Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

WrestleMania XXVIII


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  55
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  05.03.2012
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Pierwszą walką,którą udało mi się zobaczyć był Dark Match o pasy TT , walka wypadła w miarę przyzwoicie .Pomijając pewne wpadki,.Primo & Epico bronią pasy , co nie cieszy mnie zbytnio.Liczyłem na Justina & Kidda.Tyson nawet nie wszedł do ringu .. Żenada

 

Dalej w kolejce była walka o pas WHC. Nie wiem jak się zakończyła, gdyż dopiero się rozsiadałem i przegapiłem ośmieszenie Danielka , może i lepiej ,że nie widziałem tego dokładnie..

 

Następnym starciem był typowy zapychacz. Kane vs Orton. Muszę powiedzieć,że walka nie była tak nudna na jaką się zapowiadała.Całkiem fajnie sprzedana historyjka , wymiana ciosów.Od początku byłem pewny co do wygranej Ortona.Lecz na szczęście to Kane dostał swoją szansę.Akcja z narożnika to już jakiś +.

 

Kolejną walką najprawdopodobniej było rozgromienie młodego Rhodes'a. Pojedynek nudny , przez większość czasu Byk napierał . Promocja Cody'ego i pasa poszła się [CENZURA]ć , ale cóż - takie życie.Big Show jest kolejnym zawodnikiem ,który zdobywa komplet pasów w swojej karierze.Gratulacje.

 

Co co kolejności walk nie jestem przekonany , a więc piszę z pamięci.

 

Taker vs HHH ( HIAC Match)

Efektowne wejścia obu panów , wszystko ładnie zrobione , podobał mi się akcent z muzyczką , gdy klatka opadała w dół. Oddało to klimat tego epickiego starcia. Dobrze zaprezentowano HBK'a , jako nieudolnego sędzię,który nie mógł zapanować nad walczącymi. Pojedynek rozkręcił się na dobre , gdy Taker zapiął pierwszy Hell's Gate na schodach.Taker okazał się być w formie.Całość przyćmiła ME. Końcowy misiaczek trzech panów - i co dalej ? ...

 

Walka Div - akurat byłem się wysikać i zrobić kawę,tak więc nie wypowiadam się.

 

Y2J vs CM Punk - Chris w nowej marynareczce.^^ Pojedynek całkiem nieźle sprzedany fanom. Początek nie przypadł mi do gustu. Myślałem wtedy - Chris dużo możesz nam pokazać a ty klęczysz przed tym .. Lecz chwilę później walka nabrała tempa , w pewnym stopniu zaczęli kaleczyć wrestling. A starcie dwóch najlepszych na świecie powinno wypaść lepiej. Jericho znalazł dobry sposób na uwolnienia się z Anacondy.Lecz do czasu .Wynik mnie nie zadowala.Szkoda,że to Chris Jericho nie został nowym champem.

 

I tak o to doszliśmy do Main Eventu gali. Denerwowało mnie marnowanie czasu antenowego przez bezsensowne koncerty.Ale w końcu się zaczęło , walka nie zachwycała.Nic ciekawego , chociaż miałem świadomość ,że obaj są drewniani , to liczyłem na coś lepszego. Rocky zwycięża w swoim rodzinnym mieście.Cóż mnie to cieszy.

 

I to byłoby na tyle.

 

Zapomniałbym Team Teddy vs Team Johnny

A więc w miarę dobra walka , trochę się działo , Ziggi w pewnym stopniu uratował całą sytuację .Miz wykonuje SCF Ryderowi i pinuje go - w końcu Miz przerywa swój Streak porażek. Eve kopie Zacka w jajca , sam odczułem ból patrząc na to . Niezły finisher , aż odbiera dech ;D

Cieszę się ,że John będzie nowym GM RAW & SD.

 

Koniec.

75945941651e276ca67216.jpg

  • Odpowiedzi 368
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • maly619

    23

  • Anapolon

    23

  • Alvathen

    16

  • -Raven-

    15

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  226
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  25.04.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Nic ciekawego, WrestleMania taka, jak każde inne PPV, nic specjalnego. Żadnych fajerwerków nie było, Grandest Stage of Them All wypadło okropnie. Pojawia się pytanie - czy warto było nie spać w nocy i uzbrajać się w cierpliwość i te wszystkie energetyki? Nie sądzę.

 

Sheamus vs. Daniel Bryan

 

Czyli jedna z najgorszych walk roku. Bookerzy chyba wyglądali jak:

 

 

http://img.anongallery.org/img/4/1/i-have-no-idea-what-im-doing-dog.jpg

 

 

Booking okropny, 18 sekund. Czemu?

 

Orton vs. Kane

 

Walka zdecydowanie na plus, za sam fakt wygranej Wielkiej Czerwonej Maszyny. Walka całkiem ciekawa, było parę a nawet i więcej ładnych akcji. Końcówka wyjątkowo wyszła. Nie wiem teraz, czy warto jest ciągnąć ich feud dalej, juz się wszystko chyba wyjaśniło, ale pożyjemy, zobaczymy.

 

Big Show vs. Cody Rhodes

 

Walka, która była 3cia w moim rankingu "najgorszych walk jednej nocy" :twisted: . Sama w sobie niby potworna nie jest, ale wynik jest tak... dziwny? Cody nie musiał przegrywać, mogło stać się tak, że na przykład, że wygrywa, ale że użył niedozwolonego narzędza, ktośtam wchodzi do ringu i zarządza, że Cody wygrywa, ale traci pas... no niestety, WWE nie jest kreatywne jak ja :twisted: . Nowy jacket Cody'ego zajebisty, to napewno na plus. Parę fajnych akcji, ale nic więcej oprócz tego, przez wynik, ta walka odpycha.

 

Divy

 

Byłem w toalecie... ale za długo wchodziły do ringu :D. Sama walka bez żadnych fajerwerków, jakoś można było przewidzieć, że Kelly wygra, bo ktośtam jest z nią w ringu.

 

Undertaker vs. Triple H /w Shawn Michaels as Special Refree

 

Seriously, jedyna lepsza walka na tej gali. Ciekawe akcje, było trochę nerwów, jak HHH pinował po SCM na Takerze. Naprawdę, jedyna ciekawa walka. Ale hej, przecież to Hell in a Cell Match, dlaczego więc nie wyszli poza klatkę... no ku**a HiaC ma mieć więcej przemocy niż reszta nędznych Singlów i innych Mixed Tag Team Matchy. Rozumiem, że Taker moze nie być w pełni sił, ale co mnie to obchodzi :twisted:. W końcu to... Piekło w Celi. Obaj dobrze wyszli na tej walce. Ale dlaczego nerwy, skoro bylo wiadomo, że Taker wygra? Bo wiemy, że WWE robi lubić sobie ze smartów jaja, jak na przykład było w walce Cody'ego i Showa. Gdyby nie było dialogów między panami, nic by tej walce nie dodało. HBK cudownie odgrywał swoją rolę zdesperowanego przyjaciela. Walka najlepsza z całej gali według mnie.

 

Team Teddy vs. Team Johnny

 

Może i wstyd, ale ja sie bałem przy tej walce, że WWE jednak jezcze coś głupszego zrobi i da Teamowi SD! wygrać. Na szczęście tak się nie stało. Nie mogłem przestać patrzeć się na Otungę i jego dziwny cholerstwo, które miał na sobie. Walka naprawdę dobra, ciekawa. To Torres-Ryder mnie nie porywa, ale zawsze jeden storyline więcej i małe wypromowanie divy.

 

WWE Championship

 

Jedynie pojedyncze akcje, to parę małuch plusików jeśli o tę walkę chodzi. Ale szczerze poweidziawszy, nudziłem się, ponieważ ja obu zawodników nie lubię, a sam wynik walki prawie spowodował u mnie wymioty. Spokojnie poszedłem się wysikać. Dialogi w ringu, są przejabebiste np. "How's your father" to jest cudowne.

 

Cena vs. Rock

 

Drugi chyba po Yokozunowej przegranej najgorszy main event w historii WresteManii i całego WWE. Ludzie przygotowywai się rok, aby zobaczyć 2-3 ciekawe akcje? Seriously? Te wszstkie proma, zajebiste podrgrzewanie sytuacji, jednorazowe zniamy gimmicków... i to wszystko dla 1 walki, która mogłaby być na kurcze zwykłym SmackDown! a nie zabierać czas talentom? Dobrze, walka sama w sobie nudna jak flaki z olejem, jak już móiłem 2 góra 3 fajne akcje, żadnych dialogów, NOTHING. Wg mnie chyba nawet Tag Team Match był lepszy.

 

Ta walka była naprawdę zdecydowanie najgorsza. Dlaczego? Ponieważ kiedy został podbudoway tak zajebisty klimat "Once in Lifetime", "Never Ever Again" itd, to nie został on wykorzystany. Walka po tak zajebisty i to w dodatku praktycznie rocznym build-upie, została zrobiona jak normalna walka, lecz przed tym czekaliśmy rok aby ją zobaczyć.

 

Wrestlemanie oceniam na naciąganą tróję na maksymalne dziesięć

 

+y:

 

*Walka Takera i HHHa

*Tag Team Match

*Sheamus jako mistrz (wygrał chujowo, ale to nadal mistrz :>)

 

-y:

 

*Walka Cena-Rock, po rocznym build upe okazała się chujnią z grzybnią

*segmenty, których praktycznie nie było (Santino i Clay? O RLY?)

*wszystko inne jeszcze co nie jest w plusach

 

Wrestlemania, to jak narazie najgorsza gala w roku jak dla mnie i chyba tak zostanie... Peace

"Hey,Colt Cabana! How are you doing?"~Philip Jack Brooks

  • Posty:  330
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  18.09.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Przespałem się, trochę ochłonąłem i pora z zimną głową ocenić WM.

 

1. Opener - Walka o pas WH. Nastawiam się na całkiem przyjemną, co najmniej 10 minutową walkę, a co się dzieje? 18 sekund i po zawodach. Strasznie ośmieszyli Danielsona, w dodatku na rzecz kogoś, kogo title reign będzie nudny jak flaki z olejem. Wielka szkoda.

 

2. Następnna walka to Orton vs Kane. Ogólnie to nie spodziewałem się niczego wielkiego, ale wyszło całkiem przyzwoicie. Nie spodziewałem się zwycięstwa Kane'a, ale chyba kariera Big Red Monstera zbliża się ku końcowi.

 

3. To teraz na tapetę wchodzi Cody vs Show. Strasznie chciałem tutaj zwycięsta młodego Rhodesa, ale niestety. Może chociaż będzie to dla niego początek drogi do ME i głównego pasa.

 

4. O Divach nie ma się nad czym rozpływać. Zastanawia mnie jedna rzecz. Jak jakaś pieprzona pogodynka czy cholera wie czym ona jest może przypiąć najbardziej dominującą kobietę w federacji?

 

5. No to teraz absolutna ozdoba tej gali, walka do której będę często wracał - Hell in a cell. Taker i Hunter dali z siebie absolutnie wszystko. Cały czas trzymali mnie w niepewności, co prawda byłem pewny zwycięstwa Umarlaka, ale czasami myślałem, że streak jest skończony. Wszystko zagrało tu idealnie. Mimika twarzy Shawna - mistrzostwo świata. Bardzo fajny obrazek na koniec, Shawn, Hunter i Taker - to chyba na prawdę koniec ery. To jak HBK i Umarlak szli z Hunterem na zaplecze mogło wzruszyć.

 

6. Team Teddy vs Team Johny. Walka w sumie nienajgorsza. Dobrze, że wygrał Team Johnny'ego bo Long jako manager obu brandów byłby straszny. Fajna sytuacja z Eve i chyba na ER dostanie walkę tag teamową z udziałem Broskiego i Eve.

 

7. Punk vs Jericho. Spodziewałem się być może i 5 stara, a wyszło tylko przyzwocie. Między nimi nie było żadnej chemii w ringu, a niektóre akcje wyglądały jakby Punk i Jericho chcieli na siebie zwrócić całkowitą uwagę. Walka wyszła dobrze, a mogła wyjść świetnie. Plus za obronę pasa przez Punka, tylko szkoda mi Jericho, który wrócił z wielkim hukiem, a narazie tylko przegrywa.

 

8. No i nasz wielki ME zapowiedziany już rok temu. Mimo tego, że nie lubię Ceny, ale chciałem strasznie by to on wygrał. Publika reagowała świetnie, walka była słaba, a ja nie czułem takich emocji, które myślałem, że będę czuć. Wg. mnie wszystko zostało zjebane, zapowiedzeniem tej walki rok temu. Gdyby to się stało teraz w lutym wszystko było by okej, a tak lipa. Nie rozumiem dlaczego zabookowano zwycięstwo kogoś, kto już za tydzień wróci do Hollywood, ale dobra.

 

Ogólnie rzecz biorąc to WM nie zachwyciła. Miała być największą WM w historii, a wyszło jak zwykle. Szkoda bo potencjał był spory, ale kilka rzeczy jak walka o WH, czy występ Brodusa, obrzydziły mi całokształt tego show. Jednak nie przespanej nocy nie żałuje, chociażby za ogromne emocje związane z walką Taker vs HHH.

House of Pain - Moja federacja wrestlingu.

Sprawdź!

http://forum.attitude.pl/viewtopic.php?t=40964

1685272683500c2e74203e9.jpg


  • Posty:  10 886
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  12.01.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Na początku wspomnę, że cholernie NIE podobał mi się montaż, który puścili na starcie (po Lillian). Mało zjawiskowy, nostalgiczny shit.

Daniel Bryan vs Sheamus – Szopka na samym początku. Feud na pewno będzie kontynuowany, ale czy to nie był przypadkiem rekord WMki? Możliwe, że Kane z Chavo był szybszy, ale to nie zmienia faktu, że Daniel został niesłusznie zeszmacony. Facet naprawde się rozwinął, i nie jest już tylko technicznym wrestlerem, ale postacią. Fani federacji niezależnych pewnie się sfrustrowali, ale ich perełka została zbesztana. Kolejny minusik przy wielkiej gali...

Kane vs Randy Orton – Dobrze, że przyspieszyli pod koniec, bo walka z bardzo słabej, stała się po prostu słaba. Publika przez większość czasu spała na starciu, a ja razem z nią. Cieszy wygrana czerwonego, bo bym o wiele ciekawszą postacią ringowo. Gdy miał przewage, to walka podobala mi się bardziej.

Jeśli brać pod uwagę segmenty, to Team Johnny zdecydowanie wygrało. Olanie Miza była czymś ciekawszym od reklamy Deadliest Catch z kapitanem drużyny Longa.

Cody Rhodes vs Big Show – Rozumiem, że to WM i trzeba się korzystnie zaprezentować od samego początku, ale płaszcz Cody’ego to porażka, w której nie za bardzo wiedział jak chodzić. Dobrze, że w przeciwieństwie do poprzedniej kombinacji duży z ładnym, zaczęli nieźle. Paul wrzucający Rhodesa z powrotem do ringu wyglądało fajnie, choć nie było czymś wielce kreatywnym. Chwała jednak mu za to, że dał rade go wrzucić nad górną liną. Później psychologia ringowa zwolniła tempo, i ja zacząłem się troche nudzić. Przy finisherze Cody’ego ładnie pociekła ślina wielkiemu, ale przy powtórce się lekko pogubili. Obawiałem się, że przez taki storyline to właśnie Big Show może wygrać... Miałem jednak cichą nadzieję, że pas nie zmieni posiadacza, a Cody zostanie jakos upokorzony na koniec.

Menounos/Kelly vs Eve/Beth – Świetne promo na temat Div, które udowodniło, że ta walka jest tylko po to, by kobiety w ogóle się pojawiły na WrestleManii. To jednak nie zmienia faktu, że można było popatrzeć na Eve, i pośmiać się z Phoenix. Brawa największe należą się Kelly za jej efektowny skok z narożnika. TYLE!

Undertaker vs HHH – Gdzie było Pyro Michaelsa? Coś tam brzdękało, ale za nim było czyste niebo :wink: W każdym bądź razie, wejściówki były dość normalne jak na walczącą dwójkę, ale niesamowity był motyw ze zjeżdżającą klatką. Kto by pomyślał, że ten wielki kawał metalu będzie miał najlepsze wejście na WrestleManii! Walka na pewno wywołała wiele emocji, ale raczej nie ze względów czysto ringowych. Tutaj królowały smaczki z sędzią specjalnym. Michaels odpychany notorycznie przez jednego i drugiego było tylko kwestią czasu, aż się zrewanżuje. Niepotrzebny był tam tylko drugi sędzia, ale to drobny minus. Nie wyobrażam sobie, żeby Orton i Cena kończyli w taki sposób swoją erę. Fajne zejście trójki legend na koniec.

Teddy vs Johnny – Przeciętne do bólu. Jedynie dało się oglądać Kingstona, Trutha i Zigglera. Dolph pięknie poleciał po akcji z Ryderem, a czarnoskóra dwójka miała swój spot za ring. TYLE!

CM Punk vs Chris Jericho – Nijak się to miało do najlepszych walk tej dwójki, ale jak na poziom tej WMki, wyszło jak najbardziej w porządku. Trochę stypulacja popsuła walke, bo Jericho skupił się na prowokowaniu mistrza. Szkoda, że starcie nie skończyło się po Walls of Jericho z narożnika.

Momma Clay? Tego bym nawet na NXT nie przełknął...

John Cena vs The Rock – Machine Gun Kelly nazwali Jasia underdogiem? To są jawne jaja, gdy fanom wrestlingu wmawia się coś takiego. My wiemy ile walk wygrał, i ile czasu pasy trzymał... My wiemy, że jego nowa koszulka jest o wiele gorsza od poprzedniej. Walke stworzyła publika w większym stopniu od samych zawodników, co można bylo przewidzieć. Z czasem zaczęła mi się podobać, a wynik mnie zaskoczył. Nie mniej jednak, Rock nie był w pełni gotowy do powrotu. Ciągle mam przed oczami jak prawie spadł na łeb po hip tossie. Zawiodłem się, że nic nie dostaliśmy na koniec. Siędzący Jaś, i cieszący się Rock, to kiepski koniec rocznego programu. Bylo gorzej od WMX8

 

Najlepsze walki:

1. HHH vs Undertaker

2. John Cena vs The Rock

3. CM Punk vs Chris Jericho

50608915156a3743c1fa34.jpg


  • Posty:  425
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.12.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Emocje opadły, kilka godzin snu dobrze mi zrobiło i mogę swobodnie pisać tego posta, bo po zakończeniu galu miałem za duży mętlik w głowie.

 

Oglądałem chyba najlepszą walkę pod względem psychologii ringowej, otoczki i napięcia, w całej mojej karierze fana tego biznesu. To, co dała nam trójka najstarszych zawodników na gali, było niesamowite. Po prostu niesamowite! Nikt tutaj nie patrzył na wrestling, bo to nie o to chodziło. Markowałem, wczułem się nieprawdopodobnie w ten pojedynek, śledziłem z napięciem każdy ruch - uwierzyłem, że jakimś niespotykanym zagraniem, streak może zostać przerwany. Po tym, jak DX wykonali swoje firmowe połączenie, nie myślałem zupełnie o niczym, czekałem tylko na 3 count, zapomniałem o całym świecie. Kilka kapitalnych near-falli, świetne odgrywanie roli przez Shawna, ta niepewność i w końcu - ładny dla oka gest na początku. Podobała mi się totalna destrukcja HHH pod koniec, wcześniej też krzesła, sledgehammer. End of an era. Czy Taker podbije swój streak, czy zakończy na 20-0? Ciężko mi w tej chwili to powiedzieć, choć pogłoski o Lesnarze mogą się potwierdzić. Jestem pod wielkim wrażeniem zdecydowanie najlepszego starcia Wrestlemanii i jeśli Punk vs Cena było five-starem, to ten pojedynek tym bardziej powinien otrzymać *****. Coś wspaniałego, żałuję tylko, że panowie nie zabookowali sobie jakiegoś spota z góry, ale cóż, nie można mieć wszystkiego.

 

Main event. Walka, na którą każdy z nas czekał od roku. Bez bicia powiem, że także markowałem w niektórych momentach. To wyczekiwanie, na to co się stanie, emocje... Oglądałem starcie w ogromnym napięciu, wciąż po cichu liczyłem na heel-turn Ceny, na coś, na co większość (jeśli nie wszyscy) czeka. Na jakieś zdarzenie po walce lub cholerny kant w samym pojedynku. W pewnym momencie spojrzałem na zegarek, była 4:50. Mówię sobie - cholera, to przecież zaraz się zakończy. Gdy Cena ze swoim uśmieszkiem podszedł do People' s Elbow, czekałem z niecierpliwością, co zaraz się stanie. Wiedziałem, że lada chwila zobaczymy, co nam bookerzy wymyślili. Jasiek bierze rozbieg, odbija się od lin i... Rock Bottom? Mówię sobie, ok, pewnie 2 count i zaraz dostaniemy finish. Sędzia liczy, 1...2...3?! 3? No kurwa, trzy? TRZY? Czy WWE właśnie pozbawiło zwycięstwa swojej największej gwiazdy, na rzecz człowieka, który miał w dupie wrestling i federacje przez kilka dobrych lat, gdy zarabiał sobie krocie krając w filmach? To jest kpina. Liczyłem, że po walce wkurwiony John zniszczy Dwayne' a, ale nic takiego nie miało miejsca. Gdyby to Jasiek wygrał (nawet bez heel turnu, po prostu przypiąłby Rocka i spokojnie bez pajacowania udał się do szatni), powiedziałbym - świetna psychologia ringowa, doskonałe emocje i napięcie. Dalej sądzę, że się nie zawiodłem, lecz triumf Rocka to dla mnie zaskoczenie in minus. Mam tylko nadzieję, że nie otrzymamy powtórki za rok - Once in a Lifetime to Once in a Lifetime. A teraz Dwayne udaje się do Hollywood, tymczasem Cene czeka kolejny rok cholernie ciężkiej roboty...

 

Jericho vs Punk. Potencjał feudu został zaprzepaszczony, bookerzy od początku źle to rozgrywali i choć przypierdalanie się Chrisa jeśli chodzi o rodzinę Punka, było jak najbardziej w porządku (dla urozmaicenia storylinu), to... by było na tyle. Feud mnie zawiódł, ale po cichu liczyłem na starcie godne dwóch NAJLEPSZYCH WRESTLERÓW na świecie. I rzeczywiście - ostatnie minuty walki, emocjonująca końcówka, niepewność, czy jednak WWE zdecydowało się na porażkę Brooksa - to wszystko było godne tej dwójki. Jednakże lwia część walki po prostu była przeciętna, bez szału. Oczekiwałem tego pojedynku, ale śmiało powiem, że nie licząc doskonałej końcówki, to po prostu się nudziłem. Czuję, że feud będzie kontynuowany i już tym razem, na lepszym poziomie, niż to było dotychczas.

 

I w tym momencie praktycznie kończę wychwalanie Wrestlemanii (a przynajmniej - brak większej krytyki). To, co do jasnej cholery odwaliło WWE w openerze, jest niepojęte. Liczyłem na solidne starcie, choć w głębi ducha czułem, że zatriumfuje Sheamus. Jednakże chyba nikt nie spodziewał się takiego gówna. Otrzymaliśmy cyrk, parodię, zeszmacenie nie tylko Bryana, ale również pasa mistrzowskiego. Żenada. Ż-E-N-A-D-A. Danielson w ostatnich tygodniach niesamowicie rozwinął swoją postać, a tymczasem teraz czeka nas bezbarwny run Irlandczyka (ciekawe, kogo otrzyma do feudu, po odbębnieniu rewanżu na ER). Gdy przeczytałem, jakie były powody tego squashu, oniemiałem. No kurwa, chcieli pobić rekord? To jakiś cyrk? To WRESTLEMANIA. Największa gala w roku, na którą czeka z niecierpliwieniem każdy fan. Szkoda gadać.

 

Druga sprawa - Rhodes został przez Showa po prostu... zniszczony. Nie dość, że z samej walki zupełnie nic nie zapamiętałem, to gość, którego genialnie promowali, poległ w starciu z gigantem. Z jednej strony, to brak logiki bookerów i idiotyzm, ale z drugiej strony - lepsza porażka z Showem na Wrestlemanii, niż z jakimś podrzędnym mid-carderem na Smackdown. Mam nadzieję, że w tym roku Cody WRESZCIE otrzyma należny push do main eventu, bo nie ulega wątpliwości, że Rhodes jest na to gotowy. Mimo porażki z gigantem, Cody w tym feudzie dobrze wypadł i teraz mam nadzieję na jego skok w hierarchii.

 

Walka 6 vs 6 była po prostu nudna, nieciekawa i taka, by ją odbębnić oraz po to, żeby większość mid-cardu miała gdzie się podziać na Wrestlemanii. Najlepiej wypadł Ziggler, ładnie wyszła końcówka z wymianą akcji i zamieszaniem, swój spot dostali Truth z Kofim. Tragedii nie ma, choć obijanie Bookera mogli sobie odpuścić. Motyw z Eve naprawdę bardzo dobry, storyline pewnie się rozkręci i na Extreme Rules dostaniemy jakieś starcie z udziałem tej dwójki. Johnny jako podwójny GM > Teddy jako podwójny GM, bezbarwny, nudny i mdły Long powinien udać się już na spokojną emeryturę, a choć Laurinaitis musi jeszcze się sporo nauczyć, to na pewno sprawi, że Smackdown stanie się ciekawsze.

 

U div byłem przygotowany na kilka minut ochłonięcia, aczkolwiek fajnie było sobie popatrzeć na Torres i na Marie. Uzyskany pinfall przez prezenterkę telewizyjną mnie nie zaskoczył, w końcu po to ją tu sprowadzono. Bez szału, choć akcję Kelly z narożnika na pewno można zaliczyć na plus :twisted: Eve zajmie się teraz Zackiem, Beth vs Kelly już mieliśmy, to może Beth vs Natalya? Inna sprawa, że ciężko mi będzie kupić Nattie w poważnym feudzie, po tym co nam niedawno serwowano z jej udziałem.

 

Orton vs Kane to walka po prostu słaba, ale nikt nie oczekiwał fajerwerków. Panowie dali z siebie wszystko, feud jeszcze będzie kontynuowany, więc liczę na dobry Extreme Rules Match na następnym pay-per-view. Triumf Kane' a zaskoczył mnie, ale pozytywnie - daje to nadzieję (podobnie jak u Chrisa i Punka), że storyline nabierze tempa i jego jakość wzrośnie. Fajny Chokeslam z narożnika i to jest w sumie jedyna rzecz, jaką zapamiętałem, oprócz Neckbreakera Ortona :D Bez szału, ale bądźmy szczerzy - ktoś się spodziewał czegoś innego?

 

Dark match. Jeśli ktoś miałby przejąć pasy od Epico i Primo, to w obecnej chwili widzę tylko Usos, czekam aż bracia dostaną należny push. Są tagiem z prawdziwego zdarzenia, co udowodnili w tej przyjemnej dla oka, niedługiej walce. Znakomita współpraca Jimmy' ego i Jeya, wielce wierzę, że na ER poznamy nowych championów, bo Usos na to zasłużyli. Rosa śliczne tańczy, ale jednak tutaj chodzi o wrestling (przynajmniej jeśli chodzi o mnie). Gabriel z Kiddem walnęli po jednym ładnym spocie - Justin mimo małego botchu ładnie nam pofrunął, a Tyson popisał się dobrym Powerbombem dwóch rywali z narożnika. Starcie nie zawiodło mnie, przyzwoity wstęp, dobrze zabookowany.

 

Brodus Clay pajacujący przed main eventem to śmiech na sali. Gdy miał mikrofon, liczyłem na dobre promo i powrót na backstage, bez squashu i cyrku. Wprawdzie nie dostaliśmy kilkunastu sekundowej walki, ale... Momma Clay? Really? Really? To jest kurwa mać Wrestlemania, a nie cyrk. Bookerzy przeszli samych siebie, przed wielkim main eventem wrzucając nam gościa z idiotycznym gimmickiem, którego najdłuższa walka trwała minutę i dziesięć sekund...

 

Cały rok oczekiwania i już po Wrestlemanii. Mam w sobie spory niedosyt, choć Hell in a Cell Match wywołał u mnie nieprawdopodobne wrażenia, których na pewno nie zapomnę. Jeśli to miałaby być najlepsza Wrestlemania w historii, to z pewnością nie była. Za dużo po prostu debilizmu, braku logicznego myślenia, cyrku. Nie o to tutaj chodzi. Zarwanej nocki nie żałuję, aczkolwiek miałem nadzieję na coś, co naprawdę zwali mnie z nóg, a oprócz walki o streak, to z nóg zwalił mnie jeszcze opener, ale raczej nie o takie zwalenie z nóg mi chodziło. Teraz kolejny rok do kolejnej Wrestlemanii. Ciekawe, czy już na RAW poznamy main event. Cholera jasna, Cena vs Undertaker... To marzy się nie tylko mi, czyż nie?


  • Posty:  1 615
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  11.02.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Do wszystkich osób, które będą teraz hejtować wynik main eventów - nie sądzicie, że porażka Jasia to początek jakiegoś większego storyline'u? Jakby był chciał by Rocky jobbnął to zrobiłby to bez wahania. Sama walka dała radę, obawiałem się że wyjdzie gorzej (chociaż widać problemy z kondychą u Dwayne'a) więc to na plus. Była mega otoczka (świetne promo przed walką), super reakcje publiki, która nawet przez sekundę nie ucichła. Jednak największą radość sprawił mi wynik - coś czego zupełnie się nie spodziewałem. Mówcie sobie co chcecie - ja dostałem to czego chciałem.

 

Starcie Tripla z Takerem to był prawdziwy mindfuck. Obawiałem się, że booking pójdzie po supersztampie (HHH dominuje totalnie Grabarza po czym przegrywa przez Shawna) jednak to właśnie był największy atut tego starcia. Moment w którym Undertaker wyłapał kombo SCM i Pedigree pewnie poderwał większość z foteli, bo ciężko było się spodziewać po tym kickoutu. Mistrzostwem było powtórzenie motywów z poprzednich lat (końcówka gdy Triple H wpinał się po Grabarzu, oraz gdy Taker zatrzymał Huntera z młotek kręcąc głową w stylu 'nie tym razem stary'). Zdecydowanie najlepsza walka gali i showstealer. Godne zakończenie tego czegoś trwającego od pierwszej konfrontacji Shawna z Takerem. Trochę aż chciałoby się by była to ostatnia walka Grabarza na Manii - cóż za godne zakończenie by to było.

 

Punk z Jericho dali świetną walką, która bardzo mi się podobała. Nie było to może coś na poziomie Jericho vs HBK z WM19 ale bez wątpienia grupa najlepsza walka gali. Ciekawe czy pociągną dalej ten feud bo jak na razie Chris wygląda w tym nad wyraz słabo.

 

Nie wiem co jeszcze napisać, dziwi mnie narzekanie ludzi na koncerty - to ma być show, tutaj sam czysty wrestling jest na drugim miejscu. Najważniejsze wydarzenie roku w biznesie musi mieć w końcu swoją godną oprawę.

 

Mnie gala podobała się. Były minusy oczywiście (porażka Codiego, czas starcia o WHC, różne problemy techniczne), jednak więcej widzę plusów - zwycięzca main eventu, świetne walki Punka i Grabarza, publika, oprawa. Na pewno gala jako ogół wypadła lepiej niż 3 poprzednie.


  • Posty:  1 541
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  28.06.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Podobnie jak większość ochłonąłem, wyspałem się i... WrestleMania za nami. Pora na to, aby złożyć to wszystko brzydko mówiąc w kupę i przeanalizować... A więc:

 

World Heavyweight Championship - Wszystko ładnie pięknie było przed walką. Okazało się, że walka o Mistrzostwo Świata faktycznie będzie openerem i patrząc na jakość tego feudu dobrze, że tak się stało, ale... Minęło może góra 10 sekund i... aha? Napiszę tylko tyle, że jeżeli to była walka o jeden z dwóch najważniejszych tytułów federacji, który kiedyś mieli tacy zawodnicy jak chociażby Chris Benoit, Kurt Angle to ja dziękuję za squash. No i jeszcze na największej, na najważniejszej, na najbardziej spektakularnej gali roku... Brak mi słów i tyle.

 

Orton vs. Kane - W tej walce wziął udział mój ulubiony wrestler, ale sam feud o ile tak można nazwać to co obaj zawodnicy robili w ostatnim czasie... Sam feud był niczym. No tak, Orton nie miał feudu więc musieli mu dać krótki program z Kanem, który był w podobnej sytuacji. Sama walka na pewno była lepsza od openeru, o co oczywiście trudno nie było. Wystarczy, że była dłuższa. Zwycięstwo Kane'a było dosyć zaskakujące patrząc na to, że Orton od WM 25, co roku wygrywał. No cóż, program pomiędzy tą dwójką zostanie kontynuowany i potrwa do Extreme Rules albo jeszcze dłużej. Gdyby to miało oznaczać heel turn Ortona to byłoby fajne tylko do tego potrzebny jest porządny draft bo nie wiem jak dla was, ale dla mnie SD ma bardzo niski poziom.

 

Intercontinental Championship - Walka nie była jakaś super nudna. Big Show nie zaprezentował się aż tak źle. Przynajmniej nie usnąłem, a było ku temu kilka powodów. Mam nadzieję, że zwycięstwo Byk Szoła będzie oznaczać to, że Rhodes awansuje w hierarchii. Trochę w to powątpiewam, ale z drugiej strony się łudzę. Walka gorsza od pojedynku Randala z Jacobsem, ale lepsza od openera. Hi WWE Bookers, how you doing?

 

Divy - Obecność Marii Menou... A zresztą, who cares? Oczywiście obecność jakiejś gwiazdki czy kim ona tam jest musiało oznaczać zwycięstwo face'owych pań. Sama walka nie była zła i... Oh come on! Po prostu dostały swoje pięć minut i tyle.

 

Hell in a Cell - Zdziwiłem się, że ta walka znalazła się w karcie przed takim "five starem" jak walka interbrandowa, ale tej nocy WWE zaskoczyło nas nie po raz pierwszy. Sama walka moim skromnym zdaniem była najlepszym pojedynkiem na gali. Zadecydowały o tym nie tylko emocje, (w pewnym momencie zacząłem wierzyć w zwycięstwo Triple H'a :o ) ale np. same wejścia do ringu. Sądziłem podobnie jak inni ludzie, z którymi oglądałem galę, że Undertaker wjedzie do ringu na motorze, będzie powrót Badass'a itd. Tymczasem dostaliśmy Undertakera z małym irokezem na głowie (?). Właśnie nie wiem. Czy zmęczenie dało o sobie znać czy jak:) W każdym bądź razie Andrzej wyglądał dla mnie straszniej w tych krótkich włosach. Podobała mi się także rola HBK'a. To także dzięki niemu oraz stypulacji ta walka była dla mnie najlepszą. Emocje niesamowite no i to co stało się po walce. Koniec ery tak dosłownie. 20-0 i tyle w temacie. Zastanawiam się z kim Taker zmierzy się za rok. Może czegoś więcej dowiemy się oglądając Raw.

 

Team Johnny vs. Team Teddy - Walka nie była najgorsza, ale też mnie nie porwała. Poza tym o to było bardzo trudno. Miałem nadzieję, że zwycięży team czerwonego brandu i tak też się stało. Eve Torres pokazała jaką jest dwulicową dziwką i definitywnie ten heel turn przeszła (chyba teraz, tak? Nie wiem bo przewijałem segi z jej udziałem na tygodniówkach). Mam nadzieję, ze Long odpocznie od WWE bo był po prostu nudny. Koniec ery TT Matchów na SD?

 

WWE Championship - Walka, której oprócz HiaC i Main Eventu wyczekiwałem najbardziej. Nie bez powodu. Sam feud nie był prowadzony tak, jak byśmy sobie tego zażyczyli, ale walka mogła się podobać. Liczyłem na trochę więcej, liczyłem też na to, że Y2J odbierze tytułów Brooks'owi. Gdy dowiedziałem się, że ER odbędzie się w Chicago to pomyślałem (nie tylko ja zresztą), że tam ew. mógłby ten tytuł odzyskać. No cóż, nie będę płakać nad wynikiem bo dla mnie obojętne jest to, który z nich będzie Mistrzem WWE. Obaj są świetnymi zawodnikami, zarówno za mic'em jak i w ringu. Zobaczymy co będzie dalej. Na tą chwilę druga najlepsza walka zaraz po HiaC Matchu.

 

John Cena vs. The Rock - Walka wypromowana spośród wszystkich najlepiej, bo jakże inaczej miało być? Nie wiem jak dla was, ale dla mnie publika była gorsza od tej z Chicago. Nie było szału, choć i jakoś specjalnie nie zamulali. Fani mieli dobre momenty, ale jednak pozostał niesmak. Sama walka... Ujmę to tak. Cena z Rock'iem nie są wirtuozami w ringu, ale przez tą całą otoczkę spodziewałem się mimo wszystko czegoś lepszego. Czego? Chociażby upragnionego przez większość heel turnu Jaśka lub jego zwycięstwa. Tymczasem The Rock zgarnął wygraną, która IMO nie była mu do niczego potrzebna. Swoje już osiągnął, a Cena wciąż będzie zawodnikiem WWE. Reputacja Jasia ucierpiała, a WWE po prostu zjebało to jak się tylko da. Zrobią drugą walkę i dadzą zwycięstwo Cenie? To już nie będzie to... Nie wierzę w to co zobaczyłem i zawiodłem się na wyniku tej walki bo sam match był emocjonujący. Szkoda, że tak się stało. Nie jestem fanem Ceny, ale jednak żyję w jego czasach i to on powinien dla mnie wygrać tą walkę.

 

Podsumowując: Gala była średnia. Fatalne zabookowanie walki o Mistrzostwo Świata. Do tego zły wynik Main Eventu WrestleManii. Hell in a Cell i WWE Championship uratowały to show. Średnia WrestleMania, ale chyba mimo wszystko lepsza od WM 27. To chyba tyle... Wciąż żyję wynikiem ME. Dzięki za uwagę.


  • Posty:  359
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.09.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Heh... ciekawe. Przed WM pisalem...

 

Co do feudu Bryan - Sheamus to wpadła mi do głowy taka myśl, że może te story jest tak prowadzone, bo na WM Sheamus wygra w squashu?

 

Mozecie mi mowic Nostradamus. :D

 

Co do WM to mi sie podobala zdecydowanie bardziej niz 3 poprzednie (EDIT - teraz widze, ze xero napisal to samo, ale moge sie usprawiedliwic, ze pisalem to przed przeczytaniem jego posta). Gala naprawde bardzo mi przypadla do gustu... ale po kolei...

 

 

 

Sheamus - Bryan

Nie rozumiem narzekan na Sheamusa. Kiedy on dostal porzadny storyline? No wlasnie. WWE nie chcialo inwestowac w ten storyline, gdyz na WM przewidziany byl squash. Mnie to co sie stalo jakos nie burzy. Daniel Bryan ma bardzo slaba prezencje (nie mowie tylko o budowie ciala), a jego gimmick oceniam max na Intercontinental Championa. Widac, ze kreuja Sheamusa na takiego dominatora. Dam im szanse. Niech sie mniej usmiecha, malo mowi (ewentualnie "You 're next), bedzie solidnie bookowany, a ja np go kupie.

 

Orton - Kane

To miala byc brutalna, niezbyt szybko toczaca sie walka - i wyszla dobrze. Panowie pasuja do siebie gimmickowo. Walka fajna, nie nudzilem sie przy nim. Pare fajnych spotow i ogolnie pozytywne wrazenie. Zwyciestwo Kane'a zwiastuje pewnie jego przyszly feud z Sheamusem o WHC... przynajmniej tak mi sie wydaje. I o ile nie dawno wydawalo mi sie, ze Ortonowi pozycja nie wiele do Ceny, tak teraz musze zmienic zdanie.

 

Rhodes - BS

Starcie nie zamulalo jak sie spodziewalem. Wolalbym wygrana Rhodesa, ale w sumie Paul zaslugiwal na chociaz jedna wygrana na WM (patrzac na caloksztalt jego kariery) i jest nadzieja, ze ex - Dashing pojdzie w gore.

 

HHH - Taker

swietna walka pod wzgledem dramaturgii, emocji, oraz opowiadania historii w ringu. Zdecydowanie najlepsza walka na tej gali. Obydwaj panowie nadludzko rozpisani no i efekt wszyscy widzieli. Walka naprawde genialna.

 

Team Johnny - Team Long

ciesze sie z rezultatu i z tego, kto dal pinfall dla teamu Ace'a. Samo starcie przecietne, ale rezultat jak najbardziej na plus. A z spotkanie Ace'a z Punkiem mozna wywnioskowac, ze CM nie bedzie mial latwo.

 

Punk - Jericho

Momentami sie wynudzilem, ale ogolnie walka byla bardzo dobra. Fajne reversale byly, a koncowka jak najbardziej na plus.

 

Rock - Cena

Jestem pewny, ze Cena w najblizszych tygodniach przejdzie turn... mozecie sie smiac. Ale te jego ucieczki z ringu, momentami mimika twarzy, oraz zauwazcie, ze przegral przez swoja arogancje. Przez wiekszosc okresu story Johnny byl osmieszany... i przegral w momencie, gdy to on chcial osmieszyc Rocka (przez People's Elbow). Nie wiem jak wg was potoczy sie dalej ta historia, ale imho to bylo podloze do turnu Johna, innej opcji nie widze.

 

Z segmentow chcialbym wyroznic seg Slatera z Flo Rida, fajnie wypadl Heath. Troche szkdoa, ze nie najebal Flo Ridzie, bo delikatnie mowiac... nie jestem fanem jego tworczosci. A ogolem gala mnie nie zawiodla.

Edytowane przez Catarax

  • Posty:  1 009
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.04.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Siedząc w szkole wpadłem na pomysł. Rock wygrywa... Przecież to nie jest możliwe! Wszyscy wiedzieli, że Rock nie ma prawa wygrać, ale...no właśnie. Mam 2 opcje wykonania tego zabiegu:

1. Vince wiedział doskonale, że wiele osób jest przekonanych o wygraniu Ceny i przekazaniu pałeczki, więc postanowił dać wygraną Rockowi by pokazać, że jednak Attitude Era jest lepsza.

 

2. John Cena specjalnie wpadł na taki pomysł, aby uhonorować Rocka na prawdopodobnie jego ostatniej walce i przy okazji zbudować na tym jakąś ciekawą historię. W tą opcję wątpię, bo jak wspomniałem wcześniej ten wynik na 70% ustawia nam rewanż między Dwaynem i Janem Antonim. Oby na Summerslam. Teraz już sobie ustawiłem taką fantasy card:

 

WWE Title CM Punk vs Dolph Ziggler (może być showstealer)

WHC Chris Jericho vs Daniel Bryan (tutaj któryś musi turnować)

The Rock vs John Cena

Alberto Del Rio vs Sheamus/Randy Orton

Brock Lesnar vs (tutaj wstaw jakiegoś mocnego heela/face'a bez przeciwnika)

 

Do tego WWE oczywiście wtedy nam serwuje coś zastępczego w trakcie oczekiwania na RtWM.

48798430952f294e69c1e4.jpg


  • Posty:  86
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  02.04.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Sam też oglądałem Live Stream, i zawiedziony nie jestem. gala była całkiem dobra, ale była by jeszcze lepsza, gdyby nie pare głupich zagran ze strony CT. Ciekaw jestem, co się stanie na dzisiejszym RAW. Ciekawe też jest to, że Lesnar, Batista i Lord Tensai byli obecni na zapleczu podczas gali. Ciekaw jestem, co tam robił Animal, bo Lesnar i Bloom juz mają podpisane umowy. Ale dobra, nie o tym mam się wypowiadać, więc czas zacząć gadac na temat.

 

Tag Team Championship Match

Dziwi mnie, że ta walka była w Pre-Show'ie, bo spokojnie mogła by byc na gali. Stała ona na wyśmienitym poziomie. Od początku wiadomo było, że meksykańce pasów raczej nie stracą, no ale WWE lubi zaskakiwac. Dobra walka + Rosa + 720p na YT i jest git.

 

World Heavyweight Championship

Chyba nikogo nie zdziwię, jak napisze Co to kurwa mac było? Ogarnął bym to, jak by ta walka odbyła się na SD, no ale na WRESTLEMANII? Pewnie prowadzi to do jakiegos większego storylinu (ewentualnie Bryan coś odpierdolił, ale wątpię), ale ta "walka" mogła by odbyc sie na zwyklej tygodniowce. Ahh, dno i metr mułu. A do tego pas zdobywa ten no-name. Krew mnie zalewa jak sobie mysle, ze na nastepnym SD zobacze to beztalencie z Pasem. Juz Bryan w swoim cipowo-heelowym gimmicku był lepszy.

 

Zaskroniec vs Kane

Cały czas myślałem, że oczywiście drewno zaterminatorzy (które zresztą, cały czas było górą w tym feudzie, oprócz początku), a tu takie bardzo miłe zaskoczenie. Dwa w jednym, można rzec, bo próchno przegrywa na największej ze scen, a wygrywa Kane, który na to zasługuje. Deliszjus. Sama walka była średniakiem, bardzo fajne zakończenie, Chokeslam z 3 liny. Podobało mi się.

 

Intercontinental Championship

Tutaj także od początku miałem wytypowanego zwycięzce, ale w porównaniu do poprzedniej walki, nie myliłem się. Walka była raczej słaba, wiekszośc czasu przeważał gruby, który zgarnął pin po finisherze. No cóż, mam tylko nadzieje, że ta przegrana to otwarcie drogi Rhodesowi do ME.

 

K2 & Maria Muhsuahsushau vs Beth i Ebony

Fajne takie cos, zamiast przerwy reklamowej, ale cos za krótko to trwalo, bo jak hamburgery zrobilem, to juz HBK wbijał na ring.

 

Undertaker vs Triple H

I tutaj dochodzimy, do zdecydowanie najlepszej walki na Wrestlemanii, i z tym każdy musi sie zgodzić. O ile poprzednia walka tych panow byla swietna, to ta, była ZAPIERDOLISCIE GENIALNA. Prowadzona w szybkim tempie, finisher po finisherze, krzeseleczko, mloteczek, oklepywany HBK - wszystko na swoim miejscu. Tak sie wczułem w pojedynek, że zleciał mi on niesamowicie szybko, myslalem ze trwał z 10 minut, patrze na wyniki a tam ponad 30 minut! Już kit z tym, ze sama otoczka miażdzyła system, ale walka... Rhodesy, Zigglery czy inne Bryany mogą się ring skilla od nich uczyc. Undertaker to chyba caly rok szykował do tej walki. Końcówka piękna, aż uroniłem łze. Moge nawet podpiąc się pod kogos, kto wczesniej napisał, że była to najlepsza walka Undertakera na wrestlemanii ever. Coś genialnego, nigdy tego nie zapomne. Wnukom będe opowiadał o tym starciu :D

 

Tim Tedi fał es Tim Dżoni

Tutaj także nie było innego wyjścia niż zwyciestwo Larunajtisa. Teddy zrobił się niesamowicie nudny, na SD nie zdarzało sie nic zaskakującego, mam nadzieje, że teraz to się zmeni. Ciekawi mnie też teraz, co na to Long, odda tak po prostu stanowisko? Sama walka była średnich lotów, taki typowy tag team na PPV. Ziggler się pokazał z niezłe strony, no i genialny "finisher" Eve.

 

WWE Championship

Osobiscie, jakoś mnie ta walka nie rajcowała, emocje opadły po walce legend. Sama bitka stała na dobrym poziomie, pare fajnych akcji, ale na pewno nie zapadnie mi w pamiec. Własciwie, to juz zapomniałem jak sie skonczyla. Jericho padł po GTS'ie? Zresztą, sprawdzi sie potem.

 

Srock vs Janusz - Chuj, nie ME

Zdecydowanie walka, na której najbardziej się zawiodłem. Już kij z tym chejowym zakończeniem, sama walka zassała. Były może z 3-4 fajne akcje, a reszta? Zwykła napierdalanka godna co najwyżej tygodniówke. Tyle czasu promowania, na taki shit? Jeszcze mialem nadzieje, ze pod koniec, gdy Rock świętował wbije KTOKOLWIEK, ale ni chuja. Wypierdolili Janusza prosto w dupsko, i wsadzili mu w nie jego popierdoloną, zieloną koszuleczke, w której wygląda jak Horns. Tyle.

 

 

Sama Wrestlemania była lepsza niż zeszłoroczna. powiedzmy, na 4/6, sprawe zrypała walka o pas WHC i main event, ogólnie było git + ultra epicka walka w klatce.


  • Posty:  24
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.01.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Jako WrestlingFan przeżyłem już kilka WM'ek, ale śmiało mogę powiedzieć, że ta `Mania ostro zassała w przeciwieństwie do swoich poprzedniczek. Nie dość, że na samym początku klimat popsuł sam opener. Gdy zobaczyłem wchodzących do ringu kolejno Sheamusa i Daniela Bryana, czułem, że ta walka mimo małego zainteresowania może wypaść całkiem dobrze. Jeden zawodnik, można powiedzieć, że legenda sceny niezależnej oraz koleś, który tempem swojego rozwoju zaskoczył całe WWE Universe bo jak nazwać to, że podczas jego 2 letniej przygody z głównym rosterem WWE zdobył 2 razy główny pas federacji - WWE Championship. Dodam, że pierwsze zwycięstwo było z niebyle kim bo z żywą legendą karczmy Vince'a, czyli z Johnem Ceną. Nie oszukujmy się, że większość osób podczas face turnu skazywało go na porażkę. Gabarytami nie przypominał słodkiego face'a, tylko niesiącej postrach i zniszczenie maszyny do zabijania. A jednak. Po face turnie piął się coraz wyżej w hierarchii Smackdown, jego przyzwoity feud z Christianem dawał mu nadzieje, na spore wypromowanie się. Jednak to był jego ostatni, poważny feud przed Wrestlemanią. Potem dostawał coraz to innych jobberów, aż w końcu dosyć zaskakująco wygrał Royal Rumble. Sama droga do WrestleManii z jego udziałem nie była jakaś wyjątkowa i zaryzykuję stwierdzenie, że Alberto Del Rio sprawował rolę zwycięzcy RR o wiele lepiej. No ale cóż, na Elimination Chamber Great White, bo taki dostał przydomek po face turnie, wybrał pas, o który będzie walczyć na Największej Scenie Ze Wszystkich atakując Daniela Bryana. Feud z ich udziałem był niezbyt fajny, wręcz słaby. Brakowało wielu potyczek na mikrofony, była chyba tylko jedna i tylko jedną zapamiętałem. Przed WrestleManią wielu mówiło, że ta walka może być tylko zapychaczem czasu... jak sie później okazało bardzo się mylili... Przed samą WrestleManią nie było jakichś wyjątkowych spotów, segmentów, backstage'y - nic. Jednak jak już mówiłem - czułem, że może wyjść świetnie. Myliłem się i to bardzo. Sama walka trwała - uwaga - 18 sekund!!! I tutaj rodzi się moje pytanie - dlaczego? Dlaczego taki świetny zawodnik jak D. Bryan musi oddać pas w taki sposób? Oczywiście ta sytuacja wskazuje prosto na rewanż, który pewnie odbędzie się na Extreme Rules, a sam American Dragon o swoją porażkę obwiniać będzie AJ. Szkoda mi tego zawodnika i to bardzo, no ale nic nie poradzę na tak idiotyczne rozwiązanie...

Dalej pojawiło się starcie, którego geneza jest mi kompletnie nie zrozumiała. Nie rozumiem tego feudu, jest on po prostu z dupy i nie powinien mieć miejsca, a jesli już to powinien być jakoś pomyślnie rozwiązany. No cóż, mimo iż walka trwała o wiele więcej niż jej poprzedniczka to jednak mam mniej do powiedzenia na ten temat bo jest to ewitentny zapychacz dla Ortona. Starcie nie porwało, przynajmniej według mnie. Śmiem twierdzić, że Randy Orton vs CM Punk z poprzedniej WM'ki było o wiele lepsze. Jedyny dosyć zaskakujący plus to to, że pomimo zbotchowanego Chokeslamu z narożnika wygrał Kane i feud chyba będzie kontynuowany do Extreme Rules.

Kolejna walka to Intercontinental Championship na szali. Feud prowadzony był całkiem fajnie. Cody Rhodes, który non-stop puszcza klipy ośmieszające Big Showa - nie był to program wysokich lotów, ale nie było też źle. Przed Wrestlemanią obawiałem się, że ta walka może być openerem i będzie to dosyć spory sleeper. Sam pojedynek wylądował MNIEJ więcej w środku gali i muszę powiedzieć, że nie było to jakieś porywające starcie. Fakt, Big Show nie będzie nakurwiał Springboard Planchy itd., ale jednak ta walka nie zasługiwała na WrestleManię. Zwyciężył Big Show. I tutaj Vince zaryzykował, bo Cody po stracie pasa musi, MUSI iść wyżej. Big Show nie jest młodym zawodnikiem i on odebraniem pasa IC Rhodes'owi musi go wyrzucić z Mid Cardu i (mam nadzieje) wypuścić do Main Eventu. Walka Div - no comments. No i teraz starcie, które kompletnie mnie zaskoczyło (pozytywnie). Panowie wykręcili wspaniałą, świetną walkę i pokazali starą dobrą szkołę. Pokazali WRESTLING, pokazali kwintesencję WWE. Pokazali niesamowite show pełne imponujących spotów. Oglądając tą walkę od razu zobaczyłem, że te wszystkie przypuszczenia, że Taker już nie pociągnie, że musi zakończyć karierę bo nie jest już w pełni sił, te wszystkie stwierdzenia mają się nijak do tego starcia. Panowie pokazali iż mimo, że są obecnie ringowymi "dziadkami" to każdy ringowy młodzian może się od nich uczyć i wzorować się na nich. Mimo iż sama końcówka nie była zabookowana jakoś wyśmienicie to samo starcie przyprawiało mnie o "ohhy" i "ahhy" :) Były stwierdzenia jak ta walka jest zajebista, no cóż, trudno się nie zgodzić. Już po samym starciu miałem nadzieje, że HBK wymierzy obu po Sweet Chin Music albo coś w tym stylu, ale panowie woleli zachować wizerunek wzajemnego szacunku i zwieńczyła to wzruszająca chwila gdy Undertaker i Shawn Michaels wynieśli ledwo przytomnego HHH z areny. Nic więcej nie wydusze z siebie odnośnie tego starcia bo trzeba być kompletnym idiotą lub skończonym hejterem by nie stwierdzić iż było ono zajebiste. Walka teamów wypadła całkiem nieźle. Nie było to 1 min. starcie, ale nie było to też nic porywającego. Gdy już byłem mega podjarany po HiaC Matchu emocje gwałtownie opadły. Najjaśniejsze plusy tego pojedynku to pięknie wyglądające bliźniaczki <3 i Eve. Na prawdę to im wyszło. Poza tym w składzie z Santino wypadło to bardziej na Comedy Match i nie czuje tutaj tej atmosfey, że Teddy traci pozycje GMa. Nieźle, ale mogło być lepiej. No i walka o WWE Title. Feud budowany na sporze o miano Best in the World oraz na tym, że Jericho wytykał CM Punkowi błędy i wady jego rodziny. Sama walka była świetna. Mnóstwo zwrotów akcji, ale nadal nie dorównywało to wg mnie End of an Era Matchowi. Samą walkę głównie prowadził Y2J i widać, że jest głodny powrotu do ringu. Bardzo fajny match, jednak pozostał jakiś tam niedosyt, ale może to przez zepsuty feud, który dostawało zdecydowanie za mało czasu.

 

MAIN EVENT

 

I tutaj mega zaskoczenie. Walka wyszła o wiele lepiej niż się spodziewałem. Rock był w o wiele lepszej formie niż się spodziewałem. A przede wszystkim - zwycięzca był inny niż się spodziewałem. Teraz gdy The Rock wygrał, śmierdzi mu tu rewanżem bo bez owijania w bawełnę - nie pasuje mi to. To powinna pozostać ostatnia walka w karierze Dwayne i wszelkie rewanże są tutaj niepotrzebne. Z wielką ciekawością będę czekał na RAW bo jeśli Lesnar podpisał kontrakt z WWE to nie zdziwię się, jak dzisiaj się pojawi. Wracając do walki to było wiele zwrotów akcji, wydaje mi się, że dominował bardziej Cena, ale tak mi się tylko wydaje. Końcówka zabookowana świetnie. Nie był to 5 star, ale było bardzo przyzwoicie i chwała im za to, że pomimo osobistych utarczek potrafili skręcić całkiem fajny i przyjemny w odbiorze pojedynek.

 

Podsumowując, gala wyszła średnio. Jedyne takie większe plusy to HiaC Match, Main Event oraz WWE Championship Match. Ogromny minus za WHC Match, no bo już divy dostały więcej czasu (!), tak więc czekam na RAW i dalszy rozwój wydarzeń no i być może na zapowiedź Main Eventu WrestleManii 29 :)

Edytowane przez Fiskus

  • Posty:  1 623
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  30.05.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Sheamus vs. Daniel Bryan

Yyy jakiś żart z okazji 1 kwietnia ? Nie ma nawet czego oceniać...

Chce zobaczyć wszystkich co wyśmiewali minutową walkę w TNA !

 

Orton vs Kane

Niestety nie widziałem, bo trafiłem na jakiś part zepsuty, gdzie był tylko początek walki, później nic się nie wczytywało i dopiero później segmencik.

 

Big Show vs. Cody Rhodes

Dość krótka walka, w której zbyt wiele się nie działo. Big Show cały czas dominował, aby później na minute przewage miał Cody i później znów Big Show i po walce. Piękne ujęcie jak taki olbrzym płacze :D

 

divy

Słaba walka niestety. Praktycznie nic się nie działo ciekawego w ringu ( 1 akcja ciekawa z narożnika w wykonaniu KK ), takto nudne tempo, walka praktycznie przeleżana.

 

Undertaker vs. Triple H /w Shawn Michaels as Special Refree

Weszcie nadszedł czas na dobrą walkę. Ta walka tak jak wszystkie Undertakera z Wrestlemanii przechodzi do histori jeszcze przed galą. Walka długa, ale się w ogóle nie dłużyła, sporo akcji, finisherów, była również dramaturgia. Wiadomo było, że Taker tego nie przegra i mógł na koniec walnąć ze 2 finishery to by wyszło jeszcze lepiej. Ogólnie to psychologicznie walka bardzo dobra, ringowo niestety gorzej. Jak rok temu znosili Takera, tak w tym on znosił rywala :D Ale tego " misia " na koniec mogli sobie darować. :D

 

Team Teddy vs. Team Johnny

Tą walkę w połowie sobie odpuściłem. Nie przekonywał mnie skład teamów. Zastanawia mnie jedno. Eve chwile temu walczyła wraz z Beth co by oznaczało, że przeszła heel turn, ale tutaj zachowywała się jak face. O co chodzi ...

Tak na marginesie, nie oglądam tygodniówek, więc nie wiem czy Eve przeszła jakiś turn :D

A dobra już wiem, mam nadzieje, że to była taka "podpucha" ze strony Eve.

 

Jericho vs CM Punk

Druga dobra walka na gali. Sporo ciekawych akcji, nawet fajne tempo. Y2J troche za dużo używał swojej dźwigni, ale to da się przeżyć. Obaj panowie pokazali się z dobrej strony i tak jak przypuszczałem CM Punk wygrywa.

 

Segment z udziałem Brudusa jak dla mnie do wywalenia. Rozumiem, że chcieli go dać, ale mogli to zrobić jakoś inaczej, np : walka w drużynie.

 

Cena vs The Rock

Podobnie jak w HiaC, psychologicznie walka była na wysokim poziomie, ale ringowo słabiej. The Rock się postarał i dało się go oglądać w ringu za co plus. Sporo akcji, dobre tempo, walka musiała się podobać, ale czemu wygrał The Rock... I jestem ciekaw czy John przejdzie teraz heel turn, bo podczas końcówki walki zrobił taką złowieszczą mine, która mnie rozbawiła :D Jeśli zrobią jego heel turn na RAW to zrobią błąd, bo podczas WM – ki byłoby to bardziej przekonujące.

 

Ogólnie PPV jak dla mnie wypadło średnio. 3 walki na poziomie ( HiaC, o WWE i ME ), pozostałe 5 niestety słabo. 5/10

1 miejsce w typerze TNA w 2011 r

 

http://total-nonstop-action.blogspot.com/ --> najlepszy blog o TNA

 

Fan wrestlingu od 25.02.2005r

 

Reprezentant TNA Originals


  • Posty:  13
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.02.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Oglądałem WM w nocy, przemyslałem wszystko.

World Heavyweight Championship Widzielisci transparenty z YES! :P Nie zdążyłem nawet zobaczyć Brouge Kick, w każdym razie popieram większość ludzi co do bookingu.

 

 

Orton vs. Kane Totalny sleeper idealny match aby iść do WC. Fajnie, że dali wygrać Kane`owi.

 

 

Intercontinental Championship Miałem nadzieję, że Cody jakimś sposobem zatrzyma ten pas, walka była przeciętna. Mam nadzieję, że jest to krok w gorę dla Cody`ego.

 

 

Hell in a Cell-Moim zdaniem najlepsza walka. Caly czas była ciekawa, świetnie spisał się HBK, fajnie WWE pozwoliło by było choć trochę krwi, dobre tempo. Wszystko pasowało, końcówka przypomniała mi trochę końcówkę walki Takera z HBK na WM26. A końcowy obrazek, świetny.

 

 

Team Johny vs Team Teddy Jestem zadowolony z wyniku walki, widać zalążek feudu EVE-ZACK, walka bardzo przeciętna. Jedyne fajne momenty to Monkey-Flip na Zigglerze i low blow na Zacku.

 

 

WWE Championship Walka podobała mi się. Fajne odzywki Chrisa do Punka. Nie nudziłem się kilka fajnych momentów(spotów jak kto woli :D) i świetny finish. I mam nadzieję, że te promowanie Punka nie pojdzie na marne i John przejdzie turn.

 

 

John Cena vs The Rock Po pierwsze ta koszulka Ceny to porażka. Walka na początku była nudna, choć czułem emocje. Później się rozkręciła kilka finiszerów, kilka heelowych zagrywek Johna. Przejdźmy do końcówki Cena i jego people`s elbow co za mimika, to było świetne, ale zaraz po tym Cena dostaje Rock Bottom (krzyki kurwa z mojej strony) i koniec walki. Ależ się wkurwiłem dlaczego rock wygrał, chęć zaskoczenia fanów? Żadnego brawlu, podania ręki po walce. Cena leżący na rampie i myślę, że Cena w końcu zturnuje, skoro mówił w sowich promach, że ta walka jest dla niego wszystkim, że musi wygrac. Nie, nie to musi coś oznaczać jakaś przemiana na pewno nastąpi. W pewien sposób Mr.Never Give Up się poddał. Zobaczymy co będzie dziś na RAW.

 

Ogółem WM dam ocenę 4/6.

11727694244f79b7bf31571.jpg


  • Posty:  303
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  26.07.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Na początek trochę śmiechu. WWE stwierdziło już kilka tygodni przez WM, że pas WH ma pobić rekord w zdobyciu(byli oficjele którzy lobowali za tym, żeby tak nie było). Walka trwała 18 sekund. I teraz najlepsze... gówno z pobicia rekordu wyszło !! Bo Kane z Chavo trwał 8 sekund. Czyli, zeszmaciliśmy pas WH, zeszmaciliśmy Daniela, rekordu nie mamy. Po prostu pięknie, kapitanie HHH misja wykonana. !! I sprawdziło się to co napisałem "Rudy wygrywa ... wrestling przegrywa". Jeżeli nawet wepchną to w storyline, i on nie przyniesie odzyskania pasa przez Daniela. To czuje, że możemy się spodziewać notki typu "WWE życzy Danielowi sukcesów w jego dalszej pracy" i bye bye !!.

 

 

Ok to było na szybko na sam początek.

 

Zacznę od tego, że ja dziele tą WM na dwie części DZIEŃ i NOC. Przy świetle tym dziennym to stadion i cała oprawa wyglądała jak kupa. Totalna tragedia. I jak się okazało to co było w dzień to była kupa a to co było w nocy było ok bądź zajebiste.

 

DZIEŃ

 

World Heavyweight Championship

 

Wystarczy przeczytać początek.

 

Orton vs. Kane

 

Jak bym oglądał SD z dwa tygodnie przed WM. Zastanawiam się czy WWE znów powiedziało sobie, że Orton jest oczywistym zwycięzcą. Wiec dali wygrać Kanowi. Po co ?? nikt nie wie.

 

Intercontinental Championship

 

Are you fucking kidding me ?? Walka która chyba była bookowana przez tego samego kolesia który bookował walkę o pas WH. Show wygrał, żeby być 12 Grand Slam Championem. Tyle w temacie tej walki.

 

No i na szczęście nastała..

 

NOC

 

Hell in a Cell

 

Mały fail przy fajerwerkach HBK. Ale tak jak nie chciałem tej walki. To przyznam, że ta walka uratowała trochę albo i mocno ta WM. Z tych emocji które tam leciały to cały się spociłem od samego patrzenia. Trochę głupie było wytłumaczenie dla czego Taker ma taką fryzurę ale to wyjebane na to. Mógł bym nawet powiedzieć, że jestem w stanie tak lekko dzięki tej walce wybaczyć HHH za openera tej WM.

 

Team Johnny vs. Team Teddy

 

Jak większość totalnie odpoczywałem na tej walce po emocjach HiaC. Ogólnie nic specjalnego. Fajny spot z tym jak cala trójka skoczyła przez liny. No i oczywiście nie mogło zabraknąć pięknych dla oka sprzedawanych akcji przez Zigglera.

 

WWE Championship

 

Po tym jak pokazują Johna który mówi Punkowi o dyskwalifikacji. Pomyślałem "Kurwa co za debil robi mi spoiler jak się walka skończy, może od razu po prostu powiedz Punkowi, oddajesz pas Y2J". No nie przecież ta walka nie może się tak skończyć. Ale pomyślałem o WH i Kane. I zakładałem, że tak się skończy. Przyznam, że jak prowadzony był feud taka walka. Początek był dobry i te teksty Y2J. I dzieciak "I love you Punk, come on". Kilka ciekawych akcji i tyle. Zwycięzca był zbyt oczywisty żeby robić jakieś większe emocje. Jeszcze raz, gdyby to Y2J wchodził na WM z pasem mogło by to wyglądać dużo lepiej. A tak nie chce mówić od razu o szmaceniu Y2J. No ale ... nie wygrał RR nie wygrał EC i przegrał poddając się na WM. Trochę coś nie tak.

 

John Cena vs. The Rock

 

Hmmm gdzie jest heel turn gdzie jest heel turn !!. No przecież miał być !!

 

Mi się akurat te koncerty na wejściu ich, podobały. A utwór Wild Ones pasował do Rocka,ten kawałek razem ze zdjęciami Rocka lecącymi w tle fajny klimacik zrobił. Sama walka jaj nie urwała i widać było, że jak by Rock miał biec w maratonie ulicznym to po paru metrach już by odpadł. I przyznam, że pod koniec za dużo było sytuacji typu. Akcja, pin, akcja, pin, akcja, pin. Może trochę to był też efekt braku kondycji przez Rocka. No ale coś tam pokazali. Lecący Rock z trzeciej liny wyglądał epicko. Szkoda tylko, że Cena nie rozłożył się jak by był zrobiony z plasteliny :lol: . Dodam jeszcze, że Rocki za "we go DDT he ?" na pewno zagra w filmie "Botchamania". ;) No jeszcze ten sharpshooter trochę tak wyglądał a raczej nie wyglądał :P Wynik... hmmm.. wynik... Ja pisałem, że wygra Cena bo to ma być przekazanie pałeczki. Ale kiedy sędzia odklepał 3, to wyskoczyłem z krzesła pod sam sufit i się rozpłakałem. Wiem, że z punktu wrestlingowego to źle się stało. Ale kurwa zdobycie pasa WH zajęło 18 sekund z czego 8 to był sam Rudy biegnący zrobić kopniaka i pinowanie. I z punktu fana Rock mam totalnie wylane, że nie skończyło się jak powinno. Dawno żadne PPV czy RAW nie sprawiło,że bylem tak szczęśliwy. Można trochę powiedzieć, że nie wygrał wrestling na tej WM lecz Entertainment i ja po tych trzech nocnych walkach byłem entertained. PS: Chanty przy Cenie "Same old shit" też były dobre :P [/b]


  • Posty:  615
  • Reputacja:   2
  • Dołączył:  06.12.2009
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Jasny

Daniel Bryan vs. Sheamus - najgorsze w sumie we wszystkim jest to, że o takim scenariuszu pomyślałem w trakcie wejścia na ring Sheamusa i niestety to się wydarzyło. Beznadziejna sprawa i teraz nie wyobrażam sobie Bryana w Main Evencie. Takie coś będzie na nim ciążyło co najmniej przez najbliższy rok. Sheamusowi wrózę długie panowanie jako champion, chyba, że na Smackdown przejdzie Jericho. Nie wydaje mi się jednak, żeby Celt mógł zaliczyć swój title reign do udanych, bo jeżeli będzie tak mdłą postacią jak od jakiegoś czasu jest, to będzie GÓWNO na SD. 1/5

 

Kane vs. Randy Orton - spodziewałem się większego sleepera i o dziwo zabrakło im chyba na to czasu. Feud jest nudny i chyba jedyną opcją, żeby go przedłużyć było zwycięstwo Big Red Monstera i dlatego tak się stało. Co zapamiętałem z tego pojedynku? Dwa chockeslamy i nic więcej. Nie mam o tym nic więcej do powiedzenia. 2/5

 

Cody Rhodes vs. Big Show - szkoda, że Giant wygrał, ale spodziewałem się takiego rezultatu. Jeżeli będą jednak chcieli zrobić Main Eventera z Rhodesa, to przecież i tak zrobią, więc ja jakoś się tym wynikiem długo przejmował nie będę, bo w końcu w trzy sekundy jak Bryan nie poległ. Pas Interkontynentalny pnie się w górę dosłownie i w przenośni i całkiem może to cieszyć. Byle, żeby nie skończyło się tak jak w przypadku pasa US po utracie go przez Zacka Rydera. Walkę oceniam na 2.

 

A i WWE chciałbym podziękować teraz za wyjaśnienie, dlaczego nie ogladam Smackdown :) Na Wrestlemanii dowiedziałem się jak to pasjonująca tygodniówka o czym świadczyły trzy walki z tego show na PPV.

 

Divy - odbyły się. Nie ma na nie skali, ale w sumie fajnie, że można było na nie popatrzeć.

 

Undertaker vs. Triple H - śmiesznie wygląda Andrzej z czymś w rodzaju irokeza na głowie :) Sama walka bardzo fajna, wciągająca i miała sporo interesujących wątków, jednak byłem przez cały czas pewien, że to Deadman podtrzyma swoją serie zwycięstw i tak tez się stało. Ciekawe kiedy teraz się pojawi. Na pewno ich walka sto razy lepsza niż w zeszłym roku i godna Wrestlemanii i tego całego "końca ery". Najlepsze starcie na tej gali. 5/5.

 

Team Johnny vs. Team Teddy - zrobili z tego, co mogli zrobić, więc ja jakoś większych pretensji nie mam co do poziomu walki. Widać, że szykuje się ponowny push dla Miza, który zapewnił wygraną...No cóż, jeżeli jest jakaś wieloosobowa walka na WM, to tak to raczej musiało wyglądać. 2+/6

 

CM Punk vs. Chris Jericho - fajne promo. Jakby ktoś nie śledził tygodniówek, a widział tylko to promo, to mógł odnieść zupełnie inne wrażenia odnośnie ich feudu. Y2J w trakcie walki wychodził na fajnego skurwiela, który ciągle prowokował mistrza ("tap out you son of a bitch" było fajne...) jednak ogólnie myślę, że powinno być o wiele, wiele lepiej, bo to w końcu Wrestlemania. Początek był nudnawy i powoli się to zaczynało rozkręcać, ale jak to już nastąpiło, to wkręciłem się w walkę i generalnie moje odczucia są w miarę pozytywne patrząc na tle innych starć. 3+/5.

 

The Rock vs. John Cena - było tak jak miało być. No może poza wynikiem, ale wydaje mi się, że to jeszcze nie koniec historii między nimi. No ale po kolei. Kompletnie nie czułem tego, że Cena "miał" przejść ten heel turn i śmiałem się z tych wszelkich postów na ten temat mówiących, bo gdy tylko go zobaczyłem na rampie już wiedziałem, że nic z tego nie będzie. Znamy obecny poziom ringowy Johna i trzeba przyznać, że na jego tle Rock po takiej przerwie wcale nie wypadł źle i walkę oglądało się przyjemnie. 4+/5

 

Ogółem rzecz biorąc, to Wrestlemania mi się nie podobała. Trzy walki to za mało i jakoś po prostu nie czułem. Nie jestem żadnym sado maso fanem, chciałem się - jakkolwiek to zabrzmi - dobrze bawić w trakcie jej oglądania i nie do końca mi to wyszło. Pseudowalka o pas WH tragedia, zero ciekawych segmentów na backstage (myślałem, że pojawi się może jakiś z Rockiem czy coś...) i zupełnie nietrafiony segment z Brodusem Clayem...Naprawdę, czy kogoś interesuje ze 30 tańczących starszych pań? Trudno, oby za rok było lepiej i oby najbliższe gale wynagrodziły nam wczorajsze PPV.

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      W tym tygodniu AEW złożyła wniosek o rejestrację znaku towarowego dla nazwy tag teamu, który najwyraźniej planuje wprowadzić. Promocja złożyła wniosek o znak towarowy dla terminu „Paid in Full” 23 lutego. W sekcji opisującej towary i usługi we wniosku bezpośrednio wskazano, że znak ma obejmować występy tag teamu zawodników: AEW nie ujawniła, kto wejdzie w skład tego tag teamu. Nie wiadomo, czy będzie to ekipa z męskiej, czy damskiej dywizji tag teamów, ani czy ich występy będą głównie w AE
    • Grok
      Dla naszych subskrybentów dostępny jest już raport Bryana Alvareza z WWE Raw z poniedziałku, 23 lutego — odcinka tuż przed Elimination Chamber, które odbędzie się w ten weekend. W programie zobaczyliśmy dwa ostatnie qualifying matche do Chamber, promo CM Punka w ringu, starcie Je’Von Evansa z Kofim Kingstonem oraz ceremonię emerytury i appreciation night dla AJ Stylesa, zakończoną zaskakującym zwrotem akcji. Kliknij tutaj, aby przeczytać (wymagana subskrypcja) WWE News Zespół F4W Subs
    • Grok
      Dzięki zarobkom z AEW Darby Allin pomógł swoim rodzicom przejść na emeryturę i zachęca ich do życia pełnią życia. Allin w najnowszym odcinku programu Insight with Chris Van Vliet wyjaśnił, że rzeczy materialne nic dla niego nie znaczą. Najważniejsze jest dla niego pomaganie rodzinie w czerpaniu maksimum z życia. Niedawno zabrał ojca na Super Bowl i obóz motywacyjny, a matka odwiedziła bazę pod Mount Everest, gdy Allin wspinał się na górę w 2025 roku. Allin nie chce, by rodzice wspominali swoje
    • Bastian
      Gdyby nie kontuzja Bronsona Reeda, mogło być inaczej. 
    • KyRenLo
      No cóż, może będzie ku temu okazja Elimination Chamber 2026: World Heavyweight Champion CM Punk vs. Finn Bálor: Przystanek w drodze na WM. Całkiem udany przystanek, bo względnie mi się podobało to, co zobaczyłem w ich programie. Sama walka powinna też wyjść co najmniej nieźle, więc można dać już teraz plus. Ostateczny typ: CM Punk. Women’s Intercontinental Champion Becky Lynch vs. AJ Lee: To Becky Lynch, więc powinienem jak to ja jedynie zachwalać prawda
×
×
  • Dodaj nową pozycję...