Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Niewiele da, że nie widzimy więcej.


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  408
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  30.09.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Tak ogromne spóźnienie jest, przyznaje, wynikiem mojego lenistwa oraz chęci wykrzesania z ostatnich dni 'luzu' jak najwięcej. Niestety to już druga eRPoza z rzędu w której nie oddaję pracy na czas. Przepraszam wszystkich zawodników oraz tych którzy tą galę tworzą, mam nadzieję, że więcej robić tego już nie będę musiał i każdy kolejny RP będzie oddawany w terminie. No nic, zaczynamy.

 

 

 

 

 

Ekran leniwie rozjaśnia się z absolutnej czerni którą widzowie oglądali przez pierwsze chwilę. Widzimy zarys jakiegoś symbolu ukrywającego się pod ciemną klatką konsekwentnie zmazywaną z naszych ekranów. To herb Tajwanu. Niebieskie koło a w nim słońce. Dobro, szczęście, sprawiedliwość – wszystko co na świecie najważniejsze wyrażane przez jeden pieprzony znak. Wszelakie efekty zatrzymują się na chwilę, aby widz mógł przyjrzeć się temu znakowi. By mógł zostać zahipnotyzowany. Zapomnieć o realnym świecie, widzieć, że istnieje tylko niebieskie koło i śnieżno biały znak solarny. Dobro wcielone. Gdyby nie odłączył się od rzeczywistości wiedziałby, że to ścierwo. Nic nie znaczący kawałek gówna, kłamstwo, fałsz i obłuda. W świecie istnieją wartości cenione dużo bardziej i nawet gdy ukrywają się pod pięknymi, szczytnymi hasłami tak naprawdę nie przynoszą miłości i szczęścia. Dają nam kurewski ból i strach. Ale czy damy się zastraszyć?

 

 

A teraz trafiamy na efekt odwrotny, herb Republiki Chińskiej równie wolno i ociężale jak poprzednio zostaje zamieniony w jednobarwną klatkę. Tym razem jednak nie dominuje na niej czerń. Zdaje, że herb rozświetla się a jego miejsce zajmuje ostatecznie maksymalnie jebiąca po oczach ściana blasku i nadziei. Większość widzów z grymasem bólu na twarzy przysłoniła teraz pewnie oczy. A szkoda. Na ekranie dzieją się rzeczy niewątpliwie ciekawe choć nadal niezrozumiałe. W różnych miejscach świetlisty blok zaczyna pękać, tworząc szpary w których widzimy różne dziwne sytuacje. W pierwszej – pojawia się wybuch, chwilę później w kolejnej widzimy statek i pociąg, następna ukazuje nam wrestlerski ring, potem otwierające się drzwi, potem radość, smutek, szczęście, płacz, tryumf, porażkę, entuzjazm, rozpacz...

 

Ekran momentalnie wygasa.

 

 

 

 

 

Widzimy tradycyjnie hotelowy pokój. Pod tym względem życie Hernandeza nie zaskakuje widzów, cokolwiek byłoby nagrywane, relacjonowane – w większości przypadków miejscem akcji będzie hotelowy pokój. Tym razem kamera pokazuje Vitora siedzącego na łóżku, ze spuszczoną głową i wpatrzonymi w ziemię oczyma.

 

 

Hernandez: Na wstępie... (Vitor delikatnie podnosi głowę i wyraźnie odchrząkuje) ...chciałbym bardzo podziękować zarządowi EWF. Te wszystkie projekty, rewolucje, ahh, no kurewsko dobra robota. Nie wiem czy starczy czasu na wymienienie wszystkich pozytywów jakie niosą one ze sobą, ale...

 

 

Vitor zatrzymuje się w tym momencie, patrzy w kamerę, z początku smutnymi, zimnymi oczyma, ale z czasem coraz gwałtowniej i z rosnącą wrogością.

 

 

BJJ Specjalist: Jesteśmy w Tajwanie, tak? Piękny kraj, piękna wyspa. Przede wszystkim piękna historia z której każdy mieszkaniec Republiki Chińskiej powinien być dumny. Byliby teraz jeszcze wspanialszym krajem gdyby cały świat nie obrócił się przeciwko nim. Niestety tak to już czasem bywa. Ci którzy pozornie wydają się stać blisko nas tak naprawdę tylko czekają aby strzelić nam w plecy. Ale teraz nie o tym, na to przyjdzie jeszcze pora. Zacznijmy od początku, czyli tego, co powinno robić się gdy nagle wszystkich wokoło ogarnie chęć, ekhem, rewolucji. Gdy nagle ktoś komu wydaje się, że jest ważniejszy od nas próbuje podporządkować sobie wszystko dookoła. Ten piękny kraj przeżywał podobne chwilę. Gdy ludzie wiernie oddani Czang Kaj-Szekowi byli zagrożeni, on ich uratował, znalazł dla nich eden którym stała się wyspa na której się teraz znajdujemy. No tak, przyznać trzeba, że mogli oczywiście podporządkować się nadchodzącym zmianom. Nie zrobili jednak tego. Zapytacie czemu? Bo wiedzieli, że są one złe!

 

 

Hernandez wstaje z miejsca, chodzi chwilę po pokoju, uchyla okno, po czym odwraca się w stronę kamery.

 

 

Vitor: Wiedzieli, że przyniosą one tylko krzywdę i niezmierzoną agresję. Wyniszczą zwykłych ludzi o niezwykłych cechach, pozostawią tylko tych którzy chowają się pod spódnicą tych będących na topie. Swoją drogą zdarza się tak, że Ci na szczycie wcale na to nie zasłużyli. Pojawiają się znikąd, przez lata mieli głęboko w dupie dobro ogółu, a teraz robią z siebie gwiazdy! I te pseudo gwiazdki nie utrzymałyby się na stołkach gdyby nie pomagający im pachołkowie. Ludzie którzy sami nic by nie osiągnęli. I tak ostatecznie, całe te grupki składające się z wielkich, wspaniałych, pożal się boże, wrestlerów i ich zasranych przydupasów przyjmują sobie przykrywkę pod postacią szczytnych haseł, celów. Te obłudne pasożyty próbują zatrzymać się u źródła i wyssać z niego tyle ile tylko są w stanie. Nie wiem czy przewidują jednak, że ktoś pewnego dnia przekłuje ich nabrzmiałe brzuchy niczym balon szpilką i pozbawią wszystkiego czego nachapali się będąc u władzy. Pewnie nie, jeśli są równie głupi co zakłamani, to nawet na pewno.

 

 

Wpatrzeni w Hernandeza Zbigniew i Nołnejm nawet nie planują się odezwać. Wyjątkowo. Mimo iż nie rozumieją o czym mówi do nich ten chłopak, to wyglądają na zainteresowanych. Przynajmniej tak wydaje się na pierwszy rzut oka.

 

BJJ Specialist pochyla się nad kranem, odkręca kurek i delikatnie przybliża usta do lecącej wody. Głośno przełyka łyk najpowszechniejszego na świecie napoju i ponownie, tym razem opierając się o szafkę, odwraca się w stronę kamery.

 

 

Vitor: Wracając jednak do naszych Tajwańczyków, jest to naród którego losy kurewsko dobrze odnoszą się do teraźniejszości. Po tym jak zostali wyruchani po raz pierwszy – nagle wszyscy, cały świat, zaczął ich dymać, bez ostrzeżenia, ot tak, bo ich największy wróg zaoferował coś lepszego. Obecnie bywa tak często, ehh, bardzo często. Jeśli przegrasz raz nagle wszyscy chcą twojej porażki, kolejnych przegranych! Jeśli raz pozwolisz aby coś zaistniało to będzie rosło w siłę aż wreszcie stanie się realnym zagrożeniem. Może wydaje nam się, że jesteśmy bezpieczni. Wszystkim po kolei. Ale tak naprawdę nie znamy dnia ani godziny w którym pozornie nie istotne postacie będą chciały osiągnąć więcej, wyciągnąć swoje tłuste łapy po kolejne dobra. Nasze dobra. Nie wiemy kiedy może nastąpić atak, nigdy. Jedynym sposobem jest więc likwidowanie zła w zarodku, wtedy my będziemy mogli spokojnie walczyć o to co ważne. Póki co nie możemy być pewni jutra. I do kurwy nędzy, nie ma tu żadnych pół środków! Pierdolone kompromisy nie istnieją!

 

 

Hernandez zerwał się w stronę kamery wykrzykując najgłośniej jak tylko potrafi.

 

 

BJJ Specialist: I władca tego pięknego kraju Ma Ying-jeou nie ma zasranej racji! Dążenie do pokoju i zgody nie jest możliwe kiedy wojna tak naprawdę nigdy się nie zakończyła! Trzeba walczyć o swoje życie, walczyć o swoją niezależność! Chcąc osiągnąć szczęście, musimy być najpierw wolni. Trzeba postępować jak człowiek rządzący tu przez osiem lat ostatniej dekady, Chen Shui-bian, jeśli ktoś próbuje ograniczać naszą swobodę nie możemy mu na to pozwolić!

 

 

Vitor niemalże wpadając w furię przewraca ze wściekłością krzesło, Zbigniew postanawia wyłączyć kamerę.

 

 

 

 

 

 

Tym razem znajdujemy się na korytarzu. Zapewne również hotelowym. Nołnejm zaprowadził tam Hernandeza zapewne w celu zapobiegnięcia kolejnym wybuchom. Ten jednak nie wydaje się być człowiekiem który ma zaraz ze wściekłością zdemolować cały tajwański hotel. Siedząc na schodach spokojnie patrzy w kamerę, pozostając w lekkim, niewyraźnym uśmiechu.

 

 

BJJ Specialist: Pierdolę-waszą-kulturalną-rewolucję. Pierdolę-waszą-kulturalną-rewolucję. Nabeshima, Crazy, karta na najbliższą Paloozę mówi, że mam z wami walczyć. Wspominałem wcześniej o kompromisach. Tego tittle shota dostałem jako, hmm, nagrodę? Coś zastępczego, w zamian za to, że moja walka z Aero nie doszła do skutku. Coś zastępczego.... Sram na kompromisy!! Jeśli mam skopać dupę komukolwiek to będzie to stajnia warchołów którzy próbując zapanować nad całym EWF podczas gdy Wy wszyscy myślicie o błahostkach! Czy do kurwy, nie widzicie zagrożenia które czyha nad naszą federacją? Nie jestem zadowolony z tego, że mamy walczyć, a już na pewno nie z tego, że u mego boku ma stanąć Crash. Moim celem jest sprawiedliwość. A ta dopełni się gdy stanę w ringu z Aero. Nie za miesiąc. Już tutaj, w Tajwanie. Jeśli będę zmuszony do innej walki zrobię to, jeszcze nikt nie był w stanie mnie spinować i możecie być pewni, że i wam się nie uda, ale zastanówmy się przedtem co liczy się najbardziej? To co władze i najrówniejszy z równych, szanowny, tfu, pan Sandman, próbują nam wmówić, czy to, że EWF jest waszą, a w pewnym stopniu już także i moją federacją i należy o nią walczyć. W tym jest pierdolony sęk. Stoimy przed wyborem, takim samym jak Tajwańczycy. Możemy pójść na kompromis o którego skutkach przekonamy się zapewne już niedługo, lub walczyć o swoje i udowodnić, że to my jesteśmy siłą napędową tej federacji. Wybór należy do was, pamiętajcie jednak, że to jaką decyzję podejmiemy może także sprowokować mieszkańców tej wyspy do działania. Ludzie wam ufają, jesteście autorytetami, niezależnie od tego czy ostatnio skopaliście tyłek jakiemuś bohaterowi dzieci, czy wręcz przeciwnie. Macie kredyt zaufania i od was zależy co z nim zrobicie.

 

 

Hernandez wstaje z miejsca i bardzo powoli znika w głębi hotelowego korytarza cały czas kontynuując.

 

Vitor: Aero, mam nadzieję, że już niedługo się spotkamy i wreszcie będziemy mieli okazję pokazać światu który z nas jest lepszy. Crash, nie licz na dobrą współpracę gdy znajdziemy się razem na ringu, nie będę tam po to aby walczyć o pasy TagTeamów, ale aby walczyć o dobre imię mojej federacji. Ty swoimi ostatnimi czynami je nadwyrężyłeś. Nie pozwolę zrobić Ci tego więcej. Swoją drogą, to nawet mi pomogłeś. Udowodniłeś, że nie potrzebuję Misia ani chusteczki, czy bliskich kontaktów z niedawno odnalezioną matką by móc być jeszcze silniejszy niż byłem. Wkroczyłem w nowy etap swojej kariery, znacznie lepszy, jak dobry on jest przekonasz się najpóźniej po gongu kończącym walkę. Nabeshima, Crazy, jeśli rzeczywiście staniemy w ringu naprzeciw siebie to liczę, że będzie to kapitalna walka, którą EWF zapamięta na długo. Powodzenia!... Bidam.

 

W tym momencie Vitor zatrzymuje się na końcu korytarza i chwyta krzesło stojące przy ścianie po czym zamachując się pędzi w stronę kamery.

 

BJJ Specialist: BIDAM!!!!!

 

 

 

 

 

 

Koniec transmisji.

  • Odpowiedzi 1
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Ja Myung Agissi

    1

  • Natan

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

W tym eRPie fajnie przeniosłeś sprawy Tajwanu na grunt samego EWF, to zdecydowany walor tego tekstu. Dodatkowo całą ta agresja werbalna wyszła bardzo pozytywnie = dobrze. Niestety też schowałeś swego partnera w "trumnie" ale już taki urok waszej "współpracy". Inaczej tego wyrazić nie można niestety. ;)

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Jeffrey Nero
      Słyszałem plotkę o kolejnym tajnym spotkaniu w Orlando T. Khana z niejakim Shanem McMahonem, który od marca ma zostać pierwszym w historii GM AEW.
    • Jeffrey Nero
      Nigdy nie mów nigdy w wrestlingu...
    • IIL
      AJ'a czeka co najwyżej transfer do TNA. Byłby to generalnie genialny pomysł - przegrana z Guntherem na Rumble i "odejście" od WWE, ale za to definitywne zakończenie kariery w ich rozwojówce. Styles mógłby zdobyć tam w poetycki sposób jeszcze raz główny pas, itd i pojawić się kilka razy w tym roku, co bardzo wywindowałoby ten brand do góry.  Na AEW i walkę z Omegą oraz reunion z Bucksami nie ma szans.  
    • Jeffrey Nero
      Tak tylko to wrzucę   
    • GGGGG9707
      Mi się właśnie wydaje że to doprowadzi do odejścia Balora. Od kontuzji Doma było mówione że do RR zdąży wrócić więc jego wejście w walce jest niemal pewne (co nie będzie jakąś dużą niespodzianką bo wszystkie informacje podawały że na Rumble wróci). Balor nie przypadkowo dowiedział się na RAW że nie ma dla niego miejsca w RR Matchu a do tego te promo Liv do Balora. Typuję że albo Dom będzie w RR Matchu i go koncertowo przegra co zdenerwuje Finna że znowu Dom dostaje szansę mimo że ma już pas albo
×
×
  • Dodaj nową pozycję...