo upadła.

 

Ponury Grabarz - (popada w dłuższy zamysł) Logiczne.

 

Nas - (przymyka oko i wskazuje palcem na Grabarza) Ty mnie psia mać, nie słuchałeś! Nie słuchałeś mojego speechu!

 

Ponury Grabarz - (zakłopotany, ale równie oburzony co Nas) JA?! Ja nie słuchałem?! Ja ci mogę słowo w słowo ten speech przytoczyć, słowo w słowo!

 

Nas - (rozkłada ręce w zachęcającym geście) Proszę, no proszę bardzo, przytocz!

 

Ponury Grabarz - (zmieszany, ale ciągle oburzony) Proszę bardzo! (wstaje z miejsca i dostojnie recytuje) Walnęliśmy po setce w twojej szatni, ty wyszedłeś i udałeś się prosto na ring. Zaczęła grać twoja piosenka, wyczołgałeś się spod FelkoTronu a Białystok oszalał, dosłownie oszalał! Cuda wianki, czego tam nie było! Transparenty, aplauzy...

 

Nas - Dalej, dalej, przejdź do sedna.

 

Ponury Grabarz - No już… Wszedłeś na ring i powiedziałeś: Jam jest Nassjasz, król białostocki.

 

Nas - Gówno prawda!

 

Ponury Grabarz - Gówno? To ja ci udowodnię, że nie gówno! (sięga do spodni, co może być niepokojące biorąc pod uwagę co chce udowodnić) Ja ci udowodnię.

 

Na szczęście wyciągnął tylko płytę DVD, wstaje i wkłada krążek do umiejscowionego pod telewizorem odtwarzacza, szuka przez chwilę pilota, ale w końcu odpala i telewizor.

 

 

***

 

Butelka II

Kieliszek 5

 

+++++++++ EWF House Show +++++++++

+++++++++ Białystok, Hala, 20 stycznia 2013 +++++++++

 

Faktycznie, początkowy opis grabarza był nadzwyczaj trafny. Show mające na celu wypromowanie w Białymstoku zbliżającej się Wrestlepaloozy 110 skupiło w hali tysiące wschodnich istnień, które uradowane rychłym speechem Nasa Jazzowskiego, zapowiedzianym przed chwilą przez konferansjera, biją brawo, krzyczą, wymachują transparentami, wśród których dostrzec można takie jak „Nas zbawcą EWF”, „EWF wróciło”, „Do Białegostoku”, „Ale czemu tak piździ?”, „Jest tylko -20”, „Zgubiłem w śniegu swój samochód”, „A ja klacz”, „Ja nie mogę wejść do domu”, „Czy to klątwa Psycho?”, „Niech Spierdala”, „Razem z Tuskiem”, „Gdzie jest Buzek?”, „Gdzie jest Miller?”, „Gdzie jest Belka?”, „Oni nie prześladowali EWF”, „Piękne czasy AWSu”, „Gdzie jest Kwaśniewski?”, „Czy zatańczy dziś w ringu?”, „W rytmach Disco-Polo”, „Białystok stolicą Disco-Polo”, „Białystok stolicą Wrestlingu” itp. itd. Tak sobie nimi machają, a intensywność tego machania wzmaga się gdy światła na hali przygasają a z głośników uderza utwór Sweet Sweet Lies pt. „Too Drunk Too Love”. Budzi to wielki aplauz, który nasila się jeszcze bardziej kiedy pod FelixTronem pojawia się Nas Jazzowski. Wrestler wchodzi na rampę z szerokim uśmiechem, ubrany w czarne garniturowe spodnie i futro z żubra, które jest nagrodą za jego głowę w zbliżającej się walce. Zawodnik wolnym krokiem, w pełnym skupieniu, z jakby ponurą miną. zmierza w kierunku ringu, przybijając fanom piątki, ale bez większego zaangażowania. Wchodząc do pierścienia otrzymuje od pracownika technicznego mikrofon, staje na środku areny i milczy przez dłuższą chwilę przysłuchując się krzykom publiczności.

 

Nas - .. Polska to EWF.. EWF to JA.. ja to Nassjasz.. ja to deszcz, który spadł by obmyć Extreme Wrestling Federation.. spuścić do szamba wszelkie plugastwo, które z niego wypełzło.. gwiazdy wyrośnięte na drożdżach syfilisu.. (pauza) Extreme Wrestling Federation stało się gruzowiskiem.. lapidarium.. gdzie pomiędzy wystawnymi głazami lęgnie się robactwo.. Imperium w stanie rozkładu.. Imperium nękanym najazdami Hunów.. barbarzyńców.. grabieżców.. pazernych, nieokrzesanych dzikusów.. których smród czuję w każdej hali.. na każdym korytarzu.. odór drogich perfum, drogich alkoholi, drogich majtek ich drogich prostytutek z drogich burdeli przy drogach.. odór niezdrowej ekscytacji, samouwielbienia, wiecznych roszczeń i załganego poświęcenia.. Przemierzam je i przesiąkam tym klimatem.. pochłaniam intensywny smród zatykający nozdrza.. woń narkotyzującą.. przywołującą upiory.. i mam przed oczami ten kraj.. Widzę chłopski gnój.. kurność chat.. brud.. otępienie.. i te poczerwieniałe pyski.. opychające się żarłem za ruble Siversa.. wygłaszające patriotyczne peany pomiędzy jednym i drugim rzyganiem do konfederatki.. (dłuższa pauza) Kilka kroków.. setki lat.. inna epoka.. i ten pokraczny ustrój.. system, który przyjął że dno społeczne jest jego wierzchem.. muł błękitem.. wywindował parobków na władców.. MISTRZÓW.. (kolejna dłuższa pauza) Widzę Polskę o której śpiewał Kazik.. pełną bezmózgów.. brudu.. brzydoty.. z zarzyganymi chodnikami.. od której pękają oczy.. (przyspiesza) Widzę komunistów.. widzę targowiczan.. widzę Potockich sprzedających to miasto.. BIAŁYSTOK.. Prusakom.. widzę ich aksamitne szaty.. kontusze obwisłe pod ciężarem złupionych majątków.. (pauza) Stawiam kilka kolejnych kroków.. i słyszę wasz aplauz.. słyszę agonalny jęk Extreme Wrestling Federation.. wołanie o pomoc.. słyszę to jako jedyny, bo jako jedyny znam potęgę tego Bytu.. Istoty, którą nie sposób określić.. której nie da się uchwycić.. wiem iż EWF nie jest federacją.. nie jest przedsiębiorstwem.. nie jest biznesem.. nie jest materią z ich wyśnionych.. iście darwinowskich teorii.. Nie istnieje dzięki pieniądzom.. nie istnieje dzięki zawodnikom.. ich pokracznym.. wizualnie olśniewającym fikołkom.. Żadna gwiazda.. żadne nazwisko.. żaden komisarz i żaden prezydent nie tworzy Extreme Wrestling Federation.. Tak jak ludzkość nie tworzy Boga.. Może tworzyć religie.. nadawać mu wyobrażenia.. ale nie tworzy Boga.. (zwraca się do kamery) A EWF.. jest Bogiem.. chcecie wiedzieć, że istnieje.. pragniecie żeby was nagradzał.. aprobował życie.. ale przychodzicie do niego tylko kiedy macie potrzebę.. (podnosi ton głosu) Pierdoleni.. zakłamani.. faryzeusze.. do was mówię.. DO WAS.. nędzni imitatorzy Tony’ego Montany.. którzy przeobrazili każdą kolejną galę.. każdą Wrestlepaloozę.. w nędzną, odrealnioną błazenadę groteskowo kontrastującą ze światem zza okna.. osadzoną w Villa Roma.. jeżdżącą Bentley’ami.. oblaną zapleśniałą szkocką.. posypaną kolumbijskim koksem.. Wszystko na faktury.. wszystko na koszt Extreme Wrestling Federation.. Natomiast kiedy złupiliście wszystko co było do złupienia.. kiedy EWF upadło.. co zrobiliście? CO?!

 

Publiczność wesoło chantuje znany slogan „EWF! EWF! EWF!”

 

Nas - Nie zrobili NIC a teraz aspirują do miana moich bogów.. chcą mi mówić że się do tego nie nadaję.. chcą być moim GPSem.. wskazują drogę jaką powinienem kroczyć.. mówią.. wracaj do pisania nędznych wierszydeł.. wracaj do chlania.. wracaj do BGW.. skręć w lewo.. skręć w prawo.. a potem.. WYPIERDALAJ.. ja natomiast wracam tylko w dwa miejsca.. do EWF.. (cheer) i do Białegostoku! (wielki cheer) I stoję tu.. ciągle mając w pamięci to co oni musieli zapisać w pamiętnikach.. każdy sukces.. każdy tytuł.. każde zwycięstwo.. będąc żywym streszczeniem ich karier.. stoję tu jako zawodnik, który w ciągu roku zdobył to na co oni pracowali całe życie.. Stoję tu.. w tym białostockim ringu będącym moim Axis Mundi.. krzycząc…

 

Nas na chwilę milknie, unosi w górę rękę i faktycznie krzyczy.

 

Nas - Incipit vita nuova! Tu rozpoczyna się nowe życie! W tym ringu.. wśród tych czterech lin.. w centrum wrestlingowego świata.. Tu zbiegają się dwie płaszczyzny.. przeszłość i przyszłość.. łączę je ze sobą.. pochłaniam technikę Kravena i siłę Rottweilera.. inteligencję Game’a i doświadczenie Sandmana.. łączę w sobie ich najlepsze cechy kreując nowego Zbawcę Extreme Wrestling Federation.. Nassjasza!

 

Teraz publika jest naprawdę rozgrzana do czerwoności, mają chyba wrażenie, że jakieś ważne wydarzenie rozgrywa się na ich oczach.

 

Nas - Rodzę się tu.. w tym białostockim ringu.. jako dziecko Extreme Wrestling Federation.. zostawiając za sobą wszystko co miało miejsce PRZED.. wszystkie kryzysy, kataklizmy i upadki.. a moje narodziny otwierają nową erę.. moją erę.. NASZĄ ERĘ.. (cheer) Jako zbiorowe dzieło wszystkich fanów.. stoję tu.. i jestem gotów cierpieć.. jestem gotów przyjąć każdy cios.. Mogę zniszczyć własną karierę.. ale Extreme Wrestling Federation nieuchronnie zmartwychwstanie.. stanie się ponownie obiektem kultu! (cheer) Ponieważ ten kraj.. ta Federacja.. od wieków potrzebuje jednostek zdolnych do poświęceń.. jednostek, za którymi stoją masy.. Natomiast te masy.. ta publiczność.. potrzebuje prawdziwego mistrza.. który nie widzi w World Title ozdobnego, komunijnego krzyżyka.. karatów i błysku.. tylko poważny krzyż prowadzący do zbawienia.. podniesienia tej Federacji z kolan.. I ja.. Nassjasz.. obiecuję wam.. przysięgam.. że owym mistrzem zostanę bez względu na konsekwencje!

 

Znowu cheerują, chwila ciszy ze strony Nasa.

 

Nas - Natomiast jeśli jakaś podła.. POLITYCZNA (cheer).. szumowina myśli, że pogrzebie Extreme Wrestling Federation.. to ja mam tę pewność.. wynikającą z dziejowej wyższości wrestlingu nad politykowaniem.. iż żaden rząd.. żaden prezydent.. i żaden premier.. trwać dłużej nie będzie niż ta Federacja! (cheer)

 

Wśród publiczności zrywa się mało poprawna politycznie pieśń śpiewana na modłę stadionową „Jebać Ryżego! Jebać Ryżego! Jeeebać Ryżego”.

 

 

***

 

Butelka III

Kieliszek 1

 

W międzyczasie, kiedy my przenieśliśmy się do białostockiej hali za pomocą odbiornika Grabarza, wrestlerzy zauważyli iż druga butelka wódki została opróżniona, toteż gospodarz mieszkania, udał się do kuchni po trzecią i właśnie wraca, stawiając ją na stole i zajmując przynależne mu miejsce na krześle.

 

Nas - Mówiłem, że nie było tak?

 

Ponury Grabarz - Po wódkę poszedłem, nie słyszałem.

 

Nas - (odpędza szatana z butelki) To nie mów mi, że słuchałeś jak nie słuchałeś! Znowu nie słuchałeś. Zawiodłem się na tobie Grabarzu, kłamca jesteś, kłamca zwykły.

 

Ponury Grabarz - (ze znacznymi pijackimi pretensjami, patrzy w ekran telewizora) Czego ty chcesz Nas? Czego ty kurwa chcesz?!

 

Nas - (uderza pięścią w stół) Ja chcę! (zastanawia się, długo i intensywnie) wolności, równości i praworządności! (wstaje z krzesła) Wyyyyklęty powstań ludu zieeeeemi, pooowstańcie,

których dręczy głóóóód, aaaa łaska Twoja nieeeech się zaaaaaawsze mieeeni, bo chrzeeeeścijanin to właaaśnie ja!

 

Ponury Grabarz - (wyjmuje z kieszeni telefon i zaczyna kręcić) …

 

Nas - (odruchowo zakrywa twarz) Co ty robisz?

 

Ponury Grabarz - Nagrywam, wyślemy Esmeraldzie do więzienia. Dla rozweselenia.

 

Nas - (opada na krzesło machając ręką ze zrezygnowaniem) Spierdalaj.

 

Ponury Grabarz - (lekko rozbawiony) Wstydzisz się swoich talentów wokalnych?

 

Nas - (pokazuje na telewizor) Oglądaj, ja tam ważne rzeczy mówię.

 

Ponury Grabarz - O Vaclavie mam słuchać? (macha ręką) Idźże, idźże!

 

Nas - (myśli przez chwilę) Masz rację.

 

Jazzowski sięga po leżący przy Grabarzu pilot i przewija video.

 

Nas - O, o Psycho, może być?

 

Ponury Grabarz - (gładzi łopatę) Zawsze mi się marzyło aby mu przypierdolić. Tak po ludzku, łopatą.

 

Nas - Z jakiegoś konkretnego powodu?

 

Ponury Grabarz - Z konkretnego to nie, wkurwia mnie po prostu. (dłuższa pauza) Musimy pomyśleć o prezencie dla Esmeraldy, bo to niegrzecznie tak siedzieć, pić wódkę i mieć wszystkie problemy w dupie.

 

 

***

 

Butelka III

Kieliszek 2

 

Nas - …dla innych 6 stycznia.. Wrestlepalooza 109.. stała się początkiem Hołodomoru.. Wielkiego Głodu.. czasem drastycznego obniżenia poziomu konsumpcji.. ekstremalnego gastro po pięknym uniesieniu.. ZJAZDU TOTALNEGO.. (uśmiecha się do kamery) supergiganta.. Hermana Maiera Extreme Wrestling Federation.. który ze szlaku z przeszkodami pokroju Nassjasza i Toola, przemknął na trasę gdzie musi omijać pachołki pokroju Bane’a i Aero.. został upokorzony przez chudzinę wyglądającą jak minimum socjalne.. stając się.. (popada w dłuższą zadumę) CZYM?! Ubóstwem absolutnym? Tylko ustawowym? Subiektywnym, z mojej perspektywy?

 

Nassjasz opiera się o liny i wskazuje palcem na kamerzystę, a następnie na swoją twarz.

 

Nas - Powiększ to proszę maksymalnie.. (kręci z niedowierzaniem głową) a ty.. jarmarczny komediancie.. polecam abyś wygrawerował to w tej zidiociałej, owalnej masie osadzonej na szyi.. na Nassjaszu twoje błyskotki nie robią.. ŻADNEGO.. WRAŻENIA.. wisiorki, pierścionki, złote ‘22 i wysadzane diamentami Nike Shoxy.. tak jak nie robi na nim wrażenia bydlęcy łańcuch Scythera.. złoty ząb w szczęce chorego na szkorbut.. i dwa złote tkwiące w psim gównie po wiosennych roztopach.. ani na nim.. (wskazuje palcem publiczność) ani na nich.. (kamera ponownie się oddala) dopóty, dopóki nie jest to przykładnie wypolerowany kij bejsbolowy.. ŻADNEGO.. WRAŻENIA.. Abstrahując bowiem od spraw czysto.. estetycznych.. podziwiając.. DELEKTUJĄC SIĘ.. twoimi indolentnymi próbami rozprawy z postaciami wybitnie ano.. (wstrzymuje się) perspektywicznymi.. co najwyżej perspektywicznymi.. Nassjasz wnioskuje, że przez dwa minione lata stałeś się ubóstwem kompletnym.. którego siłę rażenia przewyższają jacyś Beduini na wielbłądach i bojówki Kampanii Przeciw Homofobii.. czy potrafisz pojąć komizm tej sytuacji? Byłeś dumnym World Champem a uziemił cię zawodnik mianujący się.. jakkolwiek to interpretować.. „Kwintesencją Ekskrementu”.. (robi zdziwioną minę / wymawia dostojnym tonem) zostałeś dumny World Champie, pożarty przez pospolitego owsika (pauza / Nas poważnieje) I zawierz mi na słowo.. życzyłbyś sobie.. aby ta uczta dokonana na twojej karierze.. aby racząca się nią materia, zaledwie ewoluująca we wrestlera.. stanowiła oznakę rozkładu.. Życzyłbyś sobie tego, znając swoje realne położenie.. czując rychle nadchodzące, spazmatyczne uciski żołądka.. wiedząc iż jesteś pozbawiony środków pozwalających na zaspokojenie rozdętego apetytu.. mając świadomość iż w Extreme Wrestling Federation nastąpiła reforma walutowa i nic nie warta jest twoja sakiewka z pobrzękującami kopiejkami.. że dobra, które posiadasz uległy dewaluacji.. znacznej dewaluacji, żeby nie powiedzieć.. degradacji.. a Torgsin przed którym leżysz.. w kompletnym syfie, zmieszany z błotem, kąsany przez świerzbiące insekty.. spoglądając pożądliwie na usytuowany w witrynie World title.. jest dostępny tylko dla trzech wrestlerów wśród których nie figurujesz.. Ponieważ on GARDZI tą zatęchłą dewizą jaką udało ci się uchować.. GARDZI marnymi prowokacjami, kabotyńskimi sztuczkami i tym bezdźwięcznym machaniem pyska.. których prób interpretacji Nassjasz definitywnie zaprzestał.. Nie będzie odpowiadał na zarzuty pokroju „jesteś kurwą obskakującą wpierdol” gdyż nie pojmuje ich metaforycznej głębi.. nie rozumie co miał na myśli autor, szczycący się przejęciem sieci hoteli dzięki utrzymywaniu stosunków z zamożną damą po 60, nazywając go „kurwą”.. Wie natomiast, że w związku z byłymi okolicznościami.. owy autor zupełnie stracił w jego oczach wiarygodność.. stając się po Wrestlepaloozie 109 tym, czym w opinii publicznej Kapuściński po publikacji Domosławskiego.. (pauza) Tracąc zainteresowanie Mesjasza Extreme Wrestling Federation.. sprokurowałeś zesłanie na siebie klęski Wielkiego Głodu.. począwszy od Wrestlepaloozy 110 każdy wielki dzień w twojej karierze będzie Wielkim Piątkiem.. POSTEM.. a jedynym pasem na jaki cię realnie.. przy tym żenującym poziomie umiejętności.. stać.. który mógłby odrobinę złagodzić twoje rozbuchane łaknienie.. nie jest World Title tylko.. opaska laparoskopowa.

 

Zupełnie nie wiadomo dlaczego ostatnie stwierdzenie w jakiś metafizyczny sposób rozbawiło publiczność, ich sprawa.

 

Nas - (poprawia ułożenie krawata) Mon garcon.. zanim oburzysz się moją rzekomą buńczucznością, pozwól, że Nassjasz wyjawi ci prawdę objawioną.. definitywnie przestałeś być egzekutorem wielkiego terroru.. obecnie nie jesteś nawet narzędziem.. jesteś zaledwie jedną z ofiar.. Dlatego wszelkie próby wzbudzenia konsternacji.. w Nassjaszu.. w publiczności.. w EWF.. pobrzmiewają niczym ostatni kwik orwellowskiej świni nabitej na rożen.. Charczysz, że odgryziesz mi palec.. grozisz odgrzebaniem spod fałd gnoju tego śmiesznego kolektywu.. (z lekką pogardą) kołchozu.. tworu.. w twoim mniemaniu.. samowystarczalnego.. mającego ambicje do rozdzielenia przydziałów.. i sądzisz, że ja się przelęknę.. Stanę pod waszą szatnią.. moja drżąca ręka zastygnie w połowie drogi do drzwi.. wyciągnę fajkę.. będę pykał dymki drapiąc się po brodzie.. i dumał nad tym czy aby warto zakłócać wasz spokój.. nakreślę w notesiku jakiś bilans „za” i „przeciw”.. a kiedy w końcu podejmę decyzję opartą o równanie całkowe.. do zachodu słońca będę rozważał jak ubrać swoje roszczenia w subtelne słowa.. potem zorientuję się, że jest już późno, że to nietakt.. i pójdę w pizdu do domu.. tak to widzisz? Otóż nie, otóż nie.. scenariusz miałby cztery sceny.. trwał 30 sekund i wyglądał następująco.. wszedłbym.. wyrwał ci z pyska te kubańskie cygaro.. i wsadził te JEDNO kubańskie cygaro.. w wasze DWIE wywoskowane dupy.. wychodząc z poczuciem utworzenia pięknej.. komunistycznej.. więzi.. jedności, braterstwa i współpracy! (cheer) ale.. (przekrzykuje publiczność) ALE.. ten proces kolektywizacji nie jest możliwy z przyczyn czysto.. systemowych..

 

Nie ma co ukrywać, że białostoccy fani są lekko zawiedzeni takim obrotem sprawy, toteż jęk zawodu na trybunach trwa kilka sekund.

 

Nas - .. teraz zasłoń oczy.. zatkaj uszy.. to jest jeden z tych momentów, których nie chcesz doznać.. to jest chwila, w której Nassjasz informuje cię.. zssyła dowody, na których miłość twojego życia.. się puszcza.. w którym tupiesz nóżkami.. kręcisz głową.. przekrzykujesz jęki.. (parodiuje) NIE! NIE SŁUCHAM CIĘ! SRALALALA! KŁAMIESZ! KŁAMIESZ NAS!.. walisz mi w pysk.. rozwalasz telewizor.. wracasz do domu.. i wtulasz swój zapłakany łepek w jej ramiona.. bo nie potrafisz pogodzić się z prawdą.. nie potrafisz jak Nassjasz nie potrafi przyspieszyć biegu historii.. to wymaga lat.. setek.. lat.. rewolucji.. a nade wszystko wymaga.. gilotyny.. do odcięcia pępowiny.. tej przestarzałej.. feudalnej więzi jaka was łączy.. Na razie tkwisz w mrokach średniowiecza.. z tym pieprzonym.. przerośniętym.. genem służalczości.. wymuszającym fascynację Panem.. jego dokonaniami.. sukcesami.. pozycją.. Panem, w którym dostrzegasz kilka swoich cech.. mieszkacie w końcu na jednym podwórku.. macie podobne wyrażenia.. podobne fascynacje.. pijecie tę samą gorzałkę i pierdolicie te same chłopki.. różnica polega na tym, że ten.. Pan.. żyje dostatnio, w pięknym dworku.. objada się obficie.. a tobie.. stojącemu pod oknem kmiotowi, który w porze obiadowej wychylił łepek z rozlatującej się lepianki.. wylewa do pyska pomyje, ziemniaczane obierki i fekalia.. odchody.. to, czego sam nie przetrawił.. ty to łapiesz.. aportujesz.. merdasz ogonkiem.. zachłystujesz się tym gównem i szczęściem jakie cię spotkało.. wychwalasz imię Pana.. cieszysz się jego dostatkiem.. przekonany o tym, że ten dzik.. te wino.. cały dostatnio zastawiony stół.. tworzy z twoimi zlewkami jedną.. integralną.. całość.. POTĘGĘ (pauza) Co natomiast, (z wielkim przekąsem) mój przyjacielu, jest zwykłą falsyfikacją rzeczywistości.. Scyther wraca i ma jasny cel.. który ze względu na indywidualny charakter tego sportu.. niestety, nie uwzględnia twoich planów i ambicji.. Nassjasz natomiast pyta cię.. co z tym zrobisz? Jak będziesz żył ze świadomością, że twój największy sukces w karierze.. twój run z World Title.. był tylko chwilową wizytą na włościach celem podlewania paprotek? Kiedy Scy poszedł na wojnę.. ze mną.. i nieoczekiwanie doznał pewnych, poważnych uszkodzeń, które wyeliminowały go z dalszej rywalizacji.. dostałeś pozwolenie na wejście tam, gdzie pod jego obecność NIE OŚMIELIŁBYŚ się nawet zajrzeć.. miałeś strzec, doglądać dobytku, czekając na jego powrót.. Tool natomiast przyszedł, chwycił cię za fraki i wyjebał pyskiem wprost w krowie łajno.. Zawiodłeś Psycho.. zawiodłeś swego mistrza.. dlatego Nassjasz z nieskrywanym rozbawieniem odbiera twoje wszelkie deklaracje o braterskiej rywalizacji jako jedynej słusznej drodze ku Mistrzostwu Świata.. cóż, jak na razie jedyna słuszna droga prowadzi do Toola.. a jedyna słuszna teoria mówi iż obaj jesteście gołodupcami.. Scy dlatego, że ustąpił.. a ty dlatego, że jesteś zwykłym ustępem.. który przyjmie wszystko co Pan mu łaskawie splunie.. Ostatecznie skończysz z puklem włosów Vaclava w garści, determinacją do wyrwania mu osławionej fucky, wcierając obfitą dozę motywacji w poobijaną twarz swojego „brata”.. niezależnie od tego co się stanie.. jak mocno zostanie zdominowany.. upokorzony.. będziesz układał ku jego czci chwalebne peany… Co natomiast w Nassjaszu budzi lekkie zażenowanie i nie pozwala traktować twojej osoby w kategorii poważnego oponenta.. Wielki Głód.. brak zainteresowania mojego.. brak zainteresowania publiczności.. ZGINIESZ.

 

Publiczność, mimo że stwierdzenie to było mało humanitarne, wyraża jakąś dziwną radość. Chyba za Psycho nie przepada.

 

Nas - Nassjasz ześle na ciebie najgorszą z plag.. brak atencji.. Gdyż niezależnie od tego jak ten twór będzie nazywany.. kołchozem, stajnią czy.. oborą.. tylko jeden z jego członków znajduje się w orbicie moich zainteresowań.. ponieważ jeśli EWF łaknie mojej krwi.. to łaknie krwi najczystszej.. z płuc.. nie krwawienia moich hemoroidów.. Nassjasz potrzebuje oprawcy.. godnego oprawcy.. nie potrzebuje plastikowego rogu w dupie.. potrzebuje KOSY.. kosy wbitej między żebra!

 

 

***

 

Wrestlerzy siedzą w głębokiej zadumie, rozmyślając chyba nad prezentem jaki należałoby wysłać Esmeraldzie. Jazzowski bierze leżący pod jego ręką pilot i zatrzymuje transmisję.

 

Nas - (zapatrzony w zawieszony na ścianie kilim przedstawiający „Ostatnią Wieczerzę”) Masz lotki?

 

Ponury Grabarz - (jego ręka zastyga na łopacie, którą do tej pory czule głaskał) Lotki?

Nas - Lotki, takie do rzucania.

 

Ponury Grabarz - (popada w zamysł) Nie, lotek nie mam (myśli intensywnie) ale mam zestaw japońskich noży zarekwirowany Whipedowi, może być?

 

Nas - (także myśli intensywnie) Od biedy się nada.

 

Ponury Grabarz - (wskazuje na telewizor) Ale po tym co ty powiedziałeś, mam uzasadnione obawy żeby ci ich nie dawać. (z troską w głosie) Ty Nas, jakoś na smutno pijesz. Przygnębiony jesteś? Masz problemy? Chcesz się zabić?

 

Nas - (macha ręką) Dajże spokój. (wskazuje palcem na święty dywan) Zakładamy się o butelkę, który pierwszy trafi w czoło Judasza?

 

Ponury Grabarz - (promienieje) Wyzwanie przyjęte.

 

Były PCW Tag Team champ podchodzi do pancernej szafy stojącej przy ścianie, otwiera ją jakimś tajemnym szyfrem, a ze środka wysypują się różnorakie gadżety zarekwirowane przez GRU.

 

Nas - O! (wstaje z miejsca i chwiejnym krokiem podchodzi do kupki gadżetów) Co my tu mamy…

 

Jazzowski zaczyna przeglądać różnorakie relikty przeszłości, znajdują się tu: przenośna dojarka Mleczarza, wypchana małpa, która padła ofiarą Power Bomba Great Wiernego, druga część Flying Mena i jakieś malutkie obcęgi, które przykuły uwagę byłego FTW champa.

 

Nas - (wtyka Grabarzowi obcążki pod nos) Co to?

 

Ponury Grabarz - To tego Karla Danielsa. (zaczyna chichotać) Wyskrobał się tym, jebany!

 

Jazzowski z obrzydzeniem odrzuca nieszczęsne narzędzie mordu płodu, i zrezygnowany ponownie udaje się na swoje miejsce.

 

Nas - (polewa ze smutkiem) Nic by się z tej szafy Esmeraldzie nie spodobało. (zadumany) Co my jej damy? Co damy?

 

Ponury Grabarz - (uradowany) Mam!

 

Były PCW Tag Team champ wraca do stołu, stawiając na nim średniej wielkości złotą szkatułkę w jakieś japońskie wzorki.

 

Nas - (otwiera) Noże? Mamy jej wysłać noże? Po chuj jej noże? Wyślijmy jej cyjanek, to przynajmniej nie znajdą.

 

Ponury Grabarz - Skąd ty weźmiesz cyjanek? (lekko oburzony) Poza tym, chciałeś kurwa noże. Pytałeś o lotki, ale ja lotek nie mam to zgodziłeś się na noże. Tak było czy nie?

 

Nas - (patrzy na kilim z Ostatnią Wieczerzą) Faktycznie, mogło tak być, ale dlaczego nie masz.. (jakby zupełnie nagle go olśniło od tego patrzenia na święty dywan, wstaje i wykrzykuje głośno) Wiem!

 

Siadając z powrotem, nie opacznie przygniata tyłkiem przycisk odtwarzania na pilocie.

 

 

***

 

 

Butelka III

Kieliszek 3

 

Białostocka publiczność przez długi czas jest pod wrażeniem ostatniego heroicznego wyznania, raduje się na swój sposób, i nagradza Nasa kilkudziesięciosekundową owacją.

 

Nas - Nassjasz tylko na to czekał.. zawieszony ponad waszymi głowami.. rozdarty pomiędzy trzy ramiona.. z coraz większym politowaniem spoglądał na barbarzyńską rywalizację aspirujących do miana jego kata.. uodporniony na żółć, która w postaci mało wyrafinowanych obelg spływała na niego co galę.. niewrażliwy na ocet, mający wzmożyć pragnienie, którym pojono go poprzez zuchwałe obnoszenie się z World Title.. niepodatny na wszelkie tortury dążące do złamania psychiki, woli walki i wzbudzenia apatii…. Czekał na egzekutora z prawdziwego zdarzenia.. brutalnego, pozbawionego skrupułów, żądnego krwi ciemiężcę potrafiącego wyrządzić realną krzywdę.. Dlatego nie będę ukrywał, iż jestem niezwykle rad z powrotu na łono Extreme Wrestling Federation.. w charakterze zawodnika.. ostatniego z dominujących World Champów.. jedynego wrestlera w historii, posiadającego jednocześnie FTW i World titles.. człowieka, który w bezwzględny sposób ukrócił kariery Shamblera i Jupitera.. owianego legendą Natural Born Soldiera.. Scythera (ogromny heel heat).. Nassjasz za prawdziwą nobilitację uznaje fakt, że tak znacząca postać odpowiedziała na jego wyzwanie.. przyjęła imienne zaproszenie do ringu.. gdzie została kompletnie…. kompletnie.. ZDOMINOWANA.. w każdej możliwej płaszczyźnie – technicznej, siłowej i tej.. której dzikiego posmaku nigdy specjalnie nie ceniłem.. ekstremalnej…. Istotnie, niesamowitą rozkosz sprawiła mi demonstracja swojego arsenału akurat na tym osobniku.. manewry na najbardziej wymagającym poligonie Extreme Wrestling Federation.. powtórzenie na nim tego co Rzymianie uczynili Kartaginie.. zrównanie go z ziemią i zaoranie legendy.. Bezsprzecznie, żadna z wizji zstąpienia Nassjasza do EWF nie mogła być równie spektakularna co.. rzeczywistość.. Żadna werbalna przepowiednia nie zabrzmiałaby tak dobitnie.. nie wzbudziła takiej grozy wśród tych przepoczwarzonych odnóg Juice’a.. co truchło Scythera pod moimi nogami.. Choćbym przemawiał do nich wszystkimi językami świata.. wszystkimi dialektami amerykańskich slumsów.. to scena upadku ich niedoścignionego ideału, ich demona ostatniej dekady, kompletnie pochłanianego przez Nassjasza.. stanowi streszczenie wszystkiego co chciałbym im przekazać.. uświadomić swoją kompletną DOMINACJĘ w tym antycznym świecie.. zawiązaną w dwóch… (pauza) no właśnie... DWÓCH..

 

Jazzowski wygląda na lekko zażenowanego, co niewątpliwie sugerują ruchy jego głowy i mimika twarzy.

 

Nas - Czymże był ten drugi.. kilkominutowy, żałosny akt? Jaki tytuł należy mu nadać? „Tchórzostwo”? „Desperacja”? Bezspornie natomiast nie ośmieliłbym się tego tytułować „Odrodzeniem”.. Nassjasz nie dostrzegł aby z mogiły, którą własnymi rękami usypał.. by z tej zaoranej przez niego ziemi.. prochu.. powstała sylwetka mitycznego żołnierza.. Achillesa Extreme Wrestling Federation, którego czuły punkt nie został jeszcze przez nikogo zdiagnozowany.. dojrzał raczej nędznego kolaboranta posługującego się podłymi środkami celem ocalenia własnego istnienia.. Oczywiście, Nassjasz nie ucieka od faktu oczywistego, iż jego ciemiężcą musi być istota o etyce najpodlejszej.. pozbawiona skrupułów, postępująca wedle okrutnego kodeksu moralnego.. ale mimo wszystko liczył iż przybierze ona postać ludzką.. Z niesmakiem natomiast odnotowuję zjawisko zupełnego zezwierzęcenia ringowych obyczajów Kosiarza w wyniku jego dwuletniej resocjalizacji.. Nassjasz rozumie iż obecność w najokrutniejszej placówce w kraju za finansowe machlojki może wzbudzać poczucie krzywdy.. widział w końcu jakimi wraki stali się piękni, smukli dżentelmeni Rywin i Łyżwiński.. Nassjasz zdaje sobie sprawę ze stygmatyzmu przebywania w pomarańczowym kapocie wśród najokrutniejszych zbirów - morderców, gwałcicieli i latynoskich gangsterów - jakkolwiek się w polskiej placówce znaleźli.. przyjmuje to z oburzeniem i określa mianem okrutnego precedensu.. Nie ośmiela się także kwestionować konieczności codziennej walki o życie wśród tak bezwzględnego elementu.. akceptuje radykalizację – i tak zwulgaryzowanego niemal do granic - języka.. noszenie w bokserkach maczety.. tworzenie narkotykowych karteli.. opatulanie stóp ciemiężonych przez reumatyzm.. spożywanie szczurów i osławione już, mało romantyczne, zaspokajanie potrzeb seksualnych.. Zdaję sobie sprawę z tych palących okoliczności i wszelkie bezeceństwa usprawiedliwiam.. Potrafię pojąć iż Scyther wychodząc z tej morderczej klatki.. słysząc moje nawoływanie.. ruszył tropem echa, przekonany iż przy wszystkich krzywdach jakie go spotkały, walka z Nassjaszem będzie zaledwie spacerkiem po zielonym pastwisku.. wyobrażam sobie jak niebywałym szokiem musiała być dla niego podróż zieloną milą, którą mu zapewniłem, zostawiając na końcu jednie zwięzły komunikat o nie namoczeniu gąbki.. ale (pauza) ale żadna.. ŻADNA.. z tych rzeczy nie usprawiedliwia kompletnego.. nawet nie upadku .. co zwykłego ZEZWIERZĘCENIA.. ringowej kultury.. splugawienia stroju wrestlera i munduru.. żołnierza.. Nassjasz rzucił ci wyzwanie.. był gotów poświęcić swoją karierę.. WSZYSTKO.. podczas gdy ty.. określający się mianem. Natural Born Soldiera.. maszyny do zabijania.. kata wielu karier.. wszedłeś do tego pieprzonego ringu ze zwykłym postanowieniem.. przetrwania.. za wszelką cenę.. ocalenia swojego pierdolonego bilansu zwycięstw.. w imię marnej statystyki.. użyłeś Bryndzy jako żywej tarczy.. odebrałeś order za ofiarę swojego wroga.. czyje to są metody? CZYJE?! Zdeterminowanego żołnierza czy parszywej nazistowskiej świni wieszającej na czołgach nastoletnich powstańców? CZYJE?! Takie EWF ci odpowiada panie Komisarzu.. takie zwycięstwa są uczciwe panie.. KOWALSKI?!

 

Nasa ewidentnie poniosły emocje, ku wielkiemu aplauzowi białostockiej publiczności przez kilkanaście dobrych sekund dochodzi do siebie, biorąc parę głębszych oddechów.

 

Nas - Jakkolwiek jednak godnym pożałowania było to widowisko.. Nassjasz nie traci wiary.. Nassjasz wybacza wszelkie nikczemności i nadal darzy cię należną estymą.. oczekując w zniecierpliwieniu na akt trzeci.. Gdyż ciągle ma w pamięci początek swej kariery.. ciągle pamięta, że Kosiarz jako jedyny doceniał nadchodzące ze Wschodu niebezpieczeństwo.. zagrożenie dla swojego autorytetu i panowania.. Słysząc głos ludu zwiastujący przyjście nowego króla.. próbował stać się moim osobistym Herodem.. ukrócić moje ambicje w zarodku.. próbował wyskrobać Mesjasza Extreme Wrestling Federation.. Nassjasz to doskonale pamięta i.. DOCENIA.. Death Around The Korner na jego zwłokach po starciu z Psycho.. kompletną dominację Kosiarza w naszym pojedynku.. i cudowne ocalenie z ręki Trzykrotnego Mistrza Russian Pro Wrestling.. (pauza) Wszystko to zostało świetnie wyryte w mej pamięci przez, zapatrzonych w ciebie, adwersarzy.. negujących moją obecność w main eventach.. kwestionujących moje tytuły.. uzależniających całą karierę od twojej absencji.. (pauza) Natomiast teraz.. jesteś mój Herodzie! Nassjasz.. cudownie ocalałe dziecko polskiego wrestlingu.. tylko czeka aby po raz kolejny udokumentować swoją dominację.. dokonać tego, co pokrzyżował ostatnio pewien.. maluczki.. Kompleks…

 

 

***

 

Butelka III

Po kieliszku 4

 

Trudno powiedzieć żebyśmy wracali do mieszkania Grabarza, gdyż oficjalnie cały czas w nim jesteśmy. Tak czy inaczej, obaj zawodnicy nie siedzą już przy stole, stoją przy świętym dywanie zawieszonym na ścianie. Ponury z zapałem podważa łopatą gwoździe jakimi jest on przybity do ściany, Nas z papierosem w ustach nadzoruje prace.

 

Ponury Grabarz - (stękając ciężko) Mocno siedzi, solidne ściany. (puka wolną ręką) Gierkowska płyta.

 

Nas - (zaciąga się papierosem w stylu kierownika budowy) Wyrywaj, wyrywaj.

 

Ponury Grabarz - (stękając ciężko) Ale właściwie, po co jej ten kilim?

 

Nas - Szkoda ci?

 

Ponury Grabarz - No nie, ale…

 

Nas - (budzi się w nim pijackie poczucie sprawiedliwości, ewidentnie) Szkoda?!

 

Ponury Grabarz - (dyszy ciężko) No nie, ale co ona z nim zrobi?

 

Nas - Powiesi na ścianie, albo w oknie i będzie się modliła.

 

Ponury Grabarz - Do Ostatniej Wieczerzy?

 

Nas - A co to za różnica? (wskazuje papierosem na Jezusa, trochę przypala siedzącego obok św. Piotra) Jest Jezus? Jest, można się modlić. (popada w zadumę) O!

 

Ponury Grabarz - (stęka ciężko próbując wyrwać kolejny gwóźdź) Co?

 

Nas - Podkop może zrobić, jak na filmach. (ewidentnie jest pod wrażeniem swojej przenikliwości) Oni tam robią pod plakatami z gołymi babami, a ona zrobi pod świętym dywanem. Opatrzność będzie nad jej ucieczką czuwała

 

Ponury Grabarz - (docenił w końcu pomysł Nasa, przerwał swoje prace) Dobre, dobre, ale czym ona się przekopie, palcem?

 

Nas - (wymownie spogląda na łopatę Ponurego) …

 

Ponury Grabarz - (ewidentnie oburzony) NIE! Nie, w życiu, nigdy! (przytula się do łopaty czule) Zapomnij, po moim trupie, w życiu, nie, nigdy, nie.

 

 

***

 

Butelka III

Kieliszek 5

 

Nas - Nas: Tool.. Tool.. Tool.. ileż to już lat? 10? 11? 12? (pauza) 13? Zaiste Toolu, twoja osoba stawia Nassjasza w olbrzymiej kropce.. Zbawca Extreme Wrestling Federation doskonale zdaje sobie sprawę iż okoliczności w jakich się znaleźliśmy wymuszają na nim erupcję negatywnych uczuć.. że jego plany i ambicje wykluczające obecność Złota na twoim ramieniu winny wywoływać chęć wyrządzenia krzywdy.. nienawiść, zazdrość.. Ja natomiast nie potrafię wykrzesać nic ponad zwykłe.. współczucie.. obdarzyć odrobiną, zwykłej, ludzkiej empatii.. Oczywiście Nassjasz w przeciwieństwie do tych zdziczałych, pozbawionych ringowej kultury tworów polskiego więziennictwa i amerykańskich filmów sensacyjnych, mówiąc o tym nie wykazuje ani krzty obłudy.. nie jest to z jego strony fałszywa obawa o stan w jakim znajdziesz się po nadchodzącym starciu.. ostrzeżenie przed krzywdą jaką zamierza ci wyrządzić.. NIE.. Mesjasz Extreme Wrestling Federation współczuje ci prawdziwie stanu obecnego.. Tego jakie piętno na twojej psychice odcisnęła dotychczasowa kariera.. jak bardzo skrzywdziło cię ciągłe przebywanie w cieniu wielkich wydarzeń i wielkich postaci.. Jak bardzo przerosło chłopaka, przebywającego całe życie w cieniu blokowisk.. wyjście do wielkiego świata.. zostanie PRAWDZIWYM World Champem.. Mistrzem Świata.. Zaprawdę, Nassjasza poraża twój zupełny brak poczucia wartości…. Powiedz Tool, ileż to czasu media zapowiadały, że nie wrócisz? Ileż to czasu buntowałeś się przed obniżeniem zarobków? Żaden argument.. żadna prośba.. żadne pieniądze.. nie były w stanie nakłonić cię do tego co zrobiła zwykła.. małostkowość.. odwieczna potrzeba lustracji przeszłości.. wygrzebywania spod ziemi przegnitych zwłok.. nostalgicznych wspomnień o konfliktach z nizin, kompletnych nizin kart PCW.. i nadawania im wiekopomnego znaczenia.. Wróciłeś widząc iż Nassjasz w czasie jednego wieczora.. w ciągu kilkunastu minut.. może dokonać DWUKROTNIE tego na co ty czekasz swoje całe, nieszczęsne życie..

 

Chwila na złapanie oddechu.

 

Nas: Zaiste, czuję lekki dyskomfort z powodu obsadzenie cię w tej iście.. houellbecqowskiej konwencji z „Poszerzenia Pola Walki”.. Tam także biedny chłopak cały swój żywot poświęcił jednej kobiecie.. pielęgnowaniu jednej miłości.. i na własne oczy zobaczył jak owa dama idzie do klubowego kibla z pierwszym lepszym facetem.. Zbawca Extreme Wrestling Federation może tylko uderzyć się w pierś i obiecać, że w nadchodzącej walce nie będzie szukał zemsty.. nie będzie próbował odegrać się za ten nkwdowski cios w tył głowy.. nie będzie odpłacał ci za tak plugawe użycie World Title.. gdyż doskonale rozumie twoje motywy.. Nie wymierzy ci kary w imię jakiejś pokracznej, egoistycznej ideologii.. ani wcieli się w rolę okrutnego inkwizytora karzącego za przewinienia wobec EWF.. ponieważ niczym nie jej zawiniłeś.. w zestawieniu z całą resztą łupiących ją barbarzyńców.. jesteś wręcz przykładnym ascetą.. wygłaszasz te swoje proma.. na śmietnikach, wysypiskach, obszczanych kamienicach.. za to mam cię karać? Za nieszkodliwość? Nassjasz wprost emanuje radością z powodu twojego powrotu.. jakkolwiek był motywowany.. gdyż ocalił wiele niewinnych istnień.. powstrzymał turniej.. powstrzymał Nassjasza przed zastosowaniem taktyki spalonej ziemi.. Mesjasz Extreme Wrestling Federation dążąc teraz do swojego celu.. World Title.. nie będzie musiał odciskać traumatycznego piętna na karierach zawodników, którzy z tym tytułem nie mają nic wspólnego.. ani Nassjasz, ani Scyther, którego metody są przecież o stokroć brutalniejsze od moich.. naprawdę, te młode dusze wiele ci zawdzięczają.. i za to mam cię karać? Jeżeli podczas najbliższego starcia doznasz krzywdy z mojej ręki to nie odbieraj tego osobiście.. jesteś moim celem, dlatego że dzierżysz na ramieniu coś, co przykuwa mój wzrok.. w przeciwieństwie do całej reszty, której pokonanie będzie dla mnie zaledwie miłym doznaniem.. pokonanie ciebie znacznie przybliży mnie do wytyczonego celu.. do otrzymania szansy na zbawienie Extreme Wrestling Federation.. (pauza) Jeśli natomiast spotka cię szczęście walki u boku Nassjasza.. wiedz, że otoczę cię troskliwą opieką.. obronię cię przed tym okrutnym demonem przeszłości, którego niemożność pokonania tak bardzo cię mierzi.. nie pozwolę abyś został spinowany przez kogokolwiek.. poza mną.

 

 

***

 

 

Wracamy na łono mieszkania Grabarza, na podłodze leży zwinięty w kostkę kilim, Ponury trzyma w ręku swoją łopatę i opierając się o nią zmierza do stołu, co oznacza chyba tyle, że zawodnicy doszli do jakiegoś konsensusu.

 

Ponury Grabarz - (siada na krześle naprz

Edytowane przez SSAN-jak-rzeka
Nie płakałem po CM Punku

18909757064dbdb1458cbe1.jpg

  • Odpowiedzi 14
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • nasjazz

    7

  • Robespierre

    4

  • Vaclav

    1

  • ajfan

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  426
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  23.03.2006
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Tu gratulacje pojawiają się tylko jeśli promo to uznamy jako końcowego eRPa. Kwiaty wręczać będzie specjalny komitet, w składzie: Antoni Bryndza, Dark Sędzia i Angelika Kucharska. Ta ostatnia jest mało aktywna (mimo że w EWF jest od pierwszej gali!), więc zwracam uwagę, że jest to spore wyróżnienie.

5624562044dc465af79c51.jpg


  • Posty:  2 298
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.11.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Czy ma ona coś wspólnego z posłem Kucharskim pobitym podczas charytatywnego spotkania futsalu w Łukowie, o której to sprawie pisał Vaclav?
Nie płakałem po CM Punku

18909757064dbdb1458cbe1.jpg


  • Posty:  426
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  23.03.2006
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Nie znam sprawy, poproszę Vaclava o naświetlenie tego, jak się wydaje, ważnego problemu. Nie ma ona nic wspólnego z tym posłem. Czy jest on zasłużoną dla Łukowa personą?

5624562044dc465af79c51.jpg


  • Posty:  2 298
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.11.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Jest osobą zasłużoną dla całej Rzeczpospolitej. To poseł PO.
Nie płakałem po CM Punku

18909757064dbdb1458cbe1.jpg


  • Posty:  426
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  23.03.2006
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Czy jest na "liście hańby" z ostatniego, tak słynnego, głosowania?

5624562044dc465af79c51.jpg


  • Posty:  2 298
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.11.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Nie, ale być powinien, bo jako były piłkarz na medialne pytania zna tylko odpowiedź "Staraliśmy się". Co w kwestii odzyskania wraku jest jawnym kłamstwem.
Nie płakałem po CM Punku

18909757064dbdb1458cbe1.jpg


  • Posty:  426
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  23.03.2006
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Jak ocenia on wizytę Siergieja Naryszkina w Polsce? Przypominam jednocześnie, że użycie tego posła w eRPie będzie karane automatycznym jobbem. Rozumiem, że ma zasługi dla regionu, Rzeczypospolitej, MAKu i euro-Ojczyzny, ale muszę zwrócić uwagę na ten ważny punkt regulaminu.

5624562044dc465af79c51.jpg


  • Posty:  2 298
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.11.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Zauważa w niej kilka pozytywnych aspektów.
Nie płakałem po CM Punku

18909757064dbdb1458cbe1.jpg


  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Śpieszę z wyjaśnieniem. Wspomniany poseł, wychowanek miejscowej drużyny Orlęta Łuków, zawodnik Legii Warszawa i reprezentant kraju brał udział w bójce mającej miejscie na orliku podczas przyjacielskiego meczu piłki kopanej. Wielokrotnie pytany przez lokalne media o przebieg wydarzeń konsekwentnie odmawia odpowiedzi tłumacząc, że jest to jego sprawa prywatna.

  • Posty:  2 298
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.11.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Siedzi, przepraszam za długość, ale wyszło to zupełnie mimowolnie.
Nie płakałem po CM Punku

18909757064dbdb1458cbe1.jpg


  • Posty:  283
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  13.01.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Widać ewidentną inspirację pewnym pisarzem/felietonistą :) Fajnie się czyta dialogi z Ponurym, fajna fabuła. No i brawa za odwagę - odsłoniłeś Nassa dając nam pole do popisu w przyszłości, ale tym samym nadając mu charakteru. Bardzo dobre :)

  • Posty:  1 867
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  26.03.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Scena z byłą żoną jakby rodem wyjęta z sitcomu :P Segmenty z Grabarzem starannie napisane, stanowiły miły przerywnik (a może nawet są czymś więcej) pomiędzy speechami. A w speechach Nas ładnie punktuje swoich rywali, upokarzając ich i wplatając swe mesjanistyczne zapędy. Dobrze, że nie jesteś drugim Jezusem :P

Wiem jak bardzo dumny jesteś ze swojego dzieła. I raczej masz z czego. Widać, że starannie przyłożyłeś się do swojej pracy. Tak, widać dbałość o szczegóły. Nas wjechał w innych konkretnie, a że to wszystko w Białymstoku - co to będzie za r*zpierdol? :D


  • Posty:  2 298
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.11.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

co to będzie za r*zpierdol?

 

fest :P

Nie płakałem po CM Punku

18909757064dbdb1458cbe1.jpg


  • Posty:  1 202
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  01.03.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Okej. Wstawki z Grabarzem to jeden z najlepszych motywów jakie kiedykolwiek widziałem w RPach. Ponury jest w nich rozpisany tak zajebiście, że momentami Nassjasz jest w jego cieniu. Ale tylko momentami bo zaraz albo sam ma jakieś trafne teksty, albo przechodzimy do speechów które są po prostu na jakimś zupełnie innym poziomie, parafrazując Matiego Borka z tej słynnej reklamy. RP jest rozplanowany perfekcyjnie i wykonany z wielką starannością za co należy ci się duża pochwała. Brawo.

10136801454e08b07ab2e86.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • GGGGG9707
      Tak też mi niespodzianki, Belair, AJ Lee, Lesnar, LA Knight, Dom, pewnie ten nowy arab saudyjski którego wzięli.  Ja zawsze na Royal Rumble przyjmuję sobie że chcę co najmniej jedną niespodziankę ale taką której się nie spodziewam. Te wymienione się nie liczą bo i tak prawie pewne że będą i to żadna niespodzianka. Choćby to był nie wiem Hornswoggle to i tak dam na plus bo będę zdziwiony a o to chodzi w Royal Rumble. Chyba na 60 wrestlerów da się zarezerwować 1 miejsce dla kogoś kogo si
    • MattDevitto
      Myślałem, że ona skończyła z wrs
×
×
  • Dodaj nową pozycję...