Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Matka dwójki dzieci i inne pieśni.


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  40
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  01.04.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Matka dwójki dzieci i inne pieśni.

Bidam, Tajpej, Tajwan (20.06.2010)

 

Tajwan

Góra Potomków Konfucjusza

 

 

Potomkowie Konfucjusza żyją do dziś. Niby to nic dziwnego. Potomkowie Bolka Chrobrego pewnie też się błąkają gdzieś po tym świecie. Niektórzy jak brytyjska Ela numer 2 mogą to udowodnić, a niektórzy, jak pan Zbyszek z Wągrowca nie mają o tym bladego pojęcia. No to trzeba sobie wyobrazić, że na Tajwanie żyją sobie spokojnie potomkowie Konfucjusza. W czasach dynastii Han (206 AC do 220 AD) otrzymali oni tytuł księcia Yansheng i do 1935 roku nieprzerwana niczym linia książąt przekazywała go sobie z pokolenia na pokolenie. Co by na to powiedział Yoshi Nabeshima? W roku tym (1935) tytuł przekształcono na de facto dziedziczny urząd doradcy rządowego. I tak potomkowie Konfucjusza trwają sobie do dziś. Fajnie jest znać swoich przodków żyjących w XIV, XI, VII czy III wieku, nie? Głowa rodziny ma rzecz jasna klawe życie, ale co z innymi odpryskami konfucjuszowymi? Oni mają gorzej.

 

Na górze [która jest jednym z naszych dzisiejszych bohaterów] mieszka jeden z takich potomków. Ma prawie 94 lata, w przyszłym miesiącu będzie obchodził swoje urodziny. Może warto wysłać mu jakiś prezent? Pomyślcie o tym, ci którzy to czytacie. Na szczycie góry znajduje się świątynia. Nic specjalnego, kupa drewna, pełno azjatyckich ornamentów, jakieś rzeźby, wokół las. Wiatr wieje, azjatyckie ptaki śpiewają okrutnie, żadne psy nie szczekają. Przed świątynią widzimy klęczącego Bidama.

 

Bidam: Mistrzu, ześlij na mnie oświecenie.

 

Szuka oświecenia.

 

Bidam: Mistrzu, wskaż mi drogę.

 

Szuka drogi.

 

Bidam: Mistrzu, pomóż mi być lepszym.

 

Chce być lepszym. Bardzo to szlachetne.

 

Bidam: Mistrzu, co robię źle?

 

No właśnie. Co on robi źle.

 

Bidam: Przybyłem do ciebie po latach. Szukam twej rady.

 

Szuka rady i porady.

 

Bidam: Otwórz wrota swego przybytku.

 

Czy otworzy?

 

 

Minęło 12 godzin. Środek nocy. Wiatr wieje jeszcze gorzej niż poprzednio. Wieje, wieje, wieje i wieje. Kto by przypuszczał, że na Tajwanie może tak wiać. Najstarsi górale podhalańscy by się zdziwili.

 

 

Bidam: Mistrzu, dlaczego mnie nie doceniają?

 

Brak odpowiedzi.

 

Bidam: W czym jestem gorszy?

 

Brak odpowiedzi.

 

Bidam: Przecież robię to co chcą. Biorę udział w Rewolucji Kulturalnej. Niosę Dżihad!

 

Brak odpowiedzi.

 

Bidam: Wygrywam, wygrywam i wygrywam. Same zwycięstwa, ale jednak... znów... trafiam na walkę z jakimiś podrzędnymi stworami.

 

Brak odpowiedzi.

 

Bidam: Mówili, że mam talent. Że wiele osiągnę.

 

Brak odpowiedzi.

 

Bidam: Czy coś się zmieniło? Czy utraciłem swój talent? Niszczę wszystkich na mojej drodze: Frank Deux, Vitor Hernandez, Gabriel Iwanow, Ieshige, Nigel Moron. Te nazwiska nie powalają, a chciałbym, żeby powalały. Chciałbym, żeby wreszcie na mojej drodze stanął ktoś o większym prestiżu. Bo ile można walczyć z niedorozwojami. Cóż oni są w stanie mi zaoferować? Cóż ja jestem w stanie ofiarować im oprócz poniżenia, bólu i ośmieszenia?

 

Brak odpowiedzi.

 

Bidam: Nie odpowiadasz, ale wiem, że tam jesteś. Czaisz się po swojemu. Ukrywasz, szukasz drogi swych przodków. Użyj swej wiedzy i mi dopomóż!

 

 

13 godzin później. Dochodzi południe. Wyjątkowo wiatr już nie wieje. Co ciekawe pogoda zmieniła się diametralnie. Świeci słońce. Jest gorąco, można by powiedzieć, że wręcz upalnie. Taka pogoda nie nastraja optymistycznie. W tym największym słońcu, w zenicie upału i apogeum wysokich temperatur Bidam nadal siedzi tam gdzie siedział. Na jego twarzy nie widać znaków zmęczenia, znużenia czy udaru.

 

 

Bidam: I wtedy powiedziałem sobie: dość. Ile można? Co ty na to?

 

Brak odpowiedzi.

 

Bidam: Nie jesteś zbyt rozmowny. Wiem jednak, że słuchasz mnie i rozumiesz. Tak jak robiłeś to 5 lat temu. Wsparłeś mnie wtedy, dodałeś otuchy. Jestem ci za to wdzięczny. Mistrzem najwyższej klasy może nie jesteś. Generalnie to odwalasz fuszerę, ale niech będzie. Szanuję cię na swój sposób i wiem, że to jakaś cholerna próba, rodem z azjatyckich filmów. Całe szczęście nie jestem jakimś japońskim księciem żeby popadać w pieprzoną egzaltację nad płatkami róż.

 

Brak odpowiedzi.

 

Bidam: Może dyskryminują mnie dlatego, że nie nazywam się jakoś tak fajnie po polsku? Polacy generalnie rzadko robią karierę w EWF, a jak robią to nie noszą swojskich nazwisk w stylu: Bierut, Cyrankiewicz, Pawlak, Paderewski czy Tusk. Może ja powinienem obrać właśnie taką drogę, odwortną. Co powiesz na zmianie imidżu na Bidamczyk? Albo Bidamowski? Wołaliby na mnie: Bidek. Prawda, że ładnie? Prawie jak Paragon gola.

 

Nagle w tle ktoś zaczyna śpiewać: Piłkę kopać chcesz, na trawę spiesz, zagraj razem z nami, zagraj z kolegami. Rankiem, kiedy świt puka do drzwi, ciągną młodych w pole harce i swawole. Bidam robi zdziwioną minę w stylu bobra co wywołał powódź i się o tym właśnie dowiedział.

 

Bidam: Moja przygoda w EWF zaczęła się obiecująco. To jest właśnie takie do przerwy 0:1, ale oczywiście ja wygrywam. Chciałoby się jednak osiągnąć coś więcej, powalczyć z najlepszymi. Żeby zaszumiał las, żeby pas został zdobyty. Jakikolwiek. Ja tam nie jestem wymagający. Robię co umiem, a chyba robię to dobrze. Tak sobie oczywiście narzekam, że walczę cały czas z pajacami, ale jest mi w sumie całkiem przyjemnie. Wygrywam, wygrywam i wygrywam. Biorę udział w Rewolucji Kulturalnej, razem z Crashem niesiemy temu światu kulturę. Realizuję się po swojemu.

 

Brak odpowiedzi, ale po kilku sekundach niewiadomo skąd i niewiadomo jak słychać głos znanego tu i ówdzie Freddiego: Mama just killed a man...

 

Bidam: Ale dlaczego do jasnej cholery znów muszę walczyć z jakimiś żółtodziobami? Rozumiem, Esmeralda wymyśliła jakąś tam głupotę na ostatniej gali. To dobra kobieta, tylko trochę zagubiona. Oglądałem archiwalne gale, jak była suką była jakaś taka lepsza. Może warto by było do tego wrócić, panienko?

 

Brak odpowiedzi. Panienka też nie odpowiada, bo jej tutaj nie ma. Ona chyba nawet nie wie kim jest Bidam.

 

Bidam: Tak mnie przywiodło do mojej walki. Submission Handicap Match. Ładnie, ładnie. Już nie takie rzeczy robiłem, więc może to i być handicap. Ja się tego nie boję, bo patrząc na nazwiska moich rywali bać się nie ma czego. Esespe? Dollar? Maniak? Franko? VipeR? Martin Smith? Ripper? Zgraja bandytów z meksykańskiej knajpy. Brodaci, owłosieni, ubrani w skóry, opaleni jak Obama i Vaclav, pijący jakieś miejscowe dziwactwa. Nie potrafiący niczego, ale w kupie silni. Co się będziemy bawić w zwykły Handicap Match! Postuluję o zlikwidowanie Dark Matchów i rzucenie ich wszystkich przeciwko mnie. 1 vs 7 Match to dla mnie nie problem, a w EWF nikt chyba jeszcze nie miał takiej walki. Prawda?

 

Brak odpowiedzi. Gdzie jest Freddie?

 

Bidam: No jasne, ale co ty tam wiesz o EWF. To taka wesoła federacja. Chyba jedna z największych w Europie, prężna, istnieje już wiele lat i jakoś nie może umrzeć. Świetne miejsce dla mnie, podbiję ją i tylko wypluję kości. Oczywiście jeśli ktoś wreszcie da mi cholerną szansę! 1 vs 7 to będzie świetna walka. Będą nacierać jak dzikusy, a ja ich będę niszczył jeden po drugim. To nawet może być Elimination Match, ja się tam ich nie boję. Nie ma się czego bać. Mógłbym nawet walczyć z zawiązanymi oczyma. O! Świetny pomysł. To jest myśl. Piszę się na to. Co ty na to?

 

Brak odpowiedzi. O! Jest Freddie! Put a gun against his head. Pulled my trigger, now he's dead...

 

Bidam: Czy jestem zbyt pewny siebie? Chyba jestem, ale co w tym złego? Znam swoją wartość i wiem na co mnie stać. Na pewno stać mnie na więcej niż walki z jakimiś miernotami. Skąd się oni biorą to ja pojęcia nie mam, ale mam przeczucie, że 95% z nich wkrótce pożegna się z EWF. Miernoty przychodzą i odchodzą, cały czas. To jak ten wąż co wpierdala własny ogon. Cholerne perpetuum mobile pokrak i miernot. Czy to się kiedyś skończy? Czy to może jakaś cholerna reinkarnacja, która trwa od ponad dziesięciu lat? Zawsze trafia się jakaś miernota albo dwie, następnie one odchodzą i pojawiają się nowe. To samoodnawiający się mechanizm. Skąd on się bierze? Z Białowieży? Czy to jedna z wielkich tajemnic Wszechświata? I dlaczego to ja muszę rozprawiać się z tym cyrkowym korowodem błaznów?

 

Brak odpowiedzi, ale w oddali słychać odgłosy godowe wiewiórki.

 

Bidam: Milczysz mistrzu, ale mnie to naprawdę trapi. Bo kim są Esespe, Dollar, Maniak, Franko, VipeR, Martin Smith i Ripper? Jasna cholera, o mało się nie zmęczyłem wymieniając tą całą zgraję. Dlaczego mnie tak pokarano? Nie dość, że banda obiboków to jeszcze ustawiona w jednym rządu z głupimi imionami. Naszła mnie nagle ochota na pieczonego kurczaka. Jestem pewien, że każdy kurczak w okolicy rozprawiłby się z tymi moimi pseudo-przeciwnikami.

 

Bidam ciężko wzdycha w stylu kurczakowym, co wywołuje wielki aplauz wiewiórek zgromadzonych na okolicznych drzewach.

 

Bidam: A ja tu przecież jestem dla wyższych celów! Kulturalna Rewolucja się szerzy! Kulturalny Dżihad niszczy wszystko i wszystkich na swej drodze. Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście ofiarami na mojej drodze.

 

W tym momencie Bidam zdecydował się na podjęcie dramatycznej decyzji. Wstał z miejsca, które zajmował. Wiewiórki zgromadzone tłumnie na okolicznych drzewach doznały szoku i przerażenia. Ostatnia taka sytuacja miała tutaj miejsce, gdy Chińczycy zza wielkiej (lub małej) wody wysłali w tą piękną okolicę jeszcze piękniejszą rakietę z wizerunkiem Mao. Huku było co niemiara. Tym razem huku nie było, ale emocje podobne. Bidam rozprostował zmęczone kości i podwinął rękawy. Nie wiadomo dlaczego to zrobił, ale dodało mu to kolorytu, spokoju, harmonii i w ten sposób stał się emanacją ducha wczesnego kubizmu. Tak, podwijanie rękawów wielokrotnie ocaliło świat, nawet nie wiemy jak bardzo, jak często i jak gęsto. Bidam zadumał się nad światem, a trwało to dokładnie 27 sekund. Krótko? Ale w tym czasie, wewnątrz swojego umysłu, wcielił się w rolę cara Mikołaja II i trzykrotnie stłumił Powstanie Listopadowe. Imponujące? Car pomyślałby to samo. Umysł to podstawa. W EWF jest trochę zapomniany, ale Bidam co galę pokazuje, że umysł jest tak naprawdę kluczem do każdego zwycięstwa. Potęga umysłu i wola mocy przerosną wszystko i pokonają każdego, choćby niewiadomo jak wielki był i niewiadomo jak wiele trofeów zdobył. Pod tym względem Bidam jest najdoskonalszym nadczłowiekiem jaki kiedykolwiek zawitał w progi EWF. Cztery doskonale zaplanowane kroki wystarczyły by znalazł się u bram świątyni. Delikatnie, ale z pewnością siebie i energią otwarł drzwi. W środku panował lekki półmrok. Bidam pociągnął nosem i zaczął rozglądać się po pomieszczeniu. Drewniane, tradycyjnie chińskie z jakimiś kaligrafiami wiszącymi pod sufitem. Spełniało doskonale wyobrażenia przedstawicieli kultury zachodu, a więc potencjalnych odbiorców tego przekazu, o krajach Orientu. Na środku pokoju znajdował się pergaminowy list. Bidam zbliżył się, nabożnie podniósł i przeczytał:

 

Bidam: Drogi Bidamie. Przeszedłem na emeryturę i żyję teraz na Barbados, gdzie opalam się wśród palm i półnagich prostytutek. Niech mi mój praszczur Konfucjusz wybaczy, ale mam dość tego filozofowania, też chce mieć coś z życia – nawet w wieku 93 lat. Nie szukaj mnie i tak nigdy cię nie lubiłem. Słyszałem o EWF. Nie proś nikogo o radę. Nie potrzebujesz ich, sam wiesz co jest dla ciebie dobre. Sam pokonasz wszystkich. Po prostu: wygrywaj. EWF będzie twoje. Koniec.

 

Bidam wzruszył się nad losem potomka Konfucjusza. Wiewiórki na zewnątrz także zapłakały, bo wszystko słyszały.

 

 

 

Kilka dni później

Miasto Kaohsiung

 

 

 

Wrestlepalooza odbywa się w Tajpej, ale to nie znaczy, że o EWF nie jest głośno w innych częściach Tajwanu. Republika Chińska to nie Chiny Ludowe, wielkie to państwo to nie jest (oczywiście władze Republiki uznają, że Chiny kontynentalne należą też do nich, tylko przejściowo znajdują się pod komunistyczną okupacją, ale nas to nie obchodzi, to tylko detal). EWF organizuje swoje gale promocyjne wszędzie, często i gęsto, bo rzecz jasna chce jak najlepiej wypromować nadchodzącą galę i zarobić na niej jak najwięcej pieniędzy. To nie Caritas by działać społeczne, trzeba być jak Owsiak by swojego się nachapać, zostać autorytetem i pomóc dzieciom. Wszystkie dzieci jak wiadomo nasze są, Vitor Hernandez, Petruella i Franko Maszynista też. Ojców bywa wielu, ale matka tylko jedna. Bidam patrząc na niektórych swoich przeciwników z pewnością zadał sobie pytanie: kto był ich matką i czy należała ona do elektoratu SLD? Wracając jednak do tematu sprawy: gala promocyjna trwa, a miasto Kaoshiung się cieszy. Obserwować możemy pokazy miejscowych wrestlerów, a co tam, niech się wyszaleją, może któryś na kontrakt zarobi. EWF przygotowało też wiele innych atrakcji. Jedną z nich jest Bidam. Azjatycki wrestler rodem z Korei, który swobodnie porozumiewa się w kilku odmianach chińskiego, na Tajwanie gościł nie raz i nie dwa, a Czang Kaj Szeka szanuje jak wiele osób na świecie. Znajdujemy się w specjalnie urządzonym studiu telewizyjnym, gdzie zauważamy trzy persony. Numer jeden: Ulryka Rothschild. Numer dwa: Gao Min Jie. Numer trzy: Bidam. Ktoś się zapyta: kim do cholery jest numer dwa? Nic trudnego: to początkująca, miejscowa dziennikarka, której EWF dało szansę się wykazać, bo przecież nie wszyscy pracownicy mówią po chińsku. Szczerze mówiąc, to chyba niewielu mówi. Pamiętamy rzecz jasna o honorowym obywatelu Chińskiej Republiki Ludowej, ale na Tajwanie to on prędzej w ryj za zdradę dostanie niż owacje na stojąco i kwiatki od japońskiego księciunia.

 

Ulryka Rothschild: Witamy państwa w studiu telewizyjnym bez nazwy. Pozdrawiam wszystkich obywateli pięknego Tajwanu. Pozdrawiam osobiście miejscowych producentów papierosów marki Femina i Supreme Slim. Dziękuję za darmowego próbki i poproszę o więcej, bo (tu zapala papierosa) zapasy się kończą. Gao, tłumacz dziewucho i ćwicz mięśnie skośne oczu.

 

Gao Min Jie tłumaczy na chiński. Producenci z pewnością zostali zaalarmowani apelem Ulryki, bo cały program idzie na żywo w lokalnej telewizji.

 

Ulryka Rothschild: Witamy serdecznie naszego gościa. Jest tu dziś z nami bohater Rewolucji Kulturalnej w wydaniu EWF: Bidam.

 

Bidam (piękną, czystą, XIX-wieczną chińszczyzną, która wprawia w zachwyt chińskich językoznawców): Także witam i pozdrawiam.

 

Ulryka Rothschild: Jak się czujesz w nowym hunwejbina?

 

Bidam: Wolałem moje łachy. Ciasne, ale własne. Spytajcie Psycho, jakby miał zacząć chodzić w portkach Jupitera w stylu irlandzkiego skrzata to też poczułby się co najmniej głupio. Albo choćby taki Vaclav. Przebierzcie go w garnitur, a własna rodzona matka Obamy go nie pozna i z Sherwood przepędzi.

 

Gao Min Jie (z chińskim uśmiechem): Rozumiemy twój ból.

 

Ulryka Rothschild (z polskim uśmiechem ironicznym): Na najbliższej gali czeka cię nie lada wyzwanie. Twoi potencjalni przeciwnicy (czyta z kartki) Eses...jak to cholera wymówić?

 

Bidam: Esespe.

 

Ulryka Rothschild: Dziękuję. (wraca do czytania) Esemes, Dollar, Maniak, Franko, VipeR, Martin Smith, Ripper. Zacna gromada. Napawa cię to optymizmem?

 

Bidam: Obawiam się ich.

 

Ulryka Rothschild: Czuję to w twoim głosie.

 

Gao Min Jie (dziwnym głosem): Świat się zmienia. Czuję to w wodzie. Czuję to w ziemi. Czuję to w powietrzu.

 

Bidam: To znak moich nadchodzących triumfów.

 

Ulryka Rothschild: Samych sukcesów ci życzymy na drodze Rewolucji Kulturalnej.

 

Bidam: Chciałem powiedzieć co nieco o moich przeciwnikach.

 

Ulryka Rothschild: Słuchamy w napięciu.

 

Bidam: Ale zapomniałem.

 

Ulryka Rothschild: Przejdźmy może do pytań od naszych chińskich telewidzów. Gao, czyń honory kurwy domowej, znaczy się pani domu.

 

Gao Min Jie: Pytanie od Li Xi Chen, 33letniej matki dwójki dzieci, wiernej fanki: Drogi Bidamie. Skoro jest dobrze, do dlaczego jest tak źle? EWF cię docenia, wszyscy mówią, że masz talent i potencjał. Bierzesz udział w najważniejszym projekcie ostatnich miesięcy, czyli Rewolucji Kulturalnej. Dlaczego jednak do walki dostajesz jakichś dziwnych typów? Debiutantów i ludzi, którzy przegrali swoje życie? Dlaczego tak się dzieje?

 

Bidam: Świetne pytanie. Widać, że 33letnie matka-Tajwanka do głupich nie należy. Jakby to powiedział Julian Tuwim: jaka szkoda, że nie poznałem jej dwadzieścia kilo temu.

 

Ulryka Rothschild (zapalając kolejnego papierosa): Dlaczego tak się dzieje?

 

Bidam: Nie wiem, ale znajdę odpowiedź. Już na następnej gali, bo wyeliminowaniu przedmiotów... bo to nawet nie są wrestlerzy czy też ludzie... które przypadkowo stanęły na mojej drodze. A teraz drogie dziewczęta i wszystkie kilogramy przed telewizorami, ale musicie mi wybaczyć. Czeka mnie wizyta w miejscowych stoisku z kurczakami, a jak mawia Bidam: kurczaki muszą być jak kawa u Szakala, ale najważniejsze jest to by były świeże.

 

 

 

Koniec transmisji.

  • Odpowiedzi 2
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Ja Myung Agissi

    1

  • Bidam

    1

  • Grishan

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  502
  • Reputacja:   14
  • Dołączył:  17.08.2010
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

Zanim zdecydowałem się na wysłanie zawodnika do EWF, poczytałem sobie trochę erpoz. Tak właściwie to przeczytałem ich naprawdę dużo. Nie znam wszystkich kryteriów, które składają się na dobrą erpozę, ale wiem jedno: Twoje teksty czyta się cholernie dobrze :)

  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Całe szczęście nie jestem jakimś japońskim księciem żeby popadać w pieprzoną egzaltację nad płatkami róż.

 

Mój Boże ... następny. :P

 

Nagle w tle ktoś zaczyna śpiewać: Piłkę kopać chcesz, na trawę spiesz, zagraj razem z nami, zagraj z kolegami. Rankiem, kiedy świt puka do drzwi, ciągną młodych w pole harce i swawole. Bidam robi zdziwioną minę w stylu bobra co wywołał powódź i się o tym właśnie dowiedział.

 

:lol: :lol: :lol:

 

Oglądałem archiwalne gale, jak była suką była jakaś taka lepsza. Może warto by było do tego wrócić, panienko?

 

Zaiste. :twisted:

 

Bidam: Wolałem moje łachy. Ciasne, ale własne. Spytajcie Psycho, jakby miał zacząć chodzić w portkach Jupitera w stylu irlandzkiego skrzata to też poczułby się co najmniej głupio.

 

Klasyczne.

 

Komentarz główny: do moich cytatów dodam, że to kolejny dobry tekst. Twój styl pisania jest bardzo przyjemny w odbiorze. Jeśli chodzi o speeche, to najbardziej przypadł mi do gustu tekst o kwestii nadczłowieka, bardzo treściwe. ;) Odniesienia do sytuacji politycznej także się pojawiły, dobrze odegrałeś Ulrykę no i był lekki powiew Azji w tekście. ;)

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • MattDevitto
      Gdyby nie chodziło o AJ'a to jeszcze może bym się łudził, ale Styles nie należy do osób w tym biznesie, które rzucają słowa na wiatr. Poza tym z wieloma zawodnikami z AEW AJ i tak przecinał się przez lata na różnym etapie swojej kariery...
    • KPWrestling
      Trzecia pula biletów trafiła do sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 4 Data: 29.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Morioka, Iwate, Japan Arena: Iwate Prefectural Gymnasium Publiczność: 1.040 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • KPWrestling
      Druga pula biletów już w sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Jeffrey Nero
      Słyszałem plotkę o kolejnym tajnym spotkaniu w Orlando T. Khana z niejakim Shanem McMahonem, który od marca ma zostać pierwszym w historii GM AEW.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...