Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

gdzie jest moje porsche ?


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  786
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.09.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

.. pukanie do drzwi powtórzyło sie . jeszcze przez chwile wydawało mi sie , że to ciągle sen i że może to wrócił wcześniej z pracy mąż tej dziwki , którą właśnie we śnie pukałem , ale pukanie do drzwi znowu powtórzyło sie . i tym razem uświadomiłem sobie , że to nie było pukanie tylko napierdalanie w drzwi pięścią . uśmiechnąłem sie w duchu i przypomniałem sobie jak zajebiście świetną inwestycją było pozbycie się tego kurewskiego dzwonka , dopiero dzwonkiem by mi dał popalić , pomyślałem se . a ten ktoś za drzwiami niecierpliwcem był , przez chwile przeszło mi nawet przez myśl , że to może policja , ale co policja mogłaby chcieć od takiego wyluzowanego , przykładnego obywatela jak ja ? :D powoli podniosłem sie z łóżka , a kiedy pukanie powtórzyło się znowu poczułem nawet zalążek zdenerwowania , ale nie zdążył sie rozwinąć bo zobaczyłem , że leżąca na szklanym stole komórka wściekle dzwoni . tyle , że ma wyłączony dzwonek , hehe , kolejna mistrzowska opcja , więc tylko sie świeci i ' tańczy ' na stole . w pokoju panował prawie całkowity mrok więc telefon rozświetlał dosyć wyraźnie obszar wokół siebie , dojrzałem tam kilka dużych , pustych butelek po dom perignon oraz kilka więcej butelek po absyncie . również pustych , co wzbudziło we mnie lekki niepokój bo wiedziałem czym sie zwykle kończy chlanie samemu absyntu w pustym , ciemnym domu . nie rozmyślałem jednak zbytnio na tym czy nachlałem sie sam czy tez z kimś bo nie dość , że pukanie do drzwi się powtórzyło znowu to od razu stwierdziłem , ze nic nie pamiętam , kompletnie . ważne jednak , że byłem w domu , pomyślałem sobie nawet , że najważniejsze bo chuj wie , gdzie mogłem po tym absyncie w ogóle trafić . spróbowałem się podnieść jednak pieknielnie bolały mnie plecy , ramiona .. siadłem na łóżku , telefon ciągle tańczył na stole mrucząc sobie wibracjami po swojemu , a kiedy wstałem na nogi potężnie zakręciło mi sie w głowie . ustałem jednak na nogach i chwiejnym krokiem , po omacku podszedłem do stolika z butelkami i telefonem .. podniosłem go i jeszcze zanim odebrałem pukanie powtórzyło sie . irytowało mnie już turbo mocno , każde uderzenie w moje potężnie zbudowane drzwi powodowało wybuchy granatów w mojej głowie . chyba najebałeś sie troszeczke , białasku , zanim zasnąłeś , pomyślałem sobie . trzymając sie za głowe osrałem telefon i ruszyłem w strone drzwi . uderzając się jeszcze w niedomknięte drzwi wyszedłem na korytarz , podszedłem gwałtownie do drzwi wyjściowych i spróbowąłem je z całej siły otworzyć .. i poczułem piekielny ból w żebrach , jeden z wielu skutków mojej ostatniej walki . niestety drzwi pozostały niewzruszone . zza drzwi usłyszłem jakiś przytłumiony krzyk , na który tylko sobie pomyślałem , że kurwa sam chętnie bym te drzwi otworzył , a nie prawie rozpieprzył sobie ramie . rozejrzałem się dookoła w poszukiwaniu kluczy , ale znam siebie doskonale i wiem , że po przekręceniu ich w zamku i wyjęciu podtrzucam je sobie i gram jak pieprzony futbolista , kopie przed siebie . do tego w przedpokoju było już totalnie ciemno , co prawie spowodowało wywrotke na samym początku o jakiś niezidentyfikowany , większy przedmiot leżący na podłodze . walenie w drzwi nie ustępowało więc ruszyłem przed siebie moim długim korytarzem rozglądając się dookoła w poszukiwaniu tych pieprzonych kluczy , przez otwarte drzwi do wszystkich piokoi na korytarz wpadało bardzo niemrawe światło , przedostające się ledwie przez zasłonięte rolety , zobaczyłem , że na podłodze leżały porozrzucane buty , jakieś ubrania i poprzewracane kwiaty , których candi nakupowała swojego czasu mnóstwo . troche mnie zastanowiło to , że są one poprzewracane , ale pomyślałem sobie szybko , że przecież po ostatniej walce miałem prawo chyba sie troche napierdolić i potańczyć , nawet kosztem porządku w domu . a swoją drogą to będe musiał porozmawiac sobie pożadnie ze sprzątaczką , cieła w chuja równo . co chwile potykałem sie o jakieś przedmioty , hantle do ćwiczeń i porozrzucane ubrania . stanąłem na końcu korytarza przed schodami i odwróciłem się po raz kolejny słysząc walenie w drzwi . jebany niecierpliwiec , pomyślałem sobie i pokazałem w strone drzwi środkowy palec . autentycznie odechciało mi sie otwierać tych pieprzonych drzwi , cofnąłem się kilka kroków i wszedłem do ciemnej kuchni . zewnętrzne rolety powodowały , że w całym domu panował półmrok , do którego moje oczy przyzwyczajały sie bardzo powoli . do tego po otwarciu lodówki światło oślepiło mnie tak , że poczułem sie prawie jak na przesłuchaniu na dołku . kiedy moje oczyska lekko przyzwyczaiły się do ostrego światła rozświetlającego całą kuchnie uświadomiłem sobie , że lodówka jest zupełnie pusta . za wyjątkiem jednej , pełnej butelki absyntu . zielonego skurwysyna , którego wiem , że nie powinienem dotykać .. sięgnąłem jednak po butelke , po czym zamknąłem lodówke i wnętrze znów opanowała ciemność . po chwili moje oczy przywzwyczaiły się troche więc postanowiłem poszukać czegoś , z czym moge ten absynt jebnąć i przypomniałem sobie , że przecież w piwnicy zostało mi mnóstwo szampana z ostatniej wycieczki do francji . usłyszałem jeszcze walenie w drzwi , kiedy przechodziłem przez korytarz , ale zignorowałem to , przyjdzie czas to otworze te pieprzone drzwi . narazie musiałem sie napić , w pysku miałem susze jak w śpiącej cipce , do tego w smaku prezentowałoby sie pewnie podobnie ... trzymając się poręczy powolutku zszedłem po schodach do piwnicy uważając na to , żeby nic sobie nie zrobić i kiedy byłem już na samym dole ponownie zakręciło mi sie w głowie i tym razem nie utrzymałem już równowagi , wyjebałem na posadzke jak długi . na szczęście butelka sie nie rozbiła , pomyślałem sobie .

 

przypomniałem sobie w chwili tego upadku jak ostatnio poczynał sobie ze mną sandman . pieprzony , niekończący sie jak moda na sukces frajer myślał , że mu sie uda . wyszła mu walka jego skurwysyńsko długiego życia , kurwa mać , przyznaje , zmęczył mnie piekielnie ten stetryczały weteran z bitwy pod grunwaldem . nie spodziewałem sie , że ma w sobie jeszcze tyle ognia , może nawet go nie doceniłem .. hehe , oczywiiiiiście , że go nie doceniłem , jak zwykle i opłacało sie bardzo bo w równej walce nie miał szans , żeby wygrać . skały srały , a jemu nie wyszło bo tylko JA mam to coś , co robi różnice . już tak wielu matkojebców spróbowąło mnie rozłożyć na łopatki i odliczyć raz , dwa , pierdolone trzy i nie wyszło to jeszcze żadnemu z nich , nawet nieśmiertelnemu sandmanowi spod konstantynopola , nawet gdyby wsadził sobie w dupe turban to nie wygrałby tej walki . każdy widział tą niesamowitą wymiane ciosów , pierdolona walka na granicy wytrzymałości fizycznej , na granicy wyczerpania ! .. uśmiechnąłem sie do siebie i spróbowałem usiąść pod ścianą ... rozmasowałem sobie bolącą głowe i uśmiechnąłem sie ponownie uświadamiając sobie , że potrafie sam se zrobić większą krzywde niż cała ta banda patałachów nazywających siebie w kółko pretendentami do tytułu . gówno prawda , pomyślałem sobie i może nawet powiedziałem to na głos . dopóki jestem w formie nie ma szans żadenz nich , uświadamiam to sobie co gale , a te wszystkie pizdy mają głowy tak głęboko w dupach , że nawet głośne krzyki niezadowolenia tam nie docierają . dopóki jestem w formie moge wszystko , biore wszystko na jedną ręke , w drugiej trzymając butelke .. no własnie , pomyślałem se i podniosłem nierozbitą butelke absytnu . skoro sie nie rozbiła to wypadałoby ją otworzyć i wypić , pomyślałem se . i spróbowąłem wstać , żeby kontynowac wycieczke po szampana , ledwie mi sie udało . chyba wracał do mnie powoli stan najebania sprzed uśnięcia . usłyszałem niewyraźne pukanie z góry , spojrzałem tylko w strone otwartych drzwi na szczycie schodów i zrobiło mi sie szkoda tego , co sobie tak męczy reke , żeby tu dotrzeć . odwróciłem sie powoli i ruszyłem przed siebie do piwniczki z alko , wiedziałem , że tam znajde szampana , z którym mógłbym wypić ten absynt . kiedy dochodziłem do drzwi przez myśl przeszło mi , że jak tak dalej pójdzie to szybko strace tą obecną forme i wszystko pójdzie sie jebać .. ale też zaraz uśmiechnąłem sie do siebie i otwierając drzwi do składu butelek pomyślałem , że przynajmniej wtedy znowu przyjdzie mi ta frajda w zabieraniu komuś tego , o czym całe życie marzył . :D tak czy inaczej , wjechałem do tego chłodnego miejsca po butelke szampana , a nie rozmyślać nad swoją kondycją , czyż nie ? wziąłem więc butelke i ruszyłem na góre . jednak w połowie drogi usłyszałem jakby klucz przekręcający sie w zamku , zszedłem więc spowrotem do piwnicy i zacząłem odkorkowywac szampana . tylko candi miała klucze do domu , pewnie jak zobaczy ten burdel na górze to nie pozwoli mi nawet wypić łyka tego zieloniutkiego gówienka . strzeliłem specjalnie szampanem powodując lekką fontanne i pociągnąłem z butelki . dobry szampan , pierdolone drogie ale ekskluzywne rzeczy lubią mnie , a ja nie moge bez nich żyć .. uśmiechnąłem sie do siebie po czym ponownie przechyliłem troche szampana . jako , że była to półtora litrowa butla to niewiele ubyło więc piostanowiłem szybko coś z tym zrobić , wszedłem do łazienki i wylałem troche do umywalki . odkręciłem absynt i rozlewając niedbale wlałem go do butelki z szampanem . oczywiście spieniło sie w pierwszej chwili i jeszcze troche uciekło , ale dzięki temu mogłem wlac tam prawie całą butelke absyntu . pomieszałem lekko , żeby już więcej nie rozlewać i pociągnąłem łyka ... mocne gówno , ledwo złapałem oddech , ale pociągnąłem drugiego łyka .. posłuchałem troche odgłosów z góry , było cichutko . może candi zrezygnowała ? rozejrzałem siee dookoła , było ciemno i tak cicho , że prawie autentycznie przestraszyłem się tego pukania z góry , które odezwąło się po raz kolejny . pomyślałem se , że musze wejść na góre i zobaczyć w końcu tego nieustepliwego skurwiela , który zepsuł mi poranek . poranek ? ponownie rozejrzałem się dookoła , było ciemno mimo , że w piwnicy nie miałem pozasłanianych rolet .. pociągnąłem łyka i na przeciwko siebie dostrzegłem pokażnych rozmiarów postać . wypiłem jeszcze łyka z butelki i zrobiłem dwa kroki do przodu , zobaczyłem uśmiechniętą morde scythera , który stał sobie opierając się o stół z okularami założonymi na głowe , w czarnym garniturze od armaniego .

 

- dobrze leży . - powiedziałem wskazując na marynarke . scyther uśmiechnął się lekko i otrzepał urojony kurz z ramion . - w ogóle dobrze wyglądasz , czarnuchu . jakbyś w ogóle nie zrobił sobie przerwy . - dodałem jeszcze bo prężył sie jakby za chwile miała sie odbyć walka jego życia . jak na komisarza , który w rubryce hobby wpisuje opróżnianie butelek to był w świetnej formie . nakopałby mi pewnie do dupy aż by leciały pieprzone iskry , pomyślałem sobie i wzruszyłem ramionami . wcale nie byłem w takiej złej formie , trzęśliśmy razem całą tą federacyjką przecież od dawna . w ogóle odkąd dwóch tak skrajnie popierdolonych graczy połączyło siły nie znaleźli się jeszcze tacy , co by ich rozjebali . i patrząc na scythera czułem , że gdyby zaszła potrzeba udowodnienia tego komuś , że jestesmy najlepszym i najmocniejszym w historii zespołem w polsce byłoby to czystą formalnością + oczywiście ogromną frajdą . bo nie ma jak mieć taką maszyne do zabijania w ringu po swojej stronie . nie ma mocnych , pomyślałem se . zresztą wierze , że jeszcze to sprawdzimy . wogóle z tego , co sobie zacząłem na szybko przypominać to oprócz tego , że wrestling w tamtych czasach był zupełnie inny , chujowszy to nie zmieniło sie nic a nic . tylko piaskowy dziadek sie postarzał o kolejne czterysta lat , a my jesteśmy bogatsi o doświadczenia . no i wyglądamy troche lepiej , uśmiechnąlem sie w duchu do siebie , że już nie musze byc chodzącą reklamą .

 

- masz racje .. - poprawił marynarke - niestety nie można tego powiedziec o Tobie .. - obciął mnie od stóp do głów i dodał - pomoge Ci biały .. daj .. - wyciągnął ręke , w pierwszej chwili nie wiedziałem , o co mu chodzi , ale przypomniałem sobie o butelce . idąc mu ją dac pociągnąłem jeszcze dwa spore łyki . scyther przejął butle , popatrzył na nia po czym ponownie z politowaniem obciął mój szlafrok i wiszący na ramieniu world title . poprawiłem pas z przyzwycajenia , chciałem swoją butelke spowrotem . - nie tak szybko . pomagam Ci , pamiętasz ? - zaczął wylewać zawartość na posadzke . - pomagam Ci , nie wypiłbyś tego wszystkiego sam .

 

pod nosem powiedziałem sobie - ke kabrooon ? - a już troche głośniej - oddaj butelke , mordeczka . poradze sobie doskonale . będe piiił do dna , moja watroba to wytrzyma . aczkolwiek bardzo doceniam Twoją pomoc . - oddał butelke patrząc na mnie lekko niepewnie . - nie martw sie , mordeczka . poradze sobie doskonale , możesz spokojnie nalewać sobie do szklaneczki szkockiej whisky i mieć wyjeban we wszystko . ale obiecuje , że żeśli ktoś lub coś .. będziesz pierwszą osobą , do której zwróce sie o pomoc . - pociągnąłem z butelki . ostatnio scyther zrobił dla mnie kurewsko wiele , to fakt i zdawałem sobie doskonale z tego sprawe . gdyby nie on to żeby wygrac z tym motłochem musiałbym sie rrrozdwoić , gdyby nie on to już dawno nie miałbym pasa bo białostocka cipka była zbyt słaba , żeby zrobić cokolwiek i nie dać sie odliczyć .. łyknąłem z butelki po czym podałem mu ją . - łyknij sobie . i śpij spokojnie , czarnuszku . wwszysssstko jest pod kontrolą . - zachwiałem sie lekko bo nie odbierał butelki ode mnie . - panuje nad wszystkim . - kiedy to powiedziałem z góry przypomniało o sobie walenie do drzwi . tzn przypomniał o sobie ten ktoś , kto chciał sie dostać , już o nim zdążyłem kompletnie zapomnieć , pomyślałem se . scyther patrzył na mnie lekko zdziwionym wzrokiem , wymownie spojrzał na schody prowadzące do wyjścia z piwnicy . pukanie powtórzyło sie .

 

- nie otworzysz ? - zapytał w końcu scyther . ja w odpowiedzi wychyliłem łyka z butelki , odbiło mi sie konkretnie .. pokiwałem głową , że nie chociaż zjowu zacząłem myślec o tym , kto to ma tyle cierpliwości , żeby walić w drzwi tyle czasu .. - no to , kurwa , niefajnie . a co gdybym to ja tam stał na dworze i wkurwiał sie ?? - scyther chyba chciał , żebym jednak otworzył te drzwi , pewnie też go wkurwiało już to pukanie wieczne , pomyślałem se . pokazałem na niego palcem i wypiłm jeszcze łyka ..

 

- mmordeczka , przecież Ty masz swoje klucze . - roześmiałem sie beztrosko bo sie poczułem jak mistrz cietej riposty , scyther zaś posmutniał troche na twarzy , ale wyglądał jakby był czymś zdenerwowany , niespokojy . w pewnym momencie chwycił mnie za kark i kiwnął głową , żebym szeł z nim . przeszliśmy przez korytarz ze zwisającymi lampami , niektóre świeciły sie bardzo słabo , inne wcale . musiałem chwile sie zatrzymac bo rozwiązał mi sie mój błyszczący się but , idealnie zresztą pasujący do garnituru , w który byłem ubrany . zawiązałem go szybko po czym wyprostowałem się i poprawiłem marynarke . scyther w pewnej chwili , będąc przede mną otworzył jakieś drzwi , wszedł do środka , wszedłem za nim . okazało się , że drzwi prowadziły do dosyć sporego pomieszczenia , z rozwieszonymi czerwonymi zasłonami na wszystkich ścianach , nie powiem , że nie było to stylowe w jakiś sposób . na środku pokoju stało wielkie , drewniane biurko z róznymi tam gadżetami biurowymi stojącymi na nim , za biurkiem siedział koleszka , który na nasz widok gwałtownie wstał , jakby sie czegoś przestraszył . wskazał nam miejsca po drugiej stronie biurka , scyther zanim usiadł to położył jeszcze na biurku walizke . własciciel pokoju oglądał chyba wtelewizji jakies walki jednak w momencie naszego przyjścia zignorował to zupełnie wyłączając tylko głos . scyther usiadł i otworzył walizke , było w niej mnóstwo pieniędzy . spojrzałem na niego wymownie , ale jego twarz zdawała się mówic , że brudny harry panuje nad sytuacją całkowicie , nie ma mowy o żadnych nieprawidłowościach , był spokojny jak w klapkach przed telewizorem . wyłączonym . za to gość zza biurka zupełnie odwrotnie , denerwował sie jakby własnie pilotował samolot z urwanym skrzydłem , pełen ludzi po raz pierwszy w życiu . ja też postanowiłem raczej zachowac spokój mimo , że nie wiedziałem do końca o co tutaj w ogóle chodzi . wyciągnąłem z wewnętrznej kieszeni rozpiętej marynarki moją złotą cygaternice , otworzyłem ją i wyjąłem jednego z brązowych blantów . reszte schowałem spowrotem po czym z kieszeni spodni wyjąłem złote zippo .

 

- to jest dużo kasy . - powiedział w końcu scyther . - Twój szef nas olał , nie przyjechał odebrać jej osobiście . - powiedział agresywnym tonem . ja byłem zajęty moim jointem , kątem oka tylko widziałem w telewizji jakies urywki z walk .. przypomniałem sobie , że przecież bolą mnie plecy po ostatniej walce , a tu już zaraz czeka mnie następna .. zdecydowanie trudniejsza walka . pieprzony tool nie jest pierwszoroczniakiem , któremu nadzwyczaj dobrze szło i za bardzo uwierzył w siebie , w dupce mu sie zaczęło palić i wyskoczył za wysoko .. tool nie jest nasem jazzowskim , który tak często opowiadął bajki , że zaczął sam w nie wierzyć . nie jest tez leśnym brudasem , który w czasach swoich największych triumfów obskoczył ode mnie taki wpierdol , że do tej pory powinien zdawac se sprawe , że szczyt jego formy to średnia forma z mojej strony . kiedy ja osiągam szczyt to ich , pierdolone pionków już nawet nie wiiiidać . byle kto mi nie napierdoli , pomyślałem sobie i wstałem łapiąc się za plecy , asekuracyjnie .

 

- skocze zapalić . - powiedziałem . - w razie problemów po prostu go zastrzel . - dodałem jeszcze i ruszyłem w strone wyjścia . zasłony zwisające z sufitu zdawały się falować , odsunąłem jedną z nich ma chybił trafił , złapałem za klamkę i otworzyłem drzwi . słońce lekko mnie oślepiło bo w pomieszczeniu nie był żadnego okna , ale wyszedłem na zewnątrz i zamknąłem za sobą drzwi . ogród , w jakim sie znalazłem był wysypany jakims białym świrkiem , co dodatkowo odbijało słońce i oślepiało mnie przez pierwszą chwile . kiedy mój wzrok się do tego przyzwyczaił odkręciłem pełna butelke jim beama i napiłem się łyka .. ruszyłem przed siebie , minąłem kilka kamieni i jeszcze przez myśl przeszło mi , że te zagrabione koliście kamyczki juz gdzieś widziałem .. zdeptałem je tylko idac przed siebie do werandy , którą zobaczyłem po swojej prawej stronie , był tam stolik i krzesła więc pomyślałem , że usiąde sobie i zapale jointa . bolały mnie plecy , co przypominało mi o nadchodzącej walce . do tej pory jakoś w ogóle o niej nie myślałem . nawet w pierwszej chwili zacząłem sie zastanawiać , czy to nie jest spowodowane aby na pewno strachem , ale szybko odsunąłem od siebie te myśli . strachu nie czułem już długi czas , pewnie nawet gdybym miał sie czego bac to bym go nie poczuł , dragi zniszczyły moje poczucie rzeczywistości . apropos dragów , rozsypałem z worka na stolik troche suszu , wyciągnąłem zza ucha wcześniej przygotowane cygaro i srawnie zrolowałem sobie blanta . wsadziłem do ust i przypaliłem złotym zippo , które postawiłem na stoliku naprzeciwko siebie . dopiero teraz uniosłem głowe i dobrze sie rozejrzałem po parku . nikogo nie było dookoła , pomyślałem sobie , że zajebiście , ze są jeszcze takie miejsca , z dala od cywilizacji , gdzie można spokojnie usiąść i zajarać jointa . drzewa stojące dookoła mnie dawały przyjemny dzień , było mi strasznie gorąco . wypiłem jeszcze troche jim beama i zaciągnąłem sie specyfikiem .. oparłem głowe na leżaku i pomyślałem , że większość z moich ostatnich walk tak była prosta jak skręcenie blanta . już powoli zacząłem sie zastanawiać nad wprowadzeniem jakichś ułatwień , na przykład takich , że pierdolne przed samą walką na szybko pół litra whisky , przy wszystkich , żeby nie było oszustwa , o które wszyscy mnie podejrzewają .. uśmiechnąłem sie do siebie na samą myśl o tych wszystkich ćwokach , ja i oszustwa ? a niby po co miałbym oszukiwać , pomyślałem sobie , oni są zieloni jak z pieprzonego zjazdu skautów . żadne oszustwo nie jest mi potrzebne , żeby kazdego z tych leszczy zawinąć w papier , podpalić i puszczać chmury dymu śmiejąc sie głośno . slogany , którymi strzelają na lewo i prawo są tak wytarte , że ledwo je widać co wcale im jednak nie przeszkadza , z kim Ty musisz miec do czynienia , biały ? zapytałem sam siebie w myślach po czym wychyliłem jeszcze troche wódki . działała nader dobrze bo kręciło mi sie już troche w głowie , pomyślałem sobie , że gdybym miał teraz gdzieś pójść to mogłoby być niedobrze . wykręciłbym sie jakoś , ze byłem na filipinach albo cokolwiek , mam dużo doświadczenia . przypaliłem jointa bo zgasł po czym wróciłem myślami do biznesu . biznesu , który w ostatnich czasach przynosił takie zyski , że jeszcze nigdy takich nie przynosił . fakt , jestem mistrzem świata , pomyślałem sobie .. ale to rpzecież takie ulotne , kurwa . jak dym z jointa , myśląc to pociągnąłem mocno jointa po czym wypuściłem , nie zaciągając sie chmure mlecznobiałego dymu , który powoli , z uwagi na bezwietrzną pogode , unosiła się przede mną .. machnąłem ręką rozganiając ją do okoła i zobaczyłem przed sobą Toola . stał w świetle latarni przodem do mnie , ale od razu wiedziałem , że ton . mimo tych wszystkich lat nie zmienił sie ani troche , pomyślałem se . a ja , zmieniłem sie ?

 

sam sobie zadałem to pytanie i natychmiast sobie na nie odpowiedziałem : oczywiiiście , kurwa , że sie zmieniłem . już nie ma szaleństwa , pomyślałem sobie . jestem królem , niezaleznie od wszystkiego . frajerzy z niezamykającymi sie mordami i tak będą wołać swoje stałe teksty , podburzać atmosfere , żeby na końcu i tak dostac w pysk . przegrać , od tak po prostu .. a ja już nawet nie pamiętam , jak to uczucie wkurwia , pomyślałem sobie . dawno nie przegrałem niczego dużego , żadnej spektakularnej klęski , po której miałbym ochote wyjść z siebie i zatrzasnąć drzwi . nie było i to nie tylko kwetsia tego , że przez te wszystkie lata stałem sie potężnym niszczycielem . stałem sie maszyną bez uczuć , bez chwili wachania moge najebac każdemu za zwykłe , krzywe spojrzenie , zupełnie jak na ławce w parku jak idziesz sobie , frajerze i dresiarzy sie boisz . tak tak , pomyślałem se . dziś biały diabeł to synonim słowa wkurwienie , nieprzewidywalność i rozpierdol , hehe , zaśmiałem sie sam do siebie i przypaliłem jointa . ale to nie tylko dlatego jestem na topie . jestem tam bo cała reszta do tej pory zachowuje sie jakby sobie nie umiała podetrzec dupy . jak pieprzone przedszkolaki , które potrafią tylko robić szlaczki i kolorować gazetki , to idealny poziom dla tych baranów . ileż to już razy słyszałem , że jestem gorszy ? że jestem słaby i komus sie po prostu nie mieeeści w głowie , jak moge być mistrzem . hehe , moge , kurwa , być mistrzem bo mam wszystko , czego chcecie , dziwki i jeszcze troche . i jak do tej pory tylko na ostatniej gali poczułem sie przez chwile słabiej , jebany stary jak maracana sandman mnie zmęczył . sandman , to przeciez jakieś kurewskie nieporozumienie , pomyślałem se . gdyby rzucili mi do klatki jaza nassowskiego i leśnego złodzieja samochodów w jednej to poradziłbym sobie z nimi na miękko . kmiotów ich pokroju biore na jedną ręke , a te cioty ciągle starają mi sie udowodnić , że to tylko kilka z rzędu nieszczęśliwych wypadków ... marudzą , ciągle tylko marudzą . ciągle tylko bla bla bla , sram na nich , pomyślałem se . chciałem ponownie przypalić jointa jednak tool wyciągnął mi go z pyska , złamał i wrzucił .

 

- to był mój ostatni joint ! - zawołałem zdegustowany .

 

- mało mnie to obchodzi . złamałem go i wyrzuciłem , wpierdolisz mi za to ? - zapytał tool niespodziewanie . roześmiałem sie na głos , ale raczej nie z braku szacunku , po prostu mnie rozbawił .

 

- po co te neerwy ? mordeczka , wrzuć na luz . - powiedziałem uśmiechnięty . wcale nie miałem ochoty bić sie z kimkolwiek . zupełnie zapomniałem o wszystkich nieciekawych sprawach , moich i toola ... podałem mu butelke . - napijesz sie ? - wziął ode mnie butelke i wyrzucił ja za siebie . od tak po prostu to zrobił , wjebałem sie w szok niezły .

 

- może teraz ? - zdjął płaszcz , przewiesił go przez oparcie krzesła stojącego obok . - no , białasie .. - zachęcał , ale pokiwałem przecząco głową tylko , nie miałem zamiaru nawet wstawać .

 

- nie chce mi sie , królu złoty . najnormalniej w świecie mi sie nie chce . siedze sobie tutaj w knajpie .. - zrobiłem gest ręką , jak gdybym chciał mu pokazać dokładnie gdzie jesteśmy . bar był niewielki i obskurny jak jasna cholera . brudny barman w cieciówie dopalał cygaro i rozmawiał z jakimś najebanym farmerem na końcu baru , przy drugim końcu siedziałem ja . do tego w tej brudnej spelunie był jeszcze tool i jakaś śpiąca na stole królewna . - siadaj , napijmy sie wódki , ja stawiam . - powiedziałem i podniosłem ręke na barmana . - szefie , dwa razy duża szkocka z lodem . - spojrzałem na toola . - może być szkocka z lodem , prawda ? - spytałem go .. nic nie odpowiedział , nawet nie usiadł . stał i patrzył na mnie tylko wściekłym wzrokiem . - o co Ci chodzi , morda ? wyluzuj , zaraz sie napijemy wódeczki , może zamówimy jakieś kurwy ... będzie dobrze , wieczór dopiero sie zaczyna . - uśmiechnąłem sie diabelsko - nie myśl o tym całym , gównianym biznesie . wrzuć na luz , rozerwij sie troche . a nie tylko profesjonalizm , przykładne treningi i realizowanie programu . pieprzyć program , pijmy dziś wódke półkami , jakz a dawnych lat . - tool jednak chyba nie miał ochoty na wódke . z nienacka złapał mnie za koszule , poszarpał kilka razy po czym chwycił mnie za brode , mocno ścisnął .

 

- tak sie , kurwa , przygotowujesz do najważniejszej walki w swoim życiu !? - wycedził przez zęby . - przypominam , że stawka jest wysoka , a na przeciwko siebie nie spotkasz plastikowej cipy pokroju nasa jazzowskiego , przy którym nawet dorotka rabczewska wygląda na heavy metalówe , ani leśnego , który spośród przydupasów królewny śnieżki jest tym najgorzej śmierdzącym . na przeciwko siebie spotkasz mnie . - podkreślił ostatnie słowo . po czym dodał jeszcze - rozumiesz ? nie lekceważ mnie , biały . dobrze sie przygotuj , to będzie najtrudniejsza walka Twojego życia . rozumiesz ? bądź gotów . - puścił mnie , zabrał płaszcz i wyszedł z baru . niewiele myśląc poprawiłem koszule , odwróciłem się spowrotem do baru , za którym , na przeciwko mnie stał barman , a przed nim dwie szklanki szkockiej z lodem . wychyliłem jedną na raz zostawiając w szklance tylko lód . co ten gość sobie w ogóle myślał , że rozpierdole nim pół baru tu i teraz !? zastanowiłem się chwilke i może faktycznie powinienem to zrobić , pomyślałem se . jednak wszystko to były rozmyślenia na chłodno , nawet nie wyprowadził mnie z równowagi , co jednocześnie troche mnie dziwiło , a zarazem napełniało dumą . nie dałem sie wkurwić , pomyślałem sobie .

 

- nie idzie w interesach ? - zagadnął barman . popatrzyłem na jego spoconą , zarośniętą morde , na dopalone cygaro , które mimo tego trzymał w pysku , na poplamioną cieciówe ... chuj Cie obchodzi , brudasie , pomyślałem sobie .

 

- coś w tym rodzaju , szefie . - podniosłem drugą szklanke . - ale w zupełnie innym kierunku , wiesz o czym mówie . mnie idzie aż za dobrze . - wypiłem małego łyka . - co w porównaniu do innych wygląda jeszcze bardziej imponująco bo im nie idzie zdecydowanie w ogóle . siedze tu sobie i popijam szkocką , widzisz mnie ? - popatrzyłem na brudnego barmana - pewnie , ze widzisz . jeszcze Ci nie zapłaciłem .. - zaśmiałem sie . - tak czy inaczej oni po prostu nie mogą tego znieść . nie tego , że jestem mistrzem . nie tego , że przegrywają za każdym razem kiedy dochodzi do pojeydnków między nami . nie tego , że przed każdym pojedynkiem powtarzają , że to własnie ta chwila . ich własna chwila . nie mogą znieść , że robie to wszystko na luzie . z przysłowiowym jointem w ustach , rozumiesz ? wkurwia ich , że muszą zapieprzać codziennie po kilka godzin i trenowac , wylewac siódme poty albo i dziewiąte nawet . nie mogą przestac ani na chwile bo forma nie jest wieczna i nie można jej kupić , niestety . a pewnie niejeden z nich by sie zadłużył , żeby chociaż przez chwile poczuć sie w dobrej formie . - popiłem szkockiej . - wszyscy tylko czekają aż mi sie noga podwinie , wszyscy liczą na to i marzą tylko o tym . nie o tym , żeby mieć złoto , pieprzyć złoto . to tylko marny dodatek do tego , żeby mnie zniszczyć . złoto nijak nie równa się z uczuciem pokonania swojego największego wroga , największego rywala , największego skurwiela w danej chwili , tego , co trzęsie wszystkim . tego , co wszyscy go nienawidzą . każdy chciałby go rozjebac i ten , który to w końcu zrobi będzie jebanym bożyszczem tłumu , kumasz ? wszyscy wejda mu automatycznie w dupe , oni to lubią . klepią sie nawzajem po chujach i i chwalą i właśnie dlatego sa gówno warci . gdzie wiatr zawieje tam śmierdzą , pieprzone , zapatrzone w siebie kmioty ... - dokończyłem szkocką , wskazałem głową , żeby dolał . - wszyscy czekają tylko aż trafi mi sie słabszy dzień . słabszy dzień , kurwa , rozumiesz ? to ich jedyna szansa , że dopadnie mnie kac większy niż zawsze . że zjem coś nieświeżego na śniadanie i dostane sraczki , że w połowie walki mi sie zachce srac i będe musiał sobie szybko iść . tylko w tym widza swoją szanse , że z jakiegoś powodu dam dupy . a to sie po prostu nie zdarza . - wypiłem łyczka z nowej szklanki . - tam wszyscy są tacy sami . tak samo fałszywi , noszą maski mimo , że widac tak naprawde tylko moją ... żaden z nich nie chce pokazac swojej prawdziwej twarzy , a wiesz dlaczego , szefu ? bo żaden z nich nie ma swojej prawdziwej twarzy . to ich całe życie , nienawiść jest dla nich wszystkim . tym , co ich rano budzi , co towarzyszy im przy jedzeniu na śniadanie podrabianych nesquicków z mlekiem . tym , co jest z nimi przez cały wkurwiający dzień , kiedy to musze ustawiac sie do zdjęć , podpisywać autografi i udzielac wywiadów , w których pierdolą w kółko jedno i to samo gówno . i w końcu towarzyszy im ta nienawiść , kiedy kłada sie spać i wmawiają sobie , że to już jutro ich wielki dzień . już jutro wszystko sie zmieni , wmawiają sobie , że wszystko będzie dobrze . - wypiłem szklanke do końca - nic nie będzie dobrze dla frajerów dopóki będe w pobliżu .

 

podniosłem głowe , zeby wskazać barmanowi pustą szklanke , ale zamiast niego zobaczyłem słodką blondynke żywcem wyjętą z rezydencji playboya , ubraną w niebieskie bikini i hawajską spódniczke . stała za drewnianym barem i patrzyła na mnie uśmiechnięta . morska bryza rozwiewała moja rozpiętą koszule , dookoła zachwyceni piękną pogodą ludzie korzystali z uroków wysp kanaryjskich . barmanka napeiłniła moją szklanke screw driverem i uśmiechnęła się zobaczywszy , że patrze się na jej cycki . nie zmieszałem sie wcale , upiłem troche drinka . trzymałem w ustach jointa już dłuższa chwile i uświadomiłem sobie własnie z bólem , że nie mam zapalniczki kiedy blondi wyciągnęła dłoń z zapalonym , złotym zippo .

 

- oddam Ci później . - powiedziała zalotnie kiedy rozpalałem jointa - coś za coś . - puściła mi oczko . - kończe za 30 minut , a ruch jest bardzo niewielki . opowiedz mi coś o sobie , senor . - ugryzła sie w dolna warge obwijając sobie wokól palca kosmyk włosów .

 

- jestem za zakręcie , wiesz ? - powiedziałem jej i napiłem sie troche .. - na kurewsko ostrym zakręcie . niedługo odbędzie sie bardzo ważnne spotkanie .. - przerwałem i utkwiłem wzrok ponownie w jej cyckach .

 

- biznesowe ? - zapytała jak gdyby chciała podtrzymac rozmowe i oderwać moje oczy od swojego biustu . - masz jakieś problemu ?

 

- powiedzmy , że biznesowe .. - odpowiedziałem . - nie mam problemów , mała . - dodałem jeszcze . i dodałem to szczerze bo przeciez nie miałem problemów . to tylko walka , pomyślałem sobie . jak każda inna . tylko , że wcale nie czułem sie tak , jak przed każda inną walką . to była więcej niż tylko walka . to był element wielkiej wojny , która zaczęła się dawno temu i nie skończy się pewnie miesiąc przed grudniem . wojny , która przybierała już różne oblicza , która przygasała kilkakrotnie , żeby zapłonąć żywym ogniem jakiś czas później . wojna , w której nie chodzi o to , by wygrać . to wojna jedna z tych , w których najbardziej liczy się to , by być lepszym . wynik często nie jest odzwierciedleniem całej walki , a kazda walka jest trudna . kurewsko trudna , rywal wymagający , rywal , który zna mnie doskonale , a ja doskonale znam jego . nawet gdyby wyjebał na tajwan , a ja wysłałbym czarnucha , żeby czaił się w jego misce z ryżem to i tak nic nowego bym sie nie dowiedział . wszystko już o nim powiedziałem , pomyślałem se ...

 

- a może po prostu wejdziemy do Ciebie i będziemy sie pieprzyć do rana ? - zapytała zalotnie blondynka obejmując mnie w pasie .

 

- jesteśmy już u mnie , dziewczynko . - odwróciłem się i otworzyłem furtke . na momencie pojawił się chico ale odesłałem go gestem ręki spowrotem tam , skąd przyszedł . pocieszył się troche , ale posłuchał i odszedł więc panienka też mogła wejść . weszliśmy razem pos chodach , oparłem się o drzwi i wsadziłem ręke do kieszeni . potem do drugiej , kluczy nie było . złapałem za klamkę jednak drzwi były zamknięte . uderzyłem więc pięścią w zamknięte drzwi . i to kilkakrotnie . może ktoś jest w domy , pomyślałem sobie . uderzyłem w drzwi jeszcze raz . i jeszcze raz .

 

 

***

 

 

ewf 2o1o

są rzeczy ważniejsze niż ewf . dlatego sory chłopaki , erpoza z dupy .

czasami spotykasz na swojej drodze osobe , której nie należy wkurwiać . to ja .

291222956444952483a993.jpg

  • 2 tygodnie później...
  • Odpowiedzi 3
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • mu

    2

  • Camp

    1

  • Ja Myung Agissi

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  1 864
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.01.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

- to jest dużo kasy . - powiedział w końcu scyther . - Twój szef nas olał , nie przyjechał odebrać jej osobiście .

 

Pojawiły się ukłony w stronę polskich filmów. :P

 

ani leśnego , który spośród przydupasów królewny śnieżki jest tym najgorzej śmierdzącym .

 

:lol: :lol:

 

Pomimo dolnego podpisu pod eRPem, trzeba uznać, ze jest to wartościowy tekst. Ciekawie wykorzystałeś działanie absyntu i innych miłych używek, przez co przechodzenie między kolejnymi scenami jest płynniejsze. Oczywiście jeśli ktoś czyta to wprost, to się szybko zagubi, bądź nawet stwierdzi, że to chaotyczne, ja jednak jestem zdania, że wyszło to bardzo logicznie i jest zgrabnie napisane. Odniesienia do reszty rosteru są na stałym poziomie. Na koniec dodam, że spodobało mi się połączenie pierwszej części erpa z częścią końcową – naprawdę miło skonstruowane. :)

EWF, III Oddział Kancelarii Osobistej Jego Imperatorskiej Mości.

Cultured Society|The Princess of Attitude.

I love the whisper of Attitude <3.

3926129444e3b08a90b45e.jpg


  • Posty:  786
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.09.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

odnośnie drugiego cytatu to trademarksy w strone mojego rywala . 8)
czasami spotykasz na swojej drodze osobe , której nie należy wkurwiać . to ja .

291222956444952483a993.jpg


  • Posty:  283
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  13.01.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

odnośnie drugiego cytatu to trademarksy w strone mojego rywala . 8)

 

Wyjdzie na to, że strzeliłem sobie w kolano :D

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • MattDevitto
      Gdyby nie chodziło o AJ'a to jeszcze może bym się łudził, ale Styles nie należy do osób w tym biznesie, które rzucają słowa na wiatr. Poza tym z wieloma zawodnikami z AEW AJ i tak przecinał się przez lata na różnym etapie swojej kariery...
    • KPWrestling
      Trzecia pula biletów trafiła do sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Attitude
      Nazwa gali: NJPW Road To The New Beginning 2026 - Dzień 4 Data: 29.01.2026 Federacja: New Japan Pro Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Morioka, Iwate, Japan Arena: Iwate Prefectural Gymnasium Publiczność: 1.040 Karta: Wyniki: Powiązane tematy: New Japan Pro Wrestling - dyskusja ogólna
    • KPWrestling
      Druga pula biletów już w sprzedaży! KPW Arena 32: Sprawiedliwość i prawo 13 marca 2026 Klub Nowy Harem Gdynia Bilety: https://kpwrestling.pl/ (Feed generated with FetchRSS)Przeczytaj na oficjalnym fanpage KPW.
    • Jeffrey Nero
      Słyszałem plotkę o kolejnym tajnym spotkaniu w Orlando T. Khana z niejakim Shanem McMahonem, który od marca ma zostać pierwszym w historii GM AEW.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...