Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Złoto wraca do właściciela


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  6 708
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  09.11.2003
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Klasyczny

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

5 dni przed Rise of the Champions

 

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

 

Jest zimny jesienny dzień, znajdujemy się w Kolobrzegu. Niska temperatura i duży wiatr skutecznie zniechęciły mieszkańców i turystów do opuszczenia własnych mieszkań. Widzimy Lorda DeMarco siedzącego w osamotnieniu na kołobrzeskim molo. Zapaśnik jest ubrany w białą bluzę z kapturem na głowie ozdobioną złotymi i czerwonymi elementami. DeMarco w samotności snuje rozważania na temat zbliżającego się Rise of the Champions, szansy, którą otrzymał.

 

 

 

Jeszcze tylko pięć dni... pięć dni dzieli mnie od przejęcia najważniejszego tytułu w tym biznesie. Dlaczego jestem właśnie tutaj... w zimnym i pochmurnym Kołobrzegu? Równie dobrze mogłem obrać zupełnie inny kierunek, pojechać na Majorkę, gdzie w towarzystwie pięknych kobiet popijałbym kolejne wysokoprocentowe napoje. Ale wybrałem Kołobrzeg... właśnie Kołobrzeg, ponieważ tak naprawdę tylko to miejsce o tej porze roku potrafi zmusić człowieka do takich refleksji, głębokich refleksji...

 

 

 

Zawsze miałem świadomość swojej wyższości, od dziecka przygotowywano mnie do piastowania wysokich stanowisk. Już wtedy ludzie przewidywali... ludzie, którzy tak naprawdę nic o mnie nie wiedzieli. Wychodzili z założenia, że dziecko wybitnych rodziców nie może być nikim innym jak tylko wybitnym dzieckiem. Nie mylili się. Już w niedzielę udowodnię wszystkim jak wiele racji znajdowało się w wypowiedziach tych ludzi. Nie będzie to pierwszy raz... mieli okazję przekonać się o moich umiejętnościach, najpierw w PCW, później w PWD, PPW... teraz w AWF.

 

 

 

Nienawidzę samotności... ale jeszcze bardziej nienawidzę przebywać w towarzystwie ludzi, których poziom pozostawia wiele do życzenia, jest nieadekwatny do mojego... Granice społeczne, konwenanse... wszystko musi pozostać zachowane. Niektórym osobom nie można pozwolić na zbyt wiele... podasz im rękę, wezmą całą dłoń, powiesz „dzień dobry”, zobaczą w Tobie przyjaciela. Ohyda...

 

 

 

Czterech wrestlerów, z których wyłoni się tylko jeden zwycięzca, jeden prawdziwy mistrz świata. Ludzie to dziwny gatunek... panują nad światem, a mimo to ich życiem wciąż kieruje strach i wątpliwości. Dlaczego wielu z nich widząc poważną konkurencję rozłoży bezradnie ręce i powie „nie mam szans”? Dlaczego nikt nie pomyśli w inny sposób... konkurencja jest poważna, ale jedyną osobą, która wyjdzie z tej konfrontacji zwycięsko będę właśnie ja. Dlaczego nikt nie myśli tak jak ja myślę... brak wiary we własne możliwości? Na to wygląda... ale nie tędy droga.

 

 

 

Pokażę im wszystkim to czego jeszcze nigdy nie widzieli... to czego tak pragną, innowacji. Dokonam tego już w niedzielę, świat padnie u moich stóp, a ja poczuje się jego panem. W końcu będzie to dzień mojego wielkiego triumfu, dzień, w którym przyjdzie mi położyć na deskach ringu nie jednego, nie dwóch, a trzech przeciwników. Niemożliwe? Możliwe... to wyzwanie. Nie wyobrażam sobie życia, w którym nie pojawia się nawet nuta adrenaliny... co to za życie? Słodkie i usłane różami... monotonne. Przed oczami wciąż mam wizję siebie samego stojącego na szczycie drabiny i zrywającego z haka tytuł mistrzowski AWF. Już w niedzielę moje marzenia staną się rzeczywistością... tytuł znajdzie się w rękach zapaśnika, który na niego zasługuje najbardziej... w moich rękach.

 

 

 

To dziwne uczucie.. stanąć naprzeciwko swojego dotychczasowego sojusznika... człowieka, któremu pomogłem pokonać Jupitera. Ehhh... jak to było dawno... wyszedłem na czele zapaśników AWF, wprowadzając ich w nową erę... nie Jupiter, nie Backstabber, ani nawet nie Scyther, tylko właśnie ja. Ileż od tamtego czasu się zmieniło... jak szybko i groteskowo zakończyły się zapaśnicze kariery Bartosza Banika, Majkela Kopniaka... Wrestling nie jest łatwym kawałkiem chleba... nie dla tych, którzy ciężko pracują aby osiągnąć ostateczny sukces... tak jak ja. Kim są ci, którzy nie robią niczego... odpuszczają sobie? Czy człowiek, który nie wymaga niczego od siebie i od innych osób może nazywać siebie człowiekiem? Co jest miarą prawdziwego człowieczeństwa... pieniądze, sława? Nie... tymi wartościami są honor i duma.

 

 

 

Backstabber i Jupiter... trudno spodziewać się po nich czegoś naprawdę rewelacyjnego. Spoglądają na mnie... oskarżają mnie o brak honoru, niedozwolone zagrania, które warunkują moje zwycięstwa. Niccolo Machiaveli powtarzał „cel uświęca środki”... dlaczego tak trudno jest im to zrozumieć i przyjąć do świadomości... dlaczego... Siedzę tutaj sam na sam z Bogiem, ze wzburzonym morzem... które jest takie piękne i jednocześnie takie niebezpieczne... zupełnie tak jak ja.

 

 

 

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

3 dni przed Rise of the Champions, poranek, Rynek

 

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

 

Przenosimy się z północy Polski na południe, a konkretnie do dawnej stolicy Polski, Krakowa. Lord DeMarco przemierza krakowskie ulice w towarzystwie Marleny Sun. DeMarco ubrany tradycyjnie w królewsko-biały strój zakłada na ręce czarne rękawiczki, jest strasznie zimno. Zapaśnik ze swoją managerką zachwycają się krakowską architekturą, historią miasta i jego tradycjami. Dzień nie jest atrakcyjny, uliczki poste... ale mimo wszystko nasza para bawi się dobrze. DeMarco trzyma w ręce laskę ze złotą główką, na którą co chwile spogląda podziwiając swoje odbicie w drogocennym kruszcu. Marlena jest zdenerwowana tym faktem...

 

 

 

M: Powiedz mi, czy ja Ci się jeszcze podobam?

 

 

 

LDM: ...

 

 

 

M: Czy Ty mnie słuchasz w ogóle?

 

 

 

LDM: Tak, tak, oczywiście. Czy możesz powtórzyć ostatnie pytanie, bo się wyłączyłem?

 

 

 

M: Oj... pytałam czy podobają Ci się moje nowe spodnie, czy ja Ci się podobam.

 

 

 

LDM: Spodnie... a tak... spodnie, są rewelacyjne, naprawdę.

 

 

 

M: Co się z Tobą dzieje? Od czasu kiedy dowiedziałeś się, że wystąpisz w main evencie Rise of Champions stałeś się nieznośny, nawet nie zabrałeś mnie do Kołobrzegu...

 

 

 

LDM: Nie wyolbrzymiaj tego... nie zabrałem Cię dlatego, że chciałem tam pojechać sam... całkiem sam i przemyśleć wiele spraw. Do tej pory wiedziałaś o wszystkich moich wyjazdach, we wszystkich też uczestniczyłaś... wykaż trochę wyrozumiałości.

 

 

 

M: Kiedy Ty nigdy nie wykazałeś jej w stosunku do mnie...

 

 

 

LDM: Posłuchaj skarbie... czy Ty nie widzisz jakie to jest dla mnie ważne? Pozostały trzy dni... trzy dni, które dzielą mnie od powrotu na piedestał.

 

 

 

M: Jupiter, Backstabber, Ruthless Scyther... a co z nimi? Nie możesz traktować ich tak jak gdyby w ogóle ich nie było.

 

 

 

LDM: Oczywiście, że nie mogę... ale powiedz mi kim dla Ciebie jest Jupiter, kim jest Backstabber? Ci dwaj nie odegrają podczas tej walki żadnej roli, kwestia ostatecznego zwycięstwa rozstrzygnie się między mną a Scytherem... znam jego słabe strony, wiem jak je wykorzystać... i wykorzystam bezlitośnie.

 

 

 

M: Wiesz jak to się może skończyć... wojną na całego!

 

 

 

LDM: Oczywiście, że wiem, ale biznes jest biznes... nie odpuszczę Scytherowi tylko dlatego, że występujemy po jednej stronie. Zresztą on nie byłby taki głupi żeby porywać się na mnie... nie zerwałby sojuszu, dzięki któremu obaj zaszliśmy tak wysoko.

 

 

 

M: Na pewno nasz rację, niepotrzebnie poruszałam ten wątek.

 

 

 

LDM: Lepiej zrobisz jeśli jeszcze dzisiaj kupisz szampana i włożysz go do lodówki aby mógł się odpowiednio schłodzić do czasu kiedy będziemy świętować nasze wspólne zwycięstwo.

 

 

 

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

3 dni przed Rise of the Champions, wieczór, house show AWF

 

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

 

 

Widzimy Lorda DeMarco rozmawiającego ze Scytherem za kulisami house show Attitude Wrestling Federation. DeMarco opierając się o ścianę popija kawę ze stojącego nieopodal automatu. Scyther sprawia wrażenie jakby miał wszystko głęboko gdzieś i wygląda jakby atmosfera zbliżającego się Rise of Champions zupełnie mu się nie udzielała. W tle przewijają się inni wrestlerzy z głównego rosteru AWF/

 

 

 

RS: No i tak to k*rwa jest Lorduniu... zbliża się Rise of Champions i musimy zapomnieć o je*anych sentymentach.

 

 

 

LDM: Zgadza się... wygra lepszy,

 

 

 

RS: Hehehe... no właśnie, czyli któryś z nas. Pamiętaj jednak, że to ja jestem piep*zonym brudnym Harrym tego biznesu.

 

 

 

LDM: Brudnym, czy nie brudnym... przed królewskim majestatem musisz się ukłonić.

 

 

 

RS: Pie*dolić majestat... wyjdź tam i pokaż co potrafisz. Ani Juppozaur, ani Backstabber nie przeszkodzą nam w wejściu na sam szczyt.

 

 

 

LDM: Miejsce jest tylko jedno...

 

 

 

RS: Jedno? To my zrobimy tak, że będą dwa... jeden jest tylko pas.

 

 

 

LDM: Interesująca koncepcja...

 

 

 

RS: Widzisz... już pie*dole to, że nie udało Ci się pomóc mi podczas walki z Backstabberem... wiem kim jesteś, wiem na co Cię stać.

 

 

 

LDM: Nie udało mi się, ale kto jest temu winny? Juppozaur... i wszystko jasne. Chyba zupełnie poprzewracało mu się w głowie. Wstał ze szpitalnego łóżka i owinięty w bandaże i oklejony plastrami zaczął mnie gonić. Chyba zapomniał, że nie ma już 20 lat i nie jest uniwersalnym żołnierzem.

 

 

 

RS: Je*ać go, je*ać solarium... i tak wiem, że jestem lepszy niż on, niż Backstabber. Bo jestem...

 

 

 

LDM: Pieprzonym brudnym Harrym tego biznesu... tak, tak, wiemy...

 

 

 

RS: Właśnie. Więc idź tam Lorduniu... idź i pokaż jaki z tej federacji zrobi się burdel kiedy już przejmiemy kontrolę nad tym g*wnem.

 

 

 

Przenosimy się do wnętrza krakowskiej hali. Po chwili z głośników uderza Four Seasons, który po chwili przeistacza się w Bullet in the head. Publiczność wznosi ogromny heel heat, a wtedy w głośnikach pojawia się Desire w wykonaniu U2, a na rampie jak zawsze uśmiechnięty pojawia się Lord DeMarco w swojej nowej koszulce. DeMarco po drodze na ring złapał transparent jednego z fanów, spojrzał na niego, głośno się roześmiał, a następnie pokazał do kamery. Napis „Jupiter się rozkłada, to dlatego tu tak śmierdzi!” mówi sam za siebie... DeMarco rzuca transparent, po czym efektownie wchodzi na ring i wyciąga własny mikrofon spod biało-czerwonej kamizelki. Muzyka wycisza się i w głośnikach rozbrzmiewa już tylko głos bohatera z Madrytu.

 

 

 

Oto jestem. Chciałoby się powiedzieć... Kraków jestem tutaj ponownie! Muszę się Wam przyznać, że osobiście kocham to miejsce i zawsze powracam do niego z sentymentem. Kraków to królewskie miasto, to tutaj zamieszkiwały dynastie Piastów i Jagiellonów. Teraz, 210 lat po abdykacji Stanisława Augusta Poniatowskiego powraca do Polski Lord DeMarco, najwybitniejsze dziecko arystokracji jakie widział ten świat. Nie jestem tutaj jednak aby poruszać charakterystyczne dla monarchów tematy polityczne, tylko po to aby walczyć... Nie przesłyszeliście się, po to żeby walczyć w obronie własnego honoru, w obronie rodzącej się IV Rzeczpospolitej i w obronie przyzwoitego wrestlingu w AWF.

 

 

 

Życie bywa jednak przewrotne i zawsze ktoś targnie się na świętość. Chciałbym abyście mieli tę świadomość, że osobą, która byłą tego najbliżej był w zeszłym tygodniu zły komisarz Sullivan. Co było powodem, dla którego ja i Ruthless Scyther mieliśmy zostać zawieszeni? Przypuszczam, ze na to pytanie nie potrafiłby odpowiedzieć nawet sam Sullivan. Jednak ludzie się zmieniają... i nawet Galareta potrafił pójść po rozum do głowy, aby ostatecznie zatrzymać nas w aktywnym rosterze. Dzięki temu rzeszowska publiczność mogła zobaczyć na własne oczy jak po niecałych dziesięciu minutach pokonuję Jupitera 1... 2... 3... . Publicznie powiedział, że będzie wycierał mną matę, a tutaj niespodzianka, z tej konfrontacji ja wyszedłem z tarczą.

 

 

 

Moje zwycięstwo nad Jupiterem poprzedziło wielkie święto narodowe, dzień 11 listopada. Minął zaledwie tydzień od tego wydarzenia, a już wszyscy z zapartym tchem oczekują kolejnego święta, którym będzie największe – i tutaj nie przesadzam – największe wydarzenie wrestlingowe na świecie... ba we wszechświecie! Spójrzcie na kartę, a następnie sami sobie odpowiedzcie sobie na pytanie czy mam rację. Gratuluję Panowie, naprawdę kawał dobrej roboty... zwłaszcza, że naprzeciwko siebie stanie dwóch największych wrestlerów tej federacji, Lord DeMarco i Ruthless Scyther!

 

 

 

Poza nami na ringu będą jednak dwie tyczki. Pierwszą z nich jest... Jupiter. Tak, właśnie Jupiter, którego ktoś niezwykle odważny ośmieliłby się nazwać wrestlerem. Pojęcia Jupiter i main event wzajemnie się wykluczają, dlatego winszuje osobom, które sprawiły, że niemożliwe stało się możliwym. Jupiter, Ty brzydka kreaturo niezwykle cieszę się, że los znowu nas skojarzył. Na tę chwilę nie wyobrażam sobie większej satysfakcji niż możliwość celebrowania tego wielkiego zwycięstwa na Twoich oczach. Wprost nie mogę się doczekać kiedy zobaczę Twoją głupią minę i łzy. Kiedy ja będę świętował, Ty będziesz klęczał przed moim obliczem i przepraszał za wszystko, co mnie z Twojej strony spotkało, począwszy od samego faktu poznania Ciebie. Jak pies...

 

 

 

Głupi ten, kto mówiąc o przyszłości zapomina o przeszłości... ja doskonale pamiętam wszystko to, co się wydarzyło. Pamiętam także Twoje zachowanie podczas zeszłotygodniowego Outbreak, które było poniżej wszelkiej krytyki. Wiedz jednak, że jestem w stanie wybaczyć Ci wszystko... to, że jesteś nikim, że nigdy nie zasłużyłeś na to aby stanąć na ringu razem ze mną. Jestem realistą... wiem dobrze, że koneksje odgrywają ogromne znaczenie, nawet w takiej organizacji jak AWF. Przykre jest to, że dzięki tej łysej głowie możesz bez oporów znaleźć się w niemalże każdej dupie. Ja jestem w stanie wybaczyć Ci wszystko... wystarczy, że już nigdy w życiu Cię nie zobaczę i nie usłyszę pytania o to kto jest najlepszym wrestlerem na świecie. Zamknij się w swoim solarium i już nigdy z niego nie wychodź. O odejście w niepamięć nie musisz się martwić, kogoś tak brzydkiego trudno będzie wymazać z pamięci.

 

 

 

Druga... tak, do Ciebie mówię Backstabber, najśmieszniejszy su*insynu w AWF. Stój daleko i nie zbliżaj się do ringu dopóki nie przestanę mówić. Nie wiem czy mogę o tym powiedzieć publiczność, ale przez przypadek podsłuchałem rozmowę telefoniczną Backstabbera. Kiedy sobie przypominam radość, która wymalowała się na jego twarzy dochodzę do wniosku, że dzwonił jego chłopak albo żona Jupitera z pytaniem czy jej mężowi nie odpadła jeszcze głowa. Kim właściwie jest Backstabber, mówi o sobie niewiele? Ja jestem głęboko przekonany, że każdy z Was zauważył poważną wadę wymowy Backstabbera, który mówiąc o sobie jako byłym Jakuza miał chyba na myśli, że przed rozpoczęciem kariery wrestlera w AWF pracował jako kierownik Jaccuzi. Nie jestem przeciwnikiem ludzi z wadą wymowy, opowiadam się nawet za tym żeby zgromadzić ich w jednym obozie odosobnienia, gdzie wszyscy będą czuli się równi.

 

 

 

Quo vadis... dokąd zmierzasz Backstabber, czy nie uważasz, że nadszedł czas aby zakończyć te drogę do nikąd? Na szczycie drabiny wystarczy miejsca wyłącznie dla jednego wrestlera, którym będę ja. Nie wiem czy dobrze zrozumiałeś, ale nazwą najbliższego pay per wiev będzie nie Rise of the Sun (przyp. chyba tak określa się Japonię :) ), ale Rise of the Champions. Tytuły mistrzowskie pozostaw tym, którym będzie w nich do twarzy. W życiu każdy pełni funkcję proporcjonalną do swoich zdolności... i dlatego niektórzy trzymają w rękach tytuł mistrzowski, a inni pałeczki do ryżu. Zauważasz różnicę?

 

 

 

Rozstania nadszedł czas, ale to jeszcze nie koniec. Kropkę nad „i” postawię w niedzielę podczas Rise of Champions. Czterech facetów, jeden ring, jeden zwycięzca.... niemożliwe? O tym przekonacie się sami. Pozostaje mi życzyć Wam wszystkim miłego wieczoru. Do zobaczenia w niedzielę Krakóóóóóóóóóóów!

1005187806541accfacb3d6.jpg

  • Odpowiedzi 15
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • SixKiller

    8

  • Juppozo

    4

  • theGrimRipper

    3

  • Przemk0

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  2 817
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.12.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

najśmieszniejszy sku*wysyn AWF wsadzi Ci w d*pę pałeczkę od ryżu na moment przed tym, jak zdobędzie tytuł :twisted:

 

a poważnie: będzie ku*ewsko ciężko o tytuł, bo widać, że to PPV, i każdy wyskoczył z tym, co ma najlepszego ;-) naprawdę dobra robota Six - to pierwsze i ostatnie dobre słowo, jakie usłyszysz ode mnie o Twoim RP

Edytowane przez theGrimRipper

  • Posty:  6 708
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  09.11.2003
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Klasyczny

Wszak jestesmy przeciwnikami :) Bądź co bądź dzieki za komentarz, ja napiszę swoje kiedy poczytam Wasze RP ;)

1005187806541accfacb3d6.jpg


  • Posty:  1 632
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.09.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

dobry RP... ale nie masz szans... :twisted:

53541565549537ccb6a05f.jpg


  • Posty:  6 708
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  09.11.2003
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Klasyczny

Ty Jupek... w domu starców się o Ciebie pytali, idź sprawdź czy tam Cię przypadkiem nie ma :twisted:

1005187806541accfacb3d6.jpg


  • Posty:  1 632
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.09.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

A co wywalili Cię nawet "stamtąd"??

 

[ Dodano: 2005-11-17, 21:16 ]

:twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted:

53541565549537ccb6a05f.jpg


  • Posty:  6 708
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  09.11.2003
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Klasyczny

No wywalili, powiedzieli, że nie przekraczam tzw. jupiterowej granicy wieku, dopiero od tej przyjmują :D

1005187806541accfacb3d6.jpg


  • Posty:  1 632
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.09.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

to zmienia postać rzeczy :D mogę załatwić Ci darmową kartę stałego klienta... powiedz tylko słowo :D

 

pozdro

53541565549537ccb6a05f.jpg


  • Posty:  6 708
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  09.11.2003
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Klasyczny

Lepiej nie, nie lubie zapachu zgnilizny :D

1005187806541accfacb3d6.jpg


  • Posty:  1 632
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.09.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny


  • Posty:  6 708
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  09.11.2003
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Klasyczny


  • Posty:  5 936
  • Reputacja:   41
  • Dołączył:  04.11.2003
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

IMO za długi ten RP.. odstrasza od czytania.. :P

5030302694ac1c2a0d14d2.jpg


  • Posty:  6 708
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  09.11.2003
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Klasyczny

Bo on jest skierowany do osób, które kochają słowa 8)

1005187806541accfacb3d6.jpg


  • Posty:  2 817
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.12.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

"Słowa, słowa, słowa" ... mawiał Hamlet i skończył ch*jowo, choć wprawdzie z drabiny nie spadł :P

do niedzieli, kurna, do niedzieli :D


  • Posty:  6 708
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  09.11.2003
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Klasyczny

"słowa, słowa, słowa" powiedział również Poeta w "Weselu" Stanisława Wyspiańskiego, a on skończył dobrze :D

1005187806541accfacb3d6.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • MattDevitto
      Gdyby nie chodziło o AJ'a to jeszcze może bym się łudził, ale Styles nie należy do osób w tym biznesie, które rzucają słowa na wiatr. Poza tym z wieloma zawodnikami z AEW AJ i tak przecinał się przez lata na różnym etapie swojej kariery...
    • KPWrestling
      Trzecia pula biletów trafiła do sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 4 Data: 29.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Morioka, Iwate, Japan Arena: Iwate Prefectural Gymnasium Publiczność: 1.040 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • KPWrestling
      Druga pula biletów już w sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Jeffrey Nero
      Słyszałem plotkę o kolejnym tajnym spotkaniu w Orlando T. Khana z niejakim Shanem McMahonem, który od marca ma zostać pierwszym w historii GM AEW.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...