Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

przed kolejną batalią...


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 632
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.09.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

AWF House Show…

 

Kamera pokazuje Jupitera idącego do hali sportowej, w której odbywa się kolejne AWF House Show. Ma na sobie granatowe jeansowe spodnie, czarne lakierki i czarny długi płaszcz, a w prawej ręce trzyma sportową torbę. Na oczach ma okulary przeciwsłoneczne, a przy lewym uchu trzyma telefon. Z tego co widać rozmawia przez niego, niestety nie słychać o czym… Obraz podąża za nim kilkanaście sekund… W pewnej chwili w oddali, za plecami Jupitera widać jakiś parking. Kamera nie robi zbliżenia, ale można zauważyć na nim stojącą ciężarówkę z wysięgnikiem do pracy na wysokościach. Wysięgnik wyciągnięty jest na maxa w górę… Jupiter rozmawia dalej, w ogóle nie zwracając uwagi na to co dzieje się dookoła… W tym czasie w koszu wysięgnika widać sylwetkę jakiejś postaci, która wchodzi na „raszki” i… skacze na dół!!!... Jupiter idzie dalej i znika w wejściu służbowym do hali.

 

 

Tym razem kamera pokazuje wnętrze hali. Jest jasno, ludzie wypełnili krzesełka do ostatniego wolnego miejsca, a na ringu jakiś młody talent pinuje właśnie rywala… gong…ogłoszenie wyniku… i już jesteśmy przy stoliku komentatorskim, przy którym siedzą, jak zwykle nienagannie ubrani Marek Mazur i Stanisław Czółkowski.

 

MM: Wiedziałem że wygra ****** (zapis o ochronie danych osobowych) . Ten młody człowiek prezentuje naprawdę niezłe jak na jego wiek umiejętności. Co o tym myślisz Czoło?

 

SC: Myślę, że brakuje mu jeszcze bardzo dużo do najlepszych w AWF.

 

MM: To prawda Czoło, ale nauka czyni mistrza i kto wie, czy czasami właśnie ten młody zapaśnik, za parę lat nie będzie mistrzem w naszej federacji.

 

SC: Nie gdybaj Double M.

 

Nagle gasną światła i robi się ciemno. Z głośników uderza „DJ Alien – Driver”, a wokół całej hali krążą wiązki niebieskich laserów. Podniósł się ogromny cheer.

 

MM: Nadchodzi człowiek, który wspólnie z Backstabberem pogrążył Twój Dream Team czoło. Nadchodzi Jupiter!!!

 

SC: Chyba pomylił drogi. Tędy nie idzie się do okulisty.

 

MM: Dlaczego okulisty?

 

SC: Bo Jupozzaur cały już gnije i od czegoś trzeba zacząć.

 

Na TitanTronie puszczane są momenty z ostatniej walki Jupitera na Outbrek 2 i widać między innymi jak Jupek wykonuje Back Suple na Scytherze oraz Extra Deathkick na Lordzie DeMarco. Przy wejściu kłęby dymu przewijają się z pulsującym światłem z niebieskich lamp, a ring rozświetla seria światła ze stroboskopów.

 

Cheer jest ogromny…

 

W pewnej chwili dym znika, światła koło wejścia przestają świecić, a zdziwieni ludzie, na widok nie pojawiającego się Jupka zaczynają nerwowo przewracać oczami.

 

SC: Nie ma go! Bał się przyjść! Albo drewniana laska mu się złamała, a balkonika nie miał siły przynieść.

 

Mija kolejnych parę sekund i włącza się reflektor oświetlający wchodzących wrestlerów na ring. Promień światła zaczyna krążyć po hali i po paru „kółkach” zatrzymuje się na środku górnej bieżni, otaczającej trybuny. Ludzie chwilę patrzą w to miejsce i… zza kotary znajdującej się tuż obok wyskakuje Jupiter!!

 

W tym momencie wybuchnął naprawdę niesamowity cheer.

 

Jupiter, który ubrany był w krótkie czarne spodnie dresowe, czarne sportowe buty i czerwoną koszulkę z czarną literką J pośrodku, podniósł zaciśnięte ręce w górę. Następnie sprawnym ruchem zaciśnięte pięści „zamienił” na swoje „dżejki”. Ludzie zaczęli robić to samo… Jupiter dość szybkim krokiem zaczął mieszać się w tłum. Sprawnie zbiegał w dół między krzesełkami, przy których stali ludzie. Jupek co chwila zatrzymywał się przy kimś i wspólnie puszczał „dżejki”. Pozostali chwytali swojego idola, pozdrawiali, krzyczeli, uśmiechali się i przybijali piątki. Ogólny entuzjazm. Jupiter zatrzymywał się też przy ludziach, którzy trzymali pierwsze na trybunach AWF transparenty i z ciekawością, uśmiechem i zdziwieniem czytał niektóre z nich. Chudy gość w czerwonej koszulce trzymał białą kartkę z napisanym czarnym markerem: „Stary ale jary!”, gruby, dość obleśny facet trzymał: „Zostań moją hiszpańską muchą Mareczku!”, a dwie dość ładne, o azjatyckich rysach babeczki trzymały: „Psycho jesteśmy z Tobą”. Ogólnie można było też dostrzec transparenty: „Pożycz nam Vanessę Soldato”, „Itchy – skocz na mnie z Pałacu Kultury!”, „Pinczer Scyther”, „Gdzie jest Budda?”, „Backstabber – określ się”, „Psycho wiem jak Ci pomóc (psycholog)”, „Big El – dajcie mu Oskara!”, „Ja hoduję kaktusy” itp. Można było też dostrzec czterech facetów w identycznych koszulkach, gdzie każdy z nich trzymał jakiś transparent i czytając od lewej: „Majkel Kopniak”, „To ten pedofil???”, „Nie! Tamten to był syn Jacka”, „Galarety???”…

 

Po przebiegnięciu całych trybun Jupiter wskoczył na ring, wyjął z kieszeni spodni mikrofon i krzyknął:

 

„Hej ludziska!!! Kto jest najlepszym wrestlerem na świecie???”

 

Ludzie gromko odkrzyknęli: „Juuuuuuuupiiiiiiiiiteeeeeeeeeeeeerrrrrrrrrrrrr!!!!!!!!”

 

SC: Znowu to samo! Jest tak stary że się zaciął…

 

MM: Nie przesadzasz trochę? Zostaw już go w spokoju, chyba że chcesz żeby zrobił z Tobą to samo, co przed tygodniem z Lordem DeMarco.

 

Czoło nic nie odpowiedział, bo w tym czasie zaczął grzebać w swojej sportowej torbie, która leżała pod stolikiem.

 

MM: Co robisz?

 

Czoło znowu nic nie odpowiedział, bo właśnie przypatrywał się kamerze, którą wyciągnął.

 

MM: Po co ci to?

 

SC: Double M… Niedawno odkryłem w sobie kolejny talent. Czuję, że mam zacięcie do reżyserki. Z tej okazji chciałbym nakręcić swój pierwszy, pełnometrażowy film w życiu i puścić go na kinowe ekrany. Teraz chciałbym zacząć kręcić pierwsze, próbne zdjęcia.

 

MM: Dobrze się czujesz Czoło? Jaki film?

 

SC: Tytuł filmu to… Park Jurajski 4! (Po tych słowach Czoło skierował kamerę w stronę ringu, gdzie Jupek puszczał do publiki dżejki).

 

Muzyka ucichła, publika powoli przestawała cheerować, a Jupiter jak zwykle podszedł do lin, oparł się o nie i powiedział:

 

Jupiter: Niech Bóg Wszechmogący wam wybaczy Scyther i DeMarco… Niech wam wybaczy wasze grzechy, bo ja jakoś nie mogę… zostaliście ukarani i poniżeni… jednym słowem przegraliście. I w tym miejscu znowu kłania się zasada Fair Play… Scyther…chciałeś zagrać nieczysto, chciałeś pomóc sobie zwykłym plastikowym krzesłem, bo wiedziałeś, że sam nie dasz rady, że nie masz w sobie tyle siły i zacięcia. Ale jednak nie wyszło… Oliwa sprawiedliwa jak mówi przysłowie… Mareczku… tak się wychwalałeś i odgrażałeś, a w końcu poczułeś smak mojego Extra Deathkick. Poczułeś smak bólu i cierpienia… Warto było?... Warto było przeciwstawiać się Kosmicznej Potędze? Pomagać Ratlerowi i samemu narażać się na mój gniew? Wydaje mi się, że nie… Mam nadzieję, że zrozumiałeś swój błąd i już go więcej nie popełnisz, że nie będziesz stwarzał więcej problemów… tak samo jak Scyther… obaj się nawróćcie, obaj wspólnie przemyślcie, jakie popełniacie błędy i jakie z tego można wyciągnąć wnioski… w końcu jakie są konsekwencje takiego postępowania… Na waszym miejscu chwyciłby mnie strach i wiedziałbym, że z takim zapaśnikiem jak Jupiter czy The Backstabber nie ma co zaczynać… bo jak się zacznie, to człowiek może być pewny, że sytuacja jest bez wyjścia i prędzej czy później trzeba ponieść sromotną klęskę… każdego czeka podobny los jak się przeciwstawi galaktycznej mocy… a los bywa zaskakujący, ale jest nieunikniony.

 

MM: Dobrze mówi. Udowodnił to, jak na ostatniej walce „przypinał” Lorda DeMarco.

 

SC: To była chwilowa słabość Dream Temu i mogę się założyć, że jeszcze się zemszczą na tych starych ramolach.

 

MM: Wyczuwam, że jesteś o tym święcie przekonany Czoło, ale na Twoim miejscu uważałbym co wygadujesz.

 

SC: Posłuchaj Double M… widzisz… jakby to Ci powiedzieć… urodziłem się z darem przewidywania, z niesamowitym instynktem i właśnie ten instynkt mówi mi, że tak będzie…

 

MM (przewrócił ze znudzenia oczy): Naprawdę jesteś niepoważny.

 

Obraz wraca na ring, gdzie Jupiter wygodnie rozsiadł się na linach w narożniku ringu i mówił dalej.

 

Jupiter: Backstabber!!!… Wspólnie pokonaliśmy te karaluchy federacji… Ty pomogłeś mi, ja pomogłem Tobie… Nie wiem, czy zachowałeś się tak ze względu na to, że mnie lubisz, czy dlatego, że tamta dwójka mocno zalazła Ci za skórę i skorzystałeś z okazji, by udowodnić swoją wyższość nad nimi. Mi to przypasowało i może nie jestem Ci jakoś wdzięczny, ale uzyskałeś moje uznanie, aprobatę i szacunek… Pamiętaj, że nie znam Cię dobrze, nie wiem czego można po Tobie się spodziewać, nie wiem czy można zaufać Ci na dłuższy czas… Walczyliśmy razem, ramię w ramię, bark w bark… przekonałem się, że mogłem na Ciebie liczyć i że dobrze zrobiłem ufając Ci… Oby tak dalej… Ja jestem sceptycznie nastawiony do każdej obcej osoby która stanie mi na drodze, obojętnie czy stoi po mojej stronie czy przeciwnej i trudno ze mną nawiązać przyjaźń… Jednak gdy już przekonam się, zaufam i polubię, to można ze mną „konie kraść”… jak będzie z Tobą Stabber?... Okaże się… Pamiętaj, że ja mogę kogoś polubić i myśleć o nim jak o swoim przyjacielu, jednak samemu nie będzie się przyjacielem, jeśli coś się ukrywa lub gra nieczysto, więc… zadecyduj, co chcesz sobą prezentować i z kim chcesz w tej federacji trzymać… Ja nie ukrywam, że akcentuję w życiu takie wartości jak przyjaźń, solidarność, lojalność i odwaga, próbuję emanować atmosferą życzliwości dla przyjaźnie nastawionych do mnie ludzi… Zadecyduj… Póki co, na najbliższej gali mam zamiar wyjść na ring i walczyć z Tobą jak równy z równym, zgodnie z zasadami Fair Play i liczę na taką postawę również z Twojej strony… chcę czystej, ale też ciężkiej i emocjonującej walki…

 

Po tych słowach Jupiter rzucił mikrofon na ring, podniósł ręce do góry i zaczął puszczać dzejki w stronę swoich fanów, którzy odwzajemniali swoją sympatię tym samym, przy okazji głośno krzycząc: „Juuuuuuuupiiiiiiiiiteeeeeeeerrrrrrr!!! Juuuuuuuupiiiiiiiiiteeeeeeeeerrrrrr!!!”

 

MM: Czuję, że następna gala bedzie jeszcze lepsza od poprzedniej.

 

SC: Taaak... I tym razem Juppozaur przegra...

 

Transmisja urwała się i na ekranie telewizorów, przez parę minut, można było zobaczyć reklamy proszków do prania i past do zębów.

 

 

Jakiś czas później, po reklamach…

 

Widać obraz jakby dopiero co, antena została odłączona od telewizora... Kilka sekund później widać wskakujący i przerywany, niczym na starych radzieckich „Rubinach” jakiś widok… Znowu mija kilka sekund i tym razem widać jasno oświetlony korytarz. Ściany są do połowy pomalowane olejną farbą koloru żółtego, reszta jest zapaćkana białą kredówą. Widok po prostu jak z „peerelowskiej” szkoły podstawowej. Gdzieniegdzie” wiszą kolorowe obrazki, a także poprzyklejane są fluorescencyjne naklejki, mające na celu informowanie przechodniów w jakim znajdują się miejscu. Kamera robi zbliżenie na jeden z pożółkłych już kontaktów ściennych i nagłym ruchem zmienia kąt patrzenia… Po drugiej stronie korytarza widać było bowiem idącego w oddali Jupitera…

Jupiter szedł dość powolnym krokiem. Ubrany był w czarne „wyjściowe” buty, czarne spodnie jeansowe oraz w czarny, długi aż po kolana płaszcz. Na jego opalonej twarzy, nie widać było żadnego wyrazu emocji, a także żadnej, wbrew powszechnym opinią , zmarszczki. W prawej ręce trzymał dużą, czarną torbę sportową z białym logiem AWF po środku, natomiast lewą kurczowo trzymał w kieszeni płaszcza.

W pewnym momencie, mijając zwykłe, pomalowane na brązowy kolor drzwi, zatrzymał się. Spojrzał na widniejącą na nich tabliczkę (w rzeczywistości był to kawałek dykty) z napisem (nabazgranym czarnym markerem) Lord DeMarco. Jupiter rozejrzał się dookoła czy nikt nie idzie, zapukał delikatnie drzwi i poczekał… Zapukał jeszcze raz… Znowu się rozejrzał… i następnie delikatnie…… bardzo delikatnie…. nacisnął miedzianą klamkę…. która ku jego zdziwieniu „puściła” i mógł delikatnie uchylić drzwi…. Nie minęła sekunda, a Jupiter potężnym kopem utorował sobie drogę do szatni Lorda DeMarco…

 

W szatni panowała cisza. Było w niej zapalone światło, więc można było dostrzec szarą metalową szafkę na ubrania, mały drewniany stolik z niebieskawym wazonikiem, czarny wieszak na kurtki i wiele porozrzucanych na ziemi rzeczy typu plecak, torba sportowa, malutki przezroczysty woreczek z zielonym „czymś” w środku i nieumyte szklanki z osadem kawy na dnie. Jupiter zamknął drzwi, podszedł do umywalki znajdującej się tuż za jego plecami, popatrzył chwilę na odbicie swojej twarzy w lustrze… i jednym, ale za to bardzo szybkim ruchem ręki, wyjął spod płaszcza czarny kij baseballowy… Jupek znowu chwilę popatrzył na pomieszczenie i… jakby wpadł w furię i krzyknął sam do siebie…

 

„Ty hiszpańska mendo! Znowu Cię nie ma!..... Zostawię Ci pamiątkę!...”

 

Następnie z całej siły uderzył kijem w lustro, które natychmiast rozsypało się jak domek z kart. Jeszcze wszystkie części nie zdążyły dobrze spaść na posadzkę, a Jupiter zaczął obijać kijem inne rzeczy… Niebieskawy wazonik... brzdęk… szklanka… brzdęk… torba sportowa… pach, pach, pach….. szklanka… brzdęk… znowu szklanka… brzdęk… metalowa szafka… (tutaj uderzenie miało charakterystyczny, nie dający zimitować się literami dźwięk )… następna szklanka… brzdęk… Jupiter walił z całej siły, jakby wyżywał się na psie, który śmiertelnie pogryzł jego matkę… Teraz na celowniku znalazło się drewniane krzesło, które po uderzeniu kijem połamało się na cztery, jakże różne części… kolejna szklanka… brzdęk… Jupiterowi zaczął się nawet powoli rosić pot na czole… tym razem Jupiter zamachnął się na brązową, dość niską komodę i….. Jupiter stanął jak wryty… Jego wzrok przykuła niewielka rzecz stojąca na wełnianym obrusiku znajdującym się na owej komodzie… Chwilę popatrzył… Powoli opuścił prawą rękę, w której umieszczone było narzędzie chaosu i wyciągnął przed siebie lewą… Chwycił przedmiot i popatrzył… Była to przezroczysta ramka… ramka za zdjęciem… a na zdjęciu…. Psycho One przytulający Vanessę nad jakimś morzem… Jupiter bardzo mocno się zdziwił i powiedział:

 

Jupiter: No to k***a error!!!

W tym samym czasie, obraz kamery przeniósł się na korytarz. Widać było na nim jakąś zamaskowaną postać, ubraną w czarne ciuchy. Gość po cichu podszedł pod drzwi szatni z napisem „Lord DeMarco”, przyłożył do nich ucho, usłyszał trzaski i hałasy dobiegające z wewnątrz, szyderczo, ale po cichu się zaśmiał, a następnie… ściągnął tabliczkę „Lord DeMarco”… Pod nią umieszczona była inna… z napisem „Psycho One”!!!… Gość uciekł…

 

Kamera znowu przenosi się do środka i widać Jupitera oglądającego szatnię, która w niczym nie przypominała tej szatni jeszcze z przed pięciu minut. Jupozzo schował kij pod płaszcz i szybkim krokiem wybiegł… Spojrzał na tabliczkę…. i pomyślał: „Co za ch*j…?”

 

 

transmisja urwała się….

53541565549537ccb6a05f.jpg

  • Odpowiedzi 4
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Juppozo

    3

  • theGrimRipper

    2

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  2 817
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.12.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

podoba mi się Twój RP, choć zbyt łatwowiernie zaufałeś Stabberowi :P

  • Posty:  1 632
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.09.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

taki jest Jupek, chociaż jeszcze tak do końca mu nie zaufał :)

 

skomentuję od razu Twojego erpa... fajny klimacik nadały ten "wiersz pisany prozą", poza tym podobny motyw z szatnią :D podobnie myślimy :D :D

 

pozdro

53541565549537ccb6a05f.jpg


  • Posty:  2 817
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.12.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

a ja tak trochę off-top: Jupek, Ty jesteś z Poznania... bywasz czasem w knajpie Alibi? to jest na Taylora, koło AE... trochę zdrowia a także pomysłów maści wszelkiej w tej knajpie zostawiłem... nie wiem, czy sie od tamtej pory nie pozmieniało, ale neon i logo przed tą knajpą to moja robota:D

koniec off-topica, teraz już będzie na temat:

 

faktycznie, masz rację, erpy całkiem podobne w związku z motywem zniszczonej szatni :D... tylko, że Stabber sam (prawdopodobnie) zdemolował swoją... a co do "poezji pisanej prozą" - to klasyczny akrostych - najważniejsze przesłanie odczytasz z pierwszych liter wersów :)


  • Posty:  1 632
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.09.2004
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

domyśliłem się :D

 

a co do knajpy, nigdy niestety tam nie byłem... ale pójdę i looknę na Twoją robotę :D

 

[ Dodano: 2005-10-21, 23:58 ]

w takim razie jeszcze ja proszę o krótki komentarz Rabol :)

53541565549537ccb6a05f.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • GGGGG9707
      Tak też mi niespodzianki, Belair, AJ Lee, Lesnar, LA Knight, Dom, pewnie ten nowy arab saudyjski którego wzięli.  Ja zawsze na Royal Rumble przyjmuję sobie że chcę co najmniej jedną niespodziankę ale taką której się nie spodziewam. Te wymienione się nie liczą bo i tak prawie pewne że będą i to żadna niespodzianka. Choćby to był nie wiem Hornswoggle to i tak dam na plus bo będę zdziwiony a o to chodzi w Royal Rumble. Chyba na 60 wrestlerów da się zarezerwować 1 miejsce dla kogoś kogo si
    • MattDevitto
      Myślałem, że ona skończyła z wrs
×
×
  • Dodaj nową pozycję...