Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Groza.


Bidam

Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  40
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  01.04.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

- Jestem Bidamem, a to do czegoś zobowiązuje!

Krzyknął Bidam wychodząc z tarnowskiej hali. Stał na szczycie niewielkich schodów, a tłum dziennikarzy tłoczył się kilka stopni niżej i próbował zadać mu kilka niedyskretnych, ale także trochę bardziej dyskretnych pytań. Bidam, w całej swej dotychczasowej krótkiej karierze, nie cieszył się takim zainteresowaniem mediów jak teraz. Choć trzeba przyznać, że media te swoim statusem mieściły się w kategorii tzw. lokalnych. Nakładów nie miały zbyt wielkich, a funkcjonowały dzięki rozmaitym dotacjom. Zainteresowanie jest jednak zawsze zainteresowaniem, nawet jeśli nazwiska dziennikarzy są dla ogółu społeczeństwa polskiego anonimowe. Bidam wiedział, że rozwijającą się powoli kariera w EWF prędzej czy później przełoży się na jakiś rodzaj popularności. Dla niego nie było ważne, że obecnie rozpoznaje go tylko pani Zdzisława sprzedająca w tarnowskim spożywczaku czy pan Mietek, ochroniarz w jednym z lokalnych marketów. Zarówno dla Bidama jak i pani Zdzisławy oraz pana Mietka korzyści były wzajemne. To taki nowy rodzaj umowy społecznej rodem z XXI wieku. Bidam mógł sobie miło połechtać swoją próżność, że ktoś go rozpoznaje, a pani Zdzisława z panem Mietkiem mogli czuć się zadowoleni, że oto w ich mieście, na wyciągnięcie ręki znajduje się osoba sławna. Łatwo się domyślić, że zaliczali Bidama do osób znanych tylko z tego powodu, że mignął im gdzieś na 23 stronie lokalnej gazety. Azjata o głupim uśmiechu, jadający kurczaki, ubrany albo w dziwaczny mundur faszystowski (bij faszystę! – ale ten wzbudzał sympatię) albo w jakieś łachy.

 

- Rewolucja Kulturalna bracia! Tylko Rewolucja! Rewolucja nas i was wyzwoli!

Bidam wczuwał się w rolę hunwejbina. Lubił to. Nie zgadzał się oczywiście ze wszystkimi postulatami Rewolucji Kulturalnej. Rozumiał doskonale, że Esmeralda Martinez wymyśliła sobie jakąś wzniosłą głupotę, jakich do tej pory wiele było w EWF. To pewien rodzaj schizofrenii na jaką cierpią rządzący EWF. Z jednej strony wrestling, brutalna, prosta forma rozrywki. Nie można powiedzieć by przyciągała ludzi wykształconych, kulturalnych czy oświeconych przez różnego rodzaju brednie polityczno-ideologiczne. Nie, wrestling taki nie był. Z drugiej strony od czasu do czasu ktoś w EWF wpada na pomysł szerzenia kultury czy jakiejś idei. Dlatego EWF to nieustanna parada poronionych pomysłów: socjalizm w roku 2002, Szakal jako poeta, Justice League walcząca o sprawiedliwość i równy podział dóbr, odnowa moralna i romantyzm roku 2007, a teraz Rewolucja Kulturalna. Czy Bidam to rozumiał? Tak, rozumiał. Czy sprzeciwiał się? Nie. Bidam się nie sprzeciwiał, bo wiedział, że tak trzeba. Żeby osiągnąć coś w EWF, gdy jest się na początku swej drogi przede wszystkim trzeba leżeć cicho. Robić swoje, nie rzucać się w oczy wielkim. Jednocześnie jednak trzeba szukać patrona. Patron przyśpiesza awans społeczny. Można być zerem pod względem umiejętności ringowych i charyzmy, ale czepiając się patrona to nie ma znaczenia. Patron wywinduje taką osobę. To też rodzaj umowy społecznej. Tanatos był miernotą, ale wiedział, że uczepienie się Esmeraldy w roku 2002 da ma mu pozycję. Dało więcej, EWF World Title, czego do dziś nie mogą zrozumieć najwięksi znawcy tego sportu w Polsce. Po zdobyciu prestiżu Tanatos mógł stać się samodzielnym bytem i odtrącić patrona. Bidam zyskał dwóch patronów, lepiej nie mógł trafić. Esmeralda Martinez, niezrównoważona prezydent EWF była pierwszym. Ona jednak nie przejawiała większego zainteresowania niuansami, trudno nawet stwierdzić czy wie kim jest Bidam. Esmeralda tworzy ideę, a inni wprawiają ją w ruch. Tak działa EWF. Drugim patronem został Sandman, największa z legend polskiego wrestlingu. Trzymając się nich Bidam zyskiwał na znaczeniu. Rewolucja rozwijała się dobrze, dostawał coraz więcej czasu antenowego, współpraca z Crashem była sympatyczna, a teraz nadszedł turniej. Turniej, który być może przyśpieszy ten rozwój.

 

- Rewolucja Kulturalna własnych dzieci nie pożre! O nie moi państwo! Wszystko przebiega zgodnie z planem Esmeraldy Martinez i Sandmana! Ja, w swej skromnej osobie, jestem zaledwie narzędziem! Narzędziem, które niesie kulturę! Pochodnię Dżihadu, która rozpali EWF i odmieni jego oblicze!

 

Bzdury, Esmeralda nie miała żadnego planu. Sandman chyba także. Dla pierwszej liczyła się idea i tyle. Dla drugiego Kulturalny Dżihad był chyba zaledwie przykrym obowiązkiem. Owszem wydawał mu się użyteczny, ale nikt tak naprawdę nie jest w stanie odgadnąć o czym myśli Sandman. O czym myślał w takim razie Bidam? O kurczakach.

 

- Przede wszystkim Rewolucja Kulturalna zapewnia wszystkim w EWF równe szanse. Tak! Jeśli ktoś jest dobry i przydatny, wtedy krzywda go nie spotka. Jeśli jednak jest leniem i nierobem to niech się obawia karzącej ręki kultury! Wraz z Crashem odcinamy od zdrowego ciała EWF elementy chore i zepsute. To skandal, że do tej pory musieliśmy oglądać na naszych ringach takie ofermy jak.... – zawahał się – Przepraszam, ale nawet zapomniałem jak oni się nazywali. To kolejny dowód na naszą skuteczność. Usuwamy anonimowych idiotów, a ich miejsce zajmują elementy pożyteczne.

 

Bidam grzmiał jak na trybunie, a dziennikarze spijali każde słowo z jego ust. Każdy gest, każdy ruch miał znaczenie. Bidam wykładał program Rewolucji Kulturalnej. Wiedział, że wkrótce program ten trafi pod strzechy, właśnie dzięki dziennikarskim, tym użytecznym idiotom. Był zły, był zmęczony, a przede wszystkim był głodny. EWF było teraz całym jego życiem. Rewolucja dała mu nobilitację i sprawiła, że zaczął coś znaczyć. Zyskał też pieniądze, za które mógł sobie kupić nową, wygodną szafę. Spało się w niej wprost wybornie. Rewolucja? Czymże ona jest? Wymysłem Esmeraldy. Ale czy ona nią kieruje? Nie. Czy kieruje nią Sandman? Nie. A więc kto? Bidam i Crash. To na nich spoczywa ta... odpowiedzialność? Nie, to złe słowo. Rewolucja nie jest odpowiedzialnością. Jest przypadkiem. Bidam i Crash zostali włączeni w ten trybik przez przypadek. Równie dobrze na ich miejscu mogli się pojawić Vitor Hernandez i Aero. To więc całkowity przypadek, że to oni zostali hunwejbinami. Czy Hernandez i Aero zyskali by też taką swobodę jaką oni mają? Tak, to pewne. Bo rewolucja odgórna nie jest prawdziwą rewolucją. Esmeralda nadając Rewolucję Kulturalną nie dała jej siły. Sandman przekształcając ją w Kulturalny Dżihad nie mógł dać jej mocy. Gdyby osobiście chwycili oni sztandar – kto wie jak zmieniłyby się losy EWF. Nie robią tego jednak. Oni tylko wydali rozkazy. Plan realizują Bidam i Crash, a robią to jak chcą. Jakże to tak? Rozmyślając na temat warunków i okoliczności czasu, w którym powstają wydarzenia, można zauważyć, że rozkaz może zostać wykonany tylko wtedy, jeśli zostanie odniesiony do odpowiedniego szeregu wydarzeń. Włączając natomiast wymagany warunek jakim będzie związek pomiędzy rozkazodawcą i wykonawcą, możemy dojść do wniosku - a przynajmniej do takiego wniosku doszedł Bidam - że rozkazodawcy biorą najmniejszy udział w samym wydarzeniu i że ich działalność skierowana jest wyłącznie na wydawanie rozkazów. W ten właśnie sposób rozumował Bidam. Tak było też z Rewolucją Kulturalną. Udowodnił to Tołstoj, udowadnia to życie i historia. Jeśli zatem Esmeralda wydaje rozkaz to czy rozkaz ten zostaje zrealizowany? Tak, ale tylko pod pewnymi warunkami. Esmeralda chciała Rewolucji – i ją dostała. Rzuciła myśl, a banda sług natychmiast ją podchwyciła. Zawsze uśmiechnięci, zawsze czarujący, zawsze mili i sympatyczni. Tacy są doradcy Esmeraldy. Takie są warunki władzy. Krążą wokół niej wyszarpując dla siebie różne kęsy. Mięso – to istota EWF. Pomyślał Bidam.

 

- Mięso!

 

Krzyknął Bidam. Myśl jego przerodziła się w słowo, a słowo dotarło do uszu dziennikarzy. Co pomyśleli? Słabość Bidama do kurczaków była powszechnie już znana. Uznano to za jeden z elementów humorystycznych jakie odnaleźć można w bidamowskim charakterze. Tak, był on zjadaczem kurczaków. Ale czy budził sympatię? Czasem. Czy był złym człowiekiem? Trudno stwierdzić. Jego czyny, jego akty, jego słowa były jeszcze zbyt mało znane. Nie, Bidam nie myślał teraz o kurczakach. Mięsem było samo EWF. Każdy rozdzierał je dla siebie. Niczym sfora wilków dopadali – wrestlerzy, komentatorzy, pracownicy – do mięsa i wydzierali je, walcząc między sobą. Czy ktoś mógł pozwolić sobie na nie branie udziału w tej prymitywnej walce o mięso? Kilka miesięcy temu Bidam powiedział, że są trzy takie osoby, na stałe obecne w EWF: on, Esmeralda Martinez i Tony Hogański. Dziś natomiast powiedziałby, że są już tylko dwie: Esmeralda Martinez i Tony Hogański. Bidam oficjalnie dołączył do walki o mięso. Wietrzył trop, czuł zapach świeżej krwi, walczył, przepychał się i tak jak inni – wyrywał sobie ochłapy.

 

- Mięso jest kluczem! EWF żyje dzięki niemu, rozwija się dzięki niemu i jest nim!

 

Zapadła cisza. Dziennikarze nie zrozumieli tego obrazowego porównania, ale czy ta kasta kiedykolwiek coś rozumie? Czy wzbijając się na wyżyny swego intelektu są w stanie zrozumieć mechanizmy kierujące losem człowieka, narodu, Boga? Nie, nie są. Nie tylko zresztą dziennikarze, nikt w EWF nie jest. Poza Bidamem... A Bidam walczył o mięso. Czuł krew i to go pociągało. Przestał uważać, że on nic nie musi, że w EWF będzie robił co tylko mu się podoba. W ten sposób EWF zweryfikowało jego bzdurne marzenia. EWF ma w sobie pierwiastek boski. Nie można mu się przeciwstawiać, trzeba postępować w myśl jego zasad. Kto tego nie rozumie – ginie. Śmierć przychodzi z różnych stron. Obecnie roznoszą ją hunwejbini. Ale Rewolucja, ta przedziwna Rewolucja, która nie pożera własnych dzieci, jest słaba. Nie poluje na grubego zwierza. Oh jak Bidam chciał zapolować na grubego zwierza. Crash także. Ale coś ich powstrzymuje. Co? Bóg. EWF.

 

- EWF jest w kryzysie! Jest to kryzys, który trzeba przezwyciężyć radykalnymi środkami. Zajrzyjcie do wnętrza duszy mojej! Co widzicie?

 

Co widzą? Nic nie widzą, bo tego też nie są w stanie zrobić. Bidam nie objawia nikomu stanu własnej duszy. Co myśli, co czuje – w jaki sposób myśli i w jaki sposób czuje? Kto zaprząta sobie głowę tego typu pytaniami. Kogo obchodzi Bidam? Nikogo, bo jest on słaby. Nie ma pozycji, nie ma prestiżu. Uważają go za talent. Tak, ale talentem można być. Wielu było nim przed nim i nigdzie nie doszło. Zginęli w mroku dziejów, popadli w zapomnienie i nikt już o nich nie pamięta. Bóg ich unicestwił. Tak też najprawdopodobniej skończą turniejowi rywale Bidama. Żaden z nich nie ma w sobie tego pierwiastka, który może przesądzić o tym, że kiedyś osiągną wielkość. Być może oni chcą być wielcy, chcą zdobywać trofea, chcą wygrać ten turniej – ale nie mogą. Przed nimi były już setki takich samych wrestlerów. Dziś bezimienni występują tylko na archiwalnych galach EWF. Nikt o nich nie pamięta, nikt po nich nie płacze, nikt ich nie wspomina. Tak samo skończą rywale Bidama. Zapomniani i unicestwieni. A przecież mogli się temu oprzeć. Mieli przecież wolną wolę. Rywale turniejowi także ją mają, ale oni nie umieją działać mądrze. Nie myślą, nie czują, więc upadną w otchłań i ciemności ich ogarną. Bidam też ma wolną wolę i ma zamiar z niej skorzystać. Nie pozwoli się unicestwić. Nie może na to pozwolić. I oto przychodzi turniej. Kolejny kaprys Esmeraldy Martinez. Dlatego właśnie Esmeralda pozostaje ponad walką o mięso. Może robić co chce, a jej kaprysy są realizowane. Ktoś by powiedział: to dlatego, że jest prezydentem. Miałby rację, ale tylko częściową. Felipe Castro jest komisarzem EWF, a bierze udział w walce. Dlaczego? Bo ma cele, ma ambicje, chce rządzić, ale nie może. Musi więc szukać okazji, rozpychać się łokciami by dotrzeć do najbardziej krwawych kawałków. Szakal niegdyś stał ponad walką, ale teraz angażuje się, walcząc o swój powrót. Nie jest komisarzem, ma honor i jest osobą prywatną. Jednak walczy, bo chce. On nie musi, ale chce. Sandman jest przewodniczącym Rady Nadzorczej EWF Corporation. Walczy, bo chce. Sandman i Szakal znajdują się w osobnej kategorii walczących. Oni chcą. Bidam kiedyś też być może umieściłby siebie w tej kategorii. On chciał, teraz też chce. Ale co się zmieniło? Wiele. Teraz Bidam musi. Zaszedł już za daleko. Dał się poznać, poczuł chwałę i prestiż, zwietrzył krew. Tak, krew przyciąga. Krew ma w sobie te właściwości, że w EWF ona uszlachetnia. Pewnie dlatego złoto pasów mistrzowskich tak często zostaje zalane krwią. Bidam musi walczyć, bo inaczej splamiłby swój honor. Nie tyle, że kogoś interesuje jego honor. W tym świecie słowo honor jest pogardzane i wyszydzane. Ale Bidam chce czuć się dobrze sam ze sobą. Można być świnią, ale można być też człowiekiem. Można też zjadać kurczaki, a Bidam jak wiadomo przepada za nimi.

 

- Evolution is Cleverer Than You Are Tournament zapowiada się emocjonująco! Oto wielu młodych i zdolnych wrestlerów stanie ze sobą do walki o szansę zdobycia EWF Evolution title. Do tej walki przystąpię i ja. Na końcu tej trudnej drogi, jaka rozpocznie się na najbliższej gali, stoi Crash. Osoba mi bliska, hunwejbin – tu uderzył się w pierś do której przypięta była jego hunwejbinowska odznaka – jak ja sam. Wierny działacz na rzecz Kulturalnego Dżihadu. Rewolucjonista ducha! Rewolucjonista chaosu! Nim jednak nastąpi walka na którą wszyscy czekacie: Bidam vs Crash – tu uśmiechnął się, a uśmiechał się przepięknie – muszę pokonać kilku rywali. Pojedynków będzie wiele. Obiecuję wielkie emocje i dam wam żywy dowód – podrapał się zawadiacko po głowie – krwawy dowód, że Bidam jest gotowy na zaszczyty. Bidam jest gotowy by zwyciężać. Każdego! Gdziekolwiek! Kiedykolwiek! EICTYA Tour jest początkiem i bramą do życia. Nowa nadzieja nadchodzi. Exodus pogardy się zbliża. Po moim nadchodzącym triumfie wszyscy zrozumieją, że oto nadszedł czas by rewolucjoniści ducha zdobyli EWF dla siebie. Moja prywatna rewolucja nie obali starego porządku. Moja prywatna rewolucja sprawi, że oto ja, Bidam, człowiek znikąd – wyprężył pierś – bo Mongolia jest przecież zapomnianą przez Boga krainą, oto ja dołączę do establishmentu. Czy chcę przegonić Psycho, Toola albo Jazzowskiego? Czy chcę usunąć z EWF SR-Crazy’ego, Vaclava albo Yoshihito Nabeshimę? Nie, nie chcę. Oni są beneficjantami systemu jaki panuje w EWF i ja także chce być tym beneficjantem. Moim beneficjum będzie całe EWF, a pierwszym krokiem do chwały będzie zwycięstwo w Evolution is Cleverer Than You Are Tournament!

 

System EWF nie był chory, on nie wymaga rewolucji. Esmeralda się myli, ale niech się myli. Na zdrowie. Jej rewolucja nie jest burzycielką, ale wewnętrznym procesem jakich wiele. Czy zmieni zasady panujące w EWF? Nie. Czy zmieni cokolwiek? Nie. Po co więc brać w niej udział? Bo to się opłaca. Wie to Crash, wie to także Bidam. Wie to chyba Sandman. Esmeralda nie musi wiedzieć, ona nic nie musi, bo żyje poza czasem. W Extreme Wrestling Federation tylko ona i Tony Hogański mogą sobie na to pozwolić. Bidam nie. On potrzebuje mięsa i to tego najbardziej krwistego. A najbardziej krwistymi kawałkami są trofea, zaszczyty, tytuły, pasy. Szkoda tylko, że to Crash posiada Evolution title.

 

- VipeR, Maniak, James Blood, Izzy Nilsen, Franko, Jimmy Hendrixon, Lunatick, Nigel Moron, Vitor Hernandez, Aero – wymienił spokojnie imiona swych rywali – wszyscy oni mają jakiś cel. Wszyscy oni mają motywacje. Wszyscy mają uczucia. Żyją, funkcjonują albo i wegetują. Każdy na swój sposób. Każdy najlepiej jak umie. Niektórzy są uważani za pokraki i nierobów. To prawda, ale nie mnie ich oceniać. Moim zadaniem jest pokonać rywali. Wszystkich naraz i każdego z osobna. Nie zadrży mi ręka, nie ogarnie mnie zwątpienie. Miecz sprawiedliwości mocno uchwycę w swą dłoń i ciąć będę równo! Ja tych ludzi nie znam. Oni mają swoje życia, ja mam swoje. Osobiście nie czuję wobec nich nic.

 

Mogę się wyśmiewać z ich tchórzostwa, z ich głupoty, ich problemów. Ale po co? Czym mi oni zawinili? Niczym. Czy to ich wina, że będę musiał z nimi walczyć? Nie, to nie ich wina. To niczyja wina. Wyjdziemy na ten ring, stoczymy nasze walki, ktoś wygra, ktoś przegra, a później o wszystkim zapomnimy. Po co męczyć się w nieustannym bezsensie wyzwisk? Krzyki, histeria, chaos, krew, pot, łzy, śmierć. Znam to dobrze. Widziałem już to wszystko. W czasie tych walk nie dojdzie do niczego nowego. Nie stanie się nic zachwycającego, ani wspaniałego. My niczym się nie różnimy od ludzi, którzy walczyli o ten pas przed nami. Nic i nikt nie daje nam prawa by czuć się specjalnie wyjątkowymi. Hernandez, czujesz się wyjątkowy? Zabili ci rodzinę, to przykre, ale mi też. Takich jak ty jest wielu. Miliony ludzi od zarania świata przeżywały to co my przeżywaliśmy. To nie czyniło ich wyjątkowymi i to nie czyni nas wyjątkowymi. Nasze tragedie są smutne, ale nie obchodzą nikogo. Świat lubi płakać nad nimi przez moment, a później zapomina. I dobrze, że zapomina, bo nie ma czego pamiętać. Nie ma sensu. Jest tylko bezsens i pustka istnienia. Chociaż chyba zauważam postęp, bo Hernandez już nie płacze. Świetnie! To znak, że dojrzewa, dorasta, rozumie coraz więcej. Tak trzeba i to jest chwalebne. Ja też to wszystko przeżywałem, ale takie uczucia trzeba w sobie zabić. Samemu, skręcić kark smutkowi, przestrzelić czaszkę rozpaczy, udusić potrzebę histerii. Nic po nas nie pozostanie. Oprócz pogardy.

 

Dziennikarze nie rozumieli dlaczego Bidam nagle zmienił ton. Gdzie się podział ten radosny człowiek? Ale czy on naprawdę był radosny? Co czyniło go radosnym? Że dużo się uśmiechał, ubierał się jak bezdomny i zjadał kurczaki? Czy ktokolwiek zadał sobie trud by zajrzeć w głąb duszy Bidama? Nie... i bardzo dobrze. Czy ktoś zadał sobie trud by zajrzeć w głąb duszy Maniaka? Ale po co? Przecież to idiota – powiedzieliby wszyscy. Mieliby rację, Maniak jest idiotą. Co go trzyma w EWF, tego nikt nie wie. Bidam też nie widział. VipeR odznaczył się tchórzostwem. Nie potępiajmy go jednak. Jednostki tchórzliwe przeżywają z reguły najdłużej. To on będzie przedłużał ludzki gatunek, a nie połowa wrestlerów EWF, którym serce wysiądzie tuż po czterdziestce. VipeR nie jest przyszłością EWF, ale jest przyszłością ludzkości. James Blood chce zadebiutować. Najbliższa gala będzie wielkim wydarzeniem w jego życiu. Pierwsza walka, pierwsze koty za płoty, pierwszy ból, pierwsze uczucie zmęczenia i być może zadowolenia, o ile zwycięży. W Dark Matchach zaczynało wielu, niech James skupi się na tym, bo daleka droga przed nim. Czy może osiągnąć sukces, tak jeśli ochoczo będzie wbijał bagnet w żebra swoich wrogów i przyjaciół. Musi walczyć o mięso by przeżyć. Wie to już chyba Franko, debiutant z poprzedniej gali. Nasza śnieżnobiała nowalijka o aparycji i pseudonimie rzeźnika. Ależ cóż za udany debiut on miał! Bidam aż się zachwycił jego osobą. Wygrał Dark Match, to się zdarza, ale trzeba uważać na Grabarza. Takie zwycięstwa nic nie znaczą. Przegrał z Bidamem, trudno, to też się zdarza. Franko nie wygląda na człowieka, który miałby się poddawać po takim niepowodzeniu. A później pokonał VipeRa, którego materiał genetyczny królował będzie nad światem. Trzy walki na debiutanckiej gali to niezły wyczyn. Bidam może mu tylko pogratulować, bo zaprezentował się nieźle. Ciekawe co sądzi o smacznych, pieczonych kurczakach? Franko to rzeźnik, dobrze się odnajdzie w walce o mięso. Bidam nie życzy ludziom źle. Jeśli chcą wygrywać – niech to czynią! Jeśli chcą wygrywać pasy – proszę bardzo! Zazdrość? Ależ po co? Tool jest EWF World Champem, no i co? Pogratulujmy mu, bo zasłużył. Czy warto być zazdrosnym? Nie, bo prędzej czy później dla każdego wytrwałego przychodzi nagroda w postaci mięsa. Dla niektórych jest to Daemusin Title, dla innych Evolution Title, dla jeszcze innych FTW Title, a najsilniejsze jednostki – zdobywają EWF World Title. Czy Franko wygra kiedykolwiek EWF World Title? Tego Bidam nie wiedział. Nie wiedział nawet czy sam jest w stanie to zrobić. Turniej to turniej, można walczyć z wieloma rywalami i trudno przewidzieć z kim. Bidam nie chciał przewidywać, to go nudziło. Czy rywalem będzie Franko, Hendrixon, Nilsen czy Wezuwiusz – nic go to nie obchodziło. Czuł krew – i to się liczyło. Jimmy Hendrixon to marny sługa socjalizmu. Jeśli wierzy w socjalizm to jest idiotą. Jeśli robi to dla własnych interesów i zysków – to wie co robi. Ideologie upadają tak szybko jak się pojawiają. Można w nie wierzyć albo nie, ale najlepiej wykorzystywać je dla własnych celów. Religia to inna sprawa, metafizyczna, duchowa, nie łączy się z ideologiami. Hendrixon wykorzystywał zdaniem Bidama socjalizm bardzo nieudolnie. Mógł zyskać siłę. Mógł zyskać poparcie. Miał niezbędną bazę i fundament by mieć odskocznie, ale wszystko spieprzył. Hendrixon był partaczem, bo nie umiał wykorzystać szansy, i to nie jednej! Wielu szans. Był w EWF już długo, wygrywał pasy i trofea, ale to nic. Na poziomie jego rozwoju nadal pozostawał na poziomie przed feudalizmem. Marks kopnął by go w dupę.

 

- I niech wiedzą wszyscy, że Bidam nie tylko chce zwycięstwa, ale to zwycięstwo osiągnie! – z uśmiechem kontynuował swój wywód dla dziennikarzy – Moi rywale padną przede mną na kolana i zegną swe karki. Każdy z nich poczuje bat ich nowego pana, Bidama. Nie ma nadziei dla żadnego z nich. Od debiutantów w postaci Jamesa Blooda, przez Franko, aż po osoby stojącej wyżej w łańcuchu EWF: Aero, Vitora Hernandeza czy powracającego Izzy’ego Nilsena. Łączy nas wszystkich jedno: chęć zwycięstwa, głód sukcesów, pragnienie zdobywania tytułów i uznania. Nikt nie zaprzeczy, że wygrywać jest przyjemnie. Chcemy wygrywać i każdy z uczestników tego turnieju będzie chciał wygrać. Oczywiście ja mogę sobie opowiadać jak to jestem od nich lepszy, mądrzejszy, sprytniejszy, atrakcyjniejszy. Ale oni będą robić dokładnie to samo. Każdy z nas będzie analizował swoich przeciwników, a następnie rozwodząc się w bardziej lub mniej skomplikowanej narracji próbował przekonać wszystkich, że to właśnie on jest tym najlepszym, że to jemu należy się triumf, że to on zwycięży. To takie banalne, ale tak działa EWF. Bezustanna najpierw werbalna próba wyjaśnienia: dlaczego ja jestem lepszy, a następnie walka. Walka to kwintesencja, wisienka na torcie. Tam zwyciężyć może naprawdę ten najlepszy. Jaki z tego wniosek? Że spośród 11 osób biorących w tym turnieju, 10 się myli, a tylko jedna osoba ma rację. Ktoś w tej chwili prowadzi narrację udowadniając światu, że to on jest tym najlepszym. Jedna osoba ma rację, jedna osoba zwycięży. Dziesięć osób się myli, 10 osób przegra.

Rozumowanie Bidama było jego zdaniem dość jasne i klarowne. Nawet się długo nie zastanawiał nad tym co mówił. Po prostu prowadził swą narrację. Czy miał rację: to zweryfikują walki. To zweryfikuje nadchodzący turniej. Nie spotka się na ringu ze wszystkimi swoimi rywalami. Wielu z nich nie dotrwa do walki z nim, ale kilka osób da sobie radę i stanie do boju. Podejmie wyzwanie turnieju.

 

- Luntick i Nigel Moron to moi pierwsi rywale! Pierwszy etap turnieju będzie ich ostatnim. Walczyłem już z każdym z nich. Każdemu z nich pokazałem, gdzie ich miejsce. Na co oni mogą liczyć w walce ze mną? Na zwycięstwo? – uśmiechnął się czarująco – nie sądzę. To mili chłopcy, naprawdę. W Polsce chyba takich szczególnie lubią. Jakby wybuchła nowa wojna to pierwsi rzuciliby się na wroga i w samobójczym ataku zginęli romantycznie. Później pisaliby o nich wiersze i płakali, że taki kwiat poległ. Tacy wspaniali synowie ojczyzny. Przeżywają jednak jednostki silne, czyli w przypadku Polski szuje, degeneraci i komuniści. Nie żebym był taki, ale ja też bym przeżył. Przetrwanie jest ważne, bo po co głupio umierać? Dzielni chłopcy, bądźcie kochani! Walczcie! Ale nie liczcie na wiele! Dziękuję! To wszystko!

 

Dziennikarze próbowali powstrzymać Bidama, ale ten spokojnie opuścił to miejsce. Żurnaliści szybko zapomnieli kim był Bidam, czym jest EWF i po co przyjechało do Tarnowa, bo już za chwilę mieli zaplanowaną wizytę na miejscowym targu, gdzie polska świnia urodziła czarne prosie. Takie cuda panie, to tylko w Tarnowie!

 

 

Jeden dzień później

Albo jeden dzień wcześniej

 

Popularna audycja radiowa jednej z warszawskich rozgłośni. Przy radioodbiornikach zebrali się wszyscy Polacy, od pana Mietka do innego Ferdynanda. Wszyscy byli szczęśliwi, wszyscy podnieceni. Ok, tak naprawdę to nikt już nie słucha radia, ale nie wiedzieć czemu oni tam myślą, że ktoś słucha. Wszak już Freddy Mercury płakał nad upadkiem tego medium, ale chyba by mu wąsy odpadły gdyby usłyszał co teraz się dzieje.

 

Godziny poranne.

 

Popularny Dziennikarz: Dość już tych żartów. Czas na rozmowę z naszym gościem.

 

Znany i Lubiany Dziennikarz: Na pewno słyszeliście o EWF. Spoceni faceci chcą się pozabijać na ringu i nie wiedzieć dlaczego publiczność w Polsce szaleje na tym punkcie. Jest tu dzisiaj z nami przedstawiciel EWF, Bidam czyli Wesoły Mongoł.

 

Bidam: Dzień dobry.

 

Popularny Dziennikarz: Podobno handlowałeś warzywami i białoruskim porno. Co to ma wspólnego z wrestlingiem?

 

Bidam: Nic, ale za coś trzeba żyć.

 

Popularny Dziennikarz: Śledzisz rozwój rynku erotyki na Białorusi?

 

Bidam: Przykro mi, ale nie. Jest natomiast kilku wrestlerów w EWF, którzy mogliby się wypowiedzieć na ten temat. Weźmy chociażby takiego Aero. Jest młody, zgrabny, pryszczaty. Nie żebym go obrażał, jest w końcu Daemusin Champem. Ja mu nic nie zarzucam. To pogodny, młody, optymistyczny człowiek. Ale na miły Bóg, jakiż on jest nudny! Zwróćcie uwagę na jego wywiady, te grzeczne słówka, te uśmiechy, ta dobroć promieniująca od niego. Nie chodzi o to, że on jest cukierkowy, bo nawet nie jest... ale jest po prostu nudny. Mój Boże, ile razy widzę go na ekranie telewizora to myślę, że to jakaś reklama pasty do zębów. Nudna, przewidywalna i polecana przez stomatologów z całego świata. Ale wiesz co Aero? Oni nie polecają niczego dobrego, bo inaczej straciliby klientów w swoich super-drogich gabinetach stomatologicznych. Tak samo ja nie kupuję ciebie jako środka na całe zło w EWF. Gdybyś chociaż miał w sobie coś co potrafiłoby poruszyć tłumy! Ja nie wiem, jakiś drobny element, detal.. ale nie ma nic. Pustka nudy. Przewidywalność na poziomie zjazdów Mongolskiej Partii Komunistycznej.

 

Popularny Dziennikarz: Ale on przecież jest EWF Daemusin Champem. To chyba coś znaczy.

 

Bidam: Tak, wygrał Daemusin Title i chwała mu za to, ale to jest już maksimum jego możliwości. Więcej nie zdziała, bo jest po prostu zbyt grzeczny. Brak mu nie tylko agresji, brutalności, sprytu, ale także zwykłego cwaniactwa. Z takim typem charakteru nie da się na dłuższą metę wygrywać. To jest dobre na chłopców-romantyków: Lunaticka, Morona, może jeszcze Franko i Hernandeza. Przykro mi, ale na mnie to nie działa. On ma w sobie tyle czaru co polskie drogi na Podkarpaciu.

 

Znany i Lubiany Dziennikarz: Mocne słowa. Pomówmy o EuroPride.

 

Bidam: Może kiedy indziej. Jest jeszcze Izzy Nilsen.

 

Popularny Dziennikarz: Piękne imię! Takie nowoczesne! Tu o nową Polskę idzie!

 

Bidam: Można się śmiać, ale ze wszystkim potencjalnych rywali w turnieju, to on jest najgroźniejszym przeciwnikiem. To jego muszę się obawiać, bo to on wygrywał pasy. Dwukrotnie zdobył Evolution Title, jak wygra trzeci raz to wyrówna rekord Hogańskiego. Moja w tym głowa, żeby mu się nie udało. Nawet nie pamiętam drabinki turniejowej, więc nie wiem kiedy będę z nim walczył, o ile w ogóle będę. Izzy to porządny gość. Jest w tym biznesie już od lat. Stara się nieustannie rozwijać. Miał w pewnym momencie pecha, że był dobry... ale wszyscy inni byli albo od niego o dwie klasy lepsi albo o trzy klasy gorsi. Ja rozumiem ten ból Izzy, gdy musisz walczyć z miernotami. Te walki nie wnoszą niczego do rozwoju. Są nudne i puste jak wywiady Aero. Z drugiej strony, Izzy jest jak zbłąkana owieczka, wiecznie nieszczęśliwy, melancholijny wręcz. Wiecie drodzy państwo jak kończy się los takich owiec? Zwykle krwawo, więc jako miły człowiek mogę zaproponować drogę wilka, bądź drogę bagnetu. Tak czy inaczej ewolucja jest bezwzględna, jak wszystko na tym świecie. Jak już wspomniałem, jedni są wiecznie perspektywiczni, inni wkraczają na drogę okraszoną wieńcem laurowym. Jaki jest Izzy? Sami zobaczycie, mój sztylet sprawiedliwości w odpowiednim momencie zdecyduje czy Nilsen jest poważnym zagrożeniem czy tylko zwykłą humoreską wrestlingu. Nazywam się Bidam, i jestem niepokonany, to się nie zmieni.

 

 

 

 

 

Popularny Dziennikarz: A teraz chodźmy naszczać na krzyż.

 

Bidam: Ja już podziękuję.

 

Popularny Dziennikarz: Chodźmy obrzucić kamieniami staruszki na Krakowskim. Niech zdychają za kurewską ojczyznę!

 

Znany i Lubiany Dziennikarz: Nie daj się prosić. To modne!

 

Popularny Dziennikarz: Wykopmy ciemnogród z Polski!

 

Bidam: To nie dla mnie. Nie lubię tego typu estetyki.

 

Znany i Lubiany Dziennikarz: To chociaż oplujmy polską flagę.

 

Popularny Dziennikarz: Albo zdeptajmy ją, oplujmy, spalmy i poślijmy matce Kaczyńskiego. Niech ma za swoje!

 

Bidam: To nie w moim stylu. Ja niosę kulturę.

 

Znany i Lubiany Dziennikarz: Frajer jesteś, z duchem czasu nie idziesz. No nic, chodźmy już naszczać na ten krzyż.

 

Bidam: Pozdrawiam moich przeciwników w nadchodzącym turnieju!

 

 

 

Koniec transmisji.

  • Odpowiedzi 1
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Bidam

    1

  • Grishan

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  502
  • Reputacja:   14
  • Dołączył:  17.08.2010
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

W porównaniu z poprzednimi erpami tekst zdecydowanie stracił na lekkości. Ale jeżeli chodzi o ukazanie Bidama jako heela, to chyba nie stworzyłeś jak dotąd nic lepszego. Czy był to celowy zabieg? Tylko Ty jesteś w stanie odpowiedzieć na to pytanie.

 

Kawał konkretnego, "krwistego" tekstu. Robię się głodny kiedy czytam te wtręty o mięsie i pieczonym kurczaku 8-)

 

Końcówkę mogłeś sobie darować ;)

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Bastian
      Czyżby to było ostatnie RAW w karierze AJ Stylesa? Nadrabiamy!  Było kilkanaście miesięcy na to, aby ogarnąć pierwszą w historii WWE walkę CM Punk - AJ Styles. Jedyne, na co było stać federację to walka na RAW niemal na koniec kariery AJ'a, którą przerwał w dodatku Finn Balor  Irlandczyk będzie chyba takim przyjemnym przystankiem dla Punka aż do WM42. Na Royal Rumble walki Phil nie dostał, Elimination Chamber w Chicago, więc trzeba coś ogarnąć.   Swoją drogą, szkoda, że po tym, jak odebrano
    • IIL
      Ciampa is All Elite 🙂
    • Attitude
      Nazwa gali: AEW Dynamite #330 Data: 28.01.2026 Federacja: All Elite Wrestling Typ: TV-Show Lokalizacja: Cedar Park, Texas, USA Arena: H-E-B Center At Cedar Park Format: Live Platforma: TBS Komentarz: Excalibur, Taz, Tony Schiavone, Don Callis & Stokely Karta: Wyniki: Powiązane tematy: All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusj
    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
×
×
  • Dodaj nową pozycję...