Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

WWE RAW - dyskusje, spoilery, wrażenia


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  25
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  07.05.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

heh raw było całkiem śmieszne ;] Ricardo jaki "fajter" :DD R-truth ma śmieszny akcent mowy jako heel ;]

  • Posty:  394
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  22.11.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Ostatnie Raw mogę uznać za całkiem dobre.

 

Początkowy segment był naprawdę bardzo dobry i każdy z zawodników dobrze się spisał za mikrofonem. Wszystkich przyćmił jednak Ricardo Rodriguez, a to jak zamknął twarz Mizowi było genialne. Rey też mi się podobał, a tekst, że przeznaczeniem Alberto jest bycie konferansjerem Ricardo też był znakomity, ale mina Ricardo jeszcze lepsza. Najsłabiej chyba wypadł Miz, ale też nie powiedział on nic nowego i nie zszedł poniżej dobrego poziomu. Feud R-Trutha z Reyem jeśli będzie miał miejsce to powinien być dobry i jak dla mnie zapowiada się tak dobrze jak feud Morrisona z raperem, ale najpierw to JoMo musi wyleczyć kontuzję.

 

Cieszę się, że tym razem nie pozwolili Masonowi zdominować mistrzów tag teamów, gdyż dla mnie nie zasługuje on na punkt. 100 razy bardziej wolę push dla Otungi, który też jest drewnem, ale Mason tak naprawdę nie umie prosto biec. Spójrzcie na jego wejście podczas Royal Rumble Matchu to mówi samo za siebie. Dolph chyba już na stałe zagłębił się w midcardzie i nie widzę dla niego ciekawych perspektyw. W obecnej chwili przydałby mu się nawet pas U.S. Championa.

Feud komentatorów jest kontynuowany i teraz już nie ma innej opcji niż zwycięstwo Lawlera na zakończenie tego feudu. Ten tekst Cole'a o matce był kontrowersyjny i nie powinni więcej tego używać.

 

Main Event gali stał na całkiem niezłym poziomie, ale ja nie widziałem aby na Raw Cena ogłosił stypulację walki na Over The Limit, a wszyscy trąbią o I Quit Matchu na PPV. Walkę wygra Cena, a Miza chętnie widziałbym w feudzie z Mysterio, gdy ten skończy z R-Truthem. W main evencie podobało mi się, że heele nie współpracowali ze sobą tylko każdy walczył sam. Pozostaje jeszcze pytanie co z Albertem? Czyżby miał się nie pojawić na Over The Limit?


  • Posty:  10 374
  • Reputacja:   396
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Jasny

Ghostwriter napisał/a:

-Raven- napisał/a:

do teraz się brechtam jak o tym myślę... twitterowy feud :lol: )

 

 

Twitterowy feud. Dobre. :)

 

Niedługo pewnie wyjdę na przytakiwacza Ravena - ale w kwestii Rocka po prostu nie mogę się z nim nie zgodzić. Co sądzę o tym całym szaleństwie z Peoples Champem (a może właśnie należałoby teraz wymyślać Rockowi nowe ksywki - np. The Champion Via Satellite, The Most Electrifying Man in Twitter?) pisałem już nie raz. Można się zastanowić na ile cała ta sytuacja może mu zaszkodzić. Na pewno mu nie zaszkodzi w hoolywodzkiej karierze. Producenci będą mieli w dupie, że podłożył się Cenie. Rock może co najwyżej stracić wizerunkowo wśród fanów wrestlingu. Jeżeli ktoś ma chociaż ćwierć mózgu to powinien już teraz jednak krzywo patrzeć na Dwaynea. Bardziej niż ewentualna porażka z Ceną ludzie powinni być bardziej rozczarowani tym, że zrobił ich w balona, że rozdrabnia się na drobne i zamiast elektryzować zaczyna (gdy Rock wgniatał w ziemię swoim promem po "powrocie" nie sądziłem, że kilka miesięcy później napiszę coś podobnego) - p r z y n u d z a ć. Zastanawia mnie na ile Rock jeszcze potrafi w ogóle zadowalać publikę WWE. Jeżeli zadowala - to mnie to po prostu bardzo dziwi. Ale nawet jeżeli fani wrestlingu ogarną, że Rock zachowuje się tak a nie inaczej to przecież masowo nie przestaną chodzić na jego filmy (co najwyżej parunastu fanatycznych idealistów WWE ery Attitude - o ile tacy jeszcze oglądają dzisiejsze WWE). Natomiast jego realny powrót do wrestlingu należy włożyć między bajki. Rock nic nie straci. Parafrazując reklamę z Leo Beenhakkerem można zadać tylko pytanie "Rock, why?". Ale odpowiedź wszyscy znamy.

 

I zastanawia mnie jeszcze jak będzie ta walka wyglądać. Jeżeli tak jak Rocka z Hoganem to będzie można od nadmiaru słodkości zwymiotować. Jasiek z Ceną czyszczą ring z heeli a na koniec graba lub miś. Wolałbym oczywiście heelturnu Jaśka. Cena wygrywa nieczysto, Rock usprawiedliwiony a ludzie mają nowy obiekt nienawiści. Ale będzie raczej słodko, ładnie i przyjemnie. Z duchem obecnej polityki WWE.

 

 

Jeszcze na facebooku ma być, nie czepiajcie się ;)

 

Parafrazując klasyk z "Chłopaki nie płaczą": aaaaa... jak tak, to przepraszam :lol:

 

Co do przynudzania to zgoda, ale myślę, że trochę jest to też wina właśnie sporadycznego pojawiania się w WWE - co innego prowadzić konkretny feud z konkretnym przeciwnikiem face to face, a co innego jakieś bzdurne urodziny i inne tego typu okazje.

 

Tylko, że to wina Rocka (i McMahona) tak naprawdę. Dwayne weiedział z góry jak to ma wyglądać (czyli ustalił wcześniej z Vince'em, że pojawi się tylko kilka razy w WWE a feud z Ceną jakoś tam z doskoku będą pchać do przodu) i najwidoczniej przecenił swoje siły, myśląc że wystarczy kilka prom na kilka miechów, w większości "via satelite", plus kilka ostrych podjazdów na twitterze czy facebooku i wszyscy będą zajebiście zadowoleni. Rock jest ogólnie genialnym "zwierzęciem enterteinmentowym", ale z gówna bata się nie ukręci i trudno zrobić dobry feud (ba, choćby przyzwoity), bez jakichś konfrontacji "face to face" z przeciwnikiem.

Tak Rock dał ciała jak i Vince, bo Panowi widać założyli, że wystarczy zestawić przeciwko sobie dwa elektryzujące nazwiska a feud sam się zrobi. Może marków to zadowala, ale dla mnie to straszna taniocha i posłużenie się "nazwiskiem" Rocka bez "postaci Rocka", bo tak naprawdę, w realu (fizycznie) zobaczymy ją przecież dopiero za 11 miechów. No, chyba że komuś do szczęścia wystarczą wpisy na portalach społecznościowych...

 

Ale dziwi mnie trochę ewentualne robienie z Rocka bohatera na niekorzyść Ceny, w końcu to Jan ciągnie federację i w sumie na jego miejscu trochę by mi nieprzyjemnie było.

 

Kupię to tylko wtedy jeżeli będzie to baza wypadowa do heelturnu Jaśka, na co cichcem liczę (lepszego momentu niż podczas walki z Rockiem - nie będzie).

 

Niech rozwali wszystkie divy z wyjatkiem Marysi i Kelly :D

 

Przecież Marychę już wcześniej rozwaliła :D

Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.

Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

88278712552c9632374b21.jpg


  • Posty:  1 158
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  14.04.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Main Event gali stał na całkiem niezłym poziomie, ale ja nie widziałem aby na Raw Cena ogłosił stypulację walki na Over The Limit, a wszyscy trąbią o I Quit Matchu na PPV

To brzydko mówiąc - ślepy jesteś. Cena wyszedł zaraz po zwycięstwie Miza i to ogłosił ;)


  • Posty:  394
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  22.11.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

To brzydko mówiąc - ślepy jesteś. Cena wyszedł zaraz po zwycięstwie Miza i to ogłosił

Teraz widzę wtedy nie obejrzałem do końca.


  • Posty:  960
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  06.12.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Czyli na Over the limit mamy już walkę wieczoru :roll: Ciekawi , i martwi mnie co z Punkiem. Obawiam się, że Vince olał jego prośbę i się na niego wkurzył ,więc CM był, jest i będzie szmacony(niestety) Na horyzoncie mamy feud z grubasami , którzy zapewne spiorą jego i Masona :(

1161423919541b3db89050d.jpg


  • Posty:  10 374
  • Reputacja:   396
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Jasny

Ricardo jaki "fajter" :D

 

Przecież Ricardo w rozwojówce jest regularnym wrestlerem (Chimaera), tylko przy Alberto gra jego prywatnego konferansjera.

Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.

Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

88278712552c9632374b21.jpg


  • Posty:  114
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  25.01.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Co do przynudzania to zgoda, ale myślę, że trochę jest to też wina właśnie sporadycznego pojawiania się w WWE - co innego prowadzić konkretny feud z konkretnym przeciwnikiem face to face, a co innego jakieś bzdurne urodziny i inne tego typu okazje.

Tylko, że to wina Rocka (i McMahona) tak naprawdę. Dwayne weiedział z góry jak to ma wyglądać (czyli ustalił wcześniej z Vince'em, że pojawi się tylko kilka razy w WWE a feud z Ceną jakoś tam z doskoku będą pchać do przodu) i najwidoczniej przecenił swoje siły, myśląc że wystarczy kilka prom na kilka miechów, w większości "via satelite", plus kilka ostrych podjazdów na twitterze czy facebooku i wszyscy będą zajebiście zadowoleni. Rock jest ogólnie genialnym "zwierzęciem enterteinmentowym", ale z gówna bata się nie ukręci i trudno zrobić dobry feud (ba, choćby przyzwoity), bez jakichś konfrontacji "face to face" z przeciwnikiem.

Tak Rock dał ciała jak i Vince, bo Panowi widać założyli, że wystarczy zestawić przeciwko sobie dwa elektryzujące nazwiska a feud sam się zrobi. Może marków to zadowala, ale dla mnie to straszna taniocha i posłużenie się "nazwiskiem" Rocka bez "postaci Rocka", bo tak naprawdę, w realu (fizycznie) zobaczymy ją przecież dopiero za 11 miechów. No, chyba że komuś do szczęścia wystarczą wpisy na portalach społecznościowych...

Ależ ja się z tym jak najbardziej zgadzam, ani mi w głowie twierdzić, że biedny Rocky nie dostaje szansy, aby się pokazać :D Biedactwo takie, chciałby częściej występować, a tu inne obowiązki wzywają, no szkoda mi go zwyczajnie :(

;)

O tym właśnie pisałam, zdecydowanie jest to zła decyzja wyżej wymienionych i pójście na łatwiznę (noooo, bo to przecież Rocky, także macie ochłap i cieszcie się, w końcu każde jego pojawienie się to niczym Papież w ringu, i nie chodzi mi o Pope'a :D), w ogóle zresztą dla mnie to mogą sobie to wsadzić w "candy ass" po uprzednim odpowiednim nabłyszczeniu. Szczerze nudzą mnie wstawki z Rockiem, mimo że starocie na yt odpalam dość regularnie przed snem :/ i właściwie mogli darować sobie wszystko poza tym pierwszym promem po "powrocie", bo było co powspominać i na tle innych, późniejszych stało na dość wysokim poziomie. No, może poza sławetnym "neva eva gołing ełej", bo ciągle mi się chce śmiać, jak o tym pomyślę ;).

 

Kupię to tylko wtedy jeżeli będzie to baza wypadowa do heelturnu Jaśka, na co cichcem liczę (lepszego momentu niż podczas walki z Rockiem - nie będzie).

Mhm, racja, ale podobno Vince ciągle kręci na turn nosem, a Jasiek w sumie niech dostanie jakiś pełnokrwisty feud, a nie twitterowo-facebookowe zmagania z facetem, który wypiął swój candy ass na publiczność. Jak to ma być takie elektryzujące jak segmenty na WM, to ja dziękuję :D Niech Rock pofeuduje z Kurtem na twitterze, on tam lubi pierdoły pisać :D

I'm just driven by anger

  • Posty:  1 158
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  14.04.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Mhm, racja, ale podobno Vince ciągle kręci na turn nosem,

Jeżeli dobrze się orientuje, do turnu Johna mogło dojść już pod koniec poprzedniego roku i nawet McMahon stał za tym pomysłem. Niestety, Stefci niezbyt to odpowiadało i Cenaminator pozostał Cenaminatorem. Obecnie, albo nagadała mu córeczka, albo żonka, albo mu znowu odbiło ;).


  • Posty:  3 115
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Ostatnie Raw...

 

Najbardziej zasmuciło mnie to co działo się z CM Punkiem - a właściwie niewiele się działo, bo ani nie walczył na ringu ani nie wygłosił żadnego proma a tylko szybko został znokautowany przez Big Showa. Biorąc pod uwagę ostatnie niusy i to co się działo z tym świetnym wrestlerem w ostatnim czasie stwierdzam, że na razie jego przyszłość w WWE maluje się w coraz to czarniejszych barwach. Wieszczę, że zostanie do reszty zgnojony i odejdzie z WWE.

 

Ostatnia moja nadzieja WWE czyli Alberto del Rio wygłosił fajne promo - trafnie odniósł się do sprawy Rocka (że za dużo go było na ostatnim Raw) i strzelił fajną minkę, gdy publiczność zaczęła cheerować na dźwięk słów "John Cena". Później wpadli Mysterio, Miz i R-Truth. I tylko ten ostatni dorównał moim zdaniem gadce Alberto. Truth jako heel się sprawdza. Jego ostatnie proma pokazują, że marnował się jako face. Teraz ogląda się go z przyjemnością. Wydaje się, że zacznie teraz feud z Reyem Mysterio co nie wróży mu zbyt dobrze. Ale przed heelturnem też jobbował komu popadnie a teraz jest przynajmniej ciekawy.

 

Mason w ringu okazuje się prawdziwym drewniakiem. Ale nie to mnie zasmuciło - tylko sprawa z CM Punkiem, o której już pisałem.

 

Dolph skopał Santino. I dobrze. Mogliby chłopaka zaangażować w jakiś feud, bo ma potencjał. Tylko, że ciasno zrobiło się na tym Raw. W ogóle nie rozumiem tego draftu i boleję nad nim - ale już o tym pisałem i nie chcę się powtarzać.

 

Tym razem obejrzałem sobie także divy. I mam tutaj taką analogię do czasów sprzed ery Attitude, o których ostatnio dyskutowaliśmy m.in. z Ravenem. Kharma wchodzi i sieje postrach wśród div. Nie wiem czy ona jest heelem, facem czy tweenerem ale właśnie tacy heele powinni pojawiać się co jakiś czas w męskim WWE; tzn. siejący postrach, niszczący kolejnych wrestlerów, czekający na swojego pogromcę. Tak jak to było z Yokozuną.

 

No i main-event. Walka bez jakiś większych ochów i achów. Ot było solidnie - aczkolwiek trochę więcej oczekiwałem od del Rio. Było wiadomo, że wygra Miz, bo już było zaklepane, że powalczy z Ceną na Over The Limit w "I quit" matchu. Bardziej emocjonowałem się więc tym, kogo z dwójki Rey i del Rio podłożą. Bo to w zasadzie taki wyznacznik tego, kto jak stoi w hierarchii. I byłem zadowolony, że Alberto w tym wszystkim się uchował a jobbnąć musiał Rey. To od biedy nie najgorszy prognostyk dla Alberto - chociaż pić oczywiście z tego powodu szampana nie ma co. Ot, nadzieja na lepsze jutro.

 

Przepraszam za ten wkręt przy dyskusji o The Rocku ale przywiązałem się do tradycji cotygodniowego skomentowania Raw. :)

14453752125651e0a536c69.jpg


  • Posty:  101
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.01.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Otwierający segment dobry. Zgodzę się z większościami opinii że Alberto. Cudowne było to kiedy Miz wygłosił cała wiązankę, a Ricardo zawołał Alberto Del RRRioooo. Noi Dropkick od Ricardo to mnie najbardziej zaskoczyło :smile:

 

Później walka div... Bellas nie wygrały żadnej walki od zdobycia Divas Title. Krótko mówiąc w ich posiadaniu ten pas stracił kompletnie na wartości.

 

Jak widać prawdopodobnie CM Punk odejdzie z WWE. Dostał KO Punch od Big Show'a i na tym się jego udział w tym meczu skończył. Giganci zniszczyli Mason'a i bardzo dobrze, tyle że jak widać możemy feud pomiędzy Punkiem a Ryan'em i pewnie CM go przerżnie i to będzie jego koniec niestety.

 

Cóz może i Dolph spuszcza wpierdale low-carder'om. Ale z wielką przykrością stwierdzam że jest niestety nawet nie bezbarwny, a beznadziejny. Wchodzi na ring bez tego sygnaturowanego zatrzymania się na drugiej linie. Nie jest arogancki, narcystyczny. Poprostu obecnie nie ma żadnego gimmicku, nawet publiczność przestała na niego zupełnie reagować. Nie zdziwiłbym się jakbyśmy wkrótce zobaczyli go w jakieś walce na Superstars. Mógłby być teraz w miejscu R-truth'a i uczestniczyć jakoś w walce o WWE Championship, ale jednak widać WWE kompletnie ma Dolph'a w dupie i nie wróżę mu nic dobrego.

 

O ile przed WM chwaliłem Cole'a za dobre segmenty i wybijanie się na RAW, to teraz rzygam już jak widzę go z mikrofonem w ringu. Ten feud zaczyna już wkurwiać na potęgę ale na szczęście już za niedługo skończy się wygraną Lawrer'a.

 

Walka Triple-Threat dobra.

Bardziej emocjonowałem się więc tym, kogo z dwójki Rey i del Rio podłożą. Bo to w zasadzie taki wyznacznik tego, kto jak stoi w hierarchii. I byłem zadowolony, że Alberto w tym wszystkim się uchował a jobbnąć musiał Rey.

 

Tyle że ja byłbym w pełni zadowolony jakby Miz wykonał Skull Crushing Finale, a tak to Rey jest dalej nie do ruszenia bo to że przegrał przez roll-up pokazuje że to Miz po prostu był farciarzem i tyle.

 

W końcu Cena mówi o "I quit" matchu i wiadomo kto go wygra...


  • Posty:  3 115
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  19.08.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Tyle że ja byłbym w pełni zadowolony jakby Miz wykonał Skull Crushing Finale, a tak to Rey jest dalej nie do ruszenia bo to że przegrał przez roll-up pokazuje że to Miz po prostu był farciarzem i tyle.

 

Wiesz - ostatnimi dniami toczyła się dyskusja jakimi to cipami muszą być dzisiejsi heele w porównaniu do tego co mieliśmy w erze Attitude i wcześniej. Zatem ja nie miałem innej nadziei na wygraną Miza niż, że zostanie to poczynione po jakimś niesamowitym farcie/kancie/diabelskiej interwencji. Fakt, że Miz przypiął Reya w ten a nie inny sposób - nie jest dla mnie jakimś powodem do niezadowolenia. Bo ja najwięcej szans dawałem następującemu rozwiązaniu: Rey obija Alberto i gdy ma już dojść do odliczania wskakuje na ring Riley/Ricardo, Rey go atakuje, a na leżącego bez ruchu Meksykanina kładzie się na wpół przytomny Miz (który oczywiście zaliczył wcześniej w..ol od Reya). Wszystko na zasadzie - Rey obił dwóch wrestlerów i ich pomagierów a fart sprawił, że Miz na tym skorzystał.

14453752125651e0a536c69.jpg


  • Posty:  1 470
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.07.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Miz wygrał i to jest najważniejsze. przez roll up, kantem,z pomocą , heelowsko. Nieważne podkreślam, gdyż to i tak się jakos rozmyje w całym feudzie Mike- Jaś - Dwayne??. Wkurzyło mnie tylko to, że stara rywalizacja Meksykanów (wiem, Rey to taki oszukany) z smackdowna przeniosła się i odgrzała na RAW..yyyy, no nie po to się robi Draft, by nuda nie wiało. No wiem, że są to main eventerzy, ale mam nadzieje, że już więcej tych dwóch panów ze sobą nie pojawiali w ringu. A może by Trutha poturbował również Reya, tak by jeszcze podbudować jego pozycję złego i znudzonego starym życiem/małpowaniem dla fanów faceta.

Minus tejże tygodniówki to idealny przykład niewykorzystania Zigglera, człowieka z dużym potencjałem i umiejętnościami, z Vickie u boku. i co z tego? Ta para idzie niestety na zmarnowanie, a szkoda.

Roots Rock Reggae

Odpowiedz mi kim jestem!?!

173694779448d910b615175.jpg


  • Posty:  167
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  27.01.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

R-Truth jako heel spisuje się znakomicie wiec pewnie będzie zawsze heelem. W ME mamy już hell'ow wiec truth z Rey'em może być tacy upper mid.

  • Posty:  118
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  04.05.2011
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Minus tejże tygodniówki to idealny przykład niewykorzystania Zigglera, człowieka z dużym potencjałem i umiejętnościami, z Vickie u boku. i co z tego? Ta para idzie niestety na zmarnowanie, a szkoda.

 

Dokładnie myślałem że po Tym jak go "wyrzucili" ze SmackDown to podczas Draftu powróci na SD i będzie tam rządził,a tu co ? Jajco,oby tylko nie jobbował dla jakiśch słabiaków.

 

A przy okazji,czy wam się nie wydaje że Miz tak jakby zwiększył wydajność ? Tzn.Szybciej się rusza,bardziej dynamicznie itp.Gdyby jeszcze popracował nad techniką to było by dobrze :)

Entertainment > Wrestling

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • Grok
      New Japan Pro-Wrestling oficjalnie zapowiedziało następną obronę IWGP World Heavyweight Championship przez Yotę Tsujiego. Tsuji stanie do obrony tytułu 4 kwietnia na Sakura Genesis przeciwko zwycięzcy New Japan Cup, który rusza 4 marca. Oto bracket pierwszej rundy nadchodzącego turnieju: Lewa strona 4 marca: Yuya Uemura vs. Great-O-Khan (zwycięzca zmierzy się z Drillą Moloneyem 10 marca) 4 marca: Aaron Wolf vs. Don Fale (zwycięzca zmierzy się z Shingo Takagim 10 marca) 5 marca: Taichi
    • Grok
      23-letni Jariel Rivera to najnowszy wrestler z kontraktem WWE ID. Oficjalne konto WWE ID na X (dawniej Twitter) ogłosiło w sobotę, 28 lutego 2026 r., że Rivera zgarnął kontrakt ID. Rivera otrzymał kontrakt na gali Chaotic Wrestling w Watertown (Massachusetts) w piątek, 27 lutego. Zmierzył się tam z Tonym „The Big Cheese” Navarrem, a stawką był właśnie kontrakt WWE ID dla zwycięzcy. Rivera ujawnił w social mediach, że wcześniej w tym roku wziął udział w tryoutach WWE. Nie podał szczegółów
    • Bastian
      Logan Paul zajmuje miejsce Jeya Uso w komorze. Jeśli WWE tak bardzo zależy na tym, żeby w EC był ktoś z The Vision (pierwotnie na RAW to Bronson Reed, a nie Yeet miał wygrać mecz kwalifikacyjny) to znak, że Paul i Theory wyrolują najpewniej jednego z pozostałych uczestników walki. Najgorzej, że prawdopodobnie będzie to LA Knight, a na WM42 czeka na 2137 wojenka Rycerz kontra Vision. Lash Legend i Nia Jax z pasami TT. Czyżby WWE umyśliło sobie kolejną walkę o złoto na WM z udziałem Ripley? B
    • GGGGG9707
      Wina WWE że jak się uprą że kogoś nie widzą (Kross, LA Knight) to choćby cała arena siedziała z bronią wycelowaną w zarząd WWE to i tak się nie ugną. Tego właśnie się obawiałem. Nie oglądam NXT więc nie znam go zbytnio ale zrobił na mnie wielkie wrażenie na SNME czy na RR, ogólnie widzę w nim gwiazdę ale no właśnie robi randomowe rzeczy zamiast ruszyć z porządnym feudem i przez to traci momentum. Dokładnie a potem znowu płacz że pasy nic nie znaczą. Losowe walki, feudy znowu będą n
    • Kaczy316
      Tutaj bardziej mi chodziło o segment początkowy, dostaliśmy starcie mikrofonowe wszystkich aktualnych uczestników męskiego Elimination Chamber Matchu, RKO dla Evansa i brawl pomiędzy Knightem i Trickiem, więc podbudowa była. Co do Logana to musieli wykombinować coś na szybko przez kontuzję Reeda, a ten mój tekst co zacytowałeś odnosił się do segmentu początkowego.    
×
×
  • Dodaj nową pozycję...