Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Arayashikiku no dei harasaku baku no dei


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Niewyobrażalne cierpienie, ból. To wszystko co teraz czuję. Wypełnia mnie od środka. Nie mogę, nie potrafię zamknąć umysłu. Wszystko jest nazbyt głośne. Sprawia, że mam wrażenie całkowitej pustki. Niebo rozstępuje się. Mój krzyk jest niemym wołaniem. Słowa nie potrafią wydostać się z gardła. Książeca krew pada na martwy śnieg. Tworząc korowód.

 

--------------------------------------

Polska,

Jedna z szatni wewnątrz hali,

Częstochowa, kilka chwil po main evencie Wrestlepaloozy.

--------------------------------------

 

[Znajdujemy się wewnątrz szatni jednego z wrestlerów Extreme Wrestling Federation, Yoshihito Nabeshimy obraz przekazywany przez kamerę jest niedokładny, gdyż jedynym źródłem światła jest mała lampka charakterystyczna dla epoki Meiji. Po chwili światło słabnie, trwa cisza, lecz po kilku minutach słyszymy głosy.]

 

 

Książę Nabeshima: Pojawia się to uczucie, miłe, przyjemne, lecz potem pojawia się ból. Szpony wślizgują się pod skórę i rozrywają ciało, by sięgnąć moich oczu i zatopić w nich. Ech [japońskie] i wtedy sobie przypominam. Najpierw odmawiałem modły. Nawet trwałem w ascezie, na początku to pomagało. Potem wracał ból i głosy. One mówią do mnie po imieniu.

 

Tajemnicza postać: Yoshi...

 

Książę Nabeshima: Kto to? Kim jesteś?

 

Tajemnicza postać:  To już nie poznajesz głosu swego wuja i mentora w jednej szlachetnej postaci?

 

Książę Nabeshima: Wybacz, napawałem się czarą goryczy.

 

Mentor: Nie przegrałeś.

 

Książę Nabeshima: Nie wygrałem, to jest ważne.

 

Mentor: Jesteś gotowy? Koniec z lazurowymi pochodniami. Jesteśmy gotowi. Słyszysz co do ciebie mówię?

 

Książę Nabeshima: Wybawiciel nie przyjdzie w ten sposób. Zakała za zakałą. Krwiożercze lalki komercji szukają swych sług, i znajdują. Chcą plastikowego uwielbienia, więc mają. Są polakami, i bija polaków. Tchórze... Nawet gdybym chciał odkupić swym poświęceniem ich grzechy...

 

Mentor: Jak odkupisz?

 

Książę Nabeshima: Swoim życiem. To wszystko co mam. Niegdyś nagi człowiek stanął przed nimi, został skazany za bunt za podniesienie ręki na Cesarstwo. To był buntownik. Podżegał ludzi do walki, obiecywał, że nadejdzie radosna chwila gdy oni upadną.

 

Mentor: Oni przetrwali...

 

Książę Nabeshima: Owszem, w swej marionetkowej postaci przetrwali, teraz są niczym. Tamten człowiek mordował, dopuścił się zdrady, grabił i popełniał inne zbrodnie, więc został skazany na śmierć. Skazali go. Skazali zwykli.... i wszyscy pop-bogowie... Jednakże, te wszystkie zbrodnie miały wspólny czynnik – szczerość, on mówił im prawdę, dlatego w tej konwencji musiał zginać. To przykre mistrzu.

 

Mentor: A jeśli Ci powiem, że to koniec? Koniec EWF, upadło, zabierz rzeczy wracamy na stałe do Yokohamy.

 

Książę Nabeshima:  Nie wierzę. Ale?

 

Mentor: Nie ma ale…

 

[Nagle materiał filmowy się kończy]

 

Jesień

 

----------------------------------------- 

Japonia, 

Wyspa Honsiu, 

Yokohama, prefektura Kanagawa. 

------------------------------------------ 

 

[Powolny najazd kamery ukazuje nam taras pewnej pięknej posiadłości. Dookoła panuje półmrok, jedynym źródłem światłą jest małą lampka, która dostojnie stoi na drewnianym stoliku. Przy stole siedzą dwie postaci, są to Książę Nabeshima wraz ze swym mentorem. Panowie przywdziewają ozdobne yukaty, książę czarną, a jego mentor bordową. Dookoła zrywa się wiatr, który bezwzględnie rzuca włosami obu na boki. Po chwili do obu podchodzi Chiaki niosąc na drewnianej tacy imbryk z dwiema filiżankami. Delikatnie kładzie przedmioty przed jegomościami, po chwili nalewa herbatę do filiżanek]

 

Chiaki: Herbata z wiciokrzewu Panie, idealna na zimne jesienne wieczory.

 

Książę Nabeshima: Nie chcę, nic nie chcę. Odejdź.

 

Chiaki: Nalegam. To z moich rodzinnych stron.

 

Książę Nabeshima [biorąc delikatnie łyk naparu]: Ty jedyna potrafisz mnie przekonać, możesz odejść.

 

[Chiaki dostojnym krokiem udaje się do wnętrza zamku. Kamera dokonuje zbliżenia na twarze obu mężczyzn.]

 

Książę Nabeshima: To już ponad rok. Samotna noc. Wiatr się wzmaga i ucichnąć nie chce. Chłód przeszywa, gryzie do kości, a z wiatrem jak ten. Słychać głosy, coraz mocniej, coraz głośniej.

 

Mentor: Wiem. Naszych przodków.

 

Książę Nabeshima: Tak, to ich opowieści. Te głosy są [książę wyraźnie wpadł w zadumę] ach!

 

Mentor: Jednakowe?

 

Książę Nabeshima (cicho): Jednakowe. Jeden głos jest inny, wybija się, mówi inaczej. Szepcze. Szpieguje. On jest ukryty w ciemności.

 

Mentor: Diabeł.

 

Książę Nabeshima: Diabeł. Lecz nie w czystej postaci. Upadek, moralny, psychiczny. To oni. Piedestał dotykający dna. Jedni kłębią się. Chcą popełnić samobójstwo.

 

Mentor: Ale to akt tchórzostwa.

 

Książę Nabeshima: Z jednej strony tak, ale trzeba odwagi. Śniłem jak silniejsi jedli słabszych, wypluwając zęby jak pestkę naszej wiśni.

 

Mentor: To już nie jest ważne, tego nie ma, upadło.

 

Książę Nabeshima: Tylko prawda jest teraz ważna. Prawda jest zmienna. Wersje są tajemnicze. Źle sypiam. Brakuje mi czegoś. Przez tego pasożyta. Widzę wizje i słyszę głosy.

 

[Nabeshima spogląda w stronę mentora] Ból jest silny, ale oczy przyjaciela są silniejsze. Dziś jest zupełnie inaczej, czuje się jak starożytni.

 

Mentor: Czyżby?

 

Książę Nabeshima: Dokładnie tak. Byli tak mądrzy a umarli, bo pragnienie było silniejsze od ich mądrości. Pragnęli więcej. Ja pragnę więcej. Nie mogę tu siedzieć i bezczynnie czekać. Wiara jest jak strach czy miłość, z pewną dozą niepewności. Zjawiska, które określają bieg naszego żywota. Wczoraj moje życie biegło w jednym kierunku. Teraz musi w innym.

 

Mentor: Yoshihito, nie. Tego nie ma, upadło.

 

Książę Nabeshima: Powstanie. Ludzie którzy zbudowali ten upadek powinni odpowiedzieć za zbrodnie. Moja alternatywa dla zasady czystej krwi. My musimy walczyć.

 

Mentor: Może. Zajmij się czymś piękniejszym. Sztuką. Chyba że…

 

Książę Nabeshima: Tak. Zacząłem pragnąc złota, by oczyścić jego blask z brudu.

 

Mentor: Ale rozbiłeś tym samym lustro, teraz musisz rozbić kamień.

 

Książę Nabeshima: Każdy kamień posiada własną duszę. Aby wiedzieć. Mieć odwagę. By być milczącym. To ta sama moc, której potrzebuje sęp, by pochwycić wołu, a sępów dookoła mnóstwo. Ryba myśli o głodzie, nie o rybaku. Mistrzem jest ten, który szuka dyscypliny.

 

Mentor: Oni są złodziejami, jednymi z najpotężniejszych na tej planecie. Chcesz im stawić czoła?

 

Książę Nabeshima: To nie jest ważne ilu ich jest. Każda twarz jest niepowtarzalna i ma dożywotnią trwałość. Oni mogą nosić swe sztuczne twarze aż do końca życia, lecz to nie oznacza, że nie dosięgnie ich ostrze sprawiedliwości. Mają władzę i pieniądze, ale są śmiertelni. Świadomi, że nie uciekają przed śmiercią. Cnota leży w naturze. Kwiat wie, nie musisz mu zadawać pytań. Widzi. Ich natura jest bardziej zwierzęca. Są psami. Pies może odczuwać za nich. Mój zapach jest czysty, to aromat kwiatów. Ich barwa jest zapachem wszechświata. Jem kwiaty, a moja krew staje się perfumami. To proste. To co mają jest tak naprawdę wypożyczone, kości, krew, pieniądze. Gdy wymierzę ostrze sprawiedliwości nie będą już pragnąc czegokolwiek. Chęć posiadania to najokrutniejszy ból. Niemożliwy do nasycenia.

 

[Nabeshima spogląda w oko kamery]

 

Książę Nabeshima: Ziemia przykryje wasze ciała, jesteście pustką, nicością, ból jest możliwy do wytrzymania, jednak tylko gdy serce jest czyste. A Wasze? No właśnie.

 

Mentor: Brzmi to jak Nankin.

 

Książę Nabeshima: Może brzmieć jak tylko chcesz to rozumieć. Najważniejszy jest cel. Mimo, że obecnie siedzimy tutaj, a EWF upadło. Wierzę, że pażerność wygra, federacja wróci, a wraz z nią, my.

 

Mentor: Jesteś zmęczony, majaczysz.

 

Książę Nabeshima: Możliwe, udam się więc na spoczynek.

 

[Książę Nabeshima wstaje ze swego miejsca, by po chwili zniknąc wewnątrz domostwa. Kamera powoli przestaje ukazywac otoczenie. Obraz robi się czarny.]

 

Zima

 

----------------------------------------- 

Japonia, 

Wyspa Honsiu, 

Yokohama, prefektura Kanagawa. 

------------------------------------------ 

 

[Dostojny najazd kamery ukazuje nam pieczołowicie urządzone pomieszczenie. Ściany są nieskazitelnie białe, po środku widać zasłane tatami. Dookoła widzimy małe stoliczki, na których położone są kolejno. Ceramiczne imbryki, wazy, małą figurka rodu Nabeshima. Kamera jednak nie skupia się na przekazywaniu kolejnych elementów składowych. Jej zainteresowanie chyli się ku okiennicy. Po chwili słyszymy głosy.]

 

Postać pierwsza: Jak długo to trwa?

 

Postać druga: Codziennie od 4 miesięcy.

 

Postać pierwsza: Marnie wygląda, je w ogóle coś?

 

Postać druga: Sporadycznie. Raz na tydzień kawałek marynowanego łososia. Jednak codziennie wraca na 20 minut by wypić napar z wiciokrzewu. To trzyma go przy zdrowiu.

 

Postać pierwsza: Bardzo źle.

 

[Po chwili oko kamery obraca się, widzimy, że tajemniczymi rozmówcami byli: asystentka księcia Nabeshimy – Chiaki i jego mentor. Oko kamery zbliża się bliżej okna, po chwili widzimy na ekranie księcia, który w prawej dłoni trzyma tradycyjny łuk do kyudo. Co raz wystrzeliwuje strzały, które trafiają w tarcze. Po kilkunastu minutach Nabeshima zaczyna kierować się do swego zamku. Mija kilka minut, a bohater pojawia się w owym pomieszczeniu.

 

Chiaki[troskliwie]: Książę! Nic Ci nie jest? Jak się czujesz?

 

Książę Nabeshima[niechętnie]: A jakże mam się czuć? Jestem wolny.

 

Chiaki: Wolny?

 

Książę Nabeshima: Pytasz mnie o wolność. W imię wolności, łamiemy wszystkie obowiązujące nas zasady. Czerpiemy siłę z naszych lęków, a także i pasji. Czy nie kieruje nami również pożądanie? Nawet nienawiść, którą żywimy do wrogów, jest ważnym sprzymierzeńcem. A mówią… Nie, oni każą nam to wszystko porzucić! Porzucić te emocje, które sprawiają, że jesteśmy ludźmi. Podążam za siłą, która mnie prowadzi. Nie jestem do końca pewien czy jest to słuszne. Jestem teraz we własnym świecie. I czekam. Czekam na to, co sprawi, że stanę się prawdziwym człowiekiem. 

 

[Wtem nagle do pomieszczenia wchodzi żona księcia, Mitsuko. Dama ubrana jest po europejsku. Jej ciało okrywają skórzane spodnie i delikatny płaszcz.]

 

Książę Nabeshima: Przyszłaś mącic mój spokój?

 

Mitsuko: Nie. Przyszłam się pożegnać.

 

Książę Nabeshima: Pożegnać?

 

Mitsuko: Tak, wyjeżdżam na czas nieokreślony do Chin i…

 

[Nabeshima agresywnie przerywa]

 

Książę Nabeshima: Do niego!?

 

Mitsuko[zaskoczona]: Tak, ale wrócę kiedyś.

 

Książę Nabeshima: Odejdź i nie zasmucaj mej duszy. Śniłem strasznie.

 

Mitsuko: Nie interesuje mnie to, żegnaj.

 

[Żona księcia wychodzi z pomieszczenia, lecz ten jakby tego nie zauważa i rozpoczyna monolog]

 

Książę Nabeshima: Szedłem ulicą. Szedłem dalej zagłębiając się w coraz większej nędzy i rozpaczy otoczenia. Grupa ludzi stała przy palenisku zrobionym ze starych beczek. Wychyliłem głowę, aby przyjrzeć im się lepiej. Dziewczynka pocierając ręce, skierowała na mnie smutne spojrzenie. Nie wiedziałem, czego ode mnie oczekuje. Jej wargi drgnęły i na twarzy pojawił się niewyraźny uśmiech. Odwzajemniłem go. Patrzyłem dalej szukając przeszłości i tego, co po Nich zostało. Otworzyłem jedne z drzwi. Wiedziałem, że tutaj byłeś. Rozejrzałem się po pomieszczeniu. Tylko tyle po Tobie zostało, Mitsuko? Krew, na rozbitym przez strzał zwierciadle, a w nim kartka, zapisana twoim pismem i zaadresowana do mnie. Wiedziałaś..

 

[W tym momencie Nabeshima zorientował się, że jego małżonki już nie ma w pomieszczeniu. Nastąpiła konsternacja. Po kilku minutach książę wyszedł zabierając łuk. Jego śladem podążył mentor. Kamera swobodnie śledziła obu panów. Mężczyźni milczeli. Po kilku chwilach dotarliśmy do miejsca akcji. Przed naszymi oczami stanął szereg tarcz łuczniczych, lecz także szereg krzyży. Jeden z nich był podpisany. Vaclav. Mimo zimowej aury drewno nosiło ślady krwi, tak jakby ktoś je uderzał. Zauważył to mentor księcia, spojrzał na jego dłonie, skóra nie chciała się regenerować. Ujrzeliśmy krwiak na krwiaku. Nabeshima napiął cięciwę łuku, gdy przemówił mentor.]

 

Mentor: Aż tak chciałeś go pogrążyć, że aż zbudowałeś mu krzyż, by potem go Niszczyc?

 

Książę[napinając mocno łuk]: Obłuda, kłamstwo, prostactwo, to on. Zbudowałem mu mogiłę, bez ciała. Jednak później stała się ona uciążliwa. Cisza i pustka, która tutaj panowała, była czymś odmiennym. Nagły natłok myśli w mojej głowie. Strzępy twarzy, obrazów, nie tworzących logicznej całości. Głosy przekrzykujące siebie nawzajem. Czuję, że znaleźli mnie. Jak to możliwe, że wszystko dzieje się tak nagle. Wyciągnąłem  broń. Celowałem na oślep w przeciwnika biegnącego w moim kierunku. Odwróciłem się za siebie. Jednak to nie była iluzja. Upadłem za ziemię tak jakby uderzony przez najemnika. Nikogo nie było. Podniosłem się szybko. A ja chciałem się bronić. Nikogo nie było. Walczyłem z nieistniejącym napastnikiem. Unikać jego ciosów, a wymierzać swoje.

 

Mentor: Wciąż ślepo wierzysz.

 

Książę Nabeshima: A co mam robić!? Tyle starań, tyle poświęceń i mamy zakończyć nasze powołanie? Tego chcesz? Ja na to nie pozwolę.

 

[Na bielutkim śniegu pojawia się kilka kropel krwi, kapią one z nosa Nabeshimy]

 

Książę Nabeshima: Musimy dokończyć dzieła, mussimy. Musss…

 

[Mężczyzna pada martwo na podłoże.]

 

Mentor: Yoshihito! Yoshihito!

 

[Obraz błyskawicznie znika z ekranu.]

 

Przedwiośnie

 

----------------------------------------- 

Japonia, 

Wyspa Honsiu, 

Yokohama, prefektura Kanagawa. 

Jeden z miejscowych szpitali.

------------------------------------------ 

 

[błyskawiczny najazd kamery ukazuje nam oślepiające pomieszczenie. Oprócz metalowej szafki po boku pomieszczenia znajduje się tu tylko jedna rzecz. Lecz najistotniejsza. Szpitalne łóżko, na którym leży blada postać. Jest to mężczyzna, który podłączony jest do wszelakiej aparatury szpitalnej. W pomieszczeniu słychać elektrokardiogram. Postać jest nieprzytomna, lecz po chwili zaczyna poruszać powiekami, wtem kamera dokonuje zbliżenia. Już wiemy, że owym mężczyzną jest Yoshihito Nabeshima. Gdy otwiera oczy, widzi nad sobą dwie postaci. Po lewej stronie jest to kobieta, ubrana skromnie, wręcz wyzywająco. Po drugiej stronie jest to mężczyzna, który trzyma jakiś duży przedmiot i nim wymachuje. Obraz jest zamazany, jednak z minuty na minutę jakość przekazu się poprawia. Widzimy wtem po lewej żonę księcia, Mitsuko, która w dłoni trzyma nóż. Po chwili nacina sobie kawałek skóry, kieruje dłoń nad głowę księcia. Krople krwi swobodnie padają na lica arystokraty. Widzimy jak źrenice księcia nagle się rozszerzają. Po prawej obraz też jest dokładniejszy. Widzimy tam EWF FTW Championa Vaclava, który trzyma nad głową księcia swój pas mistrzowski.]

 

Vaclav: Nigdy tego nie zdobędziesz.

 

Mitsuko: Jesteś słaby, gnijesz, zdychasz. Pamiętasz? Naciąć Ci żyłkę kosą, dotknąć morderczą Bronia, zabrać Zycie raz.

 

Książę Nabeshima[krzycząc]: Nie! Nie!

 

Mitsuko: To jak gaszenie zapałek na deszczu. Dostaniesz swój własny pierdolony holocaust, nie będzie wiaterku z proszku. Nie będzie wiary!

 

Książę Nabeshima: Nie!

 

Mitsuko: Nie będzie nadziei!

 

Książę Nabeshima: Nie!

 

Mitsuko: Będzie ona, kość. Danse Macabre.

 

Vaclav: Żegnaj, słaby.

 

Książę Nabeshima: Nieeeeeeeee!

 

[Wtem ktoś zaczyna go delikatnie uderzać w twarz. Obraz zmienia się całkowicie, a nad księciem stoi jego mentor i Chiaki.]

 

Mentor: Miałeś koszmary? Co Ci się śniło?

 

Książę Nabeshima: Moja przeszłość i przyszłość.

 

Mentor: Nie! Mam dobre wieści. EWF powraca. Zdrowiej, dokończymy nasz dzieło.

[Wtem na twarzy księcia pojawia się błogi uśmiech, widać, że owy skurcz mięśni przyprawia arystokratę o ból, jednak mimo wszystko Nabeshima się uśmiecha. Ekran zaczyna powoli zanikać. Aż staje się czarny.]

 

Wiosna

 

----------------------------------------- 

Japonia, 

Wyspa Honsiu, 

Yokohama, prefektura Kanagawa. 

------------------------------------------ 

 

[Powolny najazd kamery pokazuje nam uroki marcowego krajobrazu. Wiosna powoli budzi się ze snu. Pośrodku widnieje droga, kamienista, która pnie się ku górze. Po bokach rosną sporadycznie drzewa. Kamera ukazuje nam dwie postaci, które powoli zbliżają się do oka kamery. Z tej większej odległości widać, iż są one drobnej postury, obie ubrane na czarno. Po chwili bieg kamery obraca się, i zaczyna sam wędrować ku górze, tak jakby obraz kręcony był „z ręki”. Nasze „oko” podąża dalej w górę, widzimy jedno z najpiękniejszych obrazów architektury w Japonii – lekko ośnieżoną górę średniej wysokości. Dróżki prowadzące na górę są delikatne, toteż pielgrzymi bądź podróżnicy w każdym wieku mogą spokojnie dotrzeć na górę. Gdy już kamera znajduje się na szczycie, rozpościera się przed nami małą kapliczka z przybudowanym cmentarzem. Nekropolia jest wyjątkowa, bo nie jest ograniczona żadnym płotem, za ostatnim z nagrobków znajduje się przepaść. Kamera przystaje. Chwilę później słychać delikatne kroki odbijające się na piaszczystej drodze. Po chwili milknie. To owe postaci dotarły na miejsce. Kamera nie trzyma nas dłużej w niepewności. Widzimy przed sobą księcia Nabeshimę i jego asystentkę, Chiaki. Para jest ubrana identycznie, czarne yukaty, delikatne obuwie w kolorze hebanu. Oboje mają identycznie przepasane włosy, bordową opaską. Książę różni się tylko od swej towarzyszki. W lewej ręce trzyma ozdobną katanę z ery Tokugawa.]

 

Chiaki: Dlaczego tu jesteśmy Panie?

 

Książę Nabeshima: Chodź. [Para przechodzi za ostatni nagrobek, książę ustawia swą asystentkę placami w stronę przepaści] co czujesz?

 

Chiaki [łkając]: Panie? Panie… chcesz mnie zabić?  

 

Książę Nabeshima: Nie. Co widzisz za moimi plecami?

 

[Wtem kamera dokonuje zbliżenia, widać suche drzewo, stare dotknięte rysą czasu i kolejnymi porami roku]

 

Chiaki: Widzę przemijanie, widzę martwy obraz życia, coś co chyli się ku upadkowi.

 

Książę Nabeshima: Nie Chiaki [delikatnie głaszcze asystentkę po głowie] to tylko taka iluzja. Kiedyś u podnóża mieścił się mały klasztor. Niesforny mnich otrzymał karę, musiał posadzić drzewo i je pielęgnować. Młodzian był leniwy. Drzewu umierało, aż uschło. Wtedy zrozumiał swe błędy. I tak przychodził każdego dnia, dzień w dzień, nabierał wiadro pełne wody i wychodził, wspinał się na górę i podlewał usychające drzewo. Gdy zapadała ciemność wracało klasztoru. Tak czynił przez trzy lata. I pewnego pięknego dnia, wspiął się na górę, a tam ujrzał całe drzewo pokryte kwieciem. Metody, systemy, rytuały mają swoje cnoty. Wierzę, że gdyby każdy pojedynczy dzień w momencie jednego i tego samego uderzenia zegara ktoś miałby wykonywać ten sam, pojedynczy czyn, niezmiennie, systematycznie, każdego dnia o tej samej porze. Świat mógłby się zmienić. Rozumiesz?

 

Chiaki[dalej przestraszonym głosem]: Taak.

 

Książę Nabeshima: Mam nadzieję, miałem nadzieję, czekam na coś, na odbudowę. Nawet mimo fałszu, obłudy, nawet we własnym domu. A teraz myślę, że stawię czoła domowe. Jest późno, muszę pomyśleć o darze. Wiem, że gdybym zamieszkał w spokojnym domu, to byłbym spokojny aż do śmierci. Czuje się jakbym zabłądził. Wokół mnie pada, zimna, brzydka mżawka. Szukam spokojnego drzewa by się schronić. Potem wyjdzie tylko słońce. Zawsze wychodzi, lecz to będzie inne, urocze. Oślepiające. Wtedy zobaczę dom, będę szczęśliwy do końca życia. I zwyczajnie ten dom, będzie dla mnie, dla nas, przeznaczony. Człowiek zawsze musi bronic siebie. Nieważne czy to EWF czy życie prywatne. To dośc kuriozalne, negowałem tę federację, a ona teraz wraca, a wraz z nią my. Człowiek zawsze musi Bronic siebie, przed innym człowiekiem, przed naturą. Jednak ten sam człowiek ustawicznie gwałcił i gwałci naturę. Tak jak Vaclav czyni ze swym żywotem. Z jednej strony jest mi go żal, z drugiej nie mam ochoty przytakiwać i patrzeć na jego próżność. Rezultatem takich ludzi jest cywilizacja zbudowana na sile, władzy, strachu, podległości. Małe figurki pod dużymi figurami, piony przesuwające się na szachownicy federacji. Czy to władze zapewniła nam wygodę, pewien standard? I dodatkowo dookoła instrumenty przemocy, butelki, krzesła, stoły, pinezki. Ból i pożoga. Nikt nie wymaga, aby taki przeciętny Vaclav używał mikroskopu, wybrał maczugę. Dzicy są bardziej uduchowieni niż on. Jak tylko ktoś dokona naukowego przewrotu, obraca to w służbie złego. To mnie dotyka. Każdego dnia, od upadku byłem spokojny, lecz nagle zacząłem odczuwać pustkę. Wiesz czym jest jego grzech?

 

Chiaki: Nie.

 

Książę Nabeshima: On jest grzechem, a jeśli uznać, że grzechem jest wszystko to co zbędne, to coż? Nic nie mów. Cywilizacja ich jest zbudowana na grzechu, od samego początku. Uzyskali straszną dysharmonię, lub brak równowagi między ich materialnym a naszym duchowym rozwojem. Ta kultura jest wybrakowana. Elementarnie wybrakowana. Rozwiązanie jest tylko jedno. Jest podłe, wymaga krwi na rękach. Lecz niech tak się stanie. Jestem znużony mówieniem. To nie dociera. Przygotowałem się na życie. Zycie wyższe, studiowałem kaligrafię, grę na Biwie, trenowałem kyudo, delikatnie spacerowałem w uliczkach estetyki. Skończyłem. Skończyłem umieszczając siebie w łańcuch. Mimo wolnej woli, a mimo to cieszyło mnie to.

 

Chiaki: Jesteś chory Panie?

 

Książę Nabeshima: Nie. Nic takiego. To tylko zły anioł przeszedł obok mnie, który zdecydował poza moją wolą, że mnie dotknie. Teraz ja wymierzę moje strzały w jego serce. Pójdźmy już, ściemnia się.

 

[Para dostojnie odchodzi z miejsca, ekran powoli zaczyna przechodzić z jasnej barwy w odcienie szarości, kończąc na czerni.]

 

 

Lato

 

Dramatis Personae:

Księżniczka – Chiaki

Duch – Yoshihito Nabeshima

Chór – Mentor Nabeshimy i służba księcia

 

----------------------------------------- 

Japonia, 

Wyspa Honsiu, 

Kyoto, prefektura Kyoto. 

------------------------------------------ 

 

[Znajdujemy się na obrzeżach Kyoto, gdzie ma miejsce doroczny festiwal tradycyjnego teatru japońskiego. Na jednej z małych scen zauważamy trzy postaci. Mężczyznę jako chór, kobietę ubraną w dawne szaty księżniczek z ery Tokugawa i mężczyznę w roli ducha. Każda z osób przywdziewa na swej głowie maskę]

 

Księżniczka

 

Wytężcie słuch, ludzie, wytężcie słuch!

W poszumie białych spienionych fal – bębna głos.

W poszumie białych spienionych fal, ja słyszę bębny!

W poszumie białych spienionych fal, słyszycie tony, słyszycie bębny,

Radosne bębny, wesołe bębny: wesołe bębny, słyszycie bębny?

 

[Chwila pauzy]

 

Czemu ten bęben, z adamaszku bęben, czemu wciąż milczy?

Czemu jest niemy?

Czemu?

Biłam w to, co wiecznie jest nieme, a rozum mój zawiódł, opuścił siedlisko w mej biednej głowie.

Rozum opuścił,

Opuścił siedlisko

W mej biednej głowie.

Duch

W jeziorze byłem, jeziorem płynąłem,

Jak kawał drzewa pędzony przez prąd,

Goryczy fale zagnały mnie jednak

do życia brzegów.

Serce mi spala nienawiści fala,

Chociaż nienawiść i chociaż płacz

Nic już nie znaczą w tamtym mym świecie.

 

Chór

 

Duszę mą zżera i ogniem spala

Myśl tylko jedna,

Bezbrzeżny gniew, bezbrzeżna nienawiść.

Za szczęście, które nie było mu dane,  

Gniew go okrywa, jak czarny kaptur.

Demonem jest więc i żyje jak demon

W ognistym piekle swoich myśli chmurnych,

W burzowej chmurze daremnej żądzy.

 

Duch

 

Wysycha w polach strumieni woda,

Łożyska potoków obeschły z wilgoci –

Ale ja ludziom nie zwiastuję wiosny,

Nie zsyłam wiosny, co serce me wypełnia.

I tak już będzie, o ludzie!

Czemuście, ludzie, czemuście mi kazali

Dobywać dźwięki z niemego bębna,

Czemu daremnie zabiliście, ludzie,

Co miałem w sercu.

Straciłem życie dla blasku księżyca,

Dla blasku księżyca, co spłynął w gałęzie

Nagiego drzewa w jesiennym ogrodzie.

 

Chór

 

A ten bęben z adamaszku bęben

Bęben co wisi na drzewie w sadzie…

 

Duch

 

Odezwie się wreszcie? Odezwie się wreszcie?

Spróbuj i bębnij!

 

[Kładzie rękę księżniczki i prowadzi ją przed bęben]

 

Chór

 

Uderz i bębnij!

Zabębnij szybko, zabębnij jak na salwę!

Zabębnij głośno, rozgłośnie bębnij!

Duch się z niej śmieje

Księżniczka biada, księżniczka płacze,

Bęben jest niemy, bęben wciąż milczy,

nie wyda głosu.

 

[Duch uderza księżniczkę kijkiem]

 

Żałuj kobieto, żałuj za winę!

 

[Księżniczka wzdycha]

 

Księżniczka

 

Umieram, biada, umieram ludzie.

Jaki jest grzech mój, czymże zawiniłam?

Z jakiego ziarna wyszedł ten plon?

 

[Duch przechodzi na środek sceny, księżniczka odchodzi na bok.]

 

Duch

 

Przyczyna jasno przed Tobą stoi.

 

Chór

 

Przyczyna jasno przed tobą stoi –

Wieczór powoli zapada:

Przeklęty on i przeklęta ona.

Przebrzmiały bębny żądzy śmiertelnej,

O, brzmiące bębny, z adamaszku bębny.

W okna deszcz tylko zapuka cicho,

W jeziorze drgnie ostatnia fala,

Opada nocy chłodna zasłona:

Przeklęty on i przeklęta ona.

 

[W tym momencie duch ściąga swoją maskę. Przed nami ujawnia się książę Nabeshima, który przechodzi na bok sceny. Zabiera katanę, po czym wyciąga ostrze i ustawia na wysokości swego czoła.]

 

Książę Nabeshima: Przeklęty, przeklęty, jesteś przeklęty. Vaclav. Narzędzie śmierci w moich rękach. Tylko tak przeżyję. A Ty? Ty będziesz przeklęty.

 

[Ekran ogarnia mrok, a po chwili pojawia się materiał filmowy]

 

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg

  • Odpowiedzi 0
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Ja Myung Agissi

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • GGGGG9707
      Tak też mi niespodzianki, Belair, AJ Lee, Lesnar, LA Knight, Dom, pewnie ten nowy arab saudyjski którego wzięli.  Ja zawsze na Royal Rumble przyjmuję sobie że chcę co najmniej jedną niespodziankę ale taką której się nie spodziewam. Te wymienione się nie liczą bo i tak prawie pewne że będą i to żadna niespodzianka. Choćby to był nie wiem Hornswoggle to i tak dam na plus bo będę zdziwiony a o to chodzi w Royal Rumble. Chyba na 60 wrestlerów da się zarezerwować 1 miejsce dla kogoś kogo si
    • MattDevitto
      Myślałem, że ona skończyła z wrs
×
×
  • Dodaj nową pozycję...