Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

5 zawodników kontuzjowanych podczas RAW, Timothy Smith nie ż


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  3 820
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  04.09.2009
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Jeżeli nie oglądałeś RAW ani Elimination Chamber PPV - czytasz newspack na własną odpowiedzialność

 

Wielu zawodników na zapleczu WWE popiera słowa, które na temat The Rocka na ostatnim RAW powiedział John Cena. Do PWInsider.com wpłynął list od jednego z zawodników WWE, który pozwolił siebie zacytować, ale pod ...


... przeczytaj wiecej na stronie Attitude : http://www.attitude.pl/news-5-zawodnikow-kontuzjowanych-podczas-raw.html
  • Odpowiedzi 22
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Napoleoni

    5

  • Vercyn

    2

  • Anapolon

    2

  • JSH

    2

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  3 459
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  09.12.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Kontuzje... bardzo zły jest ten tydzień dla mnie. Ze względów na życie prywatne nie dość, że w tym to jeszcze w WWE. Mam jedyną nadzieję, że cała piątka zdąży się wykurować do Wrestlemanii i będzie mogła wystąpić w MINB o ile w ogóle ona się odbędzie. Kingston z zeszytą raną walczył podczas RAW brawo dla niego za to się należą! Tak no właśnie jak pisałem podczas EC o tym aby Show od razu po Wrestlemanii poszedł na emeryturę tak teraz musi na nią pójść! Te dwie nagrane walki na SS mnie w ogóle nie interesują.

  • Posty:  408
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  05.09.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Miałem okazję oglądać zarówno Elimination Chamber jak i RAW na żywo, i muszę przyznać że wyglądało to szokująco. O ile uderzenie Jericho słabo widać ze względu na upadek kamerzysty, to i tak ciężko stwierdzić aby nie odczuł tego uderzenia. Ale co do RAW... Powiem szczerze gdy zobaczyłem jak Ziggler i Barrett uderzają o stół, byłem pewien że coś się musiało stać. Początkowo byłem pewien że to Ziggler bardziej ucierpiał, potem widać było jak w trakcie "rozmowy" Punka i Jericho w tle biegają lekarze i sędziowie, ściągane są nosze etc. To wszystko z dedykacją dla ludzi uważających że wrestling jest udawany i nic to nikogo nie boli. Zawodnikom oczywiście życzenia szybkiego powrotu do zdrowia
No to sorry. Ja czegoś tutaj nie rozumiem! Wrestling zaczęłam oglądać dopiero od wakacji. Szczerze mówiąc z mężem natknęliśmy się na niego przypadkowo. Całej rodzince przypadł on do gustu. Jeżeli przed galą decyduje się, kto ma wygrać pas, to radość ze zwycięstwa też jest udawana. To przecież widowisko traci na autentyczności, jak np. na olimpiadach. To nie znaczy, że przestanę oglądać transmisje z WWE. Ale jakby mi ktoś tak na chłopski rozum wytłumaczył o co w tym całym biznesie chodzi, byłabym wdzięczna. Bo jeśli czytam w wywiadach z wrestlerami, że są szczęśliwi ze zdobycia pasa, albo mówią o tym, że dadzą z siebie wszystko, że chcą zdobyć tytuł mistrza, a potem w newsach czytam, że ktoś za kulisami zdecydował, kto będzie zwycięzcą, to coś mi tu nie pasuje
Fanka Punka, wrestling jest reżyserowany, wszystkie wyniki są ustalane przez creative team (tych co decyduja jak wyglada gala). Wrestlerzy mowia ze zdobycie pasa jest czyms wspanialym, bo to nagradza wszelkie trudnosci w zyciu osobistym oraz zawodowym (wrestlerzy spedzaja nierzadko 300 dni roku w trasie, a przez ten czas są narażeni często na kontuzje). Ich związki są narażone na probe czasu, co kosztuje ich wiele wyrzeczeń Wracajac do rezyserki, jest ustalany przed walka jej koniec, co nie znaczy, że wrestlerzy nie odczuwają bólu. Mam nadzieje, że pomogłem.
Zenek, trochę pomogłeś. Jednakże wolałabym, aby walki nie były reżyserowane i ustalone z góry, bo to według mnie odbiera całe piękno tych akcji w ringu.Bo dajmy na to, że np. w walce Orton vs Wade Barett dominuje ten pierwszy a wygrywa ten drugi i walka np. jest o pas, to ten pas traci na randze. A poza tym takie ustawianie walk, to zawsze niesie za sobą podteksty, że ktoś kogoś lubi to ma pas

  • Posty:  3 820
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  04.09.2009
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Jednakże wolałabym, aby walki nie były reżyserowane i ustalone z góry, bo to według mnie odbiera całe piękno tych akcji w ringu.

Jeżeli nie chcesz reżyserowanych walk to przerzuć się na MMA. To jest wrestling, a w przypadku WWE - sports enterntainment :)


  • Posty:  408
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  05.09.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Porównaj sobie taką przypadkową walkę MMA i wrestlingową. Walka MMA trwa zazwyczaj krótko, często mniej niż minutę, czasem te 3 rundu. Walka wrestlingowa trwa standardowo 5 minut, na galach dochodzi do 30. Ale co ważniejsze zawodnicy wrestlingowi walczą pare razy w tygodniu, a zawodnicy MMA czy bokserzy raz na parę miesięcy. Oczywiście to że walki są reżyserowane odpycha od nich wiele osób. Ale oglądając często walki Bokserskie czy MMA można odnieść wrażenie że i tam dochodzi do manipulacji. WWE jest trochę jak taki serial, poza walkami ogląda się tam relacje między zawodnikami i gwiazdami, etc. Porównaj sobie polskie KSW. Nie przyciągają uwagi ludzie którzy po 20 lat dzień w dzień harują, ale Pudzian, Najman czy Burneika, tylko dlatego że są celebrytami. Podobnie w WWE, gdzie taki Kofi Kingston który jeździ po miastach i występuje co parę dni ma słabszą pozycję niż Rock, który ma w sumie gdzieś całą federacje. Pierwsza Wrestlemania zorganizowana była przecież na zasadzie pokazania walki gwiazd światu. 2 gwiazdy filmu Rocky III, czyli Mr. T i Hulk Hogan stworzyli zespół, a sędzią był Muhammad Ali. To budowało emocje, i sprawiało że ludzie chcieli to oglądać. Ostatnie lata wrestling traci na popularności bo takich wielkich gwiazd nie ma, jak powiedział wczoraj na RAW, Triple H, zostały 2 osoby definiujące erę, on i Taker. Reszta jest słabo wypromowana, a ludzie w sile wieku jak Batista, promowani przez lata są poza federacją.

  • Posty:  28
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  26.12.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Już nie będę tłumaczył @FankaPunka tego wszystkiego, a przejdę do samego newsa.

 

 

Nie wiem czy tylko ja na to zwróciłem uwagę, że Barrett po upadku zaczął kilkokrotnie wypowiadać słowa "FUCK!", aż WWE jedno z nich ocenzurowało? Poważnie musiało się coś stać, ale czekam na aktualności.

 

Co do Ceny i Rocka. Nie lubię gimmicku Ceny. Tym szczyciłem się od lat, chętnie krzyczałem "CENA SUCKS!", jednak teraz krzyczę Let's Go Cena... Dlaczego? Bo do Ceny mam szacunek. Do Rocka nie. Zgadzam się w 100% z tym co dzisiaj Cena powiedział na RAW. Pierwszy raz spodobało mi się jego promo, aż tak bardzo. Powiedział samą prawdę na temat Rocka i tego jego całego powrotu. Nie wiem czy ktoś przegląda 9gag.com, ale tam ostatnio pojawił się obrazek, który wyśmiewa Rocka, że z mega wrestlera przeobraził się w jakiegoś Disneyowskiego aktora. Podpis na końcu brzmiał "Dollars" co miało podkreślić, że money talks w tym wypadku. Później ten obrazek został rpzerobiny i ktoś dodał, że Rock wrócił... No i w ostatecznej formie wyszło "More Dollars". I jest to cholernie prawdziwe. Rock "wrócił" tylko po to by usadzić siebie w jescze większych światłach reflektorów. Ten człowiek to pozer, a pseudo smarty będą mu poklaskiwać, bo to jest fajne. Fajne jest nie lubić Ceny, bo przecież tak robi każdy prawdziwy smart, co nie? Gówno prawda.

Nie mam szacunku do tego człowieka, niech wraca kręcić swoje shitowe filmy i tam zostanie. Nie cieszyłem się z jego pwrotu bo wiedziałem, że tak będzie, nie było to trudne do przewidzenia.

z MMA jest jak z Boksem, czasem się ogląda, mija 10 runda a nuuudy jak cholera. A czasem emocje niesamowite. Taka walka Frank Mir-Nogueira, oglądałem zaspany o 5 rano bodajże, i publika na stojąco oglądała, a Nogueira pierwszy raz w karierze przegrał przez submission, a właściwie nie miał wyboru bo Mir wręcz wyrwał mu rękę dźwignią. I to się naprawdę oglądało z emocjami

  • Posty:  877
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  23.01.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Co do Ceny i Rocka. Nie lubię gimmicku Ceny. Tym szczyciłem się od lat, chętnie krzyczałem "CENA SUCKS!", jednak teraz krzyczę Let's Go Cena... Dlaczego? Bo do Ceny mam szacunek. Do Rocka nie.

 

Ehhh... Trzeba odróżnić życie prawdziwe od tego co się dzieje w WWE. To tak jakbyś powiedział, że nie lubisz Miza, bo jest arogancki czy Alberto, bo chwali się, że jest bogaty. To jest to samo markowanie tylko od drugiej strony. Ja uwielbiam Johna jako człowieka ale jego postaci wręcz za cholerę i gdybym był na jakieś gali na pewno krzyczałbym "Cena Suck". Wręcz przeciwnie jest z jego przeciwnikiem z Miami, ja uwielbiam The Rocka jako postać, ale Dwayne jako człowieka wręcz nie cierpię.

Dont Take it personally.. Im just that much smarter than you...

9753791175058a11dcc0cd.jpg


  • Posty:  408
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  05.09.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

pełna zgoda co do Rocka. Oczywiście jak dla mnie Cena jest zbyt przesłodzony w swoim gimkicku, ale przez pare lat była zasada "pojawia się ktoś zły demoluje reszte, wkracza Cena ratuje świat, po czym pojawia się ktoś zły demoluje resztę, wkracza Cena..." itd itp. Co by się nie działo Cena zawsze nr. 1. Stąd wolałem takiego Punka, który nie był aniołkiem, ale miał swój styl. Teraz Punk idzie momentami drogą Ceny, ale mniejsza o to. Cena jest wrestlerem, jeżdzi po eventach, nagrywa płyty, jest aktorem, promuje WWE, pracuje z dziećmi, nie lubię go, ale szanuje. I nagle pojawia się taki Rock i klepie Cene, robiąc z niego worek treningowy. Oczywiście że pewnie Cena wygra tą rywalizację, ale dziwne gdy Rock który nigdy nie ukrywał że zrobi za co mu zapłacą nagle jest najbardziej pushowaną postacią WWE. Domyślam się że Rocky dostanie walkę na Summerslam, a sam się przyznał że podpisał kontrakt na walkę na WM29 za rok. Zobaczymy, teraz przez miesiąc Rock ma być na każdym RAW, ma w końcu coś od siebie wnosić. Pożyjemy zobaczymy

  • Posty:  28
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  26.12.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

@up

 

Ale bez przesady. Jeśli koleś się pojawia RAZ NA JAKIŚ CZAS po to, żeby sobie dorobić i się wypromować to nie mam po prostu do niego szacunku.

Jaki według Ciebie Rock ma gimmick? Jak w ogóle można mieć gimmick via satellite? Cena odkąd przestał być wsadzany wszędzie gdzie się da i odpuścili mu main eventy to przestałem czuć do niego aż taką nienawiść, i teraz po prostu go toleruje.

 

Nie uważam się raczej za marka, potrafię rozróżnić dwa światy jednak ten angle kreuję obraz Pokolenie vs. Pokolenie, Era vs. Era i nie podoba mi się to co reprezentuje Rock. Zawsze był ULTRA-Ceną, i to on był gwiazdą tamtych czasów tak jak to teraz Cena, wtedy Rock też miał swoich hejterów. I nagle wielki Dwayne Johnson (Tak, Dwayne, a nie Rock, bo Rockiem nie jest już od jakiegoś czasu. Sam tak wybrał.) wraca i wszyscy mu klaszczą jak zechce, bo w ich oczach jest już legendą, która była kiedyś i nie ważne czy legenda była heelem czy facem, fani zawsze będą ją cheerować po powrocie i te wszystkie smarty zapomniały kim był Dwayne ponad 10 lat temu...


  • Posty:  817
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  28.12.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Jestem zszokowany tym jak niektórzy ludzie potrafią łyknąć wszystko, co WWE im zapoda, jednocześnie wiedząc przecież o co w tym biznesie chodzi. "Nie lubię Rocka, bo mówił że wraca, a zrobił mnie w chuja". Nie wiem czy być może tylko ja tak to wszystko widzę, ale kurwa, ciężko mi traktować kogoś z takim zdaniem na poważnie.

 

Dwayne jest - patrząc z perspektywy czasu - bodaj najbardziej charyzmatycznym wrestlerem w historii tego biznesu. A jeżeli nie naj, to na pewno znajduje się w czołówce (chyba tylko SCSA go rzeczywiście przebijał). Być może była to kwestia czasów, w jakich zarówno Jasiek, jak i Rock się znajdują/znajdowali, ale patrząc na to obiektywnie, to ten ostatni na przestrzeni lat dostarczył po prostu niesamowitej ilości czystego entertainmentu, tej czystej radości i ekscytacji fanom. Jasiu, ze względu na prowadzenie jego postaci, zamieniał się w kogoś znienawidzonego, czego efektem jest reakcja, którą zbiera dzisiaj.

 

Jedynym argumentem Ceny jest to, że Rock się na wszystkich wypiął. Prawdą jest jednak również to, że przecież swojego czasu on to wszystko już przepracował, był tam gdzie teraz jest Cena i wtedy również "robił na pełen etat". I tutaj przechodzę do meritum - jak można odbierać całą tę sportową rozrywkę tak osobiście? Czytając posty co poniektórych, mam wrażenie, jakby poczuli się wprost obrażeni postawą The Rocka, niczym gdyby do nich podszedł i napluł im w twarz. Ludzie! To dalej Dwayne Johnson i jakby nie zszedł poniżej pamiętanego z ery attitude swojego zajebistego poziomu, to koleś dalej ma temu światku cholernie dużo do zaoferowania. Bo ma umiejętności i charyzmę spotykaną przecież BARDZO rzadko, której już taki Cena notabene moim skromnym zdaniem nie posiada (a jeżeli już, to nigdy nie dał jej pełnego wyrazu).

 

The Rock to The Rock i w jakby epizodycznej roli nie występował - dalej potrafi porywać tłumy. I to jest jego największy atut. Dzięki temu jego występy są dalej interesujące. Jak dla mnie - zawsze lepiej z nim niż bez niego. Naprawdę nie potrafię zrozumieć nastawienia "Rock, okłamałeś mnie, spierdalaj! Cena jest lepszy!". Poważnie? Ta półtoragodzinna gala, która jest przez nas wszystkich regularnie piracona i oglądana czasem na niesamowitym 'przewijaku', rzeczywiście może wzbudzić w kimś tak silne emocje jak, było nie było, pewną rodzaju nienawiść w stosunku do postaci z ekranu monitora/telewizora?

 

Dla mnie to dalej jest tylko rozrywka, na miły bóg. Nie traktuję tego w kategorii "Cena jest lojalny, a Rock ma wszystkich w dupie", bo dla mnie to troszkę chore podejście (niczym do prawdziwego sportu, lojalność zawodnika wobec klubu i takie tam). Ja generalnie chcę się dobrze bawić przy najbliższych galach i, mimo wszystko, Rock potrafi wywołać swoją obecnością fajne emocje, potrafi podnieść poziom entertainmentu jak nikt inny. A czy nie o to właśnie w tym chodzi? "Wrestling składa się z momentów".

 

Macie pretensje, że nie wrócił na pełen etat mimo, że w swoim pamiętnym powrotnym promie zapowiadało się na coś zgoła odmiennego? Spoko. Ja też nie muszę być zadowolony z tego, że pojawia się od święta. Ale dobrze, że w ogóle się pojawia. Czemu? Proste jak budowa cepa, powtórzę jeszcze raz - bo jest ciekawie, w największym uproszczeniu.

Dziwi mnie brak dystansu większości ludzi do całej tej rozrywki. Mam rozumieć, że wg nich lepiej by było, gdyby Dwayne w ogóle nie powrócił i na WM'ce dostalibyśmy kolejny oklepany schemat "Lojalny Jasiek" vs "Lojalny xxx"? Bo "lojalni" zasługują bardziej? Bo Dwayne zajmuje potencjalnej przyszłej gwieździe czas antenowy? Może jestem dziwny, ale jak dla mnie - liczy się tu i teraz i jeżeli coś ma być ciekawego, to ja się z tego powodu cieszę. Jestem przecież widzem do jasnej cholery, odbiorcą tego całego produktu. Być może to trochę mylne wrażenie, ale wydaje mi się, że niektórzy zbyt osobiście to wszystko traktują, jak gdyby to właśnie konkretnie im ten "zły, niedobry Rock" podpierdalał spota tak naprawdę nic nie robiąc (bo tak, jest to prawda, że Dwayne regularnie wszystkich rucha, jednak - tak jak powtarzam - dopóki mimo to potrafi bawić publiczność, dopóty dla mnie jest ok... zresztą, świat nigdy nie był sprawiedliwy).

„The optimist thinks this is the best of all possible worlds. The pessimist fears it is true.” - J. Robert Oppenheimer

 

„W krainie ślepców jednooki jest królem.”

899277064ec56dc584330.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • MattDevitto
      Classic lucha
    • MattDevitto
    • MattDevitto
      PS - AJ w najnowszym TALK N SHOP potwierdza to co pisałem od tygodni - AEW to sfera marzeń, jego ciało odczuwa trudy długiej kariery, dalej będzie współpracował z WWE tyle, że nie w ringu. W odpowiednim temacie dam linka do całego podcastu w którym pojawił się też choćby Kaz.
    • Grok
      Gwiazda nadchodzącego filmu Marty Supreme, Timothée Chalamet, niedawno podzielił się przemyśleniami na temat tego, jak bardzo WWE i profesjonalny wrestling inspirowały go w latach dojrzewania. W niedawnej rozmowie z Matthewem McConaugheyem w Variety & CNN Town Hall, Chalamet został zapytany o wpływ profesjonalnego wrestlingu na jego karierę. W odpowiedzi otworzył się i nazwał WWE oraz profesjonalny wrestling „ogromnie inspirującymi”. Nazywając to „punktem orientacyjnym”, Chalamet stwierd
    • Grok
      AJ Styles skomentował trwające spekulacje na temat możliwego przejścia do AEW z WWE. Na gali Royal Rumble 2026, dokładnie 10 lat po debiucie w WWE, Gunther pokonał Stylesa, co doprowadziło go do zawieszenia butów na kołku. Kilka tygodni później na RAW WWE uhonorowało Stylesa tribute video, zanim wprowadzono go do Hall of Fame klasy 2026. W niedawnym wywiadzie na Talk N Shop Live! Styles odniósł się do plotek, że WWE wpuściło go do HOF-u właśnie po to, by zablokować transfer do AEW. Dodał,
×
×
  • Dodaj nową pozycję...