Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

TNA Victory Road 2010 [Dyskusje,Spoilery]


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  484
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.07.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Douglas Williams vs Brian Kendrick-Pojedynek nudny jak flaki z olejem.Zero akcji w powietrzu.Trudno się dziwić-Brytyjczyk ma lęk wysokości.Dobrze,że Kendrick nie dostał X-title,ponieważ aktualnie jest kompletnie bez formy.

 

Brother Ray vs Brother Devon vs Jesse Neal-Najgorszy match tego wieczoru.Nie dział się nick ciekawego.Totalna zmuła.Tylko pojawienie się panów z ECW na widowni poraz setny.

 

Angelina Love vs Madison Rayne -Jak na ostatnio słabą kondycję dywizji pań to walka wyszła dobrze.Fajnie,że mam nową mistrzynię.Madison wyglądała bardzo seksownie,jeszcze ten motocykl :D.

 

 

A.J. Styles and Kazarian vs Rob Terry and Samoa Joe-Ku memu zaskoczeniu wspópraca zwycięskiej drużyny układała się bardzo fajnie.Liczyłem,że tym nieznajomym teamem będą jakieś dwie supergwiazdy,albo ktoś ze sceny Indy.A tu Joe i Tery.Ring skill Roba to tragedia.On nic nie potrafi.Joe pokazał wiele dobrego.Walka ładna.

 

 

Hernandez defeated Matt Morgan-Wolne tempo walki i chaos.Szkoda,że Latynos nie trafił w Morgana ze szczytu klatki.Zarąbiście to wyglądało jak SuperMex rozerwał kajdanki i rozpieprzył klatkę wylatując z niej.Mam nadzieję,że storyline między nimi już się skończy i Hernandez znów będzie w LAX.

 

 

Jay Lethal vs Ric Flair-Ric ma brzydki tyłek. :D.A tak na serio to walka wyszła dość dobrze.Świetnie,że Jay wygrał używając koronnej akcji Rica.

 

 

The Motor City Machine Guns vs Beer Money, Inc. -Najlepsza walka tej gali.Duża ilość ciekawych akcji,szybkie i tempo i przede wszystkim zwycięstwo Gunsów.Zasłużyli sobie.

 

 

Kurt Angle vs D'Angelo Dinero-Przyzwoity pojedynek.Z zaciekawieniem patrzyłem,choć z góry wiadomo było,że wygra Angle.

 

 

Rob Van Dam vs Jeff Hardy vs Mr. Anderson vs Abyss-Tak wiele oczekiwałem,a tak mało dostałem.Tylko kilka ciekawych momentów to stanowczo za mało na tak głośno zapowiadany pojedynek.Teraz najprawdopodobniej będzie feud między RVD a Abyssem.

 

Victory Road 2010 oceniam pozytywnie.Choć najwyższego poziomu walka nie było to i tak gala mi się podobała. :-)

[/b]

21413621404d57aa3f81990.jpg

  • Odpowiedzi 85
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Point

    18

  • Tupak

    8

  • Avem33

    7

  • wrestlemaniac

    5

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  224
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.07.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Douglas Williams vs Brian Kendrick - nie było aż tak ciekawie , alee dało się oglądac ...lipny finał , walka jak na Destination X bardzo blada w mojej oecenie szkolne -3 :)

Brother Ray vs Brother Devon vs Jesse Neal- nie powiem że było źle, było za przeciętnie wgl. bez senosowni feud zakończony lipnie .. zwycięstwem Rey'a ,ocena +2

 

 

 

A.J. Styles and Kazarian vs Rob Terry and Samoa Joe- walka nie była zła , miałem pare małych zastrzeżeń , ale wyszło im całkiem :) ocena -4

 

Hernandez vs Matt Morgan- nie było ciekawie , było wolno Matt mógł spokojnie wygrac lecz zlekceważył Hernandeza to było wszystko do przewidzenia jedyny spoko momęt to kiedy Hernandez wywalił drzwi od kaltki :) ..ocena 2

Jay Lethal vs Ric Flair- Powiem tak , ta walka według mnie była najgorsza , nie podobał mi się Flair spowrotem w ringu , było słabo wolno i nie chciało się oglądac -2

 

The Motor City Machine Guns vs Beer Money, Inc.- Najlepsza walka wieczoru , szybka długa przyjemnie sie oglądało , Motor City nareszcie mają pas ! :D są doskonali w ringu jak i poza nim , doskanała współpraca :) takie walki jak ich chce sie oglądac :) ocena 5

 

Kurt Angle vs D'Angelo Dinero- tutaj też źle nie było , Kurt nie zawodny wiadome było że wygra więc mało frajdy i zaskoczenia ale pod względęm wrestlingu ocena 4

 

 

Rob Van Dam vs Jeff Hardy vs Mr. Anderson vs Abyss- pojedynek ten na który czekałem .. zawiodłem się -.- lipne zakończenie znów wygrana RVD , mam wrażenie że TNA robi z niego Wrestlera na podobe Jasia Ceny z WWE -.- Abyss nie użył zabawki lipa .. i nie ma pasa teraz tylko liczyc na dobre Impacty z jego strony ocena 3

 

Te PPV nie był takie na jakie liczyłem walka Tag Teamów uratowała honor federacji :P na tak wielkie oczekiwania zawalili , lecz dla zwykłego fana wrestlingu było całkiem ;)

ode mnie Victory Road dostaje ocene 3 czekam na dobry Impact ;)

19384684484c3629eed1c1a.jpg


  • Posty:  113
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  15.03.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Gala wypadała poniżej moich oczekiwań, zeby sie zbytnio nie rozpisywac w skórcie wymienie to co zapadło mi w pamięć,

- znakomita walka o pasy TT

- walka Flaira z jego kopią wyszła o niebo lepiej niż się spodzewałem

- dwa nieudane/dolne power bomby Super Mexa

- nieudany Vertical SUplex Terrego, przerobiony na na Power Slam

AMEN.

Punx Not Dead

 

ANTIFA is HERE

18643344134c3ac127e2e96.jpg


  • Posty:  492
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  03.06.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Williams Vs Kendrick

Opener gniot,nic się nie działo,po co to robić mecz Ultimate X and submission z 2 wrestlerami,którzy nie są high-flyerami?To już lepszy byłby submission match,a tak to dostaliśmy gniota. 2\5

D-Von Vs Ray Vs Jesse Neal

Totalnie schrzaniony storyline.Powinno to się wszystko inaczej odbyć,stało się inaczej.Walka bezsensu,najgorsza ze wszystkich ppv całego roku zdecydowanie.ECW-bez komentarza,po co to komu? 1.25\5

Angelina Love Vs Madison

Podnieciłem się na widok Madison :) ale tak do samej walki,to się rozkręcała,ale fatalny booking zaprzepaścił szanse na dobrą ocenę.Jak można zakończyć walkę przez DQ i dać tytuł Angelinie,kiedy sędzia nie ma pewności kto to?Żal 1.5\5

Kaz\AJ Styles Vs Terry\Samoa Joe

I walka,która mogła się podobac.Nie była jakś super wystrzałowa,ale to zawsze dużo lepiej,niż 3 pierwsze walki.Choć trochę się przestraszyłem,jak zobaczyłem Terry'ego,pomyślałem sobie o ku..... z tego nic nie bedzie,ale na szczęscie Joe ratował.Desmond się wmieszał,może będzie feud z Joe,oby,bo stać ich na dobre walki 2.75\5

Morgan Vs Hernandez

Steel cage match strasznie słaby.Strasznie wolne,Hernandez 2 razy schrzanił Power Bomby,zakończenie też takie z tyłka wzięte.Eh. 2\5

Ric Flair Vs Jay Lethal

Walka zaskoczyła mnie pozytywnie.Dużo oldschoola,trochę nowoczesności,parę fajnych ruchów.Ogólnie walka taka ok,tylko czy potrzebne było pokazywanie tyłka flaira? :D

2.5\5

MCMGs Vs Beer Money

Walka wieczoru!Koniecznie trzeba obejrzeć,z początku wolna,ale rozkręca się z minuty na minutę,cały czas trzyma człowieka w napięciu,naprawdę polecam. 4\5

Kurt Angle Vs Pope

Walka dobra,innych się po Kurcie nie spodziewam.Wynik wiadomo przed rozpoczęciem,ale jak ktos nie zna storyline'u to się wciągnie. 3.5\5

ME:Rob Van Dam Vs Abyss Vs Jeff Hardy Vs Mr Anderson!!!.....Anderson!!!!

Dobry ME,ale nie najwyższych lotów.Abyss okładany,jak się masz.Szykuje się chyba ponowny heel turn Andersona!!!!.....Andersona!!!!,co uważam za dobre,gdyż jako face go nie lubię.Koniec troszkę dziwny,ale da się znieść 3.25\5

Ogólnie powiem tak:I połowa do kitu,najlepiej od razu przeszkoczyć do 1.35:coś,bo dopiero tam coś się zaczyna. nota 7\10,tylko za 3 ostatnie walki


  • Posty:  359
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  05.11.2003
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

PPV średnie , były wielkie oczekiwania , ale wyszło słabo na to co miało się zanośic nie było źle , ale zawiodło pare walk szkoda , miejmy nadzieje że Impact będzie lepszy ;)

IMPACT zawsze wypada lepiej od niemal każdego PPV. ;)


  • Posty:  2 107
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  03.01.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Co za fantastyczną i żywiołową końcówkę miał opener i main event, ledwo potrafiłem usiedzieć w fotelu. Co do finiszu walki pań to nawet Taz wydawał się być tym wszystkim zażenowany.

 

Xero podsumował to najlepiej i pozbawił mnie komentarza. Brawa dla Ciebie.

 

Natomiast mogę popisać o innych rzeczach, podobnie jak Brejver byłem ogromnym fanem walki KnockOuts, z tym że mi się bardziej podobały spodnie Angeliny, tak jej slodko udka wychodziły że mmmmmmmm

Za to nie mogę podzielić zdania Brejvera co to ciałka Madison, przy jej wzroście nie jest jakoś mega zgrabna niestety. Ale to tylko moje zdanie i gust, więc nie będę się wykłócał :)

 

 

walke Douglas - Brian opisał Xero za mnie.

 

Panie do momentu rozwiązania walki toczyły całkiem sympatyczny pojedynek, szczególnie podobało mi się jak spodenki Madison zmieniły się prawie w stringi, poza tym też było miło :)

 

Walka Ray vs Jesse vs Devon mogłaby być o wiele lepsza gdyby nie późne dołączenie Devona, ale moim zdaniem było ok.

 

AJ/Kaz vs Terry/Joe - bez zastrzeżeń, zrobili co mieli. O dziwo nieźle wyglądała współpraca pomiędzy Kazem i Aj`em. I już wiemy komu będzie przez najbliższy miesiąc jobbował Delaney Wolfe.

 

Hernandez vs Morgan - nie jestem fanem walk w klatkach które można zakonczyc poprzez wyjscie przez drzwi. Na ki chuj więc się wspinać, to kompletnie nielogiczne. Gdyby nie ten DROBNY fakt walka byłaby całkiem przyjemna dla oka.

 

Jay vs Ric - pare razy bałem się o zdrowie Rica, szczegolnie jak pomyslalem ile ma lat. Thumbs up mimo nieszczegolnego zakonczenia i Jay`a przy mikrofonie.

 

MCMG vs Beer Money - fuck me!! that was awesome mimo ze dobrywka mogła być o wiele dluzsza.

 

Kurt vs Pope - walka podobnie jak zestawienie w niej tych dwoch wrestlerów troche na sile. Nie bylo zle, ale zabraklo tego czegos.

 

Main Event - czekalem, czekalem i czekalem az cos sie wydarzy i nic sie nie wydarzylo a gong zabrzmial na koniec walki, gdzies przeoczylem jak RVD spinnowal nawet nie wiem kogo. Nie o taki Main Event walczylem! :P

 

Gala nie dorosla do swojego hype`u. Gdyby byla budowana jak inne ppv tego roku moglbym byc zadowolony, ale ze to PPV mialo naprawde podbudowe z prawdziwego zdarzenia to jestem zawiedziony. Nic dziwnego ze przemysl PPV im totalnie kuleje.

Bryan Alvarez: 'what the hell is CRIMSON, what that has got to do with Amazing RED?'

11779036984f6668615c651.jpg


  • Posty:  1 623
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  30.05.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Douglas Williams vs Brian Kendrick

Walka była średnia biorąc pod uwagę stypulacje w jakiej walczyli. Mam nadzieje, że Williams straci ten pas na rzecz jakiegoś prawdziwego X Division Champa bo on mi tu wogóle nie pasuje. X Division zawsze kojarzyło mi się z niesamowitą dawką energi i niesamowitą walka a tu niestety taki mistrz wszystko psuje.

 

Brother Ray vs Brother Devon vs Jesse Neal

Nawet dobrze rozpisana walka. Najpierw Devon został zamknięty w pokoju a później dostaje finishera od Jessego co wykorzystuje Brother Ray. I mam nadzieje, że teraz Devon będzie chciał się zemścić z bratem na Jessem. Walka ogólnie była średnia.

 

Angelina Love Vs Madison

Jak na KO to nie było źle. Walka nawet mi się podobała. Nie wiem czemu, ale jak ta tajemnicza kobieta przyjechałą na motorze byłem pewny, że to nie będzie żadna z TBP tylko Tara. Jestem ciekaw co będzie na następnym iMPACTcie i czy Madison będzie miała wonty do Velvet lub do Lacey o to, że to niby któraś z nich była na motorze. Mam nadzieje, że Velvet dojdzie do Love i będziemy mieli ładny feud.

 

A.J. Styles and Kazarian vs Rob Terry and Samoa Joe

Dużo mówiło się o tym, że ci tajemniczy zawodnicy to będą GM a jednak zapomnieliśmy, że został jeszcze Samoa Joe bez walki na PPV. Walka jak dla mnie była dobra, a szczególnie jak AJ i Kazarian zaczeli współpracować ze sobą. Ogólnie to 2 najlepsza walka na tym PPV.

 

Hernandez vs Matt Morgan

Najpierw dominacja Hernandeza, później zmiana i na koniec zwycięstwo Hernandeza. Bardzo podobało mi się jak ta walka zostałą rozpisana. I ten gest Matta, gdy był na klatce a tu nagle Hernandez rozrywa kajdanki i rozpędzony wywarza drzwi i wygrywa pojedynek.

 

Ric Flair Vs Jay Lethal

Ta walka nie przypadła mi do gustu. Miałem nadzieje, że zrobią coś zabawnego a tu na koniec pokazali dupe dziadka. Ogólnie walka była średnia.

 

MCMGs Vs Beer Money

Perełka tego PPV. Bardzo emocjonujący pojedynek i do tego jeszcze ta dogryweczka. Coś pięknego pokazali obydwa TT i mam nadzieje, że MCMG nie stracą tego pasa przez dłuższy czas i mogliby feudować z GM, to byłoby coś pięknego, chociaż z BM też nie będzie źle co udowodnili w tym pojedynku. Naprawde warto obejrzeć tą walkę.

 

Kurt Angle Vs Pope

Walka była dobra, choć spodziewałem się czegoś więcej. Dobra walka toczony w przyjacielskim tonie :D

 

Rob Van Dam Vs Abyss Vs Jeff Hardy Vs Mr Anderson

Jak na ME to troszke za mało się działo, choć nudno też nie było. Na początku walka 3 na 1. Później walka się łądnie rozkręciła. Mogliby jedynie końcówke lepiej zrobić bo troszke lipnie wyszło, ale ogólnie nie było źle.

 

Ogólnie PPV bardzo mi się podobało. Ocena 4+ na 6 :D:D

1 miejsce w typerze TNA w 2011 r

 

http://total-nonstop-action.blogspot.com/ --> najlepszy blog o TNA

 

Fan wrestlingu od 25.02.2005r

 

Reprezentant TNA Originals


  • Posty:  2 107
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  03.01.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Nie wiem czemu, ale jak ta tajemnicza kobieta przyjechałą na motorze byłem pewny, że to nie będzie żadna z TBP tylko Tara.

 

ja jako wielki fan pupy Tary(najlepszy tyłek we wrestlingu w mojej opinii) od razu poznałem ją :) nie żebym się chwalił czy coś, po prostu jej pupcie jestem w stanie rozpoznać prawie wszędzie :)

Bryan Alvarez: 'what the hell is CRIMSON, what that has got to do with Amazing RED?'

11779036984f6668615c651.jpg


  • Posty:  172
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  07.03.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Śmiało można powiedzieć, że tegoroczne Victory Road było wieczorem tag teamów. Najlepsze walki wieczoru to zdecydowanie Styles/Kazarian vs. Joe/Terry oraz MCMG vs. Beer Money. Do tego grona dodać można jeszcze pojedynek legendarnego Flaira z Lethalem. Niedosyt pozostał po main evencie i walce Angle z Dinero [więcej na blogu]

  • Posty:  10 372
  • Reputacja:   396
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

1. Douglas Williams vs. Brian Kendrick - baaardzo podszedł mi opener, tym bardziej że ogólnie jestem pasjonatem technicznych pojedynków. Nikt chyba nie spodziewał się tutaj mega walk w "zwisie" i wspinania się po linach, bo wiadome było, że Mistrz jako zdeklarowany "nielot" - będzie się starał utrzymywać starcie na ziemi i tam szukać poddania.

Było bardzo interesująco, sporo kontr, zmian przewag i pięknych technicznie przejść między dźwigniami. Doug jako heel i "nie-kaskaderski" mistrz X-Division, sprawuje się wyśmienicie. Walka była trochę krótka, ale jak na opener - dla mnie 100% satysfakcji :wink:

 

2. Brother Ray vs. Jesse Neal vs. Brother Devon - walka od biedy do obejrzenia. Głupi (i oklepany) motyw z uwięzieniem Devona, bo kiedy tylko pokazali to na telebimach, logicznym by było żeby Moore pobiegł i wypuścił drugiego członka Teamu 3D, zamiast miotać się przy ringu.

Samo starcie - bez historii. Wygrywa Ray, który wydymał zarówno partnera jak i Neala. Szkoda. Po tych spojrzeniach między "braćmi" w ringu, stawiałem, że 3D się zjednoczy przeciwko Nealowi i jako team przejdą heelturn.

 

3. Madison Rayne vs. Angelina Love - sama walka, jak na kobiety z TBP jeszcze do zrobienia, bo panie fajnie odgrywały wzajemną nienawiść. Rayne w tym cielistym wdzianku wyglądała całkiem smakowicie :wink:

Wszystko zabiła debilna końcówka. Czy aby stypulacją nie było to, że jeżeli ktoś z Beautiful People pomoże Rayne, to Angelina zdobywa pas (przez DQ)??? A więc skoro sędzia nie był w stanie zidentyfikować zamaskowanej motocyklistki, to jakim prawem odebrał pas Rayne (zgodnie z logiką - powinien ogłosić DQ a pas zostawić przy mistrzyni). Teraz pewnie się okaże, że motocyklistką nie był nikt z TBP i Rayne będzie miała z tą kobitką feud albo odbiorą Angeli (najmniej prawdopodobna opcja) tytuł.

 

4. AJ Styles & Kazarian vs. Samoa Joe & Rob Terry - słaba walka, gdzie Tery i Joe rozbijali przeciwników w drobny mak, ośmieszając ich na każdym kroku. Styles i Kaz tylko dzięki heelowym zagraniom odzyskiwali momentami prowadzenie i finalnie udało się im wygrać. Nie lubię takiego bookingu gdzie z 2 przyszłościowych gwiazd (i co z tego, że to heele?) robi się totalnych kretynów (zwłaszcza z AJ'a).

Motyw z Desmondem - żenujący. Wolfe pojawił się tam chyba tylko po to, żeby Joe miał na kim wyładować frustracje. Nigel musi mieć doła kiedy ogląda swoje stare walki z RoH...

 

5. Matt Morgan vs. Hernandez - słaby brawl, kompletnie pozbawiony logiki. Jak ja nienawidzę takich debilnych zagrywek, gdzie dany wrestler może wygrać przez ucieczkę z klatki, ale dziarsko wraca (zwłaszcza heel) aby dokończyć zniszczenia na rywalu :lol: Totalna głupota. Tak samo po przykłuciu Hernandeza kajdankami, tylko kretyn zacząłby się wspinać na klatkę zamiast wyjść na luzie drzwiami. Podobnie z Hernandezem, który mógł uciec złażąc z klatki a zdecydował się na frog splash'a z jej szczytu (w przypadku dumnego face'a jeszcze jestem w stanie to kupić. Od biedy).

Ogólnie słabe to było, a bezsensowne zagrania wrestlerów były tak pozbawione logiki, że aż żenujące.

Rozwaliła mnie końcówka, gdzie Hernandez rozrywa kajdanki (nadczłowiek?) i zamiast spokojnie wyjść przez drzwi klatki (był od nich o centymetry) bierze monstrualny rozbieg i wali suicide dive'a w drzwi klatki. Matko, jakież to epickie! Poza tym - chyba bookerzy nie wzięli pod uwagę faktu, że nawet przypięty kajdankami Herni, spokojnie przesunął by się do drzwi klatki i nawet przypięty do liny - dotknął na luzie 2 stopami podłogi rampy, wygrywając starcie.

 

6. Flair vs. Lethal - zbyt mało było tu komedii żeby ta walka mogła wyjść strawnie. Ric jest już od dawna słabiutki w ringu i nawet Lethal nic tu nie podciągnął w górę. Poważne starcie młodzika z dziadkiem nie miało szansy na sukces i wyszło kiepściutko.

Flair przegrywa po swoim własnym submisionie a Jay pokonuje czysto legendę (fajne było to wzruszenie na twarzy Lethala po zakończeniu walki. Widać było, że chłopak na prawdę mocno przeżywa to, że zajobowano mu kolesia, który jest żywą legendą w tym "sporcie"i na którego walkach Jay się wychował).

Sama jednak walka - bez fajerwerków. Standardowy pojedynek w wykonaniu obecnego Ric'a. Oczywiście nie mogło się obyć bez przepychanek z Hebnerem, w których to Ric standardowo zaliczył glebę (no, bez jaj! :roll:)

Poza tym - wspomnienie gołego dupska Flair'a będzie mnie prześladowało znacznie dłużej niż wizja jego obwisłej klaty. Niesmaczne to było.

 

7. MCMG vs. Beer Money, Inc. - na prawdę świetne to było! Najlepszy pojedynek na tym PPV. Uwielbiam obydwa teamy i tutaj zarówno "maszynówy" jak i "Forsiaści Piwosze" pokazali klasę, montując dramatyczne, porywające widowisko, zakończone wygraną teamu, któremu już od dawien dawna należały się pasy tagów.

Świetnie się to oglądało, bo były wiarygodne near falle, zmiany przewag, zajebiste akcje double-team'owe w wykonaniu obydwóch tag'ów oraz dramaturgia trzymająca do końca w niepewności odnośnie tego, czy w końcu grupa wiecznych underdogów (MCMG) zdobędzie złoto. Trochę lipny motyw z podwójnym pin fall'em, bo skoro główny sędzia był finalnie w stanie sędziować dalej walkę (doszedł do siebie po piwnym prysznicu :D), to ten zastępczy powinien zabrać dupę w troki a nie mieszać w walce

Bardzo dobre starcie. Prawdziwa perełka tego PPV.

 

8. Kurt Angle vs. "The Pope" D'Angelo Dinero - także dobra walka, choć przyznam, że tą dwójkę stać na więcej i wydaje mi się, że bookerzy nie podeszli do tego starcia zbyt poważnie (założenie: "idźcie chłopaki i zmontujcie tam coś ciekawego").

Niestety Pope był z góry skazany w tej walce na porażkę, ale niczym Pudzian - tanio skóry nie sprzedał (mocno go zabookowali przy postaci Kurta) i ładnie napierał na Angle'a, powodując momentami, że widz zaczynał się zastanawiać, czy bookerzy nie zdecydowali się zrobić nam jakiejś niespodzianki.

Niestety, booking tej walki nie był jakiś wyjątkowy (dawało się tu odczuć, że ten pojedynek jest "z dupy", bez żadnego konkretnego feudu. Poza tym - sama walka była zbyt krótka jak na tak świetnych rywali a i przewagi nie zmieniały się jakoś zbyt płynnie) i Kurt standardowo zmusza kolejnego oponenta do tap-out'a (kolejny przejaw logiki bookerskiej - jobbować ulubieńca tłumów, Pope'a, zaraz w pierwszej walce po powrocie z kontuzji :roll:). Szkoda, bo walka była po prostu dobra, a miała potencjał by być zajebistą (do tego potrzeba jednak pewnie jakiegoś solidnego feudu, to i bookerzy przyłożą się bardziej do jeszcze lepszego rozpisania ringowych popisów Kurta i Dinero).

 

9. Mr.Anderson vs. Abyss vs. Jeff Hardy vs. Rob Van Dam - przyznam szczerze, że więcej się spodziewałem po main evencie a zwłaszcza po bookingu postaci Monstera, który tutaj cały czas był neutralizowany (znowu bookerzy z "Monstera" zrobili "Ciasteczkowego Potwora"). Jedyne co mi się tutaj podobało, to ciekawe rysowanie napięcia na linii Hardy-Anderson (fajnie momentami robili sobie koło pióra), bo poza tym - to mało było mistrza (RVD) a Abyssa w tej walce widziałbym w bardziej dominującej roli (skoro nie zamierzali dać mu wygrać. Jeżeli miałby finalnie zdobyć pas, to jeszcze kupiłbym to, że tak mocno był spychany do defensywy w ringu).

Końcówka też słaba, bo Rob, który notabene był mało wyraźną postacią w tym starciu, wpada na ring po tym jak jego oponenci zdemolowali się nawzajem, odpala finisher i kradnie zwycięstwo. Jakoś słabo mi to zagranie pasowało do face'owego mistrza, który raczej swoje wygrane powinien "wywalczyć" (no, chyba że ma gimmick jak Eddie Guerrero, ale Van Dam - nie ma) a nie psim swędem zgarniać zwycięstwo.

 

Reasumując - dość słabe PPV. Poza openerem, rewelacyjną walką o pasy tag team i solidnym starciem Kurta z Pope'em, nie było tu zbyt wiele ciekawych rzeczy do oglądania. Będący poniżej oczekiwań main event oraz masa nielogicznych zagrywek bookerów spowodowały, że z pewnością nie wrócę w przyszłości do Victory Road 2010. Moja ocena 2/6

Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.

Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

88278712552c9632374b21.jpg


  • Posty:  93
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  09.03.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Gal PPV spod znaku TNA trzeba się nauczyć oglądać, tak samo jak cotygodniowych Impactów. O ile tygodniówki federacji z Nashville prezentują równy poziom - wysoki, średni czy nijaki - kwestia gustu - o tyle z PPV bywa różnie. Pozwolę sobie na swój osobisty osąd, że federacji Dixie Carter solidne, bardzo dobre show udaje się raz na kwartał (choć ktoś złośliwy natychmiast powiedziałby, że jednak jest tak raz na rok co najwyżej).

 

Jak długo oglądam TNA - a przyznaję - nie jest to może zbyt długi okres, tak samo jak specjalnie nie staram się wracać do przeszłości federacji - bo nie mam takiej potrzeby - to mimo wszystko przyglądanie się działaniom tej promocji nauczyło mnie jednego co do PPV - bardzo często wychodzą one nierówne. Tak jak w trakcie ostatnich Impactów - tylko niektóre elementy show wydają się nie pasować do układanki (być może także nie tylko w moim odczuciu) - tak na Dużych Galach proporcje są już bardziej zachwiane i niestety zdarza się często, że słabszych momentów jest więcej. Na szczęście, zazwyczaj są jakieś jasne punkty, które pamiętam jeszcze przynajmniej na drugi dzień.

 

I tak się składa, że właśnie krecią robotę Victory Road wykonały ostatnie, dobre Impacty, ale także ... co tu dużo nie mówić, same w sobie, pochwalne komentarze, samonapędzające oczekiwania na dobry spektakl.

 

Karta na galę, nie była w mojej ocenie, znowu taka dobra. Prawdę mówiąc - liczyłem tylko na pojedynek tag teamów i oczywiście się nie zawiodłem. Natomiast co do pozostałych walk - spodziewałem się raczej typowo TNA-owskiego rozstrzału co do poziomu. Każda walka mogła zaskoczyć na tyle pozytywnie by zasłonić wcześniejsze domniemania, ale też, jak to w federacji z Nashville bywa - i mówiąc kolokwialnie - "zassać".

 

Koniec końców - średnie PPV, z jaśniejszymi momentami, ale także z bardzo, bardzo niemrawymi. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że na kilka pojedynków jakby zabrakło bookerom pomysłów.

 

Douglas Williams © vs Brian Kendrick - bronić tego pojedynku nie zamierzam, ale też nie mogę się oprzeć wrażeniu, że nie do końca poszło tak jak to było zaplanowane (mam tu na myśli moment konsternacji po bumpsie Kendricka). Oczywiście - ci zawodnicy nie mają potencjału innych wymiataczy X Dywizji, ale nie można im też zawczasu z miejsca zabraniać szansy na stworzenie dobrego pojedynku. Może innym razem byłoby ciekawiej, ale rzeczywiście stypulacja wymusiła na zawodnikach takie, a nie inne zachowania. Gdyby to był pojedynek w miarę normalny, może dałoby się skręcić (oczywiście przy zachowaniu odpowiednich proporcji w dół) coś na miarę Angle vs. Wolffe z Sacriffice 2009 r. A tak - pojedynek niewykorzystanych szans i pozostawiający po sobie niedosyt.

 

Brother Ray vs Brother Devon vs Jesse Neal - angle rzeczywiście nie tyle nudny, co może niewłaściwie kierowany. W moim subiektywnym odczuciu - prowadzony, by wypromować Jessego na solidnego workera na przyszłość dla federacji. Może ta walka jeszcze tego nie pokazała, może jest to kolejny kamyczek do ogródka zwolenników rozstania z federacją Team 3D, ale szkoda byłoby rezygnować w tym momencie. Poza tym - jeśli "Braciszkowie" nie prezentują już "tego czegoś" w ringu, to speech przed walką Brother Ray'a - dla mnie przynajmniej - wysokich lotów. Młodzi - słuchać i uczyć się jak ma grać prawdziwy heel. Ale sama walka bez historii.

 

Angelina Love vs Madison Rayne - tak - zgadzam się - dywizja Knockouts podupadła. Obecnie są to tylko pewne iskierki, przebłyski (pod różnym względem) jeszcze niedawnego wysokiego poziomu. Brakuje jakby pomysłu na rozgrywki pań. Chociaż pod samym względem ringowym to się prezentuje jeszcze w miarę równie i solidnie. Muszę przyznać - zaskoczył mnie i wprawił w konsternację motyw z paniami na motocyklu. Powiedziałbym, że to zakończenie było wręcz groteskowe - idealny przykład na brak pomysłu na finisz walki.

 

A.J. Styles and Kazarian vs Rob Terry and Samoa Joe - niestety nie widziałem dużej części walki, toteż moja ocena nie może być zupełnie obiektywna czy tam subiektywna. Ale z tego co widziałem - to panowie raczej skroili solidny match. Storyline ze stajnią Flaira rozkręca się trochę niemrawo, bez przekonania, że może odnieść sukces. Poza tym - również zawiera elementy, które mogą wydać się groteskowe, czy aby nie powiedzieć - autoparodiujące. Ale z drugiej strony: kto z fanów wrestlingu nie chciałby widzieć stajni złożonej z niemalże elity tak TNA jak i Indysów?

 

Hernandez vs Matt Morgan - walka jak na klatkę solidna, ale ... dałoby się skręcić lepszą. Morgan - nie ma dla niego pomysłu. Gdyby tylko gdzieś tam w upper cardzie znalazło się ciut miejsca oraz poprowadzić jego postać w rzetelny sposób - coś by z niego było. A tak - udając nieco sfrustrowanego, ale też lekko szajbniętego heela - (że tak ponownie użyję tego sformułowania) parodiuje swoją postać. Natomiast Hernandez - o tyle o ile mam dla niego wielki wyraz sympatii i uznania, tak równie bardzo nie chciałbym, aby go pchano do wyższych rejonów karty. Może będzie to już wyświechtane i mocno zużyte przekonanie - ale miejsce Super Mexa jest w L.A.X. Tam może swobodnie robić swoje power spoty (o nieudanych border tossach na Morganie w tym pojedynku nie muszę pisać) a czasami i zajawki na high fly'owe rzeczy na przeciwnikach, którzy najbardziej mu pasują - takich jak on (oczywiście o mniejszych rozmiarach) wrestlerach specjalizujących się w czystym wykonywaniu tego co się potrafi. Bez przesadnej finezji do klejenia wysublimowanych matchy (bo w mojej ocenie dążąc do main eventu należy się nauczyć pewnego "flow" i pojęcia "odgrywania" pojedynku w zaplanowany sposób), a za to stawiając na pewien przepych w wykonywaniu akcji mniejszego i większego ryzyka.

W tym pojedynku moją uwagę u obu wrestlerów przykuła jednak próba, choć niewielka, zrobienia czegoś większego. Agresja, rzucanie o klatkę, Morgan próbujący wyżyć się na Hernandezie tak dla czystej przyjemności, owszem stanowią jakiś promyk nadziei dla obu. Co nie zmienia jednak mojego wcześniejszego zdania.

 

Jay Lethal vs Ric Flair - krótki, szybki comedy match. Jedyne co przekręca nieco osąd tego pojedynku to jednak jego podbudowa - trochę nazbyt poważna. Mimo wszystko - gratulacje dla Flaira, że wytrzymał bez zawału serca. I gratulacje dla obu - że nie trzeba było tego oglądać dłużej.

 

The Motor City Machine Guns (Alex Shelley and Chris Sabin) vs Beer Money, Inc. (James Storm and Robert Roode) - jednym słowem - BEAUTIFUL. To takie pojedynki stanowią o sile TNA. I tylko szkoda, że nie było takich więcej na tej gali. Moim zdaniem, szczególnie Beer Money, zaczęli trochę wolno. Na szczęście kolejne minuty zrewidowały mój pogląd. Dużo akcji pojedynczych, dużo akcji tag team, rewersale. Mnie osobiście przypadła do gustu forma Chrisa Sabina, który jest dla mnie Man of the Match, a przede wszystkim jego akcja na Piwoszach, kiedy to wykonał (zdaje się) enzuigiri na jednym z przeciwników, a swinging DDT na drugim. Nawet wstrzymanie walki (hmm... cóż typowe, nieco denerwujące rozwiązanie dla federacji z Nashville rozwiązanie) nie zmąciło przyjemności z oglądania tego matchu. I tak wreszcie pasy powędrowały do Strzelb z Detroit. Być może będzie to trochę trąciło głupkowatym smart markostwem, ale sądzę, że chłopaki są kolejnym przykładem, po poniewieranym Jay'u Lethal'u, dla innych w federacji, że warto czekać cierpliwie na swoją szansę i pozostać na garnuszku Dixie, nieważne ile by płaciła i co Jej bookerzy robiliby z postaciami wrestlerów.

 

Kurt Angle vs D'Angelo Dinero - bardzo dobry pojedynek, dla mnie drugi najlepszy na gali. Miał jeden minus - na przeciwko siebie stanęło dwóch face'ów. Sporo akcji, może nie wyrafinowanych, ale typowo wrestlerskich, dużo reversali, a do tego szybkie tempo. Może jestem w mylnym błędzie, ale bardzo zastanawiała mnie nikła reakcja fanów na to widowisko.

 

Rob Van Dam © vs Jeff Hardy, Mr. Anderson and Abyss - taki trochę nijaki ten four way. Niby potencjał był, zawodnicy solidni, a jednak czegoś zabrakło. Być może elementu prawdziwej rywalizacji, a także... nie żebym się powtarzał... ale pomysłu jak solidnie poprowadzić zawodników. Jak wcześniej pisałem - niby wrestlersko - sami rzetelni workerzy, ale jakby przypadkowo dobrani pod względem angle'a. Monster był jakby na doczepkę, natomiast wśród pozostałych nie odczułem zbytniego elementu rywalizacji. Nie ukrywam, że zgadzam się z teorią o jak najszybszym heel turnie Mr. Andersona, który pomimo tego będzie kreował niezłą reakcję wśród widzów. Natomiast RVD jako champion? - jestem nawet zadowolony. Nie mam ku niemu zbyt wielu zarzutów.

 

Przed podsumowaniem, mnie osobiście rzuciło się jeszcze w oczy zupełnie dobre promo Abyssa tuż przed rozpoczęciem gali (takie jakieś zupełnie nie w stylu TNA, ale też daleko od WWE, zupełnie oryginalne i przyjemne do oglądania), a także wywiad Christie Hemme z Mr. Andersonem. Co tu dużo pisać - ten ostatni to po prostu niszczyciel na mikrofonie. Wulkan, dynamit, prawdziwy król mic'a. A do tego jeszcze porównanie szans RVD-ego do obrony tytułu z ulatniającym się dymem...

 

Oceniając to PPV, w mojej subiektywnej ocenie, brałem pod uwagę: jeden świetny pojedynek, kilka rzetelnych (ze zdecydowanie wybijającym się Angle vs Pope), a także kilka speechów i promo Monstera. Co składa się na szkolną ocenę 2+.

 

Era Hogana, czy też właściwie powoli zaczynająca się era posthoganowska, może nie przysporzyły TNA wielu profitów finansowych, ale jednak dały asumpt i niejako też przyczyniły się do wzmożonej popularności federacji w dyskusjach na forach internetowych. Nie mogę się wręcz oprzeć wrażeniu, że oglądanie TNA stało się swoistym wrestlingowym snobizmem. Nie mówiąc już o odpieraniu ataków na federację Dixie. Owszem, promocja ma swoje wzloty i upadki, trudno też jednoznacznie obiektywnie oceniać jej działania, jednakże sądzę, że nadal jest w niej coś co pozwala na dalsze oglądanie jej produktu z zainteresowaniem. TNA trzeba się nauczyć.

 

[ironic] Ciekawe czy przyjdzie nam oglądać właśnie w TNA kolejne pożegnanie Flaira z ringiem, nie mówiąc już o "nieśmiertelnym Hulku"? [/ironic]


  • Posty:  330
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  07.03.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Spodziewałem się czegoś lepszego po gali ale cóż nie było aż tak tragicznie.

 

1. Douglas Williams vs. Brian Kendrick - Jak na pierwszą walkę to byłem trochę zawiedziony. Walka została zchrzaniona przez lęk ten głupi pomysł z lękiem Douglasa. Po takiej walce zawsze spodziewam się walki na wysokości. Od samego początku mógł to być pojedynek submission. 3/6

 

2. Brother Ray vs. Jesse Neal vs. Brother Devon - Tutaj również spodziewałem się czegoś lepszego. Zamknięcie w pokoju Devona nie było złe ale do przewidzenia, że i tak zdąży na walkę. Końcówka również dobra. Pewne jest jedno to nie zakończy feud na lini Jesse Neal - Brother Rey tylko teraz będziemy mieli Ink - Team 3D. Znów legendy ECW tylko weszli i pooglądali mecz. Mam nadzieje, że w najbliższym czasie się wszystko rozkręci bo jestem spragniony hardcoru :lol: 2/6

 

3. Madison Rayne vs. Angelina Love - Z pierwszych trzech walk ta właśnie była najlepsza. Ciekawa końcówka i nowa mistrzyni. Szkoda tylko, że wynik był do przewidzenia. 4/6

 

4. AJ Styles & Kazarian vs. Samoa Joe & Rob Terry - Super walka. Okładanie niemiłosiernie i robienie czego się chcę z pierwszym team'em trochę bez sensu ale późniejsze akcje w wykonaniu Aj i Kazariana bardzo fajne. Jedna z lepszych walk gali. 5/6

 

5. Matt Morgan vs. Hernandez - Po tej walce spodziewałem się najwięcej... I się zawiodłem. Szczególnie w końcówce kiedy to Hermandez bez problemy uwalania się z kajdanek :shock: Co to było? Jako stary wyjadacz hardcoru 8) cieszy mnie widok krwi. A to była jedyna walka gdzie mogłem ją zobaczyć. 4/6

 

6. Flair vs. Lethal - Walka nie najgorsza. Powiem więcej ciekawa walka. Spodziewałem się najnudniejszej walki a tu proszę. Ale i tak Lethal okładał Flair'a jak chciał. 4/6

 

7. MCMG vs. Beer Money, Inc. - to był pojedynek. Podwójne przypięcie i dogrywka :grin: Pojedynek przyjemny dla oka, fajnie się oglądało. Najlepszy pojedynek gali, przebiło nawet walkę o pas TNA która okazała się lekką kichą. 6/6

8. Kurt Angle vs. "The Pope" D'Angelo Dinero - Walka średnia. Wynik do przewidzenia. Nie było źle ale też nie dobrze, mogło być lepiej. Moim zdaniem równie dobrze ta walka mogła się odbyć na zwykłym Impact. 3/6

 

9. Mr.Anderson vs. Abyss vs. Jeff Hardy vs. Rob Van Dam - Zawiodłem się na tej walce. Częściej oglądaliśmy walkę 1 vs 1. Oczekiwałem czegoś ekstra a tutaj kaszana. Zwycięstwo RVD i monster który znów nie trafił zwojom zabawką. Nie ma co wypowiadać się o walce bo jak na ME to cieniutko... :/ 2/6

 

Cała gala wypadła średnio. Moje oczekiwania były wielkie. Mam nadzieje, że na Impact ujrzę więcej hardcor'u. Moja ocena całej gali to 3+/6

10771641474c446763479cb.jpg


  • Posty:  452
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  18.12.2003
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Jeff Jarrett trochę wydymał swoich fanów mówiąc na Twitterze kogo to on nie spotkał oraz umieszczając przedziwne zdjęcia. Narobił ogromnego smaku na jakąś wielką gwiazdę, a tu jedynie powrót Tary. Tak się nie robi.

Szkoda, że taka legenda jak Ric Flair musi jobbować byle komu, to niweczy jego dotychczasowy dorobek. Liczę na udany rewanż.

Styles i Kazarian powinni utworzyć regularny Tag Team i zdobyć pasy. Myślałem, że całą walkę będą się kłócić i przegrają, a tu zaskoczenie. Świetnie współpracowali i to przeciw nie byle komu. Joe i Terry to twardzi zawodnicy. Podobało mi się jak upadli na kolana, kiedy usłyszeli theme Joe. Na koniec nawet olali Wolfe'a, cięsząc się po wygranej. Czyżby koniec nieporozumień ?

PPV zapowiadało się świetnie, szczególnie przez podgrzewanie atmosfery przez Jarrett'a. Niestety ogromne rozczarowanie. Szkoda.

Człowiek przede wszystkim.

  • Posty:  58
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  24.04.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

TNA od jakiegoś czasu stara się zastąpić ECW jako mój ulubiony cyrk na kółkach w świecie wrestlingu i póki co idzie im coraz lepiej (co nie jest żadnym komplementem).

Opener nastawił mnie bardzo pozytywnie do reszty ppv. Nie licząc durnej stypulacji (ultimate x i submission match nie łączą się w żaden logiczny sposób) walka zaprezentowała wszystko na co liczyłem. Spanky i Williams to jedni z moich ulubionych obecnych wrestlerów w TNA i techniczne tarzanki są moim ulubionym rodzajem walk (Johnny Saint mieści się w mojej najlepszej 5 wrestlerów wszechczasów.) Ogólnie walka, o której zapomnę za miesiąc, ale dobre rozpoczęcie ppv. Cieszę się, że Douglas zatrzymał pas i mam nadzieję na przynajmniej półroczny run z jego strony.

Bubba vs D-Von vs Neal - pfff. Czy jest ktoś kogo ten pojedynek interesował? Dwóch wrestlerów, którzy udowodnili, że nie mają żadnego powodu do próbowania solowych karier plus trzeci, który nie powinien być nikim więcej niż jobberem. Plus ekstremalnie głupi pomysł z deską blokującą drzwi.

Knockouts Title - dywizja, która generowała jedne z największych ratingów w historii TNA obenie jest w odwrocie i ta walka tylko to potwierdzała. Women's Title w WWE jest obecnie o wiele lepiej bookowany.

Starcie Stylesa i Kazariana z Joe i Terrym niespodziewanie było jednym z lepszych momentów tego PPV. Podobała mis się maniera heeli w tej walce. Gdybym nie wiedział lepiej (brak charyzmy i osobowości) uznałbym Kaza za następce Nature Boya. Mimo wszystko sympatyczna walka. O Nigelu się nie wypowiem, bo brak mi słów jak bardzo cofnięto jego postać od czasu feudu z Anglem.

Hernandez vs Morgan - zieeeew. Mimo, że nie jestem wielkim fanem Morgana widzę w nim main eventera w federacji z Orlando. Zwycięstwo Super Mexa całkiem logiczne (niewiarygodne w przypadku TNA), ale samo zakończenie walki jest jednym z głupszych jakie ostatnio widziałem.

Lethal vs Flair - jeśli pushujesz wrestlera nie możesz pozwolić mu na porażkę z 200 letnim weteranem. Mimo całej mojej miłości dla Flaira niech on w tej nowej stajni będzie kimś pokroju JJ Dillona, czyli niech nie będzie aktywnym wrestlerem. Dziwi mnie brak interwencji potencjalnych członków "Fortune"(ughh).

MCMG vs Beer Money - zdecydowanie najlepszy tag team match tego roku. Dogrywka niepotrzebna i źle rozegrana. Piwosze to, obecnie, mój ulubiony tag team, ale cieszy mnie wygrana Gunsów. Choć jestem ciekaw czy jako mistrzowie pokażą coś więcej niż milion razy przerabiane spoty. O Shelleya się nie martwię, to Sabin zawsze dla mnie był słabszym ogniwem.

Angle vs Pope - porządny pojedynek, ale zarazem strzał w stopę ze strony TNA. Kurt nie mógł przegrać, ale wracający po kontuzji Pope również potrzebował zwycięstwa. Gdyby 10 top contenderów była rozplanowana rozsądnie nie musiało dojść do tego pojedynku (tak wcześnie), który może kosztować Dinero całe momentum, które nabył przed kontuzją.

Main Event - 4 wreslerów, którzy mnie kompletnie nie interesują. Z czworga złego dobrze, że RVD zachował tytuł. Anderson nie jest odpowiednio podbudowany do zdobycia głównego pasa, Hardyemu wciąż grozi odsiadka, a Abyss to Abyss i nie powinien nawet zbliżać się do pasa. Ogólnie mehh.

Podsumowując opener, dwa tag teamowe pojedynki (ze wskazaniem na MCMG vs Beer Money) i ewentualnie starcie Lethala z Flairem warte obejrzenia. Szału nie ma, ale nikt rozsądny tego nie oczekiwał.

Diesel Wysłany: Dzisiaj 0:42 Temat postu:

 

Jeff Jarrett trochę wydymał swoich fanów mówiąc na Twitterze kogo to on nie spotkał oraz umieszczając przedziwne zdjęcia. Narobił ogromnego smaku na jakąś wielką gwiazdę, a tu jedynie powrót Tary.

Nie warto zwracać uwagi na zapowiedzi zarządu TNA. Ostatni raz gdy zapowiadali byłego mistrza świata na gali pojawił się Al Snow (którego uwielbiam, ale i tak byłem lekko zawiedziony).

Jeśli TNA chce wyglądać na poważną federację niech zwolnią Tazza. Jego duetu z Tenayem nie da się słuchać, w ostateczności nie zastąpią go Big Kevem, wszyscy na tym wygrają.

What Does Everybody Want? What Does Everybody Need?

  • Posty:  113
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  15.03.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Nie wiem czemu, ale jak ta tajemnicza kobieta przyjechałą na motorze byłem pewny, że to nie będzie żadna z TBP tylko Tara.

 

ja jako wielki fan pupy Tary(najlepszy tyłek we wrestlingu w mojej opinii) od razu poznałem ją :) nie żebym się chwalił czy coś, po prostu jej pupcie jestem w stanie rozpoznać prawie wszędzie :)

 

no ja po piersiach poznalem ze to nie jest zadna dziewczyna z TBP.

;)

Punx Not Dead

 

ANTIFA is HERE

18643344134c3ac127e2e96.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Attitude
      Nazwa gali: RevPro Live In Southampton 40 Data: 22.02.2026 Federacja: Revolution Pro Wrestling Typ: Online Stream Lokalizacja: Southampton, Hampshire, England, UK Arena: The 1865 Format: Live Platforma: revproondemand.com Karta: Wyniki: Powiązane tematy: Independent Zone
    • Attitude
      Nazwa gali: PTW World Cup Data: 21.02.2026 Federacja: Prime Time Wrestling Typ: Event Lokalizacja: Koslow, Górnośląskie, Polska Arena: PTW Performance Center Karta: Wyniki: Powiązane tematy: Independent Zone
    • Attitude
      Nazwa gali: WWE NXT #826 Data: 24.02.2026 Federacja: World Wrestling Entertainment Typ: TV-Show Lokalizacja: Orlando, Florida, USA Arena: WWE Performance Center Format: Live Platforma: The CW Komentarz: Booker T & Vic Joseph Karta: Wyniki: Powiązane tematy: World Wrestling Entertainment - dyskusje ogólne WWE SmackDown! - dyskusje, spoilery, wrażenia WWE RAW - dyskusje, spoilery, wrażenia WWE NXT - dysk
    • Grok
      Do WWE Elimination Chamber zostało mniej niż tydzień, a AJ Lee opowiedziała o swoim nadchodzącym starciu o tytuł. 28 lutego AJ Lee zmierzy się z Becky Lynch o kobiecy Intercontinental Championship na PLE. Zanim jednak dojdzie do tego pojedynku, Lee i jej mąż, CM Punk, gościli w podcaście ESPN’s Unsportsmanlike, gdzie podzieliła się szczerymi przemyśleniami na temat rywalki. Nazywając Lynch „najlepszą” swojego pokolenia, Lee stwierdziła: „Kocham Becky Lynch, to podziw, jesteśmy bardzo, bardzo
    • Grok
      Pas NXT Women’s Championship będzie broniony w następnym tygodniu. Zaria dostanie title shota po turnie przeciwko Sol Ruca w tym tygodniu na NXT – to pozwoliło Jacy Jayne szybko wykonać rolling encore i obronić tytuł. Później backstage Zaria wpadła do Jayne i zażądała starcia o pas na następny tydzień, grożąc, że jeśli nie dostanie walki, to skończy jak Sol. Ricky Saints zapowiedział też segment „Absolute Experience” na następny tydzień, bez zdradzania szczegółów. Stwierdził, że skoro Joe He
×
×
  • Dodaj nową pozycję...