Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

Troszkę inaczej.


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  408
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  30.09.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Czasem człowiek czuje się cholernie niedocenionym. Wie, że ciężko pracował, a mimo to ktoś zrobił z tego ścierwo, zmieszał z błotem. Gdy ów człowiek stoi tak patrząc bezczynnie jak los lub inni ludzie kopią go bez skrupułów w dupę zastanawia się czy nie lepiej byłoby to wszystko rzucić. Zostawić w pizdu, niech się dzieję co chce. Po chwili jednak nadchodzi druga myśl. Skoro los kopie dupsko tobie, to czemu nie odwdzięczysz się ze zdwojoną siłą? Czemu nie naprawisz wszystkiego co spieprzyłeś, nie dasz z siebie więcej by w ostateczności z pogardliwym uśmiechem spojrzeć na to co kiedyś cię zgnoiło? Naprawisz. Naprawisz to i to ty śmiejąc się wniebogłosy będziesz bezlitośnie kopał dupsko losowi. To ty zmieszasz z błotem rzeczywistość, oplujesz wszystkich tych, którzy kiedyś cię opluwali po czym staniesz nad nimi i pomyślisz: 'Cholera jasna. Było warto.'

 

---------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Ekran rozjaśnia się. Słyszymy znajome buczenie, a na ekranie dość leniwie pojawiają się napisy.

 

Miś: Tak być nie będzie! Powtarzam, tak być nie będzie! Nie może być tak, że mój klient walczy z jakimiś azjatami bez żadnej renomy, faulujących na każdym kroku i próbujących nabrać ludzi na swój niepozorny wygląd! Stop z oszukaństwem w EWF! Nie będzie, do kurwy nędzy, Mongoł pluł nam w twarz!

 

Nagle w sali pojawi się Vitor. Wygląda trochę inaczej niż zwykle. Ma na sobie granatową koszulę i spodnie od garnituru. Jedynym czarnym elementem jego stroju jest niewielki skórzany berecik spoczywający na jego łysej (niczym towarzysza Szakala) głowie. Stanowczo podąża w kierunku kamery, łapie za nią i przesuwa na bok tak aby nie pokazywała widzom już spoczywającej na krześle maskotki. W tle słychać jeszcze poburkiwanie, jednak realizator nie trudzi się już nawet o tłumaczenie tego co chce przekazać nam manager Hernandeza. Wynika to zapewne z niedawno przeprowadzonych sondaży które wyraźnie mówią, że BMBO byłby widziany chętniej w roli mima w programie 'Mam Talent', niż jako gwiazda mikrofonu pokroju niejakiego Mariusza P.

Vitor ostrym spojrzeniem wyraźnie zniechęca Zbyszka do ponownego skierowania kamery w stronę produkującego się Misia i wygodnie siada przy stole. Nerwowym stukaniem o stół ponagla kamerzystę, aby ten skupił się na tym co chce przekazać Hernandez, po czym zaczyna mówić:

 

Vitor: To co zdarzyło się w zeszłym tygodniu to już przeszłość. Smutna bo smutna, jednak nic już z tym nie zrobię. Zlekceważyłem przeciwników, popełniłem kilka błędów, w dużej mierze zawinił też Iwanow. No nic. Życzę Bidamowi powodzenia w dalszej karierze i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś spotkamy się w ringu.

 

Hernandez przerywa na chwilę bo wzmagające się wycie Białego Misia Bez Oka tworzy już swoisty soundtrack pod słowa wypowiadane przez Brazylijczyka. Maskota telepie się na krześle jakby ożyła, Dr.House stwierdziłby u niej pewnie pierwsze objawy choroby Parkinsona, jednak Vitor nie mając tak wielkiej wiedzy w zakresie medycyny wstaje i zamierza zamknąć natarczywą maskotkę w szafie. Specjalista od BJJ zwątpił przez chwilę gdy jego manager dostawał na krześle już niemal konwulsji, jednak przypuszczając, że pluszowej postaci nie grozi wyciek piany z ust czy też niekontrolowane odruchy decyduje się kontynuować spontaniczną akcję. Po chwili jego manager znajduje się gdzieś między ubraniami, słychać trzask zamykanych drzwi od szafki i cichy, ale jakże radosny śmiech Zbigniewa, który jednak szybko ucichł po okazaniu dezaprobaty przez tajemniczego człowieka zza kamery która objawiła się w słowach pokrewnych do 'Zamknij ten pryszczaty ryj!'.

 

Stanowczość Vitora w tej sytuacji jest czymś czego widzowie jeszcze nie znają. Gdyby nagranie odbywało się z udziałem publiczności zapewne usłyszelibyśmy nieśmiałe 'Oooo....'. Niestety budżet nie pozwala na takie przedsięwzięcia, możemy jedynie oczekiwać równie inspirującego śmiechu pana Zbyszka.

 

Hernandez: Jestem w tej federacji od niedawna. Tak się zdarzyło, że już trzecią galą w mojej dotychczasowej karierze będzie Kwietniowa Anarchia – największa impreza sportowa obecnego świata. Jestem niesamowicie dumny, że mogę pojawić się w kwadratowym pierścieniu podczas tego wielkiego wydarzenia. Jeszcze bardziej zadowala mnie fakt, że na tejże gali mam szansę zdobyć największe trofeum w mojej dotychczasowej karierze – Puchar Szczęściarza!

 

Nołnejm: No nie wiem...

 

BJJ Specialist: Czego pan nie wie? Mam nadzieję, że nie przerwał mi pan bez powodu.

 

Tajemniczy: No wiesz chłopcze... Ta statuetka nie ma w rzeczywistości wiele związanego z sukcesem... Dotychczas zawodnicy nie byli wybitnie pozytywnie nastawieni do tego trofeum.

 

Vitor: Popatrzcie, jaki się znawca psychiki zawodników znalazł. Masz jakieś argumenty, czy biadolisz tak tylko, żeby mi poprzeszkadzać?

 

Nołnejm: Oczywiście, jestem znawcą w każdej kategorii. Weźmy chociażby Palooze setną. Przed walką o puchar jakieś obmacywania, klepanie, potem jakieś konfetti. Mówiono nawet, że zwycięzca ma wizytować sierocińce jako zdobywca tego pucharu. Toż to pedalstwo samo, nosz kurwa, mów co chcesz, ale dla mnie to jest zwykłe pedalstwo. Nie zdziwiłbym się gdyby w tej edycji kazali wam wystąpić w kowbojskich skórzanych spodniach z wyciętymi pośladkami. Ochyda... I pedalstwo! Na twoim miejscu nie zajmowałbym się tym wcale i nie stawił na ringu, to kpina z poważnych zawodników.... No i pedalstwo zwykłe!

 

Hernandez: Sam jesteś pedalski. Będę walczył jak zawsze do końca i wygram ten puchar, po czym będę mógł zasłużenie świętować.

 

Nołnejm: Zbigniew! Trzymaj mnie bo go uderze!!

 

Zbyszek: Cicho bądź... Pedale.

 

------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Na ekranie pokazują się urywki poprzednich walk o Puchar Szczęściarza. Widzimy kolejno zwycięzców tego prestiżowego trofeum od Shamana po Crash Martina. W tle nadal pojawiają sięfragmenty pojedynków, ale na pierwszym planie pojawia się tegoroczny pretendent do zdobycia trofeum – Vitor Hernanedez.

 

BJJ Specialist: Zbliża się największe wydarzenie roku – Kwietniowa Anarchia. Na ringach wiosennego PPV wrestlerzy spotkają się już po raz piąty. Pierwszy raz będę wśród nich, pierwszy raz stanę do walki na tej fenomenalnej imprezie by otworzyć sobie drogę po najwyższe laury federacji. Pierwszym stopniem w drodze na szczyt ma być dla mnie zdobycie Pucharu Szczęściarza. Nie zamierzam lekceważyć przeciwników. Zrobiłem to ostatnio i był to największy błąd jaki mogłem popełnić. Ale nie oszukujmy się. Ludzie z którymi przyjdzie mi walczyć to kompletne nołnejmy.

 

Nołnejm(zza kamery): Ekhem....

 

Vitor: ...to znaczy kompletnie nie znane w świecie wrestlingu postacie... Lepiej?!.. Więc jak mam ich nie lekceważyć, szanować, stawać do walki jak równy z równym skoro nikt, dosłownie nikt na trybunach nie podniesie nawet dłoni do oklasków przy ich wejściu na ring!? Weźmy chociażby to – dziś, w epoce internetu, gdzie informacje rozprowadzane są z prędkością kicającego nerwowo zająca wietrzącego nadejście złowieszczego ( i jakże głodnego!) lisa, gdzie strony internetowe są ikonami wszelakich organizacji... to co? Na stronie EWF nie ma ani słowa o moich konkurentach. Jest coś wspomniane o Dastinie, to jedyna postać która może zagrozić mi w walce, ale reszta? Są całkowitymi nowicjuszami, nikt nie wie o nich dosłownie nic, skąd przybywają, co robili wcześniej, NIC!!! Stoczyli oni być może jedną – dwie walki Dark Matchowe. Nie zapadli mi jednak w pamięć, może dlatego, że odnosili sromotne klęski? Nie wiem, ale na pewno nie są to postacie które wpiszą się do historii EWF. W jakikolwiek, powtórzę, JAKIKOLWIEK sposób.

 

Zbyszek(zza kamery): A Bidam? Też nie ma o nim żadnych informacji...

 

Vitor spuścił głowę i przygryzł wargi. Jego oczy zeszkliły się, jednak oprócz tradycyjnych dla niego łez było widać w nich pasję i złość.

 

Hernandez: A Bidam walczy z kimś zupełnie innym. To nie mój interes.

 

Nastała niezręczna cisza. W tle nadal leciały sceny z walk. Widzimy właśnie jak Jimmy Hendrixon wznosi swój puchar w geście tryumfu. BJJ Special stoi nieruchomo wpatrując się w jeden punkt. Na jego czole pojawiają się krople potu, ale oblicze powoli łagodnieje.

 

Nołnejm: Te, szefie, przerwa na piwko?

 

BJJ Specialist: Nie.. Nie, wszystko w porządku. Kontynuujmy... Tak, już wkrótce wszyscy spotkamy się we Wrocławiu gdzie odbywa się tegoroczna Kwietniowa Anarchia. Cała nasza piątka będzie zażarcie walczyć o puchar i każdy będzie chciał zrobić wszystko by go zdobyć. Nie mogę więc zapominać o moich przeciwnikach, mogę wam jednak powiedzieć, dlaczego po walce to ja stanę na ringu i uniosę trofeum w górę i będę świętował mój pierwszy duży sukces w EWF. Zacznijmy od początku: Maniak. Co to w ogolę za pseudonim? Co on oznacza? Czy chodzi o to, że mimo iż będę go raz po raz pinował on będzie z uporem maniaka nabijał się na kolejnego Super Kicka, przyjmował Crying Bear Splash aż sędzia po raz setny nie przyzna mi zwycięstwa? Mierna postać, z miernym pseudonim, obawiam się, że zamiast Maniaka spotkamy na gali jobbera o potencjale płonącej opony który będzie tylko czekał aż wykonam na nim swojego finishera.. Nie wiem jednak czy to on będzie godny abym przy okrzykach rozradowanej wrocławskiej publiczności, która jest najwspanialszą w całej Europie, spinował właśnie jego i zdobył Puchar Szczęściarza. Może to spotkać każdego z czwórki która stanie ze mną w ringu. Nie zdziwiłbym się gdyby czekało to kolejnego mojego konkurenta – Lunaticka. Tu również mamy do czynienia z dziwacznym pseudonim, cholera jasna, czy Ci ludzie wstydzą się swoich prawdziwych imion i nazwisk? Może rzeczywiście w jego wypadku jest to problematyczne. Gdyby moje nazwisko brzmiało podobnie do nazwy pewnego islandzkiego wulkanu pewnie też wolałbym zdecydować się na jakiś pseudonim. Z tym, że na pewno nie byłby on tak słaby i banalny jak właśnie Lunaticka. Aż strach pomyśleć co jest inspiracją takiego właśnie Ring Name'u. Obawiam się, że nie chcę wiedzieć choć mam pewne domysły. Być może zjawia się on na gali lunatykując i następnego ranka nawet nie pamięta kto i jak skopał mu tyłek. To jednak nie jest jeszcze takie złe. Ciemniejszą stroną tego człowieka może być fakt, że kiedyś zdarzyło mi się czytać o mieszkańcu Tybetu który lunatykując podczas nocy zakradał się na pastwiska gdzie organizował dzikie orgie ze zwierzętami hodowlanymi. Nie znamy pochodzenia tego zawodnika, więc kto wie, może w EWF również planuje takie ekscesy. Wszystkim radzę uważać podczas gali i nie tylko.

 

Zbychu: Watch your back, jak by to powiedział... Nie?

 

Zbyszek wiedział, że nie. Nawet gdyby nie wiedział to spojrzałby na twarze Vitora i Nołnejma... i już by wiedział. Trzeba przyznać, że poziomem żartów bliżej mu do Karola Starsburgera niż np. błyskotliwego Tostera.

 

Vitor: Idźmy jednak dalej – Nigel Moron. Wreszcie ktoś kto nie boi się przyznać jak się nazywa... Choć z jego umiejętnościami raczej powinien... Wyobraźmy sobie jego żonę wielkości słonia indyjskiego spoczywającą wygodnie na kanapie i oglądającą w telewizorze jej wydurniającego się partnera. Albo to nazwisko. Moron... Ha! Może ma to coś wspólnego z marnością tego zawodnika? Śmiem przypuszczać, że tak, zresztą to nie istotne gdyż akurat Nigel nie stanowi dla mnie żadnej konkurencji. Choć oczywiście serdecznie pozdrawiamy jego żonę.

Dochodzimy już do końca stawki – został tylko Dastin Tornado. Przyznam szczerze, że to najporządniejszy chłopak z garstki tych nieudaczników. Tu czapeczkę fanom odda, tam koszulkę. No hojny bardzo. I Polak. Pewnie zbierze spory pop od publiki. Wydaje mi się, że gdyby nie to, że ktoś musi wygrać ten pojedynek, a ciężko znaleźć lepszego kandydata ode mnie, to nie musiał bym mu przetrzepać tego kolorowego badziewia rosnącego na jego głowie. Może nawet nie wyrzuciłbym go z ringu przy pierwszej okazji, nie ośmieszył pokazując, że wrocławska publika docenia bardziej moje umiejętności niż udawanie przez niego debila. Tak mogłoby być, no ale cóż – mus to mus, jak trzeba skopać tyłki czterem panom to jako porządny obywatel i wierny wrestler EWF jestem zmuszony wykonać zadanie. To do mnie należy ostatni ruch w tej grze i przyrzekam, że w życiu nie widzieliście bardziej efektownego mata.

 

--------------------------------------------------------------------------------------------------------

 

Po chwilowym wygaśnięciu do całkowitej czerni obraz wraca do nas stanowczo i nieoczekiwanie. Jesteśmy w znanym nam już pokoju, przy stole. Kamera porusza się nieregularnie w górę i w dół, wygląda na to, że operator wcale nie chciał jej włączyć. Nie ma się co dziwić. Ponoć wszech znany i lubiany Zbigniew został wyrzucony z filmówki na dziewiątym roku. Gdy ktoś wspomni, że studia magisterskie trwają pięć lat, Zbych prędko stwierdza, że się nie znamy i nie będąc tam nie mamy prawa wypowiadać się o tym jakże zacnym kierunku. Przypadkowe włączenie przez niego kamery jest więc niemal tak prawdopodobne, jak to, że Kraven jeszcze wróci do EWF.

 

Nołnejm: Drogi mój Zbigniewie, czy nie uważasz, że ten pedał trochę zmężniał?

 

Zbyszek: Co Ty z tymi pedałami cały czas... Ano, zmienia się chłopak. Młody jeszcze, giętki, rześki, więc normalna sprawa, że się zmienia.

 

Nieznajomy: To z zamiłowania do kolarstwa tak. Gdybyś widział mnie za młodu z moim bicyklem. Potrafiłem kilometry przemierzać w głąb mateczki Rosji, aż po Syberię w słońcu upalnym. Cóż za kurewsko piękne czasy to były!

 

Kamerzysta(kładąc kamerę na stole i siadając na krześle): Z tego co wiem to jesteś z Gliwic... A na Syberii upalne słońce jest prawie tak prawdopodobne, jak to, że zaraz pojawi się tu legenda polskiej sceny – Tony Hoganski!

 

Nagle słychać otwierające się drzwi. Przed kamerą przechodzi zadowolony Toster zatrzymując się na chwilę i rzucając:

 

Tony: Cześć chłopaki.

 

Po czym zniknął z ekranu.

 

Nołnejm: To o czym rozmawialiśmy?

 

W głosie tajemniczego człowieka zza kamery czuć było niesamowitą satysfakcję. Jego zajebistość poniekąd go przeraziła, jednak satysfakcja była większa. Znacznie większa.

 

Zbigniew: Tyy... Ale... Ale... Yy...

 

Nieznajomy: Już spokojnie Zbyszku, już spokojnie. Mówiliśmy o Vitorze o ile się nie mylę. Zmienia się nam chłopak cholernie! Już nie taka lalka z niego jak tydzień temu. Jak tak dalej pójdzie to zaoszczędzimy miliony na chusteczkach higienicznych!

 

Zbyszek: Yyy.... Noo... Ale...

 

Zbigniew tak markował Tosterowi, że ten fragment może być trochę irytujący. Realizator dążąc to pełnej satysfakcji widza postanowił przewinąć go do momentu, aż kamerzysta będzie w stanie złożyć pełne zdanie.

 

Operator kamery: O... kurwa!

 

No dobrze. Może nie zdanie, ale postęp jest niewątpliwie zauważalny i wyraźny.

 

Nołnejm: Ciekawy jestem tylko czemu ta zmiana nastąpiła tak nagle. Może by go zapytać?

 

Hernandez chyba wyczuł moment bo właśnie pojawił się w sali. Nie był sam. Na wstępie rzucił do dwóch panów: 'Chciałbym wam kogoś przedstawić', po czym otworzył szeroko drzwi wpuszczając do środka jakąś kobietę. Miała ona około czterdziestu lat. Może troszkę więcej. Widać, że swoje przeżyła i uroda w chwili obecnej nie była jej największym atutem. Mimo to, do Quasimodo przyrównać jej nie można. Ewentualnie Joli R. dwadzieścia lat później. Choć nie... chyba lepiej już Quasimodo. Kobieta poruszała się jednak z wyraźną klasą. Zbliżyła się do krzesła po czym popatrzyła znacząco na Vitora. Ten odczytując trafnie sygnał podbiegł prędko odsuwając siedzenie tak, aby goszcząca ich kobieta mogła wygodnie usiąść.

 

BJJ Specialist: Panowie, oto najważniejsza kobieta w moim życiu. Odwiedziła mnie przed galą w Limie. Początkowo nie mogłem w to uwierzyć, ale teraz już wszystko jest jasne. To moja...

 

Nołnejm: Chłopcze, spokojnie, zastanów się jeszcze. Nie jesteś taki brzydki ogólnie... może wyrwiesz jeszcze coś lepszego!?

 

Vitor: To moja...

 

Zbigniew: Pierwszy raz zgodzę się z kolegą. Może się jeszcze namyślisz? Stać cię na coś więcej!

Hernandez: To moja...

 

Nieznajomy: No chłopie, nie śpiesz się! Powiedz Pani, że się jeszcze zastanowisz! Na razie może swoją szanowną dupę wynieść z naszego mieszkania. Na czas obrad.

 

BJJ Specialist: … mama.

  • Odpowiedzi 3
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Natan

    2

  • nasjazz

    1

  • krycha7

    1

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  2 298
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  08.11.2007
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Według mnie bardzo dobra robota. Na pewno nie main event spot, ale można się pokusić o stwierdzenie, że okolice Evolution title. Bardzo fajnie, że postawiłeś na speech, który okazał się całkiem trafny i przyjemny (biorąc pod uwagę, że Twoi przeciwnicy nie mają nawet swoich profili w rosterze, a wiem, że na początku właśnie to jest głównym motywem speechy). Dobra robota, oby tak dalej.
Nie płakałem po CM Punku

18909757064dbdb1458cbe1.jpg


  • Posty:  520
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  22.10.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Szacunek mistrzu mimo wszystko :). Jakkolwiek nie powinienem tego mówić to mi imponujesz i dziwie się, że jesteś w walce otwierającej galę, no ale czytając takiego eRPoza można się sporo nauczyć wbrew pozorom. Pozdrawiam :)

8407598924ba0fe619b015.jpg


  • Posty:  408
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  30.09.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Dzięki bardzo, ale nie przesadzajmy :) Choć oczywiście bardzo miło jest mi być dla kogokolwiek choć w najmniejszym stopniu inspiracją czy wzorem. Tym bardziej, że ja podobnie jak Ty dopiero zaczynam. Powodzenia :)

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Bastian
      Czyżby to było ostatnie RAW w karierze AJ Stylesa? Nadrabiamy!  Było kilkanaście miesięcy na to, aby ogarnąć pierwszą w historii WWE walkę CM Punk - AJ Styles. Jedyne, na co było stać federację to walka na RAW niemal na koniec kariery AJ'a, którą przerwał w dodatku Finn Balor  Irlandczyk będzie chyba takim przyjemnym przystankiem dla Punka aż do WM42. Na Royal Rumble walki Phil nie dostał, Elimination Chamber w Chicago, więc trzeba coś ogarnąć.   Swoją drogą, szkoda, że po tym, jak odebrano
    • IIL
      Ciampa is All Elite 🙂
    • Attitude
      Nazwa gali: AEW Dynamite #330 Data: 28.01.2026 Federacja: All Elite Wrestling Typ: TV-Show Lokalizacja: Cedar Park, Texas, USA Arena: H-E-B Center At Cedar Park Format: Live Platforma: TBS Komentarz: Excalibur, Taz, Tony Schiavone, Don Callis & Stokely Karta: Wyniki: Powiązane tematy: All Elite Wrestling - dyskusja ogólna AEW Dynamite - dyskusje, spoilery, wrażenia AEW Saturday Collision - ogólne dyskusj
    • Jeffrey Nero
      Ash by Elegance też jednak nie skończyła kariery od początku to było podejrzane żadnych przecieków co jej było.
    • MattDevitto
      Kompletnie mnie te RR nie interesuje, ale będę musiał rzucić okiem na walkę Stylesa to też przy okazji zobaczę pewnie oba RR matche. Nie przekonują mnie jednak te zapowiedzi i obiecanki za pięć dwunasta
×
×
  • Dodaj nową pozycję...