Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Bound for Glory 2010 (dyskusja, spoilery, komentarze)


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  386
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  28.06.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Dajcie se po buziaku, albo po buzi...

:/

  • Odpowiedzi 115
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Bonkol

    15

  • Ceglak

    12

  • DOG

    8

  • Rei Ashikaga

    7

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  484
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.07.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

BfG oglądnięte :)

Gal mi się podobała.Jednak coś jej brakowało,liczyłem na lepsze walki.

Czuję lekki niedosyt po obejrzeniu.TNA trochę mnie zawiodło.Ale nie było tak źle.

 

World Tag-Team Championship: Motorcity Machine Guns vs. Generation Me

Świetna walka.Bardzo dobry opener.Nie dopatrzyłem się w tej walce jakichkolwiek minusów.Zobaczyliśmy kawał dobrego wrestlingu.

Dobrze,że MCMG nadal posiadają pasy.

 

TNA Knockouts Championship: Angelina Love vs. Velvet Sky vs. Madison Rayne vs. Tara

Tak jak się spodziewałem Tara zdobyła tytuł.

Pewnie teraz rozpocznie feud z Mickie,w to wszystko wmieszać się też może Madison,która miała spore pretensje do Tary.

Walka średnia.

 

Ink, Inc. vs. Eric Young & Orlando Jordan

Ten pojedynek w ogóle nie powinien się znaleźć w karcie.

Ale się trochę uśmiałem,Eric wymiata.Jest po prostu świetny w tym gimmicku.

 

X-Division Championship: Jay Lethal vs. Douglas Williams

Nie było żadnego feudu.Walka nudna.Nie ma co pisać.

 

Monster's Ball: Abyss vs. Rob Van Dam

Słaby pojedynek.Mało krwi,mało interesujących akcji.

Bardzo negatywnie zaskoczyła mnie ta walka.

 

Sting & Kevin Nash & D'Angelo Dinero vs. Jeff Jarrett & Samoa Joe

Najsłabszy match PPV.Joe ratował,ale nie dał rady.

Chyba nastąpił heel turn JJ.

 

Lethal Lockdown: Kazarian & AJ Styles & Robert Roode & James Storm & Matt Morgan vs. Stevie Richards & Tommy Dreamer & Sabu & Raven & Rhino

Dopóki z góry nie przyjechały 'zabawki' wiało nudną.Dopiero sprzęcik rozruszał walkę.

Od tej walki również oczekiwałem więcej.

 

World Heavyweight Championship: Jeff Hardy vs. Mr. Anderson vs. Kurt Angle

Main event przypadł mi do gustu.Panowie nie zawiedli i stworzyli porządne widowisko.Hardy mistrzem-może być,choć jego zwycięstwo jest dla mnie niespodzianką.

 

 

Nareszcie ujawniono kim są THEY.Ah,szkoda,że to nie gwiazdy AAA.Zobaczymy jak dalej się rozwinie ten storyline z nową stajnią.

To tyle miałem do powiedzenia. :)

21413621404d57aa3f81990.jpg


  • Posty:  1 927
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  25.09.2004
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Dobra, wtrące w końcu swoje trzy grosze. Nie będe rozpisywał sie o każdej walce z osobna, lecz wypunktuje moje troski i radości związane z tym PPV. Poziom zaprezentowanych walk rozciągał się od słabych po dobre. Do tych ostatnich zaliczam opener, walkę wieczoru i X title match. No i lethal lockdown w niektórych momentach. Reszta to typowe walki z serii - było, minęło. Wielce byłem zmartwiony, że załapał się do tego Monster Ball match - walka z historią i tradycją, której kolejne odsłony obfitowały w pamiętne bumby. Tu tego zabrakło i wielka szkoda, bo to pierwszy Monster Ball niegodny dłuższego rozpamiętywania. Co dziwi, zwłaszcza, że Abyss jest zdolny do przyjecia różnych rzeczy. No nic, mówi się trudno. Lethal Lockdown - jako mark nieśmiertelnej ideii kryjacej się za literami ECW chciałem by wygrali i udało się. Oczywiście, trzeba promować młodsze pokolenie, ale jednak są jakieś granice - Dreamer i reszta też mają swoje granice w jobowaniu. Fortune pewnie wygra ostatnie, decydujące starcie i to da im dużego kopa. Wreszcie - Main Event dający nam nowego mistrza i tożsamość "They." Sam wynik mnie zadowala, turn już mniej - Hardy prowadzony jako heel to wyzwanie i łatwiej tutaj o porażkę. Ale zobaczymy, jak to będzie. Angle z dominującą stajnią, której wpływy sięgają kierownictwa jest tak wyśmiechtany, że szkoda gadać. Widać, że Russo wciąż sięga po stare zagrywki. Kolejne tygodniówki zapowiadają się równie ciekawie, co strasznie :P Straszy mnie zwłaszcza Shore - nie kupuje ich ani trochę, a theme mają strasznie denerwujący... i te ich ruchy... :/

 

Podsumowywując, gala jak dla mnie średnia - po największym evencie roku spodziewałem się czegoś więcej. Niestety, TNA zaserwowało mi produkt rozczarowujący, który nadwyrężył mój kredyt zaufania, jaki miałem dla tego fedu. Jeżeli rzeczy pozostaną w takim stanie, to szybko, jeżeli w ogóle, go nie nadrobią.


  • Posty:  576
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  16.04.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Na kanale YT TNA pojawił się filmik przedstawiający segment z jutrzejszego iMPACT! z udziałem Shore...

7614081404f146f966c931.jpg


  • Posty:  5 047
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  22.12.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Jasny

Jeszcze jedno jeżeli chodzi o element zaskoczenia w TNA. Pasy tej federacji prawie w ogóle nie zmieniają właściciela na PPV, nie wiem czy też to ktoś zauważył, ale w większości przypadków to na Impact pas przechodzi z rąk do rąk. Małe podsumowanie:

 

World Title - jedna zmiana na Impact!

X-Division Title - 2 razy na Impact! i dwa razy na house show

World Tag Team - dwa razy na Impact!

TNA Global/TV - raz na live evencie, raz na Impact!

Knockout - 4 razy na Impact!

Knockout Tag Team - 4 razy na Impact!

 

Jeżeli chodzi o PPV to było tego ponad połowę mniej i to z doliczeniem zdobycia pasa po wakacie tak jak to miało miejsce w main evencie Bound For Glory.

15974308365193fac7b7921.jpg


  • Posty:  369
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  04.05.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Straszne są Wasze przekomarzanki, próbowałem to prześledzić, ale dałem sobie spokój po paru postach. Jednemu się podobało, drugiemu nie i tyle...

 

Ja uważam, że prześwietne były opener i ME. Tempo pojedynku TT było iście szalone, a obie drużyny wymiatały. Tyle tam było rzutów, kombosów i innych zagrań, że nawet można było nie przewidzieć wygranej MCMG. Ten tag rządzi. W Dywizji Tag Team chodzi o akcje grupowe a obecnie nie ma w WWE, ani w TNA nikogo, kto mógłby im dorównać.

 

ME bardzo fajny. Nowatorskie i ciekawe akcje, tempo to esencja tej walki. Ale zakończenie :roll: chujnia. Do chwili pojawienia się Hogana poruszali się żwawo i kickoutowali wszystko, natomiast theme Hulka chyba ich uśpił :evil: No a potem They i heel turn Hardy'ego...

Niby da się to przełknąć, ale...

Ja jestem zdania, że Hardy w TNA jest fatalny. Jak Kurt czy Ken walczyli, tak Hardy "wykonywał rzuty" bez uczucia. Jego speech przed walką.... eeech ...fatalny...sztuczny...drętwy. W WWE przemawiając do dzieciaków jako face - pasował, nie raził. W DOROSŁEJ FEDERACJI TNA - jest nie na miejscu... Malowanie mordy, szmatki, włoski itp. To ma być heel?!

Jedyna nadzieja to chyba to, że będą go dziadki prowadzić i trzymać zdala od mica.

 

No i to co ktoś już pisał: gangbang X4 pewnie będzie, powtarzanie WCW i nic odtwórczego...

Są też dobre strony, ale złe przeważają.

 

Przede wszystkim: Hardy jest nie na miejscu!

I'm the Nonsense Connoisseur 4 LIFE

 

DRINK UNTIL YOU SINK!

 

Facel Vega 62' - Real Gangsta Ride

3072429474c657d5bdd659.jpg


  • Posty:  1 623
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  30.05.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Dopiero teraz mam czas żeby coś napisać.

 

World Tag-Team Championship: Motorcity Machine Guns vs. Generation Me

Openery w TNA zawsze są rewelacyjne i taki był właśnie ten pojedynek. Bardzo podobała mi się walka, dużo szybkich akcji co bardzo lubie. Ciesze się, że dostali troche czasu na ten pojedynek i to wyszło bardzo dobrze. Jak dla mnie jedna z najlepszych walk na tym PPV.

 

TNA Knockouts Championship: Angelina Love vs. Velvet Sky vs. Madison Rayne vs. Tara

Walka średnia. Już przed walką było widać, że Tara nie zgadza się tak dokońca z Madison. Jestem ciekaw co teraz będzie z tymi paniami i kto będzie walczył o tytuł, bo teraz dochodzi do tych pań jeszcze Micke James.

 

Ink, Inc. vs. Eric Young & Orlando Jordan

Największy plus zdobył oczywiście Eric Young. Koleś świetnie udaje głupka i musze przyznać, że niektóre zagrania wychodzą mu bardzo zabawnie :D

 

X-Division Championship: Jay Lethal vs. Douglas Williams

Walka jakoś specjalnie mnie nie zaciekawila. Nie było żadnego feudu pomiędzy tymi panami. Skoro już Jay jest tym mistrzem to powinien się pokazywać na iMPACTach.

 

Monster's Ball: Abyss vs. Rob Van Dam

Walka dawała rade. Mogło być bardziej efektowne zwycięstwo, ale nie było źle. Najbardziej wkurzało mnie to pokazywanie RVD, ale na szczęście nie nadużył tego aż tak strasznie.

 

Sting & Kevin Nash & D'Angelo Dinero vs. Jeff Jarrett & Samoa Joe

Walka rewelacyjna nie była, ale bardzo ładnie wkomponowała się w They. JJ prosił od początku Joego, żeby mu pomógł aby na samym końcu opuścić go i zostawić przeciwko 3 rywalom.

 

Lethal Lockdown: Kazarian & AJ Styles & Robert Roode & James Storm & Matt Morgan vs. Stevie Richards & Tommy Dreamer & Sabu & Raven & Rhino

Te walki zawsze rozkręcają się dopiero jak zostanie położony dach z sprzętem. Walka ogólnie dobra, ale mogło być lepiej, czekałem na coś niespodziewanego.

 

World Heavyweight Championship: Jeff Hardy vs. Mr. Anderson vs. Kurt Angle

Walka bardzo dobra. Do samego końca nie było wiadomo kto wygra walkę. Jeff Hardy przeszedł heelturn i bardzo dobrze. Ile można oglądać wkółko tego zawodnika jako tego dobrego. Bardzo łądnie te przeprowadzili i "They" się ujawniło. Jestem ciekaw co teraz z nimi będzie.

 

Ogólnie PPV 4+/6

1 miejsce w typerze TNA w 2011 r

 

http://total-nonstop-action.blogspot.com/ --> najlepszy blog o TNA

 

Fan wrestlingu od 25.02.2005r

 

Reprezentant TNA Originals


  • Posty:  5
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  14.10.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

No to teraz ja

 

World Tag Team Championship-Walka ogólnie dobra dużo fajnych akcji wykonanych przez GM.MCMG też było niczego sobię i dali radę choć na pewno ja nie byłem cały czas pewny że chłopcy z Detroit obronią pasy ale zrobili tą i jestem z nich dumny oby tak dalej Alex 4ever.Walka pąn mnie nie interesuje ale była ciekawie jak wygrała Tara zrobiła się wojna między nią i tą drugą.Kolejna walka bardzo słaba Young zniszczył naszego pedała i walkę wygrałi Ink Inc.No i dobrze Eric jest mocny babface'm może zacznie team z z tymi na górze(chodzi mi o Neal i Mora).Następnie walka o pas division ogólnie słaba Jay nie był dawno widziany przezemnie a zawsze jego walki mnie elektryzowały nawet czasmi oglądałem je żeby zobaczyć jak lethal wymiata a teraz tak nie jest :( .Monster ball ciekawy skończył się tak jak myślałem czyli zwycięstwem Van Dam'a czyli nic ciekawego w niej nie było i tutaj minus odemnie :cry: Zawoidłem się na Abyssie.Następną walkę zostawiam bez komentarza 3 turny na Face w jednym czasie Jarret Heel Turn ogólne masło maślane.No i najlepsza walka choć przez walkę wyrzej nie tak oczekiwana no to zacznę.Kaz zaczyna walczy z Richard'em daje rade później duszenie i następny AJ rozwalają go następnie Dreamer i zaczyna się krwawa walka on vs Aj.Ale czas minoł i do ringu witamy Roberta Rooda też wszystkich rozwalają następnie Sabu i Storm.Po wejściu Saba nic się nie działo dopiero Storm dał trochę pary :evil: Później tylko Raven i Bluepirnt i walkę wygrywają jak narazie Forune później Rhino i cała rozwalka Kaz i Richards wchodzą na górę myk i mamy Kendricka rzuca Kazem o stół a na dole Dreamer Driver i koniec.Ostatnia walka miał ją wygrać Kurt wygrał Hardy oprócz tego jego Heel Turn i tyle odemnie gala ppv ma odemnie 6/6


  • Posty:  386
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  28.06.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Storm II pedał to obraźliwe, zresztą koleś jest bi.

  • Posty:  4 760
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  30.01.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Niestety Bound for Glory obejrzałem.

 

Pod koniec na przewijaniu, bo inaczej sie nie dało.

 

I pytam sie to naprawde było najważniejsze show w roku w TNA :?: :lol:

 

Zacznijmy od liczby ludzi na "największej" gali, 2 mainstremowego feudu w USA.

 

3,5 tyś :D

 

A teraz małe porównanie, oto liczba ludzi na najważniejszych galach promocji mainstremowych, po za USA, w tym roku:

 

Meksyk:

 

CMLL- Anniversary 18tyś

 

AAA-Triplemania 15tyś

 

Niektóre indys tam jak ostatnio Perros zbieraja 4tyś czyli więcej niż na najważniejszej gali TNA w roku.

 

Japonia

 

NJPW - WRESTLE KINGDOM IV IN TOKYO DOME 41tyś

 

AJPW -PRO-WRESTLING LOVE IN RYOGOKU 8tys

 

Dragon Gate na każdym PPPV 10tys

 

Promocja DDT która jest indys na RYOGOKU PETER PAN w tym roku miała 8tyś

 

 

Dobra a teraz o oprawie gali, która przypominała zwykłą tygodniówke.

Nawet sie nie postarali zaprosic jakiejs kapeli, ktora ubarwnila by show, nic poprostu nic, za to chyba wystarczy Hulk Hogan, ktory wejdzie i sie usmiechnie i spieprzy najwazniejsza walke, durny booking, jeszcze bardziej slaby hell turn Jeffa.

Więc w 21wieku mamy Hogana ledwo się ruszającego z drugim kretynem w postaci Bishoffa, którzy odgrzewają kotlety już mocno śmierdzące i dawno nieciekawe, przeżarły sie juz w latach 90-tych w WCW.

 

Najlepsza walka to opener, bo później mozna zobaczyć oprócz dziadków z ECW w chaotycznej wal;ce, także nudne walki, choc byl jeszcze dobry main event, ale spiepszony przez końcówke.

 

Po obejrzeniu jedno sie nasuwa, ta promocja robi bledy WCW czyli jest przystania dla wywalonych z WWE, ktorzy tutaj tez dostana pas jak Hardy, do tego przypomina wygladem gal i przyciaga tyle ludzi co wieksza promocja ale indys a nie mainstream :wink:

o czym udowodnilem na poczatku, nie maja kasy na wieksza hale, uuu przykre i oni chcieli rywalizowac z WWE.

 

Mimo iz w WWE panuje, era dla dzieciakow, jest o niebo ciekawsze poprzez promocje wciaz mlodych zawodnikow. Na dzien dzisiejszy to TNA jak zobaczylem, jest tworem, ktory albo potrzebuje zmiany o 90stopni, a przedewszystkim wywalenia kretynow, albo zdechnie za jakis czas.

Absence of War Does Not Mean Peace

3669750324873c0356f997.gif


  • Posty:  10 372
  • Reputacja:   396
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

1. MCMG vs. Generation Me - zajebisty opener! Z resztą niespecjalnie potrafię sobie wyobrazić sytuację,kiedy te 2 teamy zestawione razem nie robią świetnej walki. Było wszystko co trzeba - szybkość, widowiskowość, dramatyzm i ładne near fall'e. Trochę na początku raziło mnie to, że pretendenci zostali rozpisani zbyt słabo i mistrzowie dość łatwo ucierają im nosa, ale później się to wszystko wyrównało i mieliśmy ucztę dla oka. Końcówka i te wszystkie kontry oraz kick out'y - rzucały normalnie na cyce! z powodu takich właśnie walk nadal, po tych wszystkich latach, uwielbiam oglądać wrestling. Najlepszy pojedynek tego PPV jak dla mnie.

 

2. Knockouts Title - wywiad przed walką z Madison i Tarą był niemal spoilerem jej wyniku. Ta mina Tary, kiedy Rayne powiedziała, że królowa jest tylko jedna (ciekawe co na to Doda? :twisted:) mówiła o wszystkim.

Sama walka ringowo słaba jak 3/4 jej uczestniczek (tylko Tara prezentuje tam jakiś poziom z tej czwórki) a końcówka słabo zabookowana, bo zdziwienie Tary, że wygrała, kiedy z premedytacją przytrzymała oponentkę "do trzech" na glebie - było mega słabe (mogli już zabookować coś w stylu, że np. Tara dostaje w mazak i bez świadomości, bezwładnie upada na leżącą którąś z rywalek - która przed chwilą wyłapała od innej z zawodniczek finishera - a sędzia wówczas odklepuje do trzech).

Wejście do ringu Beautiful People jak zwykle mistrzowskie (+100 do libido :wink:). Velvet w tych powycinanych spodniach, wypinająca się na linie, to po prostu dynamit (mogliby w końcu dać jej ten pas, skoro rozdają go obecnie za urodę a nie za umiejętności. Dla mnie Sky to obecnie najgorętsza sztuka w TNA).

 

3. Orlando & Young vs. Ink Inc - myślałem, że będzie gorzej. Walka pod kątem ringowym jajec może nie urywała, ale nawet nieźle się ubawiłem patrząc na debilny booking postaci Younga, który chciał być "przyjacielem wszystkich", raz walczył po stronie Orlando, raz po stronie Ink Ink, a nawet miał jeden moment, kiedy usiłował zastępować sędziego w jego ringowych obowiązkach (wysyłając go za liny, tam gdzie to właśnie Eric powinien stać w tym momencie :lol:). Dobry motyw, kiedy sklepał maskę Orlando, Irokezi to wykorzystali i wygrali walkę, a Young najpierw wyściskał z gratulacjami zwycięzców a później - jakby nigdy nic - podszedł i zaczął po przyjacielsku pocieszać Orlando :lol:

Śmieszna walka, którą zaliczyłbym chyba nawet jednak na niewielki plus, bo potrafiła mnie momentami rozbawić (choć jej obecność na karcie najważniejszego PPV roku jest mocno dyskusyjna) :D

 

4. Williams vs. Lethal - całkiem przyjemny pojedynek z mocno rozpisanym pretendentem, który sprawił mistrzowi zdrowe problemy. Szkoda, że wynik tego starcia był tak oczywisty, dramaturgii dla mnie było tu zero, ale w ringu sporo się działo i pojedynek zaliczyłbym jednak na plus.

 

5. RVD vs. Abyss - bookingowy potworek, gdzie wrestler mający gimmick "Potwora" jest przez większość czasu dominowany, przez "powracającego ze szpitala" (a więc i "osłabionego"), o połowę mniejszego kolesia, który w tym starciu (koronna, hardcore'owa domena Abyss'a) powinien być rozpisany jako underdog. Śmieszyło mnie to, kiedy Rob'owi udawało się momentami wygrywać nawet punchowe wymiany z Monsterem (matko, co oni przypalają w tym Creative Teamie? :roll:).

Było kilka ciekawych, hardcore'owych motywów, ale wkurwiało mnie to, że w większości to Monster musiał się poświęcać. Kretyński booking! To mniejszy face powinien być rozbijany przez większość walki i łykać bumpy, żeby na końcu jakoś sprytnie wyrolować dużo większego heela, ale nie... Mr Taunt musiał po raz kolejny ośmieszyć Abyssa.

Po walce pojawia się pytanie - gdzie są kurwa ci "They"??? Nie pomogli swojemu wysłannikowi, nie pomścili go nawet po walce... Totalna głupota. W tej, lub po tej walce POWINNA być jakaś interwencja They. Nawet jakaś rozpisana na kolanie (jeżeli już nie chcieli ujawniać kto to jest, to mogli po walce "zgasić światła" a po ich zapaleniu pokazać leżącego, zakrwawionego Roba a w drugim narożniku Abyss'a, który uśmiechając się szyderczo, mówi do kamery, że "ONI właśnie przybyli").

Monster Ball w tym roku, pomimo że nie był do końca jakiś zjebany, zdecydowanie nie spełnił moich oczekiwań poprzez swój głupi, sprzeczny z logiką booking.

 

6. Sting/Nash/Pope vs Jarrett/Joe - masakra ringowa :roll: Jeszcze kiedy w ringu byli Joe z Pope'em, to było strawnie - po wejściu Nasha, zwątpiłem w sens tej rozrywki (kurwa, przecież on się ledwo rusza. Dajcie mu jakąś niewalczącą rolę, bo na majku nadal daje radę!). Kiedy Kev wykonał w narożniku coś na kształt Stinger Splasch'a to przy szybkości jego nabiegu wyglądało to jakby się chciał tam poprzytulać z rywalem :roll:

Zdrada Jarretta conajwyżej śmieszna. Gdyby może Joe jakoś bardziej liczył się ostatnimi czasy w hierarchii TNA, to może byłoby to choć trochę bardziej szokujące a tak???? Cały czas myśłałem, że Jarrett za chwilę wróci z jakimś trzecim uczestnikiem, na pomoc Joe a tu... po prostu nie wrócił i koniec pieśni.

Plus dla Nasha, że udało mu się wykonać na Joe Jacknife'a i go nie zabić :D Sama walka - dno i metr mułu.

 

7. Fortune vs EV2.0 - od razu zaznaczę, że nie trawię tego gimmick matchu (Lethal Lockdown), bo zawsze tak samo trąci trupem tu przez 3/4 walki. Po prostu jedna wielka sztampa - nowo wchodząca do klatki osoba standardowo czyści ring, drużyna mająca aktualnie przewagę liczebną - gnoi tą drugą, wchodzi kolejny gracz, niweluje przewagę oponentów i teraz wcześniejsze "ofiary" zamieniają się w "oprawców" i tak na zmianę. Na koniec jakiś obowiązkowy bump na szczycie klatki i pozamiatane. Wszystko to okraszone sporą dawką chaotycznego brawlu w ringu, co notorycznie zmusza mnie do tłumienia ziewów i spoglądania na zegarek.

Tym razem też nie było inaczej, a moment, który miał być najciekawszy (po opadnięciu klatki) był krótki, chaotyczny i zakończony porażką młodych, perspektywicznych wrestlerów, którzy w tym starciu powinni roznieść dziadków w drobny mak (kolejna bookerska perełka). Poza tym - bump na szczycie klatki był baaardzo słaby w porównaniu do tych z zeszłych lat, a postać Kendricka-Jogina wywoływała uśmiech politowania.

Bardzo słaba i nudna walka, bez picu co chwila zerkałem na zegarek, czekając kiedy to się skończy. Poza tym - Flair i jego koszulka na cienkich ramiączkach... Wyglądał w niej tak, jakby podpierdolił ten ciuch żonie z szafy :twisted:

 

8. Angle vs Hardy vs Anderson - już zaczynając oglądać tą walkę byłem zdrowo podkurwiony, bo jedna kretynka zaspoilerowała mi zdradę Jeffa w opisie na GG, tak więc emocji miałem tutaj tyle co podczas 101574 odcinka "Mody na sukces" (powinno się takich mondziołów dożywotnio odcinać od neta. Uwielbiam ludzi, którzy odczuwają wewnętrzny przymus, żeby podzielić się z całym światem takimi niesamowicie istotnymi dla wszystkich informacjami :roll: Mogła wydziarać sobie tego newsa na czole, żeby nikt go czasem nie przeoczył :evil:)

Sama jednak walka była bardzo solidna. O dziwo nie kaszanił tu nawet za specjalnie Anderson i dość ładnie dotrzymywał kroku lepszym ringowo towarzyszom. Walka była szybka, obfitująca w ładne kontry (zwłaszcza w końcówce) i dramatyczna (dla tych co nie znali wyniku, of course :evil:), co zdecydowanie mogło się podobać oglądającym.

Końcówka żałosna i znowu (jak to niestety w TNA zawsze bywa) mamy z dużej chmury mały deszcz (uwielbiam te ich szumne obietnice... Standardowo obiecywali "szampana i kawior" a była "wóda i ogóry kiszone" :twisted:) a zapowiadana rewolucja okazuje się sztampą, widzianą już wcześniej wiele razy. Już wchodzący do ringu o kulach Hogan dał na całego dupska, bo ewidentnie było widać, że wcale nie kuleje (daj spokój Terry, nie potrafisz wiarygodnie zagrać nawet kulawego dziada? :roll:). Później jedynym zaskoczeniem (jeżeli ktoś nie natkął się wcześniej na spoiler :evil:) był wybór Jeff'a na członka They (ostatnia osoba z całej trójki, którą bym o to podejrzewał), ale samo rozwiązanie angle'a z "They" ssało pałkę i to z połykiem.

Przed tym PPV, rozmawiałem z Sixem i wymienialiśmy się różnymi pomysłami na rozwiązanie zagadki "They", mając mniej lub bardziej fantastyczne pomysły :wink: Konkluzja jednak była taka: "no, było by ciekawie, ale jak znam życie, to They pewnie i tak okaże się Hogan z Bischoffem i będziemy mieć odgrzewany kotlet. - Oby jednak nie, bo TNA po raz kolejny zawiedzie kredyt zaufania i się skompromituje tak banalnym rozwiązaniem!". Niestety, chyba wykrakaliśmy :roll: Po prostu ten plagiat starych rozwiązń był tak żałosny, że wszyscy łudzili się, iż TNA nie zniży się do tak chujowego, zgranego numeru. Niestety "nie doceniliśmy" Kreatywnych Dixielandu.

Podsumowując - sama walka bardzo ciekawa, ale finish był niczym osinowy kołek wbity w jej serce i obniżył mocno wrażenia po tym starciu. Ciekawe jak odkręcą teraz sprawę z odejściem na emeryturę Angle'a, który obecnie wraz z Samoa Joe powinien być głównym przeciwnikiem "They" (zostali przez nich najmocniej wydymani).

 

Reasumując - średnie PPV, zwłaszcza jak na WrestleManię made in TNA. Poza świetnym openerem i bardzo dobrym (oprócz końcówki) main eventem, cała reszta to raczej średniaki albo knoty (Lethal Lockdown, Panie, Nash i Spółka). Moją ocenę mocno obniża też mega słabe rozwiązanie zagadki z "They" na którą wszyscy czekali (naprawdę był tu szereg świetnych możliwości a TNA pojechało sztampowo po bandzie). Ogólnie nie było źle, ale miałem trochę większe oczekiwania wobec największego show roku. Moja ocena 3/6.

Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.

Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

88278712552c9632374b21.jpg


  • Posty:  2 014
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.11.2003
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Ja tylko mogę jedno powiedzieć na temat BFG które nomen omen obejrzałem w całości i nie jestem wcale zaskoczony poziomem - duzo do myślenia daje fakt, ze jak to Bischoff powiedział "nad galą pracowali juz od marca". What?! Mieli 7 miesięcy aby przygotować coś, co w main shit'e skopie dupska, tym bardziej ze wprowadzili storyline z They. To pokazuje, ze creative team musiał sporo wziąć zielska od RVD, bo zaserwowali pospolite gówienko.
"Jesteś niebem obserwującym chmury. A wydarzenia, ludzie, sytuacje, to obłoki, które po nim przepływają. Tylko przepływają. Dlatego nie próbuj ich zatrzymać, bo na pewno odpłyną wcześniej, czy później. Gdy przytrafia Ci się coś pięknego albo bolesnego, powinieneś zrobić krok, odstąpić od siebie i popatrzeć z dystansu. Ludzie, których kochasz, to właśnie takie chmury. Są na Twoim niebie dłużej lub krócej, ale nigdy na zawsze"

  • Posty:  789
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.09.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

they - ale shit .... nic nie dodam .... Tna schodzi na psy z tym Hoganem i Bishoffem. A moglo byc tak fajnie.

"Plaga dysleksji wśród mlodzieży, jest tylko, uprawomocnioną lekarskim stemplem, plagą lenistwa umysłowego"

 

"Kwestię wolności w internecie można włożyć Ad ACTA" - 25 January 2012

 

Now Heaven Has Some LATINO HEAT

1326192738437791faa06bf.gif


  • Posty:  755
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  04.02.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

RVD, po tym jak Russo powiedział, że nad 4 stycznia pracował 3 miesiące zwątpiłem. Nie tylko ja zresztą. Jerry Jarrett w wywiadzie go wyśmiał, Dutch Mantell tylko załamał ręce. Mnie nic od "wybitnie zdolnych" kreatywnych TNA nie zdziwi :)

  • Posty:  373
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

hey - ale shit .... nic nie dodam .... Tna schodzi na psy z tym Hoganem i Bishoffem. A moglo byc tak fajnie.

 

mogło? Nadal może! Fakt, TNA zwaliło sprawę z They, ale z drugiej strony zamiast dostać samych młodych mało znanych wrestlerów którzy startowaliby od 0, wszystko zostało pięknie przemyślane i dostaliśmy heel turn Easy E, Hogana i Jarreta co wyjdzie na plus oraz w niedalekim czasie dostaniemy tak oczekiwanych młodych talenów z długich poszukiwań oraz współpracy z innymi federacjami. Tak teraz zastanawiając się, widzę, że szykuje się niezła zabawa! Starzy wyjadacze powoli opuszczają Dixieland (Nash, Sting, EV2.0) co da więcej czasu, który w końcu musi być wykorzystany na X Dywizje, nie będziemy już mieli durnych segmentów w których Hogan włazi w dupę innym oraz wieczny Face Hardy pokonuje każdego w kombinacji Twist of Fate + Swanton bomb świętując po tym wygraną wraz z RVD... Jedyny minus jaki dostrzegam i jakiego obawiam się, to coraz częstsze i dramatyczniejsze występny Dixie przed kamerą, która straciła wszystkich wysoko postawionych towarzyszy i sama musi stawić czoła złu... (Chociaż swoją drogą głupotą byłoby trzymanie takiego stanu rzeczy. Liczę na to, że Dixie wciągnie kogoś pod swój bok, aby mieć jakąś pomoc w walce z They, i oby to nie był RVD bądź Dreammer)

 

większość z was potrafi tylko narzekać :wink: nie zwracając uwagi na plusy... TNA bee WWE jeszcze gorsze to co tu oglądać? :) rozumiem że i ponarzekać czasem trzeba, ale nie przesadzając z tym. I co najważniejsze, trzeba pogodzić się z tym, że w obecnej chwili TNA z takim creative teamem nie pokaże nam cudów, lecz same dziwne decyzje, które będą napisane głównie pod upodobania hamburgerów (przynajmniej tak wynika z ratingów).

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      Autor: Lewis Carlan Turniej STARDOM Cinderella 2026 wystartuje 6 marca w Nagoi. Mecze pierwszej rundy odbędą się w dwa dni z rzędu – 6 i 7 marca. Druga runda zaplanowana jest na 8 marca w Korakuen Hall. To samo Korakuen Hall ugości ćwierćfinały 11 marca, a półfinały i finał rozegrają się 15 marca w Yokohama Budokan. Zwycięzca zgarnie „życzenie”, które zazwyczaj oznacza szansę na walkę o mistrzostwo świata w wybranej dywizji. Źródło zdjęcia: STARDOM STARDOM podało pełną listę 32 uczestnicze
    • Grok
      Autor: Lewis Carlan Oficjalnie potwierdzono szóstą obronę pasa Kento Miyahara w jego siódmym panowaniu jako Triple Crown Champion AJPW. 20 marca Kento Miyahara zmierzy się z obecnym Gaora TV Champion Kuma Arashi. Tytułowy pojedynek odbędzie się na gali AJPW Dream Power Series 2026 w Hachioji. Arashi rzucił wyzwanie o pas Miyahaarze 23 lutego, tuż po tym, jak Miyahara obronił tytuł przed Jun Saito. Miyahara przyjął rękawicę i walka jest już oficjalna. Photo Credit: AJPW 23 lutego Arashi poko
    • Grok
      Autor: Noah Leatherland Turniej tag team NJPW Fantastica Mania zakończył się w Osace. El Sky Team, czyli Místico i Máscara Dorada, triumfowali nad rywalami, odbierając błyszczące trofeum. W finale El Sky Team zmierzył się z duetem Averno i Magnusa. Jako dwie trzecie panujących CMLL World Trios Champions, tagowa chemia Místico i Máscary Dorady pozwoliła im przejść przez dwie pierwsze rundy. Mimo zaciętego oporu ze strony Averno i Magnusa, Místico i Dorada okazali się po prostu za mocni. P
    • Grok
      AJ Lee czuje się „trochę zdenerwowana” przed powrotem do walk singlesowych w WWE. W sobotę na Elimination Chamber Lee stoczy swoją pierwszą walkę singlesową od 2015 roku. Zmierzy się z Becky Lynch o Women’s Intercontinental Championship na PLE. Aby promować galę, Lee i jej mąż CM Punk pojawili się razem w programie ESPN’s First Take. „Tak, po ponad dekadzie” – powiedziała Lee, omawiając swój powrót do walk singlesowych. „Trochę zdenerwowana. Wróciłam w tag team matchu z Best in the World. I
    • Attitude
      Nazwa gali: Marigold New Years Golden Garden 2026 - Dzień 14 Data: 23.02.2026 Federacja: Dream Star Fighting Marigold Typ: Online Stream Lokalizacja: Tokyo, Japan Arena: Korakuen Hall Publiczność: 895 Format: Live Platforma: Wrestle Universe Komentarz: Haruo Murata & Miki Motoi Karta: Wyniki: Powiązane tematy: Kobiecy Pro Wrestling - dyskusje
×
×
  • Dodaj nową pozycję...