Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Chochla czyli...


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  117
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.09.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Chochla czyli........ (1)

 

 

Ukraina 22.07. 2010

------------------------

 

 

Sewastopol to bardzo ładne miasto, urzeka ono swą architekturą i podobno wspaniałymi krajobrazami. Flota Czarnomorska zawsze to doceniała. Kamerzysta nie postanowił nas jednak zabrać do tego miasta, wolał natomiast pokazać nam jaką małą wieś, która podobno znajduje się blisko miasta założonego przez Potiomkina. Co więc widzimy przed oczami? Niestety niewiele, gdyż jest ciemno, a na dodatek pada. Kamerzysta zaczął narzekać na swój smutny los, dlaczego wysłano go do tak smutnego kraju, jeszcze w tak smutną okolice i w tak smutną pogodę. Odpowiedź oczywiście znał, szef mu kazał podążać za SR-Crazy'm. Szaleniec stał w płaszczu pod parasolem (więcej szczegółów nie widzimy, gdyż pada deszcz i jest ciemno, o czym już wspomniano wcześniej) i ewidentnie na coś czeka. Czy czeka na cud? Czy czeka na nagłe rozpogodzenie? Czy też czeka na swojego wiernego kompana Smelę? Nie wiemy, gdyż Szaleniec nie jest dzisiaj zbyt rozmowny. Kamerzysta postanowił nam pokazać autochtonów. Ze względu na pogodę i porę dnia średni sobie poradził z tym zadaniem. Widzieliśmy tylko trzech Słowian, z czego jeden wyglądał jak gwałciciel, drugi jak seryjny morderca, a trzeci jak hochsztapler. Nic oni do transmisji nie wnieśli, ale przynajmniej coś się działo. Wtem środkiem ulicy przejechał powóz konny i zatrzymał się przed SR-Crazy'm. Kamerzysta spojrzał okiem kamery na woźnice, wyglądał on jak połączenie trzech wcześniej wspomnianych ludzi (a więc jednak wnieśli coś oni do transmisji, pomyślał kamerzysta).

 

Woźnica: Mr. Crazy?

 

SR: Yes

 

Woźnica: Kommen Sie bitte...

 

SR: Co?

 

Woźnica wydał z siebie nie zrozumiałe dźwięki, Szaleniec uznał to za zaproszenie do środka. Wszedł, zanim wszedł kamerzysta, zanim wszedł człowiek o twarzy hochsztaplera, którego wcześniej widział kamerzysta. Taka to była historia.

 

---------------------------

3 chwilki później

---------------------------

 

SR-Crazy próbował po raz kolejny powtórzyć plan działania. Był on nadzwyczaj prosty: znaleźć Miszkę, wziąć go do drużyny i z jego pomocą przemówić Toolowi do rozsądku. Miszka ,według raportu jednego z ludzi Smeli, miał mieszkać w podstarzałym zamku (budowli, warowni lub wieży, wersji było kilka), gdzieś na odludziu, ale jednak blisko Sewastopola. Szaleniec uznał, że musi tam polecieć i przemówić przyjacielowi do rozsądku. Miejsce podobne do tego z raportów znalazł szybko, co prawda nie był to zamczysko, ale posiadłość dość podobna do tej co występuje w czołówce Scooby Doo. Nie stanowiło to jednak dla niego problemu, miał aktualnie na głowie inne zmartwienia. Mianowicie, dlaczego miejscowi wciąż biorą go za Niemca? Drugim zmartwieniem była plotka, że w posiadłości w której ma mieszkać Miszka podobno straszy, a sam jej właściciel jest wampirem i nocami wyrusza na łowy. Co ciekawe nie wysysa on krwi młodych dziewic, ni też kobiet już skrwawionych, zamiast tego rozkoszuje się w Tatarach. Też zjadłbym sobie tatara, pomyślał SR-Crazy. Ostatnim zmartwienie był hochsztapler, który wszedł do środka. Szaleniec spojrzał na kamerzystę, wzrokiem wyrażającym pytanie: "ty go tu zapraszałeś", kamerzysta dał znak głową, iż nie.

 

SR: Ejj!

 

Odpowiedziało milczenie

 

SR: Ejj!

 

Hochsztapler: Was?

 

SR: Was?

 

Hochsztapler: ніколи! Никогда!

 

Po tych niezrozumiałych dla wielu słowach, człowiek ten wyskoczył z pędzącego wozu. Szaleniec uznał, że to miejscowy folklor i zwyczaj, dlatego postanowił wrócić do swoich rozmyślań. Znajdę Miszkę i co? Przekonam go do powrotu, to powinno być proste. Smela wcześniej stwierdził, że podobne plany to on ma zawsze w swoim stoczniowym biznesie, niestety życie jest bogatsze. SR-Crazy wychodził z założenia, że jego urok osobisty i siła argumentów przekona Madziara do wielkiego come back. Co potem? Potem niestety miał przyjść największy problem, czyli walka z Toolem. Szaleniec nie chce pokonać nowego EWF World Champa, on ma inny, wyższy cel, bo chce by ten człowiek wrócił na łono dobra. Phantom... Crazy pamiętał jak dziś czasy Justice League, to był piękny okres w jego karierze. Bubba, Dark Avenger, Tool wszyscy zasiadali razem przy stole i zajadali się kurczakami (był to wyścig z czasem, Bubba narzucał wysokie tempo). Już od dawna Szaleniec chciał by Tool znowu był taki, jak kiedyś, jednak próby rozmowy na korytarzach, wiadomości, smsy i maile, niczego nie zmieniały. Dlatego też wpadł nasz bohater na szatański plan, mianowicie uznał, iż jego następny przeciwnik podkochiwał się kiedyś Miszce. Nie, nie była to jakaś gejowska miłość, to była więź, która łączy przyjaciół. SR-Crazy, jak dziś pamięta kurę po gruzińsku, która zrobił Miszka, tak Tool jadł, aż mu się uszy trzęsły i prosił o dokładkę. Jeśli ktoś miał przekonać go do przemiany, do stania się sobą to mógł być to tylko węgierski przyjaciel. Musi się udać, musi.

 

------------------------------

121 chwilek później

------------------------------

 

Znajdujemy się przed rezydencją na wspomnianym już odludziu. SR-Crazy wyszedł z pojazdu i postanowił podziwiać okolice. Tak wielka chwila, jak spotkanie z przyjacielem musi poczekać, teraz to przyroda jest najważniejsza. Woźnica poił konie, a kamerzysta postanowił zjeść kanapki, przeca żreć coś musi.

 

--------------------------------

54 chwilki później

--------------------------------

 

Szaleniec zebrał w sobie wszystkie siły i znalazł odwagę by wejść do środka. Postanowił udać się od razu na ostatnie piętro. Dociekliwy czytelnik będzie zastanawiał się czemu nie ma opisów pomieszczeń, cóż wszystko wygląda jak piwnica do której się nie wchodziło przez ostatnie 8 lat. Kurz, pajęczyny, grzyb i wilgoć - tego było tu pod dostatkiem. Dwójka meneli spała pod jedną ze ścian. Szaleniec zaczął biec, w stronę pokoju na pierwszym piętrze, otwarł drzwi do jedynego zamkniętego pokoju i zawył z przerażenia. Nikogo nie było, a na ścianie widniał wielki napis: "Oszukaliśmy cię!!!' SR-Crazy padł na kolana i zaczął płakać, kamerzysta natomiast za oknem zobaczył, jak człowiek o twarzy hochsztaplera rozmawiał z człowiekiem o twarzy woźnicy. Tak to był ich spisek, musieli współpracować z Miszką i razem to zaplanować. Chcieli pokazać Szaleńcowi, iż węgierski przyjaciel nigdy nie wróci, gdyż odwrócił się plecami do świata showbiznesu, narkotyków, alkoholu i wrestlingu. Wybrał życie pustelnika i samotne poznawanie świata. Kamerzysta smutno patrzył na Szaleńca, bał się iż straci nadzieje na odnalezienie swojego przyjaciela.

 

 

--------------------------

Dzień później

--------------------------

 

Tarnów to piękne miasto, tak pomyślał kiedyś SR-Crazy. Na pewno mam tam wielu oddanych kibiców, tak również po myślał. Gdzie do cholery leży Tarnów? Na tym skończył swoje rozmyślania, wiedział iż jest to gdzieś w Polsce stosunkowo daleko od Litwy i Niemiec. Na miejscowej gali typu House Show, odbywającej się dzień przed Wrestlepaloozą zgromadziło się jak zawsze wielu kibiców. Szaleniec zawsze zastanawiał się jak to możliwe, że EWF ma tylu kibiców, iż nawet na takie drobne wydarzenia przychodzi tylu ludzi. To była dla niego wielka zagwozdka, w końcu jak może tle tłumów przychodzić na każdy event związany z EWF, skoro wobec federacji wybuchła tak wielka psychoza. Pewne media piszą o rasizmie w EWF [w końcu jak wielu aforamerykanów doszło do czegoś w EWF (co ciekawe pomija się kwestie mulata Scyther oraz kręcących się tu i ówdzie Azjatów, widać rasizm dotyczy tylko opalonych)], o homofobii (czy był jakiś EWF Champion, który był gejem, czy system zakładania stajni i tag-teamów nie jest krzywdzący dla homoseksualistów, czy działa zasada "Don't ask, don't tell" i czemu ta zasada jest zła, dlaczego nie ma parad dla LGBT), inne skupiają się na dyskryminacji płciowej (dlaczego nie ma wretlerek, dlaczego nie ma parytetów wśród najwyższych władz, Esmeralda Martinez się nie liczy, bo to tak naprawdę jej nogi dostały posadę, a nie ona). Inne media skupiają się na mowie nienawiści jaka często jest stosowana w EWF lub na promocji przestępstwa i kultu macho. Niektórzy socjologowie i konstytucjonaliści, a także autorytety bez wykształcenia wyższego podnoszą również kwestie podważania konstytucyjnych władz Rzeczpospolitej, co jest niegodne i psuje tworzenie społeczeństwa obywatelskiego. Jeszcze inni nawołują wręcz otwarcie do delegalizacji EWF, jako zbrodniczej organizacji nawiązującej swymi strukturami do Waffen SS (argumentów na temat podobieństw nie podano, to jest jedna z tych prawd objawionych, z tym się nie dyskutuje, w końcu autorytet nie może się mylić). Oczywiście padają również standardowe autorytety o polskim zaścianku, ciemnogrodzie, zacofaniu i nie poszanowani dla wspólnotowych wartości, które cała Europa Zachodnia już ceni. SR-Crazy próbował kiedyś nawet czytać artykuły w tych wspaniałych gazetach i oglądać programy, w jeszcze wspanialszych programach telewizyjnych. Po trzech dniach dał sobie spokój, skala kłamstw, manipulacji i braku zajęcia się tematem go przerosła. Szaleniec był więc szczęśliwy, że mimo takiej nagonki, tak wielu ludzi czerpie rozrywkę z oglądania gal, w końcu on walczy dla kibiców i gdyby ich nie było, to jego całą przygoda z wrestlingiem nie miałaby większego sensu. Dzisiaj obraziłem swoich fanów nie wiedząc, gdzie leży Tarnów, pomyślał sobie EWF TV Champion, ale nie powiem im tego by się nie smucili, w ramach przeprosin na następnej Wrestlepaloozie dam z siebie 122% możliwości. Tak, tak to będzie dobre zadośćuczynienie i przeprosiny. Do SR-Crazy'ego podszedł miejscowy mistrz techniki (odpowiednik mistrza krawiectwa i fryzjerstwa) i powiedział, że zaraz ma wychodzić. Szaleniec długo czekał na ponowne spotkanie z kibicami, dlatego nie może ich dzisiaj zawieść i zanudzić swym przemówieniem, musi być krótko, szybko, ciekawie i treściwie. Szkoda, że nie napisałem sobie mych dzisiejszych przemyśleń na kartce, pomyślał Szaleniec, ale lubił zawsze improwizować, a poza tym nie umiał pisać, bo był analfabetą. Polski język zawsze sprawiał mu wielkie trudności, każda próba napisania czegoś była dla niego nierówną walką, która zawsze przegrywał, dlatego porzucił pisanie i został wrestlerem, tu umiejętności pisarskie mają małe znaczenie. Po chwili doszły do niego znajome dźwięki Limp Bizkit "My Way", ach muzyka mojej młodości, pomyślał SR-Crazy i ruszył korytarzem przed siebie, w stronę jasnego światła.

 

------------------------------

1 chwilkę później

------------------------------

 

Na arenie jak zwykle nie działo się nic konstruktywnego, w końcu House Show to taki event, na którym może sobie powalczyć anonimowy jobber z innym, jeszcze bardziej anonimowym jobberem. Świadkami takich walk są z reguły kibice, którzy przychodzą tylko dlatego, że nie dostali biletów na Wrestlepaloozę lub też nie było ich na owe wejściówki stać. Wynudzony tłum okrzykami radości i ogólnym entuzjazmem przywitał piosenkę Limp Bizkit. Większość ze zgromadzonych ludzi uznała, że wreszcie przybyła jakaś gwiazda i że był jednak sens czekać i oglądać to widowisko klasy C. SR-Crazy był ubrany schludnie, ale nie elegancko, założył na siebie jeansy i koszule drugiej świeżości. Książę pomyślał w tym momencie, że to i tak duży postęp i może w końcu uda się ucywilizować swego tag-partnera. Szaleniec zmierzając w stronę ringu postanowił trochę pobratać się z fanami (rozdał trochę autografów, zrobił sobie z fanami kilka pamiątkowych fotek, podotykał niektórych ludzi po ramionach, barkach i plecach), w końcu jednak doszedł na ring i chwycił mikrofon.

 

SR: Witam i o zdrowie pytam!

 

Cheer

 

SR: Co tam u was?

 

Tu zaczęło się typowe polskie narzekanie i opowieści o tym, jak ciężko się żyje i w ogóle jak jest paskudnie.

 

-------------------------

32 chwilki później

-------------------------

 

SR: Żałuje, że pytałem, ale chyba następnym razem nie będę. U mnie w przeciwieństwie do was jest wspaniale. Wiecie czemu? Gdyż wygrałem kolejną walkę, tak pokonaliby razem z mym wspaniałymi kochanym partnerem kolejnych przeciwników i obroniliśmy EWF Tag Team Titles, cieszycie się z nami?

 

Cheer + Alleluja i do przodu!

 

SR: Ja mam nadzieje, że się cieszycie, przynajmniej ja i Nabeshima odrywamy was od tego waszego codziennego, smutnego życia i dajemy wam trochę radości, choć raz na jakiś czas. W sumie po to zająłem się wrestlingiem, bym mógł pomagać innym ludziom i przynosić im szczęście i być dla nich, jak jutrzenka radości. Jak myślicie? Dobrze wywiązuje się z zadania, które mi powierzyliście?

 

Cheer + Tak, kochamy Ciebie!

 

SR: Jeszcze tylko sprawi, by Nabeshima był dobry dla swoich fanów i będzie przepięknie i cudownie!

 

Mieszana reakcja + On nie ma fanów! Nikt go nie rozumie! Niech się pałuje! Niech odejdzie od Szaleńca!

 

SR: Już, już spokojnie, jeszcze odzyskamy go dlatego świata i razem ze mną będzie nieść dobrą nowinę o spodziewanym powrocie Dark Avengera i powrocie na gumowy tron!

 

Cheer + Avenger! Avenger! Avenger!

 

SR: Może nawet dostąpi zaszczytu dotknięcia rogu Dark Avengera? Kto wie, co przyniesie przyszłość? Wracając jeszcze do przedniej gali, to mam nadzieję, iż nasza walka dała wam wiele radości i uciech sto. Walka odbywała się na trudnym terenie i tym należy tłumaczyć, długość tego pojedynku oraz parę drobnych problemów, jakie mieliśmy ze zwycięstwem. Nie oszukujmy się jednak, Vitor Hernandez i Crash nie byli przeciwnikami z najwyższej półki. Oni są zwykłymi przeciętniakami, których zawodnicy o wysokiej klasie pokonują bez większych problemów i trudności. Im więcej razy będziemy walczyć razem z Nabeshimą, tym lepiej będzie się układać między nami współpraca i tym szybciej będziemy bić takich pionków, jak ostatnio. To był pojedynek dwóch mameluków z jednym nie-mamelukiem i jednym tylko w pewnej części mamelukiem, tak więc wynik był pewny. Smela mówił, że nawet bukmacherzy nie pozwalali obstawiać. W każdym razie fajnie jest wygrać kolejną walkę, a jeszcze fajniej jest mieć ten pas (SR-Crazy gładzi swoje ramię, jakby był na nim EWF Tag Team Title), szkoda że zapomniałem go wziąć z szatni, takie małe niedopatrzenie. Cieszymy się?

 

Cheer + Ura! Ura! Ura!

 

SR: To miłe, to miłe, jeszcze gdybyście się cieszyli na widok Nabeshimy, jak kiedyś na widok Snake’a, to byłoby wspaniale.

 

Mieszane rekcję + Kim jest Snake! Yo! Yo! Yo! Yo! Chyba żartujesz?

 

SR: Dobra skończymy o nim, bo niestety na następnej gali nie będziemy mieli okazji pokazania wspólnie naszych umiejętności. Smutne, to bardzo, ale co robić? Przecież nie wpadnę do biura Esmeraldy lub mądrzejszych zarządców i nie będę protestował, w końcu to oni są wyżej ode mnie w hierarchii społecznej i należy im się posłuch. Jak wiadomo przyjmuje ze spokojem wszystkie decyzje, jakie zapadają i choć walka z Toolem nigdy nie leżała w moich planach, ale oczywiście nie mam nic przeciwko biciu się o najwyższy honor, jakiego może dostąpić wrestler w EWF. Aha, prawie bym zapomniał, miałem pogratulować Toolowi zdobycia mistrzowskiego pasa. Udaje ci się go zachować już dłużej, niż ostatnio. Brawo! Już nie będziesz kilkuminutowym mistrzem, zmyłeś z siebie to piętno wstydu wreszcie. Chociaż zawsze mogłeś się pocieszać, że samo bycie mistrzem jest wielkim i wspaniałym zaszczytem, a już długość posiadania pasa nie ma nic do rzeczy. W każdym razie, szczerze gratuluje. Może kibice mu też pogratulują? Znacie tu w Tarnowie może jakieś wesołe i radosne piosenki, którymi możemy powitać nowego mistrza?

 

Nie znamy! Nie znamy!

 

SR: Nie bądźcie tacy, może trochę więcej interakcji ze mną, przecież wrestling to tylko zabawa, trzeba pamiętać o szacunku i miłości dla przeciwnika. Po drugiej stronie stoi też człowiek, możemy się na ringu bić, ale nie możemy zapomnieć, że to jednak istota ludzka, której też należy się jakiś, choćby minimalny szacunek.

 

Wypieprzaj do Ossowa ze swym szacunkiem!

 

SR: A myślałem, ze w Polsce wszyscy kibice kochają każde moje słowo i starają się czynić tak jak mówię. Cóż dzisiaj dostałem lekcję i poznałem, że życie jest jednak bogatsze od naszych wyobrażeń. Jednak nie mam zamiaru się obrażać, razem ze swymi kibicami będę kroczył za rękę, oni mnie nie zmienią, a ja może wywrę na nich jakiś pozytywny wpływ i będziemy tak w atmosferze szczęścia i pokoju rozmawiać o przeciwnikach, a nie tylko krzyczeć, wyzywać się od najgorszych i nieustannie na siebie buczeć. Kiedyś przyjdzie czas, że nawet na scenie kibicowskiej nastanie raj. Sam chyba nie wierze w to co mówię, zresztą Tool jakimś boskim wrestlerem nigdy nie był, więc nie trzeba przesadzać z tym szacunkiem, to nie jest Kraven by go szanowali. To taki trochę lepszy mameluk!

 

Cheer + Mameluk! Mameluk! Mameluk!

 

SR: Zmierzę się na następnej gali z Toolem, który jest EWF World Champ'em. Już kilka razy powtarzałem, że specjalnie nie interesuje mnie ten tytuł, że wolę walczyć ze słabszymi wrestlerami. Niektórzy mogą pomyśleć, że uciekam przed najlepszymi, tak może to wyglądać. Jednak ja mam aktualnie inny cel w EWF, chce pokazać tym wszystkim średniakom, których naroiło się w tej federacji, że mają przed sobą jeszcze długą drogę, by stać się dobrymi wrestlerami. Chce być dla nich nauczycielem, drogowskazem, chce z nimi wygrywać, tylko po to, by pokazać, że są jeszcze za słabi na wielkie wyzwania i musza się jeszcze dużo nauczyć. Można niby taką samą politykę realizować będący posiadaczem EWF World Title, ale jak to będzie wyglądało, gdy posiadacz najważniejszego pasa będzie walczył z Bidamami lub innymi Crashami? Nie będzie to wyglądało w ogóle i zaczną się plotki i artykuły gazetach, iż uciekam od prawdziwych rywali i robię wszystko by posiadać pas jak najdłużej. Ja takich historyjek nigdy nie chciałem na swój temat słyszeć, dlatego nigdy nie miałem ambicji walczenia o najważniejszy pas w federacji. Jednak skoro każą mi walczyć z Toolem, to ja będę walczył z Toolem. Dlatego możesz już on obawiać się, że straci swój wspaniały pas. Czemu ma się obawiać? Bo jest Mamelukiem, a ja z Mamelukami walk nie przegrywam!

 

Cheer + Wodzu prowadź po EWF World Title!

 

SR: Wszyscy też wiedzą, że ja nie przegrywam z Mamelukami!

 

Cheer + Oj nie przegrywa on!

 

SR: Tak więc Tool, możesz zacząć się bać!

 

Cheer + O bój się pan!

 

SR: Musze powiedzieć, że miałem plan na tę walkę. Ktoś może powiedzieć, że plan na walkę jest zawsze taki sam, że głównym założeniem jest zwycięstwo. Tak, prawie w każdym przypadku tak jest, jednak nie w tym. Bo cóż ja zyskam wygrywając z mym przeciwnikiem? Pas, który choć wiele wart, to mi do szczęścia potrzebny nie jest. Upokorzenie przeciwnika przez zwycięstwo, często cieszy, ale co mi to da? Nic, panowie, zupełnie nic mi takie zwycięstwo nie da. Moim celem na tę walkę miało być przywrócenie Toola do świata żywych, do świata bohaterów, którymi kiedyś byliśmy. Tak panowie, mówię o Justice League!!!

 

Cheer + Justice League! Justice League! Justice League!

 

SR: Pamiętam jak byliśmy iskrą nadziei w świecie, który był pogrążony w chaosie i ciemności. Pamiętam, jak znane stało się powiedzenie, sprawiedliwy i uczciwy, jak Justice League. Gdzie się podziały te wspaniałe czasy, gdy byliśmy razem i stawialiśmy codziennie w szranki? Gdy pokonywaliśmy codziennie zło i występek i mówiliśmy, że to był kolejny dobry dzień dla dobra i sprawiedliwości. Gdzie się podziały te wspaniałe i chwalebne dni naszej młodości? Czemu one musiały przeminąć. Nad tymi kwestiami zastanawiam się dość często. Nie zrozumcie mnie źle, mój tag team jest naprawdę wspaniały i dobry, a mój partner to świetny wrestler i doskonały obserwator, dziwi mnie jednak jak w człowieku, takim jak Tool mogła się dokonać tak wielka przemiana.

 

Cheer + My nie chcemy złych przemian!

 

SR: Mój plan na walkę był prosty. Przekonać Toola by wrócił na stronę dobra. Nie chce mu odbierać tytułu, po co mi on. Ja chce z powrotem starego Toola, z którym można się pośmiać i pobawić i z którym można pożartować. Jak chciałem sprawić by się zmienił? Ściągając Miszkę

 

Cheer + Miszka wróć!

 

SR: Tool zawsze był dziwnie radosny koło naszego wspaniałego Madziara, więc jeśli by mi się udało go sprowadzić znowu do federacji, to może i Phantom przypomniałby sobie radosne chwile, gdy był jeszcze dobry. Miałem sprowadzić Miszkę, udałem się nawet w trudną, długą i ciężką podróż do Sewastopola. Byłem blisko, tak sądziłem, niestety zostałem oszukany. Mego przyjaciela tam nigdy nie było, a wszystko przez fałszywy trop, który ktoś na podrzucił. Straciłem czas, lecz nie płaczę z tego powodu, tę chwilę poświęciłem na próbę odzyskania mego przyjaciela. Cień nadziei miałem, ale życie brutalnie sprowadziło mnie na ziemię. Nie smucę się jednak, bo ten niby stracony czas poświeciłem swemu kompanowi, który jest mi bardzo bliski. Tym razem mi się nie udało, lecz może następnym razem, może następnym razem z pomocą Dark Avengera, a raczej jego rogu (wyciąga róg Dark Avengera) uda mi się odzyskać go, a następnie nawrócić byłego członka Justice League na ścieżkę dobra i sprawiedliwości. Dark Avenger! Dopomóż mi, wysłuchaj mnie i wskaż mi drogę!

 

Cheer + Usłysz nas i wysłuchaj nas! Dark Avenger wskażę nam drogę i Miszka wróci do nas, a Tool znowu będzie stąpał ścieżkami sprawiedliwości!

 

SR: Tak jest, wierze w to i liczę, że tak się stanie. Wróćmy jednak do spraw związanych z mym następnym przeciwnikiem. Jak już mówiłem zwycięstwo w tym pojedynku jest mi niepotrzebne. Nie sądzę by pobicie mego przeciwnika i pokazanie mej wyższości miało cokolwiek zmienić. Raczej to nie wpłynie na powrót Toola. Jednak skoro Miszka, czyli moja tajna broń nie ma zamiaru wrócić, to nie pozostaje mi nic innego, jak wygranie tego meczu. Czy to coś zmieni? Coś się na pewno stanie, zostanę EWF World Champem i wygram kolejną walkę. Jednak w życiu Toola pewnie nic się nie zmieni, nadal będzie tą samą mała, zdradziecką, gnidą. Czy do takiego stanu dążę? Większość wrestlerów myśli tylko o wygraniu walki i nie zastanawia się co się stanie potem. Tak to normalne zachowanie, bo najważniejsza jest w sumie walka i jej wygranie, a co się stanie z przeciwnikiem? Przegrał, jest więc gorszy od nas i nie ma co się zastanawiać nad nim i nad jego żałosnym losem. Oczywiście mógłbym tak potraktować tę walkę, w prosty i klasyczny sposób. Ja jednak nie chciałem tego robić, chciałbym by życie aktualnego EWF World Champa uległo przeobrażeniu. Niestety, bez Miszki nie będę w stanie tego osiągnąć. Cóż walczę więc w tym pojedynku o zwycięstwo, a nie powrót kolegi z Justice League i powiem, że mam duże szanse na wygraną, bo mój przeciwnik jest Mamelukiem!

 

Cheer + Lud chce wygranej! Lud chce EWF World Title!

 

SR: Można się zastanawiać, kto będzie miał większe szansę na zwycięstwo w tym pojedynku. Nie zdziwię się, jeśli większość osób postawi na EWF World Champa, w końcu to on ma ten najważniejszy pas w federacji, więc powinien być najlepszy. Jednak pamiętam, jak z tobą wygrałem na Wrestlepaloozie XLII, tak to było dawno temu, ale nie spodziewałem się, że ktoś taki w przyszłości zdobędzie najważniejszy pas. Tym bardziej dziwi mnie, że udała ci się ta sztuka aż dwa razy, w końcu mogłeś skończyć, jak inny przeciwnik z tamtej walki, pan Bad Boy. Tak wspaniałą kartę w historii wrestlingu zapisał ten pan. Czy to, że w zamierzchłych czasach wygrałem z tobą walkę stawia mnie na lepszej pozycji? Oczywiście, że nie, debilem nie jestem i tak nie myślę, choć nadużywam ostatnio słowa "nie". Po co przywołałem, więc ten pojedynek? Gdyż skoro już raz udało mi się wygrać, to czemu nie miałbym wygrać kolejny raz?

 

Cheer + Zwyciężymy!

 

SR: Już nie wspomnę, że mam nad tobą dość dużą przewagę, gdyż będę miał do pomocy publiczność zgromadzoną na arenie, a oni zawsze są chętni by mi pomóc i wesprzeć mnie swoim wspaniałym dopingiem!

 

Cheer + Dla Szaleńca wizytko!

 

SR: Mając za plecami tak pokaźny tłum nie można przegrać, tym bardziej, że jak to mówią w telewizji to kibice z Polski są najlepsi na świecie!

 

Mega hiper cheer

 

SR: Z ich pomocą uda mi się wygrać i zdobyć EWF World Title! Jeśli mi pomożecie, to sadzę, że ten cel, uda nam się wspólnie osiągnąć! Jak? Pomożecie?

 

Mega hiper giga cheer

 

SR: No!

 

Cheer + Ale wolimy towarzysza Wiesława!

 

SR: Fani i historia będą mnie wspierać, do tego moje doświadczenie i nie lekceważenie żadnego rywala sprawią, iż powinienem wygrać. Na pewno dam z siebie wszystko, na pewno z twoją pomocą stworzymy epicki pojedynek. Czy przejdzie on do historii walk EWF? Tego zagwarantować nie mogę, ale myślę iż będzie to jedne z najciekawszych i najlepszych pojedynków w tym roku. Kibice zapamiętają go na długie miesiące, a jeśli Tool będzie w formie, to i na długie lata. Kto wie może stanie się ta walka sławniejsza, niż pojedynek Y2J z Szakalem? Takich aż ambicji nie mam, ale powinniśmy sobie postawić wysoko poprzeczkę. Nie ma co nisko jej sobie stawiać, bo do niczego dobrego to nie prowadzi. Ten pojedynek nie ma być tylko dniem mojego wielkiego zwycięstwa, byle wygrana mnie nie zadowoli. To musi być wspaniała walka, w której obie strony będą miały środki i będą z całych sił dążyły do zwycięstwa, tak by sprawić radość wszystkim zebranym na trybunach, a także każdemu kto poświęca nam swój cenny czas przed telewizorem. W końcu w tym całym cyrku jest tylko jedna rzecz, która się liczy, czyli wspaniali kibice!

 

Cheer

 

SR: Chyba już na dzisiaj wystarczy tego mojego gadania, bo niektórzy kibice już zasypiają (realizator transmisji pokazuje na trybunach kilkuletnie dziecko śpiące na ramieniu swej matki), a nie lubię ich martwić. Posumuje jednak moje wywody dzisiejsze. Mym głównym celem jest powrót Toola na ścieżkę dobra, jednak wiem, że jest to praktycznie niemożliwe. Mam zamiar z całych sił walczyć o zwycięstwo i o pas, gdyż skoro Phantom nie chce ponownie zostać bojownikiem o sprawiedliwości i dobro najsłabszych istot, to ja mam wręcz obowiązek odebrania mu jego tytułu. Moja dobroć emanuje na wszystkich!

 

Realizator pokazuje na trybunach dziecko ssące mleko z piersi matki, tak dobroć Crazy’ego działa na innych, uspokaja i raduje.

 

SR: Mam duże szanse na zwycięstwo, bo mogę wygrać lub przegrać, od biedy zremisować, co jednak i tak sprawia, że mam 1/3 szans na triumf. Czy to jest mało? Nie, to akurat wynik, który mnie satysfakcjonuje, mogło być lepiej w sumie. No i oczywiście najważniejszym plusem i największe nadzieje na zwycięstwo upatruje w tym, iż mój przeciwnik jest zwykłym i pospolitym Mamelukiem!

 

Cheer

 

SR: Ja umiem sobie z takimi jednostkami radzić, już wiele razy to pokazywałem, więc na następnej Wrestlepaloozie też to pokaże, a potem stanę przed mymi oddanymi kibicami ubrany w EWF World Title i im podziękuje z całego serca, bo gdyby nie oni, to na tym ringu by mnie nie było. Jesteście dla mnie wszystkim!

 

Cheer

 

SR-Crazy rzuca mikrofon i przez trybuny wśród fanów podąża do wyjścia, oczywiście po drodze rozdaje autografy i ściska się z nowo poznanymi kibicami. W tym momencie zaczyna grać "My Way" Limp Bizkit Szaleniec się zdziwił, że dopiero tak późno, ale najwyraźniej dźwiękowiec miał ważne powody przez które się spóźnił;

 

------------------------------

3223 chwilek później

------------------------------

 

Korytarz na hali, to miejsce wielu bardzo ciekawych spotkań. SR-Crazy właśnie doświadczył jednego z nich, mianowicie na swej drodze spotkał pogodnego i uśmiechniętego, jak zwykle Mariusza Maxa Kolanko. Wiadomo co może się stać podczas takiego spotkania i nie trzeba chyba tłumaczyć świadkami jakiej sceny będziemy za chwilę.

 

Max: Wywiad?

 

SR: Ze mną?

 

Max: Kto tu w EWF jest gwiazdą?

 

SR: Hogański!

 

Max: A po nim?

 

SR: Długo, długo, długo, długo nikt i gdzieś jest Szakal, potem znowu przerwa i reszta wrestlerów. Chociaż Szakal może jest nawet wyżej?

 

Max: Pomińmy to, przeprowadzam wywiad z tobą. Co czujesz wiedząc, że już za chwilę spotkasz się z Toolem i będziecie walczyć o EWF World title?

 

SR: Przecież gala dopiero za dwa dni? Chyba jej nie przestawili?

 

Max: Cicho tam, odpowiadaj na właściwą część pytania. Kwestię poboczne lub te nie zgadzające się z twą wizją świata możesz pominąć.

 

SR: Ekscytację!

 

Max: Co ekscytację?

 

SR: Czuję!

 

Max: A coś więcej?

 

SR: Więcej ekscytacji?!

 

Max: Coś więcej możesz nam powiedzieć?

 

SR: Przecież nie po to produkowałem się tam na ringu mimo bolącego gardła by tu teraz się powtarzać. Możesz jutro zobaczyć powtórkę mojego monologu i dowiesz się co czuję.

 

Max: Ale nikt nie ogląda tych twoich telewizyjnych przedstawień! Zawsze gadasz to samo, o Mamelukach, wspaniałych kibicach dla których walczysz oraz o tworzeniu z przeciwnikiem ciekawych pojedynków, które zapamięta świat i będą radosną rozrywką dla ludzi zgromadzonych na arenie i przed telewizorami. Ja to wiem, ale powiedz mi coś nowego.

 

SR: Myślisz, że ja na starość umiem wymyślić coś ciekawego, interesującego i kreatywnego? Za stary wróbel jestem na to. Walka z Toolem o najwyższy pas, może wygram. Jak zostanę posiadaczem tego pasa to szczęśliwy będę, a jak nie, to się nie załamię.

 

Max: Co u Miszki? Czemu nie udało się go odnaleźć?

 

SR: Niestety informator wprowadził nas w błąd i nasze poszukiwania ugrzęzły w martwym punkcie. Smela aktualnie szuka winnych i zostaną oni ukarani. Ja natomiast cierpliwie czekam, może jeszcze kiedyś zobaczymy Miszkę w EWF?

 

Max: To powodzenia w poszukiwaniach i życzę szczęścia w walce.

 

SR: Jeśli mi życzysz szczęścia w walce, to znaczy kibicujesz mi? Gdzie się podziała słynna już dziennikarska obiektywność?

 

Max: Potem przeprowadzę wywiad z Toolem i też mu złoże takie same życzenia. Dzięki temu będzie obiektywnie i po równo, a ja będę szczęśliwy, gdyż dostane podziękowania od zwycięscy za to, iż moje życzenia pomogły. Tak sobie to wymyśliłem.

 

SR: Całkiem sprytne...

 

Max: Sam to wymyśliłem naprawdę, własnymi siłami i własnym sprytem!

 

SR: Wierze, to ja już pójdę.

 

Odszedł powoli i dostojnym krokiem, nie spojrzał się nawet za siebie, a szkoda, gdyż dwa wielkie cienie przemknęły przez korytarz. Kto to był? Czy mają oni jakiś związek ze śmiercią pani Basi Śląskiej? Na te pytania nigdy nie poznamy odpowiedzi.

 

 

 

 

 

 

-----------------------------------

Koniec!

Gombrowicz się pomylił!

Avenger kiedyś wróci!

Czekajcie, bo nie znacie dnia ani godziny!

Gdy gumowy róg avengerski zadmie!

Oj zadmie!

A wtedy polecą głowy!

Oj polecą!

 

 

(1, pełny tytuł) - Chochla czyli kpina nie spóźnienie, ale inni kpią sobie bardziej z porządku konstytucyjnego w EWF.

6886753384ab4cd8908084.jpg

  • Odpowiedzi 0
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • SR

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie

  • SR

    SR 1 odpowiedź

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Bastian
      Czyżby to było ostatnie RAW w karierze AJ Stylesa? Nadrabiamy!  Było kilkanaście miesięcy na to, aby ogarnąć pierwszą w historii WWE walkę CM Punk - AJ Styles. Jedyne, na co było stać federację to walka na RAW niemal na koniec kariery AJ'a, którą przerwał w dodatku Finn Balor  Irlandczyk będzie chyba takim przyjemnym przystankiem dla Punka aż do WM42. Na Royal Rumble walki Phil nie dostał, Elimination Chamber w Chicago, więc trzeba coś ogarnąć.   Swoją drogą, szkoda, że po tym, jak odebrano
    • IIL
      Ciampa is All Elite 🙂
    • Attitude
      Nazwa gali: AEW Dynamite #330 Data: 28.01.2026 Federacja: All Elite Wrestling Typ: TV-Show Lokalizacja: Cedar Park, Texas, USA Arena: H-E-B Center At Cedar Park Format: Live Platforma: TBS Komentarz: Excalibur, Taz, Tony Schiavone, Don Callis & Stokely Karta: Wyniki: Powiązane tematy: All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusj
    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
×
×
  • Dodaj nową pozycję...