Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

WWE Survivor Series 2011 (zapowiedź, spoilery, dyskusja)


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  373
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  25.07.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Swoją drogą po tym starciu Dwayne będzie jedyną osobą, która na wrestlemanii zmierzyła się z Austinem, Hoganem i Ceną czyli 3 największymi ikonami biznesu, hmm...

 

z dwoma pierwszymi wygrał więc trzymam kciuki żeby z trzecim też :D

==Break the Walls Down==

13131994854e2d396000ad8.jpg

  • Odpowiedzi 255
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • MJ

    23

  • PH93

    15

  • -Raven-

    14

  • maly619

    11

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  3 115
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Pawesz… jak ja uwielbiam takie posty (piszę to z ironią) jak twój. Zero zrozumienia tego, co napisali poprzednicy i całe mnóstwo wykrzykników, Caps Locka, mnóstwo uogólnień sugerujących, że jakaś spora grupa coś pisze chociaż to nieprawda (stąd brak cytatów wskazujących do kogo się wypowiedź odnosi) i oczywiście na początek obrona, że zostanie się zjechanym. Kolego, jak się bez ładu i składu rzuca zarzutami na lewo i prawo, to trzeba się przygotować, że ktoś cię podsumuje…

 

Nie wiem, może przez pomyłkę wszedłem do działu "tylko Cena!"...ale nie, pisze przecież WWE Survivor Series 2011 . Więc przenieśmy się o rok wcześniej. Gala SS 2010 i ja wam przepowiadam, że za rok wróci do walki The Rock i, że to jest pewne. I wszyscy pewnie krzyczą: super! ekstra! nie mogę się doczekać! to będzie najlepsza walka roku!!!

 

O tym właśnie pisałem. Jacy „wszyscy”? Oczywiście z powrotem legendy zazwyczaj wiążą się jakieś nadzieje (obawy też). A że później powrót można ocenić (a The Rocka można oceniać już), to sprawa całkiem normalna. Elektryzuje? Chwalimy. Przynudza? Krytykujemy… Prosta sprawa. Nie podoba ci się? Napisz o tym. Ale nie nawołuj ludzi, żeby się „opanowali”, czy inne tego typu pierdoły.

 

"Eeee bo ta walka jakoś słabo wypromowana","eee bo tacy przeciwnicy","eee bo wolałbym hhh","eee bo nie wiadomo czy The Rock da rade" No kuźwa ludzie OPANUJCIE SIĘ! Do walki wraca największa legenda (obok Hulka Hogana), L E G E N D A WWE a my marudzicie???

 

A kto tutaj marudzi? Ja uważam, że ten pojedynek może być ciekawy, ale nie wkręciłem się aż tak jak mógłbym - przy kimś takim jak The Rock. Jego promo po powrocie wgniotło w ziemię. Ostatnio – na kolana nie powala. Ciekawszy jest chociażby Nash. Każdy ma prawo mieć własne zdanie na ten temat.

 

Skąd możecie wiedzieć, że Rock nie jest w formie? Gdyby walczył ostatnio z Mahalem i kaleczył The Rock Buttom lub zapomniał o czym ma gadać to rozumiem wasze obawy. Ale The Rock to dalej szeroki w barach, zajebiście umięśniony facet który ciągle pół dnia spędza na siłce a wrestlingu raczej nie zapomniał bo u niego to są naturalne umiejętności.

 

Taaaak… The Rock wyszedł z kołyski i zajebał Rock Bottoma niańce zapewne. Jeżeli chodzi o powroty wrestlerów po kontuzji/dłuższym rozbracie z wrestlingiem, to sami wrestlerzy różnie o tym mówią. Jedni twierdzą, że to jest jak jazda na rowerze, a inni, że trzeba czasu, żeby z powrotem się wgryźć. Wiele zależy też od klasy wrestlera. Dla mnie forma Rocka pozostaje zagadką. Wydaje mi się, że jest na pewno w lepszej formie niż taki ledwo człapiący Nash. I nie wyobrażam sobie, żeby nie przygotował się do tej walki.

 

Pozatym myślicie, że WWE aby wypromować walkę na WR rzuciłoby do jedynej walki z nim przed WR28 nieprzygotowane The Rocka? On da z siebie WSZYSTKO bo musi pokazać publice, że "o kurde! przecież on zniszczy Cene!!"

 

No co ty? Dzięki, że NAS oświeciłeś…

 

Pojawia się też argument, że The Rock to nie wasza bajka, nie wasze czasy. Ale to historia NASZEJ federacji. Nie znać jego to tak, jakby nie znać historii własnego kraju. Pozatym jest takie coś jak Youtube. Myślicie, że CM Punk vs John Cena z MiTB było nieziemskie? To wyszukajcie sobie walki The Rock vs Hulk Hogan lub The Rock vs SCSA.

 

Wzruszające. I dzięki za kolejne oświecenie o starszych walkach The Rocka i wyjaśnieniu, że istnieje coś takiego jak You Tube… W moim przypadku fakt, że nie oglądałem wrestlingu za czasów Attitude nie jest żadnym „argumentem” za tym, czy jaram się Rockiem, czy nie (zresztą podkreśliłem, że lubię The Rocka i jarałem się jego walkami z ery Attitude, gdy obejrzałem je po latach). Jeżeli natomiast ktoś (jak np. mały619) nie jara się The Rockiem, to co z tego? Ma do tego prawo…

 

Swoją drogą - nie znać historii WWF/WWE, to nie to samo, co nie znać historii własnego kraju. Ta druga jest dużo ważniejsza. Ale to oczywiście moje skromne zdanie.

 

Będę bał się wejść na forum przed Wrestlemanią 28, bo wszędzie będzie pisało: czy Rock da radę? czy nie jest za stary? czy ma jeszcze mięśnie? czy pamięta jak zrobić Rock Buttom? czy jest tak dobry jak John Cena? czy nie jest już słaby bo przecież na SS2011 Miz uderzył go w ramię? [...] Dlatego proszę, trochę szacunku dla legendy i wiary w WWE. I miłego oglądanie gali na której The Rock skopie kilka tyłków :D

 

A ja będę się bał wchodzić na to forum, jak luźne rozmówki o walkach i zawodnikach (jak np. moja i małego619) będę odbierane jako „brak szacunku” do kogokolwiek.

14453752125651e0a536c69.jpg


  • Posty:  408
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  05.09.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

co do wyższości walk SCSA z Rockiem nad CM Punka z Ceną, pewnie każdy znajdzie coś w każdej w tych walk dobrego i złego i gusta będą podzielone. Ja np oglądałem dzisiaj starą walkę dokładnie z Survivor Series, Alliance vs WWF. I kto tam miał największego pusha? Rock... Ale to była walka epicka, godzinna bitwa a nie tak jak dzisiejsza walka teamowa zapełniacz wolnego czasu. Prawda jest taka że nawet gównianą walkę można oglądać z emocjami jeśli jest ciekawie przygotowana. A dzisiejsza walka Teamowa? Czy ona coś zmieni? Nieważne jaki będzie jej wynik, nic nie zmieni dla wrestlingowego świata. Zastanawialiście się dlaczego wraca Rock? Przypomina mi się promo Triple H jak rzucił wyzwanie Takerowi... "zdobyłem wszystkie pasy, pokonałem wszystkich rywali, nie ma już dla mnie żadnego wyzwania". Jakie może być wyzwanie dla Ceny w obecnych czasach? Punk, Orton, Barrett, Miz, R-Truth, Sheamus to wszystko już było. Dlatego szuka się mu kogoś w stylu Rocka. Jak zobaczycie sobie filmik który dołączam to zauważcie że biorą udział w tej walce największe gwiazdy tamtych czasów. 2001 rok, więc mija 10 lat. Kurt Angle i RVD w TNA, SCSA, Rock, Jericho, Shane poza WWE, Booker, Kane, Taker niby są ale w praktyce nie walczą. To oni mieli być przyszłością WWE, i mimo iż praktycznie każdy z nich mógłby się jeszcze pojawiać w ringu, nie widzimy ich już niestety...http://www.youtube.com/watch?v=IqQveT9s1sU

 

wystarczy obejrzeć ten mecz by wiedzieć czym sie różni obecna Era od tamtej :)


  • Posty:  1 158
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  14.04.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

z dwoma pierwszymi wygrał więc trzymam kciuki żeby z trzecim też

Byłaby to największa głupota w historii tej federacji, chyba że Rock miałby powrócić na stałe (buehehe).

 

A kto tutaj marudzi? Ja uważam, że ten pojedynek może być ciekawy, ale nie wkręciłem się aż tak jak mógłbym - przy kimś takim jak The Rock. Jego promo po powrocie wgniotło w ziemię. Ostatnio – na kolana nie powala. Ciekawszy jest chociażby Nash. Każdy ma prawo mieć własne zdanie na ten temat.

Mnie Rock ostatnio strasznie wynudził, czy to via satellite (o czym już pisałem), czy na ostatnim RAW (Dwayne opowiada o tym, co jadł na śniadanie, kiedy dziś przyjechał i tak dalej - interesujące.. wróć.. elektryzujące). Najlepszy był zaraz po powrocie (najlepsze promo to te z 14 lutego kiedy wracał, potem było już gorzej), teraz jakoś go nie kupuje (boots to asses - really?).

 

Wzruszające. I dzięki za kolejne oświecenie o starszych walkach The Rocka i wyjaśnieniu, że istnieje coś takiego jak You Tube… W moim przypadku fakt, że nie oglądałem wrestlingu za czasów Attitude nie jest żadnym „argumentem” za tym, czy jaram się Rockiem, czy nie (zresztą podkreśliłem, że lubię The Rocka i jarałem się jego walkami z ery Attitude, gdy obejrzałem je po latach). Jeżeli natomiast ktoś (jak np. mały619) nie jara się The Rockiem, to co z tego? Ma do tego prawo…

Widziałem mnóstwo walk The Rocka za czasów attitude, i szczerze mówiąc mało co szczególnie mi się spodobało. Wtedy przede wszystkim nie kulał BOOKING, dzięki czemu pojedynki były przeważnie o niebo ciekawsze, bo Rocka do mistrzów ringu nie ma co zaliczać.

 

PS: Błagam, nie zaczynajcie pisać o wyższości attitude nad PG, przerabialiśmy to milion razy :wink:


  • Posty:  66
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  28.02.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

i tak dziś zakonczyła się kariera Sin Cary w WWE. Nie dość, że zepsuł podstawowy i banalny ruch dla lucha to jeszcze nabawił się przy tym kontuzji i zepsuł cały SS mecz. Nie wiem tak się nim zachwycaliście a on jest tragiczny. Cały kunszt zawodnika to umiejętność stworzenia z każdym poprawnego pojedynku. Możecie mówić co chcecie ale Rey przy nim to niewyobrażalna klasa. Już za nim tęsknie. A co Sin Cary to nie widzę szans żeby WWE mu dało jeszcze szansę.

  • Posty:  459
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.01.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Ziggler vs Morrison

 

Walka niezła, dynamiczna. Typowy opener, który ma rozgrzać publikę, ale nic więcej, a obu STAĆ, na więcej... Atak Z! oznacza już bezpośredni feud o pas. Niech Zack go zdobędzie, a ziggler idzie do main eventu. A i jeszcze jedno good bye JoMo.

 

Divy

 

Cieszy wygrana Beth, i to w jaki sposób tego dokonała, teraz czekać tylko na Kharme.

 

team Barret vs Team Orton

 

Pierwsze co, to ogolony Orton. Liczę na to, że to koniec ery Apex Predatora i powrót żmii. Drugie co, to Botchcara! Ludzie, nie wydaje mi się, że to było w skrypcie, przecież Hunico sprzedawał tą akcje. A to, że powtórki były takie niemrawe, jak i to, że sędzie pokazał x pogłębia moją wiarę, że Sin Cara nie nadaję się do WWE...

Ziggler wyeliminowany jako pierwszy, szybko dodajmy, przez Ortona to dobre posunięcie. Po pierwsze umacnia gimmick cwaniaczka mocnego w gębie. Po drugie powiększa nadzieje na powrót Ortona z początku roku(?). Tu raczej nie udawana kontuzja Cary, czyli eliminacja i teraz coś co mnie bardzo cieszy. Cody niszczy rozpierdalacza-koksa. Cody jest najlepszym mistrzem IC od czasu Y2J'a i zasługuje na to co teraz dostaję, a nawet na więcej. Musze wspomnieć o jego gimmicku świra, którym nadal jest. Raz się śmieje, żeby zaraz mieć kamienną twarz. Nieziemski! Fajnie, ze Wade wyeliminował Kofiego, tak samo fajnie przeprowadzona eliminacja Sheamusa i Swaggera. RKO dla hunico, nie takie niesamowite, bo już mnie chyba, żadne RKO nie zaskoczy, ale i tak cieszy oko. I to co mnie zaskoczyło. Wade i Rhodes wygrywają! O FAK! Jakoś specjalnie nie lubię Barreta, ale Go szanuje i wiem, że jest dobrym zawodnikiem. Niech zdobędzie, kiedyś WHC, a później wraca do upper midcardu. Cody powinien tam(w ME)zostać na dłużej ;)

 

Mark henry vs Big Show

 

Bardzo podoba mi się koszulka henrego. Zwykle hejtuje koszulki z mordami wrestlerów, ale ta jest naprawdę fajna ;) Dla mnie sleeper. Henry połowę czasu uciekał. Fakt, było parę ciekawych rzeczy, jak Arm drag od Big Showa(?), ale to tylko małe plusiki. Fajne chanty publiczności np. "BOOOORING, BOOOOOORING!", albo "UNDERTAKER! [clap, clap, clap] UNDERTAKER..." i było oczywiście "HOLLYSHIT, HOLLYSHIT...". Pewnie prawie jak w Gdańsku? ;) Próbowali zrobić wszystko, żeby ta walka była ciekawa, Elbow drop, niszczenie barierek... i muszę powiedzieć, że wyszło całkiem nieźle. Sposób zakończenia walki dupy nie urwał, ale to była chyba jedyna furtka, żeby nie zeszli tam na zawał... Jedyne co mnie ciekawi, czy Mark będzie pauzował, a jak tak to ile?

 

 

CM Punk vs ADR

 

Zajebista zapowiedź Punka i reakcja komentatorów, mają zaraźliwy śmiech ;)

Walka dupy nie urwała... Była dobra, ale tylko tyle. Ciekawa końcówka, w ogóle ciesze się, że Punk wygrał i, że Anakonda wróciła do łask. Celebracja w stylu Ceny ;)

 

Awesome Truth vs Cena & Rock

 

Kocham Theme song Awesome Truth ;) Początek to zdecydowanie akcje na pokaz, pokaz tego, ze Rock stanowi jakieś zagrożenie Ceny, bo nie zapomniał o co w tym wszystkim chodzi. fajnie, że Miz i Truth wyszli z gimmicku cipko-heeli, przez co przyjemnie się ich ogląda. Ruchy często się powtarzały(kopniecie w ryj przez Miza), na czy mwalka straciła. Dynamiczna też nie była, końcówka średnia... Fajna celebracja Ceny i RockBottom, tyle pamiętam.

 

Ocena: 3+/6

 

Fantastyczna publiczność, i całkiem ciekawe walki, z ciekawszymi wynikami, to właśnie taka ocena ;)

 

Ps. Świetny komentarz Bookera na gali :twisted:

3644074924fa3e310b8a76.jpg


  • Posty:  54
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.01.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Tak na początek - publiczność była zajebista. Chanty na Henry vs. Big Show, jak podał mieciubur czy heat dla Ceny robiły wrażenie.

No, to teraz trochę o walkach:

 

Ziggler vs. Morrison

Myślałem na początku, że to będzie krótki pojedynek, który tylko pokaże, że Dolph jest lepszy. No, John pokazał parę akcji, ale i tak wiadomo, że to koniec. Pojedynek niezły, dwóch świetnych zawodników. Na koniec wejście Rydera (o którego długo upominała się publiczność ;) ) i możemy się spodziewać feudu tych dwóch. Fajnie.

 

Eve vs. Beth

Przeminąłem. Cieszę się, że Beth wygrała, a i finisher z narożnika był niezły, tyle.

 

Team Barrett vs. Team Orton

Szybka eliminacja Zigglera - można było się spodziewać. Później kontuzja Sin Cary. Było to śmieszne, bo jakby nie spojrzeć to jest świetnym zawodnikiem z Meksyku, a Kofi wyszedł lepiej w tej sytuacji. Później już tylko dyskwalifikacja Sheamusa, dwa lub trzy RKO, ale na koniec Barret na szczęście wykonał finishera na Ortonie i jego drużyna wygrała. Bałem się, że Randy będzie terminatorem na koniec i jeszcze wygra, ale tak się nie stało. Walka sama w sobie jakaś zła nie była, a zainteresowanie było, bo przecież ostatnio Wade wygrał z Randallem w single matchu.

 

Henry vs. Show

Też w większości przeminąłem. Mimo wszystko - chanty "Undertaker" czy "Holy Shit" przy tym zniszczeniu tych... barierek? Były niezłe. Zakończenie walki nieczyste = dalsza kontynuacja tego feudu. Szkoda. Może i prawdziwa waga ciężka, ale ich walki to po prostu sleepery. Jakbym miał oglądać to o tej 3-4 to bym nie wytrzymał.

 

Del Rio vs. CM Punk

Ciekawa walka, trzymała w napięciu, bo nie wierzyłem, że Alberto tak szybko straci pas. Podczas Cross Armbreaker tym bardziej nie chciało mi się wierzyć, że Punk wygra, ale jednak. Wygrana przez Anaconda Vise cieszy. Później skoki CM w publiczność - fajne. :D Zadowalający wynik walki i czekam na TLC, bo zapewne będzie się działo.

 

Cena&Rock vs. AwesomeTruth

ME gali. Sama w sobie walka? Nie była jakaś interesująca. Rock pokazał, że coś pamięta, a na koniec i tak wykonał każdemu finishera. Nie wiem czy tylko mnie to zirytowało, ale jak wielkim fanem Ceny nie jestem, tak nie podobało mi się to szmacenie na rzecz Rocka, tak przynajmniej ja to odebrałem. Przez całą walkę praktycznie obrywał, ale wszedł Rock i już pozamiatane. Na koniec Rock Bottom dla Ceny i kompletne zdziwienie, szok, bo człowiek który zapieprza przez długi czas dostaję w dupę od gwiazdy. Powrót legendy, wiadomo że nie będzie przecież jakoś niszczona, no ale bez przesady. Nie czuję jakoś tego i zdecydowanie bardziej wolałbym jakiś większy powrót SCSA, no ale "jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma". Jestem ciekaw wyniku na WM'ce.

 

Sama w sobie gala dość fajna. Przydały się jeszcze jeden 5 vs. 5 match, ale niech będzie. Wyniki też mi się podobały. W skali szkolnej - 4/6. I niedługo najlepsze PPV - TLC. :twisted:


  • Posty:  179
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.06.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Dolph Ziggler vs Jo-Mo

Walka dobra choć stać ich na znacznie więcej, ale wiadomo to była taka pożegnalna walka dla Morrisona. Jedyne co było ciekawe to atak Zacka.

Pewnie teraz Ryder zgarnie pas i Ziggler zawita do Main Eventu.

 

Eve Torres vs Beth Phoenix

Ciekawa forma finishera Glamazonki i to tyle.

Walka dość szybka i nudna. Bez sensu też taki mały lumberjack, bo po za ringiem dużo akcji nie było.

 

Team Barrett vs Team Orton

Barrett wraca powoli do Main Eventu. Zaskoczyło mnie że wygrała drużyna Wade.

Myślałem że w akcji zobaczyny Hunico albo Sin Carę, ale jednak nie.

Mistico sam się ośmieszył, skoro przychodzi do WWE jako dobry Meksykański Luchador to takie wpadki są karygodne i teraz Hunico będzie szmacony, bo będą szukać dla niego przeciwnika.

Jak oglądałem koniec to miałem nadzieję że Orton nie będzie jak terminator i tak się na szczęście nie stało. Dobrze że Wade i Cody zostali na koniec, bo to znak że będą teraz pushowani, co liczę bardzo u tego drugiego pana.

 

Mark Henry vs Big Show

Walka słaba, nudna i oczywiście wolna.

Rozwalenie barierki czy Big Show który wykonuję Diving Elbow Drop nie przyciągnie uwagi. Jeszcze na koniec prosiło się o Bryana z walizką, ale niestety poczekamy do WM :P

 

Del Rio vs CM Punk

Powrót Finkela cieszy, ale jeśli chodzi o akcję w ringu, to liczyłem na dużo więcej, zła nie była ale dobra też nie.

Czekamy na TLC, bo jednak tam oczekiwania będą bardzo wysokie i mam nadzieję że to nie będzie jakiś tam Chair Match tylko TLC :x

 

Rock & Cena vs Awesome Truth

Ale się Cena podłożył :D

Na siłę promowanie Rocka aż takie dobre nie jest. Co by nie mówić Rock nie zapomniał za dużo ale nie spodziewajmy się że będzie walczył w takim tempie.

Rock, Rockiem ale walka BARDZO nudna. Na koniec myślałem już o Heel Turnie Ceny ale nadal nic. Bardzo słabo to wyszło że Cena od kilku lat jest jak terminator, a na jedną walkę tylko leży i zbiera ataki.

 

Ocena gali: 3/6

Wyniki: 5/6


  • Posty:  69
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  16.08.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Ziggler vs Morrison

 

Walka była przyzwoita ale liczyłem na coś lepszego. Albo mi się wydaję albo od kiedy JoMo stracił swoje "MoJo" stał się jakoś mniej dynamiczny i ma zmniejszony moveset. Ziggler wygrał to w sumie dobrze, ale nie ukrywam że liczyłem na Morrisona w tej walce. Goodbye John :(

 

Eve Torres vs Beth Pheonix

 

Przewinąłem na samą końcówkę, choć na początku chciałem przewinąć od razu na następny segment/walkę ale nie zawiodłem się bo Beth wykonała pięknego Glam Slama który w sumie był chyba z tego co widzę jedyną atrakcją tej walki.

 

Team Barrett vs Team Orton

 

No i walka która według mnie była najlepsza chociaż i tak nie dali z siebie wszystkiego to było przyzwoicie, w końcu to jedna z ulubionych jeśli nie ulubiona z stypulacji. Pierwsze co to wspomnę o zawodniku który zwie się BOTCH Cara- Really?. Luchador światowej klasy powinien umieć wykonać zwykłą somersault planchę, a nie dość że to zbotchował psując i stopując walkę to w dodatku sam się nabawił kontuzji... ja rozumiem gdyby takiej kontuzji nabawił się ktoś taki jak R-Truth który wykonuję to akcję okazjonalnie ale Mistico?, no cóż przejdźmy dalej. Cieszy wygrana Barretta któremu ostatnio sporo markuję, w końcówce na prawdę się bałem że Orton nagle zacznie niczym terminator eliminować innych ale tak się nie stało. Tak w ogóle to dobrze zabookowany Hunico, myślałem że to on będzie na miejscu Zigglera ( sposób eliminacji ) oraz na prawdę fajny nowy Image Codyego.

 

Mark Henry vs Big Show

 

Ta walka to był zwykły sleeper i z tego względu część przewinąłem. Kiedy Big Show wchodził na narożnik to myślałem że to się pod nim załamię, ale jakimś cudem wytrzymało :twisted: . Końcówka aż prosiła się o Bryana, i było nawet przez chwilę słychać jak chantują jego imię ale jednak Wwe tym razem nie było tak przewidywalne jak niektórzy myśleli.

 

Del Rio vs CM Punk

 

Przyzwoita walka i na pewno oglądałoby mi się ją lepiej gdybym przypadkowo nie natknął się na spoilery przez które już mnie tak nie emocjonowała, chociaż kiedy Punk wygrał to się zmieniło , w końcu to mój ulubiony wrestler więc wszedłem w tak zwany Mark Mode.

 

Rock & Cena vs Awesome Truth

 

Cena zabookowany na poziomie mid cardera a Rock kreowany na super niezniszczalną jednostkę czy tylko mnie to irytowało? :roll: .

Choć nie jestem jego fanem i nigdy nie byłem to John za to jak przykłada się do swojej pracy zasługuję na lepszy booking a tymczasem totalnie go ośmieszyli. Koleś który opuścił swoich fanów dla pieniędzy był aż tak lepiej zabookowany od "Twarzy" WWE?. W dodatku w moim odczuciu bardziej na koniec pasowałoby jeżeli to Cena wykonał Rockowi swojego finishera.

 

Ocena- 5/6

FOLLOW ME.

406072120508d1a034a667.jpg


  • Posty:  408
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  05.09.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Co z tej gali zapamiętam? Sin Care który mało się nie zabił o liny, zapowiedź CM Punka, Rocka w zadziwiająco dobrej formie fizycznej, jobbowanie Ceny (tak wiem brzmi dziwnie i sam jestem zdziwiony tym co pisze, ale tak faktycznie było pierwszy raz od wielu lat), oraz świetną publikę, chcącą Takera czy Bryana

  • Posty:  134
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.07.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Cóż, jestem mile zaskoczony PPV, podobały mi się walki(no może z wyjątkiem Henry vs Show :P ). Zaskoczył mnie wynik 5 on 5 oraz WWE championship match. Oczywiście to na plus, nie spodziewałem się, że mianowanie kapitanem Barreta będzie skutkowało przypięciem Ortona. Cieszę się, że WWE championship zdobył Punk, jednak martwi mnie to, że zmniejsza to jego szanse na triumf w Royal Rumble Matchu, który chciałby wygrać. Na TLC pewnie obroni i potrzyma pas do WM(długo ; o), albo będzie się o niego na WM bił.

ME, czyli return Rocka do ringu. Może bez rewelacji, ale nie odstaje, dało się pooglądać. Szkoda, że taki booking, ale to return, więc musi być troszkę przesady($$$). Poniżenie Jaśka w meczu jak i po nim. Po prostu Rock wyszedł na dominatora z Survivor Series.

Publika. Ogromny plus. Żwawo reagowali, Cena zabuczany, Rock i Punk potężny pop. Super publika, porównywalna do tej z MitB.

I hate this idea, that you are the best.

Because you not.

I'm the best.

Best in the world.

I'm CM Punk and you're not.


  • Posty:  1 158
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  14.04.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Przewinąłem divy i walkę o WHC (trafiłem akurat na elbow drop Showa, wow...), więc ogranicze się do tego, co mi się spodobało, a co nie:

 

Co mi się spodobało:

- Na początku wypadałoby pochwalić publikę. Nie była jakaś arcyzajebista jak ta w Chicago, ale nie było źle. Najgłośniejsi byli w czasie wejścia Punka, Ortona i... Zacka Rydera. Albo mam coś z głośnikami, albo prawie w ogóle nie słyszałem ich reakcji na wejście najcharyzmatyczniejszego.

 

- Ziggler vs Morrison; całkiem solidny, ale trochę za krótki pojedynek (skoro Dolph szybko wyleciał z walki eliminacyjnej, to mogli dać im jeszcze z pięć minut, bo się ładnie rozkręcili). Pisałem już o tym wielokrotnie - 'perfekcyjny' to czołówka jeżeli chodzi o przyjmowanie ciosów, dzisiaj kolejny raz to udowodnił, genialnie wyglądał ten chuck kick. Zwycięzca może do przewidzenia, ale sam pojedynek chyba najlepszy na gali. US Champion z niego świetny (tak jak z Rhodesa IC champ), cieszę się że go obronił, bo jako jeden z nielicznych jeszcze mi się nie znudził. Niech to oznacza większy push w przyszłości, bo talent chłopak ma wielki.

PS: Zniszczyła mnie jeszcze jego mina, kiedy po leg drop bulldog JoMo odkopał... jakby nikt przed nim wcześniej tego nie zrobił. :D

 

- Punk mistrzem. Nie powiem, lubię Del Rio, ale jako WWE Champion strasznie mnie nudził (kto wie co byłoby gdyby jego title-run potrwał trochę dłużej), tak więc pas dla Brooksa to bardzo dobry pomysł (o ile program z Arystokratą zakończą już na TLC). Sama walka całkiem niezła, ale bez rewelacji. Fajny booking, to kolejne PPV na którym Albercik nie wychodzi na konkretną cipkę.

 

- Szykuje się solidny push dla Wade'a Barretta i mnie - jako fana byłego lidera Nexus - bardzo cieszy taka informacja. Ma facet wszystko czego potrzebuje solidny ME - wygląd, charyzmę, mic-skilla. Mam nadzieję, że niebawem sięgnie po tytuł.

 

Co mi się nie spodoboało:

- Jestem strasznie zawiedziony tym elimination tag-team matchem. Lubię tę stypulację, ale tutaj solidnie się wynudziłem, fatalny booking. Na temat Sin Cary nie zamierzam się wypowiadać, napiszę tylko że to największa pomyłka ostatnich lat, Mysteriusz wciąga go nosem.

 

- Main Event to niestety największy minus tego PPV, nie widziałem jeszcze pojedynku, który miałby tak idiotyczny przebieg. Co z tego, że Miz i Truth ostatnio byli mocno promowani, co z tego że pojechali Triple H'a i Cm Punka? Przecież to The Rock! Jak tu się nie wściekać, kiedy ten koleś w pojedynkę (Jasiek zaliczył wpierdol, znowu...) zniszczył świetny tag-team, którego przecież członkiem jest były mistrz WWE, który wygrał w ME WrestleManii. John Cena je&any terminator. :roll:

 

Inne:

- na początku miałem umieszczać to w minusach, ale co tam... to był idealny moment na heel-turn Cenaminatora. 20 tysięcy (?) osób wykrzykuje "Cena sucks", ten ma tego dosyć i niszczy Dwayne'a, nie potrafiąc zrozumieć jak to jest, że koleś wraca po siedmiu latach i zbiera dwa razy większy pop, kiedy już dawno wypiął się na wrestling. Jak to ktoś kiedyś napisał; jeżeli John miałby przejść na ciemną stronę mocy, musiałoby to być mocne pierdolnięcie, jak miało to miejsce z Hoganem. Teraz wszystko jest możliwe, ale 25 Survivor Series było świetną okazją.


  • Posty:  3 820
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  04.09.2009
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

- na początku miałem umieszczać to w minusach, ale co tam... to był idealny moment na heel-turn Cenaminatora. 20 tysięcy (?) osób wykrzykuje "Cena sucks", ten ma tego dosyć i niszczy Dwayne'a, nie potrafiąc zrozumieć jak to jest, że koleś wraca po siedmiu latach i zbiera dwa razy większy pop, kiedy już dawno wypiął się na wrestling. Jak to ktoś kiedyś napisał; jeżeli John miałby przejść na ciemną stronę mocy, musiałoby to być mocne pierdolnięcie, jak miało to miejsce z Hoganem. Teraz wszystko jest możliwe, ale 25 Survivor Series było świetną okazją.

Poruszałem ten temat z Ravenem podczas powrotu do Szczecina z gali w Gdańsku. Najlepszym momentem na heel turn, który maksymalnie wkurwiłby fanów, byłaby WM 29. Undertaker podczas kolejnej WM28 podbija streak do 20-0, a na WM29 dochodzi do walki, w której John Cena kantem pokonuje Takera i przerywa jego streak przechodząc heel turn :twisted: Czekam na ten moment :D


  • Posty:  5 047
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  22.12.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Jasny

Czekam na ten moment :D

 

Ochłoń drogi Vercynie to nie ta rzeczywistość. 8)

15974308365193fac7b7921.jpg


  • Posty:  817
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  28.12.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Jestem świeżo po obejrzeniu gali, więc niektóre emocje mogły jeszcze nie opaść. Mniejsza jednak z tym - zdecydowanie pozytywne wrażenie i gdyby nie wspaniałe Money in the Bank z tego roku, to uznałbym, że Survivor Series było najlepsze (inna sprawa, że reszta PPV spod znaczku WWE nie zachwycała).

 

Ale zacznijmy od początku. Opener, czyli walka JoMo z Zigglerem, jak i (w świetle plotek o odejściu Hennigana) dość oczywisty do przewidzenia wynik. Mimo wszystko zdecydowanie jeden z lepszych meczów na gali, a na wkręcenie się w show wręcz idealny. Szybkie tempo, niekonwencjonalne akcje, dobre widowisko i... przegrana Morrisona. No nic, goodbye John w takim razie. Ważne, że na pożegnanie dostał chociaż walkę o jakiś pas. Kto wie, może teraz czeka go owocna kariera w TNA, która przysłuży obu stronom. Na razie raczej średnio widzę szansę na przedłużenie jego kontraktu (który podobno kończy się już za kilka dni) z McMahonem.

Warto wspomnieć o Ryderze i o tym, że publika skupiała się głównie na nim. WWE mogło jego osobę wykorzystać w mojej ocenie odrobinę lepiej niż tylko zabookować mu interwencję po walce, ale z drugiej strony - nie chciałbym, by wrzucili go do tego pojedynku i zrobili z niego Triple Threata. Fakt faktem, Broski zebrał jednak jedną z najlepszych reakcji na gali.

 

Divy pominięte (choć cieszyłem się, że wygrała ta, na którą postawiłem w typerze). No i Rock niespodziewanie pokazał się z micem na ekranie. Cóż... muszę przyznać, że jego promo mi się podobało, było z pewnością lepsze i ciekawsze niż to na ostatnim RAW.

 

No i czas na 5 on 5 SS Match, gdzie - byłem przekonany - wygra drużyna face'ów. Ale po kolei. Stypulacja zdecydowanie, co już zdążyłem parę razy napisać, zasługiwała na więcej uwagi ze strony bookerów. W pojedynek wkręcić się kompletnie nie potrafiłem, a takie smaczki jak zdecydowanie przedwczesna eliminacja Zigglera po przeciętnym RKO i na dodatek skopanym zaraz po nim pinie (kogo tak by the way obchodzi, że Ziggler stoczył wcześniej pojedynek? C'mon!) albo kontuzja Sin Cary jeszcze bardziej zaniżyły w moich oczach jego poziom... nota bene przez większość czasu nie zachwycał on również swoim tempem. Do eliminacji Sheamusa nic się stricte ciekawszego w ringu nie działo (bo botch meksykańskiego luchadora, za który w konsekwencji słono zapłacił, nie jest jednak tym, co chciałem oglądać). Dopiero po tym zdarzeniu byłem ciekawy jak zostanie zakończony ten pojedynek, będąc dalej przekonany, że Randalowi jakoś uda się mimo wszystko wyjść obronną ręką. Przecież dostawał ostatnio na tygodniówkach, więc teraz najpewniej odkuje się 'terminatorząc' na PPV. Ale... nie. Zdążył (po zajebistym RKO tak btw.) wyeliminować jeno najsłabsze ogniowo z pozostałej trójki, Hunico. A potem po lekkim kancie Wasteland i zarówno Cody (co pokazuje, że pomimo zmiany gimmicku Vince dalej coś dla niego szykuje) jak i Barrett (co pokazuje, że WWE zdecydowanie dostrzegło w nim potencjał i spróbuje go wywindować na samą górę w dość krótkim czasie) nie zostają nawet odliczeni. Nie powiem, zaskoczenie duże. I niech mi teraz ktoś kurwa napisze, że Randy to "jebany push killer" :wink: .

Chociaż z drugiej strony, wszystkie eliminacje dla face'ów formalnie zdobył właśnie Viper.

 

Big Show vs Mark Henry. Kurwa, teraz po nich pojadę. Założyłem to sobie zaraz po zakończeniu tego zdecydowanie najnudniejszego i najgorszego pojedynku na Survivor Series. Możecie mnie uznać za masochistę, ale NIE PRZEWINĄŁEM ANI SEKUNDY z tego czegoś. Nie wiem dlaczego, być może nie umiałem zdobyć się na żaden ruch w kierunku komputera widząc to, co Ci ludzie odpierdalali właśnie na ringu. Po nawet dobrej ich walce miesiąc temu na Vengeance i znakomitej końcówce siłą rzeczy liczyłem na coś ciekawszego. Zresztą, to jest WHC Title, najważniejszy pas na Smacku i mam prawo czegoś oczekiwać - zarówno po programie, jak i po walkach. Ale nie. NIC, ale to kurwa NIC się nie działo do końcówki. Cała akcja w ringu wyglądała tak, jakby ktoś spowolnił ją jakieś trzy razy. Zresztą, wspaniale skwitowała to (genialna nota bene - jak przystało na MSG) publiczność, chantując "BOOORING". Jedyne co było warte uwagi, to ew. Show wykonujący elbow drop z trzeciej liny (choć w mojej ocenie zarówno reakcja publiczności jak i komentatorów na ten spot zdecydowanie przesadzona). To wszystko. Na końcu zdążono mnie jeszcze podkurwić wynikiem - czyli najpospolitszym DQ. Po pierwsze - straciłem punkt w typerce, bo wygrał Big Show. Po drugie - scenariusz przewidywalny do bólu. Po trzecie, najważniejsze - będziemy zmuszeni oglądać to gówno (przez duże G) jeszcze raz... i żeby było śmieszniej, najprawdopodobniej wtedy wygra pan Wight, sądząc po sposobie jego bookowania (nie przegrał zarówno za pierwszym, jak i za drugim razem). No chyba, że pociągną ciekawy skądinąd motyw kontuzji Henry'ego (nie sądziłem, że to napiszę, ale ze względu na dobro przyszłych PPV - wakat tytułu i oddanie go KOMUKOLWIEK innemu niż Showowi byłoby zbawieniem... cóż, pozostaje chyba trzymać kciuki za Bryana).

 

Chcę, w związku z powyższym, zadać jedno pytanie - czy w dzisiejszym wrestlingu potrzebne są wielkie, grube beki w Main Eventach? Nie wątpię, że monsterzy mieli, mają i będą mieć swoje miejsce w tej rozrywce już zawsze, ale kurwa, czasy się zmieniają. Po takich pojedynkach jak ten ostatni o WHC mam nieodparte wrażenie, że zarówno Show jak i Henry są w tym biznesie tylko i wyłącznie ze względu na swoje gabaryty. A to nie powinno wg mnie predysponować ich do jakichkolwiek ważniejszych tytułów w tej federacji. Kolesie nie potrafią dostarczyć rozrywki, blokując jednocześnie miejsce ludziom, którzy akurat mają jakikolwiek talent. Jak dla mnie - dwumetrowe kłody są ok do momentu, w którym nie pchają się do ME. Swoimi gabarytami w dzisiejszym świecie niech zajmują się promowaniem innych (coś jak obecny mistrz świata kiedy jeszcze grzał dupę w midcardzie na RAW), a nie walkami wieczoru na ważnych galach, od których oczekuje się jakiegoś poziomu.

Żenada, naprawdę.

 

Szybko przechodzimy do Punka, który po Rocku zebrał chyba najgłośniejszy pop od publiki. Walka o WWE Title była lekką odtrutką na tę o WHC, choć również (nie ukrywam) oczekiwałem od tej dwójki zdecydowanie więcej. Ale tak to jest jak się booking skupia na oklepanym do bólu motywie heela obijającego jakąś część ciała face'a. Tempo jaj nie urywało, ale w cholerę emocjonująca końcówka (przy której poważnie ciężko było wyrokować co się stanie) poniekąd mi to wynagrodziła - była odpowiedzią na pytanie, które naturalnie cisnęło się na usta przy dyskusjach nt. aktualnego bookingu CM'a. I, napiszę z pewną satysfakcją (a co!), wyszło na moje :twisted: . Punk nie poddał się po finisherze arystokraty, sam zakładając Anacondę Vise i zmuszając do tapowania Alberta. Czyli chyba nie najgorzej potraktowano nasz "Voice of the voiceless" :wink: .

Jedno jest ważne - CM doczłapał się na szczyt. Ba, strącić go z niego będzie teraz wszystkim dość trudno, tak mi się wydaje. Trochę żal przy tym wszystkim Del Rio, ale jeżeli mam wybierać pomiędzy nim, a Brooksem - wybiorę tego drugiego. Mówiłem też wcześniej, że zamieniłbym jego wygraną teraz na jego wygraną w ME WM'ki po zwyciężeniu Royal Rumble Matchu (zdecydowanie większy "impact" przy zdobyciu tytułu), jednak mimo wszystko jestem bardzo zadowolony. Panie i panowie, jesteśmy świadkami narodzin nowego terminatora w WWE! Cieszycie się? :smile:

Btw. celebracja Phila iście zajebista.

 

No i w końcu czas na najważniejszą walkę tego wieczoru. Wiadomym od samego początku było który team zwycięży, niewiadomą - jeno to, jak. Szybko o walce - generalnie poziomem chujowa, tylko na początku pokaz Rocka z Mizem i Truthem mógł się podobać. Po zmianie z Ceną tempo spadło dramatycznie, a booking znany z 90% walk tag teamowych dał się we znaki i tu. Przeciągnęli to niesamowicie i do ponownego tagu z Dwaynem nic się nie działo. Ten jednak w końcu wparował, posprzątał Mizem i Truthem no i zapewnił zwycięstwo swojej drużynie. Przejdźmy więc może do tej bardziej interesującej części.

 

Pop w stronę Rocka magiczny. Nie wiem czemu się wkręciłem, wiem jednak, że mi się udało, a Dwayne swoją osobą mnie zdobył. Ba! Rocky uświadomił mi reakcją publiczności na niego w MSG... jaki gimmick Jasia jest żałosny. Pomijając fakt, że nudny i przejedzony - jak do jasnej cholery NAJWIĘKSZY FACE W FEDERACJI może zbierać największy heel heat? No kurwa jak, ja się pytam? Jak zdobywając ten największy heel heat w federacji może zdobywać -enty raz najważniejszy w niej tytuł, jak w końcu bookerom udało się zamienić tę największą wadę Jasia (reakcję jaką zbiera) na wymuszoną do bólu zaletę ("każdy ma prawo mnie buczeć, ale nie zmienia to faktu, że jestem otoczony Wami wszystkimi")? Ja tego nie pojmuję, sorry. I oczywiście, że to nie jest wina Janusza jako takiego, tylko wszystkich tych idiotów, którzy odpowiadają za jego słodkopierdzącą postać - rozumiem. Tyle tylko, że w starciu z Rockiem koleś odpada w konsekwencji w przedbiegach.

Wkurzacie się, że Dwayne występuje "via satellite"? Cóż, jasnym jest, że robi fanów w chuja. Ale jednocześnie zbiera lepszą reakcję gadając na titantronie niż Jasiu wybiegając tydzień w tydzień na żywo, co nie ukrywam - jest troszkę smutne.

 

Cena zostaje wgnieciony w ziemię zarówno reakcją wspaniałej (po tej w Chicago chyba najlepszej w tym roku) publiki, jak i bookingiem jaki mu zgotowano. Ja jednak nie będę na niego narzekał jak większość. Jasiu na tysiąc procent zwycięży na WM'ce, więc teraz dano zatryumfować Rocky'emu.

Choć nie jestem jego fanem i nigdy nie byłem to John za to jak przykłada się do swojej pracy zasługuję na lepszy booking a tymczasem totalnie go ośmieszyli.

Tak, zaraz pewnie ktoś rzuci tekstem, że Jasiu jest szmacony. Kurwa, toż to oksymoron! :lol:

Koleś który opuścił swoich fanów dla pieniędzy był aż tak lepiej zabookowany od "Twarzy" WWE?

I znowu - to smutne, że "Twarz WWE" jest jednocześnie najbardziej znienawidzonym zawodnikiem tej federacji. To smutne, że najbardziej uwielbianym jest koleś, który opuścił swoich fanów dla pieniędzy. Aż taka różnica w charyzmie?

W dodatku w moim odczuciu bardziej na koniec pasowałoby jeżeli to Cena wykonał Rockowi swojego finishera.

Pomijając to, że Cena MUSI wygrać na WM'ce (a więc będzie miał z pewnością jeszcze swój moment). Jak się gala miała wg Ciebie zakończyć? Ogromnym buczeniem, tak? :)

 

Ja tam się cieszę, bo w końcu dostałem coś innego niż tryumfującego po raz setny Jaśka. Były dwa zajebiste momenty - celebracja Punka i Rock zbierający niesamowity pop od publiczności. Galę uznam za bardzo udaną, a po MitB - w mojej opinii najlepszą w tym roku. Było ok i poza tragiczną walką o pas WHC nie ma na co za bardzo moim zdaniem narzekać.

Edytowane przez hadaszyszek

„The optimist thinks this is the best of all possible worlds. The pessimist fears it is true.” - J. Robert Oppenheimer

 

„W krainie ślepców jednooki jest królem.”

899277064ec56dc584330.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • MattDevitto
      Też mnie to boli zwłaszcza, że Cena to był ich ,,gość'' przez długie lata... Wracając do AJa - ładne, ale też smutne pożegnanie. Nie mam już wątpliwości, że czeka go emerytura. Może jeszcze kiedyś jakaś pojedyncza walka z synem? Swoją drogą tak mi przyszło do głowy, że jego syn mógłby przyjąć nawet podobny ring name - AJ Styles jr., bo przecież mają te same inicjały. Cóż, AJ to mój top 3 ever i tylko dla niego w ostatnim czasie zerkałem co się dzieje w WWE...Jak pomyślę, że w tak krótkim cz
    • Grok
      AJ Styles naprawdę nie miał o tym pojęcia. Na końcu Raw pojawił się The Undertaker zaraz po tym, jak Styles wygłosił swoje pożegnalne przemówienie, kładąc kurtkę i rękawice na ziemi. Undertaker ogłosił, że Styles zostanie najnowszym inductee'em WWE Hall of Fame. Według Bryana Alvareza, AJ był totalnie zaskoczony tym gestem. Poniedziałkowy Raw w Atlancie był w całości poświęcony Stylesowi, który stoczył swoją ostatnią walkę na Royal Rumble w zeszłym miesiącu, przegrywając z Guntherem. Style
    • Grok
      Roman Reigns pojawi się na kolejnym odcinku Raw. CM Punk ogłosił podczas tego tygodniowego odcinka, że Reigns zawita w przyszłym tygodniu w Indianapolis. Kibice wygwizdali go za to, że Reigns nie stawił się na poniedziałkowym show, ale Punk uspokoił publikę, stwierdzając, że nie będą mieli powodu do buczenia – w końcu on jest co tydzień na posterunku, odwiedzając każde miasto na trasie, w przeciwieństwie do Reignsa. Potem Punk skupił się na rywalu z Elimination Chamber, czyli Finnie Bálorze.
    • Grins
      Piękne odejście legendy tak jak powinno wyglądać! Nie wiem czemu mnie to tak boli... Że Cena odszedł jak ostatni luj AJ dostał owację  Chociaż Rusev i Oba zrobili mi przy tej skrzyni dzień... Ale AJ  kurwa mac... Ciesze się w chuj mam nadzieje że kiedyś tak u honoruj Willa Ospreaya  Dziękuje AJ i pisze to ledwo żywy rano! Piękne pożegnanie, szkoda że Cena wyglądało jak gówno.  LA Knight na czempa!   
    • Attitude
      Nazwa gali: ROH on HonorClub Taping Data: 21.02.2026 Federacja: Ring Of Honor Typ: Event Lokalizacja: Oceanside, California, USA Arena: Frontwave Arena Publiczność: 3.148 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: Ring of Honor - dyskusja ogólna All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusje i komentarze
×
×
  • Dodaj nową pozycję...