Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

NBA - Dyskusje, polemiki, opinie...


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  4 145
  • Reputacja:   1 414
  • Dołączył:  22.12.2009
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

Cleveland zrobiło swoje, ale Bulls w pewnym momencie nie istnieli. Słabo oglądało się mecz, który skończył się mniej więcej w 3 kwarcie. Martwić mogą poza tym kolejne kłopoty zdrowotne Irvinga. Mniejsza jednak z tym, bo na zachodzie było o wiele ciekawiej. LAC zachowali się jak mega frajerzy i pięknie widzieć ich miny po spotkaniu. Prowadzili pewnie, a tu chłopaki się przejechali. 40 do 15 w ostatniej kwarcie i nie było co zbierać. McHale już w ostatnim meczu zaskoczył wystawiając Smitha w pierwszej piątce i czytałem opinie, że to zaskoczyło LA. U siebie mieli pojechać Rockets, ale jak było widać. Genialny Smith w ostatniej kwarcie pozamiatał. Wychodziło mu dosłownie wszystko, a powiem szczerze, że już nie wierzyłem w comeback Houston. Teraz g7 u siebie i wszystko w grze. Po wyeliminowaniu Spurs, przejechać się na Houston? Da się, chyba tak. Tylko niech McHale ogarnie te faule na Jordanie, bo Howard to jeszcze większy leszczyk na linii niż DeAndre. :wink: Edytowane przez MattDevitto

...

  • 2 tygodnie później...

  • Posty:  4 145
  • Reputacja:   1 414
  • Dołączył:  22.12.2009
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

Finały konferencji na razie mocno rozczarowują i nie dziwi mnie cisza w tym wątku. Hawks z Cavs grają jak dzieci we mgle i nie ma w tej serii absolutnie żadnych emocji. Nawet przez moment Lebron i spółka nie odczuli większego zagrożenia. Trochę lepiej jest natomiast w finale konferencji zachodniej, ale wydaje się, że game 2 był przełomem. Przegrana jednym punktem mogła przeważyć sporo, szczególnie, że Rockets dzisiaj zagrali fatalnie. Sam Harden nie jest w stanie całej serii trzymać na swoich barkach, a reszta gra strasznie w kratkę. Po drugiej stronie GSW idą na mistrza. Curry gra jak w transie i reszta też nie zawodzi. Jeśli ominą ich kontuzje to Cavs mogą mieć spore problemy. GSW mistrzem? Coraz bliżej, bo z 3-0 Houston się nie podniesie. GSW to nie LAC i obstawiam, że w kolejnym meczu wygrają Rockets, a u siebie GSW przypieczętuje awans.

...

  • 3 tygodnie później...

  • Posty:  4 145
  • Reputacja:   1 414
  • Dołączył:  22.12.2009
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

Dzisiaj w nocy prawdopodobnie najważniejszy mecz tegorocznych finałów. Z jednej strony dla Cavs game 4 może być osiągnięciem dużej przewagi, natomiast GSW przegrywając już 3-1 może się nie podnieść. Ciężko wskazać jakiegokolwiek faworyta, bo może zdarzyć się praktycznie wszystko co pokazał mecz nr. 3. Mimo wszystko GSW zawodzą jak na razie i sam Curry nie wystarczy do mistrzostwa. Zresztą zaczął ostatnio tracić głowę i w poprzednim spotkaniu parę razy dał ciała. Natomiast Cavs grają jak w transie, bo z tą 5 inaczej tego się nie da powiedzieć. Lebron szaleje i gra non stop. Dellavedova w game 3 był bohaterem, gra na takim poświęceniu, że trafił do szpitala po meczu. Do tego dochodzi Mozgov w obronie, który z Greena robi pośmiewisko. Jeśli Cavs to wygrają to James już chyba nic nikomu nie będzie musiał udowadniać. Najgorszy scenariusz dla Cavs na dzisiaj - kontuzja Jamesa.

...


  • Posty:  797
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.10.2011
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Klasyczny

Problem w tym, że Curry sam nie gra wybitnie. Nie oszukujmy się, to jest MVP tej ligi, a Dellavecośtam gwałci go jak chce i kiedy chce. I to jest piękne w tym sporcie. Wszyscy stawiali na GSW, a tutaj niespodzianka i Cavs się postawili. Nie cierpię LeBrona i wciąż wierzę w Warriors, ale ciężko nie docenić tego co robią gracze z Ohio.

I Miejsce w typerze Ligi Europy 2014/15

I Miejsce w typerze Ligi Europy 2016/17


  • Posty:  4 145
  • Reputacja:   1 414
  • Dołączył:  22.12.2009
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

Jasne Curry nie gra tak jak by się tego oczekiwało jednak i tak moim zdaniem jest na dobrym poziomie w całej serii. Problemem na dzień dzisiejszy dla Golden jest zdecydowanie słaba gra Boguta i Greena. Od tej dwójki jeden Mozgov daje więcej swoim partnerom. Kluczem więc wydaje mi się poprawa gry tej dwójki, bez nich te trójki nawet przy takim fatalnym % nic nie zrobią. Zobaczymy jak to będzie, sam nie jestem jakimś fanem Jamesa, ale podobnie doceniam jego gre. Kibicuję Cavs w finałach, bo przy tylu kontuzjach wyrwać złoto zachodowi to jest coś. :D

...


  • Posty:  797
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.10.2011
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Klasyczny

Ja cały czas jestem za ekipami ze wschodu, ale gdy LeBron jawi się w finałach, to na kilka meczów zmieniam konferencję ;)

I Miejsce w typerze Ligi Europy 2014/15

I Miejsce w typerze Ligi Europy 2016/17


  • Posty:  1 226
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  02.02.2015
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Ciężko mówić, że Curry gra jakąś znacznie gorszą serię. Zagrał bardzo, źle w meczu nr 2 a GSW i tak minimalnie przegrało. Dla mnie GSW nadal jest faworytem tej serii jednak teraz już muszą wygrać game 4 bo potem w game 5, który będzie w Cleveland to już mogą się nie dźwignąć. Na Jamesa, który gra rewelacyjną serię nie mają odpowiedzi. Teoretycznie mają Iggy'ego i przede wszystkim Greena, którzy mogliby go bronić ale póki co zwłaszcza Green gra fatalnie. Mozgov i Dellavedova zrobili sporą różnicę, tym razem to w GSW musi zagrać 3 zawodników na poziomie 20 pkt+ i ograniczyć opcję numer 2 i 3, sam James nie wygra meczu więc on niech szaleje :)

  • Posty:  4 145
  • Reputacja:   1 414
  • Dołączył:  22.12.2009
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

3-2 dla GSW i obawiam się, że już po zawodach. O ile Cavs mogą doprowadzić do 3-3 to wygrana 2 razy z rzędu jest prawie niemożliwa. Niemożliwa z tego względu, iż Cavs zajeżdżają kompletnie swoją 5, a rezerwy jeśli takowe są nie istnieją. Nie da się grać całych finałów tymi samymi zawodnikami i niestety game 5 to potwierdza. Przez trzy kolejne kwarty jeszcze jakoś to wyglądało, ale gdy Curry włączył 6 bieg po stronie Cavs nie miał już kto grać. Mozgov tym razem słaby. Na plus oczywiście Lebron, ale to już norma w tej serii. Po stronie GSW każdy w zasadzie dołożył swoje do końcowego sukcesu. Ewidentnie brakuje Irvinga, kogoś kto mógłby odciążyć Jamesa. Bez wsparcia nie da się wygrać z tak silną drużyną jak Warriors. Obstawiam, że GSW wygrają kolejny mecz i będzie 4-2. Chciałbym się mylić, bo jestem w tej serii za Cavs, ale widać, że z każdym kolejnym spotkaniem wraz z ubiegiem czasu Cleveland gra coraz gorzej. Chciałbym tylko, żeby MVP trafiło do Jamesa, bo zasługuje na to w tym roku jak nikt inny. Bez niego 4-0 murowane.

...


  • Posty:  281
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  22.06.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Gdyby nie kontuzje dwóch czołowych graczy Cavs seria mogłaby wyglądać zupełnie inaczej. Widać to w każdym meczu jak James jest eksploatowany na maxa ... nie dziwie się, że kondycyjnie może nie dać rady, co mecz zdobywa 40+ pkt. i w pojedynke potrafi zmienić obraz gry. W wygranych meczach dostawał wsparcie choćby w osobach Delavedova, Mozgov czy J.R. .... teraz ich kompletnie nie ma. O ile Mozgova tłumaczy bardzo mała ilość minut w ostatnim meczu, o tyle Dela i Smith nie dają takiego wsparcia.

 

Golden State z kolei ma kilku graczy, którzy mogą pociągnąć mecz: Curry, Thomson, Barnes czy nawet Iggy.

Ogólnie w serii jestem za Warriors, ale nie będę zasmucony jeśli będzie Game 7, bo tam wszystko się może zdarzyć, a tego po tych finałach oczekuje. Dwa pierwsze spotkania z dogrywkami, później dominacje jednej i drugiej drużyny, aby w końcu zobaczyć na ile stać Króla James'a i MVP sezonu.

 

Nigdy chyba się nie zdarzyło, aby MVP finałów został gracz drużyny przegranej więc i tutaj nie widzę takiej możliwości.

Jeśli któregoś dnia ktoś zarzuci Ci, że Twoja praca nie jest profesjonalna powiedz sobie, że Arke Noego zbudowali amatorzy, a Titanica profesjonaliści...

188684967255ca7184a53c5.gif


  • Posty:  1 226
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  02.02.2015
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Oczywiście, że się zdarzyło że MVP Finałów został zawodnik z drużyny przeciwnej. Był to Jerry West w 1969, a co ciekawe był to w ogóle pierwszy tytuł MVP Finałów jaki przyznano. A co do stwierdzenia, że zespół z Love'm i Irvingiem byłby lepszy? Nie ma szans, tak czy siak byłoby 4-2. Love kompletnie się nie wpasował do Cavs, lub po prostu nie jest tak dobry jak nam się wydawało. Irving to co dawał w ataku oddawał w obronie, może gdyby był w pełni zdrów dałby nadwyżkę ale z GSW nie wygrają atakiem, tylko solidną obroną. 4-2 dla GSW i do domu, pora kończyć tą farsę.

  • Posty:  797
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.10.2011
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Klasyczny

Love kompletnie się nie wpasował do Cavs, lub po prostu nie jest tak dobry jak nam się wydawało.

 

Wydaje mi się, że Love napieprzał w "Wilkach" te cyferki, a gdy przyszedł do lepszej drużyny, gdzie nie jest jej liderem to wszystko się posypało.

 

Czy w dzisiejszym meczu wszystko się rozstrzygnie? Mam taką nadzieję, trzeba ten sezon w końcu odespać ;) A jeszcze draft czeka za rogiem.

I Miejsce w typerze Ligi Europy 2014/15

I Miejsce w typerze Ligi Europy 2016/17


  • Posty:  1 226
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  02.02.2015
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

@ Holyshit

 

To samo było z Bosh'em jak przyszedł do Miami. Spadł z poziomu 24/11 na 19/8, w Raports był niekwestionowanym liderem i na nim się opieała gra więc swoje cyfry robił. Love spadł z 26/12,5 w Wolves na 16,5/10 jak dla mnie to jest znacznie bardziej dotkliwy spadek. Kevin jest bardzo jednowymiarowym zawodnikiem, bardzo dobry w ataku, znakomity na desce, świetny rzut, ale w obronie gorszy od Bosh'a w dodatku Love potrzebuje piłki, bo bez niej w Cavs wyglądał tylko jako strech-four, a nie All-Star na pozycji nr 4. Bliżej mu było w tym do Ryana Andersona niż choćby Dirka Nowitzkiego.


  • Posty:  4 145
  • Reputacja:   1 414
  • Dołączył:  22.12.2009
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

Cudu nie było i GSW wygrali serie 4-2. Raczej o zaskoczeniu nie można tu mówić, bo Cavs zrobili chyba wszystko co mogli. Zabrakło zdecydowanie talentu i ławki. James rzucił ponad 30 pkt, ale trochę mnie rozczarował. Nie wiem czy to kwestia braku sił, zmęczenia, ale kilka razy łatwo dał się zatrzymać. Cavs jednak zagrali dobre finały patrząc na ich obecne możliwości. GSW zasłużenie wygrało i trzeba przyznać, że mają drużynę. Tam każdy swoje dokłada do wyniku. Jeszcze jedno na koniec - MVP Iguodala. :lol: Zagrał dobrze w finałach, ale naprawdę był lepszy od dwójki Curry/James? Bez komentarza. :D

...


  • Posty:  1 226
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  02.02.2015
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Jak bez komentarza. Iggy był drugim strzelcem zespołu, grając pół serii z ławki, było stopperem na Jamesa i jego pojawienie się w pierwszej piątce, odwróciło serię. Jakim ignorantem trzeba być, żeby nie zauważyć, że z Andrzejem w S5 było pewne 3:0 dla GSW. MVP nie znaczy najlepszy strzelec/zbierający/asystujący tylko ten, który miał największą wartość w zespole. Bez Iggy'ego nie byłoby mistrzostwa dla GSW. Curry był bardzo dobry w finałach ale to nie on zrobił różnicę. James, robił bardzo dobre cyfry ale nie niezbyt dobrej skuteczność, głównie dzięki Andrzejowi.

  • Posty:  4 145
  • Reputacja:   1 414
  • Dołączył:  22.12.2009
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Ciemny

James, robił bardzo dobre cyfry ale nie niezbyt dobrej skuteczność, głównie dzięki Andrzejowi.

Wątpię, że obrona GSW jest kluczem do słabej skuteczności Jamesa. Jego niski % to po prostu i głównie efekt tego, iż większość akcji w ofensywie to piłka do Lebrona. Innych opcji nie było, dlatego tak bardzo brakowało mi Irvinga. To jest gość, który dałby coś więcej w ataku niż liczenie na dzień Smitha. A co do MVP, jasne każdy ma inne zdanie na ten temat, ale coś w tym jest jeśli przed ostatnim spotkaniem raczej w kwestii MVP mówiło się głównie o Currym i Jamesie. Mi osobiście to zwisa, bo jednego jak i drugiego średnio lubię. :wink:

...

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Kaczy316
      Lecimy z pierwszym SD po Elimination Chamber i ciekawi mnie w co ostatecznie pójdziemy, mamy dzisiaj walkę Drew vs Cody o tytuł Undisputed WWE, chciałbym, żeby Drew to obronił, ale Cody vs Orton jako singlowe starcie o tytuł również mi nie przeszkadza, zobaczmy w co pójdą, tutaj nie ma złej decyzji imo, a przynajmniej jest o nią bardzo ciężko.   Poza standardowo powtórką wydarzeń z sobotniego Elimination Chamber to na ring wychodzi Randy Orton! Chętnie się przekonam co nam powie! Orton
    • Bastian
      "Casino Royale"
    • Grok
      Pretendenci numer jeden zarówno do WWE Tag Team Titles, jak i Women’s Tag Team Titles zostali wyłonieni na SmackDown. Po tym, jak Giulia i Kiana James oraz Alexa Bliss i Charlotte wyszły skonfrontować się z nowymi mistrzyniami, Irresistible Forces (Nia Jax i Lash Legend), pojawił się Nick Aldis i ogłosił improwizowany mecz o miano pretendenta numer jeden pomiędzy tymi dwiema drużynami. Flair i Bliss odniosły zwycięstwo, gdy Flair zaaplikowała Giuli swoje natural selection, co dało im shot na J
    • Grok
      Jeden z najlepszych wrestlerów świata wystąpi na WrestleCon SuperShow podczas Tygodnia WrestleManii w Las Vegas. WrestleCon ogłosiło w mediach społecznościowych, że mistrz świata ROH Bandido zmierzy się z Galeno del Mal na Mark Hitchcock Memorial Supershow 16 kwietnia. Galeno del Mal, weteran z siedmioletnim stażem, pochodzi ze słynnej rodziny Wagnerów z lucha libre. (Jego brat, El Hijo del Dr. Wagner Jr., zadebiutował w WWE na SmackDown w piątek wieczorem.) Były GHC National Champion, ostat
    • Grok
      Mercedes Moné ma teraz na koncie osiem pasów mistrzowskich. Była mistrzyni CMLL World Women’s Championship straciła tytuł na rzecz Persephone podczas piątkowego show w Arena Mexico. Pojedynek o pas trwał 18:40 i headline'ował galę CMLL’s La Noche de la Amazonas – event z czysto damską kartą. Moné weszła do ringu w masce lucha, prowokując kibiców. Gdy akcja przeniosła się poza ring, fani (lub krewni Persephone) oblali ją piwem. Persephone potem wyciągnęła springboard frog splash i czysto zapi
×
×
  • Dodaj nową pozycję...