Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

skur*ysyny, omotam was, jak zwoj grubej liny...


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 872
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  02.09.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

( Z lotu ptaka widzimy nadmorska plaze, pelna ludzi...Slonce grzeje nieprzerwanie od poczatku dnia...Jest poludnie...Po zachowaniu ludzi widac, ze ani mysla sie stad ruszac...Jedni opalaja sie na lezakach, drudzy stoja przy budkach z hot-dogami, lodami itp., kolejni kapia sie w morzu...Po prostu beztroskie zycie...Nastepnie znajdujemy sie juz na skrzyzowaniu pewnych ulic, w Palermo, obraz ogladamy z perspektywy przechodnia, na swiatlach staje czarna limuzyna...Kamera robi szybki zoom na tablice rejestracyjna, na ktorej widnieje napis: B1G 3L...Kierowca w ogole sie nie spieszy...Tylna szyba sie otwiera...Wyglada przez nia Big eL, ktory mine ma taka, jakby pierwszy raz ogladal sycylijskie widoki... )

 

Big eL: kiedys...jak sie ustatkuje...zamieszkam tutaj...dokladnie tutaj...na zadnych pie*dolonych Karaibach, Jamajce...tutaj... ( krzyczy do szofera ) TEE! ROMEK, LADNIE TUTAJ, CO? SPOKOJ KU*WA, PTASZKI CWIERKAJA, SLONKO SWIECI...JAK W RAJU... ( robi mine marzyciela )

 

( Kamera przenosi sie na przod samochodu, gdzie siedzi szofer [Romano], ze sluchawkami w uszach, ruszajacy glowa w rytm muzyki... )

 

 

===================================================================

 

( Przenosimy sie do lokalnego portu, gdzie stoi duzy jacht, pelny ludzi...Na parking wjezdza własnie limuzyna Wielkiego...Zawodnik AWF wychodzi z samochodu, poprawia garnitur i udaje sie w strone wspomnianego jachtu... )

 

( Akcja przenosi sie juz na poklad, gdzie eL'a wita ojciec, trzymajacy w zebach cygaro, i przybyli goscie...Wiekszosc jest juz lekko wstawiona po kilku kieliszkach szampana i innych trunkach wieloprocentowych...Panuje nastroj imprezowy...W tle slychac jakas muzyke... )

 

Ojciec: Panie i Panowie...pragne przedstawic wam moja dume, Wielkiego czlowieka, swietnego wrestlera, mojego syna - Big eL'a!

 

( Wszyscy zaproszeni goscie [ mafioso ] okrazaja Wielkiego i jego ojca.... Zony zaproszonych mafiosow klaszcza...Niektorzy z gangsterow ida sladami zon, wpychajac cygaro do ust, zeby miec wolne rece i zaczynaja bic brawo... )

 

Big eL: Witam... ( zastanawia sie co powiedziec, troche dziwna sytuacja... )...ciesze sie, ze jestem tu, z wami, mam nadzieje, ze bedziemy sie dobrze bawic...niestety, nie zabawie dlugo, poniewaz jak wszyscy wiedza, jestem wrestlerem, zawodnikiem federacji nie byle jakiej, Attitude Wrestling Federation, dlatego jak kazdy zapasnik nie moge obyc sie bez odpowiedniego treningu...Dlatego przepraszam i zycze dzis udanej zabawy..!

 

Ojciec: A tymczasem zapraszam wszystkich do barku!

 

( Ludzie sie rozchodza w rozne strony...Ojciec obejmuje syna za szyje i obaj ida w glab jachtu... )

 

( Widzimy ich obu wchodzacych po schodkach na sama gore statku... )

 

Big eL: ku*wa...ale farmazony musialem pie*dolic...AWF - federacja 'nie byle jaka'...Boze...wku*wiaja mnie takie akcje...

 

Ojciec: o to wlasnie chodzi...trzeba sie pokazac...jestem z ciebie dumny, ze potrafiles sie tak zachowac wsrod moich przyjaciol...zrobiles na nich wrazenie na ostatnim Outbreake...przez to jestesmy coraz bardziej szanowani w tym biznesie...

 

Big eL: my? Chyba ty, bo...

 

Ojciec: bo co?...synu..zapamietaj raz na zawsze...MY, bo do jasnej cholery, jestesmy jedna, Wielka Rodzina...i zawsze nia bedziemy...ty tez jestes szanowany, dzieki postawie w AWF...myslisz, ze nikogo nie obchodzi to, ze wygrywasz walki i miazdzysz przeciwnikow? Oni wszyscy tutaj robia tylko dobre miny, udaja, ze dobrze sie bawia, ale w glebi duszy bija sie z myslami: 'co by bylo gdyby...' ...wiedza, ze La Famiglia jest mocna i nie da sobie napluc w twarz...pamietaj... Respektu nigdy za wiele...

 

Big eL: i tak ku*wa jest...to nie pozory...La Famiglia jest mocna...jest ku*ewsko mocna, ojcze... ( na jego twarzy pojawia sie szyderczy usmiech )

 

(Obraz staje sie ciemny...)

 

=================================================================

 

( Kamera skupiona jest na BigOne'a, ktory stoi przy kadlubie z lampka wina, wpatrujac sie w horyzont...Chwile pozniej podchodzi do niego jeden z gosci...rowniez zaczyna sie wpatrywac w zachod slonca... )

Mafioso: Witam... Nazywam sie Franco Salieri...

 

( BL dopiero teraz go zauwaza, wczesniej byl zamyslony, odizolowany... )

 

Big eL: aa...witam...ja jestem...

 

( Franco nie daje mu dokonczyc..)

 

Franco Salieri: wiem, kim pan jest... widzialem, jak pan zmasakrowal tego...jak mu tam...Itchytude'a...szczerze mowiac, zrobil pan na mnie olbrzymie wrazenie...drzemie w panu wielki potencjal...jest pan wielka nadzieja Rodziny...kiedys nadejdzie czas, ze to pan bedzie musial przejac stery...

 

Big eL: na razie nie chce o tym rozmawiac...wole skupic sie na tym, co sie dzieje teraz...a to, co bedzie kiedys odstawiam na bok...czas pokaze...

Franco: rzeczywiscie...przepraszam za ten nietakt z mojej strony...

 

Big eL: ok...nie ma problemu...mam tylko prosbe: skonczmy te tradycyjne, oficjalne 'panie'...eL jestem...Big eL...przeciez chyba jestesmy jedna Rodzina, jasne?

Franco: ...a wiec...od dawna mnie ciekawilo, jak to jest wychodzic do kilkutysiecznej widowni i nawijac do niej przez kilka minut, pozniej pruc sie przez dobrych kilkanascie za pieniadze...i to, jak mniemam, calkiem niemale...

 

( eL usmiecha sie i zaczyna krecic glowa )

 

Big eL: nie, nie...zle rozumiesz ten biznes...tutaj, przynajmniej w moim przypadku, nie chodzi o jakies gowniane pieniadze, od tego snickersowego grubasa, bo ich mam pod dostatkiem...jestem w szatni, calkowicie odizolowany, skupiony na maxa, staram sie nie myslec o niczym...ubieram spodenki...koszulke...buty...pare razy patrze lustro, patrze na wielkiego skurwiela w bialej masce, ktory w glowie nie ma nic poza rzadza krwi...wychodze z szatni...ide w glab jakiegos korytarza...wtedy zaczyna sie ta adrenalina...ten wir pytan, przypuszczen w glowie...wchodze do hali...kilka tysiecy maniakow wydziera gardla i bluzga mnie z calych sil...czuje sie spelniony...bo wychodze na ring po to, zeby stluc komus twarz...zeby plul wlasna krwia i nie mogl powiedziec ani slowa, a nie po to, zeby mnie ktos lubil...wychodze, zeby niszczyc i dobrze sie przy tym bawic...rozumiesz, Franco...?

 

Franco: zabrzmialo groznie...

 

Big eL: tak mialo...

 

Franco: wiesz, zaczynam cie rozumiec...jestesmy w podobnej sytuacji, z tym, ze ja nie mam takiej rzadzy do obijania klientow...w ogole nie mam do tego predyspozycji...

 

Big eL: wiesz, to jest tak, ze trzeba byc wyjatkowym...Ty, jesli chodzi o predyspozycje do bycia wrestlerem, to nie sklamie, jezeli stwierdze, ze wielkim zabijaka to Ty nie bedziesz...bez obrazy (smieje sie)...ech...dobra...jeb*c to...

 

Franco: za to czasem umiem obsluzyc sie ciekawymi przedmiotami...rozumiesz...bejzbole, drut kolczasty, kastet...to jest potrzebne do przetrwania w swiecie, w ktorym zyje...

 

Big eL: ...raczej zyjemy, Franco...wiesz, nigdy nie mozesz miec pewnosci, czy wychodzac z ciemnej uliczki za rogiem nie czai sie na ciebie ktos z Coltem, czy innym badziewiem.... w wrestlingu tez bejzbol, czy drut kolczasty to prawie niezbedne narzedzia...tym bardziej, jak ktos jest naprawde szalony i uwielbia gre z ryzykiem...wiesz...fajne uczucie, kiedy po walce wyjmuja Ci z plecow kawalki szkla, czy zszywaja ci polowe reki, nogi, czy czolo...to jest caly sens tej zabawy...to po prostu trzeba kochac...tyle...

 

Franco: hm...kochac bol...to bardzo...ciekawe...poczekaj...z kim teraz udajesz sie na zabawe?

 

Big eL: ...z Vaclavem...

Franco: Vaclavem? Tym slabiuskim Vacusiem, przezywajacym ogromna depresje z powodu niepowodzen w ringu z EWF? Przy kazdej nadarzajacej okazji placzacym za utraconym Evolution Title? (na jego twarzy pojawia sie ogromny szyderczy usmiech)

 

Big eL: taa...nie bede miec zadnych problemow...pierdolony...sonàl...w ogole jak mozna miec problemy z gosciem, ktory od dlugiego czasu ma depresje i ogolnie jest przybity? pff...gosc jest rozje*any psychicznie...ale mnie to nie interesuje...niszczyc - to moje przeznaczenie...on wie, ze komus takiemu, jak Big eL nie mozna wchodzic w droge...nie mozna podstawiac nogi, bo za chwile mozna znalezc sie na ziemi z jeszcze wiekszym odglosem...Vaclav powienien o tym wiedziec...moze i wie, ale nie do konca...bo BigOne jest nieprzewidywalny...witaminka ej sprawia, ze w jego mozgu zachodza rozne zmiany...moze mu cos odje*ac z jakiegos blahego, zdawaloby sie, powodu...ale dla niego kazdy powod jest wazny, aby polamac czarnego, drewnianego przyjaciela na czyichs plecach...nieprzewidywalnosc...to jest to, czego powinien sie bac Vaclav u BigOne'a...

 

(Tymczasem eL zauwaza trzesace sie dlonie...Na jego twarzy pojawia sie lekka panika...)

 

Big eL: yy...przepraszam...ale musze cie, Franco, opuscic...wazne sprawy do zalatwienia, wiesz... (akcentuje) biznes...

 

(BigL odchodzi w mgnieniu oka... Po drodze zahacza o jakies pomieszczenie i bierze marynarke... Nastepnie w zawrotnym tempie schodzi z jachtu i kieruje sie w strone, wciaz czekajacej na niego, limuzyny...)

 

Big eL [do szofera, luzuje krawat w tym samym czasie]: wlacz silnik i jedz przed siebie...bez dyskusji...

 

(Kierowca czyni to, co mu nakazano i szybko rusza z parkingu... W tymczasie eL bierze walizkę z siedzenia i wyjmuje z niej woreczek z witaminka A...wysypuje spora czesc na walizke i wciaga szybko do nosa...)

 

Big eL: aach...[oddycha z ulga]...mam niesamowita ochote polamac kosci temu Vaclavowi...Te spàch el cül, femmine...

 

 

===========================

 

Przepraszam za spoznienie, ale wczoraj w ogole nie bylo mnie na kompie i nie mialem kiedy tego umiescic...nie mialem w ogole jak sie usprawiedliwic, dlatego teraz napisalem, ze wlasnie wczoraj w ogole mnie w domu nie bylo, takze nie moglem. Mam nadzieje, ze zostanie mi to wybaczone. Mam nadzieje, ze to bylo ostatni raz..

 

Czekam na jakies ciekawe uwagi nt. eRPa :)

  • Odpowiedzi 0
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Luk

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie

  • Luk

    Luk 1 odpowiedź

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Słyszałem plotkę o kolejnym tajnym spotkaniu w Orlando T. Khana z niejakim Shanem McMahonem, który od marca ma zostać pierwszym w historii GM AEW.
    • Jeffrey Nero
      Nigdy nie mów nigdy w wrestlingu...
    • IIL
      AJ'a czeka co najwyżej transfer do TNA. Byłby to generalnie genialny pomysł - przegrana z Guntherem na Rumble i "odejście" od WWE, ale za to definitywne zakończenie kariery w ich rozwojówce. Styles mógłby zdobyć tam w poetycki sposób jeszcze raz główny pas, itd i pojawić się kilka razy w tym roku, co bardzo wywindowałoby ten brand do góry.  Na AEW i walkę z Omegą oraz reunion z Bucksami nie ma szans.  
    • Jeffrey Nero
      Tak tylko to wrzucę   
    • GGGGG9707
      Mi się właśnie wydaje że to doprowadzi do odejścia Balora. Od kontuzji Doma było mówione że do RR zdąży wrócić więc jego wejście w walce jest niemal pewne (co nie będzie jakąś dużą niespodzianką bo wszystkie informacje podawały że na Rumble wróci). Balor nie przypadkowo dowiedział się na RAW że nie ma dla niego miejsca w RR Matchu a do tego te promo Liv do Balora. Typuję że albo Dom będzie w RR Matchu i go koncertowo przegra co zdenerwuje Finna że znowu Dom dostaje szansę mimo że ma już pas albo
×
×
  • Dodaj nową pozycję...