Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Rise of the Champions


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 632
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.09.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Poznań, dzień po Outbreak 4...

 

Jest typowo polski, jesienny dzień. Na dworze szarówka, choć jest popołudniowa godzina, wiatr słaby, ale zimny, a z chmur leciutko kropi deszcz. Ogólnie pogoda do bani. Widać panoramę jakiegoś cmentarza. Szybki manewr przybliżenia… i już jesteśmy na jednej z alejek, przy której umieszczona jest masa grobów. Na części z nich widnieją powiędłe już od Dnia Zmarłych kwiaty, wypalone znicze i sterta pożółkłych i opadniętych z pobliskich drzew liści. Dzięki padającemu od dłuższego czasu deszczowi, gruntowe ścieżki przypominają swego rodzaju typowe i jednolite błocko, a w pewnych miejscach nawet, można mówić o syndromie bagna. Co jakiś czas, przy rozrzuconych naokoło grobach, zauważyć można starsze osoby z wiklinowymi koszami w rękach i foliowymi kapocami na głowach. Jedni grabią liście z grobów, inni wymieniają kwiaty w kamiennych wazonach, a jeszcze inni po prostu stoją i się modlą.

Chwilę później kamera robi „najazd” na jeden z grobów.

 

Ś.P. Maria Walkowska

ur. 24.12.1916 r.

zm. 16.03.1995 r.

AVE MARIA

 

Grób jest zwykłych rozmiarów, z szarej marmurowej płyty, z wmurowanym wazonem wypełnionym rozkwitającymi, wiśniowymi piwoniami. Liście które spadły z drzewa rosnącego tuż koło grobu, stworzyły swego rodzaju żółty dywan wokół wypalonych trzech czerwonych zniczy. Po krótkiej chwili do grobu podszedł mężczyzna. W pierwszej chwili, mężczyzna ubrany w długi czarny płaszcz, czarne jansy i wyjściowe czarne buty, sprawiał wrażenie zwykłego, szarego obywatela Rzeczypospolitej, jednak po przybliżeniu ujęcia na twarz, każdy fan wrestlingu mógł rozpoznać w nim Jupitera.

 

Jupiter miał na oczach okulary przeciwsłoneczne (pewnie szpan, bo słońca w ten dzień ani widu, ani słychu), w ręku trzymał natomiast zwykłą foliową reklamówkę.

 

Jupiter: Cześć babciu.

 

Jako, że mówił do zmarłej babci, oczywiście nikt nie mógł mu odpowiedzieć. Jupiter wolnym ruchem wyjął z reklamówki najzwyklejsze w świecie metalowe grabki i zaczął zgarniać liście ze ścieżki okalającej grób.

 

Jupiter: Przyszedłem Ci się pochwalić, bo już niedługo mój wielki dzień. Dzień w którym mogą ziścić się moje marzenia… Dzień w którym mogę zdobyć to, na co tak ciężko całe życie pracowałem… Babciu! Mam wielką szansę zdobyć wielki tytuł i znaleźć się na szczycie wrestlingowej hierarchii!... Gdybyś mogła tego doczekać, na pewno byłabyś ze mnie dumna… Chociaż pewnie spoglądasz na mnie tam z góry i widzisz wszystko co się wokół mnie dzieje… Zapewniam Cię, że postępuję zgodnie ze wszystkimi zasadami, które tak we mnie wpajałaś i które mi przekazywałaś… Pamiętasz? Zawsze mówiłem Ci, że będę kimś… że dojdę do czegoś w życiu, że nigdy nie przyniosę Ci wstydu i że będę żył zgodnie z Przykazaniami… choć szczerze muszę Ci się przyznać, że z tym ostatnim nadal mam kłopoty (Jupiter lekko się uśmiechnął)… Zrozum! Nie chce mi się co tydzień w niedzielę śmigać do kościoła, wolę się wyspać, a żeby się pomodlić wystarczy mi dom… Ale na pewno mi wybaczysz, zawsze mi wybaczałaś…

 

Jupiter skończył grabić liście, schował grabki i tym razem wyjął z reklamówki zmiotkę. Zaczął zamiatać liście z płyty grobu…

 

Jupiter: Szkoda, że Cię przy mnie już nie ma… Ale na zawsze pozostaniesz w moim sercu… Wychowywałaś mnie, zastąpiłaś mi matkę i mogłem na Ciebie zawsze liczyć, mimo że nie raz zalazłem Ci za skórę… Pamiętam to jakby było wczoraj, jak goniłaś mnie ze ścierą, bo ja jak zwykle coś zbroiłem… chowałem Ci się wtedy w komórce i czekałem tak długo aż Ci przejdzie złość… a Tobie szybko przechodziło… nie minęła godzina, a Ty już z obiadem czekałaś… Teraz już wydoroślałem… stałem się odpowiedzialnym człowiekiem i co najważniejsze, ciężko pracuję… tak jak kiedyś nie wierzyłem Tobie, że można coś osiągnąć ciężką pracą, myślałem że trzeba mieć po prostu szczęście, tak teraz wiem, że właśnie tylko ciężką pracą można coś osiągnąć… Ja już osiągnąłem wiele… Mam wspaniałą i kochającą żonę, śliczną córeczkę… mam wspaniałych fanów, którzy przywieszają moje plakaty w domach, bawią się figurkami mojej postaci i wyczekują godzinami na zimnym dworze, aby dostać ode mnie autograf… mam silną pozycję w wrestlingowej federacji AWF… osiągnąłem naprawdę wiele i wiem że masa ludzi chciałaby mieć tak dużo jak ja… Ale ja jestem ambitny… Pamiętasz, zawsze taki byłem, wciąż obierałem sobie nowe cele w życiu, jak zrealizowałem jeden, to zaraz miałem na oku drugi… tak jest do teraz…

 

Jupiter skończył zgarniać liście, które włożył do przezroczystej siateczki wyciągniętej z kieszeni spodni. Następnie dorzucił do tej siatki wypalone znicze i wyjął trzy nowe, tym razem niebieskie. Kolejno ja zapalał i układał na grobie.

 

Jupiter: Moim celem teraz jest główny tytuł w AWF… World Heavyweight… wiem, że ta nazwa nic Ci nie mówi, ale uwierz mi, że jest to coś, co każdy zapaśnik chciałby mieć w swojej kolekcji… każdy, kto wychodzi na ring, marzy o tym pasie i chciałby mieć szansę o niego kiedyś powalczyć, a ja właśnie mam tą szansę… Już w tą niedzielę stanę na ringu i moim jedynym celem będzie on… złoty, błyszczący w świetle jupiterów (), wysoko wiszący nad moją głową… Niby taki nieosiągalny, a w rzeczywistości będzie na wyciągnięcie dłoni… mojej dłoni… Obiecuję Ci, że będzie mój…

 

Po zapaleniu wszystkich zniczy Jupiter wstał, przeżegnał się i zaczął się modlić… Po chwili znowu zrobił znak krzyża i powiedział.

 

Jupiter: Nie zawiodę Cię i zobaczysz, że będziesz ze mnie dumna…

 

 

 

Parę dni przed PPV Rise of the Champions...

 

Kamera pokazuje widok krakowskiej hali sportowej, gdzie odbywa się właśnie AWF House Show, promujący nadchodzącą wielkimi krokami galę PPV. Hala jest solidnych rozmiarów, jednak niestety ząb czasu pozostawił na jej zewnętrznym „płaszczu” wyraźne ślady. Przed halą widać było parking, zapełniony mechanicznymi pojazdami do ostatniego miejsca, ale prócz wymienionych wcześniej samochodów, dwóch stróżów i błąkającego się psa rasy siedmiu ulic (czyt. kundel), nie było nikogo. Kamera robi najazd na solidne, całkowicie przeszklone wejście i… już jesteśmy w środku.

 

Widok korytarza pozwala rozwikłać zagadkę, dlaczego przed halą nie było, tak jak zwykle, masy ludzi i rynkowego gwaru. Otóż już przy samym wejściu w oczy uderzał widok wielu kramów i stoisk, a w nozdrza uderzał zapach pieczonych kurczaków, frytek, szaszłyków i wielu innych specjał. Fakt umiejscowienia całego tego zbiegowiska w dość ciasnym korytarzu, zbiegł się pewnie z panującą na zewnątrz typowo jesienną pogodą, oferującą jedynie porywisty wiatr i rzęsisty deszcz. W środku było ciepło, można nawet stwierdzić że duszno, ale plączących się tam ludzi, wyraźnie zadowalał taki stan rzeczy. Po kilku chwilach napawania się widokiem sprzedawcy mieszającego surówkę podawaną później do hamburgerów, kamera przeniosła się wewnątrz hali, gdzie odbywała się główna atrakcja tego wieczoru, czyli House Show…

 

Na środku hali stał ring, naokoło zapełnione pokrzykującymi i wymachującymi różnymi transparentami ludźmi trybuny. Na transparentach można było dostrzec między innymi „Oj będzie się działo!”, „Donald T(D)us©k?, „Itchy odwiedź nas – salon sadomaso”, „Stabber ma lęk wysokości”, „E2 = E.T.?”, „Galareta zawieś ich!!!”, „Jupiter poSTARAj się!”, „Gdzie jest Kopniak?”, „*cenzura*”, „Urban jak masz na imię? Jerzy?”, „Mam bilety na PPV do sprzedania”, „Vaclav chcesz się zabić? Itchy Ci pomoże!!!” itp. Z sufitu zwisał wielki plakat promujący PPV Rise of the Champions.

 

http://img148.imageshack.us/img148/1526/riseofthechampions2psd5dj7bs.jpg

(autor: Luk)

 

 

Od ringu, aż do przejścia, umieszczona była wielka, pięknie oświetlona białym światłem rampa. Nad przejściem widniał wielki AWFTron. Obok ringu, jak to zwykle bywa, stał czarny stół komentatorski, jednak baczniej się przypatrując, coś przy nim brakowało… Otóż nie było przy nim komentatorów, którzy podczas tego typu widowisk umilali (aczkolwiek niekoniecznie) swoją obecnością czas, nie było mikrofonów, szklanek z wodą, nie było nawet krzeseł. Głębiej zastanawiając się nad tym faktem, można stwierdzić, że Marek Mazur i Stanisław Czółkowski, postanowili bardzo dobrze przygotować się do swojej roli na nadchodzące PPV.

 

Robi się ciemno, zapalają się oliwkowe światła umieszczone naokoło rampy i nad pustym ringiem, a z głośników uderza „Dj Alien – Driver”. Podnosi się ogromny cheer…

Na AWFTronie pojawia się „klip” przedstawiający najlepsze akcje Jupitera w AWF, na przemian z żółtym napisem JUPITER na niebieskim tle.

Po obu stronach rampy zaczęły świecić białe i niebieskie lasery, a wokół wejścia niebieskie, stroboskopy i zaczęły snuć się kłęby dymu… Pojawia się Jupiter, który zaraz znika w chmurze dymu…

 

Cheer staje się coraz głośniejszy, i powoli zamienia się w chanty: Juuuuppppiiiiitttteeerrr!!! Juuuuppppiiiiitttteeerrr!!! Juuuuppppiiiiitttteeerrr!!!

 

Z boków sypią iskry, dym opada i przy potężnych wybuchach po bokach wejścia Jupiter kształtuje swoje dłonie w „dżejki” i podnosi w górę.

 

Publika tauntuje i wykrzykuje: Juuuuppppiiiiitttteeerrr!!! Juuuuppppiiiiitttteeerrr!!!

 

Jupiter ubrany jest w niebieskie jeansy, granatową koszulkę z żółtą literą J pośrodku, żółte sportowe buty, a na oczach ma przeciwsłoneczne okulary. Chwilę patrzy na cheerującą publikę, a następnie rusza w stronę ringu. Idzie w pełnym skupieniu, ale co jakiś czas przybija „piątki” wychylającym się spoza metalowych barierek fanom. Chwilę później podszedł do ringu i wskoczył na niego. Na hali zapaliły się światła, muzyka ucichła, a Jupiter wyciągnął mikrofon z kieszeni spodni i krzyknął…

 

Jupiter: Hej ludziska!!! Kto jest najlepszym wrestlerem na świecie?

 

Publika gromko i zgodnie odkrzyknęła: JJJJJJJJJJUUUUUUUUPPPPPPPIIIIIIITTTTTTTTTEEEEEEERRRRRRRR!!!!!!!!!!!!

 

Jupiter uśmiechnął się, przez chwilę popatrzał na potężnie cheerującą publikę i powiedział.

 

Jupiter: DeMarco!!! Tym razem pogrążyłeś sam siebie!!! Nie dość, że miałeś czelność wyjść na ring, naprzeciw takiego niby-starca jak ja, to na dodatek ponownie nieczysto wygrałeś… i to za pomocą lusterka! Haha… Kto jak kto, ale nie przypuszczałem, że lusterko to nieodłączny element Twojego ego… Pan przegraniec dał popis niezwykłych możliwości, za pomocą kawałka plastiku wypełnionego szkłem… broń typowego mężczyzny, wręcz można powiedzieć, że typowego macho… haha… Uwaga! Uwaga! Wiecie jak wygląda trening wielkiego Lorda DeMarco przed nadchodzącym PPV? Już sobie to wyobrażam… haha… DeMarco stoi w swojej różowej szatni i trzyma swoje lustereczko w ręku, niczym SMERFNY LALUŚ… i co Mareczek tam widzi? G***o!... A co Mareczek mówi? „Lustereczko, lustereczko powiedz przecie, kto jest najśliczniejszy na świecie?”… I co lustereczko odpowiada?... haha… „Goń się leszczu, bo na pewno nie Ty, z Twoją pokancerowaną mordą!”… i co wtedy Mareczek robi?... Puszcza łezkę i tupie ze złości niczym wkur****a blondynka…

 

Jupiter zaczyna imitować postać ryczącego i tupiącego ze złości DeMarco, a publiczność zaczyna wyć ze śmiechu.

 

Jupiter: Spójrz Mareczku! Jesteś pośmiewiskiem! Zwykłym błaznem federacji, który tylko przez zwykłą pomyłkę wrzucony został na głębokie wody wrestlingu… czemu?... Po pierwsze primo: Bijesz starców!... Po drugie primo: Zachowujesz się nie tak, jak na prawdziwego twardziela przystało… Po trzecie primo: Po prostu taki z Ciebie pierdoła!!!... haha… Teraz tak na poważnie… Na ostatnim Outbreak’u, rozbiłeś na mnie swoje lusterko i tylko dzięki temu mogłeś poczuć smak triumfu nade mną, dodam tylko, że po raz ostatni w Twojej pseudo karierze… ale to był zły ruch z Twojej strony… Rozpocząłeś tym swoje „siedem lat nieszczęść” i nie chodzi tu wcale o rozbicie szkiełka, bo nie wierzę w przesądy, ale dlatego, że moja złość sięgnęła zenitu. Podpisałeś na siebie wyrok skazujący i to nie w zawieszeniu, a wykonanie wyroku nastąpi już niedługo, w niedzielę na PPV, tutaj w tym ringu… Najpierw zostaniesz zniszczony i sponiewierany, Twoja „męskość” utonie wraz z Twoją dumą i głupotą, a potem dam Ci powąchać World Title…

 

Publika wzniosła ogromny cheer…

 

Jupiter: Wraz z Tobą Mareczku, na ziemię będzie trzeba sprowadzić Twojego kumpla, równie nieźle rażącego głupotą i tak samo, a nawet bardziej wyszczekanego… Ruthless Scyther!!! Spotkaliśmy się w ringu już niejednokrotnie i różnie bywało… nie chcę tu wymieniać, kiedy i kto wygrał, czysto czy nie i nie chcę też znowu się wygrażać pod Twoim adresem co ja z Tobą nie zrobię… Po prostu w niedzielę nastąpi dzień, w którym będziesz musiał ustąpić mojej kosmicznej werwie i sile, dzień w którym zwycięży galaktyczna dominacja… Ty, podobnie jak Twój hiszpański kolega, będziesz musiał obejść się smakiem, bo to ja sięgnę po to, co będzie wisieć nad ringiem… po World Heavyweight Title!!!... Jak to się mówi… nie dla PSA kiełbasa!!!... Będę jednak wyrozumiały i też będziesz mógł poniuchać swoimi nozdrzami moje trofeum… Jak wrócisz do budy, będziesz mógł opowiadać wszystkim swoim zapchlonym kumplom, że widziałeś mnie, swojego pana, sięgającego po zdobycz, na którą tylko jeden człowiek zasłużył… Jupiter… Na Rise of the Champion czeka Cię tylko jedno… EXTRA…!!!

 

Publika (odkrzykuje):… DEATHKICK!!!

 

Jupiter: …właśnie… Ostatnim ogniwem w tej wyliczance jest człowiek, który może nie jest moim przyjacielem, ale do tej pory na pewno był moim poplecznikiem… wrestler, któremu na razie mogłem ufać i który mnie nie zawiódł… The BackStabber!!!

 

Tutaj publika zaczęła cheerować…

 

Jupiter: Macie rację… ale… jest jedno ale… Stabber… będziesz moim rywalem w wyścigu po cenny World Title i niestety nie będzie sentymentów… Ciebie też czeka to co dwóch pozostałych, Ciebie też czeka gorycz porażki… Na początku liczę jednak, że razem w połączonych siłach, pozbędziemy się parszywych bliźniaków z ringu, wykluczymy ich z dalszego udziału w walce i wyeliminujemy tą nieczysta siłę zła, jaką sobą przedstawiają, a potem staniemy oko w oko, odłożymy na bok sympatie i stoczymy prawdziwy pojedynek o tytuł Championa… i mam wielką nadzieję, że się nie przeliczę… wiem, że „nadzieja matką głupich”, ale w tym przypadku to co innego… udowodnij, że zasłużyłeś swoją postawą na moje poparcie, że nie zrobiłem błędu ratując na ostatniej gali Twój tyłek, przed Iberyjskim Lalusiem… pokaż, że potrafisz być do końca wierny pewnym ideom, i że zasługujesz na mój szacunek… a potem wykaż się wielkimi umiejętnościami stawiając mi czoła w walce o World Title!... żądam wręcz od Ciebie, że pokażesz wszystko co potrafisz i wzniesiesz się na wyżyny, bo chcę pokonać Ciebie wiedząc, że naprawdę byłem lepszy… chcę sięgnąć po tytuł wiedząc, że pokonałem BackStabbera będącego w najwyższej formie, bez jakichkolwiek nieczystych zagrań i fauli…

 

W tym momencie Jupiter odrzucił mikrofon, wszedł na narożnik ringu i zaczął puszczać w stronę publiki „dżejki”. Publiczność oczywiście zaczęła „papugować” za Jupkiem i po chwili takiego widoku nastąpiła przerwa na reklamy…

 

 

Dzień przed PPV…

 

Ekran pokazuje Jupitera ćwiczącego na swojej prywatnej siłowni. Jest to dość niewielkie, pomalowane na biało pomieszczenie z wiszącą pośrodku małą lampką, dającą niezbyt jasne oświetlenie. Przy jednej ze ścian stał potężny atlas, naprzeciwko ławeczka, a na całej szerokości porozrzucane były różnego rodzaju, koloru i wielkości sztangi, sztangielki, hantle i inne tego typu przyrządy. Ogólny, dość mroczny widok nasycały wiszące na ścianach stare, poniszczone plakaty z sylwetkami niezbyt kompletnie ubranych modelek, a także cicha, celtycka muzyka, płynąca ze starego „jamnika”.

 

Jupiter ubrany w szare spodnie dresowe, podartą podkoszulkę oraz w zwykłe trampki, w pocie czoła wyciskał potężną sztangę na łamanej ławeczce. Grymas bólu na twarzy Jupitera, ciężki oddech oraz mokre od potu rzeczy, jasno i wyraźnie dawały odczucie ciężkiego treningu, jaki Jupiter przechodzi przed pierwszym w historii AWF PPV. Kamera jeszcze chwilę pokazywała nam ćwiczącego Jupka, gdy nieśmiało otworzyły się drzwi do siłowni…

 

Stanęła w nich mała, ubrana w czerwoną sukienkę, różowe rajstopki i czerwone sandałki dziewczynka. Jej długie, jasnobrązowe włosy uplecione były w dwa warkoczyki, a buzia na widok Jupitera uśmiechnęła się od ucha do ucha. Nieśmiałym krokiem weszła do środka. Jupiter na jej widok odłożył sztangę na „widełki” i usiadł na ławeczce.

 

Laura: Tato!

 

Jupiter: Choć córeczko…

 

Laura, teraz już wręcz biegnącym krokiem, przemierzyła odległość dzielącą ją od ojca. Jupiter wyciągnął ręce, schwycił ją w pasie i wygodnie usadowił na swoim kolanie.

 

Jupiter: Co chciałaś kochanie?

 

Laura: Tato… Zlób mi tak jesce ras…

 

Jupiter: Jak?

 

Laura (podciągając rękawek na prawej ręce): No s tym wielszykiem…

 

Jupiter uśmiechnął się i ustawił pionowo dwa palce na jej nadgarstku. Cichym, sylabicznym głosem zaczął mówić, a dwa palce zaczęły „iść” w górę ręki dziewczynki…

 

------I-------DZIE------BACK------STA------BBER------

 

... w tym momencie na ekranie pojawiło się zdjęcie The BackStabera wraz z podpisem, a głos zaczął zamieniać się w bardziej mroczny, nie należący do Jupitera, ale również sylabizowany…

 

------PO------DRA------BI------NIE------

 

… zdjęcie Stabbera zamienia się w czarny ekran, na którym pojawia się czerwony napis: 4 CORNER LADDER MATCH

 

------SCY------THER------SPA------DNIE------

 

… rozmywający się napis zamienia się w zdjęcie Ruthless Scythera…

 

------HI------SZPAN------ZGI------NIE------

 

… tym razem przejście jest natychmiastowe i na ekranie pojawia się zdjęcie Lorda DeMarco…

 

------A------JU------PI------TER------

 

… brzdęk, przejście w stylu rozbijającego się szkła i widzimy zdjęcie Jupitera…

 

------PAS------ZA------WI------NIE------

 

… tło zamieniło się w kolor niebieski, a od góry ekranu zaczął wjeżdżać żółty napis AWF WORLD HEAVYWEIGHT

 

Taki obraz tkwił przez chwilę, a następnie pojawił się napis:

 

PPV Rise of the Champions

20 listopada 2005

Kraków

 

Transmisja urywa się...

53541565549537ccb6a05f.jpg

  • Odpowiedzi 4
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Juppozo

    3

  • theGrimRipper

    1

  • mu

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  2 817
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.12.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

podoba mnie sie... solidne erpisko... tylko ten motyw z grobem babci:( jakos przywiodl mi na mysl ostatnie wydarzenia WWE :(

 

a co do wyliczanki to powinno byc:

Jup choc walczyc bedzie ladnie,

w koncu tez z drabiny spadnie

pasa sobie juz nie zwinie

jako mistrz- Stabber zaslynie :twisted:


  • Posty:  1 632
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.09.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

podoba mnie sie... solidne erpisko...

 

dzieki, dzięki :D

 

tylko ten motyw z grobem babci:( jakos przywiodl mi na mysl ostatnie wydarzenia WWE

 

Jak już kiedys wspominałem erpa nie piszę w jeden dzien, a motyw ten mialem już napisany w sobotę. Nie chciałem go wyrzucać, bo miałem tu raczej na mysli Dzien Zmarłych.

 

Ale bardzo się cieszę, że wogóle przywiódł jakies odczucia, bo przynajmniej wiem, że piszę dosc realistycznie i "głęboko" :D

 

 

a co do wyliczanki to powinno byc:

Jup choc walczyc bedzie ladnie,

w koncu tez z drabiny spadnie

pasa sobie juz nie zwinie

jako mistrz- Stabber zaslynie

 

nie chcę Ci odrymowywać, bo jeszcze Psycho się wtrąci i pojedzie z nami jak wiesz z czym... :D

 

pozdro

53541565549537ccb6a05f.jpg


  • Posty:  786
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.09.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

kolory jak na ejsid disko . pozatym nieźle , wygrałeś , wiesz ? 8) z przyjemnością Ci potem zabiore ten pasek , pYromanie . :D
czasami spotykasz na swojej drodze osobe , której nie należy wkurwiać . to ja .

291222956444952483a993.jpg


  • Posty:  1 632
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.09.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

kolory jak na ejsid disko . pozatym nieźle , wygrałeś , wiesz ? z przyjemnością Ci potem zabiore ten pasek , pYromanie .

 

....................................................... POCHWALIŁES MNIE?....................................

 

o kurwa!!!!!!!!!!!!!!!

 

poważnie: thx i wieszcz co kwaczą leszcze? Że na bank spotakmy się w ringu jeszcze niejednokrotnie... :D

53541565549537ccb6a05f.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • GGGGG9707
      Tak też mi niespodzianki, Belair, AJ Lee, Lesnar, LA Knight, Dom, pewnie ten nowy arab saudyjski którego wzięli.  Ja zawsze na Royal Rumble przyjmuję sobie że chcę co najmniej jedną niespodziankę ale taką której się nie spodziewam. Te wymienione się nie liczą bo i tak prawie pewne że będą i to żadna niespodzianka. Choćby to był nie wiem Hornswoggle to i tak dam na plus bo będę zdziwiony a o to chodzi w Royal Rumble. Chyba na 60 wrestlerów da się zarezerwować 1 miejsce dla kogoś kogo si
    • MattDevitto
      Myślałem, że ona skończyła z wrs
×
×
  • Dodaj nową pozycję...