Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

TNA Wrestling - dyskusje, spoilery, wrażenia


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  10 886
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  12.01.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Plusy:

* - Bardzo dobre rozwiazanie walki Gun Money z Meksykanami. Teraz walka na PPV nabrala kolorkow, choc pretendenci nie zachwycaja (tudziez nie istnieja).

* - Segment z mistrzem i pretendentami do pasa X

 

Minusy:

* - Poczatkowy segment mnie troche zirytowal. Nie podobalo mi sie zepchniecie na drugi plan pretendenta. Sting skupil sie na Bischoffie i Hoganie, a osoba, ktora parodiowala go tygodniami uslyszala pare slow. W koncu zbliza sie Slammiversary, a potencjal za mikrofonem w tym programie jest bardzo duzy

 

Inne:

* - Gunner pinuje Stinga. Przyjemnie, ale wolalbym gdyby zrobil to na zwyklym pomalowanym czlonku rosteru (Sting bez pasa), z ktorym by pozniej mogl zaczac feud. Wtedy taki manewr by mogl procentowac przyszlosciowo. Teraz moze to byc puszczone w niepamiec bardzo szybko przez TNA

50608915156a3743c1fa34.jpg


  • Posty:  189
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  14.11.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Na szczęście po lekkim przypadku i walce tag - teamowej Gunner spinował Stinga... Bo inaczej uznałbym to za szmacenie legendy... :)
Egoista, alkoholik, fan wrestlingu lat 90-tych :)

7062611814df90a2160f60.jpg


  • Posty:  10 365
  • Reputacja:   382
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Osobiście się z tym nie zgadzam. Chodziło mi o klasyczną "czystą" przegraną, bez żadnych interwencji itd. Jeżeli mielibyśmy iść takim tokiem rozumowania to Goldberg "czysto" przegrał już z Nashem, bo to też było bodajże "No DQ".

 

Walka Goldiego z Nashem nie była w stypulacj "No DQ" (dlatego też Hall zaatakował go paralizatorem, kiedy sędzia był odwrócony i nie widział akcji). The Bill przegrał wówczas czystym kantem.

Kwestia co dla kogo oznacza "czysto". Dla jednego będzie to tylko i wyłącznie uczciwa porażka w klasycznym pojedynku (bo nawet w jakimś gimmick matchu to już tak w 100-u procentach czysto nie jest) dla drugiego - porażka w zgodzie z zasadami obowiązującymi w danym pojedynku (w myśl tego, Steiner wygrał czysto).

Poza tym - nie czarujmy się, jak często topowy face przegrywa pure czysto (w klasycznym starciu) z heelem? W przypadku Goldberga i jego przerośniętego ego, nawet taki job jak w walce ze Scott'em to już był sukces.

Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.

Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

88278712552c9632374b21.jpg


  • Posty:  394
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  22.11.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Ostatni Impakt przed PPV wypadł dobrze i podpromował je jeszcze bardziej.

 

Feud Andersona i Stingiem przez te 4 tygodnie był bardzo dobrze prowadzony w jego trakcie jednak Anderson stał się heelową cipą, która teraz ucieka nawet przed Ericiem Youngiem. Po raz pierwszy uważam, że rozmowa na zapleczu po main evencie była przydatna. Po tym ataku Stinga na Andersona wzrosły szanse na to, że Dupek zdobędzie w niedziele najważniejszy pas federacji. Wolałbym aby po zakończeniu feudu ze Stingiem Anderson grał taką postać jak w okolicach Lockdown, ale wątpie czy tak się stanie. Feud naprawdę dobrze poprowadzili, ale moim zdaniem pojedynek nie będzie najwyższych lotów.

 

Jestem zdziwiony, że nie mają nic dla takiego zawodnika jak RVD na tak ważne PPV. Od biedy można by go dodać do walki o pas X-Division i zrobić z tego Four Way. Drugim dla którego nic nie mają na kolejne już PPV jest Daniels. Zapewne jak zwykle pojawi się on w walce Stylesa z Bullym Rayem.

 

Najbardziej interesującą walką na PPV będzie jednak dla mnie starcie Kurta z Jeffem. Feud ciągnie się już od Stycznia, ale jest bardzo dobrze prowadzony i czekam na decydujące starcie. Mam nadzieję, że nie poniesie ich na taką głupotę jak zwycięstwo Jeffa, który swoją chwilę chwały miał już na Lockdown.


  • Posty:  189
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  14.11.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

W przypadku Goldberga i jego przerośniętego ego, nawet taki job jak w walce ze Scott'em to już był sukces.

I bardzo dobrze. Nie rozumiem teraz tej mody na promowanie co pół roku nowych "gwiazd", które zaraz po zdobyciu czegokolwiek są podkładane na lewo i prawo kolejnym "gwiazdom". Goldberg posiadał wszelkie cechy na killera i znakomicie go wykorzystano. Swój rekord zaczął budować od małych gal typu Saturday Night i piął się kilka miesięcy coraz wyżej w hierarchii. Po zwycięstwach (czystych i przekonujących) nad zawodnikami z wysokiej półki wyrobił sobie pozycję którą po prostu grzechem byłoby szmacić. Nawet publikę ćwiczono jak ma się zachowywać na widok "mastera killera". I nawet teraz go rozumiem że nie chce podkładać się byle komu byle gdzie. Nie po to buduje się pozycję żeby potem rozdawać joby na lewo i prawo. Nie byłem jego fanem, ale nikt nie był bardziej przekonujący w tej roli niż on. Crimsona w to wliczam jak najbardziej.

Obecnie to już nie ten wrestling co kiedyś, bo raz że za stary się na to robię, dwa że kiedyś nie było internetów, spoilerów, doniesień na forach itp. Oglądnąłeś - wiedziałeś, co się dzieje, a jak nie i nie nagrałeś gali na VHS to od znajomego w szkole się dowiadywałeś bo smsów nie było :)

Egoista, alkoholik, fan wrestlingu lat 90-tych :)

7062611814df90a2160f60.jpg


  • Posty:  10 365
  • Reputacja:   382
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

I bardzo dobrze. Nie rozumiem teraz tej mody na promowanie co pół roku nowych "gwiazd", które zaraz po zdobyciu czegokolwiek są podkładane na lewo i prawo kolejnym "gwiazdom". Goldberg posiadał wszelkie cechy na killera i znakomicie go wykorzystano. Swój rekord zaczął budować od małych gal typu Saturday Night i piął się kilka miesięcy coraz wyżej w hierarchii. Po zwycięstwach (czystych i przekonujących) nad zawodnikami z wysokiej półki wyrobił sobie pozycję którą po prostu grzechem byłoby szmacić. Nawet publikę ćwiczono jak ma się zachowywać na widok "mastera killera". I nawet teraz go rozumiem że nie chce podkładać się byle komu byle gdzie.

 

Goldberg niestety był człowiekiem, który ni w ząb nie kumał tego biznesu. Podchodził do kwestii jobowania ambicjonalnie (jakby to było MMA) i odmawiał nie dlatego, że mogłoby to "zniszczyć jego postać", ale na zasadzie "jak ktoś taki mógłby mnie pokonać?", zapominając że to tylko wrestling a nie real. Świadczą o tym najlepiej motywy, kiedy bookerzy rozpisali mu motyw z wytłuczeniem szyb w samochodzie za pomocą kija bejzbolowego, ale ten stwierdził, że taki terminator jak on - powinien to zrobić gołą ręką i to zrobił (łamiąc sobie ją :twisted: ) albo kiedy przechodził do WWF i od razu zaznaczył, że nigdy nie podłoży się Triple H'owi (którego nie lubił), bez względu na to jakby miał być rozpisany sam feud. To najlepiej pokazuje chyba rozmiar ego tego pana i jego podejście do biznesu, którego chyba do dzisiaj całkowicie nie ogarnął (geeez, przecież ten człowiek nawet wzbraniał się przed sprzedawaniem akcji rywali podczas swoich pojedynków, tłumacząc się, że to osłabia jego postać :roll: ).

 

Nie byłem jego fanem, ale nikt nie był bardziej przekonujący w tej roli niż on.

 

Wg mnie Lesnar był równie przekonujący i dobrze prowadzony. A to, że później zaczął trochę jobować (chociaż robił to konkretnym wrestlerom pokroju np. Kurta), wcale nie zabiło jego postaci a wręcz ją nawet uwiarygodniło (sorry, ale koleś we wrestlingu, który się "kulom nie kłania" i napierdala rekordy 10000:0 jest dla mnie z samego założenia fake'owy, skoro nawet w MMA takich killerów nie ma).

Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.

Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

88278712552c9632374b21.jpg


  • Posty:  189
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  14.11.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Z Lesnarem pewnie masz rację, choć w tym okresie gdy on się produkował nie oglądałem wrestlingu. Z anegdotami o Goldbergu też racja, ale mi bardziej chodziło o szerszy kontekst sprawy promowania gwiazd obecnie i kiedyś niż o ego Billa.
Egoista, alkoholik, fan wrestlingu lat 90-tych :)

7062611814df90a2160f60.jpg


  • Posty:  386
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  28.06.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Zaczne od "Last night's edition of Impact Wrestling did a 1.01" WFT?:/

 

Dobra teraz dalej, z całego Impact najbardziej podobały mi się 5 rzeczy:

1) to Abyss, tak tak tak! Doskonale wyreżyserowane i zrobione spotkanie panów z X z Abyssem naprawdę było bardzo dobre nawet bardzo bardzo.

2) pin przez Gunnera! i dobre dzięki temu->

3) widzieliśmy wściekłego oszalałego Stinga lejącego Andersona w sposób taki że ja oglądałem to 3 razy

4) Sting za mikrofonem rozwalił mi konstrukcje!!!

5) Jarret za mikrofonem i Kurtem... ale Sting lepszy!!!

 

mniejszy plus:

Velvet wygrała z ODB w beznadziejnej nudnej walce

EY zaczynam go na nowo lubić

 

co mi się nie spodobało

anderson z majkiem... och my god Stinger jest żartem? super:/ wstyd


  • Posty:  2 107
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  03.01.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

iMPACT! całkiem całkiem, chociaż nie urywał jakoś specjalnie jaj przed jednym z ważniejszych dla TNA PPV roku.

 

Mam nadzieje że X-Division title nie zmienic nazwy na Extreme Title. Wystarczy nam Tytuł Kameleon u Younga.

 

Walka ODB z Velvet pokazała że Sky może czasem pokazać że ma jaja, a samo ujęcie końcowego DDT przez kamerzyste niesamowicie wzmocniło jego efekt. Wydawało się że ODB przebiła mate tak pierdyknęły na glebe.

 

W Main Evencie "ktoś" odwrócił role, mistrz jest obijany by dać "hot tag" Ericowi? Trochę coś nie teges. Dodatkowo Gunner pinujący mistrza - mimo wszystko coś tu jest nie tak. Nie buduje się czyjejś pozycji przez jedną wygraną, ale całymi miesiącami, do tego jeszcze job mistrza, ale co ja tam wiem ;P

 

Mickie dorzuciła bardzo fajny move na Angelinie i Winter, ogólnie fajna walka.

 

RVD i Bully - nie wiem czemu, ale RVD został zabukowany jak typowy farciarz.

 

Szkoda, że w komentarzu TAZ pogrzebał totalnie British Invasion. Czasem przydałoby się pieprznąć go czymś ciężkim w głowę, żeby bardziej ogarniał co wygaduje.

 

Mimo wszystko sympatyczne show, było na czym oko zawiesić i nie nudziło się.

 

p.s.

Tak sobie czytam i czytam i musimy być totalnie niekumaci skoro wg Alvareza to jeden z najgorszych iMPACTów EVER, albo też i hejterzy przestali się już w ogóle wpisywać na temat denności show, co paradoksalnie(skoro zostały oszołomy i obrońcy krzyża) spowodowało, że całkiem przyjemny temacik się zrobił :P

Bryan Alvarez: 'what the hell is CRIMSON, what that has got to do with Amazing RED?'

11779036984f6668615c651.jpg


  • Posty:  191
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  05.11.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Nikomu poza obrońcami krzyża nie chce sie już tego idiotycznego "show" oglądać. Lepiej posłuchać Alvareza, 100 razy lepsza rozrywka. :smile:

17251576114d67ab5cd84bb.jpg


  • Posty:  2 107
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  03.01.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

pare milionów obrońców krzyża na całym świecie, nie jesteśmy sami :)

 

lepiej żyć bezstresowo niż zmuszać się do "komentowania" tego idiotycznego show, a to że znajdują się potem małpki naśladowcy... well, monkey see(hear), monkey do(say or write)

Bryan Alvarez: 'what the hell is CRIMSON, what that has got to do with Amazing RED?'

11779036984f6668615c651.jpg


  • Posty:  191
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  05.11.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Przedstawianie opinii na temat wrestlingu to praca Alvareza, taką sobie wybrał, to teraz niech się męczy. Przeżył WCW to przeżyje i TNA.

 

Obrońców miliony, w samym USA nawet 1.5 bańki, ale gdy przychodzi wyłożyć pieniążki na PPV to już zostaje ich po kilkanaście tysięcy. ; )

 

Skąd wywnioskowałeś że jestem naśladowcą Alvareza? B&V to świetna rozrywka, goście zabawni są, oczywiście gdy sie nie ma klapek na oczach. Nie trzeba nawet oglądać Impactów, wystarczy przeczytać spoilery, czy raport po gali, żeby stwierdzić, że booking w TNA jest po prostu głupi. Fakty są takie, że o pas HW walczy typ spinowany przez Younga, z typem spinowanym przez Gunnera, a o pas TT walczyć będzie team który nie wygrał ostatnio żadnej walki, zamiast tego siedział przy stoliku z komentatorami. Pleeeaaase.

17251576114d67ab5cd84bb.jpg


  • Posty:  2 107
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  03.01.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Nie trzeba nawet oglądać Impactów, wystarczy przeczytać spoilery, czy raport po gali, żeby stwierdzić, że booking w TNA jest po prostu głupi.

 

"sam nie widziałem, ale kolega mi mówił, któremu mówił wujek brata stryjenki konia"

 

i wszystko w temacie kolego :)

 

to jest temat dla oglądających, a nie dla frustratów :)

 

p.s.

Obrońców miliony, w samym USA nawet 1.5 bańki, ale gdy przychodzi wyłożyć pieniążki na PPV to już zostaje ich po kilkanaście tysięcy

 

też nie płace za PPV, podobnie jak wielu innych, czyli nie mogę być obrońcą? hahahahahaha taki komentarz dam

Bryan Alvarez: 'what the hell is CRIMSON, what that has got to do with Amazing RED?'

11779036984f6668615c651.jpg


  • Posty:  1 955
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  15.11.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Jasny

Sorry, ale nie mogę czytać i się nie obśmiać. Dobo, skoro TNA jest idiotyczne to jak sklasyfikowałbyś "show", które serwuje McMahon? Ich produkt nie obejmuje żadnej skali ocen w takim razie. Głupi booking? A laptop rządzący na RAW od roku to mądry booking? Zrozumiałbym frustrację kogoś oglądającego TNA regularnie, ale Twoich wpisów jest w tym temacie na pęczki, więc wpadłeś wyżyć się po nieudanym dniu? Do napinki każdy jest dobry.
"Even the man with three H's would be proud of the way we buried this young, promising talent." - Broken Matt Hardy (Total Nonstop Deletion 15.12.2016)

  • Posty:  191
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  05.11.2006
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Jak zwykle 'obrońcy' wyskakują z frustracją. To już nie można napisać że takie zabookowanie walk na PPV jest głupie, bo jest sie frustratem?

Schemat jest prosty - nie podoba mi się TNA, nie oglądam, co nie znaczy że nie mogę wyrazić opinii na temat bookingu.

Ceglak, widocznie obrońcy nie są aż tacy fanatyczni i wierni, skoro 1% z oglądających darmowe tygodniówki wykłada kaskę na PPV.

 

I kolejny żelazny argument "a WWE to, a WWE tamto", co WWE ma tu do rzeczy? Komputer rządzący na RAW jeszcze ujdzie, ale komputer opieprzający Austina na RAW za ingerowanie w walke i 3 sekundy potem przydzielający mu role guest GM'a to już kretyństwo. :grin:

 

Pokaż mi te pęczki...z 10 góra ; )

17251576114d67ab5cd84bb.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • HeymanGuy
      Jeśli ktoś nie wie na co iść obecnie do kina to z czystym sumieniem mogę polecić Wielkiego Marty'ego. Film oparty z tego co słyszałem na faktach i co mi się od razu w tym filmie spodobało, że nie było przestojów, cały czas się coś działo, nie było tzw. przerw na siku, a w połowie mi się zaczęło chcieć - wytrzymałem do końca, bo nie chciałem niczego ominąć, a to już coś znaczy xD zwłaszcza, że rzadko kiedy działo się coś przyjemnego, ale nie chcę spoilerować. Nawet nie wiedziałem, że aktor w głów
    • HeymanGuy
      Death Riders vs. Don Callis Family: PAC zaczyna już w końcu bardziej przypominać PACa niż Froda xd Wszystko to oczywiście zmierza do Moxley vs. Takeshita o pas Continental, tak wskazuje booking od dłuższego czasu, ale nie chciałbym, żeby Mox przegrał ten pas tak szybko, odkąd go wygrał da się go oglądać, jest najmocniejszym punktem stajni, czego mu imo brakowało choćby jako mistrz AEW nie tak dawno temu. Takeshita? Po przegraniu IWGP równia pochyła, przydałoby mu się odbicie, ale nie tu. Tak sam
    • HeymanGuy
      No to ten można przenieść, bo zamierzam się tu udzielać częściej w sprawie Detroit Red Wings   Utah rozpykało Red Wingsów 4-1, co było dla mnie w sumie sporym zaskoczeniem. Utah tak naprawdę wysłało wiadomość do reszty stawki, że nadal zamierza się liczyć w walce o play-offy, wyglądali jakby grali siódmą grę z serii przeciwko Detroit, od początku narzucili tempo spotkaniu i było widać, że Detroit ich nieco zlekceważyło, bo przecież jakości im nie brakuje, są bardzo dobrze zorganizowaną druż
    • VictorV2
      NXT wciąż pokazuje dlaczego jest jedynym brandem wartym oglądania. Z jednej strony, cieszy mnie to bo lubię NXT, z drugiej...to chyba nie oni powinni błyszczeć. Ale cóż, skoro RAW i SD ma w dupie jakość, to ich problem   Izzi, Lola i Thea dały całkie, spoko match. Ładny opener, Panie kontynuują trzymanie poziomu. Jedna rzecz która wpadła mi do głowy w trakcie - miałem nadzieję że może Thea wygra ten pas i zrobią jakiś krótki program na zasadzie Thea wygrywa pas "przypadkiem" tak jak z
    • CzaQ
      Serio nikt nie grał w ponadczasowe heroski?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...