Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

WWE Survivor Series 2011 (zapowiedź, spoilery, dyskusja)


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  782
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  05.06.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Nic dziwnego, że Vinnie z biegu zaplanował powrót w kwietniu do Polski

 

Tak odbiegając od tematu.. Jak tak dalej pójdzie to być może nagrają u nas RAW lub/i SD , coś jak to miało miejsce w Meksyku.

  • Odpowiedzi 255
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • MJ

    23

  • PH93

    15

  • -Raven-

    14

  • maly619

    11

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  1 660
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  28.04.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Tak odbiegając od tematu.. Jak tak dalej pójdzie to być może nagrają u nas RAW lub/i SD , coś jak to miało miejsce w Meksyku.

 

Bez przesady, w Niemczech to oni co chwila są, tu Frankfurt, tu Berlin itd.. Dużo na nich zarabiają, a jakoś odcinku tam nie zrobią.

18056192365019276624f15.jpg


  • Posty:  3 554
  • Reputacja:   429
  • Dołączył:  21.03.2011
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Ciemny

US Championship:

Spodziewałem się naprawdę dobrego openera bo tą dwójkę stać na świetną walkę. Wyszła dobrze, ale stać ich na więcej. Jak Dolph powiedział, że Zacka tu dziś nie ma to wiedziałem, że zaraz wyskoczy, ale myślałem, że może jeszcze dostać walkę o pas US. Goodbye John mówi WWE a welcome mówi TNA i X dywizja.

 

Divas Championship:

 

To co zapamiętam z tej walki to świetny glam slam oraz strój Maxine.

 

5 on 5:

 

Byłem pewien, że drużyna Ortona wygra a tu mała niespodzianka. Od tej walki wymagam trochę więcej nie wyszła ona najlepiej. Mimo, że faceowie przegrali to Randy nie musiał zgarniać wszystkich pinów. 2 ważne sprawy Wade idzie w górę a Szynkara leci w dół.

 

WHC Championship:

 

Nie podoba mi się to co robił na początku Mark skoro jest takim monsterem to nie powinien uciekać z ringu w stylu Christiana od kiedy jest heelem. Cios w krocze? lepiej mogli zrobić wyliczenie Showa do 10 po za ringiem. To by bardziej umocniło Marka jako niszczyciela a nie prosty kopniak w jaja Big Showa. Kibice domagali się Bryana, ale WWE czeka jeszcze z tą walizką.

 

WWE Championship:

 

Uważałem, że Punk zgarnie pas na TLC, ale jeśli chcieli zakończyć program z Alberto w tym roku no to pas dostał już teraz a arystokrata dostanie rewanż na TLC i przegra a Punk dostanie nowego pretendenta na chwile może Nash albo Dolph, który rok temu na RR walczył już o najważniejszy pasna SD czyli WHC czyżby powtórka ale o pas WWE?

Sama walka dobra, ale jaj nie urwała.

 

TT:

 

Szczerze na ta walkę czekałem. The Rock pokazał, że jeszcze można z niego coś wycisnąć, ale trochę było go za mało w ringu. Wygrana Ceny i Rocka nie podlegała dyskusji nie po to wraca po 7 latach żeby przegrać walkę z Mizem i Prawdą.

 

Sama gala nie była słaba, ale fajerwerków też nie było. Liczę, że TLC będzie dobrym PPV na zakończenie tego roku.

Najdłużej panujący w historii Attitude Mówi Typer Champion of the world!!!

1. Miejsce - Typer AEW 2020

1. Miejsce - Typer AEW 2021

2. Miejsce - Typer WWE 2020

3. Miejsce - Typer Mistrzostw Świata 2014

3. Miejsce - Typer Ligii Europy 2014/2015

156429637657b4c00661021.jpg


  • Posty:  4 125
  • Reputacja:   1 401
  • Dołączył:  22.12.2009
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

Dolph Ziggler vs. John Morrison - początek nie był może zbyt udany, jednak z każdą chwilą pojedynek się rozkręcał. Dolph jak i John mieli swoje momenty w tej walce, gdzie match mógł się podobać. Końcówka bardzo mi się podobała, ale nie było żadnego zaskoczenia. Morrison to w tej chwili po prostu nie ta liga. Ziggler spokojnie wygrywa w krótkiej walce i może przygotowywać się do drugiego pojedynku. Na plus pojawienie się Rydera i interakcja z publiką. Widać, że ludzie go kupują w 100%.

 

Beth Phoenix vs. Eve - Beth broni mistrzostwo i to tyle co mam do powiedzenia na temat tego pojedynku. Na plus jeszcze mogę zaliczyć finisher z narożnika, bo ta akcja mogła się podobać fanom.

 

Team Orton vs. Team Barrett - chociaż brakowało tego czegoś, to ten match można uznać za udany. Ciekawi mnie co z Sin Carą, bo nie wyglądało to zbyt dobrze. Eliminacje jak zwykle, większość bez historii. Podobało mi się rozwiązanie z Celtem i jeszcze do tego pokaz jego siły. Widać, że WWE pokłada w nim wielkie nadzieje. Muszę się przyznać, że byłem na 99% pewny, że RKO spokojnie pyknie heeli i jak zwykle wygra w cuglach. Tym razem jednak się myliłem. Bardzo dobrze, że Barrett i Cody zostali, bo to tylko pomoże im na SD. Plus tej gali.

 

Mark Henry vs. Big Show - solidny pojedynek. Może nie było genialnego tempa, ale i tak walka mogła się podobać. Big Show i Henry pokazali, że jeśli są dobrze zabookowani to potrafią coś w ringu zrobić. Końcówka bardzo fajnie rozwiązana, podkreśliła po raz kolejny jakim heelem jest Mark. Tym razem jednak po walce to Show był górą. Spokojnie dało się obejrzeć.

 

Alberto Del Rio vs. CM Punk - bardzo dobra walka, jak na razie najlepsza na gali i wątpie, żeby pojedynek tag teamów stał na wyższym poziomie. Tutaj mieliśmy mnóstwo emocji, były kontry, dużo nearfalli, co jeszcze bardziej nakręciło ten match. W końcówce troche zamarkowałem Punkowi, bo od dawna chciałem by został mistrzem, jednak teraz na dłuższy czas. Należy mu się to za ostatnie miesiące jego kariery. Niemniej pojedynek godny tej gali. Nareszcie. Warto zauwazyć dwie rzeczy - genialną celebracje Punka w tłumie, ale też postawe Del Rio, który w tym pojedynku zaprezentował się świetnie. Brawo.

 

John Cena & The Rock vs. The Miz & R-Truth - słabo to się oglądało, gdyż z góry było wiadomo kto wygra. Do tego doszło zabookowanie Rocka jak terminatora i nie było większych emocji. Jedynie co mnie ciekawiło tutaj to spięcia na linii Cena-Rock. Oczywiście Rock pyknął Johna na koniec, aż szkoda mi było Ceny, bo świetnie grał swoją rolę w tej walce. Na luzie tak jak to ma w zwyczaju.

 

Ogólnie PPV niezłe. Mogło być jeszcze lepiej, ale i tak nie mamy na co narzekać. Bywały gorsze eventy. Na plus doszła jeszcze publika.

...


  • Posty:  17
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.10.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Co do kwestii heel turnu Ceny, oczywiście, że teraz była szansa na jego przeprowadzenie, ja jednak wolałbym poczekać do WMki. Tam będzie wprost idealnie i byłaby to wisienka na torcie tej WMki ;)

 

Powiedzmy sobie szczerze... Jeśli heel turn Ceny nie nastąpił teraz, to nie nastąpi NIGDY!

To była najlepsza z możliwych szans. Cena zdominowany, wkurwiony że Rock sobie przyszedł i wymiata, a on lami.

 

Jaki sens ma heel turn na WM ? Po WM The Rock odejdzie na zawsze bo będzie już Hall of Famerem i bedzie miał wszystko w dupie. Po co komu wtedy Cena heel? Na potrzeby feudu z Rockiem - najbardziej charyzmatycznego feudu w historii, to była jedyna opcja.


  • Posty:  5 047
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  22.12.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Jasny

Dolph Ziggler vs John Morrison

Całkiem niezły opener jak na standardy WWE. Ziggler o dziwo miał dość sporo do powiedzenia i nie czekał tylko na końcówkę walki co trochę przełamało schematy w których face prowadzi walkę, a na koniec zostaje udupiony. Samego Morrisona może i trochę szkoda, bo to efektowny gość(cały czas mnie dziwi fakt, że na pożegnanie dostał walkę, a Vince przecież tak nie robi jak mu ktoś zajdzie za skórę, więc wole poczekać do oficjalnego zwolnienia niż od razu prorokować, że na bank odejdzie z federacji), ale tak naprawdę w ogóle się nie rozwijający. W ringu pokazuje cały czas to samo co choćby w 2006 roku, a jeżeli chodzi o mic skille to stał się bardziej sztywny niż to było kiedyś, bo nie wyglądało to w na początku jego kariery aż tak sztucznie. Jeszcze jedna uwaga co do wywalania managera przez sędziego i o ile rozumiem to kiedy contender ma managera i może zostać przez to zdyskwalifikowany to nie rozumiem zupełnie jaki sens ma wyrzucanie managera mistrza... No bo co by się stało jakby Vickie nie posłuchała sędziego? DQ i Ziggler dalej mistrzem? Denerwuje mnie już ten oklepany motyw i tyle.

 

Beth Phoenix vs Eve

Walka trwała około 5 minut, więc za bardzo człowieka nie mogła zmęczyć i to na pewno na plus. Na plus również finisz walki, bo nie spodziewałem się, że Eve wyłapie Glam Slam z najwyższej liny, ale jeżeli chodzi o pozytywy to na tym koniec. Totalnie debilny booking, bo niby po co ktoś wpadł na pomysł Lumberjill Matchu skoro w ogóle w walce nie zostało to wykorzystane. Pozostaje mieć nadzieje, że Natalya odwróci się od Beth i zobaczymy wreszcie jakieś niezłe ringowo starcia pań i chyba dawno już tak nie czekałem na taki storyline z udziałem div(od pamiętnego programu Trish vs Mickie mało było pozytywów).

 

Team Barrett vs Team Orton

Początkowa faza pojedynku ssała ma maksa. Najpierw szybka eliminacja Dolpha(geez, tak jakby roster był mały i trudno było wrzucić kogoś odpowiedniego zamiast Zigglera i potem usprawiedliwiać jego szybkie pożegnanie z walką przez to, że wcześniej miał już starcie z Morrisonem) później kontuzja Sin Cary i ogólnie chaos. Jeżeli chodzi o Masona Ryana to w ringu prezentuje się on lepiej niż Batista, bo kiedy ten zaczynał to nie potrafił(co w sumie zostało mu do końca, bo zawsze potrafił popsuć jakąś akcje) dobrze wykonać nawet swojego finishera, a Mason co jak co, ale power movesy ma dość dobrze opanowane. Końcówka mi się podobało, poza DQ dla Sheamusa, bo WWE znów tutaj poszło na łatwiznę, ale trzeba przyznać, że Orton nie został tutaj rozpisany jak nie wiadomo kto i jednak eliminował wrestlerów bez spokojnego niszczenia ich. Żałuje, że sam Cody nie został Survivorem, bo to jeszcze bardziej wypromowałoby jego i IC Title, a na samą myśl, ze Barrett znów może się kręcić wokół main eventów mam odruch wymiotny.

 

Mark Henry vs Big Show

Wolno i momentami bardzo nudno. Jeżeli miałby coś wyróżnić in plus to na pewno ten top rope Elbow Drop(publika reagowała na te Elbow Dropy z najwyższej liny chantami "Randy Savage" i fajnie to wyglądało) w wykonaniu Showa co przypomniało mi, że ten wrestler kiedyś naprawdę był mega sprawny jak na swoje warunki fizyczne. No, ale co z tego skoro chwile później czar prysł i Henry prostym kopem w jaja załatwił sobie DQ i obronę pasa. Trzeba się szykować na ich kolejną walkę no chyba, że WWE zakończy cały program na SmackDown...

 

Alberto Del Rio vs CM Punk

Całkiem niezła walka podczas której śmiało można było pomarkować Punkowi. Już na początek Punk złapał mnie za jaja kiedy zaprosił Howarda Finkela aby ten go zapowiedział. To czego trochę w tej walce brakowało to near falle dzięki którym publika jeszcze bardziej by się ożywiła, a przez to, że było to starcie Cross Arm Breaker vs Anaconda Vice to nie szło się tak wczuć w odpowiedni moment do dopingu. Fajnie, że obyło się bez większych interwencji Rodrigueza i Punk bez żadnych wątpliwości mógł czysto wygrać tytuł(chyba najbardziej czysto z wszystkich swoich wygranych najważniejszych pasów). Teraz liczę na to, że Punk wreszcie będzie miał odpowiedni run z pasem i że Cena będzie się na razie trzymał trochę dalej niszcząc jakichś midcarderów, bo o promocje któregoś z nich to trudno go podejrzewać.

 

The Rock/John Cena vs Awesome Truth

Pierwsze 5 minut walki to niejako podbudowa pod dalszą część, bo było bardzo wolno i było kilka momentów w których widać było, że Rock musi sobie odpocząć. Z jednej strony booking tej walki był dość rozsądny, czyli Cena walczy, a Rock później czyści, ale z drugiej strony wyszło to wszystko bardzo przewidywalnie i liczyłem na jakąś niespodziankę pod koniec. WWE mogło upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, czyli wypromować jeszcze bardziej Miza i Trutha oraz pogłębić konflikt na linii Cena/Rock przez jakieś odwrócenie się jednego z nich od partnera. Niestety niespodzianki nie było i Rock został bohaterem. Jeżeli chodzi o formę Rocka to gdy tylko popracuje nad kondycją nie będzie można się do niego przyczepić na WM, bo już teraz pokazał, że to czego nauczył się w ringu nie wyleciało mu z głowy podczas kręcenia filmów. No i jeszcze jedno słowo do tych którzy krytykują jego proma czy jakieś krótkie speeche. Nie wiem czego od niego wymagacie, gość dostosował się z miejsca do tego jak prowadzona jest teraz federacja, a publiczność cały czas je mu z ręki. Niezależnie czy śpiewa czy obraża przeciwnika oni są zawsze z nim i nawet takie teksty jak boots to asses są kupowane przez publikę w mgnieniu oka i z miejsca powstaje nowy catchphrase.

 

Jeszcze kilka spraw mam do omówienia i zacznę od Rydera. Nie można, po prostu nie można porównywać gościa, który głównie dzięki sobie zrobił taką popularność wśród fanów i ma gimmick ulubieńca internetu(co w erze WWE gdzie facebook czy twitter są ciągle promowane nie jest bez znaczenia) do Santino Marelli. Z całym szacunkiem dla Santino to nigdy nie miał i nie będzie miał takich reakcji publiczności gdy będzie się pojawiał w ringu. Nie sądzę też, że przy odpowiednim podpromowaniu pas US straciłby na wartości gdyby Zack go wygrał.

 

Dziwi mnie też, że niektórzy cieszą się z tego, że Wade Barrett będzie teraz bardziej pushowany, ale będę czekał i jeżeli któryś z Was będzie narzekał na jego ring skillsy w ważnych walkach to od razu to wypomnę. OD RAZU. Bo, że będzie narzekanie to akurat sprawa oczywista, każdy wie jaki Wade jest w ringu i do tego jaki ma finisher(jeżeli mu tego nie zmienią to nigdy nie kupie jego zwycięstwa z kimś dobrze wypromowanym).

 

No i ostatnia sprawa, ale dla mnie jedna z ważniejszych. WWE jak na taką rocznice Survivor Series po prostu pokpiło sprawę. Jeden Elimination Match to śmiech na sali i już śmiało mogli zrobić coś dla mniej znaczących wrestlerów bazującego na szybkich akcjach i szybkich eliminacjach, a tak dostaliśmy jedną walkę i do tego z popsutym bookingiem w wielu momentach. Podsumowując - PPV miało swoje dobre momenty, ale jak to ma WWE w zwyczaju w związku z Survivor Series więcej było tych złych.

 

Powiedzmy sobie szczerze... Jeśli heel turn Ceny nie nastąpił teraz, to nie nastąpi NIGDY!

To była najlepsza z możliwych szans. Cena zdominowany, wkurwiony że Rock sobie przyszedł i wymiata, a on lami.

 

Jaki sens ma heel turn na WM ? Po WM The Rock odejdzie na zawsze bo będzie już Hall of Famerem i bedzie miał wszystko w dupie. Po co komu wtedy Cena heel? Na potrzeby feudu z Rockiem - najbardziej charyzmatycznego feudu w historii, to była jedyna opcja.

 

Bez przesady. Heel turn Ceny miałby na celu przede wszystkim wypromowanie kogoś lub podbudowanie jakiegoś fajnego storyline'u. Na co komu turn Ceny w walce z Rockiem? Ani teraz, ani na WM nie byłaby to dobra decyzja. Zresztą o jakim heel turnie my mówimy. :twisted:

15974308365193fac7b7921.jpg


  • Posty:  17
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.10.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Przed Survivor nie byłem zbyt optymistycznie zastawiony. ALe nie wiem jak wam, mi gala się bardzo podobała, jedna z najlepszych w tym roku zdecydowanie. A co najważniejsze, co raz byłem zaskakiwany (tylko jeden mój typ się sprawdził, co zdarzyło się pierwszy raz), więc za to wielki plus. Czuć było że gala jest w Madison Square Garden. Reakcje publiczności też świetne. Pop dla Zigglera, duży pop dla Rhodsa (zaczyna mi sie podobać jego nowy theme), nawet dla Henka przy wejściu zrobiono mały pop. A reakcja po zwycięstwie Punka epicka, największy pop na całej gali, większy nawet niż na wejście The Rocka

 

Us Championship Match

Dobra walka, takiej można było się spodziewać. Niestety, żegnamy Johna Morrisona... Zack Ryder - to było do przewidzenia.

 

Divas - WTF? Po co była ta "Stypulacja" ? Walka jak to Divy, ale kończąca akcja super.

 

5 on 5 - bardzo dobra walka, wynik super. W życiu bym nie postawił na porażkę Ortona (i na to że przetrwa dwóch heeli). Ale to dobrze. Wielkie brawa dla kreatywnych. Ogromne zaskoczenie. Przebieg walki też dobry. Sin Cara - widać było, że to prawdziwa kontuzja, stąd to naradzanie. Po tej akcji w ringu mieli sie znaleźć Sin i Cody. Cody stał i czekał, a Orton się zastanawiał, co zrobić. Dlatego też pewnie Hunico wytrzymał tak długo. Ale wyszli z tego nieźle.

Na WM mieliśmy mieć walkę dwóch zamaskowanych zawodników, a nie bedziemy mieli żadnego z nich... Pytanie - co teraz z Hunico? Sheamusa mu nie dadzą, więc zostanie mu do feudu DiBiase lub Gabriel? Sin Cara popsuł sprawę nie tylko sobie, ale i Hunico, który z pewnością straci na tym.

 

WHC - nie ma co pisać o walce (a nie, Big Show wykonał Superkicka ). Wynik dziwny, a to co po walce jeszcze dziwniejsze. gdyby pojawiłby się Bryan, to mógłbym zrozumieć, ale tak to co? Feud ma być kontynuowany ze szpitalnego łóżka? Kompletnie nie rozumiem. Henry powinien pauzować do RR przynajmniej...

 

WWE - kolejna bardzo dobra walka, końcówka też świetna. Widać, że Punk był podniecony zwycięstwem, i wykonał takiego spontana, jakiego dawno nie widziałem. Rzucił się 2 razy w tłum, a na koniec na Stage'u uklęknął i pocałował podłogę(?). Widać, że jest prawdziwie wzruszony mogąc tu wygrać i MSG jest dla niego miejscem szczególnym.

 

ME - spodziewałem się reakcji na Cenę jak w Chicago, ale się zawiodłem. Rock pokazał, że skilla nie zatracił. A tak to walka bez historii. Czyściutkie zwycięstwo Rocka i Ceny? Eeeeeee... Nie łapię tego... Żeby chociaż było tak, że obydwaj chcą skończyć rywali, żeby był jakiś konflikt, a tak to Cena sobie raczkuje po podłodze, a Rock robi Finisher(?) i pinuje i tyle... Słabiutko. Rock Bottom dla Jasia tez jakieś takie bez pasji

 

Moja ocena to 7/10, podnoszą ją CM Punk, Elimination Match i publika w MSG... Aaa... Zapomniałbym. Świetny wystrój Stage'u. Duże wizerunki zawodników wchodzących do ringu są świetnym pomysłem. CM Punk świetnie się prezentuje w bluzach z kapturem.


  • Posty:  10 372
  • Reputacja:   396
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Jaki sens ma heel turn na WM ? Po WM The Rock odejdzie na zawsze bo będzie już Hall of Famerem i bedzie miał wszystko w dupie. Po co komu wtedy Cena heel?

 

Po to żeby odświeżyć postać Jaśka i dać podwaliny do jakichś nowych, ciekawych feudów z face'ami? Poza tym, podobno były plany, aby feud Rocka z Ceną potrwał jeszcze ze 2 PPV's po WrestleManii (czyli Panowie walczyliby ze sobą 3 razy), ale nie wiadomo na czym stanęło.

Ogólnie nie kumam jak można zadawać pytanie o sens heelturnu Ceny, widząc to co dzieje się obecnie z jego postacią (czołowy baby face Fedu, permanentnie wygwizdywany na galach i PPV's).

 

zacznę od Rydera. Nie można, po prostu nie można porównywać gościa, który głównie dzięki sobie zrobił taką popularność wśród fanów i ma gimmick ulubieńca internetu(co w erze WWE gdzie facebook czy twitter są ciągle promowane nie jest bez znaczenia) do Santino Marelli. Z całym szacunkiem dla Santino to nigdy nie miał i nie będzie miał takich reakcji publiczności gdy będzie się pojawiał w ringu. Nie sądzę też, że przy odpowiednim podpromowaniu pas US straciłby na wartości gdyby Zack go wygrał.

 

A ja sądzę. Zack - jakkolwiek byłby nie kochany przez fanów, jest typową postacią komediową (pokroju właśnie Marelli czy Erica Young'a) i "stojakiem na merchandise". Ktoś taki sprawdziłby się z pasem za cartoonowych czasów WWF, ale nie w obecnym WWE. Porównując Marellę i Rydera nie chodziło mi o reakcje jakie wywołują u fanów (bo to oczywiste, że Ryder wciąga Santino nosem pod tym względem), ale o mało poważny typ gimmicku, który jak dla mnie "gryzie się" z czymś tak poważnym (zwłaszcza po ostatnim wypromowaniu przez Zigglera, kiedy pas US zaczyna w końcu coś znaczyć u Vince'a) jak "srebro" w WWE.

 

No i jeszcze jedno słowo do tych którzy krytykują jego proma czy jakieś krótkie speeche. Nie wiem czego od niego wymagacie, gość dostosował się z miejsca do tego jak prowadzona jest teraz federacja, a publiczność cały czas je mu z ręki. Niezależnie czy śpiewa czy obraża przeciwnika oni są zawsze z nim i nawet takie teksty jak boots to asses są kupowane przez publikę w mgnieniu oka i z miejsca powstaje nowy catchphrase.

 

Stary, przecież to The Rock. Facet dostałby największy pop na gali nawet gdyby wyszedł z majkiem na ring, pomilczał 5 minut i bez słowa zszedł do szatni. Nie oznacza to, że powinien jechać po tanich schematach. Za dawnych lat Rock był bardziej kreatywny w kwestii swoich speechy i nie musiał chamsko włazić publice w zad, wiedząc, że cokolwiek by nie zrobił, czy powiedział - i tak wszyscy łykną go w 100-u procentach. Teraz jest tak samo, tak więc pierdolenie przez 5 minut o wielkości MSG i zachwycanie się Nowym Jorkiem, to po prostu słabe zagranie jak na takiego majkowego magika jak The Rock. Przynajmniej dla mnie.

Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.

Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

88278712552c9632374b21.jpg


  • Posty:  3 040
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  04.12.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

bo to oczywiste, że Ryder wciąga Santino nosem pod tym względem

Nie wiem czy wasze zdanie jest spowodowane ogromnym popem dla Zacka w NY ale przecież biorąc ogół tygodniówek i PPV (czasami) to właśnie Santino wciąga nosem Rydera pod tym względem.Oczywiście przyznam ze po pierwszych filmikach i pierwszych występach na wizji jeszcze nie tak "wziętego pod skrzydła" WWE Zacka pop był dla niego ogromny ale im dalej w las tym po za wyjątkami Zack otrzymuję coraz mniejszy cheer (Nawet to można określić na podstawie plakatów na jego cześć których już praktycznie ze świecą trzeba szukać na RAW czy SD) i powoli zaczyna się nudzić tak jak jego filmiki natomiast Kanadyjczyk od kilku ładnych lat stale utrzymuje duży pop i publika reaguje na niego mega pozytywnie zarówno jak jest w ringu czy przed majkiem.

Zrobiłem dużo dla biznesu:

Udział: Youshoot Teddy Long, Youshoot Rikishi, Lapsed Fan Podcast, Wrestling Soup, konwersacje z Dejwem na twitterze... Więc się wypowiadam + jestem w stanie słuchać Russo.


  • Posty:  3 459
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  09.12.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

W zupełności się z tobą zgadzam PH93 co do twojego zdania, bo moje jest zupełnie takie samo. Ryder, gdy był mega jobberem to w ogóle niczym nie świecił, a był szary jak papier toaletowy, nikt i nic przed jego show o nim dobrze nie mówił. Teraz nagle wszyscy tak go strasznie polubili i dzięki czemu?? Lipnemu show na Youtube (oczywiście szacun dla Rydera na pomysł na wbicie się wyżej), ale jak dla mnie jest to strasznie nudne. Może gdyby nie te ciągłe 3 zadania, których używa non stop Woo, woo... Gdyby coś więcej mógł powiedzieć to może, ale może przekonałby mnie do siebie. Feud Ryder-Ziggler, no niby dobrze niby źle. Dobrze dla tego, że to on może wygrać i odebrać pas Perfekcyjnemu niż jakiś Batista III, który miałby taki sam jak nie gorszy title reign od Jacksona :? Źle ponieważ pas by tak pięknie promowany a tu nagle ogromny krok w tył. Ryder jako mistrz sobie nie poradzi to tak jakby Santino Marrella z obecnym gimmickiem zdobył pas. Włoch podczas debiutu był dla mnie ciekawym zawodnikiem, miał całkiem dobry finisher Rolling Cutter albo jak kto woli Half Choke Swinning Neckbreaker. Jednym zdaniem porównując tych dwóch Marrella jest dużo lepszy.

 

natomiast Kanadyjczyk od kilku ładnych lat stale utrzymuje duży pop i publika reaguje na niego mega pozytywnie zarówno jak jest w ringu czy przed majkiem.

I tak się tutaj wtrącę, chodziło Ci o Santino tak więc to nie Kanadyjczyk tylko Włoch :P .


  • Posty:  613
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  04.10.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

I tak się tutaj wtrącę, chodziło Ci o Santino tak więc to nie Kanadyjczyk tylko Włoch .

 

Anthony Carelli (born March 14, 1979) is an Italian-Canadian professional wrestler, mixed martial artist and judoka better known by his ring name Santino Marella.

  • Posty:  3 040
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  04.12.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Też potrafię posługiwać się wikipedią... Skoro sam mówi, że jest Włochem to jest Włochem niezupełnie czystym, bo jak się dowiaduje to i Kanadyjczykiem, ale jest. Oczywiście bez kłótni o tak błahą sprawę

Taker mówi ze jest "umarlakiem" :twisted:

 

PS:Rzeczywiście nie ma się co sprzeczać. :)

Zrobiłem dużo dla biznesu:

Udział: Youshoot Teddy Long, Youshoot Rikishi, Lapsed Fan Podcast, Wrestling Soup, konwersacje z Dejwem na twitterze... Więc się wypowiadam + jestem w stanie słuchać Russo.


  • Posty:  914
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  31.08.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Na początek chciałbym zwrócić uwagę na porównanie MSG z Ergo Arena. Ludzie ośmieszacie się porównując najsłynniejszą halę na świecie z obiektem, który jest prawie zupełnie nieznany. Oczywiście frekwencja na pierwszej gali WWE w Polsce cieszy, ale wypełnienie obiekty w Nowym Jorku to niezły wyczyn! http://www.thegarden.com/faq/index.html#S nie wiem ile dokładnie miejsc zostało przygotowanych na SS, ale widać było, że bilety zostały wyprzedane. Nie jestem pewien jak dokładnie z wykupieniami, ale myślę, że promocja PPV była bardzo mocna (patrzcie i uczcie się włodarze TNA).

 

United States Championship

Dolph Ziggler© vs. John Morrison

Przyjemny opener, obaj panowie może nie stworzyli jakiegoś niezwykłego widowiska, ale walka była ciekawa i dobrze rozgrzała publiczność. Mam nadzieję, że WWE przedłuży kontrakt z Morrisonem, bo to ciekawa i wyróżniająca się postać, która ma niesamowity potencjał i potrafi często zaskakiwać. Fenomen Rydera jest niesamowity! Z bycia zwykłym przydupasem Edga do ulubieńca publiczności bez znaczącego pushu? Przecież on dostawał ogromny pop przez pół gali! Niech WWE go podpromuje gdzieś tak do dwóch ppv (spokojnie straczy winning streak) i może spokojnie dać mu pas. W ten sposób US-Belt zyska jeszcze na wartości, Dolph nic nie straci na porażce, a federacja wykorzysta hype wokół zawodnika. Win-Win Situation.

 

5-on-5 Traditional Survivor Series Tag Team Match

Cóż nie było źle, chociaż jak na mój gust troszeczkę za dużo przestojów. Zdziwiła mnie szybka eliminacja Zigglera, takie negatywne zaskoczenie, no ale trzeba było pokazać, że RKO zawsze jest groźne.Sin Cara kontuzjowany, moim zdaniem z własnej winy, było widać, że po prostu za słabo się wybił, więc złe lądowanie było bardzo prawdopodobne. Akcja meczu to zdecydowanie RKO na Hunico, będzie pojawiać się w kompilacjach poświęconych byłemu Legendkillerowi. Cieszy mnie mocny booking Rhodsa i to, że Orton zostając sam nie został rozpisany na terminatora.

 

World Heavyweight Championship

Mark Henry© vs. Big Show

Oby nie było następnego razu... Potencjał został w pełni wykorzystany i z tej dwójki już się absolutnie nic nie wyciśnie. Jedyne co z tego zapamiętamy to latający Show! Myślałem, że nie doczekam chwili w której Giant nie zostanie strącony z słupka, a tutaj niespodzianka! Szacunek za ten wyczyn.

 

WWE Championship

Alberto Del Rio© vs. CM Punk

Po dobrej walce Punk wygrywa czysto i to mi się podoba. Myślę, że era Ceny jako twarzy federacji dobiegła końca, pochodnie przejął Punk i to kierunek, w którym federacja powinna pójść - lekkie odejście od PG. Otwarcie walki było po prostu genialnym ruchem WWE, pojawienie się Finka wywołało ogromny uśmiech na mojej twarzy, mimo tego, że trochę przedobrzył i co dziwne pasowało to do Punka. Jestem też ciekawy czy znowu będą promować Anakonda Vice.

 

Tag Team Match

John Cena & The Rock vs. The Miz & R-Truth

Udany powrót będącego w formie Peoples Championa! Przyjemne widowisko, w którym najgorzej (o dziwio) wyszedł Cena (mimo pokazania, że jakieś tam umiejętności ma). Cała uwaga była skupiona na Great One'ie i o to właśnie chodziło. Mam nadzieję, że zobaczymy go w jakimś programie, gdzie co tydzień będzie mógł pokazać co potrafi.

8363302634890420816486.jpg


  • Posty:  1 936
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.05.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Opener - walka całkiem niezła, dobre rozumienie się w rigu i płynność wykonywania akcji - te elementy rzuciły mi się w oczy, sprawiając, że uznałem ten pojedynek za jeden z trzech dobrych na gali.

 

Divy - poza finiszerem Beth, nuda. Publika wyjątkowo cicha, czemu nie ma się co dziwić. Aż przykro się robi, jak pomyślę, że ostatnie walki Div, które wspominam, miały miejsce w 2006 roku (Trish Stratus vs Mickie James na WM 22 i Lita vs Trish na Unforgvien).

 

5 na 5 - Minusem tej walki był, jak wspomniał Raven, brak dramaturgii. Jednak minus został przebity większym plusem za strategię, jaką posługiwali się heele odwracając uwagę face'ów czy ogólnie dobrze współpracując ze sobą.

Na wyeliminowanie Sheamusa bookerzy mogli pokusić się o jakiś kant, bo dyskwalifikacja Rudego kompletnie mnie nie przekonała. Podobała mi się też eliminacja Masona Ryana, który na szczęście dla mnie nie został zabookowany na destroyera (a obawy były uzasadnione, jeśli writerzy kierowaliby się statystyką ratingów na Raw, gdzie nowy Batista w ostatnim czasie regularnie przyciągał widownię, niewiele, ale zawsze następował wzrost).

 

 

Show vs Henry - Miałem wrażenie, że chanty publiki "Boooring" nieco rozruszały totalnie denną do tamtej pory walkę, bo od tego momentu panowie odrobinę podkręcili tempo. Elbow Drop robił wrażenie, ale końcówka mnie zirytowała. PPV należące do Wielkiej Czwórki, walka o pas wagi ciężiej, legendarna hala z przedwojenną tradycją i zakończenie DQ?! WTF?

Count-out Marka np. po nokaucie Big Showa byłby w mojej opinii dużo strawniejszy i takie rozwiązanie również otwierałoby drogę do trzeciej walki tych zawodników.

 

 

WWE Title - Jak dla mnie walka gali. Oceniam ją dużo bardziej pozytywnie, niż wszyscy moi poprzednicy w tym temacie. MOże to tylko wrażenie, po słabej walce o WHC, ale ta walka naprawdę mi się podobała, choć spodziewałem się przeciętnego widowiska. Zwłaszcza w durgej części walki wrestlerzy weszli na wysokie obroty i walka dostała tempa. Była też dramaturgia (zwłaszcza podczas arm breakera) i near-falle. Ciekawy akcent z pojawieniem się Howarda Finkela i niesamowita publika, fanatycznie skandująca "CM Punk, Cm Punk". Pojedynek wart nadrzędnego PPV.

 

Tag Team - jeśli chodzi o akcję w ringu - dla mnie słabizna. Typowy, schematyczny pojedynek, bez żadnej wielkiej dramaturgii. Jeśli to tylko miało opowiedzieć historię Rocka i Ceny, wolałbym, aby ta walka nie była Main Eventem tej gali. Zgadzam się, że Cena zabookowany zaskakująco słabo. Liczyłem na jakąś kłótnię czy nieporozumienie face'ów co doprowadziłoby do porażki Najbardziej Charyzmatycznego Teamu. Walka w ogóle mnie nie porwała, ani nie zdarzyło się tak naprawdę nic konkretnego, zaskakującego, na co liczyłem (A Rock Bottom w mojej ocenie nie jest niczym zaskakującym).

 

 

Generalnie przeciętna gala, choć potencjał był naprawdę duży. Na plus oceniam opener, tradycyjną walkę eliminacyjną i mecz o pas WWE. Do tego świetna publika, co skutkuje małym plusikiem w przeciętnej trójce.

3+/6


  • Posty:  5 047
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  22.12.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Jasny

Stary, przecież to The Rock. Facet dostałby największy pop na gali nawet gdyby wyszedł z majkiem na ring, pomilczał 5 minut i bez słowa zszedł do szatni. Nie oznacza to, że powinien jechać po tanich schematach. Za dawnych lat Rock był bardziej kreatywny w kwestii swoich speechy i nie musiał chamsko włazić publice w zad, wiedząc, że cokolwiek by nie zrobił, czy powiedział - i tak wszyscy łykną go w 100-u procentach. Teraz jest tak samo, tak więc pierdolenie przez 5 minut o wielkości MSG i zachwycanie się Nowym Jorkiem, to po prostu słabe zagranie jak na takiego majkowego magika jak The Rock. Przynajmniej dla mnie.

 

Zgadzam się, ale prawda jest taka, że Rock zawsze był o wiele gorszy w roli face'a niż w roli heela i nie zawsze jego proma w roli tego dobrego były aż tak znakomite, bo już wtedy czuć było w nich schemat. Dla mnie Rocky to w dalszym ciągu kozak i nie potrzebna mi jakaś super wypasiona gadka żeby mu to przyznać. Dwayne dostosował się do aktualnych czasów i tyle, bo starego dobrego Rocka to by Vince musiał wypikać w co drugim zdaniu tak jak na Survivor Series podczas głupiego "WWF". Co do tego zachwycania się Nowym Jorkiem to bądźmy też ludźmi, a nie tylko krytykami. Rocky debiutował na Survivor Series 1996 właśnie w MSG, więc trudno żeby nie poleciał sentymentalnie, w końcu to też człowiek. ;)

 

Nie wiem czy wasze zdanie jest spowodowane ogromnym popem dla Zacka w NY ale przecież biorąc ogół tygodniówek i PPV (czasami) to właśnie Santino wciąga nosem Rydera pod tym względem.Oczywiście przyznam ze po pierwszych filmikach i pierwszych występach na wizji jeszcze nie tak "wziętego pod skrzydła" WWE Zacka pop był dla niego ogromny ale im dalej w las tym po za wyjątkami Zack otrzymuję coraz mniejszy cheer (Nawet to można określić na podstawie plakatów na jego cześć których już praktycznie ze świecą trzeba szukać na RAW czy SD) i powoli zaczyna się nudzić tak jak jego filmiki natomiast Kanadyjczyk od kilku ładnych lat stale utrzymuje duży pop i publika reaguje na niego mega pozytywnie zarówno jak jest w ringu czy przed majkiem.

 

Pod jakim względem Santino wciąga nosem Rydera? Bo w czasie walki parę razy wiwatuje i wtedy dostaje pop większy niż to ma miejsce z Ryderem? Ludzie nie zachwycają się tylko jego show na youtube, ale głównie(przynajmniej ja tak mam) tym czego dokonał i jak z tak mało ważnego wrestlera stał się kimś naprawdę interesującym. Rozumiem porównania do gimmicków Marelli czy Younga, ale gdy Ryder wchodzi na ring to nie gra aż takiego clowna jak ta dwójka i potrafi nieźle rozgraniczyć to co dzieje się na ringu i to co dzieje się poza nim. Będę się tego trzymał, że Zack przy jeszcze odpowiedniejszym promowaniu nadaję się w 100% na następce Zigglera.

 

Sin Cara kontuzjowany, moim zdaniem z własnej winy, było widać, że po prostu za słabo się wybił, więc złe lądowanie było bardzo prawdopodobne.

 

Dokładnie. Zapomniałem o tym napisać, ale Sin Cara jest niesamowicie irytujący. Żeby psuć najprostsze spoty i samemu narażać się na kontuzje to aż nie wypada takiemu zawodnikowi. Nie wiem czy to nie jest przypadkiem nieoficjalne pożegnanie z tym panem. :roll:

15974308365193fac7b7921.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      Dla naszych subskrybentów dostępny jest już raport Bryana Alvareza z WWE Raw z poniedziałku, 23 lutego — odcinka tuż przed Elimination Chamber, które odbędzie się w ten weekend. W programie zobaczyliśmy dwa ostatnie qualifying matche do Chamber, promo CM Punka w ringu, starcie Je’Von Evansa z Kofim Kingstonem oraz ceremonię emerytury i appreciation night dla AJ Stylesa, zakończoną zaskakującym zwrotem akcji. Kliknij tutaj, aby przeczytać (wymagana subskrypcja) WWE News Zespół F4W Subs
    • Grok
      Dzięki zarobkom z AEW Darby Allin pomógł swoim rodzicom przejść na emeryturę i zachęca ich do życia pełnią życia. Allin w najnowszym odcinku programu Insight with Chris Van Vliet wyjaśnił, że rzeczy materialne nic dla niego nie znaczą. Najważniejsze jest dla niego pomaganie rodzinie w czerpaniu maksimum z życia. Niedawno zabrał ojca na Super Bowl i obóz motywacyjny, a matka odwiedziła bazę pod Mount Everest, gdy Allin wspinał się na górę w 2025 roku. Allin nie chce, by rodzice wspominali swoje
    • Bastian
      Gdyby nie kontuzja Bronsona Reeda, mogło być inaczej. 
    • KyRenLo
      No cóż, może będzie ku temu okazja Elimination Chamber 2026: World Heavyweight Champion CM Punk vs. Finn Bálor: Przystanek w drodze na WM. Całkiem udany przystanek, bo względnie mi się podobało to, co zobaczyłem w ich programie. Sama walka powinna też wyjść co najmniej nieźle, więc można dać już teraz plus. Ostateczny typ: CM Punk. Women’s Intercontinental Champion Becky Lynch vs. AJ Lee: To Becky Lynch, więc powinienem jak to ja jedynie zachwalać prawda
    • Bastian
      Żegnamy AJ Stylesa i witamy w Hall of Fame. Ruch zrobiony chyba głównie po to, aby AJ'owi przypadkiem nie przyszło do głowy spróbować swoich sił w AEW. Styles szybciej w HoF niż Cena, choć koniec ich karier dzieli raptem kilka tygodni. Jasiu pewnie dostanie główne miejsce za rok lub dwa. Powiało trochę starym TNA na RAW w Atlancie, nostalgia chwyciła, ale na pewno nie zatwardziałych fanów WWE, bo ci na widok Kazariana czy Abyssa nie za bardzo chyba wiedzieli, kim się zachwycać albo scrollow
×
×
  • Dodaj nową pozycję...