Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

WWE RAW - dyskusje, spoilery, wrażenia


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  1 203
  • Reputacja:   9
  • Dołączył:  05.11.2003
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Trochę upraszczam, ale różnica jest też taka, że Roman to produkt WWE, który jest tak stymulowany by być over wśród marków. Dean z kolei jest po prostu naturalnie over wśród każdej grupy fanów, bo po prostu pozwala mu się być autentycznym, być sobą.

  • Posty:  38
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.11.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Nie chciało mi wrzucić komentarza do newsa(3 razy nie opublikowało) to zapiszę tutaj :)

 

Trzeba Ortona wywalić wreszcie z czołówki na zawsze. Wielu narzeka na Cenę, Kane'a, na Big Showa, na Sheamusa, na part-timerów, ale oni wszyscy są fajni w porównani do najnudniejszej postaci w czołówce - Ortona.

Może ktoś się z tym nie zgodzi, ale Bryan, Wyatt Family, Ambrose, Rollins, Reigns, Cesaro, Rusev, Swagger, Barrett, Ziggler, Steen jak dojdzie, no i Cena(jeszcze chwilę, bo gwałtowne zmiany się na ogół nie opłacają), Big Show(aż do wypromowania nowego olbrzyma), Sheamus(obowiązkowo heel), Kane(w gimmicku demona), czasem jakieś ekstra gwiazdy jak Lesnar to powinna być wystarczająca czołówka. Orton do piachu, ew. może jak Rob Van Dam powalczyć o IC, by wypromować kogoś nowego. Tyle, że Rob czy Jericho chociaż mają relatywnie ciekawe walki pomimo wieku, a Orton? Raz na rok.

Jest problem, że nie ma odpowiednio wypromowanych gwiazd. A gdyby tak ostatnie 2 lata zamiast Ortona w ME przewinęli się chociaż Cesaro, Swagger, Barrett, Wyatt? Ziggler to rozumiem, że nie mógł być nadmiernie promowany przez częste urazy. Z Shield po rozpadzie natomiast dobrze prezentuje się tylko Ambrose. Reigns prawie nie walczy singlowo, a z Rollinsa zrobili wiecznego tchórza niczym Miz. Ambrose pasuje na rywala dla Stinga. Nie Undertaker, bo go nie będzie zapewne, nie Cena, bo przecież Sting nie pojawi się na 1 przegraną, a Cena nie przegra, niby po co? Do czasu WM 31 mogłaby pojawić się grupa jakichś wariatów, którzy atakowaliby kogo popadnie, jak kiedyś Shield i walka Ambrose'a ze Stingiem mogłaby skończyć się no contest.

Najlepiej, żeby liderem takiej grupy był Baron Corbin, bo największym problemem jest brak nowych dużych zawodników. Skoro za powerhouse'ów mają niby robić Reigns, który jest postury Ortona tylko ramiona ma większe albo Rusev, który wychudł już sporo i nie wykonuje żadnych rzutów, to jest mocno nie tak. A Big E może i jest niesamowicie umięśniony, ale to pokurcz. Podobnie zresztą jak Rusev. Obaj są ode mnie niżsi, a ja się sam uważam nadal za średniego(1,86m). Ktoś robiący karierę na gabarytach powinien być też wysoki. Rusev chociaż ma fajny gimmick. Może gdyby nie głupia wpadka Swaggera przed WM 30 to teraz ich konflikt grający na emocjach wielu Amerykanów i na pewno zwiększający zainteresowanie mógłby kończyć się w main evencie? A zamiast Swaggera Rusev zniszczyłby Ortona przed Henrym.

Przydałaby się gruntowna modernizacja składu, bo niektórzy dopychacze, szczególnie R-Truth, też są już wiekowi.

 

A co do Reignsa to oby jego miejsce zajął Ambrose. Choćby tymczasem. Ew. mógłby być jakiś prawdziwy powerhouse, bo kompletnie nie wiem czemu powerhouse'm jest określany czasem Reigns. Przy tym jak mało ruchów dostał to jest nawet trudne do określenia jaki podstawowy styl on prezentuje, ale na pewno nie jest to powerhouse. Może tak wyglądało jak robili triple powerbomb z Shield, ale jako singiel nie wykonuje żadnej siłowej akcji. Ani nie wygląda na powerhouse'a również. To jak niektórzy czepiają się jego umiejętności, zachowania, "sztucznych ryków", to przesada. Ale moveset tragiczny. Wszystkie akcje z dużego rozbiegu oprócz samoan drop, który powinien być dla prawdziwych Samoańczyków, a Reings o ile z takowymi spokrewniony, to w ogóle nie pasuje wyglądem. IlośNie chciało mi wrzucić komentarza do newsa(3 razy nie opublikowało) to zapiszę tutaj :)

 

Trzeba Ortona wywalić wreszcie z czołówki na zawsze. Wielu narzeka na Cenę, Kane'a, na Big Showa, na Sheamusa, na part-timerów, ale oni wszyscy są fajni w porównani do najnudniejszej postaci w czołówce - Ortona.

Może ktoś się z tym nie zgodzi, ale Bryan, Wyatt Family, Ambrose, Rollins, Reigns, Cesaro, Rusev, Swagger, Barrett, Ziggler, Steen jak dojdzie, no i Cena(jeszcze chwilę, bo gwałtowne zmiany się na ogół nie opłacają), Big Show(aż do wypromowania nowego olbrzyma), Sheamus(obowiązkowo heel), Kane(w gimmicku demona), czasem jakieś ekstra gwiazdy jak Lesnar to powinna być wystarczająca czołówka. Orton do piachu, ew. może jak Rob Van Dam powalczyć o IC, by wypromować kogoś nowego. Tyle, że Rob czy Jericho chociaż mają relatywnie ciekawe walki pomimo wieku, a Orton? Raz na rok.

Jest problem, że nie ma odpowiednio wypromowanych gwiazd. A gdyby tak ostatnie 2 lata zamiast Ortona w ME przewinęli się chociaż Cesaro, Swagger, Barrett, Wyatt? Ziggler to rozumiem, że nie mógł być nadmiernie promowany przez częste urazy. Z Shield po rozpadzie natomiast dobrze prezentuje się tylko Ambrose. Reigns prawie nie walczy singlowo, a z Rollinsa zrobili wiecznego tchórza niczym Miz. Ambrose pasuje na rywala dla Stinga. Nie Undertaker, bo go nie będzie zapewne, nie Cena, bo przecież Sting nie pojawi się na 1 przegraną, a Cena nie przegra, niby po co? Do czasu WM 31 mogłaby pojawić się grupa jakichś wariatów, którzy atakowaliby kogo popadnie, jak kiedyś Shield i walka Ambrose'a ze Stingiem mogłaby skończyć się no contest.

Najlepiej, żeby liderem takiej grupy był Baron Corbin, bo największym problemem jest brak nowych dużych zawodników. Skoro za powerhouse'ów mają niby robić Reigns, który jest postury Ortona tylko ramiona ma większe albo Rusev, który wychudł już sporo i nie wykonuje żadnych rzutów, to jest mocno nie tak. A Big E może i jest niesamowicie umięśniony, ale to pokurcz. Podobnie zresztą jak Rusev. Obaj są ode mnie niżsi, a ja się sam uważam nadal za średniego(1,86m). Ktoś robiący karierę na gabarytach powinien być też wysoki. Rusev chociaż ma fajny gimmick. Może gdyby nie głupia wpadka Swaggera przed WM 30 to teraz ich konflikt grający na emocjach wielu Amerykanów i na pewno zwiększający zainteresowanie mógłby kończyć się w main evencie? A zamiast Swaggera Rusev zniszczyłby Ortona przed Henrym.

Przydałaby się gruntowna modernizacja składu, bo niektórzy dopychacze, szczególnie R-Truth, też są już wiekowi.

 

A co do Reignsa to oby jego miejsce zajął Ambrose. Choćby tymczasem. Ew. mógłby być jakiś prawdziwy powerhouse, bo kompletnie nie wiem czemu powerhouse'm jest określany czasem Reigns. Przy tym jak mało ruchów dostał to jest nawet trudne do określenia jaki podstawowy styl on prezentuje, ale na pewno nie jest to powerhouse. Może tak wyglądało jak robili triple powerbomb z Shield, ale jako singiel nie wykonuje żadnej siłowej akcji. Ani nie wygląda na powerhouse'a również. To jak niektórzy czepiają się jego umiejętności, zachowania, "sztucznych ryków", to przesada. Ale moveset tragiczny. Wszystkie akcje z dużego rozbiegu oprócz samoan drop, który powinien być dla prawdziwych Samoańczyków, a Reings o ile z takowymi spokrewniony, to w ogóle nie pasuje wyglądem. Ilość akcji razi chyba każdego.

 

W ogóle to mogliby zrobić "twarzą federacji" kogoś wyglądającego ekstremalnie oryginalnie. Tak już było z Andre the Giantem, Hulkiem Hoganem, Undertakerem, Austin czy Warrior też wyglądali bardzo charakterystycznie, a Cena taki nijaki, Reigns też nic specjalnie oryginalnego. Kandydatem do tego oczywiście jest Dean Ambrose, a mógłby także Bray Wyatt.


  • Posty:  373
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  20.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Grzymisław, brakuje mi w twoim wywodzie wyraźnych konkretów. Chcesz wyautowania Ortona nie popierając tego żadnymi sensownymi argumentami? Pozwolę sobie jeszcze przyczepić się - Hogan i Austin nie są ekstremalnie wyróżniający... haha do takiej grupy zaliczyłbym raczej Umage czy hornswoggle'a ;)

Stanę dodatkowo w obronie Setha i przyznam, że u niego w ostatnim czasie zauważyłem największe postępy ze wszystkich, a i nie zapowiada się aby na tym poprzestał. Nie zapominajmy o jego face'owej wersji a la Jeff Hardy co sprzeda się bez problemu. Krytyka skierowana na Romka też taka naciągana. Fakt, że ma kuzyna The Rocka i federacja widzi w nim wielki potencjał (zarobkowy oczywiście) jakoś przyprawia niemałe grono forumowiczów o ból dupy, czepiających się nawet i jego mokrych (nie przetłuszczonych -,-) włosów. Chłopak dostanie push to i wyjdzie z czasem przy okazji jednego, dwóch większych programów, czy podoła main eventowi. Vince mimo wszystko rozum ma i w uparte na przekór wszystkim pchać go ciągle w górę nie będzie jeżeli coś nie wypali.

 

Roman kontuzjowany, kolejne miejsce się zwalnia... czy to nie najlepsza pora na push dla Cesaro w wersji "King of swing" oczywiście? :D


  • Posty:  630
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  04.09.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Grzymisław, brakuje mi w twoim wywodzie wyraźnych konkretów. Chcesz wyautowania Ortona nie popierając tego żadnymi sensownymi argumentami? Pozwolę sobie jeszcze przyczepić się - Hogan i Austin nie są ekstremalnie wyróżniający... haha do takiej grupy zaliczyłbym raczej Umage czy hornswoggle'a ;)

 

Przecież Austin to zwykły koleś w gaciach. Nawet żadnego wzoru na gaciach nie miał :D W dodatku łysy i bez tatuażów. Vince to był debil że go pushował :S

 

Nie rozumiem tego narzekania na Romana. Spoko, koleś jest słaby za mikrofonem ale w ringu jak chce to potrafi zrobić solidną walkę (chociażby z Ortonem na SS). Wygląd ma, charakterystyczne kilka movesów też ma (Austin, Rock, Cena, Hogan, Warrior każdy z nich posiadał kilka movesów na krzyż). Niech WWE go pcha w tytułowy obrazek. Orton też nie błyszczy za mikrofonem, a jednak jest drugą czołową postacią obok Ceny (powiedzmy sobie szczerze że to drugie najpopularniejsze nazwisko obecnie w WWE).

NACZELNY HEJTER FINNA BALORA

  • Posty:  111
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.02.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Vince mimo wszystko rozum ma i w uparte na przekór wszystkim pchać go ciągle w górę nie będzie jeżeli coś nie wypali.

 

Jakoś Cene w pcha na szczyt w kółko a po ratingach i reakcji na niego można chyba powiedzieć że nie wypalił, no i oczywiście Fandango Adam Rose jakieś króliczki wszystkie te pedalskie gimmicki wychodzą od niego.

287901358542b42156905d.jpg


  • Posty:  38
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.11.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Grzymisław, brakuje mi w twoim wywodzie wyraźnych konkretów. Chcesz wyautowania Ortona nie popierając tego żadnymi sensownymi argumentami? Pozwolę sobie jeszcze przyczepić się - Hogan i Austin nie są ekstremalnie wyróżniający... haha do takiej grupy zaliczyłbym raczej Umage czy hornswoggle'a ;)

Stanę dodatkowo w obronie Setha i przyznam, że u niego w ostatnim czasie zauważyłem największe postępy ze wszystkich, a i nie zapowiada się aby na tym poprzestał. Nie zapominajmy o jego face'owej wersji a la Jeff Hardy co sprzeda się bez problemu. Krytyka skierowana na Romka też taka naciągana. Fakt, że ma kuzyna The Rocka i federacja widzi w nim wielki potencjał (zarobkowy oczywiście) jakoś przyprawia niemałe grono forumowiczów o ból dupy, czepiających się nawet i jego mokrych (nie przetłuszczonych -,-) włosów. Chłopak dostanie push to i wyjdzie z czasem przy okazji jednego, dwóch większych programów, czy podoła main eventowi. Vince mimo wszystko rozum ma i w uparte na przekór wszystkim pchać go ciągle w górę nie będzie jeżeli coś nie wypali.

 

Roman kontuzjowany, kolejne miejsce się zwalnia... czy to nie najlepsza pora na push dla Cesaro w wersji "King of swing" oczywiście? :D

Reignsa pchać do góry ok, ale nie z takim movesetem...

Odkąd w ogóle oglądam wrestling regularnie to nie tyle nie cierpię co kompletnie nie budzi on jakiegokolwiek zainteresowania. A to chyba o to chodzi? Ani wyglądu, ani ciekawych historii, ani wypowiedzi, ani walki(no okazjonalnie jak ostatnio na sumerslam, ale to za mało na main eventera, już Cena ma n razy więcej ciekawych występów). Czy on w ogóle wzbudza jeszcze jakiekolwiek reakcje? Niby tak każdy na ten jego heel turn liczył, a to nawet pogorszyło postać. Reakcje słabe, postać do niczego, walki też słabe. On jest tak nudny, że jakiegokolwiek wrestlera z main rosteru dać na jego miejsce, to nie będzie gorzej. Czy to będzie Cesaro, czy Ziggler czy nawet Steen od razu bez podbudowy, nie wiem nawet czy jacyś zupełnie nie wypromowani zawodnicy by się lepiej nie spisali. Rzeczywiście - Reignsa się nieraz dodatkowo czepia za powiązania rodzinne z wieloma sławnymi wrestlerami, to co dopiero z Ortonem? Przecież on chyba zrobił karierę w dużej mierze dzięki byciu wrestlerem w 3-cim pokoleniu. Tak jak Ted DiBiase jr czy Curtis Axel pomimo sławnych ojców kariery nie zrobili oszałamiającej, to nie rozumiem czemu wypchnięto Ortona. Miał super postać na początku i jakoś się potem utrzymał. Najwyższy dla mnie czas skończyć. Czy on dla federacji stanowi jeszcze jakąś wartość jako przyciągający uwagę tłumów gwiazdor albo obiekt uwielbienia fanów kupujących koszulki itp.? Nie. Nawet jak był mistrzem, to i tak w konflikcie z Bryanem ważniejsi od Ortona byli HHH, Stephanie, Shield, Kane, jeszcze Big Show się przewinął latem ub. roku. Potem Shield buntuje się, to z kolei był Batista. Orton gdzieś tam na dalszym planie. To nie przypadek, bo on nijak się nie nadaje do jakiejkolwiek samodzielności, taki jest nieciekawy. I jako postać jest właściwie dla Authority pachołkiem, który czasem dostaje samodzielne zadania. Prawie jak Rowan i Harper dla Wyatta albo Langston dla Zigglera tuż po debiucie ciemnoskórego atlety. Od czasu upadku Legacy właściwie go w ścisłym main evencie nie było do czasu konfliktu z Bryanem, w którym był cały czas tylko figurantem wykonującym polecenia innych postaci.

Chyba widać, że nie ma ta postać wartości dostatecznej na tak wysoką pozycję? A wcześniej? Legacy też w dużej mierzy oparci na tym, że członkowie grupy mieli sławnych wrestlingowych przodków.

 

Austin nie, ale Hogan to właśnie był wyróżniający się bardzo. Może nie doczytałeś. A dziś stawia się na dość średnio wyglądające postaci... Już Orton to 100% przeciętności, przy nim to Cena, Reigns, CM Punk, nawet Christian są oryginalni.

 

[ Dodano: 2014-09-25, 17:33 ]

Grzymisław, brakuje mi w twoim wywodzie wyraźnych konkretów. Chcesz wyautowania Ortona nie popierając tego żadnymi sensownymi argumentami? Pozwolę sobie jeszcze przyczepić się - Hogan i Austin nie są ekstremalnie wyróżniający... haha do takiej grupy zaliczyłbym raczej Umage czy hornswoggle'a ;)

 

Przecież Austin to zwykły koleś w gaciach. Nawet żadnego wzoru na gaciach nie miał :D W dodatku łysy i bez tatuażów. Vince to był debil że go pushował :S

 

Nie rozumiem tego narzekania na Romana. Spoko, koleś jest słaby za mikrofonem ale w ringu jak chce to potrafi zrobić solidną walkę (chociażby z Ortonem na SS). Wygląd ma, charakterystyczne kilka movesów też ma (Austin, Rock, Cena, Hogan, Warrior każdy z nich posiadał kilka movesów na krzyż). Niech WWE go pcha w tytułowy obrazek. Orton też nie błyszczy za mikrofonem, a jednak jest drugą czołową postacią obok Ceny (powiedzmy sobie szczerze że to drugie najpopularniejsze nazwisko obecnie w WWE).

No i własnie Orton jest gwiazdą tylko z przyzwyczajenia, nawiązując do poprzedniego wpisu.

W czasach Hogana czy Warriora to było chociaż typowe, że ma się parę ruchów, a oni wyróżniali się wyglądem, zachowaniem, wzbudzali wielkie reakcje. Zresztą wtedy sztuki walki nie były zbyt popularne, właściwie tylko boks, MMA jeszcze nie było i ludziom takie coś starczało, nie wiedzieli jak wygląda prawdziwa walka wręcz.

Rock też potrafił wzbudzić emocje, szczególnie tutaj ważne były przemówienia.

A Austin miał taką postać, że walki kompletnie nie były ważne. Oglądali go nie przez poziom występów w ringu, tylko dlatego, że co drugi facet chciałby być taki w życiu jak postać odgrywana przez Steve'a.

A Reigns co? Ryback jak wygrywał regularnie też miał reakcje, rzucono mu głupie skądinąd hasło i tłum je skandował. Na pewno Roman ma potencjał, ale postaci brakuje więcej ruchów, na pewno też elastyczności, a na pewno singlowych występów. Przecież prawie każda jego walka jest drużynowa albo takową się staje.


  • Posty:  630
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  04.09.2012
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Rzeczywiście - Reignsa się nieraz dodatkowo czepia za powiązania rodzinne z wieloma sławnymi wrestlerami, to co dopiero z Ortonem? Przecież on chyba zrobił karierę w dużej mierze dzięki byciu wrestlerem w 3-cim pokoleniu. Tak jak Ted DiBiase jr czy Curtis Axel pomimo sławnych ojców kariery nie zrobili oszałamiającej, to nie rozumiem czemu wypchnięto Ortona. Miał super postać na początku i jakoś się potem utrzymał. Najwyższy dla mnie czas skończyć. Czy on dla federacji stanowi jeszcze jakąś wartość jako przyciągający uwagę tłumów gwiazdor albo obiekt uwielbienia fanów kupujących koszulki itp.? Nie. Nawet jak był mistrzem, to i tak w konflikcie z Bryanem ważniejsi od Ortona byli HHH, Stephanie, Shield, Kane, jeszcze Big Show się przewinął latem ub. roku. Potem Shield buntuje się, to z kolei był Batista. Orton gdzieś tam na dalszym planie. To nie przypadek, bo on nijak się nie nadaje do jakiejkolwiek samodzielności, taki jest nieciekawy. I jako postać jest właściwie dla Authority pachołkiem, który czasem dostaje samodzielne zadania. Prawie jak Rowan i Harper dla Wyatta albo Langston dla Zigglera tuż po debiucie ciemnoskórego atlety. Od czasu upadku Legacy właściwie go w ścisłym main evencie nie było do czasu konfliktu z Bryanem, w którym był cały czas tylko figurantem wykonującym polecenia innych postaci.

Chyba widać, że nie ma ta postać wartości dostatecznej na tak wysoką pozycję? A wcześniej? Legacy też w dużej mierzy oparci na tym, że członkowie grupy mieli sławnych wrestlingowych przodków.

 

Jezu ale ty masz problem z Ortonem. Gdyby Randall był taki przeciętny na jakiego go sugerujesz to obstawiam że nie miałby tylu fanów na chociażby Attitude. Gość wie jak zrobić dobry pojedynek, posiada jakiś tam wizerunek (nie tak wyrazisty jak za młodu ale jednak ciągle go posiada). Po za tym jest różnica między Ortonem, a DiBiase i młodym Perfectem. Ted oraz Curtis nie posiadają za grosz charyzmy i musieli jechać na sławie ojca. Randy to zupełnie inna bajka.

 

Austin nie, ale Hogan to właśnie był wyróżniający się bardzo. Może nie doczytałeś. A dziś stawia się na dość średnio wyglądające postaci... Już Orton to 100% przeciętności, przy nim to Cena, Reigns, CM Punk, nawet Christian są oryginalni.

 

Dojebałeś :lol:

Christian to jobber z wyglądu w porównaniu do Randy'ego. Może tatuaże stały się normalne ale nie zmienia to faktu że Orton ma wizerunek, który przebija połowę rosteru (w dodatku nie jest typową kluchą jak Punk tylko bliżej mu do Zigglera sylwetką).

 

No i własnie Orton jest gwiazdą tylko z przyzwyczajenia, nawiązując do poprzedniego wpisu.

W czasach Hogana czy Warriora to było chociaż typowe, że ma się parę ruchów, a oni wyróżniali się wyglądem, zachowaniem, wzbudzali wielkie reakcje. Zresztą wtedy sztuki walki nie były zbyt popularne, właściwie tylko boks, MMA jeszcze nie było i ludziom takie coś starczało, nie wiedzieli jak wygląda prawdziwa walka wręcz.

Rock też potrafił wzbudzić emocje, szczególnie tutaj ważne były przemówienia.

A Austin miał taką postać, że walki kompletnie nie były ważne. Oglądali go nie przez poziom występów w ringu, tylko dlatego, że co drugi facet chciałby być taki w życiu jak postać odgrywana przez Steve'a.

A Reigns co? Ryback jak wygrywał regularnie też miał reakcje, rzucono mu głupie skądinąd hasło i tłum je skandował. Na pewno Roman ma potencjał, ale postaci brakuje więcej ruchów, na pewno też elastyczności, a na pewno singlowych występów. Przecież prawie każda jego walka jest drużynowa albo takową się staje.

 

W takim razie era Hogana i Warriora trwa do dziś. Chcemy czy nie ale te kilka ruchów w zupełności wystarczy Romanowi. Jednak czy to źle? Obstawiam że walki Reignsa będą na zasadzie pojedynków Jaśka, więc wiele nie potrzebuje. Ważne żeby jego ruchy wzbudzały emocje, a to już osiągnął.

NACZELNY HEJTER FINNA BALORA

  • Posty:  38
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  21.11.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Rzeczywiście - Reignsa się nieraz dodatkowo czepia za powiązania rodzinne z wieloma sławnymi wrestlerami, to co dopiero z Ortonem? Przecież on chyba zrobił karierę w dużej mierze dzięki byciu wrestlerem w 3-cim pokoleniu. Tak jak Ted DiBiase jr czy Curtis Axel pomimo sławnych ojców kariery nie zrobili oszałamiającej, to nie rozumiem czemu wypchnięto Ortona. Miał super postać na początku i jakoś się potem utrzymał. Najwyższy dla mnie czas skończyć. Czy on dla federacji stanowi jeszcze jakąś wartość jako przyciągający uwagę tłumów gwiazdor albo obiekt uwielbienia fanów kupujących koszulki itp.? Nie. Nawet jak był mistrzem, to i tak w konflikcie z Bryanem ważniejsi od Ortona byli HHH, Stephanie, Shield, Kane, jeszcze Big Show się przewinął latem ub. roku. Potem Shield buntuje się, to z kolei był Batista. Orton gdzieś tam na dalszym planie. To nie przypadek, bo on nijak się nie nadaje do jakiejkolwiek samodzielności, taki jest nieciekawy. I jako postać jest właściwie dla Authority pachołkiem, który czasem dostaje samodzielne zadania. Prawie jak Rowan i Harper dla Wyatta albo Langston dla Zigglera tuż po debiucie ciemnoskórego atlety. Od czasu upadku Legacy właściwie go w ścisłym main evencie nie było do czasu konfliktu z Bryanem, w którym był cały czas tylko figurantem wykonującym polecenia innych postaci.

Chyba widać, że nie ma ta postać wartości dostatecznej na tak wysoką pozycję? A wcześniej? Legacy też w dużej mierzy oparci na tym, że członkowie grupy mieli sławnych wrestlingowych przodków.

 

Jezu ale ty masz problem z Ortonem. Gdyby Randall był taki przeciętny na jakiego go sugerujesz to obstawiam że nie miałby tylu fanów na chociażby Attitude. Gość wie jak zrobić dobry pojedynek, posiada jakiś tam wizerunek (nie tak wyrazisty jak za młodu ale jednak ciągle go posiada). Po za tym jest różnica między Ortonem, a DiBiase i młodym Perfectem. Ted oraz Curtis nie posiadają za grosz charyzmy i musieli jechać na sławie ojca. Randy to zupełnie inna bajka.

Jeśli ma jakikolwiek wizerunek poza tym, że wykonuje polecenia HHH, co nie jest samo w sobie wizerunkiem, to w każdym razie ciężko w ogóle jakoś określic jaki. Właśnie takiego przeciętniaka, który ani wyglądu, ani walk, ani historii z nim w roli głównej. Jakby nie był taki przeciętny, to by nie był od lat ciągle w jakichś grupowych konfliktach.

Wiele w tym winy twórców scenariusza też.

 

Austin nie, ale Hogan to właśnie był wyróżniający się bardzo. Może nie doczytałeś. A dziś stawia się na dość średnio wyglądające postaci... Już Orton to 100% przeciętności, przy nim to Cena, Reigns, CM Punk, nawet Christian są oryginalni.

 

Dojebałeś :lol:

Christian to jobber z wyglądu w porównaniu do Randy'ego. Może tatuaże stały się normalne ale nie zmienia to faktu że Orton ma wizerunek, który przebija połowę rosteru (w dodatku nie jest typową kluchą jak Punk tylko bliżej mu do Zigglera sylwetką).

Ależ czy ja twierdzę, że Christian ma lepszą sylwetkę od Ortona?? A właśnie, teraz sobie przypomniałem, że on teoretycznie jeszcze występuje, jakoś tak nie pamiętałem nic kompletnie od konfliktu z Rhodesem o IC w 2012, który to tytuł potrzymał chwilę. Później jeszcze jakieś występy w wieloosobowych walkach jak MiTB. I coś tam jeszcze było z del Rio, no ale nie pamiętam bez czytania biografii.

W czasach duetu z Edge'm, chociaż trochę wieszając się na postaci sławniejszego kolegi, był postacią nie oryginalną, ale trochę nieprzeciętną. Teraz chociaż taka stara twarz i ma coś wyróżniającego. No niech będzie, że są podobnie nijacy. Ale Christian kiedyś był w miarę.

 

No i własnie Orton jest gwiazdą tylko z przyzwyczajenia, nawiązując do poprzedniego wpisu.

W czasach Hogana czy Warriora to było chociaż typowe, że ma się parę ruchów, a oni wyróżniali się wyglądem, zachowaniem, wzbudzali wielkie reakcje. Zresztą wtedy sztuki walki nie były zbyt popularne, właściwie tylko boks, MMA jeszcze nie było i ludziom takie coś starczało, nie wiedzieli jak wygląda prawdziwa walka wręcz.

Rock też potrafił wzbudzić emocje, szczególnie tutaj ważne były przemówienia.

A Austin miał taką postać, że walki kompletnie nie były ważne. Oglądali go nie przez poziom występów w ringu, tylko dlatego, że co drugi facet chciałby być taki w życiu jak postać odgrywana przez Steve'a.

A Reigns co? Ryback jak wygrywał regularnie też miał reakcje, rzucono mu głupie skądinąd hasło i tłum je skandował. Na pewno Roman ma potencjał, ale postaci brakuje więcej ruchów, na pewno też elastyczności, a na pewno singlowych występów. Przecież prawie każda jego walka jest drużynowa albo takową się staje.

 

W takim razie era Hogana i Warriora trwa do dziś. Chcemy czy nie ale te kilka ruchów w zupełności wystarczy Romanowi. Jednak czy to źle? Obstawiam że walki Reignsa będą na zasadzie pojedynków Jaśka, więc wiele nie potrzebuje. Ważne żeby jego ruchy wzbudzały emocje, a to już osiągnął.

Ja jednak widzę różnicę. A postacią Reignsa widzę, ze jesteś usatysfakcjonowany. No ale przy Ortonie on jest jednak niezły, więc mogę zrozumieć. I tak akcje Ceny jakoś się zbierają w pewną całość, przynajmniej ze 2-3. A Reignsa to jest: rozbieg-clothesline, rozbieg-superman punch, rozbieg wokół ringu i kopnięcie w wiszącego na linach, rozbieg-spear.

Jak porównywać do Ortona, z którym jest w konflikcie, to jest naprawdę w porządku.


  • Posty:  548
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.03.2014
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Popieram MSMic. Randall potrafi wykręcić dobre walki, ale zależy, z kim. Jego konfrontacje z Ceną i zarazem ich feud i walki przeszły do Historii niczym Austin vs Rock. Choć nigdy nie stoczyli walki na żadnej z WrestleManii, to i tak uważam, że ich konfrontacje, jak i walki był na wysokim poziomie. Wiadomo ta walka z TLC o pasy nie była niczym wielkim i przymulająca walka na RR. Przypomina rok 2009 + 2007 Randy był na wysokim poziomie był czołowym Heel'em w federacji jego walki stały na dobrym poziomie, bo były znakomicie rozpisywane był świetnym psycho-heel'em, ale od kiedy przedraftowali go na Smackdown w 2011 roku i nadali mu przydomek Apex Predator, to się zmieniło, ale i tak szanuje Ortona, za to co zrobił dla federacji parę lat temu. Obecny Orton jest, po prostu beznadziejnie rozpisywany, po prostu robią go na cipo-heel'a co RAW dostaje wpierdol od Cena co jest smutne. Powoli jego czas się kończy zrobił dużo dla federacji, ale nie zmienia, to faktu że czekają inni w kolejce i czas najwyższy ich wypromować. Wiadome jest to, że walka z Orton'em dla jakiegoś zawodnika pokroju Zyan, Crowe, czy tam Corbin na samej WrestleManii może być czymś wielkim, bo w sumie jest to dawna Ikona Ruthlees Agression Legend Killer, Viper itd.

 

A że teraz jego walki są nudne, to tylko wina Creative Teamu, że tak go beznadziejnie rozpisuje już w roli Face'a miał więcej możliwości ringowych niż w roli Heela. Zbanowali mu Punt Kicka zmienili mu gmmick dopasowali go do dzisiejszej ery.

 

Co do postaci Roman. Wystarczy mu tylko to, że drze ryja całą parą, a publika razem z nim i ważne, że ma Spear jako akcje kończąca, żeby były emocje. Faktycznie porównujecie Cena do Romana co według mnie jest nie na miejscu. Moim zdaniem, to dwie inne bajki wiadomo tu się zgodzę są Supermen'ami, ale mają całkiem inne akcje. Moim zdaniem Roman ma więcej akcji od Cena i potrafi się dość solidnie wykonać zarazem jest szybszy w ringu niż Cena i jego finisher potrafi wywołać emocje, bo to w końcu legendarny Spear, który wniósł dość ekstremalnych momentów w świecie WWE. Ale nie zmienia, to faktu, że Reigns ma dużego minusa w przeciwieństwie do Jasia. Roman, po prostu jest słaby za mikrofonem no niestety potrafi tyle powiedzieć co Kevin Nash za czasów WCW chodź ten i tak był od niego lepszy. Cena ma może i słaby Move-st, ale za mikrofonem jest wybitny i potrafi czasami wykręcić nie zły segment np: z Heymanem. A Roman, to najwyżej może przewyższyć Jasia w ringu, choć i tak mu daleko do Cena.

 

Obecna era w WWE przypomina mi powrót w czasie do początków lat 90-ątych. Właśnie, wtedy też nie, które walki był nudne, ale był, chociaż jakieś emocje ktoś zawsze wszedł zainterweniował itd. a teraz jest na odwrót walki powolne + wszystko na odpierdol rozpisane. Kiedy w Firmie zacznie się mały kryzys, to federacja sięgnie po ostrzejszy produkt może i nie podobny do tego z Attitude, ale coś w miarę podobnego. Bo raczej jest to nie możliwe, żeby panie rozbierały się w ringu albo spadający Rollins na pinezki :twisted: . Obecna Era nie jest zła, ale trzeba pierw wiedzieć jaką po prowadzić, na przykład NXT jak na dzisiejszą erę trzyma poziom, a na przykład takie RAW trwa 3 godziny, a panuje na nim totalny chaos i nuda, a NXT trwa nie całe 50 min i jest więcej emocji niż na jednym RAW. Najgorsze jest to, że w WWE mamy dwóch szefów jeden mówi tak drugi tak jeden coś obiecuje drugi, to niespełnia i to jest właśnie największy problem w firmie Vince'a.

 

Chciałbym tu się odnieść do postaci Christiana. Ten zawodnik osiągnął już swój cel ma już ponad 40 lat na karku zdobył pas WHC, więc po co mu dalej walczyć? Przecież wiadome jest to, że nigdy nie zdobędzie pasa WWE . Osiągnął już wszystko w WWE prócz pasa WWE, więc i tak niemal pewne, że Capitan Charisma odejdzie w najbliższym czasie na emeryturę za dużo kontuzji itp. Może i WWE zrobił z niego ciotę, ale swoje najlepsze momenty w WWE przeżył :)

Przywiązanie jest ograniczeniem samego siebie.

83847756857933960bf77b.jpg


  • Posty:  3 040
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  04.12.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Przy obecnej biedzie w rosterze, taki Orton zasługuje na bycie topowym "superstarem". Koleś jest kompletny jak na warunki WWE, ma kapitalny wizerunek (facjata, muskulatura, sposób poruszania się), ma świetny theme i wejście na ring (przez co publika dalej na niego reaguje mimo tylu lat w rosterze), ma najlepszy finisher w obecnym WWE, potrafi zrobić bardzo dobre walki jeśli walczy z kimś z kim czuje "chemie" vide Christian czy Ziggler. Stawianie wyżej takich drewien marketingowych jak Rusev czy Sheamus to duża przesada. Podsumowując: Orton!... a i jeszcze jedno w Gdańsku też na niego buczeli a Randy wygrał także, pokazał, że jest najlepszy i zamknął usta krytykom... :D (kto był ten wie o co chodzi)

Zrobiłem dużo dla biznesu:

Udział: Youshoot Teddy Long, Youshoot Rikishi, Lapsed Fan Podcast, Wrestling Soup, konwersacje z Dejwem na twitterze... Więc się wypowiadam + jestem w stanie słuchać Russo.


  • Posty:  548
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.03.2014
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Moim zdaniem Rusev, to drewno. Koleś nie ma charyzmy nabycie Main Eventer'em obecny gmmick, który teraz nosi pogromca Amerykanów i Boss Rosji jest beznadziejny i ciągła gadka o Putinie już mi się rzygać chce jak widzę tego grubasa z flagą Rosji. Koleś za mikrofonem jest blady faktycznie, to tylko Lana za niego przemawia, a WWE chce z niego zrobić drugiego Umagę. On się nie nadaje na zastępce Umagi, to tak jak zrobić z Lesnar'a na siłe Face'a. Umaga w przeciwieństwie do niego miał więcej charyzmy był Monster-Heel'em i nie źle się prezentował w gmmicku wariata z dżungli, więc Rusev, to mu może najwyżej hołd oddać. Nie chce nigdy widzieć tego zawodnika w Main Evencie ma kijowaty finisher. Po za tym mam nadzieje, że na początku roku podłożą go Cena :twisted: lepsze, to niż pogrzebanie Rollinsa przez Jaśka. :grin:
Przywiązanie jest ograniczeniem samego siebie.

83847756857933960bf77b.jpg


  • Posty:  111
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.02.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

kołek Najpierw mówisz że Cena robi dobre proma a potem że rzygać ci się chce pro rosyjskimi promami podczas gdy one sa powtarzane od paru miesiecy a Cena od 9 lat. I Cena zdecydowanie nie jest wybitny na micu to czasami zdarza musi zrobić dobre promo ale w większości mam wrażenie jak bym słuchał polityka.

 

Orton>Cena

 

Wypowiem się jeszcze w temacie Reignsa gość jest lepszy w ringu od Ceny i chociaż dobrze sprzedaje ale powinni przestać go bookować jak Cene bo na teraz jego walki opierają się na samych punch'ach i tych kilku signature move 'sach niech zacznie robić suplexy arm dragi itd. A co do mica to pamiętam jak kiedyś podczas jego proma publika chantowała Cena Sucks a on powiedział coś when Roman Reigns is in da house you damn right Cena Sucks i powinni pozwolić na więcej niech poprostu będzie sobą podrzuce może nie najlepszy przykład ale moim zdaniem Scott Steiner nie był najlepszy na micu ale przez to jak wychodził poza skrypt zajebiscie sie tego sluchalo i gdy mówił że skopie komuś dupe to wiedziałeś że to zrobi i nie chodzi mi o to żeby Reigns zaczął rzucać sukami na lewo i prawo niech dadzą mu więcej luzu wgl powinni dać wrestlerą więcej luzu w ringu i na micu a mogliby robić zajebiste rzeczy bo potencjał w ich rosterze jest ogromny tylko zjebany booking wszystko psuje.

287901358542b42156905d.jpg


  • Posty:  147
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  05.01.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Najgorsze w Dablju jest rozpisywanie od deski do deski prom dla zawodnikow.Nie maja oni wtedy kompletnie swobody mowienia i przekazania wlasnych emocji i mysli co przeklada sie na wiarygodnosc ich prom(Nie mowie o wszytkich oczywiscie-Cena,Heyman czy Punk wczesniej robia to swietnie i ich proma takze wychodzily z siebie a nie tylko z kartki.)Dobrym przykladem jest chociazby Ziggler wielu mowi ze jest cienki na micu ,a na backstegu w wywiadach daje niesamowite proma od siebie(bo wtedy ma calkowita swobode).

-Może zabrzmi to dość arogancko, ale nigdy nie pozwól mówić innym, że nie jesteś świetny...

-This may sound quite arrogant , but I never let tell others that you're not great...

91674922154aff2a817159.jpg


  • Posty:  83
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.02.2013
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Nie wiem jak wy ale ja mam wrażenie iż Reigns zbiera taki pop jest spowodowany tym że ludzie bardzo stęsknili się za SPEAREM wykonywanym przez

Edga lub Goldiego dlatego też akcja ta znajduje się w moveset Romana.


  • Posty:  10 383
  • Reputacja:   405
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Generalnie to ja się zastanawiam jak teraz dalej będzie się toczyć sprawa Romana. Sześć miesięcy ma z głowy (jak nie lepiej), więc na HiaC go nie będzie. MOŻE wykuruje się na Survivor Series, ale czy będzie wtedy w dobrej formie? Wątpię. Tryplak na TLC? Bardzo wątpię. Jeśli jego nieobecność potrwa 6 tygodni to jasne, nie będzie źle, ale jeśi jakkolwiek się to przedłuży to pojawia się problem. Kiedy skończyć jego pozostałe feudy? Kiedy tryplak? Jaka podbudowa przed Royal Rumble? Kiedy dać pozostałe feudy? Jak go potem podpromować? Nawet się nie łudzę, że tak będzie, ale moim zdaniem gdyby w razie nieobecności Romana jego miejsce zając ex-Moxley to WWE by zyskało gigantyczny skok w ratingach, topową gwiazdę, a Rollins miałby co robić ze swoją walizką. Feud mógłby trwać i trwać, tych dwóch nigdy nie nudzi, kiedy mają czas antenowy. Wiadomo, wujek Vince powie swoje, ale chyba nawet on nie jest tak ślepy, żeby nie widzieć, że Dean dostaje teraz cheer porównywalny do Romka, jeśli nie większy. Już pomijając fakt, że Roman to produkt typowo dla marków, a Dean to produkt także dla smartów, pomijając fakt, że ewentualna walka Tryplaka z Deanem ma milion razy solidniejsze podłoże storyline'owe niż Tryplaka z Romanem (tak, ego HHH nie pozwoli mu przegrać z Deanem, ale myślę, że gdyby miał się poświęcić w zamian za Romana to byłby do tego skłonny), pomijając fakt, że Dean na miku potrafi zrobić całą galę, a Romek co najwyżej coś po kimś powtórzyć, i że gimmick Romana nie nadaje się w żadnym razie na faceta idącego na Lesnara a Gooda jak najbardziej… Rany, wszystko jest za tą opcją. Wszystko, poza wujem Vincem. Ambrose z głównym złotem i tak kiedyś skończy, ale właśnie nadarzyła się okazja, żeby zrobić z niego topowego main eventera z upper midcardera. W obecnej sytuacji chyba i tak Vince musi schować honor do kieszeni i poprawić jakość produktu, bo ratingi jak lecą tak lecą. Roman to ratingi w dół, Dean w górę. A tak już na zupełnym marginesie to mogę się założyć, że nie zostawią tak publiki chantującej "CZW" i Ambrosa wyrzucającego krzesła na środek ringu przy okazji TLC.

 

Moxley nie ma szans wydymać z pushu swojego ex-partnera z Tarczy, dla którego szykowana jest ta cała mega-promocja. Romek, poza mic skillsami, ma wszystko to co Cena, a czego nie ma Ambroży – czyli gabaryty i twarz przystojniaka, któremu by się nie oparła żadna małolata (+ równie „bogaty” move set w ringu :D ). To WWE, a nie Indys – tutaj trzeba „wyglądać” (skille to sprawa drugorzędna), zwłaszcza jeżeli chce się być „twarzą fedki”, a Mox niestety nie wygląda (ani pod kątem budowy, ani też fizjonomii). Romek jest też bardzo over z publiką, co tylko przekonuje McMahona, że to dobry wybór (+ jest ponoć bardzo skromny na backu i chętnie słucha rad starszych stażem, a więc „syndrom Ortona” mu nie grozi i dobrze chłopak rokuje na przyszłość).

Powiem tak – RoMan musiałby chyba dobrać się do wnuczek Vince’a, żeby szykowany dla niego push został przeniesiony na kogoś innego. I nie liczyłbym na to, że Ambrose będzie drugim Stone Coldem, bo w erze PG (i przy jej ograniczeniach) to i Austin nie byłby tak chwytliwą postacią jak w Erze Attitude (to tak jakby studio Disneya chciało nakręcić pornosa, ale zachowując wszelkie swoje dotychczasowe standardy).

Jeżeli miałbym obstawiać, to powiedziałbym, że to nie było tak, że Vince spontanicznie postanowił przerwać streak Grabarza i pozwolił zajechać Lesnarowi Cenaminatora, aby później „kogoś tam na tym wypromować”. Sądzę, że McMahon dużo wcześniej już poczuł wzwód na myśl o przystojnym koksie z rodziny Rocka (widać to po tym jak od samego początku jest prowadzona jego postać) i postanowił z premedytacją „wyhodować” Lesnara jako karmę dla przyszłego giga-pushu właśnie Romualda.

 

Wszystko pięknie ale jeśli nie Roman vs Lesnar to The Rock vs Lesnar ;) Jedyną szansą dla Ambrose'a by ME wm jest taka ze fani beda za nim jak za Bryanem w tym roku co mogło by się stać z Romanem ale napewno nie stanie się z The Rockiem. No i Rock pozniej moglby oddac pas Reignsowi podbudowa oparla by sie pewnie na tym ze sa kuzynami juz nie moge sie doczekac...

 

Dla mnie opcja Lesnar vs. Rock to mega-głupota. Ma to sens jedynie pod kątem star-powera, ale z punktu widzenia promocji, to typowe harakiri, bo cały splendor za pokonanie Bestii, spłynie na kolesia, który w WWE pojawia się max raz do roku. Kompletny bezsens. I można sobie tam mówić, że przecież Rock później jobnie z pasa temu Romkowi, ale to już ni chuja nie będzie to samo (zwłaszcza pod kątem promowania zawodnika). Lesnar ma obecnie niesamowitą passę (przerwanie streaku Takera, squash na Cenie) oraz status (Killera Killerów) i pierwszy kto go pokona (nie ważne w jaki sposób) przez pin lub suba - z miejsca zyska status „pogromcy bestii”, która wydawała się nie do zatrzymania dla największych tuz McMahonlandii… Analogicznie (dla fanów MMA): czy wyczynem tego samego kalibru byłoby obecnie pojechanie Chrisa Weidmana (po tym jak dwa razy pokonał samego Andersona Silvę) czy może jednak wcześniejsza (przed Weidmanem) wygrana z samym Spiderem i przerwanie jego długoletniego streaku? Dla mnie – bez porównania.

Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.

Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

88278712552c9632374b21.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      Autor: Lewis Carlan 12 marca 2007 roku BUSHI (wtedy jako T28) zadebiutował w All Japan Pro-Wrestling, przegrywając z Nobukazu Hiraia. Po pięciu latach BUSHI zadebiutował w New Japan Pro-Wrestling w maju 2012 roku. Jest najbardziej znany z 12 lat spędzonych w NJPW i był członkiem frakcji Los Ingobernables de Japon wraz z Tetsuya Naito, Hiromu Takahashiiem, Shingo Takagim oraz Yotą Tsujim i innymi byłymi członkami. Obecnie jako freelancer BUSHI utworzył Los Tranquilos de Japon wraz z Tetsuya Na
    • Grok
      ROH wraca na HonorClub dzisiejszego wieczoru. Siedem walk zapowiedzianych na to show. ROH Women’s World Champion Athena zmierzy się z Maya World w Proving Ground match. Sammy Guevara i The Beast Mortos z LFI ogłosili otwartą walkę o swoje Ring of Honor World Tag Team Championships. ROH zapowiedziało, że ktoś odpowie na wyzwanie podczas dzisiejszego show. Tony Nese, Ariya Daivari i Stori Denali z Premier Athletes wystąpią w mieszanej sześcioosobowej akcji. Przeciwnicy nie zostali jeszcze
    • MissApril
    • Grok
      Tony Khan nie ukrywa ambicji dotyczących przyszłości AEW w świecie po ewentualnej fuzji Warner Bros. Discovery ze Skydance i Paramount – chciałby, by jego promocja znalazła się na tej samej platformie co inne popularne dyscypliny sportowe. Khan w czwartek przez godzinę rozmawiał z mediami, promując pay-per-view AEW Revolution w tę niedzielę, kiedy to Dave Meltzer zapytał go o ewentualne zmiany w krajobrazie medialnym. Khan szeroko omówił swoje relacje z Davidem Zaslavem, zespołem WBD i David
    • Grok
      Tony Khan podzielił się krótką aktualizacją na temat byłego mistrza świata AEW Samoa Joe. Khan jest optymistycznie nastawiony co do powrotu Joe, który dochodzi do siebie po kontuzjach. Nie widzieliśmy go w ringu od zwycięstwa nad Mike'em Baileyem 21 stycznia na Dynamite. Lutowy raport mówił o protokole wstrząsu mózgu, a sam Joe w zeszłym tygodniu stwierdził, że wróci „szybciej niż później”. Zapytano go też o MyAEW i czy platforma mogłaby stać się dostawcą PPV na rynku krajowym – oprócz międz
×
×
  • Dodaj nową pozycję...