Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Kto zostanie Człowiekiem Roku GW?


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  117
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.09.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Bez takiego środka jak dyktatura nie można się obejść. O dyktaturze należy nie tylko mówić, lecz w razie konieczności trzeba ją też stosować. Rzecz jasna, stosować uczciwie i z rozwagą, jak najmniej ludzi aresztować. Ale jeśli jacyś ludzie chcą doprowadzić do krwawych incydentów – jakież inne możemy mieć wyjście?

Deng Xiaoping (1904–1997)

 

 

Chatka na skraju lasu nadal znajduje się tam gdzie była. Mówimy dzisiaj o niej, gdyż realizator ją właśnie nam pokazuje. Cudowne pogranicze polsko-litewskie lasy, krzaki, rzeki, strumyki, stawy, myszy, jabłoni, grusze, rododendrony, dumne wierzby, kozice górskie przysłane tu za Gierka i trawa. To zadziwiające ile elementów świata przyrody może się zmieścić w obrazie kamery. Widzimy w końcu Smelę, znanego nam skądinąd. Ten oto Smela siedzi sobie wśród tej przyrody, obok chatki, a siedzi dokładniej to na krześle, a przed nim umieszczone jest biurko. Natomiast na tym rzeczonym biurku znajduje się zielony obrus, a także mikrofon, z tyłu powiewa gdzieś flaga Polski, Unii Europejskiej oraz flaga Chińskiej Republiki Ludowej. W okolicach biega wielu ludzi, dziennikarzy, quasi-dziennikarzy, zwykli ciekawscy, szabrownicy, oficerowie BOR, oficerowie FSB oraz różni ludzie zajmujący się obsługą i realizacją transmisji.

 

Smela: Już? Mogę zaczynać?

 

Pan Smela [albo Smela Pan czytając na odwrót w zgodzie z modą azjatycką] poprawia swój wspaniały czarno-czerwony krawat. Należy wspomnieć, iż dziś jest on ubrany naprawdę starannie, można by się nawet pokusić o stwierdzenie, że jest on elegancko przyodziany. Ładne skórzane buciki, spodnie, marynareczka, koszula, no i wspomniany wcześniej krawat. Nie da się porównać tego osobnika z tym, jak wyglądał i jak zachowywał się jeszcze wiele lat temu. Metamorfoza jest zbyt głęboka, by móc coś takiego uczynić. Kontrast jest zbyt wielki.

 

Smela: Witam wszystkich zgromadzonych na konferencji prasowej kolegi, przyjaciela, podopiecznego i menadżera SR-Crazy'ego. Spotkaliśmy się tu dzisiaj ze względu na kampanie oszczerstw, chamstwa i buty jaka ostatni przewinęła się w polskich mediach. Nie musze chyba tego mówić, ale niestety większość z tych krajowych mediów ma właścicieli poza granica kraju. Nie muszę chyba również przypominać tych kłamliwych zarzutów jakie padły. Zrzucanie odpowiedzialności na SR-Crazy'ego za zatonięcie Wyspy i za śmierć jego dzielnych uczniów uderzyła mojego mentora bardzo mocno. Jednak jeszcze większym ciosem były oskarżenia o granie żałobą i udawanie przed kamerami zmartwionego. To uderzyło mistrza prosto w serce, dlatego po naradzie ze swymi najbliższymi współpracownikami, a także za zgodą władz EWF SR-Crazy postanawia rozpocząć ciszę medialną, która zakończyć się dopiero po 25 kwietnia. Do tego czasu nie będzie on udzielał wywiadów, nie będzie również wypowiadał się w prasie i telewizji. Myślę, że to wszystko, czy są jakieś pytania?

 

Dziennikarz#1: Do kiedy ma dokładnie trwać ten stan?

 

Smela: Skończy się po 25 kwietnia...

 

Dziennikarz#1: Czyli 25 kwietnia już będzie udzielał wywiadów?

 

Smela: Po 25 kwietnia, czyli albo 26 kwietnia, albo jeszcze później. Decyzja o dokładnym dniu lub też godzinie zakończenia tego niemego protesty podamy do wiadomości w terminie późniejszym, gdyż nie zostało jeszcze wszystko ustalone.

 

Dziennikarz#2: Czy to znaczy, że nie będzie udzielał on wywiadów, a także nie będzie uczestniczył w galach? Przecież Kwietniowa Anarchia, walka o pas, jak w takiej sytuacji można nic nie robić? To właśnie chyba w takich czasach trzeba zwiększyć swoją aktywność na tym polu.

 

Smela: SR-Crazy będzie oczywiście uczestniczył w galach i pewnie tez będzie rozmawiał z jakimiś ziomkami na galach. Milczenie dotyczyć będzie występów stricte telewizyjnych, które skierowane są do szerszego grona widzów.

 

Dziennikarz#3: Czy...

 

Smela: Koniec pytań, ja nie mam czasu na użeranie się z wami. Przeczytałem oświadczenie? Przeczytałem. Nie wiecie czegoś? To marsz do domów, pracy lub redakcji i przeanalizujcie je. Tam jest wszystko podane jak na srebrnej tacy. Teraz to ja jestem pełniącym obowiązki SR-Crazy’ego i moje konferencje będą właśnie takie. Jaki pełniący obowiązki, takie konferencje. Gdybym miał wąsa to bym nim szpanował. Teraz niestety musze się z wami pożegnać, bo mam pilny wyjazd zagraniczny do Rzeszowa...

 

W tym momencie koło dziennikarzy z dużą prędkością (22 km/h) przejechał Jeep Compass. Otwarły się jego drzwi, a Smela długo nie czekał, tylko od razu wskoczył do środka, drzwi się w tym momencie zamknęły. Wóz szybko zniknął za horyzontem. Zostało tylko słońce, las i tona dziennikarzy, która przez następną dobę będzie zastanawiać się co się stało. Odpowiedź się oczywiście znajdzie, na ulicy Czerskiej w Warszawie, bo tam znajdują się wszystkie odpowiedzi.

 

 

----------------------------------------------

Dzień przed Kwietniową Anarchią V

----------------------------------------------

 

 

Realizator transmisji pokazuje nam parking przed halą. Widzimy wiele limuzyn i wiele samochodów, na które normalny ciężko pracujący człowiek nie zarobiłby przez całe swoje zawodowe życie, nawet gdyby nic nie jadł, nie pił, nie gazowałby, ani nie korzystał z wody, nie płacił by również podatków. Prawda jest taka, że pierwszy lepszy jobber w EWF zarabia więcej, niż Polak, Ukrainiec, Białorusin, obywatel Mołdawii, Litwin, Czech, Słowak, Rumun, Bułgar, Serb, Tybetańczyk, Chińczyk lub Rosjanin mógłby sobie wyobrazić. Cudowny widok na te piękne i drogie auta zostaje jednak zaburzony. Sprawcą takiego stanu rzeczy staje się taksówka, która co prawdę nie jest żółta, ale już na pierwszy rzut oka, widać, iż jest to pojazd nie pasujący do pozostałych. Taksówka w końcu znalazła miejsce w którym mogła się zgodnie z przepisami zatrzymać. Otwarły się drzwi, a z nich wyszedł najpierw Smela, potem Bezimienny, a na końcu SR-Crazy. Udali się oni powoli w kierunku jedynie słusznym, bo takim który prowadził do wnętrza budynku. Oczywiście wcześniej jeden z nich (zapłacił taksówkarzowi). To nie reklama, ani tez nie amerykański film, na którym taksówkarze podwożą ludzi za darmo do miejsca ich przeznaczenia. Cuda skończyły się w Jerozolime, ale niektórzy wierzyli jeszcze w irlandzki cud. Głupki. Wiara czyni cuda. Jest on w tej sytuacji potrzebny. W każdym razie wesoła gromadka udała się w sobie tylko znane miejsce. Realizator był jednak na tyle sprytny, że zarejestrował słowa wypowiedziane przez naszych bohaterów.

 

SR-Crazy: Gdybym nie był szalony pewnie bym miał prawo jazdy i nie musiałbym przeżywać tej upodlającej podróży taksówką.

 

Smela: Gdybym tyle nie chlał i nie uciekał bym z miejsc wypadków i bym pewnie nadal miał prawo jazdy.

 

Bezimienny: Gdybym miał imię... życie byłoby łatwiejsze

 

 

-------------------------------

782368 chwilki później

-------------------------------

 

 

Ring. Jak zwykle na House Show nie wiele się dzieje. Na trybunach znajduje się dużo kibiców, pewnie uwierzyli w propagandę sukcesu i łażą na byle jakie eventy związane z EWF. Podobno nie bycie na chociaż jednej gali EWF dla Polaka jest większą skazą, niż nie wypicie w swym życiu ani kropli wódki. Wracając jednak do wrestlingowych tematów, jak zwykle nie dzieje się nic ciekawego, jednak fani nie zrażają się. Ciągle krzyczą, dopingują i śpiewają. Jako, że nie widać żadnego z lepszych wrestlerów to krzyki te są neutralne. To znaczy, dopingują oni osoby, które już nie biorą czynnego udziału w EWF albo też osoby, które co do zasady nie walczyły. Słyszymy więc pieśni o wspaniałych nogach Esmeraldy, elegię o Felku Castro, hymn o czynach bohaterskiego Hogańskiego i jeszcze bardziej heroicznych okularach jego, odśpiewano również piosenkę o Tanatosie, zapomnianym World Champie. Po odśpiewaniu tych niepatriotycznych i niereligijnych pieśni postanowiono przejść do następnego punktu programu, czyli wdrażanego na House Show testowego kiss cam. Śmiechom nie było końca widząc na telebimie próbujące się pocałować starsze małżeństwa i tym podobne. Problem zaczął się, gdy ktoś nieopatrznie połączył dwóch mężczyzn. Niestety owi mężczyźni byli skłonni do popełnienia grzechu, na szczęście ktoś siedzący obok powstrzymał ich. Doszło by pewnie do burd, zakazów stadionowych, a nawet jeszcze gorszych rzeczy, gdyby nie to, że ktoś nagle z trybun zaintonował "Barkę". Nauczanie Jana Pawła II zawsze łączyło Polaków. Nie zawiodło i tym razem. Po śpiewach nie można było kontynuować przerwanego bicia. Atmosfera pojednania, miłości i solidarności była zbyt silna. Nikt nie chciał łamać jedności narodowej na trybunach. W takiej podniosłej chwili rozległa się muzyka:

 

http://www.youtube.com/watch?v=w7xBt-W3ZHQ

 

Na rampie pojawił się sam Smela. Ubrany tylko w białą koszulę, czarne spodnie i zieloną kamizelkę. Powoli zmierza on w stronę ringu uśmiechając się w stronę wiernych swoich kibiców i jeszcze wierniejszych kibicek. Takim dość powolnym krokiem dotarł w końcu na ring i przejął mikrofon. Proszę państwa, proszę zapamiętać tę chwilę, o to Smela będzie przemawiał na ringu i nie będzie bekał.

 

Smela: Ho ho ho ho!

 

Cheer

 

Smela: Ha ha ha ha!

 

Cheer

 

Smela: Siema!

 

Cheer

 

Smela: Jestem bogiem publiczności! Jestem over z publiką! Woo! Cieszą się ja udaje świętego Mikolaja, jak i również wtedy, gdy mówię cokolwiek!

 

Cheer + bożku publiczności oświeć nas! [x3]

 

Smela: Nie wiedziałem, że kontrolowanie tłumów jest takie łatwe, a wypowiadanie się i zdobywanie miłości od publiki przychodzi bez żadnego, najmniejszego nawet trudu. Już rozumiem dlaczego kochają Tuska! Dziękuje wam!

 

Cheer + to my dziękujemy!

 

Smela: Jak wiecie albo i nie mentor mój postanowił na pewien czas przerwać milczenie...

 

Tu Smela się zawahał i zrobił dziwną minę. Można uznać, że analizuje to co przed chwilą powiedział i wie, że popełnił błąd. Nie wie jeszcze jaki, ale właśnie go sobie uświadomił.

 

Smela: Tak... mentor uznał, że lepiej zrobi jeśli przez pewien czas się nie wypowie. Jak wszyscy wiecie SR-Crazy jest miły i sprawiedliwy wśród narodów świata, dlatego stara się nie pojawiać w żadnych środkach przekazu, dlatego też nie przyszedł tutaj. Wiecie jednak również, że ponad wszystko kocha on swoich fanów i zawsze walczy dla nich, bo oni dodają mu siły do działania. Dlatego znalazł on salomonowe rozwiązanie. By zadowolić swoich kibiców postanowił wysłać do was mnie! Czyż to nie genialne? W końcu od dawna mówi się, że jestem przedłużeniem nogi lub też ręki SR-Crazy'ego. Dziś będę natomiast przedłużeniem jego głosu... ba będę nim samym. Pełniącym obowiązki!

 

W tym miejscu Smela dokleił sobie dorodne wąsy, przyczepił swój herb szlachecki do swej zielonej kamizelki i przyjął minę rodem z MONu... a jak wiadomo do siedziby MONu wchodzi się przez drzwi od stodoły, na których to w wolnych chwilach latają polscy lotnicy.

 

Smela: Będę mówił jako on, bo tak trzeba, trudne sytuacje wymagają pomocy najbliższych. Dlatego postanowiłem, że skoro on dzisiaj do was przyjść nie może, to ja przyjdę. Ja będę do was mówił, jako jego podwładny, jako jego podopieczny, jako jego przyjaciel. Tak chcę to zrobić właśnie dla niego, bo go kocham jak brata.

 

Cheer + my tez jesteśmy waszymi braćmi.

 

Smela: Dobrze, wstępy mamy za sobą... co teraz powinienem powiedzieć

 

Głosy z trybun: Mów o poprzedniej gali!

 

Smela: No tak na poprzedniej gali mistrz nie walczył. Co prawda czasem się pokazywał i był w Peru, ale nie brał udziału. Czemu nie brał udziału w żadnej walce. Cóż trudno wyczuć, ale na pewno miał ku temu duże powody. Jednak wracając jeszcze dalej, do jeszcze mroczniejszej przeszłości mogę powiedzieć, iż SR-Crazy jest bardzo zadowolony ze swej walki jaką stoczył na War Games. Był to epicki pojedynek, z częstymi zwrotami akcji oraz wielką intensywnością ciosów. Drużyna, której częścią był menor wygrała i to chyba jest w tej sytuacji najważniejsze. Kolejne zwycięstwo na naszym koncie. Czyż to nie wspaniałe? Niestety nie mam doświadczenia w mówieniu o poprzednich pojedynkach, ale mogę powiedzieć, że było świetnie. Mogę również powiedzieć, że nasi rywale przegrali, bo byli mamelukami!

 

Cheer + mameluki do piwnicy!

 

Smela: Dobrze, dobrze o poprzedniej walce powiedziałem... hmmm... to może teraz coś powiem o następnej?

 

Cheer + mów nam!

 

Smela: Na Kwietniowej Anarchii SR-Crazy zmierzy się... (kilka sekund milczenia) niestety nie wiadomo z kim. Pan SR-Crazy bardzo nie lubi takich walk niespodzianek, bo trudno się do nich przygotować. Czemu? Nie zna się przeciwnika, nie można opracować taktyki na walkę, trzeba analizować zapisy video każdego z potencjalnych przeciwników. Wydłuża to znacznie czas pracy i powoduje zniechęcenia. Tak kochani, takie walki nie podobają się wrestlerom, może dla kibiców to jest jakieś podniecenie i element zaskoczenia, który czasem się na gali przydaje. Dla zawodnika jest to niestety ból i przykrość. Dosyć już jednak tych nudnawych wstępów zobaczmy kto jest potencjalnym przeciwnikiem mentora.

 

Smela w tym momencie zaczyna grzebać w kieszeni. Zajmuje to dobrą chwilę, którą mógłby lepiej poświęcić. W tym czasie mógł zaśpiewać dwie zwrotki Roty, mógłby też zbudować dwie wieże z piasku alb też rozdać dziesięć koszulek fundacji mistrza. W końcu wyjmuje z jednej z kieszeni jakąś wygniecioną, popisaną czarnym długopisem serwetkę. Realizator robi zbliżenie, dzięki czemu nawet nieuważny obserwator zobaczy zapisane na niej nazwiska potencjalnych przeciwników SR-Crazy'ego.

 

Smela: Mentor mój może się więc zmierzyć z panem Nabeshima, Vaclavem, Nasem lub też z Toolem. Panowie ci walczą między sobą, a przegrani tych pojedynków mają szansę powalczyć z Mistrzem. No cóż, wydawać by się mogło, ze jest czterech potencjalnych kandydatów do walki o FTW Title, ale nie oszukujmy się. Po układzie walk widać dwóch wrestlerów z którymi SR-Crazy na pewno się nie zmierzy. Nawet człowiek zupełnie nie znający się na wrestlingu wie, że zwycięzcą walki Nabeshima vs. Vaclav może być tylko jeden. Nabeshima? Nie rozśmieszajcie mnie. Tylko Vaclav, bo tylko on może uratować EWF od dominacji Białego Skurwiela, tak więc pokażmy naszemu kochasiowi naszą miłość!

 

Cheer + Vaclav prowadzi nas ku lepszej przyszłości! + Vacleaux! + Vaclav zrobił mi dziecko i płaci alimenty! Taki sprawiedliwy jest! I dobry! Vacleaux! Vacleaux!

 

Smela: Gdy patrzę na Vaclava ostatnimi czasy, to widzę w nim mojego Mistrza z czasów młodości. On ma wszystko: gaz w nogach, balans ciałem, szybkie stopy. Umie również zadać i odparować cios. Tak, tak, tak i jeszcze po trzykroć tak, to on ma największą szansę na wyjście z Kwietniowej Anarchii z uśmiechem i z EWF World Title!

 

Cheer + Vaclav nasz nowy mistrz!

 

Smela: Kolejnym wrestlerem na którego nie trafi SR-Crazy jest Tool. Co prawda powinniśmy stać po stronie Nasa Jazzowskiego, ale fakty są po stronie tego zdrajcy. Mentor nie lubi kibicować przegranym, ani też robić sobie złudnych nadziei. Dlatego mówię prosto z ostu, że Tool nie będzie naszym przeciwnikiem. Co prawda nie będzie miał on większych szans na World Title, ale przynajmniej będzie miał szansę powalczyć sobie w main-evencie i przemyśleć swoje dotychczasowe postępowanie. Czy warto było zdradzać nas przez całe życie? Czy warto było zbijać Bubbę i nic nie wygrywać?

 

Głosy z trybun: Oj nie warto było!! [x3]

 

Smela: Dobrze, dobrze omówiliśmy naszych przeciwników tak ogólnie, powiedzieliśmy na kogo nie trafimy. No cóż warto przeprowadzić jakąś głębszą analizy pozostałych dwóch matołków. Co prawda ja się nie znam na tych wszystkich zagadnieniach przemów i nie umiem mówić tak pięknie jak mój Mentor, ale jednak spróbuje powiedzieć to, co powiedziałby on, gdyby tu stał. Wiem, że to nie będzie łatwe. Pomożecie mi?

 

Cheer + Pomożemy! Pomożemy!

 

Smela: To dobrze, to nawet bardzo dobrze. No więc jednym z przeciwników może być pan Nas Jazzowski. Człowiek to na pewno zdolny, miły i uroczy. Jego osobowości jest wręcz wspaniała. To taki nasz młody wilk w EWF. Jest tu krótko, ale sporo już zdążył namieszać. Tag Team Titles, EWF FTW Title to sporo mówi o człowieku. Co mówi? Na przykład, że leży przed nim wielka i wspaniała kariera, że ma cały świat pod swoimi stopami, że może wszystko. Tak może być. Słowem klucz, a może nawet słowem wytrychem jest tu może. Nie chodzi mi o to morze nad Bałtykiem, które jest duże, potężne i zimne. Chodzi mi oczywiście o to drugie znaczenie, o to które daje dużą dozę niepewności. Na pewno pan Nas już wiele osiągnął, jak na okres w którym jest w EWF. Jest jednak pewien spory problem. To dużo za rok może okazać się czymś niewielkim. Czemu? Bo wrestler musi cały czas się rozwijać, iść do przodu, zmieniać się i stąpać twardo po ziemi. Jakie jest więc zagrożenie dla tego pana? Oczywistą, oczywistością jest, iż może on zatracić kontakt z rzeczywistością i zbytnio zaufać swym siłom, co może go rzucić w otchłań, a z niej nawet Tanatos się nie wydobył. Czy to zagrożenie jest realne dla pana Nasa? Tak, każdy po kilku zwycięstwa czuje się jak bożek lub inna istota o nadprzyrodzonych możliwościach. Taki stwór zapomina o jednej ważnej rzeczy, mianowicie, że droga na szczyt jest jeszcze daleka. Spoczęcie na laurach zanim dojdzie się do wyznaczonego celu jest dość częste. Nie wiem dlaczego ludzie postępują tak dziwnie, że widząc swoje drobne zwycięstwa od razu zaczynają myśleć, iż przed nimi prosta droga do EWF World Title, że pas ten jest na wyciagnięcie ręki, że zaraz po niego się sięgnie.

 

Na trybunach: My też nie wiemy dlaczego tak jest!

 

Smela: Tak nie jest, tak nigdy nie jest, takich ludzi zaczynają zaślepiać dotychczasowe zwycięstwa i wydaje się, że są blisko największego zaszczytu, gdy tak naprawdę jeszcze długa droga przed nimi. Czy taki los spotka naszego Nasa Jazzowskiego? Nie wiem, nie wiem i jeszcze raz nie wiem. Na chwilę obecną potrafię wymienić przynajmniej pięciu lepszych wrestlerów od niego, chociażby wszyscy potencjalni jego rywale są od niego lepsi. Czy w takim razie SR-Crazy nie będzie miał z nim problemów? Oczywiście jakieś tam będzie miał, ale Mentor to zbyt doświadczony zawodnik, by liczyć na to, że pycha i pewność siebie przesłonią mu oczy. Szans na to nie ma, tak jak i nie ma na to, że zlekceważy on rywala. Crazy do każdego podchodzi z jakimś tam respektem i wie, że każdy pojedynek jest inny i rzadko zdarzają się walki, które są wygrane przed ich rozpoczęciem. Roster się wyrównał i nie ma już słabych przeciwników, coś podobnego mówią nasi wspaniali polscy trenerzy, gdy w piłce nożnej przegrywamy z największymi frajerami i partaczami. Może i coś w tym jest, ale pamiętajmy dobry nie przegrywa ze słabszym jeśli podchodzi do pojedynku na 100% i nie lekceważy rywala. W takiej sytuacji wygrać pojedynek dla frajerów może tylko sędzia lub anormalne okoliczności! SR-Crazy górą!

 

Cheer + tak jest, tak było i tak będzie!

 

Smela: Nas przegra, bo jest mamelukiem!

 

Cheer+ mameluk! mameluk! Mameluk!

 

Smela: Dobra, dobra dość już o nim, bo jeszcze sodówka mu uderzy i będzie myślał, że jest wielkim wrestlerem, skoro sam Smela poświęca mu tyle swojego cennego czasu. Przejdźmy do drugiego typka. Pana Whipeda, pan Whiped już nie jest panem Scotty'm. No cóż nagła zmiana imienia nie sprawi, że człowiek stanie się lepszy. Jak i odkrycie swych książęcych korzeni również nic nie zmieni. W sumie trzeba zauważyć, że o ile krew warunkuje bycie księciem, to ważne jest też wychowanie i środowisko w którym się przebywa. Jak z gówna nie ulepisz muru, tak z plebsu nie zrobisz księcia. To nie amerykańska komedia, gdzie królem zostaje jakiś grubas i myśli, że jest monarchą. Geny genami, a wychowanie wychowaniem. Skoro Whiped wyrósł na alfonsa i przyjaciela dziwek, to będąc księciem na zawsze pozostanie jedynie dozorcą z burdelu. Fakt dostanie pałac, ale to tylko zmienia proporcje. Zamiast zabitego dechami burdelu w Stanach będzie miał luksusowy burdel w Japonii. Życia nie oszukasz Yoshi. Swoją drogą Mentor zawsze podkreślał, iż w pan Whiped kumuluje w sobie cały tygiel narodów, tak więc odnalezienie jakiegoś arystokratycznego potomka w tym zlewie krwi nie powinno być rzeczą trudną. Odpuśćmy sobie jednak te nudne wstępy i historię niczym z tanich gazetek, które można przeczytać u fryzjera. Przejdźmy do rzeczy naprawdę ważnych, a co jest jutro ważne? Oczywiście walka i pojedynek dwóch panów. Dzisiaj SR-Crazy miał sen, w tym śnie walczył z kimś, tym kimś był trochę murzyn, trochę azjata, trochę białas, trochę żyd. Chyba nie muszę tego snu interpretować. Mentor jest przekonany, ze los ich złączy ponownie by wreszcie wyjaśnili swoje sprawy. By wreszcie mogli skoczyć kłótnie, waśnie i spory i zacząć uprawiać politykę miłości. Bo cóż nam ma dać nadzieję na lepszą przyszłość, jeśli nie miłość? Jesteśmy przekonani, iż jakimś dziwny trafem kolejny raz zostaną oni połączeni w ringu. Kto wygra? Odpowiedź jest tylko jedna? Chcecie ją poznać? To sięgnijmy do sondażów.

 

W tym momencie na FeliXtronie pokazują się 3 słupki, takie jak przy wyborach. Nad nimi znajduje się napis "Kto wygra kolejną walkę między SR-Crazy'm a panem Scotty'm vel Nabeshimą". Pod słupkami znajdują się kolejno napisy: wygra SR-Crazy, wygra Nabeshima, nie dojdzie do takiej walki w najbliższym czasie.

 

Smela: Jak myślicie... kto wygra? Chcecie poznać odpowiedź? Na pewno chcecie, ale poznacie ją dopiero po krótkiej przerwie reklamowej!

 

Cheer + reklamy są lekiem na całe zło!

 

 

-------------------------

8 chwilek później

-------------------------

 

 

Smela: Wrocław ponownie pozdrawia świat!

 

Cheer + tak robimy!

 

Smela: Teraz poznamy wyniki sondażu, czy wszyscy są gotowi? Za chwilę wielki finał, za chwilę wszystko stanie się jasne. Za chwilę właśnie nastąpiło!

 

W tym momencie na FeliXtronie pojawiają się dokładne wyniki sondażu. Pod pierwszą odpowiedzią (SR wygra) pojawia się 41%, pod drugą (SR przegra) pojawia się 22%, pod ostatnią pojawia się 37% (nie dojdzie w najbliższym czasie do takiej walki).

 

Smela: Cieszymy się?

 

Cheer + śpiewy: cieszymy się alleluja

 

Smela: Dodam jeszcze dla porządku dziennego, iż sondaż został przeprowadzony w dniach 22-23 kwietnia przez GFK Polonia dla Smeli. Tak więc kto wygra mecz?

 

Crazy!

 

Smela: Kto?

 

Crazy!

 

Smela: Dalej się nie bawimy, bo to zbyt typowe. Wracając jednak do walki. Stawką będzie pas EWF FTW Title. Piękny i zacny to pas, a jego posiadaczem jest SR-Crazy. Panie Scotty, czy naprawdę myśli pan, że uda się zwyciężyć. Po tylu niepowodzeniach, remisach, porażkach, braku zwycięstw nadal pan żyje w świcie iluzji i będzie próbować? Może warto zainteresować się innymi aktywnościami? Innym rodzajem rekreacji? Może turystyką? Może nadal pan występować w EWF, ale w innej roli. Może zostanie pan poszukiwaczem młodych wrestlerów chcących udzielić panu wywiadu? Albo też stałym elementem otoczenia jakim jest chociażby pan Szakal? Może pan też sprzedawać sałatki w kafeterii? Jest tyle możliwych zajęć dla pana, czemu pan się uparł na te walki z Mentorem. Przecież nie ma pan szans, ciągle nie może uzyskać zwycięstwa i jedynym sukcesem jest wygranie EWF Evolution Title oraz jakiegoś tam Felka. Czy to nie jest upodleniem? Ciągle się starać i nic nie wychodzi? Już nawet Daemusin zza grobu się z pana śmieje i chichra. Prawdziwy człowiek i wrestler wie kiedy zejść ze sceny. Może już czas pomyśleć o emeryturze? W końcu w związku z książęcymi aspiracjami i pochodzeniem powinien pan zacząć myśleć o przedłużeniu swojego rodu? To chyba najważniejsza rzecz w życiu książąt, by mieć swojego następcę. Radzę więc poszukać sobie jakiejś kobiety szlachetnie urodzonej, zrobić piątkę dzieci i cieszyć się z bycia księciem. Wrestling? Wrestling powinien zostawić pan dla profesjonalistów i doświadczonych ludzi. To jednak bardzo niebezpieczny sport i nie chcemy by pan sobie zrobił krzywdę. Upuszczona na ziemię kropla błękitnej krwi nie jest czymś wspaniałym i szlachetnym. Jest wielką tragedią i smutkiem, więc niech pan nie robi nic niebezpiecznego. Jednak domyślam się, iż pan rady mej nie posłucha. Skąd to wiem? Niestety, ale większość ludzi nie lubi przyjmować rad od innych. Wujek dobra rada zawsze powinien zająć się swoim życiem i odwalić się od mojej osoby. Tak myślą ludzie, gdy udziela się im dobrych rad. Niestety człowiek uczy się tylko na błędach, rzadko wyciąga wnioski z cudzych pomyłek. Szkoda, szkoda, szkoda... myślę sobie, czy jest dla ciebie jakaś nadzieja jutro. Niestety nie ma. Jesteś mamelukiem, a dla mameluków nadziei nie ma!

 

Cheer + na pohybel mamelukom!

 

Smela: Reasumując moje dzisiejsze wywody i wypociny. SR-Crazy zmierzy się najprawdopodobniej jutro z Nasem Jazzowskim lub też z ex-Whipedem primo voto Yoshihito secundo voto Nabeshima. Stanie się tak dlatego, iż ich przeciwnicy są o wiele lepsi i wielkich szans oni w swoich walkach nie mają. Znając szalone szczęście Nabeshima będzie przeciwnikiem naszym. Jednak to nie robi różnicy, który z nich wyjdzie do walki, gdyż oni są Mamelukami!

 

Cheer

 

Smela: Tak, a miejsce mameluków zawsze jest na dnie. To znaczy zawsze powinni przegrywać swoje walki z SR-Crazy'm. Jest to cecha zawsze, a może prawie zawsze towarzysząca Mamelukom. W każdym razie liczymy na wspaniały, ciekawy i emocjonujący pojedynek, który skończy się zwycięstwem Mentora. Tak musi być, bo dzisiaj nawet miejscowa wróżka pochodzenia rumuńskiego powiedziała mi, że człowiek którego lubię odniesie zwycięstwo. Do zobaczenia na Kwietniowej Anarchii, gdzie Mameluki poniosą porażkę!

 

Cheer + kurtyzany są wśród nas, a konkretniej w rosterze EWF!

 

Smela rzuca mikrofon i pośpiesznie wybiega z ringu, a następnie jeszcze szybszym krokiem biegnie w kierunku rampy. W końcu znika pod FeliXtronem.

 

 

----------------------------

23 chwilki minęły

----------------------------

 

 

Widzimy SR-Crazy'ego, Smelę i Bezimiennego. Są oni na parkingu i udają się tym razem w kierunku limuzyny. Warto zauważyć, iż Smela trzyma w swym ręku jakiś transparent (oczywiście zwinięty). Powoli pakują się oni do samochodu, gdy w tym momencie zza zakrętu wybiega Mariusz Max Kolanko.

 

MMK: Może dacie prace biednemu reporterowi?

 

Smela: Tylko szybko, nie mamy czasu, Mentor w samochodzie, a w naszym apartamencie piecze się właśnie pyszna kaczka. Crazy nie lubi spieczonej kaczki.

 

MMK: Niesamowite jest to jego milczenie...

 

Smela: Widziałem rzeczy bardziej niesamowite.

 

MMK: Na przykład?

 

Smela: Linoskoczka.

 

MMK: Hę?

 

Smela: Ma pan może coś ciekawego do powiedzenia, bo jednak się śpieszymy.

 

MMK: eee co masz w łapkach?

 

Smela rozwija transparent. Wygląda on podobnie do tego tyle, że widzimy tam Vaclava i napis: "Vaclav prowadzi lud EWF ku lepszej przyszłości":

 

http://images1.fotosik.pl/74/91978a32d86e947c.jpg

 

Smela: Dostałem od Baeguka by móc kibicować jego wychowankowi, piękny prawda? No, a teraz spadamy! Na razie!

 

Smela wchodzi do limuzyny i odjeżdża w siną dal.

 

 

 

 

----------------------------------------------

Kto zostanie Człowiekiem Roku GW z ulicy Czerskiej (w Warszawie)?

Czy będzie to SR-Crazy?

Czy Ruch Społeczny Vacelaux?

Czy może Smela?

Czy pośmiertnie Dark Avenger?

Dowiemy się w następnym odcinku!

Gdzie on jest?

Także w następnym!

Szkoda, że nie ma Avengera!

Koniec transmisji!

----------------------------------------------

6886753384ab4cd8908084.jpg

  • Odpowiedzi 0
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • SR

    1

Popularne dni

Top użytkownicy w tym temacie

  • SR

    SR 1 odpowiedź

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Bastian
      Czyżby to było ostatnie RAW w karierze AJ Stylesa? Nadrabiamy!  Było kilkanaście miesięcy na to, aby ogarnąć pierwszą w historii WWE walkę CM Punk - AJ Styles. Jedyne, na co było stać federację to walka na RAW niemal na koniec kariery AJ'a, którą przerwał w dodatku Finn Balor  Irlandczyk będzie chyba takim przyjemnym przystankiem dla Punka aż do WM42. Na Royal Rumble walki Phil nie dostał, Elimination Chamber w Chicago, więc trzeba coś ogarnąć.   Swoją drogą, szkoda, że po tym, jak odebrano
    • IIL
      Ciampa is All Elite 🙂
    • Attitude
      Nazwa gali: AEW Dynamite #330 Data: 28.01.2026 Federacja: All Elite Wrestling Typ: TV-Show Lokalizacja: Cedar Park, Texas, USA Arena: H-E-B Center At Cedar Park Format: Live Platforma: TBS Komentarz: Excalibur, Taz, Tony Schiavone, Don Callis & Stokely Karta: Wyniki: Powiązane tematy: All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusj
    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
×
×
  • Dodaj nową pozycję...