Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Książki - co polecacie? :)


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  212
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  29.09.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Aktualnie, dzięki waszym opiniom, czytam "Bigheada" Edwarda Lee. Jeśli ktoś "przeżywa" książka, co znaczy stara się wyobrazić sobie wszystko to, co opisuje autor, a nie jedynie przetworzyć tekst, to natknie się na najbardziej pojebaną rzecz w swoim życiu. Przeczytałem jedynie 40% jak dotąd, ale mogę stwierdzić z pewnością, że tak popierdolonej księgi jeszcze nie czytałem.

 

Dla osób potencjalnie zainteresowanych. Angielska wersja zawiera strasznie dużo jakiegoś redneckowskiego slangu i akcentu, że cholernie ciężko jest przez to przebrnąć, a co dopiero zrozumieć. Jednak główny sens da się wyłapać.

Dwa razy się zastanów, zanim poczęstujesz się miodem podanym na ostrym nożu.

2349695364ab77fee2b70b.jpg


  • Posty:  3 115
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Podsumowując, polecam tą serię wszystkim, nie tylko fanom Star Wars, bo w moich oczach nawet osoby nie interesujące się tym światem będą potrafiły wciągnąc się w tą historię. A fani Star Wars? Jeśli nie zaczęliście czytac jeszcze książek i bazujecie tylko na filmach lub grach to gorąco was do tego zachęcam. Książki to nie tylko rozszerzenie tego świata, ale i całkowicie inna i co ważne dojrzalsza, doroślejsza przygoda. Książki potrafią byc bardzo brutalne w swoich opisach i nie ma tutaj "słodkiego pierdzenia" znanego z filmów. Warto dać im szansę, bo ja z osoby która w ogóle nie czytała książek stałem się osoba zaczytującą się w nich gdy tylko mam wolny czas. Także jeszcze raz gorąco polecam ;)

 

To jako fan filmów się wypowiem. Serię Star Wars wydawaną przez Amber zacząłem kupować zachęcony niezłą trylogią Bane'a. Ale śmiem twierdzić, że gdybym zakończył przygodę po tych trzech, krótkich książeczkach, to nic by się nie stało. Kolejne mnie rozczarowały. Niektóre z tych opowieści, to tak naprawdę gnioty, które niekiedy ciężko czyta się nawet wielbicielom "Gwiezdnych wojen", pozostałe są z kategorii "od biedy można przeczytać" (np. "Darth Maul - łowca z mroku"). No chyba, że się nie ma porównania, bo czyta się mało i kolejne opowieści o rycerzach Jedi nakurwiających się mieczami świetlnymi z Sithami oraz pseudo-intelektualne bełkoty tych pierwszych ktoś kupuje (w tych książkach wynurzenia rycerzy Jedi trącają często pretensjonalnością). Swoją przygodę ze wspomnianą serią zakończyłem na dwusetnej stronie "Punktu przełomu" i stwierdziłem: "Starczy!". Książka, która miała być nawiązaniem do genialnego "Jądra ciemności" i której fani SW dawali wysokie noty okazała się nudna jak flaki z olejem i stanowi sztandarowy przykład nieudanego połączenia literatury ambitnej z czytadłami dla wielbicieli fantasy. Według mnie są to książki dla zagorzałych fanów Star Wars, którzy mają hmmm niewygórowane wymagania jeżeli chodzi o literaturę i są naprawdę złaknieni kolejnych wycieczek po świecie, gdzie Jasna Strona Mocy ściera się z Ciemną. Oczywiście tych książek jest od cholery i trochę, zatem może pominąłem jakieś wybitne dzieła, ale z tych kilkunastu, które przeczytałem jedynie trylogia Bane'a jest warta polecenia. Na 12 książek zaledwie 3 dobre; średnia raczej chujowa. Chyba, że miałem jakiegoś wyjątkowego pecha... Jeżeli jeszcze kiedyś najdzie mnie chęć czytania jakichś książek z serii Star Wars, to może wezmę się za "Trylogię Thrawna", bo jest dobrze oceniana (aczkolwiek "Punkt przełomu" też ma dobre recenzje, a jest mierny) i stanowi coś w rodzaju pozycji obowiązkowej dla wielbicieli "Gwiezdnych wojen". A tak poza tym, to jest wiele świetnych książek do przeczytania (także tych fantasy i sci-fi), że szkoda właściwie marnować czas na próby doszukania się perełek wśród warstw shitu.

14453752125651e0a536c69.jpg


  • Posty:  4 870
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  29.01.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Aktualnie czytam Star Wars: Maska kłamstw, która dostaje właśnie słabsze oceny, ale jak na razie nie czuję zawodu. Oczywiście nie jest to tak dobra książka jak Trylogia Bane'a, ale też ma swoją wartość. Dla mnie dużym jej plusem jest cały opis polityki i wytłumaczenie tego jak Federacja Handlowa osiągnęła taką armię jak przedstawioną w filmie. Ktoś spyta, czy warto pisać cała książkę dla jednego mało znaczącego wątku? Mnie to zaciekawiło, więc chyba warto ;P

Zdaję sobie sprawę, że książki Star Wars mają bardzo różny poziom, bo przed kupnem całego zestawu przejrzałem oceny poszczególnych książek, ale jakoś nie zrażam się tym. Może rzeczywiście mam małe wymagania tylko przez to że to Star Wars. Chociaż nie powiem, seria o komandosach, albo X Wing mimo dobrych ocen jakoś średnio mnie przyciąga... no ale zobaczymy co z tego wyjdzie jak je przeczytam ;)

 

pseudo-intelektualne bełkoty tych pierwszych ktoś kupuje (w tych książkach wynurzenia rycerzy Jedi trącają często pretensjonalnością

 

Czyli widze, że nie tylko mnie irytują Jedi :)

 

Jeżeli jeszcze kiedyś najdzie mnie chęć czytania jakichś książek z serii Star Wars, to może wezmę się za "Trylogię Thrawna", bo jest dobrze oceniana (aczkolwiek "Punkt przełomu" też ma dobre recenzje, a jest mierny) i stanowi coś w rodzaju pozycji obowiązkowej dla wielbicieli "Gwiezdnych wojen".

 

Trylogię Thrawna też mam wysoko na liście książek które koniecznie chcę przeczytać, no ale jak na razie mam zapas, więc pewnie nastąpi to dopiero za jakiś dłuższy czas ;)

 

A tak poza tym, to jest wiele świetnych książek do przeczytania (także tych fantasy i sci-fi), że szkoda właściwie marnować czas na próby doszukania się perełek wśród warstw shitu.

 

No i tutaj pojawia się mój problem. Wprawdzie było to już jakiś czas temu, ale szukałem sobie jakiejś lektury która mnie przyciągnie, bo uznałem, że fajnie byłoby zacząć czytać coś ciekawego. No i niestety nic nie potrafiło mnie przekonać. A książki z SW? Od razu chciałem po nie sięgnąć i wręcz wymuszałem na bracie wypożyczanie jakiś fajnych książek od jego kumpla który ma kolekcję powieści w tym świecie. Także definitywnie stwierdzam, że działa na mnie magia świata SW przez którą przymykam oko na wiele rzeczy.

 

[ Dodano: 2014-01-09, 18:51 ]

Jeszcze jedno. Przypomniałem sobie, że była książka która kompletnie mnie nie wciągnęła i nie przeczytałem jej nawet w połowie. Było to pierwsza część Trylogii Wojny Łowców Nagród: Mandaloriańska Zbroja.

 

Byłem tym zaskoczony bo Boba Fett to jedna z moich ulubionych postaci, a sami łowcy nagród bardzo mnie intrygują. Nie wspominam już o Mandelorianach, którzy od czasu KotORa stali się w moich oczach jedną z najciekawszych frakcji świata SW.

Nie mówię, że nie dam jej jeszcze jednej szansy, ale jednak niesmak pozostał, zwłaszcza, że zważając na powyższe argumenty wydawało mi sie, że będzie to dla mnie mega ciekawa książka.


  • Posty:  3 115
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Aktualnie czytam Star Wars: Maska kłamstw, która dostaje właśnie słabsze oceny, ale jak na razie nie czuję zawodu. Oczywiście nie jest to tak dobra książka jak Trylogia Bane'a, ale też ma swoją wartość. Dla mnie dużym jej plusem jest cały opis polityki i wytłumaczenie tego jak Federacja Handlowa osiągnęła taką armię jak przedstawioną w filmie. Ktoś spyta, czy warto pisać cała książkę dla jednego mało znaczącego wątku? Mnie to zaciekawiło, więc chyba warto ;P

 

:)

 

Pisząc o gniotach miałem na myśli m.in. właśnie „Maskę kłamstw”. Książka jest słabo napisana, rys bohaterów na poziomie filmowego Jar Jar Binksa, a akcja wciąga jak msza w kościele. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że James Luceno za karę musiał naskrobać ten przydługi prolog do „Mrocznego widma” i stąd takie na siłę rozwlekanie najdrobniejszych szczegółów związanych z jednym z mniej ciekawych wątków Star Wars (aczkolwiek ciekawych wątków w nowej trylogii jest jak na lekarstwo prawdę mówiąc). Albo prościej - jest po prostu chujowym pisarzem. ;) Fani Gwiezdnych Wojen mogą to sobie czytać, żeby później móc błysnąć podczas rozmów przy piwie z innymi fanami Gwiezdnych Wojen, ale normalni ludzie mogą sobie spokojnie to „dzieło” odpuścić. Sam czytałem to jeszcze z żelaznym postanowieniem przeczytania całej serii wydanej przez Amber i tylko dlatego dobrnąłem do końca.

 

Jeszcze jedno. Przypomniałem sobie, że była książka która kompletnie mnie nie wciągnęła i nie przeczytałem jej nawet w połowie. Było to pierwsza część Trylogii Wojny Łowców Nagród: Mandaloriańska Zbroja. Byłem tym zaskoczony bo Boba Fett to jedna z moich ulubionych postaci, a sami łowcy nagród bardzo mnie intrygują. Nie wspominam już o Mandelorianach, którzy od czasu KotORa stali się w moich oczach jedną z najciekawszych frakcji świata SW.

 

Nie czytałem tego i nie zamierzam. Skoro nawet tak mało wymagającemu czytelnikowi się nie podobała, to boję się myśleć, co odwalił autor tego „dzieła”. Natomiast też lubię Bobę Fetta. Zresztą - kto go nie lubi (Boba to bodaj ulubiona postać drugoplanowa wielbicieli SW). Ma kozacką zbroję, jest łowcą nagród i w ogóle jest cool. Nawet to żelazko, którym lata jest wypasione. Pewnie to jednak z wielu książek ze świata Star Wars, w której pisarz nie poradził sobie ze stworzeniem historii przynajmniej w połowie dorównującej zajebistości postaci filmowych. A może właśnie fakt, że o Bobie ze starej trylogii niewiele wiemy (w końcu to właśnie ta jego tajemniczość jest cool) sprawia, że jakiekolwiek próby dokładniejszego zarysowania tej postaci są trudne do kupienia. Ja np. byłem rozczarowany historią młodego Boby pokazaną w nowej trylogii.

14453752125651e0a536c69.jpg


  • Posty:  212
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  29.09.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Aktualizacja postu - skończyłem właśnie Bigheada. Muszę przyznać, że tak pokręconej i pojebanej książki jeszcze nie czytałem :) Fabuła okraszona, co by jej za bardzo nie zdradzać, bo to by zepsuło radość z czytania. Otóż. Jest sobie potworek Bighead, z głową jak arbuz, z oczami różnych wielkości z wielkim penisem. Chodzi sobie po świecie, gwałci i morduje wszystko co napotka. W historię wpleceni są : ksiądz, nimfomanka, niespełniona kobieta, jej ciotka chłop, pomocnik ciotki oraz JEZUS. Dodatkowo fabułę przeplatają perypetie dwóch rednecków, których jedynym zajęciem jest mordowanie i gwałcenie w najbardziej wyrafinowany sposób, jaki można sobie tylko wyobrazić.

 

Książka jest zdecydowanie przerysowana, abstrakcyjna i pisana nie nie poważnie. Świadczą o tym liczne przykłady niedorzeczności, głupoty, groteski i humoru, których multum można znaleźć w opowieści. Nie chcę ich zdradzać, bo to popsuło by całą przyjemność z zagłębiania się w świat arubozowo-głowego. Czyta się ją dosyć szybko, fabuła, z początku niemrawa i niejasna, wraz z rozwojem zazębia się i staje się całkiem ciekawa (choć mega przerysowana i wyolbrzymiona). Styl Lee jest całkiem w porządku, bez zbędnego poetyzowania czy wplatania niepotrzebnych, długich opisowych fragmentów (ukochane przeze mnie Nad Niemnem Orzeszkowej). Problemem był, jak już wspomniałem, slang i styl mówienia rdzennych amerykańskich wieśniaków. Cholernie ciężko było przez to przebrnąć, choć, sens da się wyłapać, ale nie przychodzi to łatwo. Same postaci są w porządku, potrafią do siebie zachęcić, potrafiły sprawić, że się z nimi identyfikowałem. Wszystko, co robią, o czym myślą, jak się wypowiadają, dosyć dobrze oddaje ich charakter. Warsztat literacki u Lee na plus. Nie jest to najwyższych lotów literatura pod tym względem, ale wiadomo, że nikt nie sięga po tę książkę w celu szukania cudu, miodu i maliny. Chodzi o tę, osławioną już, brutalność.

 

Podam 2-3 przykłady, w spoilerze, dla wszystkich zainteresowanych

1. wyrywanie zębów kombinerkami. 2 zmuszanie ofiar do rzygania a potem zjadania swojego dzieła. 3 sikanie prostu do odbytu (abstrakcja na całego :D)

. Nie są to jeszcze szczyty ekstremy, ale to już tylko dla ludzi lubiących się w wszystkim co najbardziej ekscentryczne i pojebane.

 

Podsumowując. Sięgnąłem po nią tylko dzięki waszym sugestiom, jakoby takiej wygórowanej brutalności świat nie widział. Czy się zgadzam. Tak. Czy żałuję czasu. Chyba nie. Nie jest długa, spokojnym tempem czytania na 3-4 dni, więc też specjalnie dużo nie trzeba poświęcić. Warto ją przeczytać, jeśli lubi się horrory, albo wszystko to, co jest tabu, co jest pojebane. W skali szkolnej tam jest 4. Czy sięgnę po więcej jego książek? Raczej tak, może nie jest to suspens i warsztat Kinga, ale jest to znośne.

 

PS. Wreszcie kupiłem Xiędza Faust Micińskiego po ludzkiej cenie (145 zł za wydanie z 1913) ! Nareszcie mogę się cieszyć tym, na co czekałem od tak dawna. Jak tylko przeczytam dzieło mojego ukochanego, polskiego pisarza, to postaram się je zrecenzować.

Dwa razy się zastanów, zanim poczęstujesz się miodem podanym na ostrym nożu.

2349695364ab77fee2b70b.jpg


  • Posty:  4 760
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  30.01.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

King-Doktor Sen

W koncu doczytalem dokonca. Ledwo bo to slaba pozycja Kinga.

Kontunuacja Lsnienia, niestety slaba kontuynuacja.

W ksiasce przedstawione sa dalsze losy, dzieciaka znanego w Lsnieniu, ktory mial moce, widzial duchy.

Tutaj oprocz tego zmaga sie jak jego ojciec z alkoholizmem, oprocz tego ma moc ze w sposob humanitarny usmierca ludzi nieuleczalnie chorych, przy nim zapadaja w sen.

Oprocz tego jest mala dziewczynka, ktora ma mocne zdolnosci przenikania do mysli innyh ludzi, tak jak nasz tytulowy bohater, ale moce ma jeszcze wieksze, chca sie nia "pozywic" pewna grupa, tych "zlych" wysysajaca wlasnie takie moce.

I w koncu polowanie na dziewczynke dochodzi do skutku, w jej obronie staje nasz bohater.

Tyle co mozna napisac o fabule, ale sama ksiazka, ma bardzo latwy przebieg, zero zaskoczenia, nudna po pewnym czasie i banalne rozwiazania watkow.

Nie polecam, moim zdaniem ta pozycja nie wyszla Kingowi.

 

Kolejna pozycja jaka chce przeczytac to

http://ecsmedia.pl/c/media-resortowe-dzieci-b-iext24442527.jpg

 

 

Juz jest trailer do Bigheada.

Absence of War Does Not Mean Peace

3669750324873c0356f997.gif


  • Posty:  212
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  29.09.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

A gdzie tam jest pokazany Jezus - najlepsza postac w Bigheadzie ?! On musi tam być!
Dwa razy się zastanów, zanim poczęstujesz się miodem podanym na ostrym nożu.

2349695364ab77fee2b70b.jpg


  • Posty:  3 445
  • Reputacja:   709
  • Dołączył:  24.07.2008
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

Mnie zastanawia - skoro wyszedł dopiero trailer to jak ekipa Horror Online mogła widzieć i ocenić ten film??? http://horror.com.pl/filmy/recka.php?id=2714

 

Jeśli to będzie jeszcze bardziej hardcorowy "Topór" (polecam fanom Oldschoolu) to ja to jak najbardziej kupuję :)

 

Lakil - jeśli można wiedzieć - dorwałeś angielską wersję książkową czy e-booka?

"Życie jest za krótkie by oglądać walki z tygodniówek" ~Konfucjusz, 1867, kolorowane.

15595422535fc185b8ede06.png


  • Posty:  4 760
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  30.01.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Mnie zastanawia - skoro wyszedł dopiero trailer to jak ekipa Horror Online mogła widzieć i ocenić ten film??? http://horror.com.pl/filmy/recka.php?id=2714

 

Tutaj jest recenzja krotkometrazowki, niejako mial byc to wstep do pelnometrazowego projektu.

 

http://horror.com.pl/filmy/recka.php?id=2567 to jest inny film na podstawie ksiazki Lee. Tez pojebany, jak was podniecaja takie gore chore jazdy, to wejdzcie w japonskie filmy gore, tam sa dopiero chore produkcje.

Ja juz takie opcje omijam, ryje troche psyche :wink:

Edytowane przez Streetovs
Absence of War Does Not Mean Peace

3669750324873c0356f997.gif


  • Posty:  74
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  30.10.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Miły weekend można spędzić przy "Szamo". Odkrywa kilka ciekawostek, ma niezwykle interesujący rozdział o Stefanie Majewskim. Polecam.
We'll keep the red flag flying high, cause Man United will never die.

  • Posty:  212
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  29.09.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

CzaQ - wersja ebook, ale planuje zakupić też wersję w okładce. Jednak jesli Twój angielski nie stoi na bardzo dobrym poziomie (na dodatek musi to być american english), to polecam ebooka i po prostu sprawdzanie słów, szczególnie tych ze slangu, którego jest bardzo dużo, bo ich nie idzie zrozumieć na żadną logikę (kto by pomyślał, że cornhold somebody oznacza uprawiać bezczelny seks analny, albo że poof w 3-4 odmianach oznacza cipę, w zależności od wieku osoby, która ją posiada). D
Dwa razy się zastanów, zanim poczęstujesz się miodem podanym na ostrym nożu.

2349695364ab77fee2b70b.jpg


  • Posty:  4 760
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  30.01.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

cornhold somebody

 

A nie corn-holed?

 

Te slangi w ksiazkach sa wkurzajace, pamietam jak czytalem Mechaniczna pomarancze. 80% ksiazki w orginanej wersji to slang i to jeszcze wymyslony na potrzebe ksiazki.

Absence of War Does Not Mean Peace

3669750324873c0356f997.gif


  • Posty:  212
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  29.09.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

w Bigheadzie na pewno było cornhold (The force or power exerted by one individual while engaging in anal sex with another person. It also refers to the positioning of bodies involved in anal sex.) Slang to najgorsza rzecz, jak istnieje dla kogoś nie obytego z językiem. Podobnie sprawa ma się ze "starym" angielskim. Mam ebooka Hammer of the Witches, Malleus Maleficarum, ale czytanie tego to bardzo ciężka rzecz.
Dwa razy się zastanów, zanim poczęstujesz się miodem podanym na ostrym nożu.

2349695364ab77fee2b70b.jpg


  • Posty:  10 377
  • Reputacja:   403
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Jasny

Podobnie sprawa ma się ze "starym" angielskim. Mam ebooka Hammer of the Witches, Malleus Maleficarum, ale czytanie tego to bardzo ciężka rzecz.

 

Zapewne tak, tym bardziej że i samo to "dzieło" to dość duża dawka pierdów w stylu "ile diabłów może się pomieścić na łebku od szpilki", a więc i czytanie tego w obcym języku do najprostszych nie należy. Czyżbyś się szkolił na Inkwizytora, Lakil? :D

Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.

Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

88278712552c9632374b21.jpg


  • Posty:  212
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  29.09.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Raven kto wie, Inkwizycję chętnie bym wprowadził, tylko nie w formie religijnej. Szkoda, że odeszliśmy od autorytaryzmu (mój ukochany system rządów). Tam bym rządził i dzielił taką organizacją! a poważniej : lubię wszystko, co obskurne, trudne, nie lubiane etc. Dodatkowo lubię średniowiecze jako epokę historyczną, lubię starą literaturę, lubię magiczne teksty (mam całą stronę z ebookami na różne ezoteryczne tematy, mega zajebista, są np. rytuały przywoływania różnych demonów z Babilonu, albo magiczne opowieści o Złotym Graalu), więc Hammer of the Witches wpisuje się idealnie w moje kanony :D
Dwa razy się zastanów, zanim poczęstujesz się miodem podanym na ostrym nożu.

2349695364ab77fee2b70b.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      TNA Impact odbędzie się na żywo dzisiejszej nocy z Gateway Center Arena w Atlancie w stanie Georgia. Leon Slater, mistrz X-Division TNA, stanie do obrony pasa przed Nicem Nemeth. Knockouts World Championship będzie na szali dzisiejszej nocy, gdy nowa mistrzyni Arianna Grace po raz pierwszy broni tytułu przed pretendentką numer jeden, Jody Threat. Na karcie zapowiedziano też four-way tag team match, w którym zwycięzcy wywalczą miano pretendentów do TNA Tag Team titles: The System’s Brian My
    • Grok
      Big Bill i Bryan Keith mają nową nazwę tag teamu. W czwartkowym odcinku Ring of Honor na HonorClub duet wystąpił jako Paid in Full. Grafika promująca ich mecz, opublikowana wcześniej tego dnia, również przedstawiała Billa i Keitha pod tą nazwą. AEW złożyła wniosek o rejestrację znaku towarowego Paid in Full 23 lutego 2026 r. w celach wrestlingowych. Bill i Keith zaczęli występować razem w sierpniu 2024 r., kiedy byli związani z Chrisem Jericho jako członkowie The Learning Tree. Wyzwali o p
    • Grok
      ROH Women’s World Champion Athena wystąpi w akcji na następnym odcinku ROH on HonorClub. Zmierzy się z nowo podpisaną Maya World w meczu Proving Ground. Jeśli World zwycięży lub pojedynek zakończy się remisem z powodu limitu czasu, zdobędzie szansę na tytuł Athena. World wraz ze swoją partnerką Hyan i Deonna Purrazzo pokonała Athena, Billie Starkz i Diamante podczas tapingsów ROH x CMLL Global Wars 31 stycznia. W segmencie backstage na ostatnim odcinku Athena rzuciła wyzwanie World do mecz
    • Grok
      Steph De Lander wypowiedziała się na temat odejścia z TNA Wrestling w świeżym wywiadzie. W rozmowie z TMZ w czwartek De Lander zdradziła, że prezydent TNA Carlos Silva w poniedziałek poinformował ją, iż federacja nie zamierza już pozwalać jej na występy po operacji fuzji kręgosłupa w październiku 2024 roku. Podkreśliła jednak, że jej chirurg w pełni ją do nich dopuścił. De Lander zaznaczyła, że TNA podjęło decyzję bez przejrzenia jej historii medycznej czy konsultacji z chirurgiem.
    • Grok
      Świeże doniesienia rzucają nowe światło na odejście Briana „Road Dogga” Jamesa z WWE. Jak podano w czwartek, James zrezygnował z roli współgłównego scenarzysty WWE SmackDown. Pracował za kulisami w firmie przez dwa okresy, zaczynając od 2011 roku. Według PWInsider, James osobiście poinformował WWE o rezygnacji z zespołu kreatywnego. Źródła z WWE podały, że James „otwarcie wyraził swoje niezadowolenie”. Dodatkowo podano, że James nadal jest związany kontraktem WWE Legends. James zaczął
×
×
  • Dodaj nową pozycję...