Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

TNA Hardcore Justice 2012


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  10 372
  • Reputacja:   396
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

1. Chavo & Hernandez vs. Kash & Gunner - słaby opener, który miał chyba tylko na celu pokazanie, że Chavo to kozak, którego nie jest w stanie zniszczyć dwóch byczków. Ciekawie się dopiero zrobiło, kiedy do ringu na pełnej kurwie wjechał Hernandez (kozackie Shoulder Block'i!), ale to było dopiero na sam koniec, a i wtedy oczywiście to Guerrero musiał pinować. Mogliby takie perełki zostawiać na tygodniówki, bo nie dość że było to słabe od strony wizualnej, to jeszcze z zerowym napięciem (ktoś w ogóle wierzył, że mający debiut na PPV Chavo, może to umoczyć?).

 

2. Falls Count Anywhere - kolejna walka, która dupy mi nie urwała. Jakoś brakowało mi tu większej dramaturgii, która potrafiłaby przykuć mnie do fotela. Podobały mi się tu natomiast 2 rzeczy: to jak został rozpisany Magnus (myślałem, że będzie tłem dla Roberta i Kena, a tu Angol został zabookowany chyba nawet mocniej niż Anderson. Git! :wink: ) oraz to jak Panowie marszczyli Boba za każdym razem kiedy usiłował odwalić taunta (za KAŻDYM razem obrywał w takiej sytuacji po dupsku. Great! :D ). Poza tym - nic specjalnego. Starcie o którym zapomnę zanim skończę pisać to podsumowanie z Hardcore Justice.

 

3. Kazarian vs. Devon - zawsze czuję smutek kiedy tak perspektywiczni wrestlerzy jak Kaz, są podkładani takim reliktom przeszłości jak Devon. Sama walka - dzięki niezłemu sellingowi i kilku akcjom Kazariana - była w miarę strawna, zwłaszcza pod sam koniec. Oczywiście nie był to żaden Five Star, ale jak na walkę z udziałem Devona, to było całkiem przyzwoicie (spodziewałem się gorszego shitu). Szkoda, że TNA nie pushuje bardziej Kazariana, bo oglądanie go w ringu, to dla mnie czysta przyjemność.

 

4. Tessmacher vs. Rayne - pomimo, że żadna z Pań nie błyszczy ringowo (+ jako bonus, ten kretyński angle z napaloną na starucha Hebnera, Madison :roll: ), to ich walkę oglądało mi się całkiem przyjemnie. Może dlatego, że Rayne zajebiście wręcz odgrywa rolę wrednej suki i jej gra aktorska potrafi często pokryć niedociągnięcia w ring skillsach. Zmiana mistrzyni - jak dla mnie na plus, bo Tessmacher nie dość, że była bezbarwna, to na dokładkę nie pokazywał nic ciekawego w ringu.

 

5. Table Match - w końcu jakaś dobra walka, gdzie sporo się działo i można było się wkręcić. Fajnie, że każdy (nawet Robbie E., który na samym początku mnie rozwalił, jak zaczął pyszczyć do wszystkich i pyrgać Raya :lol: ) miał swoje 5 minut, a dramaturgia była tak podkręcana (dużo "ataków na stół" niweczonych przez osoby trzecie), że do końca nie było wiadomo, kto wygra.

Cieszy wygrana Ray'a, który jest ostatnio jednym z jaśniejszych punktów w TNA, a niemal permanentnie jobują go w najważniejszych walkach, na PPV's. Ogólnie fajnie Bully zagrał paranoika, obawiającego się z każdej strony ataku "Asów i Ósemek".

 

6. Ion vs. King - kozacka walka o pas X-Division, dynamiczna, efektowna, z kilkoma bardzo przekonującymi near fall'ami. Zupełnie nie wadzi mi Zema (podoba mi się sposób w jaki odgrywa swoją postać. Potrafi być bardzo irytujący, a to dla heela tylko plus) jako Champ (choć nie obraziłbym się gdyby King przejął tytuł), ale boję się tego, że będzie on kisił pas, aż nie wróci Sorrensen i mu go nie odbierze, co może być dłuuugim runem dla Filipińczyka (który nas w końcu zmęczy).

Cieszy to, że heelowy Mistrz czysto jedzie pretendenta, po bardzo wyrównanej walce. Tak właśnie się buduje pozycję danego wrestlera, a nie tylko "lakierem po gałach" i kolejny Vince'o-heel, bojący się własnego cienia.

 

7. Ladder Match - świetny festiwal spotów i akcji podwyższonego ryzyka. Piękne dla oka widowisko, z wieloma zwrotami akcji i kozacką końcówką, gdzie Styles rzutem na taśmę (a raczej - skokiem na drabinę :D ) kradnie Joe zwycięstwo (mina Samoy - bezcenna :wink: ).

Jedyne co mi się tu nie podobało, to zbytnie pastwienie się nad Danielsem, którego jestem wielkim fanem, ale uczciwie trzeba przyznać, ze w tej walce Chris był najsłabszym ogniwem, a kilka razy rozpisali mu świetne zmarszczenie samego Angle'a i to w akcjach "jeden na jeden" (przynajmniej jakieś małe zadośćuczynienie).

Faktem jest to, że cholernie trudno jest zjebać Ladder Match, który z samego założenia jest bardzo efektownym gimmick matchem, tak więc ten także stanął na wysokości zadania i do samego końca trudno było wytypować, kto zdobędzie te 20 punktów.

Cieszy też to, że w końcu Samoa rozpisywany jest na prawdziwego killera, a nie jakiegoś grubcia-popierdółkę. Joe zajebiście sprawdza się w takiej roli i mam nadzieję, że ten turniej, to powrót jakiegoś konkretniejszego pushu dla tego wrestlera.

 

8. Aries vs. Roode - przyznam szczerze, że nie ujęła mnie jakoś specjalnie ta walka. Po takim składzie spodziewałem się szybszego tempa i mniej rest holdów, oraz jakiejś bardziej płynnej zmiany przewag, co by podkreślić jak bardzo równorzędni rywale stoją naprzeciwko siebie. Pierwsze starcie Austina z Bobikiem podobało mi się bardziej. Poza tym, przekombinowali z końcówką. Numer z podwójnym wyliczeniem ma brodę do ziemi (kontynuacja walki była oczywista), a motyw gdzie Roode zapierdala z pasa w łeb Mistrzowi (podczas Suicide Dive'a), na oczach Hebnera, a ten każe mu kontynuować w ringu - to normalnie śmiech na sali.

Starcie oczywiście nie zeszło (bo i nie mogło, z takim składem) poniżej pewnego poziomu, ale tej walki lepszym epitetem niż "solidna" bym jednak nie określił. Dobrze, że przynajmniej Aries zachował pas, Nash pewnie ma przedzawałowy widząc takiego HW Champa (nie wiem, jak Kev przeżył Mysteriusza ze Złotem :twisted: ).

 

Reasumując - Hardcore Justice zaczęło się słabo, aby ładnie to nadrabić wraz z upływem czasem trwania PPV. Table Match, Ladder Match, X-Division Championship - mogły się na prawdę podobać. Main event może nie porwał, ale też nie zszedł poniżej pewnego poziomu. Panie także w miarę dały przyzwoity show. Nienajgorsze PPV, choć apetyt po Destination X został oczywiście dużo większy. Moja ocena 3/6.

Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.

Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

88278712552c9632374b21.jpg

  • Odpowiedzi 112
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Phenomenal

    18

  • ResQ

    11

  • radiomagnetofon

    10

  • aRo

    8

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  114
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  05.02.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

O właśnie! Impact z Londynu to świetny przykład. Tam przecież nie było żadnych światełek, zero wystroju, ba nie było nawet wejścia. Jednak klimat był mega konkretny..

 

WWE jest trochę przekoloryzowane to fakt, ale jednak chciałbym w TNA zobaczyć oprawę na poziomie UFC - tam nie dają titantronów, nie koloryzują, ring jest oświetlony i co najważniejsze nie ma tam elementów z poprzedniej epoki i żadnych niedociągniąć. Znaczy najbardziej chciałbym jakby TNA miała coś w stylu KSW, wyobraźcie sobie na tych ekranach obok titantronu te niebieskie animacje z wrestlerami(zwykle to ten prawy ekran w IZ). Może wyskakuję marzeniami, ale kiedyś na BFG takie coś zobaczyć to byłby klimat.

Oczywiście niedociągnięciem TNA jest to, że wolą puszczać jakąś animacje na ekranach niż walkę, niekażdy widzi zmiany na twarzach zawodników i niektóre przekręty itp.

 

Nie miałbym nic przeciwko galom w Orlando jakby przenieśli je do jakiejś większej hali, która byłaby poukładana w każdym calu, żadnych średniowiecznych pomostów(te metalowe bramy za ringiem w IZ). Kurnik wyglądałby o wiele lepiej. Zamiast dawać na ścianach logo Impact Wrestling to można dać niebieskie logo TNA albo zmieniać logo Impact Wrestling z czerwonym logiem TNA. Przestrzeń wokół ringu mogłaby być trochę większa, zawsze to robi lepsze wrażenie, przykładowo Londyn. Tam tylko brakowało ekranu, w którym byłaby widziana walka, bo animacja Impact Wrestling w prostokątnym ekranie to nie to. Wiele osób nie widziało co w ręce miał Daniels kiedy uderzył Stylesa wtedy i zamiast buczeć to myśleli, że czysto wygrał.

 

Nie wiem co wy macie do main eventu, był zajebisty według mnie, właściwie oglądanie walki zależy od nastroju i od emocji jakie ładujesz w oglądanie tego starcia. Mnie na przykład nie powalił pojedynek Angle vs Joe z Genesis 2006, bo nie oglądałem wtedy Impaktów, a wynik był mi znany, dlatego bardziej podobała mi się walka z Destination X - jakbym się wczuł w tamtą historię to bym odniósł inne wrażenie, to proste.

 

Sytuacja z tym pasem po Suicide Die dziwna, powinni po tej akcji zacząć walkę wtedy nie byłoby problemów. Ile razy widziałem napiepszanie się przed walkami nie wiadomo czym mimo, że walka była z dyskwalifikacją to dopiero po gongu te akcje były niedozwolone.

 

Czemu skarżycie się na opener? Ja byłem zadowolony, bo spodziewałem się czegoś gorszego - nudnej walki tag-teamowej w stylu WWE, a tu było szybko i poza tym to opener, więc jaj nie mógł urwać, ale przyjemnie się oglądało.

 

FCA dziwnie się zakończyło, za szybko według mnie, brakowało jakichś większych akcji niszczących Magnusa, co jak co, ale tego typu walki to WWE robi lepsze, chociaż nie lubię tamtej federacji to muszę to przyznać.

BOBBY ROODE - LONGEST REIGNING TNA WORLD HEAVYWEIGHT CHAMPION

17298674fa58df4e3b7a.jpg


  • Posty:  1 955
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  15.11.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Kid Kash & Gunner vs Chavo Guerrero & Hernandez – Obijanie face’a przez 3/4 walki nie można uznać za dobry opener. Była to typowa walka tag teamowa, gdzie dwóch heeli znęca się nad tym mniejszym, by w końcówce role się odwróciły. Nie pozwolili Supermexowi na wiele, a to głównie na jego loty tutaj liczyłem. Na plus można zaliczyć tylko ciepłe przyjęcie Chavo.

 

Falls Count Anywhere Match - Na dzień dobry A88A wyeliminowali Dinero i coraz mniej ich lubię. Rozumiem chęć rozwijania storyline, ale ten atak mógł i powinien nastąpić po walce. Pope jest bardzo dobrym wrestlerem, dopiero co powrócił i zbyt sobie w BFG Series nie poszalał. Jeśli skończy się to walką A88A vs Team TNA i Pope się tam znajdzie, to będę mógł przełknąć taki obrót sprawy. Co do walki - była niezła, choć zabrakło mi większego przemieszczania się po hali. Co prawda nie mają tyle przestrzeni wokół ringu, co w WWE, ale jak już przenoszą się na rampę, to chciałbym zobaczyć coś więcej aniżeli jedną akcję kończącą z krzesłem.

 

Kazarian vs Devon – Gdy zapowiedzieli tą walkę pomyślałem sobie , że przygoda Devona z TNA się kończy i na szybko dostaniemy nowego mistrza. Starcia o TV title robią głównie za zapełnienie czasu i wypadają słabo. Tutaj co prawda była to najlepsza walka Devona odkąd jest mistrzem, ale i tak daleko jej do miano dobrej. Zrobić taką z byłym Dudleyem nie jest łatwym zadaniem. BTW koszulka Kaza w stylu „Men in Black” rządzi.

 

Tables Match – Świetne promo Raya przed walką i jego fałszywe „zaloty” w stronę Robbiego tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że będę za nim tęsknił jeśli nie przedłuży umowy. Wierzę, że ta wygrana świadczy o sukcesie w negocjacjach. Nie lubię Tables Match i jeśli w walce uczestniczy czterech zawodników to powinna ona być zrobiona na zasadach eliminacji (jak dekadę temu robiło to WWE). Podwyższyłoby to poziom widowiska (które było niezłe, ale można było wyciągnąć z niego jeszcze więcej) i apetyty wszystkich na widok ciał łamiących stoły zostałyby zaspokojone.

 

Kenny King vs Zema Ion – K2 ładnie się wprowadził do TNA. Mając takiego zawodnika jestem spokojny o przyszłość X Division. Warto było czekać na odbudowę dywizji, bo walka była bardzo dobra. Prowadzona była w szybkim tempie, które nie sprowadzało się do długiego trzymania oponenta w defensywie, a była wyrównana i emocjonująca. Cieszy również czysta wygrana Iona, co jak na heela jest rzadkim wyczynem. Jak na 10 minut, które dostali, byli w stanie pokazać dużo i czekam na więcej.

 

Ladder Match - Trzech byłych mistrzów X Division i twórców jedynego 5 stara w TNA + żywa legenda tego biznesu – to musiało się udać. Wszystko byłoby ok, gdyby nie koszmarne rozpisanie Danielsa. Rzucali nim po ringu niczym kawałkiem mięcha, co mocno raziło po oczach. Drużynowy mistrz zasługuje - przynajmniej w takiej walce gdzie spotyka się czterech killerów z wielką historią - na lepsze traktowanie. Pan Fenomenalny wraca do gry. Jak się okazuje za szybko go skreśliłem, bo ma jeszcze zapas kilku walk i realną możliwość nadrobienia punktów.

 

Bobby Roode vs Austin Aries – A Double jest tak zajebisty, że obecnie nazwę TNA powinno się rozwijać tak samo, jak brzmiał napis na plakacie, który wyłapał podczas celebracji. Kolejna świetna walka tej dwójki, co świadczy o chemii ringowej między nimi. Było to bardziej techniczne starcie z przechodzeniem od jednego submissiona do drugiego i równie dramatyczną końcówką jak na DX. Po zamieszaniu z sędziami można było przewidzieć finał, ale jakoś specjalnie mi to nie przeszkadzało. Aż chciałoby się zobaczyć Aries vs Roode IV, ale umowa jest umową. Sfrustrowany Roode pewnie dalej będzie wieścił swoje przekonanie, że Storm ma układy z A88A, a Aries do BFG nie ma z kim walczyć. Jestem ciekaw, z kim będzie bronił tytułu na No Surrender.

 

Ocena gali: 3/6.

"Even the man with three H's would be proud of the way we buried this young, promising talent." - Broken Matt Hardy (Total Nonstop Deletion 15.12.2016)

  • Posty:  3 284
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  26.05.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

motyw gdzie Roode zapierdala z pasa w łeb Mistrzowi (podczas Suicide Dive'a), na oczach Hebnera, a ten każe mu kontynuować w ringu - to normalnie śmiech na sali.

Też mnie to ostro zniesmaczyło oraz zaskoczyło na początku, ale oglądając to drugi raz dokładniej widac że jednak rozegrali to w sposób że Aries sam nadziewa się na pas bez intencji ze strony Bobika. Jeśli się przyjrzeć widać że Roooo po prostu odwraca się z pasem w rękach i nie miał zamiaru uderzenia nim Austina. Ciężko to wyłapać oglądając to normalnie, ale potem już dosyć oczywiste.

 

Co innego tyczy się rozwalonego stołu przez Hardy'ego i Storma. Zupełnie zepsuta akcja gdy Robbie nie usunął stołu na dobre. Z resztą po minach Jeffro i Kowboja widać że ich rekacja wyrażała kompletny szok związany z nieporadnością ich kolegi, a nie faktu że umknęło im wspólne zwycięstwo :roll:


  • Posty:  114
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  05.02.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Co innego tyczy się rozwalonego stołu przez Hardy'ego i Storma. Zupełnie zepsuta akcja gdy Robbie nie usunął stołu na dobre. Z resztą po minach Jeffro i Kowboja widać że ich rekacja wyrażała kompletny szok związany z nieporadnością ich kolegi, a nie faktu że umknęło im wspólne zwycięstwo :roll:

 

Obejrzałem to jeszcze raz i się uśmiałem. :) Robbie E wyszedł na idiotę w tamtym momencie, mimo, że ma tylko taki gimmick. Hardy facepalm.

 

Co jak co, ale jak na openerze najbliższego Impactu nie będzie Ariesa za mikrofonem to coraz mniej będzie mi się on podobał jako mistrz. Roode wychodził po każdej gali z mikrofonem, świetnie się go słuchało, ludzie nie mogą go nie lubić nawet za to co robi - na jego wejściu kilka osób piszczało, Roode jest po prostu zajebisty i jak go tu nie lubić. Aries powinien robić to samo, dobrą miał podbudowę pod Destination X, do tego chyba najlepszy Before The Bell w tym roku to powinien mieć te swoje momentum i powinien się wbijać w pamięć. Drażni mnie trochę jego wejście na ring, za szybkie, theme jest w porządku, jednak powinni mu zmienić na jakieś inne, nie pasuje do mistrza.

BOBBY ROODE - LONGEST REIGNING TNA WORLD HEAVYWEIGHT CHAMPION

17298674fa58df4e3b7a.jpg


  • Posty:  226
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.01.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Kid Kash & Gunner vs Chavo Guerrero & Hernandez

Walka jako openner wypadła tak sobie, spodziewałem się czegoś więcej. Aczkolwiek nie była zła, jedyne co raziło mnie w oczy to to że Chavo zbyt długo przebywał w ringu

 

Falls Count Anywhere Match

o ile byłem w stanie przełknąć atak na Pope'a to RVD jako zwycięzca tego nie mogę zrozumieć

 

Tables Match

cała walka nie była zła. Nie spodziewałem się Bull'ego Ray'a jako zwycięscy cóż i tak cieszy mnie ten fakt. Mam nadzieję że przedłuży kontrakt z TNA.

 

Ladder Match

Walka bardzo dobra widać wyraźnie że chcą podbudować AJ'a w BfGS

niestety Daniels został źle rozpisany a szkoda bo mógłby on stworzyć świetne show.

 

Bobby Roode vs Austin Aries

Starcie tych dwóch panów po raz kolejny było świetne obaj ci zawodnicy potrafią zrobić genialną walkę. A-double jest fantastyczny ale przez program z A88A nie może rozwinąć skrzydeł tak samo jak Roode właśnie z tego powodu otrzymaliśmy słabą podbudowę

247782758521a06569bd9f.jpg


  • Posty:  78
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.07.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Skoro usprawiedliwiacie TNA tym, że działają oni dopiero 10 lat i "nie są rozpoznawalną marką" to czemu połowa rosteru jest tam z WWE i nie są to jacyś jobberzy tylko Main Eventerzy jak Hardy czy Angle? Poza tym tak jak wspomniałem - TNA to mainstream, MAIN STREAM, MAIN STREAM!!! Owszem, potrafią zrobić fajną oprawę graficzną, ale jest to tylko na Slammiversary, Bound for Glory, Lockdown i nic poza tym. To z tym iMPACTem w Anglii to mi się podoba, ale tam głównie nadrabiała publiczność, która była mega zajebista.

 

Rozumiem, że miałoby to znaczenie gdyby TNA robiło gale w różnych miejscach, ale co można zrobić w IZ?

 

No i to jest podstawowy powód i argument dlaczego TNA nigdy nie urośnie do poziomu WWE. Robiąc galę w jednym miejscu do niczego nie dojdą. Poza tym PPV to PPV, a tygodniówka to tygodniówka. Jeśli obie te rzeczy różnią się tylko kolorem lin to sorry, będę hejcił Dixieland bo na main streamową federacją to nie przystoi.

 

Czemu skarżycie się na opener? Ja byłem zadowolony, bo spodziewałem się czegoś gorszego - nudnej walki tag-teamowej w stylu WWE, a tu było szybko i poza tym to opener, więc jaj nie mógł urwać, ale przyjemnie się oglądało.

 

Kiedy ostatnio oglądałeś jakąś walkę tag teamową na WWE PPV? Wydaje mi się, że albo dawno, albo wcale. Szybko? Niby kiedy szybko? Chavo wszedł do ringu i przez całą walkę był obijany przez Gunnera i Kasha. Potem hot tag, Hernandez robi zamieszanie w ringu, Chavo nagle odżywa i kończy walkę. Serio? Nikt mi nie wmówi, że ta walka była co najmniej dobra, ba! Nikt mi nie wmówi, że była lepsza niż ostatnie walki tag team'owe w WWE.

It’s Time, Once Again, to Get Aboard the Ho Train!

214441016350278cafd9acb.jpg


  • Posty:  10 886
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  12.01.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Jesli chodzi o oprawe, to sa dwie strony medalu:

NIE - Oprawa w Main Streamie nie jest niezbedna. Jest wiele przykladow, ktore potwierdzaja, ze mozna zrobic swietne show - ktore bedzie powszechnie tak odbierane - i nie musi ono miec swiatelek i innych pierdol.

TAK - Oprawa w Main Streamie jest wazna... zeby przyciagnac nowe osoby, ktore dotychczas zajmowaly sie STRICTE WWE. Mialem ostatnio przyklad starego fana, ktory nawet nie mogl podejsc do TNA, bo sam biedny wyglad go odstraszyl. Takich przypadkow moze byc o wiele wiecej.

50608915156a3743c1fa34.jpg


  • Posty:  419
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.10.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Skoro usprawiedliwiacie TNA tym, że działają oni dopiero 10 lat i "nie są rozpoznawalną marką" to czemu połowa rosteru jest tam z WWE i nie są to jacyś jobberzy tylko Main Eventerzy jak Hardy czy Angle?

 

Wrestlerzy WWE są traktowani jak maszynki do zarabiania kasy. Hardy czy Angle, którym TNA może dać dobre kontrakty nie będą tracić życia w WWE (być ciągle w trasie). Mogą zarabiać równie dużo pracując o wiele mniej. Mogą poświęcić czas rodzinie co bardzo sobie cenią. Dlatego też taki Rock czy Lesnar powracają tylko na kilka występów mimo, że mogą zarabiać duże pieniądze wracając na stałe. Jak już ktoś przechodzi z WWE do TNA to nie dlatego, że dostał lepszy kontrakt.

 

No i to jest podstawowy powód i argument dlaczego TNA nigdy nie urośnie do poziomu WWE. Robiąc galę w jednym miejscu do niczego nie dojdą. Poza tym PPV to PPV, a tygodniówka to tygodniówka. Jeśli obie te rzeczy różnią się tylko kolorem lin to sorry, będę hejcił Dixieland bo na main streamową federacją to nie przystoi.

 

Osobiście to bardzo się uciesze jeśli TNA nie urośnie do poziomu WWE bo będę musiał przestać oglądać ich produkt :mad: Zgadza się PPV a tygodniówka to kolosalna różnica, dlatego nie ma co iść drogą łapczywego WWE tylko ograniczyć ilość PPV do 3-4 i nadać im specjalny klimat czyli wyjazd do większych hal z dobrą publicznością (jak Slammiversary). Mając 12 PPV w roku nigdy te pośrednie nie będą niczym specjalnym i nie mów, że w WWE jest inaczej - tego nie zmieni ani kolor lin, ani tysiące wiszących pod sufitem drabin.

 

Poza tym tak jak wspomniałem - TNA to mainstream, MAIN STREAM, MAIN STREAM!!! Owszem, potrafią zrobić fajną oprawę graficzną, ale jest to tylko na Slammiversary, Bound for Glory, Lockdown i nic poza tym. To z tym iMPACTem w Anglii to mi się podoba, ale tam głównie nadrabiała publiczność, która była mega zajebista.

 

Hej, wczoraj ulubieniec dużej części forum CM Punk powiedział, że TNA to nie main stream tylko indy.. może warto posłuchać chłopaka i nie wymagać od federacji z południa zbyt wiele? Tym bardziej, że od początku ich istnienia obficie rzuca się im kłody pod nogi a mimo to ciągle się rozwijają. Owszem wszystko to trwa bardzo wolno ale kto powiedział, że trzeba inaczej? Przecież historia już pokazała, że nie ma co się spieszyć w budowie federacji wrestlingu (WCW).


  • Posty:  1 300
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.11.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

 

No i to jest podstawowy powód i argument dlaczego TNA nigdy nie urośnie do poziomu WWE. Robiąc galę w jednym miejscu do niczego nie dojdą. Poza tym PPV to PPV, a tygodniówka to tygodniówka. Jeśli obie te rzeczy różnią się tylko kolorem lin to sorry, będę hejcił Dixieland bo na main streamową federacją to nie przystoi.

 

 

Mówi Ci coś ECW ?

 

Co do PPV, ilość Hard Core 'u porażała. Jak dla mnie najlepsze były solowe starcia + ladder match, który równie dobrze mógł się nazywać zupełnie inaczej byle by gimmick pozwalał na użycie drabiny a i tak nie odczuli byśmy różnicy. Reszta to stany średnie.

Nie bierz życia za poważnie,

Bo i tak trafisz do piachu.

1240828704e1eb65585182.jpg


  • Posty:  4 959
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  18.07.2010
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

-Nowe LAX vs nowe Ink Inc- Okrutne nudy, oczekiwanie na zmianę w tagu i pewne zwycięstwo Meksykanów. Hernandez wyszedł na killera, jego występ na plus.

Nie rozumiem, dlaczego ci dobrzy wychodzili przy tragicznym theme Guerrero, skoro mogli użyć czegoś o wiele lepszego(to się zwie chyba Stand Up?). Chavo musi mieć inny theme. Naprawdę mogli mu zostawić to z RKK, u Dutta nie było z tym problemu.

 

-FCA- Poirytowali mnie tym usunięciem (prawie)gwiazdy Batmana na starcie. Dobre zagranie, bo heele z założenia powinni wkurzać, no i wyszło im. Sama walka taka sobie, końcówka mogłaby być inna. A najlepiej z tej trójki pokazał się Magnus.

 

-TV Title 0.o- Niemiła niespodzianka. Liczyłem na to, że Kaz zgarnie tytuł, a z Devonem wreszcie się pożegnamy. Walka słaba, a Men In Black[nie, nie chodzi o pana w tej fajnej koszulce] powinien już dać sobie spokój z wrestlingiem. Nawet finisher nie wygląda na coś "dewastującego".

 

-KO Title- Przewinąłem... Ale końcówka mnie jednak zaskoczyła. Rozumiem, że story wyraźnie faworyzuje Rayne, ale sądziłem, że Tess będzie mistrzynią trochę dłużej. Dopiero co przerwała najdłuższy run z tym pasem w historii fedki.

 

-Tables Match- Na początek - mega botch Robbiego :D Czekam na Botchamanię. W takich momentach pojawia się pytanie, czy nie powinni jakoś uściślić zasad takiego pojedynku. A reszta walki - nie było źle, najbardziej cieszy zwycięzca.

 

-X-Div- Ładne, ale niepowalające starcie. Oni musieliby dostać więcej czasu. I tak na plus booking ChampIona, bo nie wyszedł na cipoheela, czysta końcówka. A King MUST be crowned, prędzej czy później.

 

-Ladder Match- Piękne widowisko. Pięciu gwiazdek im nie dam, ale i tak prawie nie ma na co narzekać. Niezłe tempo, parę spotów, Daniels[może i był obijany, ale bez dobrego sellingu to by nie wyszło, poza tym - aż mi go było szkoda], Angle[jak zawsze porzuca mniejszymi, a ten mały pojedynek z Joe z pomocą Danielsa :twisted: był kozacki], Joe[facet zawsze powinien wychodzić na zabijakę], AJ[może trochę zniknął w drugiej połowie walki, ale końcówka była bezbłędna] - wszyscy dali radę. Ale kto się tego nie spodziewał?

A co do zwycięzcy - bez powodu nie dostałby 20pkt. Bycie na dole tabeli to nie jest wystarczający powód. Czuję, że facet będzie w tym Top4. A nawet nie zdziwi mnie AJ vs Aries na BFG. Ludzie domagają się tego pod filmami na kanale YT TNA już od dawna. A ja... jestem po ich stronie.

 

-WHC- Przez większość walki było średnio, ale od afery z sędziami naprawdę się wciągnąłem. Jak dla mnie - od wznowienia walki[i Suicide Dive prosto na pas] było fantastycznie, nie miałem pojęcia, kto wygra. Emocje w takich starciach to podstawa. Zwycięzca bardzo cieszy, bo na 99%[może im coś odbębni na NS, jest za dobrze] facet będzie w Main Evencie BFG!

...bo jeden Straight Edge na forum to zdecydowanie za mało.

Typer WWE 2018 - 3 miejsce

Typer NXT 2018 - 1 miejsce

105504318959183a35d96e9.jpg


  • Posty:  114
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  05.02.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Kiedy ostatnio oglądałeś jakąś walkę tag teamową na WWE PPV? Wydaje mi się, że albo dawno, albo wcale. Szybko? Niby kiedy szybko? Chavo wszedł do ringu i przez całą walkę był obijany przez Gunnera i Kasha. Potem hot tag, Hernandez robi zamieszanie w ringu, Chavo nagle odżywa i kończy walkę. Serio? Nikt mi nie wmówi, że ta walka była co najmniej dobra, ba! Nikt mi nie wmówi, że była lepsza niż ostatnie walki tag team'owe w WWE.

 

Chodziło mi o walki WWE na tygodniówkach, ale od ostatniego oglądania WWE minęło dużo czasu. Mi chodzi o to, że walka nie była nudna, bo publiczność wszystko nadrabiała i było jakieś tempo, a nie jak w wielu walkach kiedyś w WWE, że było obijanie i trzymanie jakiejś dźwigni przez minutę tracąc czas w walce. Walka zła nie była, dobra też nie, bo walki TT TNA potrafi robić o wiele wiele lepsze.

BOBBY ROODE - LONGEST REIGNING TNA WORLD HEAVYWEIGHT CHAMPION

17298674fa58df4e3b7a.jpg


  • Posty:  78
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.07.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Chodziło mi o walki WWE na tygodniówkach, ale od ostatniego oglądania WWE minęło dużo czasu. Mi chodzi o to, że walka nie była nudna, bo publiczność wszystko nadrabiała i było jakieś tempo, a nie jak w wielu walkach kiedyś w WWE, że było obijanie i trzymanie jakiejś dźwigni przez minutę tracąc czas w walce. Walka zła nie była, dobra też nie, bo walki TT TNA potrafi robić o wiele wiele lepsze.

 

No widzisz, po pierwsze to dlaczego porównujesz walki z tygodniówek WWE do walk z PPV TNA? Co do tego, że TNA potrafi zrobić walki o wiele lepsze - zgadzam się, ale tym razem im nie wyszło.

 

Osobiście to bardzo się uciesze jeśli TNA nie urośnie do poziomu WWE bo będę musiał przestać oglądać ich produkt :mad:

 

Nie chodzi mi o poziom walk i storyline'ów, a raczej poziom medialny i dostępność dla szerszego grona widowni. Chociaż jeśli już chodzi o te storyline'y itd. to jednak okazuje się, że ten wzlot TNA był tylko chwilowy, tak samo jak ten niższy poziom WWE. Odkąd RAW przeszło na 3h to znowu miażdży impact. Wszyscy nagle zaczęli się zachwycać TNA i modne stało się hejtowanie WWE, ale nikt nie zauważył, że Aries jako mistrz jest zwyczajnie cienki (nigdy nie pomyślałbym, że takie zdanie przejdzie mi przez myśl). Jego królowanie będzie teraz wyglądać jak CM Punk'a w ostatnim czasie. Przyćmiony większym i rozwijającym się storylinem i pozostający w cieniu (Aces & Eights).

It’s Time, Once Again, to Get Aboard the Ho Train!

214441016350278cafd9acb.jpg


  • Posty:  419
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.10.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Nie chodzi mi o poziom walk i storyline'ów, a raczej poziom medialny i dostępność dla szerszego grona widowni.

 

Poziom medialny? Dostępność dla szerszego grona widowni? Ile WWF na to pracowało? W jakich latach? Jaki to był czas dla USA? To tak jakbym przeszedł grę na easy a później dziwił się, że mój znajomy nie może przejść na hard a to przecież ta sama gra.

 

Chociaż jeśli już chodzi o te storyline'y itd. to jednak okazuje się, że ten wzlot TNA był tylko chwilowy, tak samo jak ten niższy poziom WWE. Odkąd RAW przeszło na 3h to znowu miażdży impact.

 

To, że wzlot TNA był chwilowy uznam za niesmaczny żart, ale RAW miażdżące Impact? Może ktoś to potwierdzić bo mam wrażenie, że przespałem kilka miesięcy?

 

Wszyscy nagle zaczęli się zachwycać TNA i modne stało się hejtowanie WWE

 

Hm.. a może po prostu TNA tak odskoczyło poziomem produktu od WWE, że nawet duże hale, światła i fajerwerki nie ukryły nieudolności prowadzenia produktu?

 

nikt nie zauważył, że Aries jako mistrz jest zwyczajnie cienki (nigdy nie pomyślałbym, że takie zdanie przejdzie mi przez myśl). Jego królowanie będzie teraz wyglądać jak CM Punk'a w ostatnim czasie. Przyćmiony większym i rozwijającym się storylinem i pozostający w cieniu (Aces & Eights).

 

Aries cienki jako mistrz? Jakieś argumenty? Bo to, że TNA bardziej stawia na pokazywanie Aces & Eights chyba nie świadczy o tym, że Aries jest cienki. I skąd wiesz jak będzie wyglądać jego title run skoro rozpoczął się miesiąc temu? Myślę, że aż tak źle jak z Punkiem nie będzie bo Aries walczył w ciągu miesiąca dwa razy pod rząd w main evencie PPV co dla Punka okazało się chyba być zbyt dużym wyzwaniem (a raczej dla kreatywnych WWE).


  • Posty:  78
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.07.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Poziom medialny? Dostępność dla szerszego grona widowni? Ile WWF na to pracowało? W jakich latach? Jaki to był czas dla USA? To tak jakbym przeszedł grę na easy a później dziwił się, że mój znajomy nie może przejść na hard a to przecież ta sama gra.

 

Nie przesadzaj. WWF pracowało na to długo, ale to nie wyklucza, że TNA nie dąży do osiągnięcia takiego poziomu medialnego. Przecież to naturalne, że jeśli ma się własną "działalność gospodarczą" to próbuje się ją rozwijać i czerpać na niej coraz większe zyski. TNA ciągle się rozwija, ale te podstawowe błędy jakie robią nie pomogą im na pewno. Czytałem ostatnio artykuł bodajże SixKillera o tym, jak to Heyman był o krok od podpisania kontraktu z Dixielandem. Po przeczytaniu tego oniemiałem. Miał on genialne pomysły i idealne spojrzenie na działanie TNA. Myślę, że z jego programem działania TNA za 4-5 lat powalczyłoby o ratingi 2.0. To by było dobre nie tylko dla fanów TNA, ale także dla fanów WWE. W końcu Vince poczułby, że coś jest nie tegez i goni go inna federacja, a już widzieliśmy co on potrafi, jeśli ma się nóż na gardle.

 

To, że wzlot TNA był chwilowy uznam za niesmaczny żart, ale RAW miażdżące Impact? Może ktoś to potwierdzić bo mam wrażenie, że przespałem kilka miesięcy?

 

OK, miażdżące. Przesadziłem. Ale na pewno lepsze. Od czasu przejścia RAW na 3h ruszyli w końcu z promowaniem Zigglera, z odświeżeniem postaci Punka, w końcu zaczęli myśleć. A TNA? Jest lepiej niż za czasów Russo, ale wciąż jest wiele do poprawienia.

 

Aries cienki jako mistrz? Jakieś argumenty?

 

Tak. Od czasu jego panowania widziałem tylko 1 porządny segment. Nie pamiętam jaki to był impact ale jeden z pierwszych po Destination X. A jakie masz argumenty jeśli chodzi o to, że jako WHC jest dobry? Bo ja nie widzę takich. Owszem, jako X-Divison Champ wymiatał za mikrofonem, ale troche mnie dziwi, że mimo iż wskoczył o poziom wyżej to jednak na micu spadł o poziom niżej. Nie mam nic do Ariesa, wręcz przeciwnie, według mnie najlepszy wrestler na świecie jeśli bierzemy pod uwagę zarówno ring skill jak i mic skill, ale jako TNA WHC jest słąby. Niestety, stać go na więcej.

 

I skąd wiesz jak będzie wyglądać jego title run skoro rozpoczął się miesiąc temu?

 

Kieruję się prostą zasadą. Co się źle zaczyna, nie zawsze się dobrze kończy.

 

dla Punka okazało się chyba być zbyt dużym wyzwaniem (a raczej dla kreatywnych WWE).

 

Dobrze, że dodałeś ten tekst w nawiasie bo pojechałbyś ostro. Ostrzej niż najgorszy hejter WWE. CM Punk rok temu jako mid carder z miejsca, praktycznie w jednej chwili, stał się main eventerem. Więc wątpię, żeby chodziło tutaj o zbyt duże wyzwania jak dla niego. Jest obecnie chyba drugą twarzą WWE zaraz po Jaśku co raczej wyklucza jego nieudolność, wręcz przeciwnie. Pokazuje, że pomimo tego iż nie walczył w Main Eventach, był solidny i konsekwentny. Niestety, ale 'kreatywni' wpadli na beznadziejny pomysł, że jeśli Cena nie jest przy pasie to i tak jest w Main Evencie.

It’s Time, Once Again, to Get Aboard the Ho Train!

214441016350278cafd9acb.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • MattDevitto
      Podobają mi się te postery prezentowane przez Stardom czy TJPW - fajne, z pomysłem, a nie kolejny plakat, który wygląda jak coś zrobione w 2 minuty na szybko...
    • KyRenLo
    • CzaQ
      Ten plakat wygląda jakby WWE promowało przemoc domową       A tu znowu szachy - czarne na górze, białe na dole  Jeszcze jebne jak Orton z Knightem zaczną  
    • Grok
      Claudio Castagnoli zmierzy się z dwoma pretendentami podczas swojej następnej obrony CMLL World Heavyweight Championship. CMLL potwierdziło, że Castagnoli obroni tytuł przed Euforia i Akuma w three-way matchu w Arena Mexico w ten piątek wieczorem. Mecz został ustalony po tym, jak obaj odpowiedzieli na open challenge ogłoszony przez Castagnoli. Będzie to piąta obrona Castagnoli od czasu zdobycia CMLL World Heavyweight Championship na Gran Guerrero w listopadzie 2025 roku. Dotychczas gwi
    • HeymanGuy
×
×
  • Dodaj nową pozycję...