Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Homecoming


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 202
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  01.03.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Było okej…

 

Serio, lepiej chyba nie mogło być…

 

Wtedy to nie był nawet szczyt marzeń. To było coś ponad tą granicą, umowną linią, która wyznacza to co chcesz osiągnąć, kim chcesz zostać, jak daleko zajść…

 

Bo wiesz, nie zawsze jest tak, że wszystko w życiu, kurwa, nie bądźmy tak głębocy, może po prostu w karierze- idzie ci dobrze. To wtedy, kiedy po latach przegrywania, gówno znaczących walk, przeciwników którzy nawet jeśli nie byli pół-amatorami to utrzymywali się w federacji przez dwie gale, nadeszło coś w rodzaju przełomu. Bo powiedz, co to może znaczyć? Kto da ci szanse tylko dlatego, że pokonałeś Jimmyego Hendrixona 3426 razy. To nie ma sensu, kurwa.

 

I wtedy nadchodzi to…

 

Błysk. Pierdolnięcie. Nowe otoczenie, nowe szanse, start, może nie do końca z czystym kontem. Jednak to wszystko jest kurwa bliżej ciebie. Na wyciągnięcie ręki. Może nie wyciągnięcie, raczej w zasięgu Twoich oczu. To jednak ciągle fajne uczucie. Tak jakbyś urodził się jeszcze raz i mógł zrobić wiele rzeczy inaczej. Z wieloma ludźmi prowadzić interakcje w zupełnie inny sposób. Wszędzie gdzie się da czerpać korzyści. W ten sposób Twoja podróż jest o wiele łatwiejsza, bo nikt nie jest tak pożyteczny jak ktoś kto ma taki sam cel jak ty.

 

Od początku szło mi dobrze. Mimo pierwszej porażki pozbierałem się szybko. Wygrana dwóch pasów mistrzowskich, które są ze mną do dziś. Shockwave oraz Tag Team Title. Mimo tworzenia drużyny z niepoczytalnym i kompletnie niezrozumiałym człowiekiem. Crash, wspominać go będę chyba dobrze. Współpraca nie układała się najlepiej, co ja kurwa mówię, nie było tam mowy o żadnej współpracy. Na galach dbaliśmy jednak o to, by nazwa R*zpierdolfest, nie była tylko pustym słowem, ale znalazła potwierdzenia w tym co widz mógł zobaczyć na ekranie.

 

Ale to nie jest wszystko. Pas Shockwave był równie miłą zdobyczą. Drugi indywidualny tytuł, którego nigdy nie straciłem i podobnie jak pas obecnej federacji- EWF Daemusin Title, mam przy sobie. To był ten moment, te dwa pasy, dopalacz, dający pewność siebie, optymizm i wiarę, że szczyt jest bliżej niż dalej.

 

Wtedy chyba trafiłem najlepiej jak tylko mogłem. Izzy, TeeJay i Scyther. Takie osoby budziły wtedy respekt, jak chyba żadne inne. Wielkie sukcesy i jeszcze większe plany…

 

Czułem wtedy zmianę. Nie tyle co w ringu, już sam doszedłem do wniosku, że trzeba próbować nowych rozwiązań. Raczej w charakterze, sposobie bycia. Metamorfoza z nic nie znaczącego miłego gościa z EWF dopełniła się w stu procentach dopiero wtedy. Oczywiście, nadal ewoluuje, jednak tamte wydarzenia bardzo mi pomogły poskładać nowego siebie jak puzzle, kawałek po kawałku w jedną całość.

 

Jednak… Nigdy nie wiesz kiedy wszystko się spierdoli…

 

Jesteś wysoko jak nigdy, idziesz wyżej, dochodzisz coraz dalej…

 

Tylko czasem po prostu… brakuje szczęścia, wiesz. Żeby to wszystko przetrwało. W jakimkolwiek stanie. To nie było związane w żaden sposób ze mną, moja bezsilność była frustrująca, ale czasem po prostu musisz stać i patrzeć jak piękny projekt rozpada się na kawałki. BGW zostało rozjebane w McFlurry i nie bardzo było co zbierać. Cała historia tej federacji… Nie wiem czy wiele osób będzie ją pamiętać…

 

Ja. Na pewno. Nie możesz zapomnieć o dobrych momentach tak łatwo. Tym bardziej smutne jest jak się to wszystko skończyło. Dużo niewyjaśnionych tajemnic, wszystko to było zbyt zagmatwane, żeby mogło się udać. Tak dużo szaleństwa i chaosu, że nie było osoby na tyle mocnej by to doprowadzić do porządku.

 

Nic nie zmieni faktu, że kolejny kawałek historii tej sceny został napisany. Mogę być tylko szczęśliwy, że odegrałem w tym dużą rolę, będąc częścią kolejnej federacji, która posiadała coś co potrafiło przyciągnąć masy ludzi do siebie.

 

Teraz czas na kolejny etap. Rozdział, w którym chcę odegrać jeszcze większą rolę. Ambicja to coś co posiadam i czego nie stracę nigdy. Nauczyłem się tego na początku, nieważne ile razy przegrywasz, jak długo nie udaje ci się dostać nawet do głównej gali, tylko gnijesz w jakimś małym show nie puszczanym w telewizji. Ważne, że po każdej walce podnosisz głowę do góry i próbujesz jeszcze raz i jeszcze raz, a później kolejny raz, do bólu. Do czasu kiedy nie osiągniesz celu jaki przed sobą postawiłeś.

 

I to nie jest ważne, czy ludzie cię szanują. Nie zrozum mnie źle, wiadomo że szacunek jest ważny, ale nie najważniejszy. Jednak jeśli ktoś cię wyśmiewa, obraża czy chce udowodnić swoją wyższość, to sprawi że staniesz się mocniejszy. A gdy tylko dostaniesz okazje, coś poważnego zacznie się dziać wokół ciebie, życie zaczyna wyglądać dobrze. Pamiętam to jakby to było wczoraj. Dostałem szanse pojedynku z legendą tej sceny, Shamblerem. W cały wątek wmieszany był też Mind Mower, kolejna legenda. Mimo, że zagrałem w tym wszystkim niewielką role, wiedziałem, że wiele rzeczy niebawem się zmieni. Z pośmiewiska, zamienię się w kogoś kto zasługuje na szanse. Nie potrzebowałem do tego szacunku, niczyjego.

 

Nikt nie może powiedzieć, że komukolwiek cokolwiek zawdzięczam. Wszędzie doszedłem sam, wszystko zrobiłem po swojemu. Zmieniając wiele decyzji być może byłbym tu gdzie jestem o wiele szybciej. Ale ja na pewno niczego nie żałuję.

 

Bo to jak wierzę dopiero początek. Start tej podróży. Powrót EWF to najlepsze co mnie mogło spotkać, teraz wystarczy tylko poddać się prądowi i lecieć razem z nim. Wciągnąć się w to kolejny raz i pokazać, udowodnić, że Aero przestał być nikim, że można go lekceważyć, pomijać, nie zwracać na tą osobę uwagi. Bo właśnie ten gość, może wejść do ringu i skopać ci dupę, a umie to robić jak nikt inny w tym biznesie.

 

Nawet kurwa nie wiedziałem, że potrafię być tak miły jeszcze…

 

Ale to chyba tyle jeśli chodzi o to co was ominęło, jeśli mnie nie śledziliście podczas chwilowego snu EWF. EWF i Aero mają tą właśnie wspólną cechę- nigdy nie upadają. Zawsze powrócą. Najczęściej jeszcze mocniejsi. Możecie czuć się wprowadzeni w nowy okres. Poczuć się świadkami powrotu wiecznego underdoga, który marzył o byciu wśród wielkich i ma zamiar ten plan zrealizować już teraz. Lepiej już teraz załóżcie fejsbukowy profil „byłem obecny gdy w 2013 roku powróciło EWF i Aero” zanim ktoś was wyprzedzi. Shit is about to get real. Kambek jak Dżej…

 

Wszystko jasne? Trzy, dwa, jeden… zaczynamy.

 

------------------------------

Las. Skupisko drzew liściastych jak i iglastych. Jako, że pora zimowa, większość z nich pokryta jest białym puchem, który właśnie spada z nieba, łagodnie. Warto wspomnieć, że pora jest chyba wieczorowa, jednak dzięki śniegowi, nie jest bardzo ciemno. Przesuwamy się w jakimś nieznanym kierunku, pomiędzy drzewami i widzimy bardzo duży budynek. Nie wygląda on na dom, lecz na jakiś stary magazyn, coś w tym stylu. Nie wygląda on zbyt uroczo, jest raczej surowo wykonany, jakby z Bauhausu. Tym dziwniejszy jest widok wielu młodych ludzi czekających na wejście do środka. Są to kobiety oraz mężczyźni, większość w wieku licealnym bądź nieco starsza. Chyba damy radę dostać się do środka, ponieważ obraz zaczyna przedzierać się przez stojące w kolejce, zmarznięte, zbiorowisko. Gdy otworzyły się drzwi, zostaliśmy kompletnie oszołomieni. Wygląda na to, że jest to jakiś ukryty klub, jak można zauważyć dość popularny. Na parkiecie można dostrzec tańczących, pijących, wciągających, palących przedstawicieli młodego pokolenia, lekko w cieniu obok kilka leżących nieruchomo ciał, jednak zamiast się tu zatrzymywać idziemy dalej. Z lekkimi problemami przebijamy się przez główną cześć budynku do jakichś ciężkich metalowych drzwi. Na szczęście znamy kod, który je otwiera. Co nam się ukazuje? Bardzo duże pomieszczenie podzielone na jakieś mniejsze pokoje, pooddzielane ścianami. Postanawiamy wybrać, zapewne przypadkowo, trzeci pokój od prawej strony. Tym razem nie ma żadnych kodów, czujników, tylko zamek. Najwyraźniej nie mamy klucza, więc zostaję zapukać. Co dziwne, drzwi otwierają się bez słowa, a przed nami stoi bardzo urodziwa, uśmiechnięta Słowianka. Fani EWF na pewno rozpoznają w niej postać Vesny Obrenowić, specjalistki od rozmów z zawodnikami Extreme Wrestling Federation. Po chwili zostajemy zaproszeni do wejścia jednoznacznym gestem, a obraz przestaje być dynamiczny. Najwyraźniej od tej pory zostaniemy tylko w tym miejscu. Co widzimy? Bardzo ładnie wystrojone wnętrze, kilka ładnych malowideł na pastelowych ścianach. Ozdobny żyrandol zwisający z sufitu, jednak najważniejsza rzecz to obecność stolika do kawy i dwóch kanap. Z jednej strony, zasiada reporterka, a naprzeciwko niej, aktualny EWF Daemusin Champion- Aero.

 

Vesna (delikatnie zdziwiona, lecz ciągle ze swoim firmowym, szczerym uśmiechem na ustach): Zanim zaczniemy, dlaczego właśnie tu? Zawsze spotkać cię można było w hali, lub miejscu związanym z EWF, nagle poczułeś potrzebę odrobiny luksusu? Zmiany wizerunku?

 

Aero (uśmiechając się czekoladowo): Nie jestem specjalnie wyczulony na opinie innych, nawet tych na mój temat. BGW mnie rozpuściło, pokazało, że im mniej przejmujesz się innymi tym lepiej na tym wychodzisz. Od teraz stawiam swoje interesy ponad wszystko, więc wracam do tego uczucia, jak to nazwałaś luksusu, bo czemu nie. Nie muszę udawać, że robię wszystko dla swoich wielkich fanów którzy potrafią wspierać cię każdego dnia by w jednej sekundzie obrócić się przeciwko Tobie. To głupota trzymać się jednego światopoglądu i wygłaszać te same opinie, ze strachu, obawy, przed stratą poważania nic nie znaczących ludzi. Poza tym, najtrudniej się wypromować, potem jak sama widzisz hajs się zgadza.

 

Vesna (uśmiechając się równie czekoladowo, ze wzrokiem na nas, pytająco): Możemy zaczynać?

 

Chyba możemy, ponieważ po chwili kontynuuje…

 

Jest mi niezmiernie miło powitać państwa ponownie. Po długiej przerwie, spragnieni extremy fani, pewnie zacierają ręce na myśl o nadchodzącej gali EWF- Wrestlepaloozie numer sto dziewięć. Rozbrat z wrestlingiem przyniósł nam wiele nowych twarzy w federacji, odeszło też kilka tych starszych, jednak mamy również trzecią grupę- zawodników z solidnym stażem, którzy wracają do EWF z nadzieją na lepsze jutro. Dziś mam zaszczyt rozmawiać z posiadaczem teoretycznie najmniej prestiżowego pasa, Aero.

 

Aero (nieco mniej uśmiechnięty): Dobry wieczór.

 

Vesna: Zacznijmy od początku. Czym zajmowałeś się podczas tych wymuszonych wakacji?

 

Aero: Czekałem na powrót EWF.

 

Vesna (zaskoczona): Przecież wydawało się, że federacja upadnie na dobre. Nie powiesz mi chyba, że przez cały ten czas codziennie wstawałeś rano, przeglądałeś gazety czy portale internetowe w poszukiwaniu informacji o reaktywacji.

 

Aero: Oczywiście, że nie. Mam od tego ludzi. Powiem ci coś, Ves, w życiu jest wiele wątpliwych rzeczy. Masa idei po chwilowym bumie, kończy jak jakieś jebane Amber Gold. Tyle przedsięwzięć rozpada się po kilku tygodniach czy miesiącach i nigdy nie wraca do żywych. Ale EWF? Jak to się może skończyć. To jest pieprzone Never Ending Story. Rozumiesz? Coś co będzie żyło wiecznie sowim życiem. Dlaczego? Bo to prawie jak drugi, oddzielny świat. I nawet jeśli wydaje ci się, że możesz bez tego żyć. Tak miło w końcu odpocząć. Nie mieć z tym nic wspólnego. Tak wiele problemów z głowy. To się kończy, po góra miesiącu. Skręca cię, gdy zaczyna ci brakować nie tylko kopania tyłków, ale przede wszystkim adrenaliny. Dynamicznych zmian, całodobowej akcji wokół ciebie. Idziesz przez korytarz hali i nie wiesz co cie zaskoczy w pierwszym zakręcie. Nawet jeśli nic, to w drugim, trzecim, czwartym, coś musi się stać. Chcę być tego częścią jak nigdy wcześniej.

 

Vesna: Dobrze, ale nie siedziałeś bezczynnie. Trenowałeś, udoskonalałeś swoje umiejętności, zawsze powtarzałeś jak ważny jest progres i regularna praca która do niego prowadzi.

 

Aero: Dokładnie takie gówno-teksty sprawiają, że ludzie zaczynają cię lubić i szanować. Nie potrzebuję tego już nigdy więcej. Odcinam się od jakiejś propagandy ciężkiej pracy i starań. Komu to potrzebne? (wyjmuje jednego Lucky Strike’a i złote Zippo, które dostał kiedyś od Nilsena, zapala) Zdrowy tryb życia to takie same gówno jak globalne ocieplenie. A co dopiero w EWF. Czy jakikolwiek mistrz tej federacji musiał pracować ciężko? Nie. Co innego jest kluczem do sukcesu. Co robiłem w przerwie? To co każdy zwykły człowiek, poza pracą. Praca jest przereklamowana.

 

Vesna: Poruszmy temat celów, które chcesz osiągnąć w nowym EWF. Jakieś konkretne trofea są na Twoim oku?

 

Aero: Przy World Title prawdopodobnie będzie wakat, co?

 

Vesna (nie ukrywając zdziwienia patrzy na zupełnie poważnego Aero): …

 

Aero (z najbardziej czekoladowym uśmiechem jaki można sobie wyobrazić): Pomyślimy o tym. Na razie wchodzę jak to kiedyś zwykłem mówić po schodkach. Co było pierwsze? „Zwycięzca Akademii Pedagogicznej Komisarza Szakala”. Brzmi dumnie co? Dalej… Puchar Szcześciarza. Ułłłł yeeeee, a nie kurwa, to był Shaman. Sorki. No i ten Daemusin Title, który posiadam do dziś. Królewski pas, jeśli powoływać by się tylko na nazwę. Ale nie zaskoczę cię jak powiem, że mierzę wyżej, co?

 

Vesna: Zupełnie nie. Evolution title?

 

Aero: Na razie wystarczy mi dobre wejście na powrót. Nie chce niczego spieprzyć przy pierwszej okazji, więc pierwszy cel to wygranie pierwszej walki. Drugi cel to wygranie drugiej walki, rozumiesz. Może to być zajebiście ciężkie, może być cholernie łatwe, wszystko w rękach losowania. Lubię losowania w EWF, często szczęście mi sprzyja, to pewnie coś z tym Pucharem.

 

Vesna: Chciałbyś trafić na Psycho?

 

Aero: I tak, i nie.

 

Vesna: Rozwiń myśl.

 

Aero: To bardzo proste. W takiej walce nie mam nic do stracenia. Bez kompleksów mogę ruszyć na Białego i liczyć, że to będzie mój dzień, w którym rozjebę gościa z samego topu. Może nawet najlepszego obecnie, jeśli spojrzeć na roster. Ponadto może być zardzewiały na starcie, wiesz, bez jakiegokolwiek rytmu w tym wieku może być ciężej. Gdybym miał pewność, że wciąż bierze prozac pewnie bym się nawet nie zastanawiał, tylko liczył na to, że trafię na niego już teraz. To zaczyna nabierać coraz większego sensu, w sumie. Z drugiej strony to Psycho, co nie. W złym tego słowa znaczeniu. A ty co sądzisz?

 

Vesna: Wiesz, bez urazy, ale Biały wciąga cię na tą chwilę jak kreskę z rana, nie tylko ringowo, ale też psychologicznie…

 

Aero (zdziwiony i niepocieszony brakiem wiary i brutalną szczerością jego towarzyszki): Serio? Słabo.

 

Vesna: No ale zawsze zostaje ci ktoś z dwójki nowych. Bane, Znajda. Opinie?

 

Aero: Było sporo czasu, więc przygotowałem się. Pozwól mi zacząć od tego pierwszego… Kurwa, powiedz mi, ilu już takich ludzi było? Anarchia, jesus moly, to taki nieskończony trend w tym biznesie. Poważnie ludzie, znajdźcie sobie coś innego, to nie problem być choć trochę oryginalnym. Nie widziałem go nigdy w akcji, ale już teraz mam pewność, jak to się skończy. Młody, łysy, silny, mający wszystkich w dupie, to ostatnie jest cholernie ciekawe, bo wiesz co Bane? Jak na razie wszyscy mają w dupie również ciebie. Nikogo nie obchodzi kim jesteś i co robisz i taki stan rzeczy będzie utrzymywać się dopóki nie zaczniesz potwierdzać pustych słów w EWF. I nie mówię tu o walkach, bo to jest kurwa najmniej ważne. Przynajmniej na początku. Zobaczysz jak to jest próbować się przebić przez mur złożony z ludzi nieliczących się z Toba ani trochę, nie mających do ciebie krzty szacunku. Czy wtedy będziesz tak chłodny, pewny, w ogóle co ty możesz wiedzieć o chaosie? Jaki ty chaos chcesz zostawiać. Na razie możesz siać chaos w Dark Division u boku jakichś niedobitków…

 

Vesna (wykorzystując przerwę na oddech Aero): Ale nie sądzisz, że to jednak sporo większy od ciebie zawodnik? Nie sprawi ci to problemu.

 

Aero: Niczego się nie nauczyłaś, Ves. Co ci powtarzam od początku…

 

Czeka chwile, nie dostaje odpowiedzi, więc mówi dalej.

 

To wszystko nie ma najmniejszego znaczenia. Czy jesteś duży, mały, biały, czarny, żółty, gruby, chudy, umięśniony, nieumięśniony, nosisz maskę, ubierasz się w spodnie czy majtki, zakładasz jakiś specjalny strój, czy lubisz łamać ludziom nogi… Nie, akurat łamanie kości i stawów jest bardzo przyjemne, przepraszam za to. Wracając do wywodu, to nie jest ważne. Dlaczego? Bo wygrywa ten który jest najmocniejszy w głowie, rozumiesz? Nie ma miejsca na strategie czy plany treningowe na daną walkę, o wszystkim decydują ułamki sekund, a w takich momentach we mnie budzi się instynkt łowcy, który zawsze znajdzie sposób by jego ofiara na koniec walki leżała nieruchomo, wijąc się z bólu. Pod bramką zamieniam się w Henry’ego, a ten koleś? To będzie jego pierwsza walka, więc szczytem jego marzeń może być Daniel Sikorski. Wiadomo, niektórzy robią wielkie pierdolnięcie już w pierwszej potyczce, ale tacy ludzie to unikaty. Nawet ja nie byłem jednym z nich. Ale wiesz co mnie różni od wielu ludzi tu?

 

Kolejne pytające spojrzenie i oczekiwanie na odpowiedź reporterki. Ponownie bez rezultatu.

 

Mam coś co jest tutaj rzadkością, rarytasem wręcz. Inteligencje. A jak skleisz to wszystko w jedno, nie zdziw się wynikiem równania będzie maszynka do wygrywania.

 

Vesna: Dobrze, co jeśli to będzie Znajda? Nawet nie pytam już czy przeszkadza ci to, że nic o nim nie wiesz, po prostu co o nim sądzisz?

 

Aero: To ten typ osoby, którą masz ochotę po prostu mocno przytulić i powiedzieć: "wszystko będzie dobrze, nie martw się stary”. Nikt nie wie co on tu robi, poważnie, jakim cudem takie osoby są przyjmowane do EWF? Brak mi słów, żeby wyrazić smutek związany z losowością zawodników przyjmowanych do federacji w tych czasach. Kiedyś na jego miejscu były prawdziwe gwiazdy, pamiętasz to? Great Barri, to był ktoś. Nie wielu ludzi zalicza kontakt seksualny z małpą pracując w EWF. Albo ten, od aborcji… Wypadło mi z głowy…

 

Vesna (próbując zachować profesjonalizm, zagryza wargi i po chwili odpowiada): Karl Daniels?

 

Aero: Tak! Tak! Dokładnie on. Serio, może wielu ludzi uzna to za coś chorego, ale czy się z tym zgadzamy, czy nie, zrobienie sobie samemu aborcji to jest kurwa dowód odwagi. Ogólnie, przykłady można by mnożyć. Uciekający od walki VipeR, chociaż to akurat smutna postać, gdzie by nie pobiegł tam już czekała łopata Ponurego Grabarza. Był jakiś koleś, który podczas jednej z moich walk wyszedł sobie do kibla, rozumiesz? All fucking planned, on wychodzi do kibla, odwraca uwagę mojego rywala, a ja kończę walkę. To były naprawdę fajne czasy. Tacy ludzie też są potrzebni. Bez nich w dole karty znajduje się tylko szarość i jest straszni ponuro, wiesz. Więc wracając do mojego, szanownego, potencjalnego oponenta. Drogi Znajdo, wierzę, że z Tobą będzie inaczej. Jeśli na ciebie trafię to wiesz, możesz w sumie zapomnieć o jakichkolwiek szansach na wygraną. Ale potem, kto wie, może czymś się wykażesz. Może będzie przebierać się za wulkan? A może jednak pokażesz, że jesteś coś wart i zaczniesz wygrywać jakieś walki? Tylko pamiętaj, nie ma sensu się spieszyć, bo jebany pasat, wiatr taki, nie Volkswagen, zmiecie cię z tego ringu szybciej niż Vaclav kolejną Perłę z puszki.

 

Vesna (wesoło): Wspominasz to z taką radością, nie chciałbyś tam wrócić?

 

Aero: Życie na pewno byłoby prostsze. Nikogo by nie obchodziło, czy wygrywasz, czy przegrywasz. Wystarczyłoby raz na jakiś czas wymyślić jakieś fajne powiedzonko w stylu „Whaaaaaat’s Up, Ziooooooooooooooom” i miałbyś fajną, bezstresową kasę. Ale niestety, popełniłem jeden błąd. Odważyłem się wejść jakieś kilkanaście kilometrów ponad poziom tej całej wesołej gromadki. A jak raz wjedziesz do poważnej gry, stąd nie ma wyjścia. Co więcej, sam ani przez chwilę nie masz ochoty nigdzie się wybierać, tylko z całych sił walczysz o utrzymanie i awans wyżej.

 

Vesna: Skupmy się na najbliższej gali. Znajda…

 

Aero: Spokojnie, spokojnie. Bo powiedz mi, co ja jeszcze mogę powiedzieć? O wiele fajniej jest wspomnieć starych dobrych kompanów, pogadać na temat kambeku SeBy, a nie jakieś Bejny i Znajdy cały czas. Kto tego będzie chciał słuchać?

 

Vesna: Wywiad miał być na temat nadchodzącej gali… To może poruszymy inną rzecz. Chciałbys wziąć udział w jednym ze specjalnych meczy? Na najbliższej gali mamy mieć Scaffold Match, Stocznia Szczecińska Mecz oraz nie zapominajmy o Main Evencie-

sędziowanym przez panią prezes EWF.

 

Aero: Jasne, to wszystko brzmi fajnie. Scaffold, takie zachodnie nazwy podobają się Polakom. Równie dobrze ten mecz mógłby nazywać się Starbucks i polegać na byciu idiotą pijącym małą czekoladę za 10 złotych na czas. Byle brzmiało zachodnie. Co to jest ten Scaffold Match, tak z czystej ciekawości?

 

Vesna: Jest to walka na konstrukcji, zawieszonej ponad ringiem. Nie wiemy jaki będzie dokładny typ tego meczu, lecz prawdopodobnie wygrywa ten, kto zrzuci swojego przeciwnika na rozłożone poniżej stoły.

 

Aero: Nie przepadam za głupimi udziwnieniami. Lubię proste zawody, gdzie mogę pokazać wyższą kulturę wrestlingu. Ale to naprawdę nie ma różnicy gdzie będzie toczyć się walka, na końcu i tak moja ręka będzie wzniesiona ku górze.

 

Vesna: Stocznia Szczecińska?

 

Aero: Nie przepadam za zbyt dużą ilością jodu w powietrzu.

 

Vesna: Main Event?

 

Aero: O jejku jej. Nie mam pojęcia jak to będzie wyglądać, może lepiej nie.

 

Vesna (prezentując swój finałowy uśmiech wprost do nas): W takim razie to chyba wszystko, dziękuje i powodzenia.

 

Aero (czekoladowo): Proszę bardzo i nie ma potrzeby.

 

------------------------------

Mrok. Światło. Cień postaci. Ponownie mrok. Ponownie światło. Postać ruszyła. Światło się utrzymuje. Postać z torbą sportową na ramieniu. Idzie przed siebie. Światło słabnie lecz wciąż widzimy zarys postaci. Charakter skręca szyje w lewo. Następnie w prawo. Podciąga lewe kolano do brzucha. Potem prawe. Wyciąga lewe ramie do boku. Tuż po tym prawe. Podskakuje w miejscu. Słyszymy głos…

 

Dobrze być tu kolejny raz…

Ostatecznie transmisja kończy się, obraz rozmywa się w biel.

 

------------------------------

 

Na początku przepraszam, że musieliście na mnie czekać.

 

Pojawiło się sporo mocnych eRPów tutaj i chyba potrzebowałem tego, żeby spiąć się jak nigdy i napisać chyba najdłuższe dzieło w życiu. Starałem się nie walić przy tym enterów co dwie linijki, mam nadzieję że ktoś oprócz Imperatora skusi się na lekturę i jakiś skromny komentarz.

 

Dzięki.

10136801454e08b07ab2e86.jpg

  • Odpowiedzi 6
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Camp

    2

  • Scythe

    2

  • mu

    1

  • ajfan

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  2 298
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.11.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Vesna: Zupełnie nie. Evolution title?

 

Wydaje mi się, że kiedy zdobywałem Evolution title pisałem gorzej i miałem odrobinę lepszą konkurencję niż Ty obecnie, dlatego polecam mierzyć wyżej. :)

 

Ogólnie rzecz ujmując, myślałem że po upadku EWF i przejściu do BGW zaliczyłeś progres życia, tzn. wiedziałem, że z czasem będzie lepiej, ale będzie się to działo powoli i stopniowo. Teraz zaliczyłeś skok jeszcze większy i nie ma tu sensu zrzucać tego na barki czasu.

 

Najlepiej widać to po objętości (nie chcę nawet wracać do tych erpoz z okolic Pucharu Szczęściarza, boję się), masz o czym pisać, potrafisz solidnie wypunktować przeciwników, zaciekawić, wypromować swoją postać.

 

Co do tego ostatniej kwestii, podoba mi się, że coś co miało być z założenia żartobliwe (wiem, bo sam to chyba wymyśliłem :P) potrafisz przekuć w swój atut, czekoladowy. :twisted:

 

Lekko rozbawił mnie opis jobberów, kurwa, co za ludzie byli w tej federacji, jako jednostki są zabawne, jako skupisko to naprawdę konkretna groteska, dzięki za przypomnienie.

 

Smutne zostawiłem na koniec. Z doświadczenia wiem (porównałbym ten przełom do tego co zrobiło się ze mną po RP "Klasyczny jak Air Max Classic"), że będziesz miał teraz zastój, napiszesz kilka erpoz na podobnym (bardzo, bardzo solidnym poziomie), ale w końcu się obudzisz i powiesz "O kurwa, to ciągle to samo". Zaczniesz eksperymentować, bo to jedyna droga żeby dostać się do main eventu. Kilka rad:

 

1) Nie czytaj wszystkich erpoz swojego przeciwnika jeżeli zaczął karierę w 2002r.

2) Nie wypominaj mu potknięć sprzed 11 lat

3) Nie pisz erpoz na dwa topici (to akurat rada zapożyczona)

4) Nie wrzucaj do erpozy zbyt wielu wątków fabularnych dopóki się tego nie nauczysz.

5) Zacznij używać klasycznych prom a'la Kraven bo fajnie wyglądają i są podniosłe

6) Nie bądź śmieszny w tym co piszesz - bądź zajebisty, ale z umiarem.

Nie płakałem po CM Punku

18909757064dbdb1458cbe1.jpg


  • Posty:  1 459
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  22.09.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Bardzo dobre ajek, graty.

 

Ty się kurwa przestań bawić w recenzenta, tylko wkładaj buty, zawiązuj sznurówki i wracaj gdzie Twoje miejsce, bo Brudny Harry ma wielką ochotę skopać Twój candy ass one more final time! :twisted:

 

ajfan - mistrzowski progres miły dla oka. BDA żyje i ma się dobrze nawet poza granicami mmaq. 8)

Do It Like A BOSS !

52212044855de371531fdf.jpg


  • Posty:  283
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  13.01.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

 

Ty się kurwa przestań bawić w recenzenta, tylko wkładaj buty, zawiązuj sznurówki i wracaj gdzie Twoje miejsce, bo Brudny Harry ma wielką ochotę skopać Twój candy ass one more final time! :twisted:

 

 

Mam 150 lat , natury się nie da oszukać ;]


  • Posty:  1 459
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  22.09.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Mam 150 lat , natury się nie da oszukać ;]

 

Sekret tkwi w %. Ja mam 130 i daję radę. Grunt, to dobry eliksir.

Do It Like A BOSS !

52212044855de371531fdf.jpg


  • Posty:  786
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.09.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

natury się nie da oszukać ;]

 

amerykańskie celebrytki robią to od lat ;d

 

[ Dodano: 2013-01-08, 18:22 ]

PLUS : przeczytałem przy obiedzie , smakowało . keep it up , mate

czasami spotykasz na swojej drodze osobe , której nie należy wkurwiać . to ja .

291222956444952483a993.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • IIL
      Ciampa is All Elite 🙂
    • Attitude
      Nazwa gali: AEW Dynamite #330 Data: 28.01.2026 Federacja: All Elite Wrestling Typ: TV-Show Lokalizacja: Cedar Park, Texas, USA Arena: H-E-B Center At Cedar Park Format: Live Platforma: TBS Komentarz: Excalibur, Taz, Tony Schiavone, Don Callis & Stokely Karta: Wyniki: Powiązane tematy: All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusj
    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
×
×
  • Dodaj nową pozycję...