Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Hind D


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  117
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.09.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Tajpej, Tajwan

 

Realizator postanawia nie męczyć nas widokami z lotu ptaka, nie pokazuje nam również żadnych ciekawych konstrukcji lub zabytków znajdujących się na Tajwanie. Od razu postanawia on rzucić widza w wir akcji. Sytuacja prezentuje się następująco: znajdujemy się niedaleko Mauzoleum Sun Yat Sena, na jednej z ulic w Tajpej. Widać tutaj dość sporą grupkę dziennikarzy, których wyproszono ze wspomnianego wyżej przybytku. Jak wiadomo żurnaliści nie umieją uszanować żadnej świętości dlatego też dość szybko wyproszono ich z tego ważnego dla każdego Chińczyka miejsca. Znajdowali się oni tam dlatego, iż właśnie tam miał się udać SR-Crazy. Wizyta tego znanego wrestlera na Tajwanie to podwójna radość dla dziennikarzy. Po pierwsze jest on celebrytą, a celebryci przyciągają pismaków jak miód przyciąga niedźwiadki (prawda wyniesiona z "Kubusia Puchatka"). Poza tym wrestler ten znany jest z bycia członkiem Komunistycznej Partii Chin. Wizyta takiej osoby, w takim miejscu jest wspaniałą gratką dla dziennikarzy. W końcu będą mogli oni zadać "trudne pytania" i liczyć na potknięcie wrestlera, które będzie można odpowiednio nagłośnić i opisać. Wtedy już otwiera się dla takiej osoby droga do sławy i sukcesu. Może i nawet zdobędzie nagrodę Pulitzera? Na to szans wielkich nie ma, ale Wiktor dla najlepszego dziennikarza lub tytuł dziennikarza roku? To już byłoby możliwe, jeśli nie to zawsze można liczyć na uścisk dłoni jednego z bogów dziennikarstwa, a mianowicie Jacka Żakowskiego lub Adama Michnika. Na polskim podwórku taki zaszczyt, więcej znaczy, niż jakiś tam Pulitzer? Skąd się w ogóle wzięła ta nazwa? Zastanawiała się kiedyś nad tym Paweł Wroński, zanim przystąpił do pisania artykułu dla Gazety Wyborczej, w którym trzeba będzie opluć Polskę i Polaków.

Spędzeni na jakąś boczną ulicę dziennikarze poczęli się denerwować, dziwić i zastanawiać. Po pierwsze jakim prawem nie pozwolono im besztać i pluć na terenie Mauzoleum Sun Yat Sena. Przecież to rani ich godność. Drugim problemem dla naszych żurnalistów był fakt, kto to jest ten Sun Yat Sen i po kiego SR-Crazy w takie miejsce przychodzi. Trzecim problemem był fakt, iż było gorąco, a oni nie wzięli wody. Czwarty i piąty problem by powstał, gdyby nie fakt, że do zgromadzonych wyszedł w końcu SR-Crazy. Tutaj żurnaliści przeżyli pierwszy szok. Mianowicie człowiek podający się za Szaleńca, nie wyglądał jak on. Postura się zgadzała, oczy i nos też, ale reszta nie pasowała do niego. Garnitur, to pierwsza rzecz, która zaskoczyła wszystkich. Chodziło o sam fakt jego posiadania. Do tej pory Szaleniec nigdy nie pokazywał się taki ubiorze, toteż sądzono, iż nie wie on o istnieniu takiego stroju. Broda, gdzie się podziała jego broda? Zdawali się krzyczeć zgromadzeni dziennikarze. Nie było jej. SR-Crazy był ogolony. Takiego widoku nie pamiętają nawet najstarsze sowy w mandżurskich lasach. Chyba już ostatnią zauważalną zmianą były włosy, delikatnie przycięte (wciąż jednak zahaczały o ramiona) i w naturalnym ciemnym kolorze. Tak odmieniony wrestler pojawił się przed grupką dziennikarzy. Oczekiwał on pytań i miał gotowe odpowiedzi. Pytań jednak nie było, bo ci którzy mieli je zadawać byli w szoku. Przeszedł on na szczęście po kilku chwilach i tak zaczęła się krótka konferencja prasowa.

 

SR: Czy mogą się panowie pośpieszyć? Ja nie mam dzisiaj wiele czasu, a jeszcze mam dzisiaj parę spotkań i kilka miejsc do odwiedzenia.

 

Dziennikarz#1: Co się stało?

 

SR: Co się stało? Nie rozumiem pytania.

 

Dziennikarz#1: Dlaczego pan tak... inaczej wygląda? Bez brody i do tego garnitur?

 

SR: Są miejsca i są spotkania do których nie można przychodzić w strój sportowy, czasami trzeba wyglądać ładnie. Dla mnie dzisiaj był taki dzień, dzień w którym muszę wreszcie wyglądać jak człowiek.

 

Dziennikarz#2: Co pan sądzi na temat możliwości siłowego zjednoczenia?

 

SR: Nic nie sądzę, nie zanosi się na taką możliwość.

 

Dziennikarz#3: Czy to nie wygląda dziwnie, że wrestler będący członkiem Komunistycznej Partii Chin chodzi sobie spokojnie po Tajwanie?

 

SR: Dai Li pewnie by się w grobie przewracał, gdyby taki miał. Nie widzę w tej wizycie nic dziwnego, przecież nie ma żadnej wojny, ani otwartego konfliktu. Poza tym co to za pytania? Jestem prostym wrestlerem, a już dostałem dwa pytania stricte polityczne. Na ostatniej gali zdobyłem pas, dlaczego państwo o to nie pytacie? Takie pytania jak przed chwilą zadawaliście możecie państwo dawać wyżej postawionym osobom. Ja jestem wrestlerem i powinniśmy rozmawiać tylko na tematy związane z tym sportem. Czemu nie dostałem od was gratulacji z okazji zdobycia pasa? Czemu nie pytacie jak się czuję z nowym partnerem? Czemu nie pytacie, czy się cieszę. Czemu nie pytacie o moje plany na przyszłość?

 

Dziennikarz#4: Jak się z tym czujesz?

 

SR-Crazy: Nie jesteśmy na ty, używaj formy grzecznościowej.

 

Dziennikarz#4 (oburzonym tonem): Co? Niech ci... panu będzie, jak się pan z tym czuje?

 

Szaleniec chciał odpowiedzieć na to pytanie. Nagle jednak pewien śmigłowiec w głośny sposób zaznaczył swoją obecność. Postanowił on podlecieć blisko zgromadzonych osób. Oczywiście większość dziennikarzy uciekła, choć niektórzy myśleli, że to Błękitny24 zgubił drogę i doleciał aż tutaj na resztkach paliwa. W każdym razie duża część Polaków uciekła, tylko SR-Crazy stał niczym pal wbity w ziemię. W tym momencie ze śmigłowca dało się usłyszeć głos (nie wiem jak technicznie to rozwiązano, można spytać Hideo)

 

Głos: So Crazy’s finally come out of the Memorial Hall? Are you ready now... my mentor?

 

SR-Crazy: Why are you calling me mentor? Who the hell are you?!

 

Głos: I'm you. I'm your shadow.

 

SR-Crazy: What?

 

Głos: Ask the master that you killed! I'll send you to hell to meet him!

 

SR-Crazy: Munno?

 

Głos: Nie wygłupiaj się, to ja Smela... łap drabinkę

 

Pięciokrotny EWF FTW Champion po krótkiej chwili złapał w swe łapki drabinkę i tak odleciał razem ze swoim podopiecznym w stronę zachodzącego słońca, zostawiając za sobą spaloną ziemię. Dziennikarze powoli zaczęli wychodzić ze swoich kryjówek. Szaleniec krzyknął im jeszcze na pożegnanie: so long suckers. Jednak oni chyba tego nie usłyszeli. W każdym razie tak kończy się akt pierwszy. Za chwilę przejdziemy do aktu IV, bo chcemy zaskoczyć widza i zaburzyć chronologię.

 

-----------------------------------------------

879387239729 chwil później

-----------------------------------------------

 

Każdy chyba potrafi sobie wyobrazić azjatyckie mieszkanie. Jeśli jednak tego zrobić nie potrafi, to śpieszę z pomocą. Generalnie składa się takie mieszkanie ze ścian, sufitu, podłogi i okien, do tego parę mebli i trochę technologii XX wieku. To są zasadnicze cechy mieszkań i (co ciekawe) w Azji mieszkania są podobne do tych europejskich. Może znajdziemy kilka drobnych szczegółów, ale nie ma sensu się nad tym rozwodzić. W każdym razie jesteśmy w takim typowym mieszkań, widzimy telewizor, zdjęcia na ścianach, fotele, stolik, okno i tym podobne rzeczy. Ogólnie nic zaskakującego i wprawiającego widza w osłupienie. Oczywiście nawet mało uważny obserwator zauważy również Szaleńca i jego wiernego kompana Smelę. Szaleniec jest nadal ubrany tak samo, natomiast jego podopieczny nosi na sobie zwykłe jeansy i t-shirt z ciekawym wzorem (to znaczy z ciągiem nic nie znaczących cyfr i kilkoma angielskimi wyrazami). Skoro już wiemy jak wygląda otoczenie, to możemy przejść już teraz do właściwej akcji. Czyli rozmów między Smelą, a SR-Crazym, które to radośnie i pogodnie wypełnią nasz wolny czas. Tak więc zaczynajmy (gdyby był tam reżyser i reszta załogi, to pewnie ktoś by już dał klapsa [nie mylić z tym barbarzyństwem, którego rodzice używają przeciw dzieciom własnym. Żyjemy w XXI wieku i kary cielesne są nie na miejscu. W końcu ustawodawca wyszedł z założenia, że skoro niektóre rodziny katują swoje dzieci i niewydolna administracja państwa nie może z tym nic zrobić, ani takim dzieciom pomóc. To lepiej zakazać wszystkiego od kar cielesnych po szykanowanie psychiczne. Dzięki temu jak statystki będą pokazywały, że się dzieje źle to wystarczy wejść do pierwszego lepszego domu i zabrać dziecko. Paragraf zawsze się znajdzie, bo wszystko jest nieostre i niedookreślone]), a ktoś inny powiedziałby: "akcja".

 

SR: Gdzie są przedmioty wyjęte z mojej brody?

 

Smela: Tam na stoliku... swoją drogą nie wiedziałem, że można tam zmieścić tyle rzeczy.

 

SR: Dobra organizacja, to podstawa... (SR-Crazy podchodzi do stolika widzimy na nim między innymi "Cytaty przewodniczącego Mao" ,wuwuzelę ,a także "W poszukiwaniu straconego czasu" ) chociaż jak tego Prousta zmieściłem tam, to ja sam nie wiem. Ten pomysł z sztuczną brodą (Szaleniec wyciąga z kieszeni białą sztuczną brodę i mocuje ją na sobie) jest kiepski. Święty Mikołaj latem! Tak będą za mną dzieci na ulicy wołały (zdejmuje sztuczną brodę). Cóż będę przez jakiś czas wyglądał jak gołowąs. Bo gołobrod nie pasuje.

 

Smela: Albo ładnie ubrany żul, świeżo po kąpieli.

 

SR: Załatwiłeś to o co cię prosiłem?

 

Smela: Szata uchiki w kolorze białym z wyhaftowanymi motylami i ptakami fruwającymi między gałązkami śliwy, a także szatę w kolorze wina pokrytą wzorami wyszytymi czerwono-różową nicią. Nie udało mi się tylko zdobyć odpowiedniego papieru i atramentu, ale jest szansa, że do wieczora zdobędę.

 

SR: Dobrze, już dobrze. Najważniejszy w listach jest papier, styl pisma i atrament. Dobrze, już dobrze po raz kolejny. Wieczorem wyślemy ten wspaniały prezent Mitsuko. Ah oczyma wyobraźni widzę ją w tym stroju z uśmiechem. Piękne! Cudowne!

 

Smela: A księciunio nic nie dostanie?

 

SR: Wywalczyliśmy pas razem, to chyba wspaniały prezent. O nim pomyślę później, z resztą polski plebs nie przyjmuje do wiadomości, że mężczyźni mogą dawać prezent i mogą się codziennie kąpać. Dla nich to gejowskie. Przykre to i sprawia mi to ból.

 

Smela: Dobrze, dobrze już porzućmy ten temat. Wróćmy może do spraw związanych z wrestlingiem...

 

SR: Aaa no właśnie, nie idziemy dzisiaj na halę, dam przemówienie tutaj w mieszkaniu Młodego Marszałka. Porozmawiamy sobie o sprawach związanych z EWF, mojej poprzedniej walce, mojej przyszłej walce oraz o czymś tam jeszcze. Potem wyemitujemy to w TV i wszyscy będą szczęśliwi. W końcu muszę dzisiaj jeszcze iść w parę miejsc, otworzyć bibliotekę dla niewidomych, nową szkołę, do tego spotkanie z Terrym Gou. Stosunki z tą wyspą muszą ulec polepszeniu.

 

Smela: Zhang Xueliang byłby z mentora dumny.

 

SR: Nie wypowiadaj głośno jego imienia i nazwiska. Jeszcze plebs z Polski usłyszy i się dowie, że żył na świecie ktoś, kto był więźniem politycznym dłużej, niż trwał PRL. Podważyłoby to fundamenty naszego kraju, w końcu jest pewien człowiek, który mówi, że ma racje, bo siedział w więzieniu. Wiesz co by się stało, jak się dowiedzą o Młodym Marszałku? Uznaliby go według tej logiki za górę, to jest za absolut!

 

Smela: Był uzależniony od narkozy, więc szybko się pozbędą tego problemu.

 

SR: Widzisz on poradził sobie z uzależnieniem ,a ty?

 

Smela: Przecież nie biorę alkoholu do ust!

 

SR: Zmieniłeś tylko sposób! To się nie liczy.

 

-----------------------------

2 chwilki później

-----------------------------

 

Zmienił się trochę wystrój pomieszczenia w którym się znajdujemy, na środku pojawiły się trzy fotele (w kolorze wiśniowym), między nimi wciśnięto niewielki stolik na którym znajdują się trzy szklanki z wodą. Na środkowym siedzisku usadowił się wygodnie SR-Crazy.

 

SR: Witam państwa i zapraszam do oglądania programu "Szaleńca rozmowy o EWF i sprawach z nim związanych, w których będziemy się interesować głównie walkami prowadzącego". Przyznają państwo, że tytuł chwytliwy? Nie martwcie się jednak drodzy fani, nie będziecie musieli się męczyć z jego zapamiętaniem, gdyż będzie to pewnie pierwszy i ostatni odcinek. Program powstaje tylko dlatego, iż nie mam czasu iść dzisiaj na arenę. Tak więc zamiast Szaleńca na żywo na hali, zobaczą go państwo w telewizorze. Tyle słowem wstępu, przejdźmy teraz do ciekawszej kwestii, a mianowicie moich niezależnych i obiektywnych gości. Pozostały jeszcze dwa wolne fotele, ale niestety jeden z zaproszonych gości nie mógł przyjść. Powód jego nieobecności jest prozaiczny, otóż zapomniałem wysłać do niego zaproszenia. Tak więc jedynym mym gościem jest pan Smela! (Smela pojawia się przed kamerami i siada na swoim fotelu) Smela to znany przedsiębiorca, finansista i filantrop. Posiada nawet własną firmę, która produkuje silniki okrętowe.

 

Smela: Dzień dobry!

 

SR: Zacznijmy zatem mój własny program. Ma on się oczywiście koncentrować na mnie, ale postaramy się porozmawiać także na inne tematy związane z EWF. Zacznijmy może od początku, czyli Dark Match, chociaż było ich chyba kilka...

 

Smela: Nie wiem, nie znam się. Słyszałem tylko, że bukmacherzy wycofują się z ich obstawiania, bo wygrana Ponurego Grabarza staje się zdarzeniem pewnym, a nie zdarzeniem losowym.

 

SR: Dobra, to ta sprawa omówiona przejdźmy do walki o Daemusin title, kto tam walczył?

 

Smela: Nie wiem, na mnie nie patrz.

 

SR: Jak to nie wiesz? Gal nie oglądasz?

 

Smela: Gale oglądam, ale skupiam się tylko na komentarzach Tostera i Janka, a także na tym co się dzieje w kuluarach, reszta mnie nie interesuje.

 

SR: A walki?

 

Smela: Nie lubię ich.

 

SR: Ale to jest wrestling, wrestling bez walk jest jak hot-dog bez bułki lub jak Ojciec Chrzestny bez Marlona Brando!

 

Smela: Bez walk jest nawet ciekawiej, a poza tym przyganiał kocioł garnkowi. Mentor też nie ogląda całych gal tak jak kiedyś. Nie chciałbym tego przypominać, ale Mistrz nie wiedział nawet z kim walczy! Już nie wspomnę o tym, że zapomniałeś o tym, iż masz walkę w klatce!

 

SR: Szczegóły, szczegóły, ja uczestniczę w walkach, to mi starczy. Zbędnych informacji nie potrzebuję. Walka w klatce, czy w małpim gaju? Kogo to obchodzi, ważne by wygrać. Wracając do walki o Daemusin Title, była ciekawa, dobra i ogólnie fajna. Ktoś wygrał, ktoś inny przegrał, w każdym razie fani zgromadzeni na trybunach się cieszyli. Przejdźmy do mnie. Wiesz kto wygrał EWF Tag Team Titles?

 

Smela: Książę!

 

SR: I?

 

Smela: Mentor!

 

SR: Widać coś tam jednak wiesz, nie jesteś jeszcze stracony dla sceny wrestlingowej. Może pokaże światu ten pas, gdzie go ja wsadziłem? (SR-Crazy szuka czegoś za fotelem, po chwili wyciąga pas) Tak, o to mój EWF Tag Team Title... prawda, że wspaniały? Drugi pas oczywiście ma mój nowy przyjaciel pan Nabeshima. Na pewno trzyma go gdzieś blisko siebie, chociaż go na pewno nie nosi na sobie, bo strasznie to nie pasuje do yukaty. Do ładniejszych strojów w ogóle to nie pasuje, może Velvet Lee i Elegant Choi powinni zaprojektować jakieś nowe pasy? Te są jakieś nieartystyczne. Trzeba jednak przyznać, że walka ta była epicka, co nie?

 

Smela: Nie przyglądałem się jej uważnie.

 

SR: Mógłbyś jednak coś wymyślić, oszukać widza, nie wiem, powiedzieć coś.

 

Smela: Vavlav to bardzo inteligentny przeciwnik, mający odpowiednie przyśpieszenie i głowę do wrestlingu. On ma ten rzadki dar myślenia podczas walki i to pokazał właśnie na ostatniej gali. Ta jego zwinność, te ruch, walczył jak gajowy chroniący las przed bezdusznymi kłusownikami. Natomiast Crash pokazywał momentami młodzieńczą fantazję, był świetnym uzupełnieniem doświadczonego Vaclava. Razem tworzyli świetny zespół mający wszystko, mogący sięgać po najwyższe laury. Jednak mieli dużego pecha. Trafili na dwóch jeszcze lepszych przeciwników. Mieszanka wybuchowa, czyli połączenie arystokratycznej klasy i kultury, z brodatą siłą i skocznością. Azjatyckie piękno zderzyło się z czarnym mrokiem lasów Sherwood, wspieranych polskim chaotycznym elementem. Tak, tak to było miażdżące zwycięstwo. Teraz nowy sojusz będzie nas prowadził ku lepszej przyszłości. Zaczyna się nowa epoka, pod butami Nabeshimy i SR-Crazy'ego padnie cały EWF świat i żadne Esmeraldy, żadne Szakale i żadne rewolucje kulturalne tego nie zmienią. Zaczęła się era dominacji japońsko-chińskiego sojuszu. Tego oczekiwał Mentor mój?

 

SR: Poszło ci lepiej, niż mogłem sobie wyobrazić. Jednak widać coś tam pod tymi włosami masz. Ja tylko dodam od siebie, że jak na początek działalności naszego tag-teamu to poszło nam całkiem dobrze. Wygrana z moim byłym wychowankiem z Wyspy, a także wielką gwiazdą, jaką jest Vaclav. Kto by się tego spodziewał? Oczywiście, gdyby nie mój wcześniejszy konflikt z Nabeshimą, to nasza wygrana byłaby pewna. Jednak istniało pewne ryzyko, że jeden z nas postanowi nagle rzucić się na drugiego. Na szczęście tak się nie stało i teraz mamy pewność, iż intencje mojego nowego kolegi są szczere. Widać chce on ze mną współpracować, a i mi taki sojusz się całkiem podoba. Chociaż zawsze zastanawiam mnie dlaczego arystokrata bawi się w tak plebejską rozrywkę, jaką jest wrestling? Bliskość spoconych ciał, otrzymywanie ciosów od jakiś potomków prostych wieśniaków , robotników i mieszczuchów. To przecież trochę upokarzające dla tak wysoko postawionego człowieka.

 

Smela: Może chce uciec od dworskiego życia i etykiety i na chwilę pobratać się z prostym ludem? Pochodzić sobie po ulicach, uśmiechać się do otaczających go osób i pośmiać się z życia prostaczków?

 

SR: Może i tak chce. Będę go musiał zapytać albo poczytać jakieś wywiady z nim. Jeszcze się chłopak obrazi, że się nim nie interesuje, gdy okaże się, iż kwestię tą dawno temu wytłumaczył. Dobra z kim mam następną walkę?

 

Smela: Walczycie z Crashem i Hernandezem Vitorem. Ten pierwszy był na Wyspie, o czym Mistrz zapomniał ostatnio, a ten drugi to nie wiem, nie znam kolesia, ale brzmi dość meksykańsko.

 

SR: Nie masz może więcej informacji? Chciałbym znać ich profil psychologiczny...

 

Smela: Crasha przecież już znasz...

 

SR: Tak, to niezły zawodnik w końcu jak pamiętam wygrał Puchar Szczęściarza, miał EWF Tag Team Titles. Średni, to słowo którego najlepiej opisuje. Jest może lepszy od swojego nowego partnera Vitora, ale i tak zbyt słaby jak na tak świetnego wrestlera jakim jestem ja. Kolejna walka z dwoma słabszymi zawodnikami, wszyscy wiedzą jak ja nie lubię walczyć z wyraźnie gorszymi od siebie wrestlerami.

 

Smela: Czemu? To jest nawet fajne. Po pierwsze jest się praktycznie pewnym zwycięstwa, gdyż walka z takimi chłopaczkami, to jak mecz piłkarskiej reprezentacji Portugalii z Wyspami Owczymi. Sama przyjemność, nie trzeba nawet wytężać muskułów, po prostu wychodzi się na ring, a wynik sam przychodzi. Po drugie można dzięki takim walką poprawić statystykę. Zawsze ładniej wygląda wygrać w karierze więcej meczy. Po trzecie przynajmniej fani się będą cieszyć, że idol łatwo i szybko wygrywa.

 

SR: Niby masz rację, ale kto tutaj będzie się cieszyć ze zwycięstw komunisty? Tu raczej oklaski dla mnie nie przejdą. To nie jest Polska, miejscowi obywatele nie dowiedzą się po wygwizdaniu mnie, że nie dorośli do demokracji, że są homofobiczni, że wskrzeszają ducha nacjonalizmu, rasizmu, nazizmu i samego Adolfa Hitlera. Miejscowe elity nie powiedzą, że należy oddawać cześć i honor wrogom, nie zakwalifikują ich reakcji jako zaściankowe myślenie, ciemnogród lub granie teczkami. Tak miło i słodko nie będzie, chociaż wierze, że nie wszyscy będą buczeć i gwizdać. W końcu aktywnie działamy na rzecz pojednania...

 

Smela: A niepodległość, wolność, niezawisłość, suwerenność, prawa człowieka i obywatela, kara śmierci oraz kwestie ideologiczne?

 

SR: Zacznijmy od małych, najlepiej gospodarczych kroków. Nic tak ludzi nie łączy, jak perspektywa zysku. Ja jestem tylko wrestlerem, walczę, gdy mam walczyć, nie zajmuje się politykowaniem. Ot co wróćmy do wspaniałej walki, która mnie czeka...

 

Smela: Wygracie

 

SR: Raczej wygramy.

 

Smela: Na pewno wygracie, jesteś lepszy od tej dwójki i wygrałbyś z nimi sam. Dodatkowo do pomocy masz arystokratę prosto z Japonii. Wybitnym wrestlerem to on nigdy nie był, ale trochę tam skakać i bić się umie. Do tego bosko wygląda, dba o siebie, rzuca tekstami których nikt i nic nie rozumie czym drażni wrogów. Podenerwowany wróg, to słaby wróg, a jako że w tym wypadku przeciwnik jest średni, to automatycznie staje się kiepski. Wygrana pewna, macie ją w kieszeni, tak się mówiło u nas na Podbeskidziu.

 

SR: Coś jeszcze mówiliście?

 

Smela: Idzie, Idzie, Podbeskidzie!

 

SR: Przypomniałeś mi o moich fanach na hali, tęskno mi do nich. Do ich spontanicznie wyrażanej radości, do patriotycznych pieśni, przyśpiewek, piątek, dotyku. Smutno mi tu samemu bez nich! Ile bym dał by ich zobaczyć.

 

Smela: Na Tajwanie mówią, że dobry komuch, to martwy komuch. Tu nie ma przyjaciół, czy fanów, tu są albo wrogowie, albo ludzie z którymi można robić interesy. Ta druga grupa raczej na arenę nie chodzi. Na mieście też jakoś dużo takich ludzi nie ma, w końcu ile razy musieliśmy grać scenę ze śmigłowcem? Chyba pięć, bo zawsze jakiś truteń wyleciał i krzyczał: CHWDSR lub coś jeszcze gorszego.

 

SR: Nie przypominaj mi tego, me chińskie serce boli mnie ciągle. Czemu nie możemy iść razem przez świat? W końcu młodzi i pokój idą razem.

 

Smela: Zacznijmy od tego, że nie jest już Mistrz młody.

 

SR: Milcz!

 

Smela: Chociaż brak brody spowodował, iż wyglądasz na czterdziestkę. Do tego ta cera, całkiem ładnie, całkiem ładnie. Jeszcze biała skóra, która zawstydziłaby nawet śnieg.

 

SR: Skończ, bo zgubiłem wątek... o czym ja miałem mówić?

 

Smela: Może o swoich przeciwnikach?

 

SR: Tak, tak to by nawet pasowało. Panie Vitor i panie Crash jak myślicie, kto wygra pojedynek na następnej gali? Ja i książę Nabeshima zwyciężymy. Wiecie dlaczego? Nie zaskoczę was, przegracie bo jesteście mamelukami!

 

Cheer (Smela wyjął maszynkę do produkcji cheeru, nie wiadomo komu ją ukradł lub pożyczył)

 

SR: Ahhh, gdyby tylko jeszcze mogły z tego patriotyczne pieśni wychodzić. To byłoby spełnienie marzeń. Dobra, to już chyba wszystko powiedziałem, możemy chyba skończyć dzisiejszy telewizyjny występ. Terry czeka.

 

Smela: No tak, mameluki były co prawda tylko raz, ale chyba starczy. Coś tam mentor o walce powiedział, to chyba starczy.

 

SR: Nie ma co się nad dwoma średniakami rozwodzić. Jeszcze wytracę wszystkie najlepsze teksty i nie będę miał przed następną galą o czym mówić. Nie sądzisz, że zbyt często się powtarzam?

 

Smela: Nie, chyba nie

 

SR: Na przykład te mameluki, coś dużo razy tak mowie.

 

Smela: Myślę, że na tym polega catchphrase...

 

SR: Może powinienem jeszcze kilka takich wymyślić? W końcu co za dużo to nie zdrowo. Ostatnie dziesięć lat gadam tylko o tych mamelukach, w kółko i w kółko. Można powiedzieć, że jestem przewidywalny, a wszystko co jest przewidywalne staje się potem nudne, nieciekawe i mało interesujące.

 

Smela: Może, że są olmekami! To brzmi demonicznie...

 

SR: Ale olmekowie nie różnią się niczym od mameluków...

 

Smela: Kontynentem? Kulturą?

 

SR: Zbyt podobne, zbyt podobne, to musi być coś bardziej oryginalnego, bardziej zaskakującego, coś takiego co daje powera i pokazuje wyższość nad przeciwnikiem.

 

Smela: Może Terry nam pomoże?

 

SR: Tak pobiegnijmy tam, gdzie jest on.

 

Jak powiedzieli tak uczynili, uciekli i nie wrócili, a transmisja urwała się.

 

 

 

---------------------------------------

Nadal opłakujemy Dark Avengera

Gdzie biedaczek się podziewa?

Czy zdrowy?

Czy choruje?

Czy nadal ma rogi?

Gdy wróci, to polecą głowy!

Oj polecą!

6886753384ab4cd8908084.jpg

  • Odpowiedzi 1
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Ja Myung Agissi

    1

  • SR

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Tutaj żurnaliści przeżyli pierwszy szok. Mianowicie człowiek podający się za Szaleńca, nie wyglądał jak on. Postura się zgadzała, oczy i nos też, ale reszta nie pasowała do niego. Garnitur, to pierwsza rzecz, która zaskoczyła wszystkich. Chodziło o sam fakt jego posiadania. Do tej pory Szaleniec nigdy nie pokazywał się taki ubiorze, toteż sądzono, iż nie wie on o istnieniu takiego stroju. Broda, gdzie się podziała jego broda?

 

Prezenty i inne urocze aspekty w formie darów podziałały zaskakująco dobrze. ;)

 

Ja jestem wrestlerem i powinniśmy rozmawiać tylko na tematy związane z tym sportem. Czemu nie dostałem od was gratulacji z okazji zdobycia pasa? Czemu nie pytacie jak się czuję z nowym partnerem? Czemu nie pytacie, czy się cieszę. Czemu nie pytacie o moje plany na przyszłość?

 

Dziennikarz#4: Jak się z tym czujesz?

 

SR-Crazy: Nie jesteśmy na ty, używaj formy grzecznościowej.

 

:lol: :lol:

 

SR: Wywalczyliśmy pas razem, to chyba wspaniały prezent. O nim pomyślę później, z resztą polski plebs nie przyjmuje do wiadomości, że mężczyźni mogą dawać prezent i mogą się codziennie kąpać. Dla nich to gejowskie. Przykre to i sprawia mi to ból.

 

Bardzo urocze. ;)

 

Napisałeś bardzo wesołego eRPa. Dodatkowo pojawiły się bardzo miłe prezenty, i połączenie Japonii z Chinami zaczyna świecić swą wyjątkową aurą. Metamorfoza SR-Crazy'ego to kolejna pozytywna "rzecz" w tym tekście. Mogłeś chociaż poświecić więcej sentencji naszym oponentom, zamiast marginalizować ich tak z góry. :P

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • IIL
      Ciampa is All Elite 🙂
    • Attitude
      Nazwa gali: AEW Dynamite #330 Data: 28.01.2026 Federacja: All Elite Wrestling Typ: TV-Show Lokalizacja: Cedar Park, Texas, USA Arena: H-E-B Center At Cedar Park Format: Live Platforma: TBS Komentarz: Excalibur, Taz, Tony Schiavone, Don Callis & Stokely Karta: Wyniki: Powiązane tematy: All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusj
    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 3 Data: 28.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Tsugaru, Aomori, Japan Arena: Ito Mining Arena Tsugaru Publiczność: 987 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
×
×
  • Dodaj nową pozycję...