Skocz do zawartości
  • Witaj na forum Attitude

    Dołączenie zajmie Ci mniej niż minutę – a zyskasz znacznie więcej!

    Dostep do bota wrestlingowego AI
    Rozbudowane zabawy quizowe
    Typowanie wyników nadchodzących wydarzeń
    Pełny dostęp do ukrytych działów i treści
    Możliwość pisania i odpowiadania w tematach oraz chacie
    System prywatnych wiadomości
    Zbieranie reputacji i rozwijanie swojego profilu
    Członkostwo w najstarszej polskiej społeczności wrestlingowej (est. 2001)


    Jeżeli masz trudności z zalogowaniem się na swoje konto, to prosimy o kontakt pod adresem mailowym: forum@wrestling.pl

     

TNA Against All Odds 2010


Rekomendowane odpowiedzi


  • Posty:  905
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  10.02.2006
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Jak ja nie lubię takich bezsensownych zmian w karcie :) Miał Anderson z Magnusem walczyć a Tomko z Angle :P Ale to nic :) Zmienili to anwet IMO na lepsze :)

 

AOO zapowiada się w miarę ciekawie bo osobiście lubię tego typu turnieje :) Liczę na dobre ciekawe walki z udziałem Wolfe'a, Angle'a. Tag team match to kotlecik. Mam nadziję zobaczyć Knockouts, a main event mam nadzieję że będzie dobra walka. Aczkolwiek dodam, że wogle mi się nie podoba AJ ajko przydupas Kurta :/

5199219949eed950a51bb.png

  • Odpowiedzi 32
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

  • Tupak

    5

  • ajfan

    3

  • -Raven-

    2

  • Brejver

    2

Top użytkownicy w tym temacie


  • Posty:  43
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  24.04.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Nie było żadnych zmian w karcie. Starcia Tomko - Angle i Anderson - Magnus były na Impactach jako Qualifing matche.

 

Co do samego PPV, to również muszę przyznać, że zapowiada się ciekawie. Najbardziej liczę na ME, tylko Bishoff mi tam przeszkadza. Wolałbym kolejny screwjob niż Bishoffa, który będzie spowalniał walkę, przerywał itp. Co do turnieju, to moim zdaniem bez sensu jest robić ćwierć finały na PPV, a resztę później (chyba, że źle zrozumiałem i i będziemy mieli lekko licząc 9 meczów na jednej gali).

3060114334dcbee5f4e682.jpg


  • Posty:  1 692
  • Reputacja:   24
  • Dołączył:  13.04.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Android
  • Styl:  Ciemny

Aczkolwiek dodam, że wogle mi się nie podoba AJ ajko przydupas Kurta :/

 

Jeśli już AJ jest czyimś przydupasem, to Flaira a nie Kurta :)

 

Sama idea turnieju mi się podoba, szkoda tylko, że przez to tak niewielu wrestlerów zobaczymy na gali. Owszem w samym turnieju mamy kilka potencjalnie świetnych walk, szkoda tylko, że Wolfe odpadnie już w pierwszej rundzie, bo nie widzę innej opcji jak wygrana pushowanego ostatnio bardzo mocno Dinero (swoją drogą gość jest jak dla mnie obecnie numerem jeden przy mikrofonie w całej federacji - o czym można się przekonać śledząc kanał TNA na youtube, gdzie Pope wkręcany jest we wszelkie możliwe klipy typu TNA Today itp). Typuje jego zwycięstwo w całym turnieju - bo pokonanie Kurta (jego typuje na drugiego finalistę) jest całkiem możliwe, szczególnie po tym jak D'Angelo zdążył już czysto pokonać Stylesa.

 

Jakoś nie mogę się przyzwyczaić do faktu, że nie zobaczę na PPV ani Beer Money, ani Motor City Machine Guns, tudzież Homicide'a i całej reszty dotychczasowego składu TNA. I gdzie jest ten Jeff Hardy, ja się pytam? Jeden występ to trochę za mało na nazwanie go great acquisition...


  • Posty:  290
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  28.12.2008
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Jestem ciekawy walki Abyss vs Foley.Zapowiada się ciekawa walka.

  • Posty:  1 623
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  30.05.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Brejver na AAO nie będzie walk Knockouts.

estevez wszystkich tych co napisałeś napewno szkoda że nie będą walczyć, ale podobno na Destination X mają być sami zawodnicy X Division i miejmy nadzieje że oni będą walczyć a nie kolejni dziadkowie.

1 miejsce w typerze TNA w 2011 r

 

http://total-nonstop-action.blogspot.com/ --> najlepszy blog o TNA

 

Fan wrestlingu od 25.02.2005r

 

Reprezentant TNA Originals


  • Posty:  3 820
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  04.09.2009
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Klasyczny

Nie wiem nawet jak ocenić tą galę po jej obejrzeniu. Mam mieszane uczucia. Ale po kolei...

 

Nie zachwyciły:

1. Hernandez vs Morgan-> obaj panowie wyglądali jak zbite psy podczas walki. Bardzo powolne tempo, aż nie nie mogłem uwierzyć w to, że SuperMex i BluePrint potrafią tak zamulać. Przecierałem oczy ze zdziwienia. Kilka akcji, które im nie wyszło. Dodatkowo postawa obu dawała wiele do życzenia. W pewnej chwili przecierając oczy ze zdzwienia, zastanawiałem się, czy to nie czasem na ringu jest Hall i Waltman. Walczyli jakby nie chcieli sobie zrobić krzywdy na wzajem. I po tej walce jestem zdanie, że także Ci dwaj zawodnicy ucierpieli na zmianie ringu i dodaniu rampy pod sam ring. Widać to było przy wyskoku SuperMexa. Co do TagTeamu, to nie wróżę im rozpadu, zwłaszcza, że Morgan nie wygrał nawet półfinału.

 

2. Foley vs Abbyss-> Szczerze powiem, to ten pojedynek przewinąłem, ponieważ nie za bardzo mnie interesował. Byłem pewien, że bez względu na to, który wygra, to i tak skończy na półfinale.

 

3. Anderson vs Angle-> Jakoś w tej walce nie trawiłem Andersona i szczerze zdziwiłem się, że Ken doszedł, aż do finału. Zakładałem, że ogólnie turniej wygra Kurt, który dostanie szansę w starciu z Joe (zakładając przy tym, że Samoańczyk zdobędzie pas). Zastanawia, mnie jak writerzy rozpisali Kurta, bo na razie dostaje po dupie.

 

4. Nasty vs 3D-> walkę przewinąłem, podobnie jak w przypadku walki Abbyssa i Foleya. Zdziwiło mnie tylko pojawienie się Harta i zwycięstwo Nasty. Spodziewałem się, szczerze mówiąc wygranej 3D i zakończenia programu tych dwóch teamów.

 

5. Pope vs Morgan-> Pomimo tego, że postawa Angelo podobała mi się najbardziej podczas całe gali, to ten pojedynek wypadł, także poniżej moich oczekiwań. Powodem jest moim zdaniem bardzo słaba postawa Matta. Jakiś taki bezpłciowy był tej niedzieli. Pope za to na plus.

 

6. Anderson vs Abbyss-> tą walkę także przewinąłem, bo nie spodziewałem się fajerwerków bo walce Kena z nijakim potworem. Zatrzymałem się tylko przy fragmencie jak Ken chciał ściągnąć maskę.

 

Walki, które były lepsze od poprzednich i mnie nie zawiodły:

1. Pope vs Anderson-> Dobrze, że to Angelo ma możliwość sięgnięcia po pas, a nie Ken. Pope został mocno podpushowany i dobrze, może coś się ruszy w sprawie pasa. Walka prowadzona w dobrym tempie. Przed galą spodziewałem się wygranej Kurta, natomiast juz w czasie samej gali jak i przed samym finałem (atak Dziadków na Angelo) byłem stuprocentowo pewny, że z walki zwycięsko wyjdzie Pope.

 

2. Pope vs Wolf-> takiej walki się spodziewałem, szkoda, że był to ćwierćfinał. Spokojnie obaj panowie mogli walczyć w półfinale, jak też w samym finale. Zawodnicy pokazali, że potrafią skleić dobrą walkę w odpowiednim tempie, która nie przynudzała.

 

3. AJ vs Joe-> No tutaj zawiodłem się na wyniku, ale nie na walce. Spodziewałem się, że pas zdobędzie Joe i rozpocznie program z Kurtem. Samoańczyk dwoił się i troił na ringu przy zupełnie bezpłciowym mistrzu, który w tym swoim wdzianku a'la Flair wyglądał na "ciepłego". Mistrz w tej walce wyglądał jakby zamiast jaj miał wydmuszki. Wiem, że jest to element kreowania go na heela, ale mogli zrobić z niego pełnokrwistego skurwysyna, a nie wnuczka czekającego na wsparcie dziadzi. I do tego z Joe zrobili kolejnego wrestlera, który został delikatnie mówiąc wydupczony i to jeszcze pod nosem specjalnego sędziego Erica. Dawno nie widziałem tak latającego Joe, który moim zdaniem powinien dostać ten pas.

 

 

I jeszcze tylko jedną rzecz chciałem dodać odnośnie pewnego segmentu. Na (tutaj pada niecenzuralne słowo na "ch") oni dają na PPV tych dwóch dziadków, którzy ledwo się ruszają.


  • Posty:  2 264
  • Reputacja:   58
  • Dołączył:  30.05.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  iPhone
  • Styl:  Ciemny

Po bardzo przeciętnym Genesis TNA zaprezentowało nam Against All Odds. Karta z racji tego, iz zaprezentowano nam na gali turniej, nie była do końca jasna i można było spodziewać się prawie wszystkiego.

 

Z walk pierwszej rundy, zdecydowanie najbardziej przypadła mi do gustu ta między Pope'm a Wolfem. Desmond od momentu debiutu nie stoczył jednej walki w której zszedłby poniżej pewnego, oczywiście wysokiego, poziomu i tym razem nie było inaczej. Szkoda, że Ci dwaj wrestlerzy zmierzyli się już w 1 rundzie, ponieważ to dla nich niejako 'markowałem'. Afroamerykanin udanie zrewanżował się za job na Genesis i zgarnął zwycięztwo awansując dalej.

 

Starcie dwóch tag team partnerów nieco mnie zawiodło. To takich wrestlerach jak Morgan i Hernandez pomimo tego, iż obydwoje są typowymi power wrestlerami, oczekiwałem czegoś nieco szybszego, a tymczasem czasem można było odnieść wrażenie, że panowie walczą na pół gwizdka. Wrestlerzy nie ustrzegli się botcha w postaci spieprzonego crossbody. Nieco nielogiczna jest dla mnie końcówka. Wyglądała tak, jakby zaimprowizowali ją na szybko w związku z kontuzją Hernandeza, do której jednak nie doszło. Dziwna sprawa.

 

Trzecia walka ćwierćfinałowa to jak dla mnie najlepsza walka Andersona od momentu debiutu w TNA. Nie będę ukrywał tego, że pomimo faktu, iż bardzo cenię jego umiejętności rozrywkowe, to te ringowe są dla mnie do bólu przeciętne. Całe szczęście, że jego przeciwnikiem był jeden z najlepszych w tym fachu, Kurt Angle. Panowie sprzedali w ringu calkiem ciekawą historię i jak dla mnie, nie można tej walce niczego zarzucić. Olimpijczyk z Atlanty był zdecydowanym faworytem tego starcia jednak coś i tak podpowiadało mi, że Ken jakimś kantem zgarnie wygrają. Jak się okazało, nie myliłem się.

 

Ostatnia walka tej fazy turnieju była zarazem najgorszą sposród nich. Żadna z dotychczasowych potyczek tych dwóch lubujących się w hardcore wrestlingu nie przyprawiła mnie o palpitacje serca i tym przypadku nie było inaczej. Po raz kolejny Abyss wyszedł na skończonego debila. Zastanawiam się, kiedy przygotują mu storyline w którym będzie grał w filmach fetish-porn jako slave. Kretyński motyw z tą skarpetą, jak dla mnie, to co najmniej niesmaczne. Sposobu sprzedaży blackhole slama przez Foleya po prostu nie skomentuję.

 

Co teraz ? Cud, malina ! Najbardziej wyczekiwane starcie w historii wrestlingu. Tag Team stulecia vs 'Most decorated team in pro wrestling history' po raz pierwszy naprzeciw siebie ! Jaka była ta walka ? Fantastyczna. Niesamowite tempo, dzikie bumpy, świetnie poprowadzona walki i brak przestojów sprawiają, że to właśnie tę walkę przyszłe pokolenia zapamiętają jako kwintesencję wrestlingu początku lat 10' XXI wieku. Wisienką na torcie była jakże niespodziewana i zapierająca dech w piersiach intryga przeprowadzona przez Knobsa i Sagsa którzy .. po tajniaku przeprowadzili debiut swojego managera który, uwaga, pomógł im pokonać Team 3D ! Yeah ! Selling Sagsa - poezja !

 

W tym momencie musiałem wyjść na papierosa i odetchnąć. Po tak świetnej walce oglądanie następnej bez żadnego przestoju byłoby niczym samobójstwo. Sytuację tę można byłoby porównać do jazdy Porshche i następującej po niej przesiadce do 25 letniego Volkswagena Golfa 2.

 

Pierwsza walką półfinałową, podobnie jak poprzednia walka Morgana, nie zachwyciła. Szkoda, że to jemu dane było prowadzić lwią część tej walki, ponieważ z góry wskazywało to na zwycięzcę, a i Blueprint nie robił tego w jakiś mrożący krew w żyłach sposób. Wygrana Pope'a po 'błędzie' Morgana to jedna z ciekawiej rozwiązanych końcówek na tym PPV. 'DNA of TNA' przejechał się na swojej pewności siebie, przez co w oczach fanów nie stracił tak wiele, aniżeli straciłby przegrywając tak do końca, zupełnie, czysto.

 

Kennedy i Abyss nie zrobili dobrej walki na poprzednim PPV i tym razem bylo podobnie. Gołym okiem widać było różnicę między poprzednią walką Kena i tą. Pokazało to, że aby jego starcie było w miarę przystępne to potrzebuje on kogoś, kto umiejętnie go poprowadzi. Abyss jest niestety bez formy, toteż walka była najzwyczajniej w Świecie słaba. Wygrana Andresona była pewna w 100 %. 'Monster' (hahaha) nie jest w tym momencie promowany i jego awans do finału po tej walce wydawał się mało realistyczny.

 

O Kurwa. Takimi oto słowami skwitowałem nowy ring attire AJ Stylesa który, delikatnie rzecz ujmując, nie przypadł mi do gustu. To co panowie, czekamy na blond czuprynę ? Denerwuje mnie to pajacowanie AJ'a. Nadal mam w pamięci okres jego błaźnienia w gimmicku Prince of Phenomenom i boję się, że w najbliższym czasie sprawy mogą zacząć toczyć się podobnie. Walka o World Title nie spełniła moich oczekiwań. Owszem, był to match który mógłbym ocenić na *** 1/2, może nawet ***3/4, jednakże każdy kto widział ich poprzednie batalie wie, że oboje, a szczególnie AJ, sa w stanie zaprezentować więcej. Aż nadto widoczne było bookowanie AJ'a jako heela ..

 

Wydarzenia przed finałem, czyli atak Halla i Waltmana na Dinero były niemalże gwarantem jego późniejszego sukcesu. Zresztą .. nie lubię sytuacji, w których na 1 gali odbywa się walka o Title i #1 Contender, ponieważ z reguły jedna spoileruje w pewnym stopniu drugą (spójrzmy, wygral heel AJ, to jego przeciwnikiem będzie face Pope). Starcie było takie, jak można się było tego spodziewać. Andreson pastwił sie nad osłabionym przeciwnikiem który atakował z kontrataku. Przyznam jednak, że mimo wszystko oglądalo się to całkiem przyjemnie. Na plus można zaliczyć dosyć dramatyczną końcówkę, w której obydwoje wrestlerzy przełamali swoje finishery. Fajnie, że Pope wygrał ten turniej. Właśnie podczas tego turnieju uświadomiłem sobię do końca, że chłopak jest naprawde dobry. Świadczyć może o tym także fantastyczna reakcja na niego publiki zgromadzonej na gali.

 

Podsumowując drugie TNA PPV w tym roku trzeba zauważyć, że bylo ono bardzo nierówne. Tak naprawdę 1 walka była nieco więcej niż dobra (o World Title), 2 były dobre (Pope vs Wolfe oraz main event), a reszta była przeciętna lub słaba (nie mozna oczywiście zapomnieć o perełce takiej jak Nasty Boys vs Team 3D). Moja ocena tej gali to 5+/10 z czego conajmniej 1 punkt wypracował Dinero


  • Posty:  2 107
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  03.01.2005
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Bardzo dziwne PPV. Oczywiście wszystko z racji turniejowego przebiegu. Walki dobre przeplatane słabymi. Albo inaczej Dobre przeplatały słabe. Czepiać się nie będę, tylko nawiąże do samej końcówki i osoby D`Angelo Dinero - tak się kreuje gwiazdę! Gość sprzedał siebie tego wieczoru tak, że widzę go już prawie jako stałego Main Eventera. Nie zgodzę się z przedmówcą jakoby zaatakowanie go sprawiło, że wiadomym było że wygra, wręcz przeciwnie już czułem to: znowu Anderson ma prostą drogę do wygranej. I... co tu dużo mówić zamarkowałem trochę Papieżowi! Chciałem żeby wygrał mimo iż czułem, że przegrana jest kwestią czasu, fajne uczucie :)
Bryan Alvarez: 'what the hell is CRIMSON, what that has got to do with Amazing RED?'

11779036984f6668615c651.jpg


  • Posty:  23
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  02.02.2010
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Oceniam galę jako udaną. Parę walk było średnich, a nawet zbędnych, ale ogólnie na plus.

 

Foley vs Abbyss

Bardzo lubię obu tych zawodników. Spodziewałem się, że nieważne, który wygra to i tak następnie odpadnie. Bardzo mi się podobało ich zachowanie na ringu. Jak ojciec i syn zmuszeni do bratobójczej walki. Trochę tylko z Abyssa zrobili taką ułomną beksę. Wydaje mi się, że bardziej niż dawniej ;).

 

Anderson vs Angle

Obstawiałem Kurta, ale podobało mi się jak się potoczyła. Andersona z walki na walkę lubię coraz bardziej :). Kurt się pewnie odbije od dna, ale poświęcając go chwilowo inni dostają pusha.

 

Anderson vs Abbyss

Dobra dynamiczna walka. Wynik spodziewany, ale nie zmienia to faktu, że fajnie się oglądało.

 

Pope vs Anderson

Spodziewałem się zwycięstwa Andersona właśnie między innymi przez to jak Pope oberwał. Nawet myślałem, że zostanie wyliczony będąc jeszcze poza ringiem, a tu niespodzianka. Dobra walka, Pope coraz bardziej zwraca moją uwagę, choć jego gimmickowi przydałoby się coś szczególnego jeszcze ;).

 

Pope vs Wolf

Dobra walka. Obstawiałem Wolfa, a tu taki psikus. Tak mi zleciała ta walka bez emocji, bo średnio lubię tych zapaśników.

 

Pope vs Morgan

Jak wyżej. Morgan strasznie drętwy. Prawie jakby znów walczył z Hernandezem. Pope pokazał klasę.

 

Hernandez vs Morgan

Bali sobie zrobić krzywdę. W zasadzie zrozumiałe. Raczej nie wpłynie ta walka na ich tag team, ale pod koniec Hernandez odepchną podaną mu rękę Morgana, więc kto wie. Takie małe niedopowiedzenie.

 

Nasty vs 3D

Walka pomyłka. Bezpłciowa, nudna. Team 3D Lubię, ale Nasty powinny wylecieć.

 

AJ vs Joe

Podczas walki uświadomiłem sobie, że nie ma opcji by Joe wygrał. Po prostu ten wizerunek Stylesa jak mistrza i Flaira jako jego szarej eminencji nie został jeszcze w pełni wykorzystany. Jeszcze musimy go bardziej znielubić :). Poza tym jako heel jest kiepski. Jego wizerunek jest dla mnie beznadziejny i śmieszny. Po prostu nie umie go chyba dobrze odegrać jak dla mnie.


  • Posty:  10 886
  • Reputacja:   1
  • Dołączył:  12.01.2007
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Against All Odds nie zachwycilo... Turniej byl cholernie przewidywalny i tylko pomylilem sie co do finalu.. ale nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo bo Pope zasluzyl na zwyciestwo... Jedna rzecz mnie cholernie boli.. a mianowicie AJ Styles.. czy TNA nie widzi, ze on poprostu jest marny za mikrofonem? ... i ze jest marnym aktorem? Udawanie Nature Boya stalo sie nudne choc dopiero ma swoj poczatek (AJ bedzie mistrzem jeszcze pare miesiecy moim zdaniem) ... pomysl moze i byl w porzadku ale wykonanie pozostawia wiele do zyczenia. Cala ta szopka z Flairem troche popsula walke Joe vs Styles.. walke ktora kiedys ustalala standardy.. teraz? Nic szczegolnego... Problem tkwi w tym, ze jestesmy na to skazani jeszcze przez spory okres czasu

(W mojej glowie zrodzil sie naturalnie chory pomysl, ktory wcale nie jest nie realny... Mam wrazenie, ze danie mu Flaira u boku zrobi ze Stylesa dlugoterminowego mistrza (zreszta TNA bedzie chcialo sobie wychodowac skarb w zwiazku z tym, ze przechodza na Poniedzialek) wiec AJ bedzie wygrywal walki z coraz to kolejnymi przeciwnikami.. i kto moze go powstrzymac? Jaki face moze dac rade zatrzymac niepowstrzymana dwojke? ... Whatcha Gonna Do When Hulkamania Runs Wild On You... ... :neutral: )

50608915156a3743c1fa34.jpg


  • Posty:  145
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  26.01.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Against All Odds obejrzane… Jak dla mnie gala była bardzo ciekawa. W porównaniu do ostatniego produktu WWE, czyli Royal Rumble, to tą batalie wygrywa TNA. Dlaczego ?

 

Pierwsza sprawa to pomysł turnieju, który bardzo mi się podoba. Już kiedyś myślałem nad opcją by turniej King of the Ring zagościł cyklicznie na jakimś PPV WWE. Niestety oni woleli to zrobić na zwykłym Raw i do tego dać wygrać Regalowi, a później znowu zapomnieć o tym turnieju.

 

Kolejny punkt na rzecz TNA to ciekawie (z mojego punktu widzenia) ułożona karta. W każdej walce (poza pojedynkami Nasty Boys vs Team 3D i Abyss vs Foley) był ktoś kogo darzyłem większą sympatią. Dzięki czemu z chęcią oglądałem matche i nawet lekko markowałem. Na RR obejrzałem tylko main event i Christian vs Ezekiel.

 

Następny punkt dla federacji z Orlando właśnie za same emocje, oraz nutkę niepewności. Nawet stare dziadki z Nasty sprawiły niespodziankę. Nie wspominając o bardzo szybkim odpadnięciu Kurta.

 

Tym razem plusik chyba mało obiektywny, za postać Mr. Andersona. Gość za mikrofonem jest fenomenalny. A ten jego wywiad z Jeremy’m Borash’em powinien trafić na następne DVD z cyklu The best of TNA. W WWE ostatnio to tylko Christian i przede wszystkim CM Punk potrafią mnie zaczarować przy „majku”. Ale jak wiemy obaj panowie zawsze będą w cieniu Ceny, Drewna, Trypla czy nawet Reya którego ostatnio mam już dość w ME.

 

No i chyba największy plus dla pani Dixie i Hulka, to postawienie na taki main event, oraz na takiego zwycięzcę. Czuć świeżość… Czy ktoś z was wyobraża sobie walkę wieczoru jakiegoś PPV w WWE Kofi vs Christian, albo Morrison vs CM Punk ? Takie coś to może zobaczymy za 10 lat, jak koksu za bardzo spuchnie, Cena znudzi się dzieciom, a HHH zajmie miejsce Vinca.

 

Następne PPV jest z pod znaku dywizji X, na które z niecierpliwością czekam. Może w końcu pojawi się Jeff… No i może Daniels przestanie jobować.


  • Posty:  145
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  27.11.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

(W mojej glowie zrodzil sie naturalnie chory pomysl, ktory wcale nie jest nie realny... Mam wrazenie, ze danie mu Flaira u boku zrobi ze Stylesa dlugoterminowego mistrza (zreszta TNA bedzie chcialo sobie wychodowac skarb w zwiazku z tym, ze przechodza na Poniedzialek) wiec AJ bedzie wygrywal walki z coraz to kolejnymi przeciwnikami.. i kto moze go powstrzymac? Jaki face moze dac rade zatrzymac niepowstrzymana dwojke?

 

 

Proste - Sting jak wróci ( wszyscy wiemy jak to się może potoczyć ).

 

AAO raczej przeciętne z kilkoma bardzo ale to bardzo słabymi walkami( ale to można było przewidzieć - formułka turniejowa).

 

Na Genesis Pope zajobbował Desmondowi ( skłaniałem się do zwycięstwa papieża), teraz okazało się to wszystko zamierzone - już wtedy mówiłem, że Pope w ringu i za mikrofonem bardzo podoba się Bischoffowi i Hoganowi.

 

Push bardzo konkretny, ale nie ma szans, aby wygrał pas, a już na pewno nie ze AJ'em.

 

Teraz czekam na Destination X, powrót "latania" i tak jak poprzednik uważam koniec jobbowania Danielsa i prawdziwe wykorzystanie np. takiego Lethala.

1195284124b4f75e5f366c.jpg


  • Posty:  10 372
  • Reputacja:   396
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

1. The Pope vs. Desmond Wolfe - niezły opener i fany mariaż techniki (Wolfe) z Show jaki robił Dinero. To co Pope wyprawia z publiką jest niesamowite... Dawno już nie słyszalem tak mocnego dopingu dla nie-main eventera. Konkretny push dla Dinero to chyba tylko kwestia czasu, bo facet potrafi się niesamowicie "sprzedać" fanom.

Szkoda tylko, że ofiarą na drodze do pushu Pope'a musiał być ponownie Nigel, którego rola po feudzie z Kurtem została, delikatnie mówiąc, zmarginalizowana.

Sama walka - najciekawsza w całej pierwszej rundzie turnieju.

 

2. Hernandez vs. Morgan - co to kurwa było? Ja rozumiem, że Matt jest mocno promowany, ale walczył przecież z drugim face'em i swoim tag partnerem, a więc nie powinien dominować przez 2/3 walki i jeszcze zakończyć po jakimś debilnym pchnięciu (whip'owanie) uszkodzonym barkiem Hernandeza w narożnik. Hernandez zasługiwał na większą rolę w tej walce a Morgan przejechał się po nim niczym czołg. Gdzie dramaturgia? Wyrównany poziom? Liczne zmiany przewag?

Masakrycznie niewykorzystany potencjał. Szkoda mi Hernandeza, do którego TNA ewidentnie nie ma większych planów.

 

3. Kurt Angle vs. Anderson - czarno widzę Mr Andersona, skoro nawet Kurt nie był stanie wykręcić z nim dobrej walki...

Pojedynek do bólu przeciętny, wolny i bez większych atrakcji. Zaskakujący był conajwyżej finisz, bo byłem przekonany, że Angle będzie przynajmniej jednym z finalistów (jeśli nie zwycięzcą) turnieju a tu Anderson wyeliminowuje go już w pierwszej rudzie i to quasi-czysto (w prawdzie Kurt przywalił łbem w odsłonięty narożnik, ale stało się to po uniku Kena. Później już tylko finisher i było po frytkach).

Widać, że Hulk ma zamiar mocno promować Andersona, co jest dla mnie błędem, bo facet będzie robił to co w WWE - miodził na micu (to mu akurat wychodzi) a ring olewał (u Vince'a także przez cały okres pobytu nie poczynił postępów w ring skillsach). Anderson powinien dostać push dopiero jak poprawi się ringowo, bo inaczej nigdy nie będzie miał motywacji aby polepszyć swoje ring skillsy.

 

4. Abyss vs. Foley - przyznam szczerze, że nie mogę już patrzeć na Abyssa i to co z niego zrobili. Troskliwy Monster... Geeez! Przecież takie gówno nie przeszłoby nawet u Vince'a:/ Przecież Foley z Parks'em mieli już wspólny program, gdzie nie oszczędzali się za cholerę, teraz nagle bookerzy wymyślili sobie, że Mick jest takim przyjacielem dla Abyss'a, że temu włączą się dylematy moralne. Co za bzdety!

Sama walka - dno i bąble. Wooolna, oparta na delikatnych punchach (przecież Abyss nie chciał zrobić krzywdy przyjacielowi...:>) i bez większych fajerwerków. Mick zdecydowanie powinien przestać walczyć, skoro już nawet w swoich koronnych, hardcore'owych walkach przestaje dawać radę. Z Abyssa powinni skończyć robić pizdę albo zmienić mu gimmick, bo to co z nim wyprawiają woła o pomstę do nieba.

Ciekawe czy Parks straci maskę? W prawdzie rzucił na koniec Foleya w pinezki, ale Bischoff powiedział przecież, że jeśli w walce nie zostanie użyty "barbie", to Abyss będzie musiał pokazać twarz... Ciekawe jak to rozwiążą?

 

5. Nasty Boys vs. Team 3D - powiem tak, jeżeli kiedyś bym chciał obrzydzić sobie wrestling, albo spróbować z niego całkowicie zrezygnować, to zapodałbym sobie tą walkę 5 razy pod rząd i efekt miałbym murowany!:>>>

Większej żenady już dawno nie widziałem. Nasty Boys ledwo się ruszali w ringu (zwłaszcza Knobs, który wygląda jakby miał zejść na wylew lub zawał) a cała walka to punch-punch-kick-punch-kick i tak do wyrzygania.

Smutne jest to, że 3D musieli na dokładkę zajobować takim patałachom (w obecnej formie Nasty Boys nie powinni mieć nawet możliwości sprzątania na zapleczu w TNA), ale przecież Bolea nie zapomina o koleżkach i ściągnął do DixieLandu na dokładkę Jimmy'ego Harta, dawnego menadżera Knobsa i Sags'a (jak i swojego czasu - Hogana). Nie wiem jak Wam, ale mi się średnio uśmiecha ponowne wysłuchiwanie piskliwych tyrad (facet ma głos jakby mu jajca urżnęli) Pana Mouth of The South. Dobrze, że chociaż nie dali mu megafonu, jak było to w WWF:]

Właśnie dla tego oglądam TNA - żeby uciec od tego typu walk, jakich sporo bywa w WWE. Widać, że Hogan zamierza doścignąć Vince'a także i na tym polu...

 

6. Pope vs. Matt Morgan - całkiem niezła walka jak i rozsądny booking. Morgan jako power house ostro dominował Dinero a ten starał się odgryzać z kontry. Mądrze rozpisana porażka Blueprinta, który zlekceważył "mniejszego" przeciwnika, z premedytacją nie wykorzystał okazji na spinowanie rywala - co okrutnie się na nim zemściło. Kolejna znacząca (Morgan jest mocno promowany w TNA), czysta wygrana Pope'a... Widać, że TNA potrafi wyciągać wnioski z reakcji fanów na osobę Dinero i będzie mocno promowało Ex-Elijah Burke'a.

 

7. Abyss vs. Anderson - czyli Monster bez formy i Ken, który tej formy (ringowej) nigdy zbyt wielkiej nie posiadał. Jak coś takiego mogło się skończyć?:) Słaba, wolna walka, w której Abyss od samego początku skazany był na porażkę (kiedy Parks wygrał ostatnio na prawdę jakiś ważny pojedynek?). Pojedynek bez żadnej historii i większych emocji.

 

8. AJ Styles vs. Samoa Joe - walka całkiem niezła, ale nic poza tym. Niestety na tle wcześniejszych starć tych dwóch świetnych wrestlerów (w X-Division) nie było tu szału i to ze względu na AJ'a i jego nowy gimmick, który go mocno ogranicza ringowo (Styles walczy w klimacie Flair'a - obrywając mocno od rywala i kantując na każdym kroku, żeby uzyskać przewagę). Przyznam, że po Joe i AJ'u spodziewałem się trochę więcej.

Cieszy mnie to, że Bischoff nie wydymał Samoy, bo po tych wszystkich segmentach Ric vs. Eric i zarzekaniu się Bischoff'a, że będzie bezstronny - byłem wręcz przekonany, że chamsko skantuje on w końcówce pretendenta.

AJ w szlafroku Ric'a... Ok:) Niech będzie:) Mam tylko nadzieję, że nie przefarbują mu łba na platynowy blond a'la Flair, bo już ten jego obecny balejaż wygląda jakby ktoś się Styles'owi zesrał na włosy:)))

 

9. The Pope vs. Mr Anderson - fatalny pomysł na finał... Po ataku na zapleczu przez Hall'a i Waltman'a, Pope jest rozbijany przez 9/10 walki, żeby na końcu zrobić kretyna z Andersona - kickout'ować po jego finisherze, zasadzić własny i skraść zwycięstwo. Ja rozumiem, że chcieli tu pokazać, że Ken przegrał nie przez to, że jest gorszy, ale przez nieuwagę i lekceważenie przeciwnika, ale mogli rozpisać bardziej poważnie rolę Dinero w czymś takim jak zwycięski finał bardzo ważnego (ciągnącego się przez niemal całe PPV) turnieju o #1 contendera.

Beznadziejny main event. Ja czułem tu wielki niedosyt, że nie pozwolili Dinero "zapracować" na to ważne zwycięstwo (to akurat chyba jedyny plus - właściwy triumfator turnieju)

 

Reasumując - baardzo słabiutkie PPV, które w głównej mierze opierało się na turnieju (o #1 contendera do pasa HW), który wyszedł kiepsko (2 ciekawe walki na 7). Walka o pas HW była co najwyżej dobra, bo AJ i Joe przyzwyczaili nas do o wiele lepszych pojedynków. Kroplą przepełniającą czarę goryczy była "walka" (cudzysłów zamierzony) w wykonaniu Nasty Boys, którą można określić mianem "anty-wrestlingu". Hogan po raz wtóry wypuszcza PPV, które nie ma nic wspólnego z szumnie zapowiadanym powrotem do świetności federacji.

Jedyny plus AAO to mocna promocja Pope'a i jego dobra postawa (najciekawsze walki) w pojedynkach turniejowych (poza finałem, ale to wina głupiego bookingu a nie samego Dinero). Moja ocena tego PPV to 2/6.

Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.

Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

88278712552c9632374b21.jpg


  • Posty:  1 623
  • Reputacja:   0
  • Dołączył:  30.05.2009
  • Status:  Offline
  • Styl:  Klasyczny

Gala nawet dobra. Fajnie się ją oglądało. Podoba mi się jak cały turniej jest rozegrany na jednym PPV. Na początku najlepszy pojedynek czyli The Pope vs Wolfe. Bardzo dobra walka dużo się działo. Następnie niestety już było gorzej. Hernandez vs. Morgan rozumiem że to tag team, ale bez przesady. Pare akcji im nie wyszło i kiepsko zakończyna walka. Kurt Angle vs. Anderson wiadome że Anderson za mikrofonem jest świetny ale w ringu słabiutko. Skoro nawet Kurt nie dał rady z niego wycisnąć czegoś więcej. Abyss vs. Foley niech Abyssowi zmienią gimmick bo już obrzydzenie bierze. W pewnym momęcie myślałem że już wróci dawny Monster Abyss ale niestety moje marzenia szybko zostały rozwiane. Walka słaba ale mieliśmy coś czego w WWE nie zobaczymy przez pare lat (krew). Następnie walka Nasty Boys vs. Team 3D słaba, ale to było do przewidzenia. Niestety widać że Nasty zostaną jeszcze na dłużej. Pope vs. Matt Morgan dobra walka widać że Pope będzie szykowany do ME. Jest dobrze promowany i widać że ma dobre stosunki z publiką ( można by z niego zrobić drugiego Jasia :D) Niestety widać że Morgan nie był w ten dzień w formie. Abyss vs. Anderson słaby pojedynek ale to też było do przewidzenia. AJ Styles vs. Samoa Joe dobra walka choć były już lepsze w ich wykonaniu. Mam nadzieje że teraz Samoa Joe zostanie na dłużej w ME bo widać że na to zasługuje. The Pope vs. Mr Anderson początek był fatalny do czasu aż obaj weszli na ring. Widać że Pope jest mocno pushowany. Wygrać z kimś po wcześniejszym pobiciu przez Halla i Waltmana.

Ogólnie PPV było nawet dobre 6/10

1 miejsce w typerze TNA w 2011 r

 

http://total-nonstop-action.blogspot.com/ --> najlepszy blog o TNA

 

Fan wrestlingu od 25.02.2005r

 

Reprezentant TNA Originals


  • Posty:  10 372
  • Reputacja:   396
  • Dołączył:  11.01.2005
  • Status:  Offline
  • Urządzenie:  Windows
  • Styl:  Jasny

Co by jednak nie mówić, pomimo mojej niechęci do Flair'a (pod kątem jego zagywek z RoH i całej tej szopki z kończeniem kariery) - Ric jako menadżer AJ'a spisuje się świetnie (i w takiej - niewalczącej - formie to ja mogę oglądać go do bólu). Powiedziałbym, że nawet aż zbyt dobrze (syndrom Armando Alejandro Estrrrrrrady:), bo swoją postacią przyćmiewa mistrza, który może i jest ringowym geniuszem, ale jako enterteiner spisuje się średnio, zwłaszcza na tle takiego showmana jak Flair (niedociągnięcia Stylesa na tym polu, na tle Ric'a, są jeszcze bardziej widoczne). Po prostu wywiad Hemme z Flairem na otwarcie AAO to było mistrzostwo świata. Ric zawsze wali bardzo emocjonalne speech'e - podniesiony głos, nerwowa gestykulacja, czerwony na twarzy... Trudno tego nie "kupić". Niestety Flair powoli staje się (enterteinmentowo) ciekawszą postacią niż Styles (oczywiście kiedy nie walczy) a to nie jest dobre dla odbioru wrestlera przez fanów, o czym kiedyś przekonał się Umaga.

 

Swoją drogą chciałbym kiedyś obejrzeć jakiś feud Styles'a z Andersonem, gdzie Ken i Ric (wg mnie dwie najlepsze osoby na micu w TNA) mogliby zmierzyć się na mic skillsy. Myśle, że byłoby to killerskie show, tylko... mogłoby to spowodować, że przeciętny fan zapomniałby, że tak na prawdę główną postacią feudu jest... AJ Styles:)))

Lepiej nic nie mówić i wydawać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.

Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie oblekają tego faktu w słowa...

88278712552c9632374b21.jpg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.


  • Recent Posts

    • MattDevitto
      Podobają mi się te postery prezentowane przez Stardom czy TJPW - fajne, z pomysłem, a nie kolejny plakat, który wygląda jak coś zrobione w 2 minuty na szybko...
    • KyRenLo
    • CzaQ
      Ten plakat wygląda jakby WWE promowało przemoc domową       A tu znowu szachy - czarne na górze, białe na dole  Jeszcze jebne jak Orton z Knightem zaczną  
    • Grok
      Claudio Castagnoli zmierzy się z dwoma pretendentami podczas swojej następnej obrony CMLL World Heavyweight Championship. CMLL potwierdziło, że Castagnoli obroni tytuł przed Euforia i Akuma w three-way matchu w Arena Mexico w ten piątek wieczorem. Mecz został ustalony po tym, jak obaj odpowiedzieli na open challenge ogłoszony przez Castagnoli. Będzie to piąta obrona Castagnoli od czasu zdobycia CMLL World Heavyweight Championship na Gran Guerrero w listopadzie 2025 roku. Dotychczas gwi
    • HeymanGuy
×
×
  • Dodaj nową pozycję...