Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Ognia nie gaście.


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  408
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  30.09.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Lipiec to miesiąc cholernie gorący. Nawet w kraju z najdziwniejszym klimatem jaki można sobie wyobrazić, w którym o 7.00 pada śnieg, aby o 8.15 zaświeciło słońce, a o 8.45 nastąpiło oberwanie chmury. Nawet w mieścinie która leży gdzieś na obrzeżach tego dziwnego kraju i graniczy z krajami równie dziwacznymi. I to – w sumie – się ceni. Szczególnie gdy pochodzi się z niemalże egzotycznego kraju kawy i piłki nożnej, a w takich warunkach zamiast 'Prosimy o szczególną ostrożność, gdyż wzrastające ciśnienie może źle wpływać na nasze samopoczucie, a nawet powodować zawroty głowy i udary' szepcze się pod nosem 'Kurwa, wreszcie czuje się jak w domu'.

 

Hernandez w Tarnowie czuł się dobrze. Lipcowe słońce, nieświadome tego, że już za kilka tygodni zastąpią je tradycyjne w polskim lecie ulewy, chętnie rzucało promienie na twarz młodego wrestlera wywołując u niego oprócz lekkiego zmrużenia oczu również delikatny uśmiech. Niewątpliwe szczęście dominujące w sercu Vitora było jednak w głównym stopniu wynikiem zmian które ostatnimi czasy nastąpiły w jego życiu. To czego chciał nadchodziło i mimo tego, że działo się to zazwyczaj szalenie ślamazarnie to pomagało młodemu zawodnikowi uwierzyć w siebie.

 

 

Słyszymy trzask. Pulsujące światło, nieustannie przemieniające czerń w jasność i z powrotem. O ile nie dostaliśmy epilepsji widzimy że światło całkowicie wygasa i momentalnie nie wiadomo z której strony wydobywa się przerażający pisk.

 

W ciemności przebija się niewyraźne, delikatne światło. Oświetla ono tylko kontury dwóch siedzących naprzeciw siebie postaci.

 

 

Głos: Imię.

 

BJJ Specialist: Vitor

 

Głos: Nazwisko.

 

Zwycięzca VII Edycji Pucharu Szczęściarza: Hernandez

 

Głos: Cel?

 

Vitor: Zwycięstwo.

 

 

Światła powoli, lekko migając zapalają się. Po sposobie rozjaśnienia pomieszczenia możemy się domyśleć, że jest to tradycyjna sala z wiszącymi pod sufitem świetlówkami niechętnie reagującymi na używanie włącznika. Człowiek wyżej określany jako Głos nadal jest dla nas niewidoczny, możemy zauważyć tylko fragment jego pleców. Naprzeciw tej postaci, siedząc w wygodnym, opitym skórą fotelu Hernandez patrząc pewnie w nadjeżdżającą w jego stronę kamerę zaczyna mówić:

 

Vitor: Świat wciąż kroczy w dziwną stronę. Za każdym zakrętem czeka na nas nieznane. Trzeba o tym pamiętać, na każdym, każdym kroku! Bo jeden z nich może być tym, który zdecyduje jaką ścieżkę wybierzemy. Jak długa i trudna będzie. Co będzie towarzyszyć nam w trakcie podróży po niej. A wreszcie – co czeka nas na jej końcu. Zdarza się jednak tak, że przyśpieszamy kroku chcąc wcześniej osiągnąć wyimaginowany, niesłuszny cel. I wtedy, w tym pośpiechu i nieuwadze, popełniamy błąd, który przynosi efekty gorsze niż krok w niewłaściwą stronę. Trzeba bowiem pamiętać, że z niewłaściwej trasy zawsze można się cofnąć. Gdy jednak pędząc na oślep trafi się w pozornie niewielką dziurę, która jednak z każdą chwilą wydaje się być coraz większa i większa... To nie będzie drogi odwrotu. Powoli będzie się lecieć w dół. Powoli, żeby bardziej bolało... Powoli, żeby poczuć każdy skalny odłamek o który się zahaczy. Aż, będzie się błagać o zakończenie tych męczarni, prosić o pozwolenie na odejście, ucieczkę, ukrycie się gdzieś i żałowanie tego, co zrobiło się w nieuwadze. Ale wtedy nie będzie już tej szansy. Nie otrzyma się pomocnej dłoni ani od swoich pozornych przyjaciół, a ni tym bardziej od wroga, nad którym początkowo odczuwało się wyższość. Tak, nie otrzymasz żadnej pomocy. Będziesz spadał i żałował każdej chwili w której próbowałeś mi zaszkodzić. Każdej, Bidam. To już się zaczęło. Zaczęło kiedy pierwszy raz zobaczyłem przenikliwy ból w twoich oczach. I on już nie zniknie. Zamierzasz skamleć o przebaczenie? Szukać pomocy u swoich pseudo przyjaciół? Nie warto. Bo to co widzę, twój strach i świadomość porażki, to najpiękniejsze co mnie dotychczas spotkało.

 

 

Głos: Imię.

 

BJJ Specialist: Vitor

 

Głos: Nazwisko.

 

Zwycięzca VII Edycji Pucharu Szczęściarza: Hernandez

 

Głos: Cel?

 

Vitor: Przecież wiesz.

 

 

Ekran powoli wygasa.

 

 

Gdy obraz wraca jesteśmy wewnątrz autobusu. Podskakuje on żywo na dziurawym, typowo polskim, podłożu co widzimy po żwawo telepiących się postaciach. Dziewięćdziesiąt procent społeczności zgromadzonej w autobusie to emeryci. Dziwnym trafem, gdyby transmisja była przeprowadzana o każdej innej godzinie sytuacja byłaby identyczna. Emeryci w Polsce ciągle gdzieś jeżdżą. Cały dzień. Takie z nich oto dusze podróżnika. Dążymy jednak do tego, że Vitor jako człowiek młody i wysoki zdecydowanie wyróżnia się na tle reszty osób korzystających z ekskluzywnych, tarnowskich pojazdów trudniących się tak zwanym transportem miejskim. Z Hernandezem, ku wszechogarniającej radości jest pomijana ostatnimi czasy znakomita para reporterów, a mianowicie Zbigniew i Nołnejm.

Dowiadujemy się o tym już po chwili, bądź co bądź – dotkliwie.

 

 

Nieznajomy: Hejże hej! Witają państwa z szalenie słonecznej Polski, dwójka fenomenalnych, nieprawdopodobnych, krejzolowych sprawozdawców:

 

Zbigniew: Zbychosław z Wąchocka.

 

Nołnejm: I tajemniczy reporter z talentem jak narty u skocka, hej!

 

 

Fragmenty te, a szczególnie ostatni z nieudaną próbą wprowadzenia góralskiej gwary, w ramach wszelakich idei ceniących pokój na świecie i jedność międzykulturową, wyraźnie udowodniły, że powinniśmy błogosławić czas w którym tej dwójki wysłuchiwać nie musieliśmy.

 

 

Tajemniczy: Vitor, jak żeśmy się dawno nie widzieli! Co u Ciebie? Chodzą słuchy, że startujesz na najbliższej gali w szalenie ciekawie zapowiadającym się turnieju EICTYA Tour!! Czy możesz powiedzieć coś więcej na temat kolejnej wspaniałej inicjatywy EWF?

 

Hernandez: Liczysz na posadę w zarządzie?

 

Nołnejm: Póki co celuje w stołek komentatorski, ponoć Hogański zniknął...

 

Vitor: Ale wkrótce wróci. Otrzyj więc ślinę z szeroko rozwartej szczęki i kontynuuj wywiad, to Ci przynajmniej wych.... Ehh, o co pytałeś?

 

Nieznajomy: Jesteś okrutny!

 

 

Tajemnicza i nieokiełznana osobowość zza kamery zaszlochała cicho, okazując po raz pierwszy w historii wszechświata ludzkie uczucia. Ponoć trenuje przed castingiem do roli Młodego Wertera. A szczególnie jego cierpień.

 

 

Hernandez: Dobra, już wiem. Nie rycz! No mówię, kurwa, nie rycz... Niech stracę, możesz za mną stać jak będę rozmawiał z dziennikarzami podczas gali. Tak, tak, na pewno. Nie, nie żartuje. Naprawdę. Serio, serio. No kurwa!! No. Tylko nie bliżej niż pięć metrów za mną. Lećmy dalej.

 

Zbigniew: Jako, że mój kolega chwilowo nie jest w stanie dyskutować, to ja jako równie, a może i bardziej błyskotliwy reporter pozwolę sobie powtórzyć pytanie: Co powiesz o zbliżającym się turnieju EICTYA?

 

Vitor: Słusznie, Zbychu. Doceniam inicjatywę, każda szansa na osiągniecie sukcesu dana młodym talentom jest bez wątpienia godna pochwały. Swoją drogą, Crash jest cholernie nudnym i przeciętnym champem, co udowodnił na ostatniej gali, podczas gdy ośmieszył się przegrywając mimo tego, że pozostawiłem go w ringu w bardzo korzystnej sytuacji. Jest to człowiek tak głupi i zakompleksiony, że po walce śmiał mieć jeszcze do mnie pretensję. Mam nadzieję, że trafię wkrótce na okazję, by pokazać mu jego miejsce w federacji tak jak zrobiłem to ostatnio z jego kolegą Bidamem. Swoją drogą, czy ta relacja nie wydaje wam się dziwna? Dwóch chłopaczków, czuwająca nad nimi parodia arabskiego szejka czy innego terrorysty, poza tym wszędzie te kurczaki... Fetysz jakiś i to dziwny strasznie, aż nie chcę się w to bagno wgłębiać. W każdym razie wydaje mi się, że miejsce dla tych panów jest prędzej za zachodnimi granicami tego pięknego kraju, a nie tu, na Tarnowskiej hali w której to ja zamierzam wygrywać. Wracając do turnieju – niewątpliwym plusem jest to, że władze federacji wystawiają mnie na próbę stoczenia kilku walk jednego wieczoru, przypuszczam, że zdając ten egzamin wreszcie udowodnię im, że zasługuję na więcej niż występowanie w lower cardowych pojedynkach.

 

 

Autobus gwałtownie zatrzymuje się. ''Ostatni przystanek, wysiadać, kurwa, bo ja do zjazdu!!'' wykrzyknął zachrypiały głos z przodu pojazdu. Hernandez wyskoczył na chodnik i korzystając z okazji usiadł na murku obok którego stał niewysoki niebiesko-biały znak z czarnym autobusem na środku. Oprócz tego widniały również na nim wszelakie napisy sugerujące, że burmistrz miasta nie jest zbytnio lubiany, jego twarz przypomina pewien rodzaj obuwia używany głównie przy chodzeniu na grzyby oraz widywany na najnowszych pokazach mody (też mi się wydaje, że to się kurwa gryzie, ale co poradzę...), a żona zagląda do nocnych klubów częściej niż wspomniana jakiś czas temu dwójka wraz ze swoim arabskim alfonsem, ale nie warto ich przytaczać. Zbyszek wygramolił się z busu odrobinę później i widząc chęć kontynuacji wypowiedzi przez Vitora natychmiast skierował kamerę w jego stronę.

 

 

Hernandez: Władze EWF tym razem spełniają moje oczekiwania. O ile walka w Tag Teamie z beztalenciem pokroju Crasha na ostatniej gali ewidentnie mi uwłaczała to teraz, mimo że pojawię się wśród bandy nowicjuszy bez doświadczenia, czuję, że obietnice mi dane zostaną spełnione. Nie jest wykluczone, że dojdzie do mojego starcia z Aero, które ten latający chłoptaś na siłę próbował odwlec w czasie, dotychczas zresztą z niezłym skutkiem. Teraz jednak jedyną drogą ucieczki będzie porażka z Moronem, Lunaticiem lub Bidamem. To mi jednak jest na rękę, gdyż cała trójka podobnie jak ten cały Aero nie sprawi mi najmniejszego kłopotu i jeśli będzie trzeba to od nich zabiorę Daemusin Tittle. Nie wydaje mi się, aby zarząd tym razem robił mi problemy z dostaniem tittle shota na ten pas. Myślę, że finał wspomnianego turnieju będzie znakomitym momentem na zdobycie przeze mnie tego tytułu. A potem, kto wie, może po rozgromieniu Crasha zdecyduje się na unifikację? Federacji przydałby się mocny champion który pokaże, że te dwa zakurzone paski zasługują na coś lepszego. W imię EWF, warto to zrobić! Więc będę działał, tak, to już pewne.

 

 

Nołnejm (wróciwszy do siebie po niedawnych przeżyciach): A czemu nie wspominasz o półfinale? Przypominam, że najpierw musisz w nim zwyciężyć, aby mieć szansę walki w finale turnieju.

 

Vitor: Dobra uwaga! O ile za samą inicjatywę rzeczywiście warto pochwalić organizatorów, to już same ułożenie drabinki jest wręcz fatalne... Zawodnicy w moim bloku to grupa ambitnych, młodych ludzi. Jeszcze niedoświadczonych, przez co niestety skazanych na porażkę w półfinale, ale na pewno prezentujących się znacznie lepiej niż ich vis-à-vis z bloku drugiego. Buther i Blood, który najprawdopodobniej wygra swój dark match, to zawodnicy którzy zasługują na dobry debiut, wróżę im przyszłość w tej federacji! Mam nadzieję, że podczas gdy będę miał okazję walczyć o główne tytuły to wówczas oni będą podwyższać rangę pasów Evolution i Daemusin. Szkoda, że trafili na tą stronę drabinki, bo naprawdę z chęcią przyglądałbym się momentom w którym kopią tyłek Bidama czy innych reprezentantów tamtego skrzydła. Jeśli chodzi o pozostałą dwójkę, to nie są to już nowicjusze pokroju dwóch wspomnianych wyżej, ale postacie jak najbardziej solidne. Hendrixon ma teraz problemy, ale warto przypomnieć, że dwukrotnie zdobywał prestiżowy Puchar Szczęściarza! Jeśli chodzi o Nilsena, to miło mi, że na zeszłej gali stanął po mojej stronie, każda pomoc w tępieniu takich gnid jak te z Kulturalnej Rewolucji jest mile widziana. Cieszę się, że wrócił, ale jeśli będzie trzeba, to skopie mu w Tarnowie tyłek. Mam nadzieję, że to zrozumie, a kto wie, może kiedyś będziemy współpracować. Cenię ambitnych zawodników walczących w słusznej sprawie.

 

Nieznajomy: Podsumowując – jak myślisz, z kim przyjdzie Ci walczyć w półfinale i finale nadchodzącego turnieju?

 

BJJ Specialist: Moje typy to Nilsen i chyba raczej Aero. Z dwójki Aero-Bidam, to ten pierwszy, mimo wszystko ma większe umiejętności. Choć nadal twierdzę, że finał z Izzym byłby znacznie bardziej atrakcyjny.

 

Tą opinią Vitora relacja z tarnowskiego przystanku się kończy. Widzimy specjalny spot w którym zawarty jest atak Hernandeza na Bidama, zdobywanie przez niego Pucharu Szczęściarza, pośpieszne przybliżenie składu zbliżającego się turnieju. W tle chwilami przebija się obraz poruszających się na szachownicy figur.

 

Hernandeza widzimy teraz nad jakąś rzeką. Pośpiesznie zaglądając do atlasów geograficznych dowiadujemy się, że jest to całkiem spora rzeczka. Nazywa się Biała i jeśli w ogóle Polakom się kojarzy to raczej z tego, że podczas licznych ostatnimi laty powodzi zalewa biedny Tarnów, a nie z jej niewątpliwego uroku. Pośród otaczających ją niemal zewsząd łąk Vitor znalazł też skałki obok których przepływa. Widzimy moment w którym siedzi na nich wpatrując się w niemal bezszelestną rzekę i raz po raz rzuca kamyczkami które znajduje wokół siebie wędrującymi dłońmi i puszcza tak zwane 'kaczki'. Moment może nie za ciekawy, ale Zbych mimo wszystko decyduje się na zbliżenie do Vitora i nakierowując nań kamerę wsłuchuje się w wypowiadane dość cicho słowa.

 

 

BJJ Specialist: Viper, Maniak, Lunatic... Jesteście jak te zwyczajne szare kamyczki. Niczym, kompletnie, niczym się nie wyróżniacie. Świat nie ma z was żadnego pożytku, nie rozumiem co jeszcze tu robicie. Jak mam traktować was jak konkurentów, skoro odgrywacie tak mało znaczące rolę, że nawet poświęcając całe moje życie poznawaniu EWF nie jestem w stanie powiedzieć o was nic, poza tym, że jesteście niczym. Nie możecie zagrozić nikomu, przypuszczam, że nawet gdyby we trójkę wrzucić was do ringu to nie byłoby rozstrzygnięcia, bo o zwycięstwie słyszeliście tylko w legendach. Nie dotyczy was ono nawet w najmniejszym stopniu, stąd, przepraszam – nie potrafię traktować was jak przeciwników. W ringu możecie spotykać się z postaciami swojego pokroju, jeśli takowe, nie daj Boże, jeszcze kiedykolwiek w EWF zagoszczą, lub z nowicjuszami, którzy rozgromią was w ramach dobrego startu w federacji, ale nie ze mną.

 

 

Vitor ze zrezygnowaniem kiwa głową, po czym rzuca przed siebie trzy niewielkie kamyczki, jeden po drugim.

 

 

Hernandez: I nawet ruszacie się chujowo.

 

 

Spointował zawiedziony BJJ Specialist wyszukując kolejnego odłamku skalnego pod dłońmi. Teraz w palcach trzymał czarny, nieduży kawałek kamienia, przyjrzał mu się dokładnie, po czym głośno westchnął i zaczął:

 

 

Vitor: Moron. Problem z Tobą jest taki kolego, że na horyzoncie widzisz tylko cień, nie ma pieprzonego światełka w tunelu, ciemność i mrok, ani grama nadziei. I nie zmieni się to, jeśli Ty się nie zmienisz. Udało Ci się przejść przez Dark Matche, regularnie pojawiasz się na galach, starasz się tworzyć jakąś historię, tylko co z tego?! Co Ci to da chłopcze, skoro nie widać u Ciebie żadnego progresu. Chociaż, przepraszam, progres w końcu się pojawił, jeśli będziesz walił proma jak na Palikota przystało to niewątpliwie staniesz się gwiazdą federacji. Z tym, że w tym turnieju liczą się umiejętności, a Ty nawet koło nich nie przechodziłeś.

 

 

Hernandez energicznie rzuca kamieniem, po czym chwyta jeszcze jeden, niemal identyczny i raz jeszcze pchnął nim w wodę. Pierwszy odłamek niemalże od razu zatonął, drugi zaś odbijał się długo znikając dopiero w połowie długości rzeki.

 

 

BJJ Specialist: I tak też jest z Tobą Nigel. Jeśli wybierzesz właściwą drogę, to jeszcze wiele osób zdziwi się, gdy będziesz im kopał tyłki. Ale nie teraz, jeszcze nie teraz.

 

 

Vitor złapał w dłonie dwa kolejne kamienie. Były one większe od poprzednich, połyskiwały ciekawym, intrygującym blaskiem.

 

 

Hernandez: Blood i Franko. Naprawdę cieszę się, że takie postacie trafiają do naszej federacji. Buther zaliczył świetny debiut, gratuluje. James już od wejścia emanuje pozytywną energią i jestem pewien, że stoczy wyrównaną walkę o półfinał, a przez Dark Match przemknie bez najmniejszych problemów. Młodzi, ambitni. Wschodzące gwiazdy. Ciężko znaleźć na was, panowie, cokolwiek czego można byłoby się przyczepić. No może poza jednym. Blood nie stoczył jeszcze ani jednej walki, Franko pojedynkował się z zawodnikami pokroju Maniaka. Ja ścierałem się z Księciem Nabeshimą i SR Crazy'm, walczyłem u boku nieudacznika Crasha, który mimo wszystko posiada jednak Evolution Tittle, jestem głównym kandydatem do zdobycia pasa Daemusin! Czy to zostawia jeszcze jakieś wątpliwości? Myślę, że nie. Życzę wam powodzenia, ale na walkę ze mną jest jeszcze za wcześnie.

 

 

Po rzuceniu dwa lśniące odłamki dolatują dość daleko, nurt nagle przyśpiesza i przez długą chwilę utrzymują się na wodzie dążąc jeszcze dalej, po czym znikają z oczu naszemu głównemu bohaterowi.

Gdy kamera ponownie najeżdża na Hernandeza ten trzyma niewielki, wielobarwny kamień.

 

 

Vitor: Jimmy Hendrixon, dwukrotny zdobywca Pucharu Szczęściarza, a jednocześnie człowiek który stale spada w hierarchii wrestlerów EWF. Twoje pięć minut już dawno minęło, nie osiągnąłeś nic od dawna, z wrestlera walczącego o tytuły stałeś się niemal niczym. Mogę Ci pomóc, jestem w stanie wyciągnąć do Ciebie pomocną dłoń i podnieść Cię z gruzów twoich marzeń i złudzeń, bo mamy wspólnego wroga i oboje, jak myślę, chcemy działać w imieniu dobra federacji. Różnica jest jednak taka, że ja już udowodniłem swoją wyższość nad przeciwnikiem demolując na ostatniej gali Bidama, podczas gdy Ty leżałeś obolały nie wiadomo gdzie i na gali się nie pojawiłeś chowając jak struś głowę w piasek. Tak więc mój drogi strusiu, to ja zdecyduje kiedy podać Ci pomocną dłoń, póki co musisz walczyć na swoją rękę. A tak swoją drogą, przewiduję, że podobnie jak struś...

 

 

Hernandez najpierw przeciera palcem kamień tak, że znikają z niego wszelkie barwy, po czym rzuca nim przed siebie obserwując jak ten niemal natychmiast tonie.

 

 

BJJ Speicialist: ...daleko nie polecisz.

 

 

Vitor śmiejąc się pod nosem chwyta kolejny kamień, spogląda na niego, mina wyraźnie mu pogodnieje, z tym, że nie widać na niej jak przed chwilą śmiechu a raczej sympatię i szacunek.

 

 

Hernandez: Izzy. Raz jeszcze dziękuję, za pomoc którą otrzymałem ostatnim razem. Cieszę się, że wracając stanąłeś po właściwej stronie barykady. Naprawdę dobrze jest poczuć, że w ferworze walki o tytuły, zwycięstwa, sukcesy znajdzie się ktoś kto pomorze kiedy trzeba, będzie gotów stanąć u mojego boku gdy o to poproszę. Jednak sam rozumiesz Izzy, to turniej, każdy będzie walczył tu o swój, osobisty sukces, a ja po prostu na ten sukces zasłużyłem! Liczę, że to właśnie z Tobą spotkam się w półfinale i wspólnie damy show któremu nie dorówna żadna inna walka gali. Będziesz leciał długo Izzy... ale wreszcie spadniesz.

 

 

Dodał Vitor w momencie w którym kamyk zniknął w pobłyskującej w słońcu rzece.

Następnie do rąk Hernandeza trafił spory, kremowy fragment. BJJ Spiecialist podniósł go na wysokość oczu i przymrużył je w skupieniu. Na jego ustach pojawił się lekki uśmiech z którego jednak kipiała złość i nienawiść.

 

 

Vitor: Człowiek któremu będę udowadniał swoją wyższość do momentu w którym zrozpaczony odejdzie z tego federacji. Nieudacznik, który próbuje wybić się kosztem innych tak naprawdę nie posiadając praktycznie żadnych umiejętności. Bidam... Bidam.. Bidam. Bidam!! Powiesz pewnie, że raz już mnie pokonałeś. Hmm, tak? W tym wypadku z Twoją pamięcią jest podobnie jak z umiejętnościami. Nikt. Przypomnę – NIKT nie był w stanie mnie pokonać! Sprawę pieprzyli moi nieudolni partnerzy, osoby trzecie. Nigdy jeszcze sędzie nie doliczył do trzech gdy leżałem na łopatkach. Chcesz tego spróbować? Chcesz być pierwszym? Śmiało! Śmiało!! Niee. Ty nie jesteś w stanie! Jesteś tylko zwykłym beztalenciem który musi wspierać się na innych by próbować się wybić! Nie uda Ci się. Uwierz mi, że to Ci się nie uda. Na ostatniej gali odpłaciłem Ci się za wszystko. Brutalnie udowodniłem Ci, że bilans teraz jest na zerze! Wyrównało się. Kto zada kolejny cios? Ty, z tym swoim koleżką od siedmiu boleści, którego od Ciebie różni tylko to, że nie musi na każdym kroku lizać tyłka Sandmanowi, żeby odgrywać w jego stajni jakąkolwiek rolę. Nie pokazują tego, bo jesteś ich marionetką. I nie pokażą dopóki nie zrozumieją, że jesteś nikim. Musisz się płaszczyć przed wielkim Sandmanem, bo przecież jak inaczej nowicjusz bez grama talentu miałby osiągnąć cokolwiek!? Nie znasz takiego pojęcia jak ciężka praca i dążenie do celu tylko nią. Pod pozorem biednego cudaka kryje się podstępny hipokryta! Ale ja już Cię przejrzałem, nigdy więcej nie popatrzysz na mnie z wyższością, to koniec. Twój koniec. Dopóki wspierasz się na Sandmanie i Crashu, dopóki jesteś ich przydupasem to pozornie wciąż będziesz na wierzchu, wciąż będziesz rzucał się w oczy. Ale gdy zniknie cała ta maska, iluzja którą zbudowałeś wokół siebie, okaże się, że tak naprawdę nic nie znaczysz. Jesteś niewielkim, słabym człowieczkiem, który zniknie jak już wielu innych. Zniknie.

 

 

Hernandez ściska w dłoni wspomniany fragment a ten rozpada się na drobny mak okazując się tylko kawałkiem zlepionych ziaren piasku. BJJ Specialist z satysfakcją zdmuchuje resztki pyłu z rąk i otrzepując je energicznie sięga po kolejny kamień. Ten który trzyma w dłoni wydaje się być wręcz idealny do puszczania 'kaczek'. Niewielki, z odpowiednim aerodynamicznym kształtem. Vitor z lekkim zdziwieniem patrzy na tak udaną zdobycz, po chwili wzdycha głęboko i z pewnością siebie poruszając głową zaczyna mówić.

 

 

Hernandez: Aero. Wierzę, że Ty również jesteś zadowolony z tego, że wreszcie będziemy mogli stanąć w ringu naprzeciw siebie. To niemal pewne. Nie ukrywajmy, jesteśmy najlepszymi zawodnikami w stawce. Oboje zasługujemy na tą walkę. Zasługujemy by udowodnić kto jest lepszy. Masz szansę by potwierdzić, że Daemusin Tittle jest w dobrych rękach. Ja dostanę okazję, na pokazanie czegoś całkowicie innego. Obaj damy z siebie wszystko wierząc, że zwycięstwo trafi do lepszego. I tak będzie Aero. Tak będzie. Powiedz jednak, czy jesteś pewien, że wszelkie twoje zdolności, nawet skumulowane i złączone w jedną całość pozwolą Ci być pierwszym w historii który mnie pokona? Pierwszym? Przepraszam, ale ciężko mi w to uwierzyć... Jesteś tu znacznie dłużej ode mnie, słyszałem, że dotykały Cię niegdyś jakieś problemy z osobowością, nie jestem pewien, nie zagłębiałem się w to. Jak wykorzystałeś ten długi czas w federacji? Nie wydaje Ci się, że pas otrzymałeś w nagrodę za wierność i w ramach pocieszenia za twoją nijakość we wszelakich segmentach spowodowaną po prostu tym, że poza paroma chwytliwymi hasłami które nie robią już na nikim wrażenie nie potrafisz nic!? Nigdy tak na to nie spojrzałeś? Dziwne... Normalnym wydaje się być, że federacja, tym bardziej przed istnym natarciem nowych zawodników które notujemy teraz po prostu potrzebowała wrestlerów. Strata skaczącego po ringu pajaca byłaby bądź co bądź może niezbyt dotkliwa ale odczuwalna. Dzieci straciłyby idola, bezbarwnej postaci z którą mogli utożsamiać się tylko z tego powodu, że każdy twój ruch, każde słowo da się naśladować. Nie masz krzty osobowości. Nie wiem kim jesteś. Słyszę wywiady z Nasem, potem z Vaclavem, Nabeshimą, Toolem, nawet zasranym Sandmanem, a potem z jakimś chłopcem do którego pochodzi reporter mówiącym coś czego chyba sam nie jest w stanie ogarnąć, z martwą, nieruchomą twarzą zastygłą w sztucznym uśmiechu banalnego Face'a... Aero, czy do tego zmierzasz? Ten cholerny brak wyrazistości przyczynia się z każdą sekundą do twojego upadku. Nie rozumiem, czemu obrałeś taką drogę, ale wiem, że nie mogę pozwolić aby taki człowiek reprezentował moją ukochaną federację. A ty posiadając pas jesteś w pewnym stopniu jej ikoną. Pośród bazy utalentowanych zawodników posiadających również stosy charyzmy pas posiada człowiek którego kojarzę tylko dlatego, że nazywa się krótko i chwytliwe. Tej federacji nie są potrzebni tacy mistrzowie i udowodnię to już na najbliższej gali. Przygotuj się Aero.

 

 

Po tych słowach Hernandez rzuca kamień wysoko w górę szepcząc 'Leć Aero, leć', po czym chwyta garściami masę niewielkich kamieni i wysypując je krzyczy w stronę kamery.

 

 

BJJ Specialist: Ale tak naprawdę żaden z was nie może nic znaczyć! Jesteście pierdolonym żwirem! Masą kamyczków niczym nie różniących się od siebie, bez umiejętności, charyzmy i ze złudną nadzieją, że uda wam się coś osiągnąć. Niedługo będziecie mieli jeszcze jedną wspólną cechę. Wszystkich was pokonam zostając zwycięzcą pierwszego turnieju EICTYA Tour!!

 

Nagle za plecami Vitora pojawia się jego matka. Delikatnie łapie go za ramię i szepcze:

 

Pani Hernandez: Synku, każdy kiedyś był kamyczkiem w takim żwirze, jednym z miliona mającym tylko marzenia do których stara się zażarcie dążyć, niestety, z różnym skutkiem.

 

Vitor: Ale ja je spełniam mamo, właśnie je spełniam

 

Matka: Wiem, kochanie, wiem. I dlatego jestem z Ciebie tak bardzo dumna.

 

 

Ekran rozpływa się podczas gdy Vitor tonie w objęciach kochającej matki. Wracamy jeszcze na chwilę, widać salę na któej już dzisiaj byliśmy, powoli zapalają się na niej światła, znów widzimy nieznanego człowieka obróconego do nas plecami i siedzącego naprzeciw Hernandeza. Tym razem jednak na stole między nimi leży szachownica z rozłożonymi figurami. Kamera prędko najeżdża na nią i ukazuje nam się ciekawa wizualizacja podczas której w kolejno zbijanych figurach pokazują się odbicia poszczególnych zawodników turnieju. Zatrzymujemy się przed Królem na którym wyraźnie rysuje się twarz Aero. W tle słychać głos.

 

 

Hernandez: To do mnie należy ostatni ruch w tej grze i przyrzekam, że w życiu nie widzieliście bardziej efektownego mata.

 

 

Ekran wygasa.

 

 

 

 

Po czym zapala się jeszcze na chwilę i ukazuje nam się jedzący z radością mięsko Vitor.

 

 

BJJ Specialist: Jeśli mam być szczery... to zawsze wolałem Indyka.

 

 

 

 

Koniec transmisji.

  • Odpowiedzi 1
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Natan

    1

  • Drivedrive

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  11
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.10.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Bardzo dobry RP, szczególnie spodobał mi się motyw z kamyczkami: według mnie bardzo oryginalne, przynajmniej ja nigdzie wcześniej się z tym nie spotkałem. Podsumowując dobry RP, na pewno lepszy niż poprzedni :)

HW: Werdum

LHW: Shogun, Hendo

MW: Chalidow, Mayhem, Boetsch

WW: Nick Diaz, Demian Maia

LW: Frankie Edgar, Donald Cerrone

FW: Maximo Blanco

BW:-

FlW: Uncle Creepy

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Bastian
      Czyżby to było ostatnie RAW w karierze AJ Stylesa? Nadrabiamy!  Było kilkanaście miesięcy na to, aby ogarnąć pierwszą w historii WWE walkę CM Punk - AJ Styles. Jedyne, na co było stać federację to walka na RAW niemal na koniec kariery AJ'a, którą przerwał w dodatku Finn Balor  Irlandczyk będzie chyba takim przyjemnym przystankiem dla Punka aż do WM42. Na Royal Rumble walki Phil nie dostał, Elimination Chamber w Chicago, więc trzeba coś ogarnąć.   Swoją drogą, szkoda, że po tym, jak odebrano
    • IIL
      Ciampa is All Elite 🙂
    • Attitude
      Nazwa gali: AEW Dynamite #330 Data: 28.01.2026 Federacja: All Elite Wrestling Typ: TV-Show Lokalizacja: Cedar Park, Texas, USA Arena: H-E-B Center At Cedar Park Format: Live Platforma: TBS Komentarz: Excalibur, Taz, Tony Schiavone, Don Callis & Stokely Karta: Wyniki: Powiązane tematy: All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusj
    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
×
×
  • Dodaj nową pozycję...